Lubię lubić ludzi - Krystyna Habrat
Publicystyka » Felietony » Lubię lubić ludzi
A A A
Od autora: Pogodny, a w zamierzeniu ciut naiwny, felieton na radosny czas Bożego Narodzenia.
Przesyłam wszystkim Redaktorom i Użytkownikom Portalu Pisarskiego, czyli Autorom tutejszej literatury oraz Czytelnikom naszych tekstów, wraz z najlepszymi życzeniami świątecznymi i noworocznymi. Życzę optymizmu oraz twórczego natchnienia. Czytelnikom również, bo może i oni zechcą chwycić za pióra.
Niepoprawna optymistka.

Krystyna Habrat

LUBIĘ LUBIĆ LUDZI

 Musiałam to napisać w pierwszej osobie, bo tak brzmi to najlepiej, ale nie zamierzam tu pisać o moim osobistym credo. Z drugiej strony, pokazywanie siebie jako mizantropa byłoby jeszcze gorsze. A zatem krótko: dziś trochę o życzliwości wobec bliźniego. Niech to będzie taki sobie pogodny, trochę naiwny, felietonik na radosny czas Bożego Narodzenia.

Bliźniego? Tylko? To już tych nie bliźnich można nie lubić? Niby bliźni to każdy inny, ale nie zamierzam się tu rozwodzić nad niuansami słownymi czy wskazaniami biblijnymi z nadstawianiem do uderzenia drugiego policzka, bo to mi jeszcze nie pasuje. Pragnę tylko podzielić się refleksjami na temat, dlaczego ostatnio jakby więcej wśród ludzi emocji negatywnych czyli niechęci, nieżyczliwości, nienawiści?

Przecież coraz głośniej mówi się, że emocje negatywne, czyli smutek, lęk, złość, żal, zawiść, nienawiść, szkodzą człowiekowi, bo niszczą jego układ odpornościowy. Pomyślmy więc o swoim zdrowiu. Ponadto, o ileż przyjemniej powiedzieć sobie: LUBIĘ LUBIĆ LUDZI i wyzwalać z siebie uczucia pozytywne, jak życzliwość, poszanowanie dla każdego, współczucie oraz miłość bliźniego.

   Wzbudzając w sobie tak pozytywne uczucia, od razu lżej oddychać. Człowiek ma poczucie, jakby się unosił ponad ziemią. Kocha wszystkich i czuje się kochany. Wszystko od razu staje się łatwiejsze, a życie piękne.

Do czasu.

Póki nie wsiądzie się do zatłoczonego tramwaju, gdzie depczą po odciskach lub nowych butach, okradają, a często obrzucą nieprzychylną wiązanką słowną. Wtedy zaraz przychodzi do głowy, że dawne arystokratki, choćby taka mama Litki z Rodziny Połanieckich, mogły być słodkie i nienaganne w swych manierach, bo nie jeździły tramwajami. A tu nawet we własnym mieszkaniu nie zawsze można znaleźć przytulny azyl, bo bywa, że łobuzerka nad sufitem wyczynia conocne burdy, rozwydrzone pannice po północy biegają w szpilkach,  tupią na złość i trzaskają drzwiami, a ich nocni kowboje rzucają mięsem aż postronnym, tym budzonym po nocach, uszy puchną.

Wtedy ci wyrwani ze snu sąsiedzi nie powtórzą już hasła, jakie przed laty puściła w obieg pewna gazeta: „Ludzie, lubcie się choć trochę”. Prędzej by tych z góry, co wyczyniają nocne orgie pijackie, pozabijali. Już bez miłości bliźniego. Bez litości.

Czasem trudno jest lubić. Ale ileż jeszcze animozji bezinteresownych.

