Czombrów czyli prawdziwa twarz Soplicowa - Szuirad
Publicystyka » Recenzje » Czombrów czyli prawdziwa twarz Soplicowa
A A A
Od autora: Publikacja w 180 rocznicę wydania "Pana Tadeusza"
  • Autor książki: Joanna Puchalska
  • Tytuł: Dziedziczki Soplicowa
  • Kategoria: historyczno - biograficzna
  • Wydawnictwo: MUZA

Czombrów

czyli prawdziwa twarz Soplicowa

 

Ludzki umysł reaguje na bodźce selektywnie, przede wszystkim dostrzega to, co chce. Dlatego w chwili, gdy sięgnąłem po książkę Joanny Puchalskiej „Dziedziczki Soplicowa”, świadomie zarejestrowałem jedynie drugi człon tytułu. Pierwszy nieco później, miękko i niepostrzeżenie wślizgnął się wraz z kolejnymi stronami opowieści. Autorka wykorzystuje ten mechanizm postrzegania, tym sposobem uchyla drzwi z głęboko wyrytym napisem: „Litwo Ojczyzno moja…” i wprowadza nas w miejsca, gdzie rodziła się mickiewiczowska epopeja. Choć obecnie to świat zryty czasem, przysypany popiołem zapomnienia, przeorany prozą życia i pługiem dziejów, dodajmy głębokim pługiem - to jednak ocalały w nim nieliczne ślady tamtych historii. Ot, kilka reliktów osadzonych „pośród pól malowanych”, gdzie rolę kompasu, przynajmniej na początku książki, pełni zaczytany egzemplarz „Pana Tadeusza”, wsparty rodzinnym archiwum - wszak Joanna Puchalska to prawnuczka ostatnich właścicieli Czombrowa, pierwowzoru Soplicowa.  

W odnajdywaniu tropów i materialnych pozostałości z czasów „ostatniego zajazdu” towarzyszy nam wpojony w szkole wyidealizowany wizerunek Polski Szlacheckiej, tej osiadłej na wschodnich rubieżach, przenicowany specyficzną tęsknotą i przefiltrowany Sienkiewiczem. Autorka wciąga nas w kolejne opowieści i… i niepostrzeżenie gasi nostalgię, zdejmuje z oczu różowe okulary, stawia na twardej opoce prozy i rzeczywistości dworskiego życia, życia dalekiego od sielanki. Szlacheckie Soplicowo odpływa, blaknie i choć pozostaje gdzieś w głębokim tle opowieści, to „wraz z nastaniem nowych właścicieli (Karpowicze) kończy się staropolska epoka sarmacka w Czombrowie i zaczyna nowoczesny wiek dziewiętnasty[1]. No cóż, w końcu nie jest to opowieść o „Panu Tadeuszu” i narodowej epopei, to rzecz o Dziedziczkach, twardych, mocno po ziemi chodzących kobietach, dla których codziennością było może i mniej Soplicowa, ale nie patriotyzmu. Odnoszę wręcz wrażenie, i nie wyobrażam sobie, by Autorka nie przytaknęła, że Mickiewicz w pewien sposób namaścił to miejsce, by następnym właścicielom i właścicielkom dawało siłę bycia ostoją polskości, choć czasem chciałoby się rzec, zwykłego człowieczeństwa.

Skażeni szkolnym skrótem, przemilczeniem, może nie tyle celowym, co z konieczności czynionym - wciąż napięty program, postrzegamy tamtych ludzi i czasy przez pryzmat Wielkich Wydarzeń i Dat. Natomiast książka daje wgląd w codzienność wieku XIX i czasów międzywojennych, taką od podszewki, prostą, może wręcz siermiężną, ale prawdziwą. Uświadamiamy sobie, że dopiero szczegóły egzystencji tamtych ludzi, ich relacje, problemy, uczucia pokazują, jak niewiele się od nich różnimy. Tam też grosza brakowało, pomór owiec się trafił lub ceny zboża malały– ot tak, jak i obecnie, gdy do pierwszego nie wystarcza.

