Kamień - Bartek Otremba
Proza » Bajka » Kamień
A A A

Kamień

 

Wędrowiec zmęczony długim i wyczerpującym marszem otarł czoło z potu zmieszanego z kurzem. Dzień był wyjątkowo upalny. Czuł jak koszula przykleiła mu się do pleców. Postanowił zrobić sobie chwilę przerwy i odpocząć. Rozejrzał się za odpowiednim miejscem. Jego wzrok przykuł spory prostokątny kamień schowany w cieniu drzewa tuż nad brzegiem jeziora. Skierował ku niemu swoje kroki. Uklęk nad brzegiem. Zanurzył ręce w wodzie i obmył nią twarz. Poczuł przyjemny chłód. Czynność powtórzył kilkukrotnie rozkoszując się uczuciem świeżości rozlewającym się po spalonej słońcem skórze. Wstał z kolan i podszedł do kamienia. Stanął tyłem i podpierając się rękoma usiadł wygodnie. Jednym zwinnym ruchem zdjął plecak i wyciągnął z niego bukłak wypełniony do połowy wodą. Wyjął korek i przytknął szyjkę do suchych popękanych ust. Czuł przeogromne pragnienie, ale pił bardzo powoli i oszczędnie. Miał dziś przed sobą jeszcze długą drogę. Spojrzał w stronę jeziora. Poczuł niesamowitą ochotę by zanurzyć się w jego chłodnej toni i zmyć z siebie przebyte kilometry.

- Zrób to!

Głos dochodził jakby z dołu. Opuścił głowę, starając się zlokalizować jego źródło.

- Woda jest bardzo przyjemna. Stań na mnie i skocz. Nie bój się, nic ci nie grozi. Wiem, że tego chcesz - zachęcał dalej głos.

- Kim jesteś i skąd wiesz czego chcę? - spytał zmęczony podróżą Wędrowiec.

- Jestem Kamieniem, ale okoliczne dzieci mówią na mnie Skocznia. Odwiedzają mnie często w upalne dni takie jak dziś. Śmiejąc się i przekrzykując nawzajem skaczą ze mnie do wody. Wiedz jednak, że nic im nie grozi. W tym miejscu jezioro jest głębokie, a dno bezpieczne. Pilnuję tego. Pytasz też mnie skąd wiem, że chciałbyś zanurzyć się w przyjemnej toni jeziora. A o czym innym mógłby myśleć zmęczony i spocony wędrowiec w takim miejscu jak to? To jak, skaczesz czy nie?

- Bardzo chętnie, ale mam dziś do pokonania jeszcze szmat drogi. Może następnym razem.

- Następnym razem może już mnie tu nie być.

- Dlaczego ma cię już tu nie być? Taki duży kamień chyba ciężko gdzieś przenieść. A ty sam nie wyglądasz jakbyś się gdzieś wybierał.

- Po drugiej stronie jeziora powstaje papiernia. Poważna sprawa, uwierz mi i bardzo pożyteczna. Będzie produkować papier, żeby poważni ludzie zapisywali na nim poważne i użyteczne rzeczy. Do jej wybudowania potrzeba jednak dużo materiałów budowlanych. Ważni biznesmeni rozglądali się po okolicy i stwierdzili, że bardzo im się tam przydam.

- Po co im kamień w papierni?

- Rozbiją mnie na małe kawałki. Stanę się fundamentem papierni. To poważna, odpowiedzialna i bardzo użyteczna funkcja. Zostanę częścią czegoś wielkiego. Tak mi powiedzieli biznesmeni.

- Jesteś co prawda dużym kamieniem, ale wątpię, żeby starczyło cię na fundament całej wielkiej papierni.

- To co widzisz to tylko ułamek mego istnienia. Raptem dziesiąta część. Większość jest schowana pod ziemią. Wydobędą mnie w całości i zamienią w coś bardzo użytecznego. Przydam się ludziom.

- Wierzysz w to? Naprawdę tego chcesz?

- Muszę w coś wierzyć. Chcę być poza tym potrzebny i użyteczny. Dzięki mnie ludzie otrzymają tak bardzo potrzebny im papier. Wszyscy w okolicy będą ze mnie dumni.

- Nie chodzi mi o to czego chcą od ciebie inni. Chcę wiedzieć czego ty tak naprawdę chcesz i co kochasz?

