Merrily Merrily Bang - julass
Kategoria Konkursowa » Gra wstępna » Merrily Merrily Bang
A A A
Od autora: Tekst poniższy jest parakontynuacją dziejącą się w otoczeniu obmyślanym przez mariamagdalenę w tekście „Ding dong! Merrily on high!” i nie aspiruje do bycia niczym więcej.

[z wyżej wymienionego pochodzą też kursywne cytaty]
http://www.portal-pisarski.pl/czytaj/31711/ding-dong-merrily-on-high-16
Klasyfikacja wiekowa: +18

Zima tego roku nie była zbyt sroga. Marek zadomowił się u profesora i czuł się coraz pewniej. Początkowa niezręczność zamieszkania w domu wykładowcy, rozmywała się wraz z odkrywaniem, że Marcel Vaughn nie jest taki straszny jak się o nim mówiło. Podczas porannych konsultacji, które przybierały często kształt intensywnych dysput filozoficznych okazywał swe ludzkie, całkiem przyjemne oblicze. Czasem dołączała do nich Sarai, przed którą profesor czuł zauważalny respekt. A przynajmniej tak się Markowi zdawało.
W ramach niepisanej umowy, w zamian za konsultacje oraz regularne posiłki i spokojny dach nad głową, Marek miał w miarę możliwości dotrzymywać towarzystwa Sarai. Od ciebie zależy jej nastrój, od jej nastroju - mój, a od mojego - odbiór twojej pracy - ten warunek postawiony przez profesora szczególnie zapadł Markowi w pamięci. Chłopak nie wiedział dokładnie co łączyło tych dwoje, chociaż utkwiło mu w pamięci jeszcze jedno zdanie profesora: Wara od moich książek i od moich kobiet.
Czas mijał, profesor czuł się coraz lepiej, aż całkiem wyzdrowiał i wrócił do prowadzenia zajęć na uczelni. Marek myślał, że skończy się jego sen o wspólnym, „rodzinnym” życiu i będzie musiał wrócić do akademika, o którego niewygodach zdążył już zapomnieć, ale nie. Wychodząc naprzeciw jego niewyartykułowanym obawom, pewnego dnia Sarai, głosem nieznoszącym sprzeciwu, powiedziała tylko jedno słowo – Zostajesz! Marek wiedział, że nie będzie na ten temat już żadnych dyskusji, a wszelkie protesty mijały się z celem. Został.

