Renifery boją się burzy - jasna69
Proza » Miniatura » Renifery boją się burzy
A A A
Od autora: ...ja boję się trochę mniej. Tekst biorący udział w konkursie " Z dubeltówki w gwiazdkę"

   Jestem. Uciekam. Przystaję. Wracam. Znikam. Znów jestem…
 
   - Tak się nie da pracować! Odsuńcie gapiów!
   Zniecierpliwione renifery postukują racicami, chciałyby już galopować do Laponii, gdzie przestrzeń wypełnia dziewicza biel, a dzwoneczków nie zagłuszają pokrzykiwania i klaksony. Ich oczy są podrażnione migotaniem kolorowych lampek, aksamitne chrapy tęsknią za zapachem mrozu. Nie widzę cię, ale czuję twoją obecność, wtopiłeś się w tłum za kurtyną padającego śniegu.
 
   Poszliśmy po zakupy na naszą pierwszą, wspólną Wigilię. Trzymałeś mnie za rękę i puszczałeś tylko na sekundy niezbędne by sięgać po mąkę, cukier, bakalie. Sami upieczemy makowiec – mówiłeś, szukając drożdży. W myślach zlizywałam lukier z twoich ust, nie mogąc doczekać chwili, gdy przyjedzie mama i zobaczy jaka jestem szczęśliwa. Następnego dnia przyniosłeś kubełek z żywym karpiem. Nie wierzyłam, że potrafisz go zamordować, miałeś przecież takie delikatne dłonie, mógłbyś malować szklane bombki, nie krusząc przy tym ani jednej.
Rozbłysła choinka, a pod nią stos prezentów zapakowanych w kolorowy papier. Rozkładając gałązki świerku obok talerzy, śpiewałam za Mariah Carey: „all I want for Christmas is you”. Pachniało kompotem z suszu i waniliowymi świecami. Połamałeś opłatek.
 
   Dzieci odprowadzają mikołaja, tyle innych czeka na odwiedziny. Poprawiwszy czapkę, zasiada w saniach obładowanych paczkami. W czerwonych kokardach odbijają się sztuczne ognie. Podmuch wiatru kieruje iskierki w moją stronę, porusza półprzezroczystą sukienką. Drżę, choć nie odczuwam zimna. Zawsze wiedziałeś jak mnie znaleźć, ale już się nie cieszę, że szukasz. Nie mogę. Ostre światło reflektora rozmywa postać w płaszczu z podniesionym kołnierzem. Mrużę oczy. Tak. Jestem gotowa.
 
   Raz w miesiącu jeździłeś na polowanie. Nie znosiłam widoku martwych zwierząt, więc przywoziłeś gotowy pasztet z zajęcy albo comber z sarny. Jesienią wróciłeś z koszem prawdziwków. Przebieraliśmy je nocą, ramię przy ramieniu, żeby ususzyć na kolejną Wigilię. Zbrązowiałymi palcami muskałeś policzek, zostawiając na skórze zapach lasu. Do świtu byłam soczystą poziomką, pajęczą nicią owiniętą wokół twojego ciała, mchem, na którym zasnąłeś. Po południu osiką kołysaną podmuchami radości i lęku. Skąd wiedziałeś, że z pracy pobiegnę na zajęcia w plenerze? Zagubionej w gąszczu wyznań i żądań wskazałeś właściwą drogę – rzuć uczelnię, kochanie.
 
   Unoszę się ponad scenę, ponad zebraną widownię. W oknie z gwiazdą betlejemską na parapecie kołyszą się anioły. Zaciekawione zerkają na zaśnieżony chodnik. Może patrzą na ciebie? Ja nie chcę. Wolę granatową otchłań w górze i dym z komina, nawet mrugnięcia burzy szalejącej gdzieś w oddali. Powietrze łaskocze nagie plecy, gdy zaczynam spadać. Chwytają mnie silne ramiona. Unoszę powieki. Smutne oczy wypełniają się blaskiem, jakby skradły niebu wszystkie jego diamenty. Na ciemnych rzęsach i futrzanym kołnierzu osiadają srebrzyste płatki.
   - Jednak życzenia świąteczne naprawdę się spełniają. Zostaniesz na zawsze, czy tylko na chwilę? – Słyszę i szukam w pamięci wyuczonej odpowiedzi.
 