- Kocham, słońce, wodę i śmiech dzieci, które przychodzą nad jezioro. Będę za tym wszystkim bardzo tęsknił. Może taka jest kolej losu, a mój czas nad jeziorem właśnie dobiegł końca. Poza tym poważni ludzie nie pojmują mowy kamieni i nie są w stanie mnie zrozumieć. Nie mogę nic zrobić by się im przeciwstawić. Mogę tylko leżeć i czekać aż mój los się wypełni.

- Jesteś tego całkowicie pewien? Spójrz w taflę jeziora. Widzisz swoje odbicie? A teraz skup się na tym co nie jest widoczne na pierwszy rzut oka. Na swoim skrytym pod ziemią wnętrzu. Spójrz najgłębiej jak tylko potrafisz. Odrzuć wszystko czego nie potrzebujesz i skup się na tym co najważniejsze. Potem powiedz mi co widzisz.

Kamień zrobił tak jak poradził mu Wędrowiec. Najpierw spojrzał na swoje odbicie, po czym zszedł myślami głąb siebie, tak jak nigdy przedtem. Otworzył oczy.

- Widzę... widzę dłonie. - Powiedział, po czym dla pewności kilkakrotnie rozprostował i zgiął palce. Czy ja jestem...?

- Tak, bez wątpienia jesteś człowiekiem z krwi i kości.

Przyjrzał się dokładnie swojemu odbiciu w jeziorze. Jego ludzka postać stała koło kamienia, którym był jeszcze przed chwilą. Obok z drugiej strony stał uśmiechnięty wędrowiec w słomkowym kapeluszu. Jeszcze chwilę studiował swoją nową postać, po czym powiedział nie kryjąc zdumienia w głosie:

- Ale jak..., jak to się stało? Przecież wszyscy odkąd pamiętam powtarzali mi, że jestem kamieniem i takim zawsze się widziałem.

- I stałeś się nim. Uwierzyłeś w to co mówią inni zamiast posłuchać siebie. Teraz wiesz już, że nie jesteś kamieniem i możesz zrobić co tylko zechcesz.

Rozmowę przerwał warkot silników. Obejrzeli się za siebie. Drogą prowadzącą do jeziora jechało kilka pojazdów. Czoło konwoju otwierała czarna, lśniąca w słońcu limuzyna. Za nią podążał ciężki sprzęt do rozbijania skał. Na końcu jechało kilka pustych wywrotek. Pojazdy zatrzymały się kilkanaście metrów od jeziora. Z limuzyny wysiadło trzech biznesmenów. Każdy ubrany w idealnie skrojony garnitur. Podeszli do kamienia i stojących koło niego mężczyzn. Ten z największym brzuchem przemówił.

- Dzień dobry panie Kamieniu przyszliśmy zabrać pana do papierni.

- Zaistniały nowe okoliczności, czy mógłbym jeszcze raz przemyśleć waszą propozycję?

- Umowa została już podpisana.

- Niczego nie podpisywałem, ani na nic się nie zgadzałem.

- Milczenie i brak działania równoważne jest ze zgodą na swój obecny los. Zresztą teraz jest i tak zbyt późno, żeby się wycofać. Staniesz się częścią naszej papierni. Przypominamy, że będzie to największy zakład produkujący papier w całym kraju. Zapewnimy stabilną i dobrze płatną pracę dla setek pracowników z regionu. Bazując na naszym bogatym doświadczeniu oraz doskonale wyszkolonej i w pełni fachowej kadrze oferujemy jakość na najwyższym światowym poziomie. Praca w naszej firmie to doskonały start w lepsze jutro. Staniesz się częścią naszego zorientowanego na sukces zespołu. Zobaczysz, że każdy dzień przyniesie ci mnóstwo nowych i ciekawych wyzwań...

- Bzdury! Nie słuchaj ich - odezwał się Wędrowiec. - Chcą rozbić cię na kawałki i zalać betonem. Już więcej w życiu nie zobaczysz słońca. Będziesz gnił na dnie przygnieciony pod ciężarem papierni.

Biznesmeni zaczęli szeptać między sobą. Trwało to kilka chwil. Ten ze średnim brzuchem odezwał się:

- Widzimy, że zaszły u pana pewne zmiany. Doceniamy to i wspólnie stwierdziliśmy, że możemy zaproponować panu dobrze płatną i stabilną pracę przy wypełnianiu ważnych i potrzebnych dokumentów w naszej firmie.