Zbliżała się sesja. Pewnego lutowego popołudnia Marek wrócił wcześniej do domu. Ze względu na konferencję, w której brało udział grono profesorskie, odwołano część zajęć. Postanowił nadrobić kilka zaległych prac potrzebnych do zaliczenia ćwiczeń. Był pewien, że przez jakiś czas będzie sam w domu i nic nie będzie go rozpraszać. Przechodząc korytarzem usłyszał cichy śpiew z akompaniamentem szumu wody. Nieco zdziwił się, że Sarai brała o tej porze kąpiel, i że w ogóle była o tej porze w domu.
Nie bardzo wiedział jak znalazł się przy drzwiach łazienki, być może skierowało go tam jakieś wewnętrzne pragnienie. Zamarł. Drzwi były uchylone i przez szparę dostrzegł nagą postać spowitą strumieniami wody. Marek rozdziawił usta. Traktował Sarai jak siostrę i nie uważał jej za specjalnie atrakcyjną. Była zdecydowanie zbyt płaska jak na jego gust, ale jej sterczące wdzięcznie sutki spowodowały nagłe przyspieszenie pulsu. Sunąc wzrokiem za miękkim, kocim ruchem dłoni, Marek odkrywał jej talię, biodra, brzuch, pępek... Poczuł zdecydowany niepokój w spodniach, gdyż oto jego oczom ukazał się starannie wygolony wzgórek łonowy. Marek jęknął cicho, tłumiąc swój narząd mowy lewą ręką, podczas gdy prawa powędrowała automatycznie do kieszeni. Był już twardy i gorący od wypełniającej go krwi pędzącej na oślep z całego ciała, zmierzającej instynktownie w miejsce, w którym była najbardziej potrzebna. Majstrując dzielnie przy naprężonym członku, obserwował jak Sarai odwraca się powoli, ukazując jego oczom niewielką, ale wdzięcznie współgrającą z resztą ciała pupą. Miał nieodpartą chęć spijać wąskie strumyki wody spływające po pośladkach. Zacisnął mocniej usta, bo oto dziewczyna sięgnęła po butelkę z jakimś płynem i pochylając się ukazała prawie w pełnej krasie swoją... Prawie, bo oto do uszu Marka dobiegł zgrzyt klucza w zamku. Nie namyślając się wiele skoczył jak oparzony i kilkoma susami znalazł się w swoim pokoju na poddaszu. Oparł się o drzwi ciężko dysząc, a serce zagłuszało wszelkie dźwięki otoczenia. Otarł strużkę potu z czoła, opadł na łóżko i zamknął oczy. Niemal natychmiast ją zobaczył. Nagą. Teraz już nic go nie ograniczało, więc szybko dokończył zaczętego uprzednio dzieła i z cichym westchnieniem odprężył się wtulając w poduszkę.
Obudził się zlany potem i przez chwilę nie wiedział gdzie się znajduje. Próbując odgonić resztki snu sięgnął po stojący na szafce kubek z wczorajszą herbatą. Wrażenie obcości powoli mijało i uświadomił sobie, że właśnie widział Sarai nagą pod prysznicem i to zdecydowanie nie był sen. Zdał sobie też sprawę, że gdyby został przyłapany na podglądaniu, skutki mogłyby być opłakane. Trochę obawiał się wyściubić nosa z pokoju i gdy nadeszła pora kolacji, którą niezmiennie jadali razem, schodził na dół na miękkich nogach. Wstydził się spojrzeć w oczy dziewczynie, ale gdy ta podając mu chleb uśmiechnęła się zwyczajnym codziennym rozpromienieniem, odetchnął głęboko w duchu, gdyż zdał sobie sprawę, że mu się upiekło. Z zapałem zabrał się za jedzenie.

Minęło parę dni, a Marek nie mógł pozbyć się z pamięci obrazu nagiej dziewczyny. Nieoczekiwanie dla siebie zaczął dostrzegać to na co wcześniej jakoś nie zwracał uwagi - wymykające się spomiędzy rozcięć spódnic łydki, pośladki nieśmiało rysujące się pod zwiewnym materiałem, czasem błysnęło mu przypadkiem nieosłonięte ramię. Gdy Sarai siadała obok niego podczas wieczornych pogawędek, okraszonych czarną jak smoła herbatą, starał się unikać spojrzenia jej ciemnych oczu, bojąc się, że ona zauważy czające się głęboko brudne myśli. Nic takiego jednak się nie stało i nikt nie zwrócił uwagi na zmianę zachowania chłopaka. To podziałało na niego uspokajająco, jednak nie potrafił się całkowicie odprężyć. Nocami bał się zamknąć oczy, gdyż w ciemności czaił się nań obraz nagiej sylwetki budzącej go w środku nocy w zlanej potem pościeli.
Złapał się nawet na tym, że usilnie wpatruje się w jej tyłek. Kiedy sobie to uświadomił z przestrachem zerknął na profesora, ale ten, pogrążony we własnym świecie, nie zauważał niczego wokół. Sarai też wydawała się nieświadoma tego co dzieje się w wyobraźni chłopaka. Chociaż... Czyżby posyłała mu więcej tajemniczych uśmiechów, siadywała bliżej niż zwykle, a jej ruchy nabrały pociągającego kociego rytmu? Marek wmawiał sobie, że to wyobraźnia płata mu figle i coraz więcej czasu spędzał usiłując rozładować napięcie w samotności.
Czarę szaleństwa przepełniła Sarai gdy nieoczekiwanie objawiła się w ekstra krótkiej mini, wywołując tym lekko zdziwione uniesienie brwi Marcela. Natomiast umysł Marka został dosłownie rozerwany nogami odzianymi w kuszące czarne rajstopy. Sarai jakby specjalnie stanęła tuż przed nim i chłopak mógłby przysiąc, że w jej oczach czaiła się figlarna ciekawość efektu jaki wywarła na młodym studencie. Nieco zbyt głośno przełknął ślinę, a dziewczyna obdarzyła go delikatnym uśmiechem z błyskiem w oku. Marek zerwał się z fotela jak oparzony i wybiegł z domu. Nie dosłyszał zdziwionego głosu profesora oraz perlistego śmiechu Sarai.

