O matko - Zola111
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

 

- O matko! Masia, coś ty znowu stłukła!
- To tylko szklanka, mamo.
- Potrącę ci z kieszonkowego.
- Ok, jak zwykle.
Masia ostatnio nie lubi przyjeżdżać na weekend do domu. Zawsze była garnizonową ciamajdą w licznej, wielopokoleniowej rodzinie. Kiedy po ogólniaku dostała się na studia, odetchnęła z ulgą, że już, a liczne rodzeństwo, dziadkowie i rodzice, że dopiero wynosi się z ich uporządkowanego, perfekcyjnego domu. Kocha wszystkich i od dziecka wybacza, że… właśnie. Że co? Że nie widzą jej zalet, za to wady wyolbrzymiają do niebotycznych rozmiarów? Że nie doceniają wrażliwości, inności pierworodnej córki?  Czasami – i owszem, gdy trzeba było ułożyć rocznicowe życzenia, przemówić podczas uroczystych momentów, wtedy tak, wtedy tylko Masia. Ale w kuchni, ogrodzie, na plantacji truskawek – ciamajda. Kiedy wyjechała do Wrocławia, wszyscy i wszystko odetchnęło z ulgą. Słynna Kredka nie wymaga od niej kuchennych sprawności. Ze współlokatorką szybko ustaliły: luz i spoko, koncentracja na tym, co ważne. Weszła w studia i akademik jak nóż w masło. Teraz musi uprzedzić rodzinkę: Zaprosiłam Ala.
- Na rodzinne święto? – to ojciec.
- Urodziny babci? - to mama.
- Chyba Alę, co? – to babcia.
- To twój gach? – siostra.
Masia nie zdąża niczego wyjaśnić, bo właśnie staje w drzwiach.
- Mój mąż – oznajmia, a następna szklanka spada z suszarki tym razem bez udziału rodzinnej niezdary.
 
- Jasne, możemy popracować nad twoimi tekstami, znajdę jakimś cudem czas.-
Masia patrzy na protegowanego przez Izę „ucznia”. – Zjawisko! – myśli. Wejdź – mówi głośno. I zaczynają się spotkania, podczas których Masia dokonuje korekty jego tekstów, przesuwa przecinki, porządkuje składnię, czyści styl.
- Widzisz, ten opis przestrzeni wyrzucamy, spowolnił akcję. Zbudowałeś tempo krótkimi frazami, rwanymi elipsami, skrótami myślowymi, po czym zaprzepaszczasz efekt rozwlekłością, poetyckimi frazami. Szkoda.
- Już nie będę. Jak to ogarniasz, Masiu.
- Nie zmieniaj tematu. Została nam jeszcze godzina. Iza nie da nam popracować.
- Jasne, do tekstu.
Kiedy wróciła Iza, zastała ich pochylonych nad  klawiaturą.
- Ładnie razem wyglądacie, Masia wpatrzona w ekran, Al wpatrzony w Masię, no, no.
- Nie żartuj, Izka – zaśmiała się Masia.
- Dobra, od jutra u mnie. Nie chcę wam burzyć spokoju. Iza nie musi snuć się po mieście przez nasze sprawy. Dzięki, Izka, za Masię. To skarb. Miałaś rację.
Kiedy Al. Wyszedł, Masia skoczyła na przyjaciółkę.
– Zwariowałaś? Najpierw mi przysyłasz dorosłego faceta na korki, później coś insynuujesz!
- Nie insynuuję. Wpatrywał się w ciebie jak w malowane wrota, chciałam powiedzieć jak w obrazek, czy coś takiego. Nie słuchał, co mówisz. Ty chyba jesteś ślepa, Maśka.
- Nie! Jestem realistką. Ja – szara mysz, kurdupel, niezdara i taki facet? Przystojniak i zdolniacha w dodatku. Świetnie pisze. A ćwiczenia redakcyjne nie będą trwać zbyt długo. Wkrótce nie będą mu potrzebne. Skończymy, on opublikuje książkę, i zapomni, że mnie znał. Poza tym wiesz, że ja się nie interesuję facetami. I vice versa. I niech tak zostanie.
- Każda potwora… wiesz, Maśka.
- Wiem, jednak nie sądzę, że…
- A z tymi spotkaniami u niego to dobry pomysł. Zawsze lepiej się spotykać na wolnej chacie.
- Mieszka sam? Z nikim nie jest związany?
- Wolny strzelec. I bardzo tajemniczy. Ma mieszkanie na Krzykach, zaszył się tam po studiach i pisze jak szalony. Rzadko bywa gdziekolwiek. Przyczaił się. Zdziwił mnie jego telefon, w którym prosił o kontakt z tobą.
- Ze mną? Jak to ze mną?
- No, z fachurą od literatury. Idziesz przez polonistykę jak burza. Ciągle czytasz, piszesz analizy literackie, biegasz na spotkania z pisarzami, recenzujesz nowości na blogu, więc zapodałam mu ciebie.
- Wielkie dzięki, wielka manadżerko.  Jak to po studiach? Na oko oceniłam go na młodziaka.
- Stary nie jest. Wszak.
- Wszak. Nie jest. Ale myślałam, że jeszcze student.
- Człowiek się uczy całe życie, Maśka. Według mnie Olek zawsze coś studiuje.
Iza nie rozwinęła szerzej myśli, bo dostała czerwonym jaśkiem w głowę.
 
