Annabel - kawiarnia pod dziesiątką - julanda
Proza » Miniatura » Annabel - kawiarnia pod dziesiątką
A A A

Kwiaciarnia na rogu przestała istnieć wiele lat temu. Jej świetność mijała z roku na rok, aż pewnego dnia niespodziewanie zniknęła. Mia pamięta każdy fragment ulicy, nie umie tylko policzyć, ile już lat przyszło jej przechodzić wzdłuż starych kamienic, z jednej strony na drugą. Ucieczki i powroty z wyobraźni w dotykalną rzeczywistość pozwalały uczyć się zależności między tam a tu. Mia nie pamięta, kiedy dokładnie zrozumiała, że nie do końca należy do materii, w której się budzi, taka świadomość różnicy, jakby jedną z liter przekornie odwrócono, burząc element znaczenia. Zapewne nie tylko jej coś takiego się przytrafiło, bo czasem spotyka kogoś, z kim rozumie się bez słów, a milczenie jest tą właśnie tajemnicą.
Ulica po metamorfozach, ubrana w kawiarenki i bary, nabrała koloru. Młodzież śpiesząca z pobliskiej uczelni nie wie, że pod szlifowanymi płytkami chodników trwa pamięć wydarzeń, w których nie było barw.
Mia dzieliła na rozdziały w czasie i przestrzeni - tęsknoty i miłość - między którymi wędrowała jak zgubiony anioł. Tyle wszystkiego, że opowieść, gdyby otworzyć drzwi do zwierzeń, trwałaby tysiąc nocy. Zdawała sobie sprawę, że można je skrócić do kilku zdań, wtedy zostałaby pestka. Każdy ma taką, pestkę, z której kiełkuje drzewo, w jego gałęziach jest ukryte gniazdo, a w nim ptak, który kiedyś odleci i wtedy kończy się na dobre ziemska wędrówka.
Z ulicą Mię łączyło wiele wspomnień, tego zaś dnia szykowała się na spotkanie z nieznajomym. Gdzieś zeszły się w przestrzeni ich drogi i właśnie dziś mieli razem wypić kawę.
Czy Lars miał świadomość, że spotkanie z Mią mogło zgubić się w czasie? Nie zdawał sobie pojęcia z ryzyka, że i on może przepaść w miejscu, w którym zegar zostawiał płaszcz na wieszaku i znikał, czasem na długie godziny.
Mia nie miała pewności, czy tym razem drzwi do kawiarni zastanie otwarte. Kiedy czasami przechodziła tędy po drodze, kamienica pod dziesiątką wydawała się węższa, a tam, gdzie powinna być witryna kawiarenki Annabell, widniała ściana z ciemnej cegły.
Lars rozglądał się, nie wiedział, czy pozna Mię, widział tylko jej zdjęcie. Czekając, fotografował frontony kamienic i popołudniową uliczkę ze śpieszącymi przechodniami. Dziewczyna zaskoczyła go, podchodząc z drugiej strony, witając głośnym "cześć!".
Kawiarnia, do której szli, wydała się opuszczona, w środku nie było nikogo. Lars przyglądał się Mii i miejscu, gdzie za chwilę mieli zamówić kawę. Ona czuła się tam pewnie, zajmując stolik przy przeszklonej ścianie z widokiem na zielone podwórze, dopełniała wnętrze, jakby zawsze należała do całości.
Stare pianino i niezliczona ilość drobiazgów, obrazy na ścianie, oprawione fragmenty wierszy, lustra, a do tego stoliki i wygodne fotele - wszystko wydało się Larsowi dziwne, ale również intrygujące.
Mia przeglądała kartę, szukając smaków, za którymi tęskniła od ostatniej wizyty w Annabell.
Zamówiona kawa już stała przed nimi, a dziewczyna przypatrywała się znajomemu. Wiedziała, że jeśli drzwi do kawiarni nie zniknęły, Lars również, jak ona, musi znać tajemnicę, która jednak nadal zostawała dla Mii niewytłumaczalna.
Rozmawiali, bawiąc się słowami i znaczeniami. Dwie kelnerki pod ścianą szeptały, zerkając na nich co chwila niczym strażniczki.
Lars robił zdjęcia, pokazywał Mii i opowiadał. Stojący zegar odzywał się, przerywając spotkanie. W międzyczasie do kawiarni wpadało oknem słońce, może nawet kawałek tęczy zaczepił się o stolik, bo Mii zdawało się, że padał deszcz. Była pewna, że i tym razem coś się wydarzy, nie wiedziała tylko, ile w tym będzie udziału Larsa. Chłopak tymczasem nie zdawał sobie sprawy, co się z nim dzieje. Czuł, że coś zaczyna się kruszyć w nim samym, jakby to, z czym nie dawał sobie rady, a czego nie potrafił nazwać zaczynało mieć imię. Godzina minęła niczym chwila. Mia czuła niepewność, kiedy kolejny raz otwierała zapisane rozdziały, cytując Larsowi fragmenty. Życie zdawało się teraz obydwojgu retrospekcją znanego filmu. Kelnerka przyniosła ciastko, a Mia poczuła tętno zegara. Bała się, że pęknie sprężyna, a wtedy już nigdy nie przedostanie się na drugą stronę ulicy. Uspokojona zielenią zza szklanej ściany, promieniała uśmiechem. Lars robił kolejne zdjęcia, uwieczniając wnętrze kawiarni.
- Nic nie dzieje się bez przyczyny - powiedział, przyglądając się dziewczynie. Ale Mia o tym wiedziała i chociaż tego popołudnia czuła zmęczenie, miała świadomość, że nie może zgubić drogi.

