Letni dzień - Hedwig
Proza » Miniatura » Letni dzień
A A A

O szóstej piłam pierwszą kawę na werandzie "w towarzystwie" śpiewu ptaków.

Nagle zrobiło się cicho i wyleciały z krzaków młode, małe pliszki. Stanęły na trawniku i zaczęły się przechadzać. Co pewien czas schylały główki i piły z trawy rosę.

Zeszłam cichutko i powoli z werandy, zdjęłam klapki i boso zaczęłam chodzić po porannej rosie. Maleństwa odleciały i skryły się w iglakach.

Spod krzaka wyskoczyła żaba, ale natychmiast wykonała następny skok. I tyle ją widziałam.

Przyniosłam mały stołeczek, usiadłam przy grządce z kwiatami i obcinałam przekwitłe kwiatostany i wyrywałam chwasty. Nad moją głową latały motyle i ważki.

Około 10-tej zatelefonował Szczerbaty i powiedział, że jest bardzo fajnie a woda w morzu ciepła. W tle słychać było piski Pytalskiego. Potem włączył się i ich tata i powiedział: „Pojęcia nie masz co oni tu wyprawiają”.

Po 15 minutach znowu zatelefonował Szczerbaty i krzyknął: „Babcia, wiesz… wujek do nas przyjechał!!!”.

Potem położyłam się na leżaku w cieniu kosodrzewiny. Wzięłam ze sobą książkę, kilka tygodników, notes, pióro, karton soku i maliny w pojemniczku. Czytałam, jadłam, pisałam, co pewien czas spoglądałam w niebo i podziwiałam przesuwające się leniwie białe chmury.

Po jakimś czasie usnęłam.

Nie wiem jak długo spałam. Obudził mnie głos Grażyny i Andrzeja. Zapraszali do siebie na chłodnik i naleśniki z owocami.

Poszłam. Jedliśmy obiad wśród pnących róż. Potem Andrzej przeczytał nam swój najnowszy wiersz. Napisał go poprzedniej nocy.

Wróciłam do siebie. Wyjęłam kosiarkę, zaczęłam kosić trawę.

Przyjechałeś późnym popołudniem i przywiozłeś ze sobą pyszne ciasto. Zaparzyłam kawę.

Potem podlewaliśmy działkę.

Dwie godziny później zaczęło się ściemniać i włączyły się wbite w trawę lampki solarne.

Świerszcze zaczęły koncert. I słychać było psy szczekające we wsi…

Potem zapadła cisza.

I na niebo wyszły gwiazdy. Spoglądały w kierunku księżyca.

Kończył się dzień, a ja nie byłam zmęczona. I zupełnie nic mnie nie bolało.

-----------------------------------------------------------------------

Trwaj wiecznie Chwilo - powiedziałam cicho zasypiając... - Bardzo Cię proszę...

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Hedwig · dnia 03.09.2014 16:23 · Czytań: 608 · Średnia ocena: 4,25 · Komentarzy: 13
Komentarze
Anima dnia 03.09.2014 16:49 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo lirycznie. Też lubię takie piękne, przepełnione prostotą i harmonią letnie dni. I też uwielbiam leniwie przyglądać się kwiatom i zwierzętom, kiedy przyjeżdżam czasami odwiedzić rodziców na wsi. Dlatego dobrze rozumiem, co czuje bohaterka utworu i cieszę się, że ktoś w swoim tekście tak ładnie uchwycił tę sielską atmosferę późnego lata, gdy potrafimy cieszyć się z małych rzeczy i wcale nam nie spieszno do bliżej niesprecyzowanej przyszłości. O tak, czasami aż chciałoby się zatrzymać czas.
Nie jestem pewna, czy to kwestia tego, że właśnie słyszę szczekanie wiejskich psów, czy raczej tego, że dzięki Tobie nabrałam właśnie ochoty na ciasto, ale bez wątpienia jako czytelniczka czuję się usatysfakcjonowana i przesiąknięta atmosferą tego tekstu.
Co pewnie świadczy o tym, że sama miniatura jest niezwykle udana.
Dobra Cobra dnia 03.09.2014 19:14 Ocena: Świetne!
Piękny i subtelny nastrój.

Droga Hedwig,

Piszesz tak, że chciałoby się wieść opisywane przez Ciebie życie. A nie tropić niskie ceny, naprawiać samochód, wykrywac spiski, zasuwać do utraty tchu, żyć na krawędzi, itepe.