Wędrowiec odezwał się ponownie niepytany:

- To jest tylko trochę lepsze od tego co zaproponowali ci przed chwilą. Z kamienia przemienisz się w plik dokumentów. Będziesz dobrze zarabiał i miał uporządkowane życie, takie samo aż do końca. Pytanie brzmi: czy naprawdę tego chcesz, czy tego właśnie pragniesz?

- Przepraszam, ale kim pan w ogóle jest i jakim prawem wtrąca się pan niepytany? To są nasze prywatne sprawy i pana Kamienia.

Wędrowiec już chciał się odezwać, ale nie zdążył tego zrobić.

- Nie jestem żadnym kamieniem. Nie macie prawa mówić mi co mam robić, a czego nie. Żadna decyzja nigdy nie jest ostateczna i nigdy nie jest za późno, żeby coś zmienić.

- Słowa, puste żałosne słowa infantylnego dzieciaka - odezwał się najchudszy z trzech biznesmenów. - Za słowa się nie utrzymasz. Nie wypełnią twojego brzucha, nie opłacą rachunków, nie kupisz za nie niczego w sklepie. Jeszcze będziesz nas błagał, żebyśmy cię zatrudnili. Zastanów się, jeszcze nie jest za późno, by zmienić zdanie.

Mężczyzna zacisnął pięść i uderzył nią z całej siły w leżący obok kamień. Pojawiło się na nim małe pęknięcie. Z palców zaczęła ściekać strużka krwi.

- Doskonale dam sobie radę sam. Nie potrzebuje was kompletnie do szczęścia. Idźcie sobie już. Drogę powrotną znacie dobrze.

- Umrzesz z głodu. Będziemy patrzeć jak przegrywasz. Wszyscy przegrywacie, a potem przychodzicie do nas na kolanach z płaczem - odrzekli chórkiem, szczerząc się złośliwie wszyscy trzej biznesmeni - ...jeśli macie jeszcze na tyle siły i rozumu - dodał ten z największym brzuchem.

Z gracją wsiedli do swojej lśniącej w słońcu limuzyny. Samochód ruszył buksując kołami po szutrowej drodze. Za nim podążyła reszta pojazdów, wzbijając za sobą tuman kurzu.

Mężczyzna oparł się plecami o kamień. Zsunął się powoli do pozycji siedzącej, a głowę schował w dłoniach. Wędrowiec usiadł przy nim. Milczenie trwało dłuższą chwile.

- Nie wiem czy dobrze zrobiłem. A co jeśli mają rację i rzeczywiście sam nie dam sobie rady?

- Nie słuchaj ich. Oni właśnie chcą, żebyś tak myślał. Wszystko zależy tylko i wyłącznie od ciebie.

- Ale co mam teraz zrobić?

- Ależ doskonale wiesz co masz robić, widziałeś to przecież wyraźnie gdy zajrzałeś w głąb siebie.

Kolumna pojazdów, na czele której jechał limuzyna dotarła właśnie na drugi brzeg jeziora. Mężczyzna wskazał palcem w tamtą stronę.

- Nie mogli by się wynieść gdzieś indziej? Denerwuje mnie samo patrzenie na to wszystko.

- Nieważne jak daleko stąd odejdziesz to zawsze znajdziesz coś co powiela ten schemat. Takimi już prawami rządzi się ten świat. Kompletnie nie ma sensu byś się tym przejmował. Ich sukces nie oznacza twojej porażki i odwrotnie. Skup się na tym co masz do zrobienia. Resztę zostaw w spokoju.

Wędrowiec podniósł się i otrzepał spodnie.

- Muszę już ruszać dalej. Ty też wstawaj, bo jeśli będziesz tak dalej siedział to rzeczywiście okaże się, że rację mają ludzie w garniturach. Popatrz na drugą stronę jeziora, już ruszyli z budową. Jeśli nie chcesz być częścią papierni musisz wykazać się większą determinacją i pracowitością niż oni. Nie bój się jednak. Ty masz serce, oni zaś tylko pieniądze. Moc i siła płynąca z tego drugiego jest co prawda ogromna i miażdżąca. Wydawać by się mogło, że nic się jej nie przeciwstawi. Takimi prawami rządzi się ten świat. Wraz jednak z końcem pieniędzy to wszystko ulatnia się jak kamfora. Zostają tylko nieopłacone rachunki. Motywacja pochodząca prosto z serca potrafi przeżyć o pokolenia tego kto powołał ją do życia. I pamiętaj nie daj się wątpliwościom. Rób to co kochasz, nawet jeśli czasem będziesz sądził, że to nie ma żadnego sensu.