Trzy godziny później uścisnęła na pożegnanie dłoń Larsa. Chciała jak najszybciej wrócić do siebie, zaczętego wiersza i muzyki, która głaskała jej myśli niczym oswojone fale.
Dwa dni później przechodziła ulicą. Pod dziesiątką grafitowo zimny mur nie zdradzał drzwi do kawiarni.
Lars pisał, że zauważa teraz więcej, w gazetach nie było nic. Mia jak co dzień czekała na wschód słońca, układając skrzydła pod płaszczem.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
julanda · dnia 14.07.2014 06:30 · Czytań: 929 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 6
Komentarze
Dobra Cobra dnia 14.07.2014 11:14 Ocena: Świetne!
Ojej, jakie to głęboko romantycznie zagubione!

julando,

na początku to żem myślał, że to jest starsza kobieta,ale później przybył Lars i wszystko się zmieniło. I pomieszało.

Cytat:
Tyle wszystkiego, że opowieść, gdyby otworzyć drzwi do zwierzeń, trwałyby tysiąc nocy.
O, to jest bardzo romantyczne i piękne za razem zdanie. Przypomniała się tu moja piękna młodość, gdy w wakacje leżało się na podłodze i czytało Tytusa, Romka i ATomka. To wtedy był rarytas...

Ta pani, Mia - moje ulubione imię od czasów Pulp Fiction - żyje w poezji, która prowadzi ją na drogi prawie nikomu nie znane. Na szczęście Lars z tej samej gliny uformowany, zatem szczęście zagości w ich związku. Będą tworzyć udaną parę, choć życie ze stąpającą po chmurach panną do łatwych nie należy, oj nie!
Należy tylko ufać, że nasz bohater przejawia w życiu więcej praktycyzmu, i jakoś uda się pociągnąć tę poezyjną bezwładność do przodu.

A w ogóle to tekst strasznie mądry, może nawet za mądry, jak dla DoCo, który wychowany na prostocie i który trwa w niej nadal.

Więc nie będę się więcej wymondrzał, tylko dam świadectwo idealności tego utworu i odejdę w mroki dobrocobrowe.


Dziękuję za piękne chwile zadumy tego ranka. Choć, kurde, kawałek niełatwy jest!


Do następnego.


Pozdrawiam,

DoCo
al-szamanka dnia 14.07.2014 11:36 Ocena: Świetne!
Cytat:
Świa­do­mość róż­ni­cy, jakby jedną z liter prze­kor­nie od­wró­co­no, bu­rząc ele­ment zna­cze­nia.

coś mi tu stylistycznie nie gra... chyba
Cytat:
Kiedy cza­sa­mi prze­cho­dzi­ła tędy po dro­dze

raczej zbędne. A tak - Kiedy czasami tędy przechodziła
Cytat:
Lars, rów­nież jak ona musi znać ta­jem­ni­cę, która jed­nak nadal zo­sta­wa­ła do(dla?) Mii nie­wy­tłu­ma­czo­na.