Pieknie podany obrazek o szczęściu i o tym, co w życiu najważniejsze ( chłodnik ;) ). Gdyż zdrowe odżywianie i zbilansowana dieta to recepta na przezycie wielu dni.

Klimat tego całego lenistwa jest boski!

Dziekuję za ten kawałek!


Pozdrawiam i doo następnego,

PS. Piszesz boldem?
Figiel dnia 03.09.2014 20:32 Ocena: Bardzo dobre
Do Ciebie, Hedwig, można wpaść odpocząć :) Już raz zaprosiłaś nas na swoją działkę, z podobnym klimatem, wtedy, gdy ptaki uczyły się latać, pamiętasz? Miło chłonąć aż tak spokojną codzienność i zwyczajność, która składa się niby z niczego, a jednak tylu skrzących się drobiazgów.
Z warstwy technicznej: spójnik "i" troszkę Ci się rozplenił. Mnie też sam pcha się na klawiaturę, strasznie jest ekspansywny:)
Pozdrawiam:)
Hedwig dnia 03.09.2014 21:26
Anima, Dobra Cobra, Figiel - dziękuję serdecznie. :)
Figiel - nie przypuszczałam że zapamiętasz tak stary tekst. Wzruszyłam się.
Figiel dnia 03.09.2014 21:42 Ocena: Bardzo dobre
A pamiętam!:)
al-szamanka dnia 03.09.2014 21:59 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Koń­czył się dzień, a ja nie byłam zmę­czo­na. I zu­peł­nie nic mnie nie bo­la­ło.
Trwaj wiecz­nie Chwi­lo - po­wie­dzia­łam cicho za­sy­pia­jąc... - Bar­dzo Cię pro­szę...


Ta końcówka...
Bo do tych dwóch zdań wszystko było takie normalne.
Sielski, prosty opis znany niejednemu działkowiczowi, niejednej kobiecie.
Po prostu życie.
Ale ostatnie słowa niepokoją.
I zadaję sobie pytanie, czy aby na pewno wszystko jest w porządku.

Podobało się.

Pozdrawiam :)
akacjowa agnes dnia 03.09.2014 22:05
Ojejku, jak tu pięknie, ciepło, błogo i cudownie zwyczajnie. Uwielbiam takie klimaty. Nie pomyślałabym, że można tak ładnie opisać zwykły dzień.
Koniec jednak powoduje niepokój. Ten ból i prośba... Cóż...

Pozdrawiam
sergiusz45 dnia 03.09.2014 22:41
Hedwig
Doceniam Twój literacki wysiłek, ale wyszło tak jak wyszło.
1. Nie przebywa się w towarzystwie śpiewu. To błąd.
2. Kosodrzewina rzadko żyje obok żab i ważek, czy odwrotnie.
3. Małe pliszki nie mogą chadzać w trawie, która wymaga koszenia.
Natomiast nie razi mnie ból, o którym wspominasz w końcówce. Na dowód załączam wierszyk naszego noblisty.

Dar

Dzień taki szczęśliwy.
Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie.
Kolibry przystawały nad kwiatem kaprifolium.
Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.
Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.
Co przydarzyło się złego, zapomniałem.
Nie wstydziłem się myśleć, że byłem kim jestem.
Nie czułem w ciele żadnego bólu.
Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle.

PS Gdyby nie wymienione przeze mnie niekonsekwencje, całość robiłaby dobre wrażenie. Pozdrawiam.
Hedwig dnia 04.09.2014 06:02
al-szamanka - witam Cię serdecznie i dziękuję za miłe słowa. :) Wszystko jest w porządku. To tylko marzenie, aby piękną chwilę zatrzymać na dłużej
akacjowa agnes - witam i równie serdecznie dziękuję. :) Niepokój zawsze istnieje...

sergiusz 45 - dziękuję bardzo za wierszyk noblisty.
Zdaję sobie sprawę, że "wyszło jak wyszło".
Parę słów w odpowiedzi.
ad. 1 - Śpiew ptaków był jedynym moim towarzystwem. Ale masz rację. Dlatego zastosowałam cudzysłów.
ad. 2 - Na działce jest kosodrzewina, ale parę metrów dalej jest też oczko wodne, w którym mieszkają żaby. Jest też niedaleko mnóstwo polnych kwiatów nad którymi latają motyle i ważki.
ad. 3 - Małe pliszki obseruję od ich pierwszych lotów. Śmiesznie chodzą, a właściwie podskakują na trawie.
Pozdrawiam i dziękuję.
mike17 dnia 04.09.2014 18:16
Zupełnie jak moje letnie życie na mazurskiej działce - też mam swoje jeże, wiewiórki, ptaki, żab mnóstwo, jaszczurki, koty, które przychodzą, bo czują od nas hojną rękę w dawaniu pożywienia, dzięcioła, który zawzięcie cały dzień wali w drzewa - mam nadzieję, że nie idzie spać z pustym brzuchem :)