- Ale kto w takim wypadku będzie pracował dla ludzi w garniturach?

- Równowaga w naturze musi być zachowana. Zawsze znajdą się ci, którzy zostawią swoje marzenia i tacy, którzy ich nie mają, żeby stać się użytecznymi dla innych. Jednym to odpowiada, drugim nie. Tak po prostu już jest i będzie. Nie oznacza to jednak, że ty sam nie masz prawa do własnego wyboru.

- A co jeśli...?

- Niejednokrotnie będą dopadać cię wątpliwości, czy to co robisz ma w ogóle jakikolwiek sens. Zobaczysz takie rzeczy i ludzi, że kompletnie stracisz wiarę w siebie. Będziesz chciał to wszystko rzucić i wpław przepłynąć na drugą stronę jeziora. Wyobraź sobie wtedy jak byś się czuł gdybyś został kamieniem zatopionym w fundamencie fabryki. Przygnieciony całym jej ciężarem. Jednym z elementów składowych, który zawsze można wymienić na inny. Trzymaj się i powodzenia!

- Poczekaj, powiedz mi chociaż jak się nazywasz.

- Jedni zwracają się do mnie z pogardą, inni wręcz przeciwnie. Na twoje pytanie nie ma jednej i prostej odpowiedzi. Tak naprawdę sam musisz zdecydować kim jestem akurat dla ciebie.

- Aleee...

- Widzę, że trapi Ci jeszcze wiele wątpliwości i to pomimo tego, że spojrzałeś w swoje wnętrze i zrozumiałeś kim jesteś. Pozwól, że opowiem ci pewną historię, która być może pomoże podjąć ci decyzje.

Wędrowiec zaprosił gestem ręki Mężczyznę by ten wraz z nim usiadł w cieniu drzewa. Obaj spoczęli na miękkiej trawie, po czym kontynuował dalej:

Dawno temu żyło sobie dwóch ludzi. Jeden z nich był głupcem, a drugi mędrcem. Głupiec pewnego dnia sprzedał cały swój majątek. Większość rozdał ubogim, za to co zostało kupił wóz i konia. Spakował do niego trochę ubrań i ruszył w świat. Jeździł od miasta do miasta, od wsi do wsi. Wieczorami przebierał się za clowna i bawił dowcipami i sztuczkami zgromadzoną publiczność. Pieniądze z występów były skromne, ale starczało mu na jedzenie i owies dla konia. W przerwach pomiędzy nimi wymyślał nowe numery, które potem pokazywał ludziom.

Mędrzec był wysoko urodzonym, świetnie wykształconym i bardzo majętnym człowiekiem. Zajmował ważne stanowiska państwowe i doradzał samemu królowi. Wykładał na najlepszej uczelni w kraju, a w wolnych chwilach pisał mądre dzieła filozoficzne.

Pewnego dnia Mędrzec dowiedział się, że do miasta przybył clown. Czytał parokrotnie wcześniej o przebierańcach, którzy przyciągają ludzi tylko i wyłącznie po to by ich rozbawiać. Bazując jednak jedynie na wiedzy książkowej nie potrafił kompletnie zrozumieć tego fenomenu. Gdy więc zdarzyła się okazja by na własne oczy zobaczyć kogoś takiego, czym prędzej udał się na jego występ.

Na występie pojawiła się też Śmierć. Tak się akurat zdarzyło, że przyszła tu całkowicie służbowo. Podczas spektaklu pewien starszy pan tak mocno zaczął się śmiać, że jego biedne schorowane serce nie wytrzymało. Przyszła pomóc mu opuścić ten świat.

- Jakże się nudzę - rzekła po wszystkim sama do siebie. - Potrzebuje jakiejś rozrywki. - Przyjrzała się zamieszaniu jakie wywołał zgon starszego pana podczas występu clowna. Jej wzrok przykuło dwóch ludzi. - Dziś się trochę rozerwę.

Wnet znalazła się sam na sam z Głupcem i Mędrcem w swoim zamku leżącym gdzieś na granicy rzeczywistości.

- Witajcie. Jestem Śmierć i dziś zagram z wami w pewną grę. Jeśli zwyciężycie szczęście nie opuści was nigdy już nigdy. W wypadku przegranej będziecie cierpieli do końca waszego życia.