I jeszcze jedno… Z lektury prozy pani Joanny wyłania się także przekaz o współżyciu wielu narodów i religii na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego – dużo możemy się od nich nauczyć. Autorka zwraca też uwagę, ostrzega, by nie powielać powszechnego błędu przykładania współczesnej miary do pojęć sprzed stu czy dwustu lat. Dziś mamy inną mentalność, inne postrzeganie rzeczywistości, choćby pojęcie „Litwa”, które musi uwzględnić historyczne realia. Tym samym, pośrednio, ale gruntownie klaruje, dlaczego najbardziej polski z polskich poematów zaczyna się od słów „Litwo, Ojczyzno moja”, wyjaśnia, co oznacza „gente Lithuanus, natione Polonus”. Może, jeżeli zrozumiemy to pojecie, nie przetłumaczymy, ale zrozumiemy, to odnajdziemy siebie jako cząstkę narodu i jako indywidualną jednostkę? W końcu, czyż mogę się nie zgodzić z Autorką, że „poznać przeszłość to zrozumieć siebie[2]?

A w kontekście powyższego nie zapominajmy, że „Dziedziczki Soplicowa” to również, a może przede wszystkim, wędrówka Joanny Puchalskiej w poszukiwaniu swego „ja”. O domowym archiwum, o zapomnianych dokumentach napisała: „Są częścią mnie, bo ja z tego świata jestem. Co innego jest wysłuchiwać opowieści rodzinnych, a co innego spojrzeć w dokument sądowy i przekonać się, że rzeczywiście tak było. Że to, czego się człowiek nasłuchał w dzieciństwie, to nie bajki i legendy, tylko prawda.”[3] A ja wciąż próbuję wyobrazić sobie, jakie uczucia targały Pisarką, gdy w piwnicach wrocławskiej filmoteki odnaleziono kopię ekranizacji „Pana Tadeusza” z roku 1928 i na ekranie poruszał się i przemawiał nigdy niewidziany pradziadek…  

Takie przeżycia rysują i uwrażliwiają duszę, widać to w każdym akapicie, jaki wyszedł spod pióra Joanny Puchalskiej.

                                                                                                                                     Dariusz Szuirad Zajączkowski

 

1. J. Puchalska „Dziedziczki Soplicowa” str. 107

2. tamże, str. 14

3. tamże, str. 74

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Szuirad · dnia 26.10.2014 15:30 · Czytań: 2162 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 12
Komentarze
zajacanka dnia 26.10.2014 17:37 Ocena: Bardzo dobre
Przyleciałam po przeczytaniu na FB.
Bardzo ciekawa recenzja, dobrze napisana. Do tego stopnia, że nabędę powyższą pozycję i zagłębie się z ochotą w klimaty postmickiewiczowskie, a lubie te historyczne.

Dzięki, Darku.

Pozdrawiam

A
Szuirad dnia 26.10.2014 22:43
Witaj
Dziękuję za przeczytanie i komentarz. Pozycja J. Puchalskiej jest rzeczywiście godna przeczytania, Mickiewicz tkwi gdzieś na początku potem faktycznie sie wycofuje a na pierwszy plan wchodzą właściciele Czombrowa, ale klimaty pozostają