   Zdyszana wpadłam do mieszkania. Rozłożyłam na stole plastikowe pojemniki. W szumie wody dochodzącym spod prysznica pobrzmiewał niedawny krzyk „żyjesz za szybko, nie nadążam za tobą, masz być tylko moja”. Wrzuciłam do garnka kapustę z grzybami, na patelnię panierowane porcje karpia, śledzie przełożyłam do kryształowej salaterki i pobiegłam do jadalni. Zanim z wilgotnymi jeszcze włosami wyszedłeś z łazienki, wszystko było gotowe. Z radia płynęła kolęda: „cicha noc, święta noc, pokój niesie ludziom wszem…” Stanęłam przy oknie. Do pana Stasia z naprzeciwka przyjechała wnuczka z Londynu, dzieci pani Halinki wypatrywały pierwszej gwiazdki, mąż rozmawiał z psem, ja byłam sama. Wszedłeś ubrany w białą koszulę i nienagannie skrojony garnitur ze szlachetnej wełny, z lewą ręką w kieszeni i zmarszczonym czołem. Tak wyglądał odświętny strach. Uciekłam, gdy uderzyłeś mnie po raz pierwszy. Przystanęłam na schodach, ocierając krew z rozciętej wargi. Miałeś czas, by mnie zatrzymać i łkając, przyznać prawo do spełniania marzeń. Łzy rozmyły winy. Wróciłam.
   - Czekasz na kogoś?
   Zasuwając pospiesznie zasłony, trąciłam choinkę. W tym roku nie chciałeś, żeby była kolorowa - złote łańcuchy, bombki, kokardki, cukierki w złotych papierkach. I moja sukienka, której nie zdążyłam założyć.
   - Pójdę się przebrać.
   - Dobrze, kochanie.
   Podałam do stołu. Z uwagą oglądałeś pierogi.
   - Wiem, powinnam była ulepić je sama, ale te są smaczniejsze, nieprawdaż?
   - Może. Gdybyś je polała olejem lnianym, jak trzeba.
   Dobrze, że nie pozwoliłeś zaprosić mamy – myślałam, idąc do kuchni – pustka to najlepsza kryjówka dla wstydu z popełnianych błędów. Nałożyłam porcję usmażonego karpia. Na białym talerzu obok złotej serwetki był wyraźnie brązowy! Tacka z siankiem i resztkami opłatka w dłoniach obroniła mnie przed twoim gniewem. Na chwilę. Powoli okrążyłeś stół.
   - Usiądź, kochanie, i pozwól, że cię nakarmię.
 
   Zapominam o smaku przypalonej ryby, poparzonym języku, ościach wbitych w podniebienie, gruszkach z kompotu na złotej  sukience i salaterce ze śledziami rozbitej o ścianę tuż nad moją głową. O siniakach chowanych pod szalem.
   Zwiewny materiał przesłania zachwycone twarzyczki dzieci, kiedy wiruję pośród płatków śniegu. Zbierając światło wszechobecnych lampek, mienią się barwami czułości, wiary, nadziei. Dotknąwszy ust, które za moment złączą się z moimi, odgrzebuję wspomnienie, jak piekliśmy makowiec. To ostatnie ujęcie, muszę zagrać niczym wirtuoz, zniewolić emocje widzów, choć wiem, że znów cię rozdrażnię. Z uśmiechem patrzę w oczy przepełnione miłością i odpowiadam podobnym spojrzeniem.
   - Tak ładnie prosiłeś, że chyba zostanę na dłużej.
   Mikołaj z zadowoleniem przygładza brodę i sięga po dzwoneczki, by dać sygnał do odjazdu.
   - Stop! Dołóżcie brokatu. Ona dopiero co spadła z nieba. Ma błyszczeć! Szybciej! Trzeba zwinąć ten majdan, zanim lunie deszcz.
   Nagły huk płoszy renifery, a ja, otulona różową mgłą, już się nie boję. Znikam razem z zaprzęgiem.
 
   … jestem tylko gwiazdką w swoim pierwszym i ostatnim filmie wyświetlanym rok w rok, na Boże Narodzenie.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
jasna69 · dnia 09.01.2015 09:34 · Czytań: 560 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 9
Komentarze
Dobra Cobra dnia 10.01.2015 17:05 Ocena: Świetne!
Poruszające do głebi!


Miła jasna69,

Takie teksty wznoszą literaturę na wysoki poziom.

Trudno napisać recenzję tak dobrego opowiadania. Po prostu z zachwytu oniemiałem.

Renifery... wygraly też ostatni Portalowy konkurs na opowiadanie okołoświąteczne. Zasłużenie.