Obaj spojrzeli na siebie ze zdziwieniem. Mędrzec już otworzył usta, żeby coś powiedzieć. Śmierć była jednak dużo szybsza:

- Pamiętajcie, mi się nie odmawia. Zacznijmy zatem, bo mam dziś jeszcze dużo pracy. Na początek zadam każdemu z was po dwa pytania. Musicie odpowiadać szczerze. Inaczej z miejsca spali was ogień piekielny. To samo stanie się gdy będziecie milczeć. Zatem słuchajcie pierwszego. - Jeśli do końca życia moglibyście robić tylko jedną rzecz, co to by było?

- To proste - powiedział Głupiec. - Robiłbym to co robię teraz. Dawałbym występy jako clown. Sprawianie radości ludziom, którzy przychodzą na moje występy to jest to co lubię najbardziej na świecie.

- Phii! - rzucił pod nosem Mędrzec. - Widziałem to coś co nazywasz swoim występem. Wiedz, że jest to bezsensowna strata czasu. Ja zająłbym się czymś naprawdę ważnym – czytałbym książki. Robiłbym coś co jest mądre i pożyteczne zarazem. Posiadłbym całą możliwą wiedzę jaką kiedykolwiek zapisano. Stałbym się najbardziej uczonym człowiekiem na Świecie. Dodatkowo czerpałbym ogromna radość z ciągłego i niezakłóconego niczym obcowania z działami mistrzów.

- Dobrze, obie odpowiedzi mi się podobały. Teraz jednak zadam wam drugie ważniejsze pytanie. - Musicie wybrać. Wyłupie wam jedno oko i pozwolę robić to chcecie... albo zachowacie oboje oczu, lecz nie będziecie już więcej mogli robić tego o czym przed chwilą mówiliście. Co zatem wybieracie?

Głupiec bez chwili namysłu odezwał się:

- Wyłupuj lewe. Na nie trochę słabiej widzę, przewiąże je chustką i będę na scenie od czasu do czasu udawał pirata.

Mędrzec zbladł i popadł w konsternacje. Cisza trwała dłuższą chwilę.

- Twój czas się kończy. Odpowiadaj, tylko szczerze, bo spali cię ogień piekielny.

- Cóż, nie wiem, chyba jednak zrezygnuje. Tyle jest jeszcze innych ciekawych rzeczy, które można robić w życiu. - Kaszlnął kilka razy nerwowo. Po czym kontynuował dalej: - Chyba zresztą ciężko jest czytać książki mając do dyspozycji tylko jedno oko. Zatem zrezygnuję z nich... Tak to chyba będzie najrozsądniejszy wybór – powiedział trochę cichszym tonem niż przed chwilą.

- Dobrze zatem, wiedzcie, że dokonaliście ostatecznego wyboru, od którego nie ma już odwrotu. Podejdź do mnie. - Śmierć wskazała na Głupca. - Zgodnie z umową wyłupię ci lewe oko.

Mędrzec wstrzymał oddech podczas gdy Śmierć włożyła Głupcowi swój cały długi kościsty palec w oko. Człowiek, który do końca swoich dni chciał być clownem odwrócił się. Tam gdzie przed chwilą miał jeszcze lewe oko teraz znajdował się tylko czarny, pusty oczodół.

- Teraz ty. - Śmierć wskazała na Mędrca tym samym palcem, którym przed chwilą wyłupiła lewe oko Głupca. - Podejdź bliżej.

Mędrzec drżąc na całym ciele podszedł do Śmierci. Ta położyła mu na głowie swoją rękę.

- Nie bój się. Zachowasz oczy, ale od teraz aż do końca życia nie przeczytasz ani jednej książki. Pamiętaj taki był twój wybór.

Śmierć zabrała dłoń, a Mędrzec nie czekając odszedł i stanął obok Głupca.

- Zanim odejdziecie musicie wiedzieć jeszcze jedną rzecz. Tym razem tylko jedna odpowiedź mi się podobała. Od początku czasu rozmawiałam z wieloma istotami w dniu ich śmierci. Dowiedziałam przy tym temu wielu rzeczy na temat tego, co wy nazywacie życiem. Jedna z ciekawszych brzmi: jeśli coś naprawdę kochasz i nie jesteś w stanie poświęcić tego co nie jest ci niezbędne, to w takim wypadku twojej egzystencji brakuje treści. A jeśli jej nie ma, to jest to zwykłe marnotrawstwo daru jakim jest życie. Jeden z was to rozumie, a drugi nie. Teraz wracajcie tam skąd przybyliście. Nudzicie mnie już.