Następne spotkania Masi z Alem odbywały się u niego. Kawalerka na Krzykach w niczym nie przypominała pokoju w Kredce. Urządzona minimalistycznie, skromnie, gustownie, stanowiła właściwie sypialnię z aneksem kuchennym. Czysta i jasna. Masia pomyślała o niej, że uporządkowana, jak nie u artysty.
- Widzisz, tu masz kilka orzeczeń, więc zdanie wielokrotnie złożone. Musisz je oddzielić przecinkami. Zapamiętaj, że w takich konstrukcjach stawiasz przecinki nawet przed spójnikami współrzędności. Nie stawia się przecinków między przydawkami, dopełnieniami i okolicznikami, które nie stanowią szeregu.
- Jasne. Wywalamy. I robimy sobie przerwę.
- Bo?
- Bo chcę ci coś pokazać.
Al wydobył z szuflady pod biurkiem olbrzymią tekę. Otwierał ją powoli, z namaszczeniem, a Masia czuła niezwykłość tej chwili. Wiedziała, że za chwilę zdarzy się coś niezwykłego.
- Widzisz? To cykl Maria. Jeszcze zanim cię poznałem.
Masia trzymała w rękach swój portret.
- Nie do wiary – pomyślała, a on odkrywał przed nią coraz to nowe kartony z portretami w ołówku.
- Iza miała rację. Kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz, nie mogłem uwierzyć, że wreszcie.
- Ale jak to, niemożliwe.
- Możliwe i piękne. Tylko mi niczego nie broń, znalazłem cię i nie mam zamiaru stracić.
- Ale ja… o matko, ja w ogrodzie botanicznym, ja na Świdnickiej, ja w teatrze?
W czytelni? O matko, Al. Śledziłeś mnie?
- Powtarzam: Pierwszy raz zobaczyłem cię w Kredce. Dotąd nie miałaś barwy głosu, plastyki gestu, mimikry, koloru oczu.
- Co jeszcze umiesz, czarodzieju? Piszesz, fotografujesz, rysujesz.
- Jeszcze umiem podawać dobre wino.
- Tego już za wiele – Masia poczuła zawrót głowy, zanim Al otworzył butelkę wyśmienitego moscato z Aleksandrii. Nigdy dotąd nie była tak blisko z mężczyzną.
- Nie umiem, jestem zielona – wyszeptała, zanim Al zamknął jej usta pocałunkiem.
- Jesteś różowa i słodka – odpowiedział. I nic nie musisz umieć, Mario.
Powiedział Mario, a ona pomyślała – o matko, jak w „Między ustami a brzegiem pucharu”. I już nic nie było ważne.
 
Kiedy rankiem podawał jej kawę do łóżka, nie umiała opanować wstydu. Nie goliła łona, nie nosiła eleganckiej bielizny. Obrał ją sobie jak pomarańczę. Zjadł, jak pewnie wiele innych przed nią.
- Jesteś cudna i smaczna.
- Co ty mówisz? Jak możesz tak twierdzić, kiedy masz porównanie z wieloma…
- Wiem, co jemmmm – zamruczał Al, a Masia omal nie zabiła go spojrzeniem.
- Mario – zniżył głos i ściszył do scenicznego szeptu.
- Nie mów tak!
- Bo co?
- Bo mnie to strasznie podnieca – przyznała się Masia-Maria, przymknęła oczy i wyłączyła myślenie. Pochyliła się nad leżącym teraz bez ruchu i całowała każdy centymetr jego skóry. Ssała płatki  uszu, wpasowywała kształt ust w łódki powiek.
- Mario, Maaario, Mariooooo – nie przestawał, a ona smakowała to śniadanie, pierwszy raz podane jej do łóżka.
 