W pewnej instytucji, gdzie głoszono najbardziej szlachetne hasła prospołeczne, pan pracujący nad takimi pogadankami, ustawił swe biurko pod ścianą, nawet z dala od światła okiennego, byle tylko siedzieć tyłem do pani, która głosiła podobne nauki. Ta pod jego nieobecność zwoływała innych współpracowników, żeby im zademonstrować, jaki to on dziwak i mizantrop. No tak, a oboje uczyli, jak kształtować stosunki międzyludzkie w zakładzie pracy, zawiązywać więzi pozytywne, jak pracować nad sobą samym i tak w ogóle uzdrawiać siebie i społeczeństwo. Co śmieszniejsze, na takim właśnie kursie o integracji czy dezintegracji, ta pani ujawniła całą gamę swych niechęci i uprzedzeń, dokuczając okrutnie Bogu Ducha winnej kursantce. Gasiła ją, ile razy ta usiłowała mieć  odmienne zdanie. Ile razy ta otworzyła tylko usta. I wciąż ją stawiała innym, jako przykład negatywny. Nikt nie wiedział, dlaczego? Słuchacze zatracili poczucie, gdzie tu gra, gdzie prawda. Ale odsuwali się od tej naznaczonej negatywnie. Bali się narazić. Tylko na drugi etap szkolenia nie było już chętnych.

Idzie w telewizji serial oparty na wątkach powieści Zoli „Wszystko dla pań”. Od razu dostrzegłam rozbieżności treściowe między książką, a filmem. Sięgnęłam na półkę po powieść. Zrobiła na mnie wrażenie już w liceum. .Zainteresowały mnie wówczas losy przybyłej z prowincji do Paryża dziewczyny, Denise, która znajduje zatrudnienie w wielkim magazynie handlowym o dumnej nazwie „ Wszystko dla pań”. Ale - o dziwo – zainteresował mnie też wątek rozwoju handlu w kapitalizmie, bo ten mechanizm był całkiem obcy naszemu ustrojowi. Ciekawiło mnie, wchodzącą wtedy w dorosłość: co potrzebne jest do życia, a raczej do kupienia, każdej pani, jakie stroje, dodatki... No i przede wszystkim - wątek miłosny. Pokocha ją? Pobiorą się?

   Kupiłam ją i ponownie przeczytałam w latach 90-tych. Wtedy w tej powieści znajdowałam odpowiedź, dlaczego wkoło rozrastają się wielkie markety, a upadają małe sklepiki? Zola dawał już na to odpowiedź. Od niego uczyłam się okrutnych praw  kapitalizmu.

Ale ostatnio, podczas trzeciej lektury, dostrzegłam w książce wątek strasznej nienawiści. Denise, dobra, naiwna, nastawiona jest do ludzi pozytywnie, a tymczasem napotyka dookoła mur niechęci. Dogadują jej. Dokuczają. Uwzięli się na nią, bo jest gorzej ubrana, ma brzydkie buty. Czy to powód? Dlaczego tak? Nikt nic o niej nie wie. Nikomu nic złego nie zrobiła. Dlaczego w ludziach aż tyle nieżyczliwości i potrzeby dokuczania innym.

Coś podobnego było w serialu „Brzydula”. I w czytanej ostatnio powieści australijskiej „Wzgórze dzikich kwiatów”. Wszędzie społeczność nienawidzi kogoś nowego, co nieco różni się od nich, choć nic im nie zawinił. Dlaczego tak?

Obserwowałam to już na koloniach letnich, gdy miałam 10 lat. Mieszkałyśmy w namiotach na dziedzińcu zamku w Lesku. W naszym było nas sześć po czwartej klasie i cztery po klasie siódmej, które miały się nami opiekować. Opiekowały się? Najpierw zarządziły, że my mamy za nie zamiatać namiot i nie było dyskusji. Potem skupiły się na jednej, która po nocach płakała, bo nie dostawała z domu listów. Co te stare wymyślały? Kiedy spała, podkładały jej pod łóżko miednicę z wodą i odwiązywały brezent, na którym się śpi, żeby spadła... Co dzień były nowe szykany. Tylko dlatego, że ta wtedy żałośnie płakała. My, jej rówieśnice, byłyśmy bezradne, bo bałyśmy się tych starszych 4 lub 5 lat dziewczyn. Nikt nie powiedział o tym wychowawczyni. Ona zresztą bujała wtedy w obłokach, zakochana w instruktorze sportowym. Ja opowiedziałam to potem mamie i ona nagadała jednej z nich na ulicy. Przynajmniej tyle.