Do nastepnego,

Zauroczona Dobra Cobra
mede_a dnia 11.01.2015 14:45
Muszę wyrazić zdziwienie, że to „Dolna półka”. Bo przecież tekst oparty na ciekawym koncepcie, niesztampowo poprowadzony, napisany ładnym, literackim językiem. Na Boga, nie rozumiem decyzji Redakcji…
al-szamanka dnia 11.01.2015 17:51 Ocena: Świetne!
Tekst był jednym z moich faworytów w konkursie.
I, czytając, prawie od początku miałam skojarzenia z filmem "Sypiając z wrogiem"
Historia dobrze napisana, trzyma do końca.
Dlatego, podobnie jak Medea dziwię się, że tekst nagrodzony pierwszym miejscem w konkursie, ciekawy i nietuzinkowy wylądował na "Dolnej półce"

Pozdrawiam :)
Dobra Cobra dnia 11.01.2015 18:30 Ocena: Świetne!
Nie ma TERAZ Redakcji Prozy, to i nijak nie można pojąć jej "decyzji". To chyba sam właściciel Portalu dokonuje teraz podziału wedle własnego widzimisię i wstawia na rózne półki tak, jak chce.


Ale lud czytający i tak w mig rozpoznaje, co jest dobre!!!


DoCo
palenieszkodzi dnia 11.01.2015 19:11
Tekst nie był moim faworytem w dubeltówkowym konkursie, ale na pewno miał swój charakter i coś nam opowiedział w Twoim imieniu, jasna69 .Moich przedmówców (a właściwie przedpisaczy) ;p martwi fakt, że wylądował na dolnej półce.
Ten się nie myli, kto nic nie robi - takimi oto słowami można usprawiedliwić decyzję Redakcji i świętować zwycięstwo, którego jeszcze raz gratuluje
palcia:)
blaszka dnia 11.01.2015 21:41
Powlajacy tekst. Bardzo mocny, szczególnie dzięki kontrastowi ze złotą gwiazdą. No i ten klimat tajemniczości, którego budowanie opanowałaś do perfekcji.
Gratuluję zwycięstwa!
jasna69 dnia 12.01.2015 16:50
Jak miło Was widzieć (nawiasem mówiąc, strasznie mi się podoba neon na Moście Gdańskim, dla niewtajemniczonych – napis „Miło Cię widzieć”).

DoCo, cóż ja mogę powiedzieć na taki komentarz, po prostu skromnie spuszczę powieki i powachluję spłonione policzki :) .

Medeo, żeby zobaczyć Cię pod moim tekstem musiałam zejść na nizinę, tu wcale nie jest źle, a towarzystwo przednie. Dziękuję za tyle miłych słów :) .

Al, nie wyobrażam sobie portalu bez Twojej obecności i komentarzy, w których nigdy nie szczędzisz dobrego słowa :) .

Palenieszkodzi (wiem, że szkodzi, nawet rzuciłam, ale ciągle lubię), Ciebie też witam po raz pierwszy i jest mi niezmiernie miło, choć zdaje się, że nie jesteśmy sobie zbyt „bliskie” ;) . Może kiedyś to się zmieni?

Blaszko, od dziecka lubię strychy i piwnice, może stąd ten klimat tajemniczości. Dzięki za wizytę :) .

Dyskusja na temat półek póki co wydaje się bezcelowa, ponieważ ciągle nie ma z kim dyskutować.
Dobra Cobra napisał:
Nie ma TERAZ Redakcji Prozy


Niestety to „teraz” trwa zdecydowanie zbyt długo. Widać trudno znaleźć chętnych na opuszczone stanowiska albo komuś nie chce się szukać. Szkoda, bo przez brak redakcji miłośnicy prozy pozostawieni są sami sobie, a po ilości komentarzy widać, że Portal Pisarski powoli staje się Portalem Poetyckim. Może właśnie taki jest zamysł decydentów? Jeśli nie, to życzę PP (i sobie przy okazji), żeby coś drgnęło, zanim wykruszą się ostatni stali prozacy, jak cudnie określił nas Mike17.

Jeszcze raz dziękuję za komentarze i optymistycznie czekam na więcej. Im bogatsze w konstruktywną krytykę, tym milej widziane.
mike17 dnia 15.01.2015 15:52 Ocena: Świetne!
Pełna profeska, Renato, nic dziwnego, że wygrałaś z nami w przedbiegach :)
Ilekroć czytam tak dopracowany i świadomy w każdym słowie tekst wiem, że mam do czynienia z kimś, kto naprawdę wie, o co w prozie chodzi, umie nazwać to, co między wersami, potrafi nawet ciszy nadać imię.