Po godzinie znów zasnęli, obudzili się w południe. Pod prysznicem Masia nuciła Rydwany ognia Vangelisa.
- Dziewczyno, skąd ty się tak znasz na rzeczy?
- Z literatury, z literatury. Przed ćwiczeniami zawsze warto poznać teorię.
 
Spotykali się jeszcze wiele razy, aż postanowili, co postanowili. Masia nie zrezygnowała z pokoju w akademiku. Usidlony na chwilę, z natury wolny ptak zawsze może zapragnąć przestrzeni. Niech ma. Ona także chce mieć alternatywę na wypadek cichych dni albo sesji egzaminacyjnych. Wzięli cywilny ślub. Bez gości, ceremonii, pompy. Tylko dla siebie. To był pomysł Alka. Masi na tym nie zależało. Ojciec Alka, znany i wzięty wrocławski artysta plastyk doradził synowi, żeby na wszelki wypadek.
 
- Mój mąż – oznajmia, a następna szklanka spada z suszarki tym razem bez udziału rodzinnej niezdary.
Post scriptum:
Wkrótce wyjdzie kolejna powieść Aleksandra, zdobędzie popularność i uznanie. Masia skończy studia i rozpocznie pracę w wydawnictwie. I nie rozstają się, bo póki co, Al nocami szepcze jej do ucha Mario, co jak wiemy…
 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zola111 · dnia 09.09.2014 17:48 · Czytań: 2054 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 16
Komentarze
Lilah dnia 10.09.2014 09:01
Jaka to piękna historia, Zoleńko! W sam raz na optymistyczny początek dnia.

Ja się za bardzo nie znam, ale w poniższym brakuje mi słowa Al

Cytat:
Masia nie zdąża ni­cze­go wy­ja­śnić, bo wła­śnie staje w drzwiach.


... bo właśnie Al staje w drzwiach

a tu chyba przecinek zbędny:

Cytat:
Idziesz przez po­lo­ni­sty­kę, jak burza.


Miłego dnia, Zolu! :)
wiktoria dnia 10.09.2014 10:32
Zolu, cudne to jest!
A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że podobny motyw z portretami kobiety, której nie widział i narysował bohater, a potem ją spotkał, sama kiedyś sobie w głowie wymyśliłam...

Teraz już rozumiem, dlaczego tak dobrze czujesz moją poezję.:)

Przyjemnie było przeczytać taką opowieść.

Pozdrawiam:)
amsa dnia 10.09.2014 12:18
Zolu - piękny tekst, nie wiem czy erotyczny, na pewno nie w sensie seksualnym, ale erotyzm nie musi kipieć seksem, a jednak przejawia się w tęsknocie, w pragnieniu, w oczekiwaniu spełnienia. Gra wstępna, którą widzę w portretach - przepiękna. Oczekiwanie w korkach - intrygujące. Rozmowy między bohaterami, tak zdecydowanie widzę w nich grę, może świadomą tylko dla jednego z nich, ale czyż Iza od razu nie zauważyła, że coś jest na rzeczy?:)

Bardzo mi się podoba, bo ukazałaś prawdę o tym, że wszystko zaczyna się poza ciałem, w umyśle, a wielkim szczęściem jest, gdy marzenia materializują swoją postać.

Bardzo mi się podoba, a choć nie jest ten tekst "gorący", jednakowoż jest w nim to coś, co stawia na konkursowym podium.

Pozdrawiam

B)
Zola111 dnia 10.09.2014 12:58
Lilah,

dziękuję pięknie. Dopowiedzenie, że to Al, nie jest konieczne. Zobacz, że bez trudu dopowiadasz sobie jego imię. Przecinek też jest ok. Ale jeśli przeszkadza, zabieram.

Wiktorio,

niesamowite, co mówisz... No właśnie. Bywa między nami niezwykła więź. I to jest piękne. Dziękuję. Gorąco pozdrawiam. :) Buziaki.