Obaj z powrotem znaleźli się na niedokończonym przedstawieniu. Mędrzec zamknął jedno oko, potem zrobił to samo z drugim.

- Widzę na każde. - Powiedział śmiejąc się. - Jednak nie straciłem lewego oka.

Obok niego pojawił się Głupiec. W dłoniach trzymał swoje gałki oczne, które po chwili wypadły mu na zakurzoną ziemię. Zrozpaczony padł na kolana starając się gorączkowo odnaleźć je po omacku.

- Gdzie one są? Gdzie są moje oczy? Nic nie widzę! Oślepiła mnie całkowicie! Co ze mną teraz będzie? Jak ja będę żył?

Głupiec skierował swoją twarz w stronę Mędrca, lecz nie był w stanie już nic zobaczyć Zamiast oczu miał tylko dwa czarne puste oczodoły.

- Koniec! - powiedział Wędrowiec.

- A gdzie puenta? Dobra historia powinna mieć puentę - rzekł zdezorientowany Mężczyzna.

Wędrowiec tylko uśmiechnął się tajemniczo.

- Puenta jest tak oczywista, że nawet nie wiem czy ją wypowiadać. Może jednak masz racje i powinna wybrzmieć w tym miejscu. Oto, więc ona - mędrcem jest nie ten, którego tak się postrzega gdyż góruje nad innymi rozumem, lecz ten, który zrozumiał na czym tak naprawdę polega życie. To jest największa mądrość jaką każdy z nas może kiedykolwiek posiąść. A teraz żegnaj, bo naprawdę muszę już iść. - Wędrowiec, pomachał ręką i poszedł w swoją stronę zostawiając Mężczyznę z głową pełną myśli.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Bartek Otremba · dnia 30.07.2014 05:21 · Czytań: 522 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 5
Komentarze
amsa dnia 30.07.2014 20:13
Bartek Otremba - bardzo mi się Twój Kamień podoba. Ładnie poprowadzona współczesna, a przecież uniwersalna przypowieść na temat tego, co ma i co nie ma prawdziwej wartości w życiu, co stanowi o jego sensie i czym jest szczęście, czy może czym powinno być.

Pozdrawiam

B)


Cytat:
Nie bój się(,) nic

Cytat:
Kim je­steś i skąd wiesz czego chce(ę)?
- masz jeszcze w kilkunastu
miejscach połknięte ogonki, sprawdź tekst pod tym kątem
Cytat:
Po­waż­na spra­wa(,) uwierz mi

Cytat:
Zo­sta­nę czę­ścią cze­goś wiel­kie­go. - Tak mi po­wie­dzie­li biz­nes­me­ni.
- bez (-)
Cytat:
Ko­cham, słoń­ce, wodę i ra­dość dzie­ci, które nad je­zio­ro.
- czegoś brakuje
Cytat:
Poza tym po­waż­ni lu­dzie nie ro­zu­mie­ją mowy ka­mie­ni i nie są w sta­nie mnie zro­zu­mieć.
- może w pierwszym wypadku zamień rozumieją na nie pojmują
Cytat:
Jesz­cze chwi­lę z nie­do­wie­rza­niem stu­dio­wał swoją nową po­stać czym od­rzekł nie kry­jąc zdu­mie­nia w gło­sie:
- czegoś brakuje
Cytat:
Za­ist­nia­ły nowe oko­licz­no­ści(,) czy mógł­bym jesz­cze raz prze­my­śleć waszą pro­po­zy­cję?

Cytat:
Mil­cze­nie i brak dzia­ła­nia rów­no­waż­ne jest za zgodę na swój los.
- coś tu nie tak
Cytat:
Za­pew­ni­my sta­bil­ną i do­brze płat­ną prace(ę)

Cytat:
en ze śred­nim brzu­chem ode­zwał się(: ).
- bez kropki
Cytat:
Pytanie brzmi(: ) czy naprawdę tego chcesz, czy tego właśnie pragniesz?

Cytat:
Umrzesz z głodu. Będziemy patrzeć jak przegrywasz. Wszyscy przegrywacie, a potem przychodzicie do nas na kolanach z płaczem - odrzekli chórkiem(,) szczerząc się złośliwie wszyscy trzej biznesmeni - ...jeśli macie jeszcze na tyle siły i rozumu - dodał ten z największym brzuchem.

Cytat:
Za nim podążyła reszta pojazdów(,) wzbijając za sobą tuman kurzu.