Przez kilka godzin szwendał się po okolicy i stracił poczucie czasu, więc gdy wemknął się z powrotem do domu było już dobrze po północy. Starając się nikogo nie obudzić wziął szybki prysznic. Wchodząc na schody usłyszał cichy jęk, jakby miauknięcie kota. Przystanął zdziwiony, gdyż nie spodziewał się żadnych zwierząt w domu. Rozejrzał się i dostrzegł, że szpara w drzwiach sypialni profesora dziwnie migocze. Zbliżył się do światła i zamarł. To co zobaczył przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Pokój Marcela zanurzony był w bladym świetle świec. W nikłym blasku coś się poruszało. W oszołomieniu nie od razu rozpoznał prężącej się w całej swej nagiej okazałości Sarai, która zdawała się tańczyć z oszalałym bukietem włosów. Marek stał urzeczony i dopiero po dłuższej chwili dostrzegł jeszcze jeden kształt będący jakby sceną, na której występowała dziewczyna. Kształt ten należał do profesora, a jego dłonie błądziły po ciele dziewczyny współgrając z jej rytmem. Byli w tym tak zjednoczeni, że niepodobna było odgadnąć kto nadaje tempo. Marek przestał oddychać chłonąc rozgrywającą się przed nim scenę całym sobą. Nagłe skrzypniecie podłogi zmroziło mu kręgosłup, a pokój zamarł. Zebrał się do ucieczki, ale Sarai była szybsza. Zanim zdążył zrobić krok ona już stała w drzwiach olśniewając go bliskością nagości. Wpatrywała się w niego swoim nieodgadnionym spojrzeniem tylko przez parę sekund, ale Markowi wydawały się one wiecznością.
- Wejdziesz, prawda? - powiedziała swoim zwyczajem i nim zdążył zaprotestować znalazł się półmrocznym pokoju. Nie zauważył kiedy został pozbawiony piżamy i stał jak nowonarodzony próbując zakryć przyrodzenie przed taksującym wzrokiem profesora. Marek nie bardzo wiedział co ma zrobić i nerwowo przebierał nogami.
- No, zobaczmy co pan tam przygotował - odezwał się w końcu profesor siadając na brzegu łóżka kiwając na Marka by podszedł bliżej. Ten spojrzał niepewnie na profesora, starając się omijać wzrokiem wszelkie miejsca poniżej pasa a potem zerknął spłoszonym wzrokiem na Sarai, która krzątała się koło szafy nie zwracając na niego uwagi. Zrobił niepewnie dwa kroki do przodu i potknął się o podstawioną przez dziewczynę nogę tak, że wylądował na klęczkach tuz przed promotorem. Jeszcze raz spojrzał na twarz profesora, która przybrała w tym czasie wyraz aprobującego zadowolenia. Zanim poddał się naporowi profesorskiej dłoni, kątem oka zdążył zauważyć jak Sarai wyjmuje z szuflady pokaźnych rozmiarów strapon.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
julass · dnia 09.09.2014 17:49 · Czytań: 1383 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 8
Komentarze
amsa dnia 10.09.2014 12:55
julass - przed chwilą niebacznie napisałam, że jeden z tekstów jako jedyny spełnił wymogi konkursu, myliłam się:), otóż Twój jest takim również. Świetny, z Twoim pazurem:), zaskakujący i pełen wulkanu, gotowego do erupcji. Jak się okazało, nie w tym kraterze miał wybuchnąć, o jakim myślał bohater. Bardzo mi się podoba, chociaż finałowa scena już mniej, nie ze względu na jej jakość, lecz moją wrażliwość moralną, że się tak wyrażę. Niemniej jednak muszę przyznać, że należy Ci się podium:).