W tej mini zobaczyłem siebie, też biesiaduję z sąsiadami, też na leżaku leżę i dużo czytam, też piję tylko że nie soki.
Ach, to jest życie, jak w Madrycie!

Tylko mojej Kuleczki brak...
Widzę ją wszędzie, i tam, i w mieście...

Dobrze, że o psach nie napisałaś, bo pewnie bym się nie odezwał.

Dzięki za zwyczajny, ale piękny tekst.

:)
Hedwig dnia 05.09.2014 13:10
Mike17 - dzięki za miłe słowa. Pozdrawiam.
Krystyna Habrat dnia 07.09.2014 21:47
Hej, czytało się miło, jak zawsze. Ja lubię sielanki, ale mnie akurat boli noga i za dużo nie napiszę.
Sergiusz 45 przytoczył mój najbardziej ulubiony wiersz Miłosza, ale to nie znaczy, że tylko takiemu mistrzowi wolno podziwiać urodę świata i cieszyć się życiem. Niech każdy chwali dzieło Boże na swój sposób. Wbrew pozorom to wcale nie takie łatwe. Ale bardzo potrzebne. Dla siebie. I dla innych. Ja tego łaknę, bo mam po wyżej nosa brutalizacji naszej kultury. Nawet antykultury, wyrażanej w pornosach i wulgarności.
Kosodrzewina, co być może sugeruje Sergiusz 45, rośnie nie tylko na określonym pułapie gór, gdzie już wysokie drzewa nie dają rady. Ja mam ją ze 400 m od domu w centrum Katowic. W parkowym ogrodzie japońskim. Może też mieć ją Hedwig w swym wypielęgnowanym zakątku. A pliszki charakterystycznie trzęsą ogonkami, biegając żwawo po ziemi, aż bywają nazywane: trzęsidupki. Zawsze ich pełno nad "moim" jeziorkiem i w górach, gdzie bywam.
Pisz Hedwig takich tekstów więcej. Śmiało.
Hedwig dnia 08.09.2014 19:15
Krystyna Habrat - serdecznie dziękuję :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
19/09/2019 17:44
Masz rację. NIE ODDAMY!!!! Aż ciśnie mi się na usta… »
22227
19/09/2019 17:21
Ja tylko powtórzę, bardzo piękny, pełen uczucia wiersz.… »
mike17
19/09/2019 17:18
Baaardzo to rozlewne, bardzo obfite. Piszesz o tak wielu… »
mike17
19/09/2019 16:52
Bo, Lilu, nic nie stoi w miejscu i musimy chwytać chwilę,… »
ClakierCat
19/09/2019 16:10
:) :yes: a jak byś była dla mnie a słowa w jeden klimat… »
Dobra Cobra
19/09/2019 15:56
Gadałem o tym z Tarantino, generalnie zainteresowanie jest,… »
Lilah
19/09/2019 15:11
Wielce interesujący zapis, podoba mi się. Treść takoż.… »
Lilah
19/09/2019 15:08
Obiecuję poprawę, Kushi, może uda się coś dłuższego… »
bruliben
19/09/2019 14:44
Dawno nie spotkałem się z wierszem, gdzie za tytuł jest… »
bruliben
19/09/2019 14:32
Dziękuję Wiosno za liczne uwagi. Muszę je przemyśleć i… »
mike17
19/09/2019 13:56
Bardzo dziękuję, BasiuL za wizytę i czytanie :) Masz racje… »
BasiaL
19/09/2019 12:49
Ciekawa historia, subtelna i emocjonalna :) Tylko czy to… »
BasiaL
19/09/2019 12:37
Uwielbiam w jesienne wieczory usiąść na kanapie i pod… »
BasiaL
19/09/2019 12:25
świetny, nastrojowy klimat, bardzo przyjemnie się czyta :) »
BasiaL
19/09/2019 12:23
"łżące niebo" bardzo podoba mi się to określenie… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:24
Najnowszy:Metzeraq2v
Wspierają nas