Odurzenie - Izolda
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

   Nie widziałam go od miesiąca. Nie byłam przez to ani bledsza, ani śpiąca, może tylko częściej milczałam. Gwałtowne poranne przebudzenie próbowałam wyciszyć, zajmując pamięć ulubionymi wierszami. Sen zerwał mnie na równe nogi i spacerując przed drewnianą chatą, nie mogłam przestać o nim myśleć. Nie, nie o śnie, nie mogłam przestać myśleć o Nim. I nie dlatego, że właśnie się przyśnił. Dlatego, że byliśmy związani wieloma nićmi, które teraz zbyt naciągnęliśmy za sprawą dzielącej nas odległości. W głuszy, w której się zaszyłam nie było widoków na szybkie spotkanie, mogłam tylko prowadzić grę z samą sobą i wyobrażać, jakby to było, gdyby niespodziewanie się zjawił. Pragnęłam, by mnie zaskoczył. Myślałam o tym tak intensywnie, że zapomniałam o śniadaniu. Na rozgrzanej promieniami słońca łące czerpałam chyba pokarm ze światła, bo kiedy dzwony z pobliskiej wioski oznajmiły południe, nadal nie byłam głodna. Leżałam. Zużywając niewiele energii, mogłam karmić się słońcem do wieczora. Wylegiwanie przywiązywało do ziemi, trawa i zioła chyba pachniały coraz mocniej albo to mnie wyostrzały się zmysły w tym lenistwie. Czy to wrotycz, dziurawiec czy nawłoć? Rozgrzana latem niczego nie byłam pewna, wdychałam esencję lipca i przyzwalałam na odurzenie. Puchaty koniec trawki, którą gryzłam, migał mi przed oczami. Skierowałam miękką miotełkę w kierunku warg. Gilgotała. Na szyi załaskotała jeszcze mocniej. Zmrużyłam oczy i sprawdziłam jej dotyk na przedramionach, a potem pod kolanem i wokół kostki nogi. Podwinęłam wysoko sukienkę, by resztki oporu zmieść z brzucha, coś zaczynało budzić się w środku mnie. Głód rósł. Głód, którego nie mogło zaspokoić żadne ze znanych mi dań. Zapętlał podbrzusze. Przejechałam puszkiem po udzie. Jeden raz, dwa, trzy razy. Ile jednak można gilgać się małym źdźbłem? Zamknęłam oczy i powoli odpływałam w świat ciepłych dłoni, z jego obrazem przed oczyma.

   Najpierw usłyszałam trawę uginającą się pod czyimiś stopami, potem dotarło do mnie, że spłoszone ptaki odlatują. Ktoś szedł powoli, jakby nie chciał mnie budzić. Uniosłam głowę, ale w wysokiej trawie niczego nie dostrzegłam, podniosłam się na łokciach i tylko mroczki zawirowały przed oczami, dopiero kiedy usiadłam zaczął się materializować przede mną jego obraz. Czarną koszulę znaczyły nasiona traw. Początkowo nie uwierzyłam w to, co widzę, bo skąd on tutaj, teraz? Czyżbym tak mocno go pragnęła, że przywołałam do siebie? To niemożliwe. Może raczej siłą podświadomości wyczułam, że jest coraz bliżej mnie. Uśmiechał się i nie przyspieszał kroku. Wstałam, a moje bose stopy przyrosły do ziemi tak mocno, że czułam energię bijącą z jej wnętrza. Chciałam, żeby jak najszybciej mnie przytulił, ale nie mogłam się poruszyć. Siły przyrody popychały mnie do niego, rozwiewając fałdy białej sukienki, wiatr robił co w jego mocy, bym się odkleiła od wygniecionej trawy, na próżno. Jakieś wibracje wciąż trzymały mnie na miejscu, przenikały po czubek głowy, a on zbliżał się powoli i nie odrywał wzroku od mojej twarzy. Mogłam go zasypać pytaniami, mogłam przerwać ten niezwykły moment, coś na szczęście zamurowało mi usta, spowolniło tok myślenia. Zapachniało miętą z malinami. Skupiłam się na odczuwaniu chwili, która spadała z nieba. Kiedy mnie objął pragnęłam przeżyć to, co już wiedziałam, że zaraz wybuchnie, tak jakby nigdy wcześniej nas nie spotkało. Czarno na białym zobaczyłam, że przyniósł ten sam głód, by wypełnić go mną.                                      