Wygląda, jakby okrucieństwo, nienawiść, było wielu ludziom niezbędne do życia. Szczególnie takim prymitywnym. Przed wiekami wbijano na pal, wieszano i ścinano publicznie, a gawiedź miała z tego uciechę. Wydawałoby się, że cywilizacja wytrzebiła takie okrucieństwo. Nie wdając się w analizę współczesnych wydarzeń na świecie, powiem, że punkt ciężkości przeniósł się z okrucieństw fizycznych na te psychiczne. Nic przecież nie grozi za zadawanie komuś tortur psychicznych, tych jakie przynosi złe słowo, oszczerstwo, plotka, złośliwość... gdy się wie, że one zadadzą komuś ból. Pokrzywdzony nie pójdzie z tym do sądu, a nawet jeśli, to sądy nierychliwe. Wydaje się coraz częściej, że we współczesnym świecie można  z całym okrucieństwem wyzwalać z siebie wszelkie najprymitywniejsze instynkty dokuczania i ... hulaj dusza, huzia na Józia... my go zniszczymy...

Wiem od dawna, że nienawiść, pragnienie zemsty, branie odwetu, to stare mechanizmy posuwające w literaturze i filmie fabułę. No dobrze, ale ostatnio tej nienawiści jakby więcej. Jakby z powieści wyciekła do programów informacyjnych, tych już serio, nie wymyślonych. Wystarczy otworzyć telewizor na nowe wiadomości, a tam zaraz wszyscy naskakują na siebie wzajemnie, krytykują, oskarżają, dalej biją się, zabijają. Nie za dużo tego?

Chciałoby się znów przypomnieć: Ludzie, lubcie się choć trochę!

Przecież lubić jest tak przyjemnie. Tak błogo.

Co gorsza, znam niejedną osobę, która głosi szczytne hasła miłości bliźniego, a sama by wszystkich utopiła łyżce wody. Lub w płonącej beczce ze smołą jakiegoś tam Belzebuba. Może to stąd, że te właśnie osoby bywają strasznie wyczulone na robienie czegoś nie tak, czyli na grzech, choćby najmniejszy. Ale cudzy! Zaraz krytykują, oceniają totalnie, obwiniają. Czyżby nie wiedziały, że nieżyczliwość to też grzech? Lepiej myśleć: LUBIĘ LUBIĆ LUDZI.

Krystyna Habrat

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Krystyna Habrat · dnia 19.12.2014 13:23 · Czytań: 826 · Średnia ocena: 4,67 · Komentarzy: 12
Komentarze
Dobra Cobra dnia 19.12.2014 17:53 Ocena: Bardzo dobre
Mądre i cenne dywagacje na temat lubienia ludzi.

Droga Krystyno,

Trendu nie zatrzymasz. Jeszcze w poczatkach XX wieku wszystkim wydawalo się, że oto świat wkroczył w najlepszą z epok - wszędzie panował pokój, bez problemów można było przemierzać swiat od Europy aż na Daleki Wschód, medycyna wynajdowała coraz to nowe lekarstwa... Jednak ten optymizm został utracony. Zamach w Sarajewie, dwie wojny, podział świata na socjalistyczny i ten drugi, zły...

Niby mamy 21 wiek a człowiek coraz bardziej człowiekowi wilkiem. Na swej drodze spotykamy coraz wiecej złych zachowań.

Jednak tchniesz nadzieją, wskazujesz drogę ku szczęściu. Za to Ci dziękuje. Że nie wątpisz jeszcze w człowieka.

