Legenda o panu Twardowskim i jego córce - Bereno Acz
Kategoria Konkursowa » Konkurs "Bajka" » Legenda o panu Twardowskim i jego córce
A A A
Legenda o panu Twardowskim i jego córce
Angelika K.
Pan Twardowski zabrał dziś do swej pracowni alchemicznej na Krzemionkach córkę Joannę. Obydwoje lubili swoje towarzystwo, a dziś szybko zabrali się z doku, gdyż pani Twardowska miał od rana zły humor. Lepiej więc było uniknąć jej towarzystwa i spędzić pożytecznie czas z dala od domu. Twardowski oddał się swoim zajęciom, a Joanna wybrała spacer, by posłuchać śpiewu ptaków i odwiedzić pobliski las, w którym już można było zbierać leśne owoce i grzyby.
Gdy wracała z koszykiem pełnym dorodnych grzybów, usłyszała szmer. Stanęła. Rozejrzała się.
Zauważyła wiewiórkę. Ta wskoczyła jej na ramię a stamtąd do koszyka. Niestety, nie znalazła niczego do jedzenia dla siebie. Dziewczynę zaskoczyło jej zachowanie. Zwierzę popatrzyło na nią jakby jej chciało coś powiedzieć. Odłożyła koszyk. Wtedy wiewiórka zaczęła kicać co chwilę odwracając się za nią. Joanna zrozumiała, że ma iść za nią. Tak zrobiła. Pan Twardowski skończył dzisiejsze prace. Wszystkie mikstury poodkładał na półki, posprzątał, popatrzył z zadowoleniem na nową recepturę środka do wywoływania duchów. Przyrządził ją na specjalne zamówienie króla Zygmunta Augusta, który koniecznie chciał zobaczyć zmarła małżonkę Barbarę z Radziwiłów. Dziś zakończył pracę, a czy król będzie zadowolony, to się okaże po nocnym spotkaniu.
Zawołał Joannę. Raz, później drugi, ale nikt mu nie odpowiedział. Zdziwiło go to. Wyszedł przed pracownię i ponownie wołał. Bez odpowiedzi. Zaczął mruczeć pod nosem bardzo niezadowolony, bo chciał wracać do grodu. Musiał się przecież przygotować do spotkania z królem i sprawdzić gdzie się podziało jego dziecko. Szedł, rozglądał się i wołał, aż brzydkie słowa zawisły mu na wąsach. To dlatego, że zdenerwowany nie patrzył pod nogi. A potknął się o samotny kosz grzybów. Stanął i zaczął wołać. Daremnie. Nie było odpowiedzi. uszył dalej. Na krzaku dostrzegł strzęp materiału z sukienki. Później połamane gałązki i mocno zniszczone runo. Domyślił się, że coś musiało się tu stać. Wyglądało na to, że Joanna została porwana.
Nie szukając dalej ruszył do pracowni, wsiadł na konia i pogalopował do grodu po pomoc. Minęło mało-wiele czasu gdy na drodze do pracowni rozległ się tętent kopyt. To krewni i sąsiedzi ruszyli z pomocą na poszukiwania dziewczyny. Twardowski przyciskał co chwilę szaty na piersi. Chciał się upewnić, czy nie zgubił tego, co zabrał ze sobą.Ale nie. Czuł pod ręką schowany przedmiot.
Przybysze zostawili konie przy pracowni i ruszyli w las. Nieoczekiwanie panu Twardowskiemu wskoczyła na ramię wiewiórka. Tego się spodziewał. Popiskiwała i skakała na drzewo. Ruszył za nią. W ten sposób zagłębiali coraz bardziej w las. Twardowski pociągnął nosem. Znał ten zapach! A nie był on przyjemny.
Tak pachnie tylko... Stanął. Zaczął się ostrożnie rozglądać wokół. Dostrzegł zarys skały. Zbliżył się do niej. To jaskinia, z której dochodził zapach. Zrobiło mu się cieplej niż by chciał. Zastanawiał się, czy zwołać panów braci szlachtę czy wejść samemu. Jeśli zawoła, ujawni swój sekret, jeśli nie, sam może zginąć. Nie zawołał nikogo. Poprawił pas, czapkę, przeżegnał się i wszedł. Tu chodziło o jego dziecko, więc nie można było czekać. Chwila minęła, zanim oczy przyzwyczaiły się do półmroku. Zapach był coraz mocniejszy. Skradał się po cichu. Wreszcie dostrzegł porywacza. Wydawało mu się, że drzemie. Poczuł gwałtowne uderzenie gorąca w policzkach. Czapka na głowie zdawała parzyć się parzyć. Po na plecach dziwny strumyczek. Tak nie bał się chyba jeszcze nigdy.
Sięgnął dłonią po ukryty w szatach przedmiot. Wyjął srebrną flaszę, odkręcił i zbliżył się na palcach do śpiącego. Chlupnął na niego płynem z flaszy, a ten podskoczył jak oparzony.
- Rata!!! Rata!!! Ra...
- Tak! Rata! Po coś mi dziecko porwał?!Ja.... Kazali...- Oddaj, bo nie przestanę!!!