   Nagle natura panująca wszędzie dookoła wdziera się w nas, do reszty oddziela od pozostałości cywilizacji, które zbyt dużym natłokiem myśli psują zwykle doznawanie. Nie rozpinają się nad nami ściany ani sufity, nie ma żadnych murów odgradzających od śpiewu przyrody, wokół wiruje wyłącznie wolna przestrzeń, wnika w nas i porywa. Zapominam, że kiedykolwiek byłam zniewolona przez kulturę, obyczaje czy religijne nakazy. Wyłączam myślenie, pozostają tylko instynkty. Gra wstępna jest koniecznością dla zimnych kobiet, którym musi pomóc usuwać ograniczenia, jakie latami wbijali im do głów. Gorące kobiety traktują ją jak przywilej, którym kochanka przywiązują do siebie. Dziś jestem szczególnie gorąca i pożądam mężczyzny gwałtownie, niecierpliwię się, kiedy moje pragnienie napoi wreszcie sobą. Dotyk jest elektryzujący i żąda więcej. Pierwotny pulsujący w środku rytm błaga tylko o jedno – bliżej, bliżej, bliżej, jeszcze bliżej. Nie sprzeciwiam się temu zewowi, niech mnie prowadzi, podlegam tylko głosom, które napływają ze świata błękitu. Pragnienia wielu pokoleń kobiet, kobiet otwartych i zachłannych na życie kumulują się teraz we mnie, żar ich dzikich żądzy płonie między moimi udami. Czarownice, ladacznice, rozpustnice nacierają moje ciało miodem przyprawionym piołunem i krzyczą: Żyj i kochaj, kochaj i żyj. Materiał do materiału tylko przez chwilę, moja biel i jego czerń fruną z wiatrem, błyskawicznie skóra do skóry, bliżej, usta do ust, bliżej, bliżej, biodra gwałtownie do bioder, bliżej, jeszcze bliżej. Wszystko ma ekscytujący smak, niby zdarzało się nam po raz pierwszy, jakbyśmy się dopiero poznawali. Nagość na tej łące nie zawstydza, a dodaje odwagi i podnieca. Otwieram się na rój gwiazd, jakie spadają na piersi, brzuch, uda. Słyszę jak on wciąga w nozdrza powietrze przyprawione moim zapachem, poszukuję natychmiast rewanżu. Skóra, dotyk, więcej, dłonie wszędzie, więcej, więcej, usta na skórze, więcej, jeszcze więcej. Rozgrzana złota kula płynie moim wnętrzem, niepokoi mnie, woła w środku, skupiam się na niedopieszczonej pajęczynie jego skóry. Tańczę, jakby mieszkało we mnie tysiąc derwiszów. Gorąco, duszno, dziko, brak tlenu, bliżej, więcej, wszędzie ciało. Stop. Jakieś natrętne myśli. Patrzę mu w oczy, zatrzymuję się na moment. Szukam czegoś i wiem, że jest tego teraz więcej niż było do dziś, więcej niż ja i on, i wyżej, wyżej niż ziemia i łąka. Zwalniamy. Jego wzrok wibruje gdzieś w mojej głowie, wysysam ten blask zachłannie, kąpie się w nim, obmywam z wszelkich niepewności, lśnienie przywołuje mnie do nieporządku, przypomina o dzikości, która właśnie nas opętała. Ten krótki przebłysk pozwala mi znów poddać się temu, co krąży wokół, co splata ciała w jedno, w jedno, w jedno. Jest tylko tu i teraz. My. My. My. Gorąca lawa.

                                                              ***

   Pełna i spokojna patrzyłam w intensywnie lazurowe niebo i oddychałam głęboko. Gwałtownie obróciłam się na bok, by sprawdzić pospiesznie czy On leży przy mnie, czy tylko to sobie wyobraziłam…

   Sprawdzałam najpierw wzrokiem, potem dotykiem. Nie śniłam. A może śniłam, bo czułam się jak królowa świata, jakby wszystko mi sprzyjało i nie było spraw niemożliwych. Jego ciało w słońcu błyszczało od potu, wilgoć znaczyła mi palce, zbierałam dowody istnienia. Wdychaliśmy oddychającą łąkę. Podążając śladem jego wzroku, odkryłam, że na moim dekolcie malują się czerwone plamy, nie od słońca, przykrył je dłonią, parzyła, a do ucha wyszeptał mi: Nigdy jeszcze nie byliśmy tak mocno złączeni.

