Proza » Miniatura » ONI
A A A
Od autora: Tekst powstał na konkurs "Z dubeltówki w gwiazdkę", ale w sumie nie znalazł się tam w ogóle. Miał wybraną opcję "WIECZERZA Z JAJEM",co chyba nie do końca do niego pasuje. Zdaję sobie sprawę, że nie jest najwyższych lotów, ale wrzucam z tytułu nadchodzących Świąt.
Pozostawiam ocenę czytelnikom i zapraszam do lektury.

Imiona zwierzaków nie są prawdziwe a ich jakiekolwiek podobieństwo do rzeczywistych imion naszych braci mniejszych jest całkowicie przypadkowe :-).

Oni


Ocknęłam się i mój wzrok padł na ścienny zegar, wiszący na wprost wejścia do kuchni – wskazywał godzinę 16:30. Wygrałam go rok temu podczas świątecznej loterii fantowej, zorganizowanej przez kierownictwo naszego zakładu pracy, i od tej pory odmierzał czas mojego monotonnego i nieciekawego życia spokojnym tykaniem.


Jak się pracuje świątek, piątek czy niedzielę, to człowiek całkowicie zatraca poczucie czasu. Spanie - wstawanie – praca - powrót do domu i znowu spanie , wstawanie i tak dalej.


Dobrze, że jest po co wracać na te parę godzin, trzeba zmienić Puszkowi piasek w kuwecie, wyprowadzić Kruczka, wrzucić mlecza Tupikowi lub wierzbowe gałązki, dolać wody Wiolinkowi.

Wiolinek to mój ostatni nabytek – kanarek, który jednak wcale nie śpiewa. Kupiłam go okazyjnie od jednej babki z magazynu w firmie. Kobieta straciła męża w wypadku i była praktycznie bez środków do życia, więc kiedy zaproponowała mi kupno kanarka wraz z klatką za uczciwą cenę, zgodziłam się bez żadnego targu!


Zerwałam się gwałtownie z fotela i podbiegłam do balkonowego okna, zobaczyć czy już jest.

- Jest!

To znaczy była – pierwsza gwiazdka na niebie! Nadszedł czas Wigilii!


Kto, tak jak ja, spędza każde święta samotnie, wie, że nie ma za dużo powodu do radości. Odwróciłam się ku drzwiom i nagle skamieniałam! To, co zobaczyłam w pokoju, nie mieściło mi się w głowie.

Za pięknie udekorowanym świątecznym stołem siedzieli sobie:

ONI.

 

Centralne miejsce zajmował Puszek w czarnym smokingu i białej koszuli z krawatką, po prawicy zobaczyłam chomika Tupcia, który wystroił się w beżowy kubraczek z czarnymi klapami, z lewej siedział mój poczciwy Kruczek – kundelek ze schroniska, przytargany z jakiejś aukcji „Przytul Azora” , którą organizował mój zakład pracy dwa lata temu.

Jego posiwiały pyszczek szczerzył się w przyjemnym uśmiechu a filuterne oczka bacznie obserwowały moją głupią minę. Czwarte krzesło, a właściwie jego poręcz, zajmował Wiolinek, śmiesznie podskakując i przekrzywiając dziobek.


Ty też? – miałam krzyknąć, widząc ten zaskakujący spektakl, ale nagle wzrok mój padł na indywiduum po prawicy Tupika. Ze zgrozą rozpoznałam w nim Karpia, którego zakupiłam wczoraj w miejscu swej pracy w ramach akcji, zorganizowanej przez komórkę socjalną „Święta z rybką” i wpuściłam do wanny zaraz po przyjściu do domu. Karp wybałuszał na mnie swoje szklane ślepka i otworzył pyszczek, robiąc tak zwany rybi ryjek, co właściwie nie powinno nikogo zdziwić. Przypominał mi w pewien sposób menedżera z naszego zakładu pracy…


Puszek wyciągnął łapkę i wskazał mi miejsce obok siebie. Usiadłam posłusznie. Pamiętam, jak trzy lata temu wylosowałam udział w zakładowej wigilii i miałam miejsce koło najładniejszej kasjerki z firmy, tak więc wszyscy faceci z pracy gapili się w naszą stronę, co odebrałam jako wielce przyjemne.