ukłony
DZ
Izolda dnia 27.10.2014 20:24
Jestem pod wrażeniem jak wiele górnolotnych zdań zmieściłeś w tej recenzji, jakbyś był autorem hasła w encyklopedii, z jednej strony budzi to mój podziw, a z drugiej zabrakło mi oddechu, jakiegoś rozrzedzenia między bodźcami selektywnymi, tropami i kontekstem. Szukałam bardzo trochę kisielu, a raczej wody, tak trochę wody polanej tam, gdzie aż gęsto od akademickiej mentalności, rzeczywistości i realiów.
Niemniej jednak nadmienić należy ( :) ), że recenzja zachęca, zachęca bardzo do nabycia i przestudiowania ( :) )
Właściwie nie napisałeś jej bardzo długiej, więc gdybyś rozrzedził, bardziej rozstrzelił, wstawiając więcej potoczystości, mogłaby mieć więcej odbiorców. Chociaż z drugiej strony kija widzę (teraz w trakcie pisania mnie olśniło), że może właśnie to jest książka dla takiego odbiorcy, jakim kodem posłużyłeś się opisując ją i niżej nie należy schodzić. Zatem tak trzymać, tak pisać i tak stylizować.
Chętnie się wgryzę w stosownym stanie umysłu.
Pozdrowienia
Szuirad dnia 27.10.2014 21:20
Hej
Miło Cię gościć, zwłaszcza, że po raz kolejny zaskakujesz mnie spojrzeniem na mój tekst. Faktycznie jest zwarty, czy zbyt krótki? Myślę, że nie, gdyż pewnie kolejne "górnolotne" jak to określiłaś zdanie, bo taka to chyba książka...
Być może dałem się złapać i uwieść pisaniu J. Puchalskiej, ale z drugiej strony "o wielkiej to Literaturze" i nieprzeciętnych ludziach... a i w domu od małego wpajano mi to co za Bugiem było (trochę na południe, bo okolice Stanisławowa) - dziś żałuję jak mało byłem uważny. I może to teraz tu podświadomie wylazło?

Ale książka naprawdę mnie wciągnęła i otworzyła oczy na kilka kwestii.
Jeżeli doszukujesz się kodu, to jedynie intuicyjnie mogłem coś takiego uczynić

Dzięki za wizytę i pozostaję w przemyśleniu Twych uwag i spostrzeżeń, mam nadzieję coś jeszcze dostrzec

pozdrawiam
Sz
Krystyna Habrat dnia 28.10.2014 12:21
Chętnie czytuję takie książki ze wspomnieniami o realiach życia w czasach bliższych lub dalszych. Aktualnie z wypiekami na twarzy pochłaniam dzienniki zwykłych ludzi (550 stron) z roku 1973, pomimo, że miejscami nudne, a realia smętne i szare, bo jednak sami ludzie ciekawi.
Polecona przez Szuirada pozycja szczególnie mnie zainteresowała, bo mam wpojony kult dla Mickiewicza i pamiętam jeszcze osoby znające na pamięć duże fragmenty "Pana Tadeusza" oraz mające szczególny sentyment do poszczególnych utworów (moja mama). Jeszcze nam w liceum wychowawca zalecał, by w ramach ćwiczenia umysłu uczyć się na pamięć "Pana Tadeusza". 26 listopada kolejna rocznica śmierci naszego wieszcza, a za rok okrągła, 160-ta, więc recenzję tą potraktuję jako wstęp do dalszych wspomnień - ze szkoły, z lektur...
Nie szkodzi, że w dalszej części książki autorka odchodzi od Soplicowa, by dać świadectwo własnej historii rodzinnej. To jest zawsze pasjonujące. Niedawno przebrnęłam przez arcyciekawe, choć z powodu nadmiaru szczegółów miejscami arcynudne, "Życie polskie w dawnych wiekach" Władysława Łozińskiego. Książka polecana przez Szuirada będzie dla mnie dopełnieniem i zobrazowaniem właśnie tej lektury.
Ładnie to Darku wprowadziłeś...
Miladora dnia 28.10.2014 12:54
Bardzo profesjonalna recenzja, Szu. Zwarta, ale klarowna i logiczna. :)
Daje się wyczuć, że wiesz, o czym mówisz, i robisz to z zaangażowaniem. A to zachęca, by sięgnąć po książkę.
Od lat pasjonuje mnie życie ludzi w innych epokach, a zwłaszcza tych, którzy związani byli w jakiś sposób z historią czy literaturą. Dobrze byłoby więc poszerzyć jeszcze ten obraz o następny przyczynek.