Nie. Nie powiedział tego. To, co usłyszałam, nie będzie nadawać się do powtarzania.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Izolda · dnia 09.09.2014 17:50 · Czytań: 1541 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 15
Komentarze
amsa dnia 10.09.2014 14:29
Izoldo - powiem Ci, że Twój tekst niewątpliwie cały przesiąknięty jest erotyką, tęsknotą, pożądaniem i spełnieniem. Przedstawiłaś wszystko niezwykle malowniczo, jakby za mgłą niedopowiedzeń i pytań. Nawet tajemniczo, bo początkowo nie mogłam odgadnąć, ona śni tylko, czy jednak jawa:). Bardzo mi się podobało owym łonie natury i nie tylko natury. Ładnie opisałaś emocje, odczuwanie zmysłów, intensywność doznań. Piękny, prawdziwie erotyczny tekst, w klimacie jak rozumiem erotykę.

Pozdrawiam
Dobra Cobra dnia 11.09.2014 07:59
Gra wstępna w wersji poetyckiej, chociaż to proza.


Izoldo,

Podziwiam to opowiadanie, napisane tak poetyckim językiem, niczem wiersze. Nasza bohaterka, kobieta niewatpliwie wyzwolona (co wzbudzi protest u wielu), oddaje się przyrodzie i ziemi w mistycznym złączeniu quasi pogańskim.
Trochę szkoda, że na tej łące nie przydybał jej lokalny lovelas, niejaki Churyćko Stefan, syn Jana, który wie o co kaman, gdy kobieta poleguje na łące, wysoko unosząc sukienkę. A jednak nie! Z jakiegoś powodu nie występuje w tej opowieści :(.


Aczkolwiek nie wiadomo z jakiego, gdyż albowiem pan Churyćko wyczuwa zapach kobiety o niebo lepiej, niż Al Pacino w filmie Zapach kobiety. Choć w kapitalistycznym filmie bohater rozpoznawał tylko rodzaje eleganckich perfum (jakże by inaczej! Wszak sprzedaż napędza gospodarkę towarową), pan Stefan natomiast wyczuwa na wiele kilometrów zapach spragnionej cipki ( za przeproszeniem).

I nagle, w realu czy we śnie (bo to nie jest pewne), w Twojej opowieści pojawia się on. Samiec wybrany, który ma przyzwolenie na dokonywanie penetracji bohaterki. Akcja przyśpiesza od tego momentu zdecydowania, a skromny czytelnik tylko zazdrości kochankom ich połączenia i zespolenia w jedno.


Tak poetyckiego tekstu w tym Konkursie jeszcze nie czytałem. Kunszt, opisy, styl, prowadzenie akcji - wszystko jest na swoim miejscu i gra jak ta lala.


Tylko nie jest pewnym, czy przeciętny męzczyzna w nieuprasowanej koszuli chodzący, zrozumie te wszystkie niuanse, gdyż on wie, jak skutecznie działać na kobiety. Zabawa w remizie, przejażdżka starawym bmw o mocnym silniku po wsi, aby wszyscy zazdrościli zdobyczy, wyjazd do miasta do parku, galerii handlowej i na lody a później spełnienie w stogu siana, oj dana dana.

Te wszystkie obrazy rodzą się w głowie mej, gdy czytam Twoją opowieść.



Pozdrawiam, dziękując za chwile tajemniczego uniesienia!


Pozdrawiam,

DoCo
Izolda dnia 11.09.2014 18:34
Amso, dziękuję za przychylną opinię, cieszę się, że łono przypadło do gustu i zechciałaś mi o tym napisać.