Nagle zwierzęta wstały a Wiolinek swoim aksamitnym głosikiem zaintonował „Wśród nocnej ciszy”.


- To on jednak śpiewa – pomyślałam zdziwiona i drżącym falsetem dołączyłam do chóru. Zawsze miałam czysty, donośny głos i nawet jakieś pięć lat temu wytypowali mnie do zapowiadania przez głośniki świątecznej oferty w naszym zakładzie. Pan menedżer przyszedł do mnie potem osobiście i długo wychwalał mój „seksowny tembr”, przez co babki z działu cukierniczego podśmiewały się z niego jeszcze dobrych kilka tygodni.


Po odśpiewaniu kolędy Puszek wziął do łapki opłatek i złożył nam wszystkim życzenia. Mnie winszował stu lat, szybkiego zamążpójścia i gromadki dzieciaków. Wtórował mu Kruczek z Tupikiem a Karp na zakończenie złożył na mojej dłoni zimny i śluzowaty pocałunek z gracją naszego kierownika zmiany.


Wzięłam opłatek z talerzyka i w gorących słowach zwróciłam się do przyjaciół. Zwierzęta słuchały w skupieniu , czasami któreś wytarło łezkę w oku, bo mówiłam naprawdę wzruszająco i z zaangażowaniem.

Od razu przypomniał mi się dyrektor naszego zakładu, kiedy to pół roku temu przemawiał do pracowników z okazji dziesięciolecia firmy i szampanem wzniósł toast za dalszą pomyślność załogi. Ludzie bili mu brawo a pan menedżer wręczył dyrektorowi bukiet kwiatów i strzelił soczystego buziaka. Wszyscy wiwatowali i wołali "Niech żyje" a spora cześć załogi popłakała się w  mankiet.


Po spontanicznych życzeniach zabraliśmy się do świątecznej wieczerzy. Puszek jak zwykle, jadł drobnymi kęsami, co jakiś czas przerywając konsumpcję toaletą pyszczka i łapek. Kruczek wsadził mordę do talerza i wychłeptał zupę z prędkością światła. Nieustająca chęć jedzenia została mu jeszcze z czasów pobytu w schronisku. Biedny Kruczek, przeżył tam swoje najgorsze trzy lata w życiu.

Trochę przypominało mi to historię sprzedawcy z działu alkoholowego naszej firmy. Chłopak został porzucony przez matkę Wietnamkę, która zaszła w ciążę z jakimś Ukraińcem i biedak całe dzieciństwo spędził głodny i zmarznięty w domu małego dziecka, dopóki jedna bezdzietna para nie wzięła go sobie na wychowanie. Ci ludzie dali mu dom i wykształcenie, ale ponieważ się trochę jąkał, zakończył edukację na szkole zasadniczej o specjalności sprzedawca. Bardzo go lubiłam, był taki cichy i niesłychanie grzeczny, jak zresztą większość Wietnamczyków w naszym zakładzie.


Karp celebrował każdy kęs, żując rytmicznie i połykając powoli, przy czym skrzela wachlowały mu po bokach niczym pióra niewolników w pewnym filmie historycznym, na którym byłam kilka miesięcy temu, dzięki darmowym biletom do kina zakupionym w ramach pracowniczego funduszu socjalnego. Dbają o nas w zakładzie.


Po uroczystej konsumpcji głos zabrał Puszek. Powiedział, że w imieniu zgromadzonych pragnie podziękować mi za to wszystko, co dla nich robię. Za serce, za miskę strawy, za czysty kojec, za uprzątniętą klatkę, za wyszczotkowaną sierść…


- Za życie – dodał nawet Karp i szybko spuścił wzrok.

Zrobiło mi się miękko w nogach i na sercu. Zaczęłam płakać i nagle wszystkie zwierzaki podbiegły do mnie tuląc się i łasząc.