Ale przy okazji kilka drobnych uwag:

Cytat:
gdy się­gną­łem po książ­kę Jo­an­ny Pu­chal­skiej „Dzie­dzicz­ki So­pli­co­wa”(,) świa­do­mie za­re­je­stro­wa­łem

Cytat:
w tym spo­so­bie uchy­la drzwi

Lepsze byłoby - w ten sposób - lub - tym sposobem.
Cytat:
Choć obec­nie to świat wy­rze­za­ny cza­sem

Sugeruję - poryty -
Cytat:
tej na wschod­nich osia­dłej ru­bie­żach,

- tej osiadłej na wschodnich rubieżach - bo po co szyk przestawny?
Cytat:
opo­wie­ści i… i nie­po­strze­że­nie gasi no­stal­gię, zdej­mu­je z oczu ró­żo­we oku­la­ry i sta­wia na twar­dej opoce prozy i rze­czy­wi­sto­ści dwor­skie­go życia,

Za dużo "i". Drugie można usunąć, a trzecie zmienić na "oraz".
Cytat:
nie­złom­nych, mocno po ziemi cho­dzą­cych ko­bie­tach,

Nie lepsze byłoby "stąpających"? Ten przypadkowy rym jest wtedy mniej wyraźny.
Cytat:
lub ceny zboża zni­ża­ły

Sugeruję - malały.
Cytat:
do pojęć sprzed stu, czy dwu­stu lat.

Bez przecinka.

Miłego :)
Szuirad dnia 28.10.2014 20:52
Witam
Miladoro dziękuję za korektę. W 99,9 procentach poprawiłem bez szemrania. Zastanawiałem się nad wyrazem "chodzących", podsuwany przez Ciebie "stąpających" sugerowałyby jakąś lekkość, ulotność, stąd zdecydowałem się niezłomne zamienić na "twarde"
Tak książka jest godna przeczytania, jeżeli szukasz informacji o życiu ludzi z innych epok, tu otrzymasz przekaz oparty na zachowanej XIX i XX wiecznej dokumentacji, papierach z życia dworu w Czombrowie. Rejestry gospodarcze, , sądowe, listy pomiędzy członkami rodzin itp.
Dzięki za komentarz i wizytę

Krystyno witam
Autorka odchodzi od Soplicowa, ale fizycznie wciąż w tym miejscu jest. Odchodzi, bo życie jest trudne, wymagające i nie może myśleć o Soplicowie na co dzień. Ale historia i Mickiewicz, a raczej "Pan Tadeusz"nie dadzą zapomnieć. W czasach międzywojennych "Pan Tadeusz" wraca wraz z filmem kręconym w 1928 roku a potem z wycieczkami. Nie bez znaczenia jest też literackie i pedagogiczne zacięcie ostatniej "Dziedziczki"
A o uczeniu na pamięć... Autorka spotyka jeszcze żyjącego jeszcze jednego z uczniów babki, który nagle z białoruskiego przechodzi na piękną kresową polszczyznę i cytuje, teraz już nie pamiętam, (książkę dalem Mamie do czytanie, to i sprawdzić nie mam jak), ale chyba Świteziankę.
Polecam lekturę, zwłaszcza, ze, chyba byłem na to uczulony, w Polskim Radiu pojawiło się kilka audycji i wzmianek o "Dziedziczka" Soplicowa

Ukłony dla obu Pań

Sz
Zola111 dnia 28.10.2014 22:15 Ocena: Świetne!
Szuiradzie,

jeszcze literówka:

Cytat:
skoro po­gram wciąż na­pię­ty,


Poza tym chwalę, chwalę recenzję i biję brawo. Ciutkę mi nie odpowiadają inwersje, ale to już pewnie moja mania :)

Pozdrawiam, zaświetniam,

z.
Miladora dnia 28.10.2014 23:32
Szuirad napisał:
stąd zdecydowałem się niezłomne zamienić na "twarde"

"Twarde" jest lepsze. :)
A co powiesz na "kroczących po ziemi kobietach", zamiast "chodzących"?
Szuirad dnia 29.10.2014 07:45
Witam porannie
Zolu - umknęła mi ta literówka, już na nią uwagę zwracałaś, poprawiłem i dodatkowo szyk też bardziej "ucywilizowałem" :) - dzięki

Miladoro - o kroczących też myślałem, tu z kolei jest dostojność i to jest OK. Dzisiejszym rankiem bardziej jestem skłonny zastosować kroczących niż wczoraj wieczorem. Może chwilę się jeszcze przegryzie we mnie :)

Dzięki
Sz
lewikaj84 dnia 04.12.2014 11:12
Świetne!