Pozdrawiam,

DoCo
skroplami dnia 20.12.2014 14:17 Ocena: Bardzo dobre
Kur.. :(.
Przepraszam, ale to jakby łzy z oczu.
Masz rację tylko mówiąc świat pamiętaj o ludziach.
Dlaczego łzy, wciąż?
Byłem kiedyś takim poza, nawet na takim obozie byłem gdzie też byłem jak ta dziewczyna, "kopana" - "kopany".
Dziś wiem, nie każdy bliźnim.
Kto nim? Chrystus w przypowieści wyjaśnia apostołom.
Kto światem rządzi i z kogo ludzie przykład biorą? Także w Biblii, podczas kuszenia Chrystusa odpowiedzi. Tego na pustyni kuszenia. Nie, nie jestem katolikiem :).
Te święta są jak ludzie, dwulicowe. Żadnej wiary, a jeśli to mniej jak 1%, tylko materializm, wygoda, żarcie i ja, tylko ja. Oczywiście, modlimy się o chleb, ale jesteśmy jednodniowi tylko.
Ok, przepraszam, zapędziłem się nie w tą stronę :). Ale autorka budzi swym tekstem wiele pytań i wspomnień.
Tekst poruszający, co dzień, nie przedświątecznie.
Ale od tysięcy lat nawet prorocy od Boga, kary od Boga, nie potrafią zmienić ludzi.
Większość wybiera szatana, nie zapominajmy o nim, przed ludźmi jeszcze powstałym i przeciw Bogu się wypowiadającym.
Ok, dużo chociaż mało tak o Bogu ponieważ większość ;) obchodzi jakieś święta przez ludzi ustanowione.
Dziękuje autorce za to że dostrzega :). Pozdrawiam.
al-szamanka dnia 20.12.2014 19:45 Ocena: Świetne!
Niestety, Krystyno, żyjemy w dziwnym świecie.
Już nawet nie staram się go zrozumieć... bo co to da, oprócz tego, że rozmyślania na temat tylko deprymują.
I większość ludzi narzeka, zarówno ci lepsi, jak i gorsi, a ja zawsze powtarzam - należy zacząć od siebie.
Bardzo lubię lubić ludzi, ale nic na siłę, i nie zrobię tu epokowego odkrycia mówiąc, że nie da się lubić kogoś, kto krzywdzi bliźniego.
Dlatego rekompensuję to sobie i staram się widzieć w sposób szczególny dobro i piękno... i natychmiast reagować.
A reaguję w sposób może i śmieszny - wiele razy dziennie, i to głośno, mówię, że kocham.
Liść za jego zielony kolor, wróbla, bo nagle zaćwierkał radośniej niż zazwyczaj, moc tworzenia za przepych natury, wiatr, bo zakręcił za rogiem ulicy...
Emocje związane z wypowiadaniem tego wyznania dodają mi sił i poczucie, że nie jest tak źle.

Pięknie, że napisałaś ten tekst.
I jeżeli spowoduje on, że chociaż jedna osoba zastanowi się nad sobą, że może raz zatrzyma się w połowie obraźliwego słowa, to już było warto go napisać.

Pozdrawiam:)
palenieszkodzi dnia 20.12.2014 23:07
Witaj Krysiu!
Napisałaś w notce odautorskiej " Pogodny, a w zamierzeniu ciut naiwny, felieton na radosny czas Bożego Narodzenia". Ja też mam wrażenie, że jednak felieton jest troszkę naiwny. Zapewne lubienie lubienia ludzi to rzadka i altruistyczna cecha, (którą, jak widać, Ty właśnie posiadłaś) jednak nie zawsze wychodzi ona na dobre podmiotowi lirycznemu. (?) Ja z tym lubieniem uważam, bo czasem może zaszkodzić ;p

Zakończę słowami piosenki Wojciecha Młynarskiego, lekko sparafrazowanej
"Ludzie!
Lubcie wy nas zawsze, oj, lubcie!
"Ludzie!!
Krzywdy innym ludkom nie róbcie!
Niech kpiny Wasze nas nie bolą zbyt liczne!

Ludzie!
Teraz będzie solo muzyczne, a ja będę przeżywał!

Co i czyni, wdzięczna za napisany felieton,
palcia:)
Hedwig dnia 21.12.2014 08:10 Ocena: Świetne!
Nie wiem, czy zawsze tak było, ale teraz z pewnością tak jest. Wielu ludziom "dokopanie" innemu sprawia przyjemność. Są ludzie, którzy żyją z tego, że sprawiają komuś ból, przykrość, wysmiewają go, szkodzą mu, obmawiają. Oni się tym złem, które sprawiają po prostu żywią.

Piękny tekst. Odbieram go jako przesłanie.
Szkoda tylko, że nigdy nie przeczytają go ludzie, którzy powinni.