Amso,

no tak: Po cyklu powieści o pięćdziesięciu twarzach Greya - trudno napisać coś "odkrywczego" w pikantnym sosie. Nie udało się stanąć na konkursowym podium, jednak zaszczytne IV miejsce wśród rasowych prozaiczek i tak mnie satysfakcjonuje :)

Dziękuję i pozdrawiam, dziewczyny.
amsa dnia 10.09.2014 13:05
Zolu - to bardzo dobry tekst, w ogóle nie skojarzyłam z tamtym cyklem:), i dobrze, bo książki fatalnie napisane.

B)
Zola111 dnia 10.09.2014 13:11
Amso,

dzięki ;)
Dobra Cobra dnia 10.09.2014 14:07 Ocena: Bardzo dobre
Ojej jakie to romantyczne i ładne!


Zolu111,

bardzo subtelna gra wstępna cieszy bardzo, gdyż jest miła i słodka. Dwie połówki jabłka się odnalazły, choć jedna nie goliłą łona! Jakże to tak?

Miło i artystycznie podane, co docenią (-niają) z pewnością panie. Czytelnik odwrotnejpłci może jednak doznać lekkiego znudzenia. Ale to wszystko wina ich matek, że kupują im ruchliwe zabawki od najmłodszych lat! Później gdy dorastają, w kółko rozglądają się za czymś w ruchu, dynamicznym, a tu w opowieści spokój nieziemski.


Pięknie skrojone opowiadanko. Brawo!


Pozdrawiam,


Cobra Dobra
Zola111 dnia 10.09.2014 15:54
Cobro,

jestem pewna, że część męskiej Czytelni i tak doceni subtelność erotyki ;) Ty doceniasz, więc jestem rada.

Dzięki, pozdrawiam,

z.
palenieszkodzi dnia 10.09.2014 15:57
Do Zoli: oj Zolu nie typowałam Twego tekstu na główną trójkę, za to gratuluję Ci wysokiego czwartego miejsca! Oczywiście opowiadanie różni się sporo temperamentem i wybujałością od większości tekstów konkursowych, ale, jak to już pisałam o sobie, późne Balzaki siedzą w nas i tyle :p.
Zafrapowała mnie główna bohaterka - Masia, chociaż ja nazywam ją w myślach Misia :-). Jej losy są mi jakby nieobce, może kiedyś znałam osobę, której życie potoczyło się w podobny sposób? Może tak, może nie, ale mam sympatię do tej dziewczyny :)
Fajnie, że wystartowałaś w konkursie i to z sukcesem!
Zola111 dnia 10.09.2014 16:13
Paleńko,

dziękuję i przyznaję, że niewybujałe i prawie bez temperamentu :) Takie wolę, cóż? Cieszę się, że wpadłaś z czytaniem i dobrym słowem.

z.
viktoria12 dnia 10.09.2014 20:35
I, Zolu, to jest właśnie ta PERFEKCYJNA gra wstępna:

- Mój mąż - oznajmia, a następna szklanka spada z suszarki tym razem bez udziału rodzinnej niezdary.

Totalne zaskoczenie, typowe Wrocławianom. Masia już nabyła tych zwyczajów.
A to dobre - to znaczy, że z Alem się dotarli, przeszli przez tę drogę, w której nie ma za wiele odsłon pod publikę; raczej chroniona intymność, taki parawan, za który nie wszyscy mogą wejść.
Podobają mi się wykreowani przez Ciebie bohaterowie; jakoś tak spokojnie-niespokojnie sobie płyną, ale z miłym wdziękiem.
I za ten ślub mają u mnie duży plus.
Może dlatego, że mi Wrocław w duszy gra zawsze tak ciepło, to taki pozytywny odbiór Twojego tekstu.
A może i przede wszystkim dlatego, że jest bardzo dobrze napisany.
Z ukłonem :)
Zola111 dnia 10.09.2014 20:43
Viktorio 12,

cieszę się, że trafiam w gust. Kłaniam się w rewanżu. Pozdrawiam i serdecznie dziękuję,

z.
jasna69 dnia 13.09.2014 19:51
Jak nie pokochać mężczyzny, który maluje portret wyśnionej kobiety?
Stworzyłaś pięknych bohaterów i piękną historię miłości. Wszystko byłoby bajkowe i nierealne, gdyby nie obrazowo zarysowana rzeczywistość, przenikająca do hermetycznej przestrzeni uczuć.
Bardzo subtelny tekst, w spokojnym tempie, które jednak nie nudzi, gdyż nie pozwala na to doskonałe wykonanie. Świetne dialogi, zróżnicowane. Bez didaskaliów wiadomo, kiedy głos zabiera polonistka, a kiedy żywiołowa nastolatka.