Kruczek zlizywał mi łzy z twarzy swoim szorstkim jęzorem a Puszek z Tupikiem i Wiolinkiem głaskali mnie łapkami. Zamknęłam oczy. Szorstki jęzorek w dalszym ciągu gilgotał mnie po brodzie. Strasznie mnie to łaskotało, zaczęłam machać rękoma i odsuwać go od siebie, gdy nagle - ocknęłam się na dobre i to w dodatku – w swoim starym fotelu!


Zegar pokazywał godzinę 23:15. Kruczek stał przy mnie i merdało ogonem, Puszek spał smacznie na kanapie a Tupik z Wiolinkiem drzemali w klatkach.


Popędziłam błyskawicznie do łazienki – karp pływał sobie w najlepsze.
Skręciłam do kuchni i spojrzałam na firmowy kalendarz naszego zakładu pracy, jaki związki zawodowe jeszcze w listopadzie rozprowadziły wśród pracowników po 12,50 zł za sztukę. Był wtorek, 23 grudnia 2014 roku. Jutro Wigilia - pomyślałam.
- Jutro Wigilia!

 

 

 Kraków 14.XII.2014 r.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
palenieszkodzi · dnia 19.12.2014 13:26 · Czytań: 692 · Średnia ocena: 4,75 · Komentarzy: 13
Komentarze
Dobra Cobra dnia 19.12.2014 17:21 Ocena: Świetne!
Przepiękne! Przesłodkie! Z naturalistycznymi rytami post socjalistycznego zakładu pracy.


Miła palenieszkodzi (się wie!),

Przebardzo podoba mi się Twoja opowieść, odnajduję w niej takze wiele z siebie. Wiadomo, że zwierzęta najlepszym przyjacielem człowieka, Ty to potwierdzasz:)

W tle niepokojący rys krwiożerczego kapitalizmu, tak i przeze mnie opiewanego latoś po wielokroć.

Wszystko składa się na przeslodką opowieść wigilijną, którą z zachwytem dodaję do moich Ulubionych.


Słodko pozdrawiając pozostaje w uniesieniu,

DoCo
Miroslaw Sliwa dnia 19.12.2014 19:58 Ocena: Bardzo dobre
Piękne wigilijne opowiadanie. Naprawdę. Wzruszyłem się. Szkoda tylko, że ostatnio nikt nie wspomina, że Wigilia, data symboliczna, to przeddzień narodzin Chrystusa czyli Pana wszechstworzenia. Przecież w trakcie twojej śnionej wieczerzy wigilijnej wszystkie stworzenia były dla siebie tak serdeczne. W trakcie snu śniłaś cud.
A tak a propos Wigilia przypada 24 grudnia, więc od razu po 22 nie dałaby rady. :)
Opowiadanie jednak piękne.
Pozdrawiam bardzo. :)
Zurbanizowany dnia 19.12.2014 21:12
Witaj.

Kolejny tekst, który był dla mnie ucztą. W tym wypadku wigilijną :) Pięknie to wszystko razem powiązałaś i wyszła ciepła opowieść wigilijna z udziałem rożnych domowych ulubieńców. Tak to jest, że czasami we wszechobecnej samotności i wyobcowaniu są to jedyne istoty, które o nas pamiętają. Zawsze bezinteresowne i zawsze obok nas…
Zafascynował mnie zawstydzony i wdzięczny Karp. :)

Pozdrawiam serdecznie.
palenieszkodzi dnia 19.12.2014 22:34
Szanowni Panowie - DoCo, Mirek i Zurbanizowany - pomagaliście, prawie jak przy świątecznych porządkach :-), a to rzadkie.
Dziękuję całej trójce za miłe słowa pod tekstem, którego wartość oceniłam już w notce odautorskiej ;p. A jednak każda zmora znajdzie swego amatora, nawet w pisaniu ;p. Byłam wzruszona, czytając Wasze komentarze.

Dzięki, Mirek za zwrócenie uwagi na błąd, zaraz poprawiam.
Zurbanizowany - to zdanie, które wypowiedział Karp, również ogromnie mnie wzruszyło. Dobrze, że są na świecie wrażliwi mężczyźni, a przynajmniej na portalu takich mamy sporo :).