Bardzo serdecznie pozdrawiam Autorkę :)
Krystyna Habrat dnia 22.12.2014 12:22
Do Co, Skroplami, al-szamanka, palenieszkodzi, Hedwig - dziękuje bardzo za dołączenie do moich refleksji, bo w każdym komentarzu są ciekawe spostrzeżenia. Nie poddajmy się, że świata nie zmienimy, że ostatnimi czasy ludzie nie wstydzą się demonstrować coraz gorszych twarzy, bo łącząc się w tak pozytywnym myśleniu jak tu, już tworzymy grupę ludzi myślących pozytywnie (czyli życzliwie, empatycznie i .......) i dobrze nam z tym. Prawda?
A ja dopiero dziś tu weszłam, bo piekłam pierniki i makowce, szykowałam kapustę z grzybami, aby przeżycia duchowe nadchodzących Świąt dopełnić smakami dla ciała. Dobrze, że są święta, bo nam wtedy dobrze i chcemy być dobrzy dla innych.
Życzę Wszystkim WESOŁYCH ŚWIĄT.
mike17 dnia 23.12.2014 10:35 Ocena: Świetne!
Zgadzam się z każdym napisanym tu słowem, Krystyno, bo tak właśnie się sprawy mają lub mieć powinny :)
Szczęśliwym może być tylko ten, kto ma harmonię wewnętrzną, emanuje pozytywnymi fluidami, kocha świat i ludzi, i co najważniejsze, lubi siebie - bez tego wszystko, co go otacza, będzie widział w wypaczonych, złych kolorach.
Zatem tylko akceptacja siebie, nawet z niegroźnymi wadami, daje szansę na zbliżenie się do bliźnich i nawiązanie zdrowych, dobrych relacji.

Wiem, że to nie zawsze działa, bo nie każdy lubi siebie, ale może właśnie takim ludziom warto podać rękę i powiedzieć: " Bracie, akceptuję cię takim jakim jesteś. W każdym z nas jest pierwiastek dobra, i ja w tobie go widzę".
Jak mawiała moja śp. babcia - dobrym słowem przejdziesz cały świat, a na złości potkniesz się na pierwszym kroku.

Czasem jednak ludzie zawodzą nas, obrażają lub szkodzą w jakiś sposób: wówczas ciężko ich lubić, ale nic na siłę, bo byłaby to jednostronna, bezwarunkowa sympatia, a tego przecież nie chcemy.

Wierzę, że to, co dajemy, wróci do nas, i dlatego warto lubić i siebie i innych - wtedy jest się w pełni spełnionym :)