Cytat:
Słowa, puste ża­ło­sne słowa in­fan­tyl­ne­go dzie­cia­ka. - (o)Ode­zwał się
- bez kropki
Cytat:
Gdy więc zdarzyła się okazja by na własne oczy zobaczyć kogoś takiego, czym prędzej udał się na jego występ.

Na występie zjawiła się też Śmierć.

Cytat:
Jeśli do końca życia mogli by­ście robić tylko jedną rzecz, co to by było?

- To pro­ste - po­wie­dział Głu­piec. - Robił bym to co robię teraz. Dawał bym wy­stę­py jako clown. Spra­wia­nie ra­do­ści lu­dziom, któ­rzy przy­cho­dzą na moje wy­stę­py to jest to co lubię naj­bar­dziej na świe­cie.

- Phii! - rzu­cił pod nosem Mę­drzec. - Wi­dzia­łem to coś co na­zy­wasz swoim wy­stę­pem. Wiedz, że jest to bez­sen­sow­na stra­ta czasu. Ja zajął bym się czymś na­praw­dę waż­nym – czy­tał bym książ­ki. Robił bym coś co jest mądre i po­ży­tecz­ne za­ra­zem. Po­siadł bym całą moż­li­wą wie­dzę jaką kie­dy­kol­wiek za­pi­sa­no.
- piszemy razem
Cytat:
Do­brze(,) obie od­po­wie­dzi

Cytat:
Macie wybór, albo wy­łu­pie wam jedno oko i po­zwo­lę robić to chce­cie do końca życia.
- czegoś brakuje
Cytat:
Wy­łu­puj lewe. Na nie tro­chę sła­biej widzę, prze­wią­że(ę) je chust­ką i będę na sce­nie od czasu do czasu uda­wał pi­ra­ta.

Cytat:
Zatem zre­zy­gnu­je(ę) z nich.

Cytat:
Zgod­nie z umową wy­łu­pie(ę) ci lewe oko.

Cytat:
Śmierć za­bra­ła dłoń, a (M)mę­drzec nie cze­ka­jąc od­szedł i sta­nął obok Głup­ca.

Cytat:
A jeśli nie jej nie ma to jest to zwy­kłe mar­no­traw­stwo daru jakim jest życie.
- coś tu nie tak
Cytat:
go­rącz­ko­wo od­na­leźć je jakoś po omac­ku.
- bez jakoś
Cytat:
Męż­czy­znę z głowa(ą) pełną myśli.







Cytat:
Moc i siła płynąca z tego drugiego jest co prawda ogromna i miażdżąca. Wydawać by się mogło, że nic się jej nie przeciwstawi. Takimi prawami rządzi się ten świat. Wraz jednak z końcem pieniędzy cała siła i moc, którą reprezentują ulatnia się jak kamfora. Motywacja płynąca wprost z serca nigdy nie wygasa.
PawelDrozd dnia 30.07.2014 21:46
Sugerowałbym małą zamianę kolejności, bowiem w tej formie pierwszym (z kilku!) morałów jest: należy mówić "nie, bo nie!" I właściwie on jest najbardziej zapamiętany.

Dlaczego? Kamień najpierw odmawia pracy w papierni, a potem dopiero zastanawia się co ma teraz ze sobą zrobić. Wtedy Wędrowiec go przekonuje, że zrobił dobrze. Cała sytuacja miałaby więcej sensu, gdyby Wędrowiec swoje argumenty przedłożył zanim Kamień odpowie biznesmenom. Niech jego odpowiedź będzie dla czytelnika uzasadniona.