Pozwoliłaś mi wejść w ten świat niemal od pierwszego zdania: już wtedy wiedziałem, że opowiesz to po swojemu (temat w sumie znany i nienowy), tu zaakcentowany dość dyskretnie, bez namolnego "użalania się" i moralizatorskiego piętnowania winnych.
To wielka sztuka.
Pięknie wkomponowały się słowa kursywą - też stosuję ten zabieg we wspomnieniach.
A motyw Świąt w kontekście przemocy w rodzinie trafny, bo ileż to takich familii, gdzie ten, co bije, nie uszanuje nawet takich świętości, wtedy nabiera to jeszcze głębszego wymiaru, bardziej boli...

Literacko i językowo na medal.
Władasz świetną polszczyzną, delektowałem się każdym słowem.
Znikam ze świadomością, że dałaś kolejny super tekst :)

Kisski :)
jasna69 dnia 17.01.2015 00:52
Mike, tekst bez Twojego komentarza byłby niepełny niczym potrawa pozbawiona ulubionej przyprawy. Przepraszam za to kulinarne porównanie, ale uwielbiam gotować.
Dziękuję za tak pozytywną opinię, jednak nie uważam, żebym wygrała w przedbiegach. Było kilka interesujących tekstów (w tym Twój, który obdarowałam punktami), choć niewielu chętnych do podjęcia wyzwania w czasie przedświatecznej gorączki. Gratuluję odwagi i zasłużonego miejsca na podium.

Pozdrawiam cieplutko
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
marzenna
14/10/2019 07:51
Florian, Michał umorusał twój ręcznik, nie wpuszczaj go… »
MarcinD
14/10/2019 07:24
Oglądałem, przyznaję. że troszkę było inspiracji.… »
Florian Konrad
14/10/2019 00:47
to nie byłem ja, to moje alter-ego - niejaki Michał… »
bruliben
14/10/2019 00:06
czasem wiele nie trzeba wystarczy zawalczyć o cudze… »
Ustiusza
14/10/2019 00:00
Ludzie lubią tylko jedną stronę medalu i to tę, którą sami… »
Ustiusza
13/10/2019 23:43
Ech, ci mężczyźni, wieczni Piotrusie Pany (nie jestem pewna,… »
Ustiusza
13/10/2019 23:38
Lubię wiersze o czymś, które opowiadają historie. Ten swoją… »
bruliben
13/10/2019 22:17
Czyżby rozdwojenie jaźni Konradzie? Brudny ręcznik… »
Marco Petrus
13/10/2019 22:14
Witaj – Abi (po bardzo wielu latach) Zaciekawił mnie… »
Florian Konrad
13/10/2019 21:57
dziękuję za wpad i koment :) »
bruliben
13/10/2019 21:56
Taaak, dobra narracja sama wystawia sobie pozytywny stopień.… »
Lilah
13/10/2019 20:21
Bywa, więc się nie przejmuj. :) »
Abi-syn
13/10/2019 20:18
Dzięki za wizytę i pozostawienie śladu w sumie pod wierszem… »
Gregcem
13/10/2019 19:36
Dzięki MIKE12 za czytanie moich wierszy i za tak pomocne… »
Marek Adam Grabowski
13/10/2019 19:15
Opowiadanie jest dobrze napisane. Wciąga już na początku.… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 14/10/2019 02:15
  • No, no, co za linki ;)
  • Vanillivi
  • 12/10/2019 15:46
  • Ryzykowny tytuł :) Ale dziękuję za informację, zobaczę jak to wygląda :)
  • bruliben
  • 11/10/2019 02:45
  • Wszyscy śpią? Grzeczne brzdące :)
  • mike17
  • 10/10/2019 17:11
  • Hej, ho, do konkursu by się szło! A więc MUZO WENY 8 zapraszają i pragną zmotywować Was do napisania miniatury : [link]
  • chawendyk
  • 10/10/2019 16:07
  • Vanillivi Nie miałem kiedy odpisać. Tytuł "To nie jest czas dla poetów" Michał Andruk Jest na lportalu aukcyjnym i "Lubimy czytać".
  • Kazjuno
  • 10/10/2019 14:43
  • A Olga to moja znajoma! Wysłałem gratulacyjnego mejla. A może chcielibyśta jej adres? A wieta jaką opinię napisała o mojej książce? Super! Nie bądźta zazdrosne. To nie ładnie...
  • Kazjuno
  • 10/10/2019 14:39
  • Mamy Nobla!
  • zawsze
  • 10/10/2019 13:53
  • Tokarczuk dostała Nobla!
  • zawsze
  • 10/10/2019 13:52
  • no, kogo? ;)
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:Guilliamaq70
Wspierają nas