Wesołych Świąt :)
Krystyna Habrat dnia 23.12.2014 19:29
mike 17 - cieszę się, że tu zajrzałeś i wychwyciłeś w moim skromnym felietoniku tyle nowych refleksji i smaków. Bardzo mi się podoba przesłanie Twojej śp.babci. Warto je zapamiętać.
Wesołych Świąt.
Miroslaw Sliwa dnia 29.12.2014 23:54 Ocena: Świetne!
Tadeusz Nalepa w jednej z piosenek na płycie "Karate" śpiewał: "Ten ból nie boli cię", chodziło oczywiście o ból drugiego człowieka.
Wiesz, tak bardzo lubię pojęcie współczucia, które rozumiem jako czucie razem, ale znając życie wiem jak bardzo rzadkie to zjawisko.
Tak, to prawda, my nie potrafimy i nie chcemy się lubić. Prawdą jest, że to nas niszczy. Prawdą jest również to, że na końcu czyni nas to zgorzkniałymi i samotnymi.
Dlaczego wdeptujemy innych między płytki chodnikowe? Dlaczego ich obmawiamy? Dlaczego ich niszczymy?
Chyba po to aby na tle obrzuconego łajnem drugiego nasze wady nie wypadały tak fatalnie.
Właściwie jestem pewien, że dlatego.
Sporo gorzkiej prawdy w tym świątecznym felietonie, ale prawda, a ta jest jak najbardziej należna, jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
Bardzo wartościowy tekst i jak zwykle znakomicie napisany.
Pozdrawiam serdecznie. :)
Krystyna Habrat dnia 19.02.2015 23:01
Mirosław, dziękuję bardzo. Bardzo podoba mi się Twoja etymologia słowa "współczucie". Tak się to chyba powinno używać, a my stawiamy je blisko litości, zaś na współczucie w Twoim znaczeniu wprowadzamy: "empatię". Ale wiemy o co chodzi i najważniejszy jest życzliwy stosunek do bliźnich.
Przyznam, że sama nie lubię wszystkich po kolei, to oczywiste, ale tych, których lubię, wyznaczam słowem: "bliźni". A dlaczego "lubię lubić"? Bo wtedy jest przyjemniej i... chciałoby się lubić wszystkich. Ech...
JOLA S. dnia 17.07.2016 21:03
Dzień Dobry, Pani Krystyno! Muszę się przyznać, że dopiero dziś Panią odkryłam. Czemu tak późno? No tak, lepiej późno, niż wcale. Teraz nadrabiam zaległości i cieszę się, że znalazłam w Pani utworach, aż tyle mądrych odpowiedzi. Dzięki.
Serdeczności, :)
Jola
Krystyna Habrat dnia 28.12.2016 15:51
Jola S.
Dopiero dziś przeczytałam twój przemiły komentarz, bo od miesięcy tu nie zaglądałam, a jak nawet raz czy dwa, to nie zauważyłam rubryki z zaległymi komentarzami. Bardzo się cieszę z komentarza.
To nawet zobowiązuje mnie do niesprzeniewierzania się treści zawartej w tytule felietonu, a przynajmniej do nieprzyznawania się, czy w obecnej sytuacji na świecie i kraju dalej to możliwe.
Na PP wszyscy mówimy sobie na "Ty". To jest częścią panującej tu wzajemnej życzliwości, która sprzyja aktywności twórczej.
Pozdrawiam KH.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
domofon
23/07/2019 23:56
Florian Konrad, fajniasty komentarz. Dzięki »
AntoniGrycuk
23/07/2019 23:23
DoCo, to nie tyle asekuranctwo, co swoiste machnięcie… »
Zdzislaw
23/07/2019 22:39
DoCo, lubisz bajki? ;) »
Kazjuno
23/07/2019 21:59
Przeczytałem Ciążę z zainteresowaniem. Podobnie do… »
Dobra Cobra
23/07/2019 21:18
Jest i część druga! Coś może się to wszystko źle skończyć w… »
Dobra Cobra
23/07/2019 21:15
Witaj, Panie Asekurancki ;) Co się oceniasz, sztuka jest… »
Ustiusza
23/07/2019 18:28
Trochę późno odpisuję na ostatni komentarz. Crescendo to… »
Kazjuno
23/07/2019 17:54
Bardzo Ci Wiosno dziękuję za przeczytanie tekstu. Także… »
Yaro
23/07/2019 17:50
podziały to naturalne , czy zasłużenie nie wiem ? Uwielbiam… »
Florian Konrad
23/07/2019 16:09
bardzo złe pisanie »
Marek Adam Grabowski
23/07/2019 15:51
Dobrze udało ci się oddać klimat Polskiej prowincji. Druga… »
wiosna
23/07/2019 15:44
Kazjuno dziś ciężej mi się czytało niż poprzednio. Może mam… »
pociengiel
23/07/2019 15:28
Dzięki. Serdeczne. »
Florian Konrad
23/07/2019 14:49
Może dlatego na dolnej, że jednak ten erotyk nie kończy się… »
Florian Konrad
23/07/2019 14:48
anioły w poezji są takie zgrane... wręcz zużyte... »
ShoutBox
  • Zdzislaw
  • 21/07/2019 22:15
  • Nie ma sprawy, Vinillivi :) Sprawa opóźnień wyjaśniona. Człekowi wypoczynek też należy się.
  • Vanillivi
  • 21/07/2019 15:21
  • Tak, zajmuję się prozą. Właśnie wróciłam. Odsapnę moment i wieczorem biorę się za Wasze teksty. Przepraszam za wszelkie opóźnienia.
  • Zdzislaw
  • 20/07/2019 09:36
  • Witam poranno-sobotnie. Czy red. Vanillivi (która wyjechała na dwa tygodnie) jest od prozy? Jeżeli tak, to ok. Rozumiem, czemu nie ukazuje się wysyłana proza.
  • AntoniGrycuk
  • 18/07/2019 01:06
  • Jakie jutro? Ja to wczorajszy ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 23:52
  • Pozdro600 Antoni :D U Was też już prawie jutro? ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 20:25
  • Miłego wieczoru :)
Ostatnio widziani
Gości online:22
Najnowszy:asusere
Wspierają nas