Dziękuję jeszcze raz,
palcia:)
ghost--writer dnia 19.12.2014 22:59 Ocena: Świetne!
Zachwyciło mnie to opowiadanie.
Cała ta jego "zgrabność" i przekaz. Ludzkość zwierząt i zwierzęcość ludzi.
Miłość, obojętność i samotność.
Człowiek uwięziony w społeczeństwie.

Potrafiłaś tak wiele tak krótkim (a chciałoby się czytać dłużej) tekstem przekazać.

W tak naturalny sposób. W tak artystyczny sposób.

zazdroszczę talentu :)
palenieszkodzi dnia 19.12.2014 23:57
Och, ghost - płonę :-). Z powodu Twego komentarza. Ale też zauważam, że to czterej panowie napisali hymny pochwalne pod moim tekstem. Czyżby to oni tak mocno kochali zwierzęta ?:)

I znowu obserwuję, że nisko przeze mnie oceniane teksty dostają wysokie noty. Co jest do cholery ?;-))))

A może to czar, rzuciłam czar na Ciebie? Sprawdź. https://www.youtube.com/watch?v=4R6nmKjcSeU&index=10&list=FL-YhRYpD_Ksp2xPL-DFhMpA ;p

świątecznie pozdrawia palcia:)
akacjowa agnes dnia 20.12.2014 16:53
Palciu, trafiłaś tym tekstem prosto w moje serce. Zwierzęta to cudowni przyjaciele i często jedyni. Faktycznie na konkurs z dubeltówką się nie nadaje, bo zbyt wzruszający i głęboki. Nie klimat na ostro ani z jajami.
Dużo tego zakładu pracy w tak krótkim tekście, ale świadczy to o tym, że bohaterka żyła przede wszystkim firmą, ale na szczęście dzięki zwierzakom nie straciła ludzkiej strony życia. Tak to jest, że zwierzęta potrafią utrzymać człowieka w człowieczeństwie :)
Dziękuję za ten tekst.
Pozdrawiam :)
Miroslaw Sliwa dnia 20.12.2014 19:28 Ocena: Bardzo dobre
Wizja z Izajasza jest piękna, ale to tylko, nie wiedzieć jak odległa przepowiednia. Na tym świecie wszystko żywi się sobą. Energia to przeżycie.
Obyś nie była hipokrytką, bo ja tam lubię mięsko i czasami wcinam naszych braci mniejszych...
przecież kiedyś oni też uporządkują moją fizyczność...
Ale ten czas jest w istocie inny.
Twój tekst pokazuje, że potrafimy wznieść się ponad swoją naturę i na tym też polega magia Świąt Narodzenia Pańskiego. :)
palenieszkodzi dnia 20.12.2014 20:15
Kochani, dziś tylko podziękuję za piękne wpisy, bo sił brak, by pisać więcej. Taka też jest ta magia świąt, że trzeba się nieźle naharować. Do następnego, Agnes i Mirek, wdzięczna
palcia:)
Ale jakoś się zebrałam w godzinkę później i chcę dodać, żeście mi miodku nalali do serduszka, jak do piernika. Agnes - ślicznie napisałaś o zwierzętach. Z łezką. Mirek dodał od siebie prosto i po żołniersku życiową prawdę. Dzięki, moi drodzy czytelnicy za Wasze słowa, co szczerze pisze udręczona sprzątaniem
palcia:)

P.S. Tak dużo "zakładu pracy" miało dodać humoru miniaturce, ale czy wyszło ?;p
Hedwig dnia 21.12.2014 08:18 Ocena: Świetne!
Piękny, wzruszajacy tekst.
Ja swojemu pieseczkowi zawsze dawałam prezenty pod choinkę /pyszną kosteczkę i zabawkę/.
Do dzisiaj mi tej psinki brak, szczególnie w TE Święta.
Gdybyś miała chwilkę, to rzuć okiem proszę:
http://www.portal-pisarski.pl/czytaj/37059/jej-portret