Pozdrawiam

B)
mike17 dnia 10.09.2014 15:01
Julass, na pewno sprawnie i czytelnie napisany utwór, językowo też bez zarzutu, nie miałem żadnych zgrzytań w trakcie lektury, przepłynąłem po niej jak kajakiem po jeziorze, ale...
Jak na mój rozbuchany gust to tej erotyki żeś tu poskąpił z lekka, bo obrazek z podglądaniem i opisy, że nasz heros oglądał z wypiekami na facjacie tyłek czy łydkę, jest jeno opisem, nie lokalizuję tu erotycznego ognia, on jawi mi się w "akcji", a jej tu po prostu nie ma.

Trochę to brzmiało jak spowiedź nawiedzonego podglądacza, który pierwszy raz w swym życiu zobaczył na oczy gołą babkę (może tak było, to by było tu plusem) i odpłynął.
Gdyby próbował ją poderwać, pewnie byłoby wówczas trochę czadu.

Podobają mi się pewne scenki, jakby lekko tylko muśnięte, jakby oniryczne, przyśnione, odrealnione, bo jest coś w tym kawałku takiego nieco z innego wymiaru.
Może mi się zdaje, ale tak to widzę.

Odchodzę, nie mówiąc ani "tak", ani "nie".

:)
julass dnia 11.09.2014 17:40
tak ogólnie to mnie się ten tekst niebardzo podoba - za bardzo oskalpowany przez limit znaków... no ale jak innym tak to cóż zrobić...

zważywszy że to jest niejako parodia mariamagdalenowej opowieści to bohater jest jaki jest, trochę mi się teraz wydaje mangowy - jak z japońskich komiksów gdzie kolesie zawsze stają się nerwowi gdy tylko zobaczą większy kawałek cycka:)
być może po lekturze mm sytuacja stanie się bardziej klarowna - polecam mimo wszystko bo to ciekawy tekst jest
a że taki koniec - no nie mogło się skończyć inaczej skoro taki obrazek zalęgł się autorowi już na samym początku zanim zaczął cokolwiek pisać:)
[nawiasem - to leżało 2 i pół roku w stanie szkieletowym zanim nastąpiła motywacja konkursowa]
zajacanka dnia 12.09.2014 01:43
Nie kochasz mm, co? pamiętam...
Hmmmm... nie dziwię się ;)
Niezłe opowiadanko, julas.
Doskonale napisane, czyta się wyśmienicie.
Dlaczego tylko przy jakichś konkurasach Cię widzę/czytam?

Co do erotyki: nie jest źle, podgladanie jest fajne ;) ;) ;)
A i emocje bohatera całkiem dobrze oddane.
Aż chciałoby się organoleptycznie sprawdzić zawartość jego portek ;)
julass dnia 12.09.2014 23:50
ale czemu zaraz niekochana...?:)
wszak sama rzuciła wyzwanie bym trochę rozruszał otoczenie przez nią wymyślone:)

tylko przy konkursach bo mama małą motywację żeby kończyć coś wymyślonego:)
mam jeszcze 4 rozgrzebane więc jak się ktoś wykaże inwencją w wymyślaniu tematów to może się skończą:)

każdy ma swoje zboczki jak widać - ja nie będę niczyich portek sprawdzał w razie czego - są twoje:p
zajacanka dnia 13.09.2014 00:39
Dzięki :)

I popracuj nad motywacją, bo warto...
jasna69 dnia 13.09.2014 10:29
Ups… ależ obraz ciała profesorskiego nam zaserwowałeś.
Taki spokojny ten tekst, a jednak trzyma w objęciach do samego końca, a tam BANG!
Podoba mi się to niespieszne, aczkolwiek konsekwentne uwodzenie młodzieńca i finał, w którym spłoszony Marek zdaje egzamin.