Do Co, może i Stefany Churyćko przydybują czasem łąkową czarownicę, gdy ma na to chęć, ale czy ja bym umiała dobrze sportretować Stefka tego nie wiem. Dlatego wymigałam się małomównym magiem, żebyś mi mógł napisać o nieuprasowanym czytelniku, co to zazdrości samcowi wybranemu. Uniżenie dziękuję za poinformowanie mnie, że za wysoko uleciałam, by przeciętny mężczyzna mógł ogarnąć te wszystkie duperele. Ja to rozumiem. Po cichu liczyłam, że jak nie zrozumie to da więcej punktów niż mniej. Co prawda przypadło mi najgorsze pozamedalowe czwarte miejsce, ale coś na rzeczy widać było (chyba, że to wyłącznie dzięki jurorkom, które się wczuły w pogańskie obrządki).
Tak czy owak warto było poeksperymentować.
Za refleksje związane z synem Jana dziękuję i za całą resztę również, rozweseliły mnie te przemyślenia nadzwyczaj.
Odpozdrawiam Was.
Dobra Cobra dnia 11.09.2014 22:16
Cała radość po mojej stronie;)

DoCo
Zola111 dnia 12.09.2014 17:03
Izoldo,

bardzo mi się podoba ta opowieść. Niewiele brakło do miejsca na podium :)

Potrzebna jest korekta interpunkcji, jednak teraz nie mam czasu. Może ktoś przybędzie z pomocą?

Pozdrawiam,

z.
Izolda dnia 12.09.2014 20:46
Dzięki Zolu. Na przecinki mi już zabrakło czasu, ale na razie nie będę edytować, bo ponoć wtedy tekst leci w kosmos.
Pozdrowienia
mike17 dnia 13.09.2014 09:10
Subtelny erotyk w wersji soft, mocno przesycony elementami poetyckimi, jakby z lekka odrealniony, senny, niby z innego wymiaru...

Dobrze umiejscowione miejsce akcji: czuje się zapach traw i ziół, widzi się piękno lata, czuje się żar słońca pieszczącego ciała.
Umiejętnie oddany nastrój oczekiwania, to słodkie napięcie, wypełniające kobietę, marzącą o swoim kochanku.
I w tej lirycznej scenerii dochodzi do upragnionego finału: on nadchodzi i bierze ją w posiadanie.

Pod względem językowym jest w porządku, słowo trafnie oddaje klimat i przeżycia kobiety, literacko również nie można się do niczego czepić.
Po prostu kolejny udany utwór konkursowy, jaki miałem niewątpliwą przyjemność skonsumować. :)
jasna69 dnia 13.09.2014 20:02
Już pierwszym zdaniem obiecujesz, że będzie poetycko, lekko, zwiewnie. Pięknie. I dotrzymujesz słowa.
Cały tekst jest „namalowany” pastelami. Przecudnie opisałaś tęsknotę, a potem doznania płynące z dotyku. A sceneria? Widać źdźbła i grę światła, słychać bzykanie pszczoły.
A fragmenty takie jak ten, przenoszą w inny wymiar.

Cytat:
Pra­gnie­nia wielu po­ko­leń ko­biet, ko­biet otwar­tych i za­chłan­nych na życie ku­mu­lu­ją się teraz we mnie, żar ich dzi­kich żądzy pło­nie mię­dzy moimi udami. Cza­row­ni­ce, la­dacz­ni­ce, roz­pust­ni­ce na­cie­ra­ją moje ciało mio­dem przy­pra­wio­nym pio­łu­nem i krzy­czą: Żyj i ko­chaj, ko­chaj i żyj.


Jestem zauroczona, pobudzona i zaspokojona jednocześnie.

Dziękuję i pozdrawiam
Izolda dnia 14.09.2014 18:50
mike i jasna, bardzo Wam dziękuję za rozbudowane komentarze, w których dzielicie się odbiorem i wrażeniami.
Ślę pozdrowienia
al-szamanka dnia 21.09.2014 19:53 Ocena: Świetne!
Ufff, prawdziwy erotyk, zmysłowy i delikatny jak mgła.
Opisy pełne poezji, niedopowiedzenia, zapachy, fantazje...
Ach, ta zaczarowana łąka...
Cytat:
Otwie­ram się na rój gwiazd, jakie spa­da­ją na pier­si, brzuch, uda. Sły­szę jak on wcią­ga w noz­drza po­wie­trze przy­pra­wio­ne moim za­pa­chem

Bardzo, bardzo.
Tekst należałoby lepiej rozpisać, aby poprzez to uzyskać więcej napięcia.
Zrób to, bo naprawdę warto.