Pozdrawiam wzruszona :)
palenieszkodzi dnia 21.12.2014 20:23
Dzięki , Hedwig, za miły komentarz! Obiecuję zajrzeć jak najszybciej do Twego opowiadanka, ale dopiero po głosowaniu z dubeltówki :-).
Jestem wdzięczna za piękną ocenę i mam kolejne świadectwo z paskiem :p. Pozdrawiam Cię świątecznie
palcia:)
Krystyna Habrat dnia 22.12.2014 12:57
Jak to dobrze, iż nadchodzące Święta nastrajają do pisania takich, pełnych ciepła i życzliwości, tekstów.
Ja pośród świątecznych rekwizytów, niezbędnych do przygotowań świątecznych, mam kilka mocno zaczytanych książek, które od początku grudnia stwarzają potrzebny nastrój. Są to: Goście w naszym domu; Polska Wigilia; Balsam dla duszy na Boże Narodzenie; Tradycje Wigilijne oraz kilka małych książeczek kucharskich i dużo wycinków ze starych czasopism odnośnie tematyki, jak zorganizować i przeżyć Święta, a na koniec: "Jak odpoczywać, żeby się nie zmęczyć". Teraz do takich "pomocy duchowych na święta" zaliczyć mogę twój, Palciu, tekst, bo tyle w nim miłego nastroju, ale właśnie tego na Boże Narodzenie, tyle życzliwości, i do tego przesłanie: pamiętajmy o zwierzętach, one o północy mówią ludzkim głosem. Tylko, co zrobić z karpiem? Ten żartobliwy tekst wywołuje też wiele poważnych refleksji.
Wesołych Świąt!
palenieszkodzi dnia 22.12.2014 13:00
Krysiu!
Twoje komentarze są piękne, jak celowo pisane utwory! Czytałam z największą przyjemnością a nawet rozrzewnieniem. Dziękuję z całego serca za Twoje niecodzienne słowa!
palcia:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
16/09/2019 13:09
Ależ Kapeluszniku! Byłbym zaszczycony, gdybyś kontynuował… »
BasiaL
16/09/2019 12:31
Mroczne, klimatyczne, refleksyjne i co ważne nie za długie i… »
Kapelusznik
16/09/2019 12:26
... Cóż - piszę z moich odczuć - więc tak - widocznie… »
BasiaL
16/09/2019 12:14
Świetny, oryginalny tytuł i do tego fajne zakończenie :) »
Zola111
16/09/2019 12:01
I ja dziękuję, Retro. Tekst po korekcie.… »
Kazjuno
16/09/2019 09:48
Kapeluszniku. Na początku miałem dysonans poznawczy.… »
Wiktor Mazurkiewicz
16/09/2019 08:40
bruliben Serdeczne dzięki za słówko. »
retro
16/09/2019 06:58
Dziękuję za współpracę oraz miłe słowa, które zachęcają do… »
andro
15/09/2019 23:00
i nikt nie przystaje - w sensie, że za mało w nich… »
bruliben
15/09/2019 22:51
Sugestywnie napisane o muzyce i wspomnieniach. Te pocztówki… »
bruliben
15/09/2019 22:44
Rzeczywiście widać w tekście częste obcowanie za śmiercią.… »
Kapelusznik
15/09/2019 21:59
Oj... A myślałem że to ja piszę długie opisy... hooo...… »
Bartek Otremba
15/09/2019 21:29
Fakt, zdecydowanie do poprawy — też naszła mnie taka… »
voytek72
15/09/2019 19:08
Madawydar - podziękowania za wizytę i opinię :) »
AntoniGrycuk
15/09/2019 18:46
Tak, zaduma spowodowana śmiercią... Ja wiem jedno, co… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/09/2019 14:25
  • Siemanko, Krzyśku :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:24
  • Chciałem tam napisać, że filmy są godne polecenia :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:21
  • A propos kina dzieci w Muranowie dobiega końca przegląd kina izraelskiego. Jutro ostatni dzień. Po tym co zobaczyłem do tej pory mogę z czystym sumieniem produkcje festiwalu.
  • leskos
  • 11/09/2019 12:09
  • Dzień dobry :)
  • mike17
  • 08/09/2019 20:36
  • Coca_monko, wiersz robi wielkie wrażenie. Jest głęboki i pełen treści. Nie pozostawia czytacza obojętnym. Jest bardzo treściwy i intymny. Uśmiecham się pod nosem, że ktoś umie pisać taką lirykę :)
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:etakap
Wspierają nas