6.6 Komentarz powinien być tak rozbudowany, aby autor domyślił się, co przeszkadzało lub podobało się komentującemu.

przyp. red.. EF
misiany33 dnia 06.12.2014 19:32
Brzmi całkiem ciekawie, koniecznie muszę dodać do swojej listy ksiażek do przeczytania
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wiosna
14/10/2019 21:08
Bardzo melodyjny, przynoszący wspomnienia wiersz:) »
wiosna
14/10/2019 21:00
ApisTaur dziękuję:) allaska, dziwnie Ci się przeczytało.… »
ApisTaur
14/10/2019 20:53
wspomnienia sepią zabarwione których nie zniszczy nawet… »
Lilah
14/10/2019 20:48
:) »
ApisTaur
14/10/2019 20:34
Lilah Jasne że razem! :) Muszę się przyznać, że to… »
ApisTaur
14/10/2019 20:23
w jej włosach wiatr słoneczny szalał nieujarzmionych pląs… »
Lilah
14/10/2019 20:23
Ze starej szuflady wiersz, ale jakże aktualny, Apisie.… »
Arkady
14/10/2019 20:17
:) :) :) »
Yaro
14/10/2019 20:16
Wiosenko ja już bym cię nominował do nagrody Nobla , Spoko… »
Lilah
14/10/2019 20:13
Bardzo dziękuję, Mike. Pozdrawiam :) Arkady, to… »
Arkady
14/10/2019 19:56
Przepiękne są twoje tłumaczenia... Mój kolega doskonale zna… »
allaska
14/10/2019 19:54
Bardzo dobry :) skarbonka przeczytała mi się jak… »
Arkady
14/10/2019 19:50
Dzięki Lilah, lubię wyprowadzać gwiazdy na spacer...… »
allaska
14/10/2019 19:49
Niestety pogubilam się :) ubierala rękawiczki raczej… »
ApisTaur
14/10/2019 19:46
po domu chodził wciąż w ostrogach w nim każde słowo… »
ShoutBox
  • mike17
  • 14/10/2019 19:35
  • Zapraszam do udziału w konkursie dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie piszemy miniaturę na 5000 znaków i wchodzimy do historii: [link]
  • bruliben
  • 14/10/2019 02:15
  • No, no, co za linki ;)
  • Vanillivi
  • 12/10/2019 15:46
  • Ryzykowny tytuł :) Ale dziękuję za informację, zobaczę jak to wygląda :)
  • bruliben
  • 11/10/2019 02:45
  • Wszyscy śpią? Grzeczne brzdące :)
  • mike17
  • 10/10/2019 17:11
  • Hej, ho, do konkursu by się szło! A więc MUZO WENY 8 zapraszają i pragną zmotywować Was do napisania miniatury : [link]
  • chawendyk
  • 10/10/2019 16:07
  • Vanillivi Nie miałem kiedy odpisać. Tytuł "To nie jest czas dla poetów" Michał Andruk Jest na lportalu aukcyjnym i "Lubimy czytać".
  • Kazjuno
  • 10/10/2019 14:43
  • A Olga to moja znajoma! Wysłałem gratulacyjnego mejla. A może chcielibyśta jej adres? A wieta jaką opinię napisała o mojej książce? Super! Nie bądźta zazdrosne. To nie ładnie...
  • Kazjuno
  • 10/10/2019 14:39
  • Mamy Nobla!
  • zawsze
  • 10/10/2019 13:53
  • Tokarczuk dostała Nobla!
Ostatnio widziani
Gości online:28
Najnowszy:icygur
Wspierają nas