Przepiękny tekst, pełen niewiadomych z pogranicza, romantyzmu i poezji.
Tak, w każdym słowie można wyczuć tchnienie Poetki:)
Rozbrajająca tajemnica, otwartych/nieotwartych drzwi kawiarni.
Jest pod dziesiątką a jednak nie.
Myślę, że te drzwi potrafią otworzyć tylko wybrani.
Ale nawet oni nie zawsze.
Dziwne, w takich wyjątkowych miejscach bywam bardzo często. Czyżby dlatego, że jestem urodzoną optymistką?
Śliczna opowieść, Julando, odnalazłam w niej kawałek siebie:)

pozdrawiam:)
julanda dnia 14.07.2014 21:29
Coberku, bardzo dziękuję, że znalazłeś czas na lekturę! Romantyczne mówisz? Życie jest właśnie takie, tylko zbyt się śpieszymy. A ta ulica i kawiarnia od dawna czekały, aby o nich opowiedzieć, to wyjątkowa ulica i miejsce...
Pozdrawiam pięknie!

Al, po drodze, to zaakcentowanie, że tamtędy, tak się mówi, może powinnam dać kursywą, wtedy odczytałabyś zgodnie z intencją. Pierwsze zdanie, według mnie jest w porządku, oznajmia i określa.
I oczywiście, że pomyłka w słowie, nie "do" a "dla", pewnie mi komputer podpowiedział, on zawsze jest chwilę przede mną w klikaniu. ;)
Jeśli opowiadanie się podoba, to się cieszę, a jak będziesz w Warszawie, to koniecznie pójdziemy do Annabel na kawę, myślę, że kiedy przyjdziemy, drzwi będą czekać uchylone. :)
Pozdrawiam, buziaki!
Dobra Cobra dnia 14.07.2014 21:45 Ocena: Świetne!
Słodycz
Miladora dnia 15.07.2014 12:08
Magiczne opowiadanie, Kocia. :)
Przypomniało mi Miejsce początku Ursuli Le Guin, gdzie wejście raz się otwierało, a innym razem już nie. Swoista podróż do innego czasu - czasu, który nie istnieje inaczej, jak tylko w pamięci. A może w wyobraźni, stanowiąc pewnego rodzaju konfabulację marzeń i potrzeb?

Mam jednak prośbę - ujednolić narrację do jednego czasu, czasu przeszłego, bo niezbyt spójnie brzmią fragmenty prowadzone w czasie teraźniejszym. Wyraźnie odstają od reszty.

Cytat:
Kwia­ciar­nia na rogu prze­sta­ła ist­nieć wiele lat temu, dawno mi­nę­ła jej świet­ność.

To nie współgra ze sobą, bo skoro przestała istnieć, to tym samym minęła jej świetność, czyli zbędnie dopowiadasz coś, co nie wymaga dopowiedzenia.
Świetność może mijać w czymś istniejącym, a nie nieistniejącym.

- Mia pamięta/Mia nie pamięta -

Cytat:
Mia nie pa­mię­ta, kiedy do­kład­nie zro­zu­mia­ła, że nie do końca na­le­ży do ma­te­rii, w któ­rej się budzi. Świa­do­mość róż­ni­cy, jakby jedną z liter prze­kor­nie od­wró­co­no, bu­rząc ele­ment zna­cze­nia.

Te dwa zdania wymagają małego uspójnienia.

Cytat:
Mia dzie­li­ła na roz­dzia­ły w cza­sie i prze­strze­ni - tę­sk­no­ty i mi­łość - mię­dzy któ­ry­mi wę­dro­wa­ła

Bardziej spójnie by brzmiało w takiej konfiguracji:
- Mia dzie­li­ła tęsknoty i miłość na roz­dzia­ły w cza­sie i prze­strze­ni, mię­dzy któ­ry­mi wę­dro­wa­ła -

Cytat:
Tyle wszyst­kie­go, że opo­wieść, gdyby otwo­rzyć drzwi do zwie­rzeń, trwa­ły­by ty­siąc nocy.

Opowieść trwałaby - opowieści trwałyby.

Cytat:
miała wiele wspo­mnień, tego zaś dnia szy­ko­wa­ła

Rym.
Poza tym - miała/mieli/miał - w kolejnych zdaniach.
A także - Mia miała/Mia nie miała -

Cytat:
Cze­ka­jąc(,) fo­to­gra­fo­wał fron­to­ny ka­mie­nic

Cytat:
Dziew­czy­na za­sko­czy­ła go(,) pod­cho­dząc z dru­giej stro­ny i po­wi­ta­ła gło­śnym "cześć!".

- i witając głośnym "cześć".