Pozdrawiam
Zola111 dnia 13.09.2014 20:24
Jasna,

dziękuję bardzo. Twoje opowiadanie bardziej mi się podoba, wiadomo :)
Cieszę się, że i moje przypadło do gustu. Całe wakacje byłam przekonana, że nie wezmę udziału, a w ostatnich dwóch dniach zasiadłam, i biegusiem, licząc ilość znaków ze spacjami... bo zrodził się pomysł. Nie "zaszalałam", jednak cieszę się, że wzięłam udział. Zwłaszcza, że prozaicy przyjęli to opowiadanko bardzo ciepło, za co bardzo Wam dziękuję.

z.
introwerka dnia 14.09.2014 20:27 Ocena: Świetne!
Świetny, ciekawie napisany, bardzo sympatyczny tekst. Pomysł z portretem namalowanym przed poznaniem "modelki" - niesamowity! :) I to "zgrubienie" imienia jako afrodyzjak... Bardzo udana gra wstępna :)

Serdeczności :)
Zola111 dnia 14.09.2014 20:36
Intro,

dzięki. Bardzo wdzięcznie się kłaniam :)

z.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
19/06/2019 12:08
Antosiu Grycuku. Monolog, jakby z psychoanalitykiem, choć… »
Marek Adam Grabowski
19/06/2019 09:25
Dzięki Yanko. Opowiadanie może na początku jest nieco… »
AntoniGrycuk
19/06/2019 05:27
Yanku, Myślę, że są tu tacy (a może TACY), którzy po… »
AntoniGrycuk
19/06/2019 05:00
Wiesz co? Drugi raz to przeczytałem i teraz podoba mi się o… »
yanko wojownik
19/06/2019 04:03
Z jakieś przyczyny (penie prozaicznej), tego tekstu… »
yanko wojownik
19/06/2019 03:30
Akurat będąc, wśród zorientowanych w kwestii inspiracji - po… »
yanko wojownik
19/06/2019 03:18
No tekst - bardzo na tak, znam go już i chyba me zdanie o… »
yanko wojownik
19/06/2019 03:05
Witam. No logicznie rzecz biorąc tak, ale w wierszyku, tak… »
Kazjuno
18/06/2019 19:30
Szanowny Madawydarze Przede wszystkim wdzięczny jestem,… »
Jonasz
18/06/2019 18:49
wiosna, dziękuję za opinię; powstają powoli kolejne… »
amaranta
18/06/2019 18:12
Bardzo ładna impresja.Podoba mi się klimat, który… »
mlodepioro
18/06/2019 17:54
Cześć TanrubNairdo! Na samym początku chciałbym… »
Kushi
18/06/2019 17:22
Dziękuję Michałku, wiesz za co :):) Pozdrawiam ciepło:) »
Marek Adam Grabowski
18/06/2019 14:04
Bardziej to mi wygląda na fragment całości. Pozdrawiam »
Marek Adam Grabowski
18/06/2019 14:01
Rozumiem, że to nawiązuje do Islamu, ale jakoś nie załapałem… »
ShoutBox
  • Berele
  • 19/06/2019 08:02
  • Cześć Michał i Kasia :) Dla Was słoneczne rytmy na dziś [link] Antoni, Ty też cześć :)
  • mike17
  • 18/06/2019 19:41
  • Miłego, Kasiu :)
  • Kushi
  • 18/06/2019 17:22
  • Trzeba go przywołać Michałku :);) [link] miłego popołudnia kochani :)
  • mike17
  • 18/06/2019 16:46
  • Kiedy w końcu spadnie deszcz? Mam już dość tych upałów.
  • AntoniGrycuk
  • 18/06/2019 13:23
  • A co, Kazjuno, ile już czekasz? :) Teraz tutaj teksty w poczekalni muszą nabrać mocy urzędowej :) No, chyba że trafią na półki z dnia na dzień, co miało miejsce ;)
  • Kazjuno
  • 18/06/2019 12:00
  • Redakcjo! Litości!!
  • mike17
  • 17/06/2019 19:53
  • Ikona popu w najlepszym wydaniu : [link]
  • StalowyKruk
  • 17/06/2019 00:33
  • Może innym razem. Ale może dałbyś się zainteresować twórczością legendarnego Lemmy'ego Kilmistera? [link]
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:irywony
Wspierają nas