Pozdrawiam
julass dnia 16.09.2014 18:19
ciekawe że jakoś nie patrzałem na to że to ciało profesorskie i egzamin tam się jawi... nie ma to jak spojrzenie innych oczu na sprawę:)

a Bang ma specjalne znaczenie ale to tylko zboczki będą wiedziały o co...:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
13/11/2019 22:51
Marku A. Grabowski. Ponieważ twój koment pokrywa się… »
Dobra Cobra
13/11/2019 22:51
Ciekawość, jak zostanie odebrany przez Ciebie ciąg dalszy,… »
Kazjuno
13/11/2019 22:41
Wyznam Ci Dobra Kobro, że najwięcej komizmu i obietnicy… »
Dobra Cobra
13/11/2019 22:37
To i fajnie, że tekst trafia do ludzi. To dopiero cześć… »
AntoniGrycuk
13/11/2019 22:30
No tak. Bardzo fajny tekst. Taki zupełnie nietypowy.… »
marzenna
13/11/2019 22:00
Greg Przemawia do mnie wiersz w całości. Tak, nie łatwo… »
marzenna
13/11/2019 21:50
jeszcze tylko chwilę cierpliwości koralowce zabarwiły wodę… »
ApisTaur
13/11/2019 21:28
poczekam... mroźną zimą latem poczekam... boś jest tą… »
kubarozpruwacz
13/11/2019 21:16
Ceikawie, tutaj bym lekko zmodyfikwał utwór, pajęczyna… »
bruliben
13/11/2019 21:12
Tekst ekspresyjny i szczery, nasycony uczuciami peelki.… »
kubarozpruwacz
13/11/2019 21:11
też nie lubię farbowanych lisów, bardzo fajny wiersz, jest… »
Zdzislaw
13/11/2019 21:10
To w porządku, Wiosno. Jak pisałem, każdy ma prawo do… »
bruliben
13/11/2019 21:05
Aż słychać delikatną melodię sopelków poruszanych wiatrem.… »
Lilah
13/11/2019 21:03
Witaj, Kobro! Byłam na spacerze i taki kadr mi się zapisał.… »
bruliben
13/11/2019 20:58
Łezka w oku się kręci jak ówczesny bączek metalowy, co… »
ShoutBox
  • mike17
  • 10/11/2019 17:42
  • Jeszcze 5 dni pozostało, by nadesłać swoją pracę na MUZO WENY 8, konkurs dla prozaików. Sprężcie się i ślijcie swoje utwory : [link]
  • Kazjuno
  • 09/11/2019 13:56
  • Przepraszam, Dobra Kobro za długie teksty... Kto wie? Może się kiedyś uda napisać krótki?
  • Dobra Cobra
  • 09/11/2019 13:19
  • Kazjunio, to Internet - każdy czyta co chce i komentuje, jak mu się chce. Nie wymuszaj komentów. Długie formy słabo się sprzedają w tym medium. Pisz dla wlasnej satysfakcji, a nie poklasku. Bez urazy.
  • Kazjuno
  • 09/11/2019 10:06
  • Dzięki Antosiu. Już od dawna wiem, że jesteś poczciwcem o gołębim serduszku.
  • AntoniGrycuk
  • 09/11/2019 09:33
  • Dobra, Kazjuno, jestem czuły na płacz, więc wieczorem postaram się przeczytac ;)
  • Kazjuno
  • 09/11/2019 08:38
  • Chlip, chlip... jest mi przykro. Poza odważną Al-Szamanką, reszta Koleżanek i Kolegów, olała komentowanie Gry cz. 12. Czyżbym na PORTALU wywołał zgorszenie?...
  • Dobra Cobra
  • 08/11/2019 18:02
  • Star Wars kontra Marvel kontra DC na przestrzeni lat: [link]
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:Bridgmanes50
Wspierają nas