- Bierz, tylko już nie lej... - litościwie zebrał porywacz. - Gdzie ona? - W kąciku śpi.
- Zbudź i przyprowadź! Dobrze, ale odsuń się i nie lej...
I tak Joanna, którą porwanie przeraziło a płacz bardzo zmęczył, została obudzona i oddana ojcu.
- Teraz wychodzę. Żebyś się nie ważył stąd ruszyć! r11; krzyknął Twardowski popychając uwolnione dziecko za siebie. Gdy wydostali się z jaskini, dostrzegł towarzyszy poszukiwań.
- Do mnie , panowie bracie! Do mnie! r11; donośnie wołał.
- Zasuńmy głazem tę jaskinię! Razem!
Nadbiegli poszukiwacze Joanny. Wspólnymi siłami, pocąc się i stękając zasłonili wejście ogromnym głazem. Ten podparli jednym, drugim i dziesiątym mniejszym. Teraz popatrzyli z zadowoleniem na dzieło.
- No toś nam panno dała zajęcie! r11; krzyknął któryś.
- A teraz do grodu! r11; zarządził Twardowski. r11; Zapraszam waszmościów do siebie. Na poczęstunek wdzięczności. Nikt nie odmówił. Nikt też nie pytał, dlaczego zamknęli głazami wejście do jaskini. Wiedzieli, że Twardowski zajmuje się dziwnymi, tajemniczymi sprawami i nie chce mówić o tym.
-Dobrze, ż nie pytają r11; myślał Twardowski. r11; Lepiej żeby nie wiedzieli, kogo zamknęli w pieczarze. Po powrocie do domu wszedł do swej komnaty i wyjął ukrytą na piersi flaszę.
- Chyba się już nie będziemy rozstawać r11; powiedział. r11; Tylko znów musisz być pełna. Wieczorem znów zanurzysz się w wodzie święconej w kościele świętego Wojciecha, gdy będziemy szli do króla. Jesteś jedynym lekarstwem na ...
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Bereno Acz · dnia 14.10.2008 22:45 · Czytań: 400 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Wspomóż naszych sponsorów
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
palenieszkodzi
24/07/2014 17:06
Wiersz pełen tęsknoty, samotności i miłości. Ta zepsuta… »
introwerka
24/07/2014 15:45
Ajw, cieszę się bardzo, że wiersz Ci się podoba - tym… »
Heisenberg
24/07/2014 15:30
Dzięki za komentarz, Devici. Części możesz sobie nazywać… »
Franca
24/07/2014 15:06
Witaj MS. Odniosłem wrażenie, że podczas pisania wahałeś… »
seth
24/07/2014 15:02
Dzięki za komentarze, cieszę się, że się podobało. Dialogi… »
seth
24/07/2014 14:55
Dzięki za wskazówki dotyczące dialogu - rzeczywiście… »
Stardust
24/07/2014 14:49
Najpiękniejszy, zawsze szukam perfum z nutą cedru, to jest… »
morfina
24/07/2014 14:42
Jedenaście na osiemnaście komentarzy kompletnie… »
al-szamanka
24/07/2014 14:41
Zatem wolę oklepane frazy niż łamigłówki i rebusy, które już… »
ajw
24/07/2014 14:36
Wiersz ma w sobie coś egzotycznego i magicznego. Metafory… »
cliffhanger
24/07/2014 14:30
Dziękuję za komentarz :-) Piszę od niedawna i muszę trochę… »
ajw
24/07/2014 14:29
Dziękuję, Bożeno - zlikwidowałam inwersje i rzeczywiście… »
Franca
24/07/2014 14:29
To jest wskazówka, do napisania której potrzeba jest… »
sergiusz45
24/07/2014 14:27
Do Mia M. A jednak. Tego się nie spodziewałem. Moje… »
al-szamanka
24/07/2014 14:20
Czegóż to nie można zobaczyć przez lornetkę. I chociaż od… »
ShoutBox
  • palenieszkodzi
  • 24/07/2014 15:52
  • Też się kłaniam, a nie wiesz przypadkiem Sergiuszu, gdzie jest DoCo?:)
  • sergiusz45
  • 24/07/2014 15:38
  • Nie sądzę żebym trafił do Twojej głowy z tekstem czy komentarzem. Ale jest to moje ostatnie zmartwienie. Hipokryzja się kłania!
  • palenieszkodzi
  • 24/07/2014 15:30
  • Właśnie tak bym chciała zrobić, ale co z tą kaszą? Pluć na talerzyk?:)
  • Tezet74
  • 24/07/2014 15:29
  • Btw podajesz krupnik z kawą?
  • Tezet74
  • 24/07/2014 15:27
  • Zależy od nadzienia
  • palenieszkodzi
  • 24/07/2014 15:24
  • A można takie pierogi z kawą podać ?:)
  • Tezet74
  • 24/07/2014 15:23
  • Krupniku nie umiem ale za to robię pyszne pierogi.
  • palenieszkodzi
  • 24/07/2014 15:19
  • Czy ktoś umie gotować krupnik ale taki smaczny?:)
Ostatnio widziani
Gości online:44
Najnowszy:zebley3125