Pozdrawiam :)
Izolda dnia 22.09.2014 18:43
al-szamanko,
dziękuję bardzo za komentarz,
jest już, jak sugerujesz, rozpisane z przodu i z tyłu, wyjęłam to z czegoś większego, pogmeram mu może jeszcze kiedyś w środku
pozdrawiam
Szuirad dnia 07.10.2014 15:01
Witaj

Tego nie da się czytać w miejscu publicznym... i wcale nie mam na myśli czytania na głos :). Nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek czytający ten tekst ze zrozumieniem i z zaangażowaniem, nie dał poznać po sobie, no chociaż na twarzy, że czyta coś ekscytującego.

Zastanawiam się co by było, gdyby On jednak się nie pokazał, nie przybył na łączkę. Gdyby ten "głód", z minuty na minutę, samopodkręcany w dziewczynie nie spotkał się z drugim głodem. Jakie zniszczenia mogłoby to wywołać w naszej bohaterce?

I bardzo podoba mi się ostatnie zdanie, w końcu trochę intymności jest konieczne.

Sz
Izolda dnia 09.10.2014 18:10
Szu,
wspiera mnie opinia o ekscytującym tekście. Jako że liczę się z Twoim zdaniem, chcę wierzyć, bo miałam obawy, czy nie przynudzam odrobinę.
Dziękuję za komentarz.
Dygnięcie. :)
Szuirad dnia 10.10.2014 22:53
Tak oddana "sytuacja' Może przynudzać kogoś, kto nie docenia faktu, ze bardziej podniecająca jest gra umysłu przy nie do końca obnażonym ciele... Przekładając to na tekst, dosłowność zburzyłaby wszystko - to jasne. U Ciebie ta główna podstawowa część pulsuje. Rytm zdań jest jak oddech, oddając nawet lekkie spowolnienie w trakcie aktu. Krótkie szarpane zdania, wręcz na końcu tylko słowa .... a po finale długie spokojne, wręcz leniwe zdanie, odpoczynek. Nie trzeba rozumieć, wystarczy właściwa interpretacja melodii

pozdrawiam
Sz
Izolda dnia 14.10.2014 19:18
Miód na moje uszy, serce, duszę i co tam jeszcze może się ucieszyć, że Ktoś nie tylko czyta, ale jeszcze Czyta.
Dygam trzy razy. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
JOLA S.
22/08/2019 14:35
Ładne, prawdziwe. Istnieją słowa, które żyją podwójnym… »
Kushi
22/08/2019 13:48
Ach moja ukochana Poetko... czasem wydaje mi się, że czytasz… »
JOLA S.
22/08/2019 10:39
Rafale, znowu stoję z nożyczkami i nie wiem, od czego by… »
kamyczek
22/08/2019 09:38
Dla mnie, optymistki, szklanka jest zawsze do połowy pełna.… »
kamyczek
22/08/2019 09:34
Bardzo ładny wiersz,, Wodniczko, podoba mi się. I… »
Zdzislaw
22/08/2019 09:21
Przyjemnie, że się spodobał i wywołał uśmiech. Również… »
Madawydar
22/08/2019 07:43
Witaj Decand Dzięki za komentarz. Pozdrawiam. »
ponadchodnikami
22/08/2019 02:23
"myślę więc (że) jestem" jest bardzo poruszające. »
Kushi
21/08/2019 23:44
Czasem w nas samych tak bywa, że nie doceniamy tego co mamy… »
wiosna
21/08/2019 23:41
Kazjuno, Carvedilol dziękuję i właśnie tak jest. W głowie… »
Kushi
21/08/2019 23:35
- piękne to jest Wodniczko:):) Zawsze po Twoich wierszach… »
wodniczka
21/08/2019 17:27
Witaj Jola S. Cieszę się, że moja poezyjka przypadła Ci do… »
JOLA S.
21/08/2019 15:51
Sen odpręża, daje energię do życia i do działania. Nie… »
Yaro
21/08/2019 15:05
Dziękuję »
kamyczek
21/08/2019 13:48
Są i takie, których za nic nie można sobie przypomnieć po… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:5lydiac542ec4
Wspierają nas