Pisząc to myślałeś o jakiejś szczególnej grupie wiekowej? Mam wrażenie, że forma jest jak najbardziej dla młodszych, ale język momentami zdecydowanie zbyt trudny. Z kolei dla starszych taka moralizatorska forma może być odrzucająca (niewiele się dzieje, mnóstwo się poucza - jak w szkole).
Bartek Otremba dnia 01.08.2014 13:24
PawelDrozd - Bohater miota się, wie, że coś jest nie tak, boi się konsekwencji swoich czynów, ale jednak to robi, bo tak po prostu czuję. Jak w życiu nikt ci nie podaje na tacy prostych rozwiązań i często latami błądzisz. Czasem trzeba po prostu posłuchać swojego serca.
Gdybym przestawił kolejność tak jak sugerujesz, z kolei dla mnie straciło by kompletnie sens i na pewno pod czymś takim bym się osobiście nie podpisał. Druga część opowiadania ma pomóc zrozumieć bohaterowi, że to co zrobił, a co wypływało z najgłębszego poziomu emocji może zostać przeniesione na wyższy poziom i delikatnie zracjonalizowane.
Nie pisałem tego z myślą do kogo ma to być skierowane, tylko co ma ze sobą nieść. Po skończeniu i przeczytaniu stwierdziłem, że z kategorii do wyboru chyba najlepiej pasuje tu. Jedni mogą się z tym zgodzić, drudzy nie. Zależy jak kto je postrzega.
Nie pisałem tego by kogoś pouczać czy moralizować, tylko żeby skłonić do jakiejś refleksji. Nieważne co, zawsze możesz dokonać własnego wyboru.
PawelDrozd dnia 01.08.2014 13:35
@Bartek Otremba: Aha, spoko. Zasugerowałem się, że bajka, to jednak taka dla dzieci (i to raczej małych :D). Pod tym kątem czytałem. :)
Zola111 dnia 14.02.2018 00:21
Ha! Myślę, że po korekcie bajka nadawałaby się do naszych Wirtajek! Co Ty na to, Autorze?

z.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
pociengiel
23/05/2018 08:35
Ciekawa nienachalna poezja, nawet niewymagająca… »
allaska
23/05/2018 08:23
Żółć nic więcej. To peel ma problem nie krzywdzący. Niech… »
allaska
23/05/2018 06:20
Dojechałam do początku :) nic ciekawego jednak tu nie… »
allaska
23/05/2018 06:15
Słodkie użalanie, tak to odbieram :) Pozdrawiam »
allaska
23/05/2018 06:11
Ciekawie tutaj jest. Aczkolwiek Florianie myślę, że ostatnio… »
AntoniGrycuk
23/05/2018 04:41
Hej, Przeczytałem Twój tekst, bo wspomniałaś w jakimś… »
robert_augustyn
22/05/2018 22:55
Zaliczyłem już wpis w wikipedii o Austerze :) Ja czytałem… »
robert_augustyn
22/05/2018 22:36
Dziękuję. Z ortografią jest łatwo - mechanizacja. Czasami… »
Jaga
22/05/2018 20:44
Gorąco polecam. Ja zaczęłam od "Trylogii… »
Niczyja
22/05/2018 20:29
Jago, witaj:) Taką staroć mi przypomniałaś, kiedy to… »
Decand
22/05/2018 18:24
Niby miniatura, niby grafomaństwo, niby słówko podąża za… »
Decand
22/05/2018 18:14
Straszliwie niechlujna praca, może tak powiem. Epopei mi się… »
Zola111
22/05/2018 15:40
Tak, masz rację. Ale pepitą, proszę :) Dziękuję, Intro.… »
mike17
22/05/2018 13:33
Kaz, to nie miała być karkołomnie udziwniona opowiastka, a… »
introwerka
22/05/2018 11:31
Wiersz pięknie oddający odczucia sporej części… »
ShoutBox
  • mike17
  • 21/05/2018 21:11
  • Aga, gorrrrąco pozdrawiam :)
  • akacjowa agnes
  • 21/05/2018 20:44
  • Głosujcie w Zaśrodkowaniu#28. Nawet ja już to zrobiłam ;) Pozdrawiam
  • Gramofon
  • 21/05/2018 11:19
  • Dzień dobry!
  • Zola111
  • 19/05/2018 22:59
  • Głosujcie na wiersze Zaśrodkowania#28, proszę.
  • Zola111
  • 17/05/2018 21:13
  • A tak, Gramofonie. Przyznam, że jestem bardzo zadowolona z frekwencji wierszy w Zaśrodkowaniu#28.
  • Carvedilol
  • 17/05/2018 19:07
  • Jakby co, dajcie znać na PW, prześlę mailem.
  • Carvedilol
  • 17/05/2018 19:05
  • Uwaga - kryptoreklama!napisałem opowiadanie kryminalne, które zamierzam zgłosić na konkurs, dlatego póki co, nie mogę go umieścić na PP Czy jest ktoś chętny na przeczytanie i wyrażenie opinii?
  • Gramofon
  • 16/05/2018 22:11
  • Tak się bałaś, a jest więcej wierszy niż w poprzedniej edycji :D
  • Zola111
  • 16/05/2018 21:41
  • Teksty Zaśrodkowania#28 są już w głosowaniu! :)
Ostatnio widziani
Gości online:13
Najnowszy:Letteneyse5h
Wspierają nas