Cytat:
Ka­wiar­nia, do któ­rej szli(,) wy­da­ła się opusz­czo­na,

- do której weszli -

Cytat:
Ka­wiar­nia, do któ­rej / w któ­rym za chwi­lę

Cytat:
Mia prze­glą­da­ła kartę, szu­ka­jąc sma­ków, za któ­ry­mi tę­sk­ni­ła od ostat­niej wi­zy­ty w An­na­bell. Za­mó­wio­na kawa już stała przed nimi, a dziew­czy­na przy­glą­da­ła się

Cytat:
Lars, rów­nież jak ona musi znać ta­jem­ni­cę,

- Lars rów­nież, jak ona, musi znać ta­jem­ni­cę -

Cytat:
zo­sta­wa­ła dla Mii nie­wy­tłu­ma­czo­na.

- niewytłumaczalna -

Cytat:
co chwi­la, ni­czym straż­nicz­ki.

Bez przecinka.

Cytat:
jakby to, z czym nie dawał sobie rady, a czego nie po­tra­fił na­zwać(,) za­czy­na­ło mieć imię.

Przy okazji - wydarzy/sprawy/rady -

Cytat:
Mia jak co dzień cze­ka­ła na wschód słoń­ca(,) ukła­da­jąc skrzy­dła pod płasz­czem.



Lubię klimat tajemnicy, którą podkreślają niedopowiedzenia. Dużo można sobie wtedy jeszcze opowiedzieć, znajdując w tym także siebie. :)

Miłego :)
julanda dnia 15.07.2014 15:53
Dziękuję Miladorko, na razie zostanie (aktualne niżej!), jak jest, zwracałam uwagę na te zdania wcześniej, jednak wybrałam im tę formę i czas, chciałabym mieszać czasy w pokłady, które się przekładają jak warstwy myśli i rzeczywistości, spleść, żeby dało się czytać w rytm myśli autorki, pozdrawiam cieplutko! :)
(Przecinki, chociaż nie wszystkie, zmienię według podpowiedzi, w wolnej chwili! :) )
Oto wolna chwila, wyrwana ze zmęczenia i:
większość poprawiona: według sugestii, chociaż nie do końca się zgodzę, ale wojny stylistyczo-przecinkowe, niech toczą znawcy. Widać też, ile rozrabia komputer. Tak sobie pomyślałam, że chyba nie ukazałaby się żadne współczesne czytadło, gdyby tak wnikliwie popatrzeć. A mało który piszący książki ma dziś korektora z prawdziwego zdarzenia. Miladorko, cenną posiadłaś umiejętność patrzenia na tekst. Gdyby tak istniał obowiązek posiadania certyfikatu Miladorakcept, to księgarniom byłoby lżej! :)
Buziaki!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kushi
18/08/2019 19:30
Wiolinku Czarodzieju, wiesz, że jesteś jednym z nielicznych… »
Kushi
18/08/2019 19:24
Hej Besko... pierwsza zwrotka jak najbardziej na tak,… »
Decand
17/08/2019 23:53
Nuira - błądzić jest rzeczą ludzką. Przy czym chętnie… »
domofon
17/08/2019 20:13
Jola S. , chyba się dzisiaj upiję. Wielkie dzięki Pulsar,… »
Pulsar
17/08/2019 18:12
Dostosuję się. Nie nadam, na nikogo w życiu nie nadałem.… »
Bartek Otremba
17/08/2019 18:10
Niestety nie mogę zmienić tytułowego pytania :) Dodałem… »
pociengiel
17/08/2019 17:56
Ile razy to robiłeś własnym sumptem? Zwykle pozostaję… »
Pulsar
17/08/2019 17:34
Dla mnie rozpiska , czyli wersyfikacja fatalna. źle się… »
Pulsar
17/08/2019 17:27
" Pola " Muńka . Jeśli o tego samego biega… »
Pulsar
17/08/2019 17:18
Dużo tracimy przesypiając różne sytuacje, c później są nie… »
pociengiel
17/08/2019 17:12
Dla mnie Munkiem. »
Pulsar
17/08/2019 17:05
Znowu Pan Bóg w poezji »
Pulsar
17/08/2019 16:56
kim jest Marcin Sztelak? »
JOLA S.
17/08/2019 12:59
Al, na świecie jest dużo religii, proszę Pani. Gdyby była… »
Dobra Cobra
17/08/2019 12:42
Słodka rzecz, jakże trafnie opisująca rzeczywistość. Choć w… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:1jasminee8822hp7
Wspierają nas