Agatkowe piątunio - Alicja225
Proza » Inne » Agatkowe piątunio
A A A

          - Raz, dwa, trzy,…, pięćdziesiąt! – Agata leżała na podłodze. Szeroko rozszerzone źrenice, lekko rozchylone usta. Przyspieszony oddech i głośno bijące serce. – Tak!


           Dziewczyna podniosła się z podłogi. W taki sposób zaczynała każdy swój dzień. Gdyby nie porcja przyspieszających krążenie i podnoszących poziom adrenaliny brzuszków, ta jasnowłosa, szarooka, szczupła dziewczyna nie miałaby energii do czegokolwiek, a już na pewno nie dysponowałaby takimi jej pokładami, by wyjść na zajęcia.
Tak, uczelnia – jej odwieczna, a może raczej od – roczna, zmora.
- Wtedy wybrałam to gówno. – Westchnęła zrezygnowana, łapiąc w dłoń ciężką torebkę, wypełnioną wiedzą, którą jej przekazywano torturując.


           Weszła do samochodu, gdzie już czekał tata. On zawsze, każdego dnia zawoził ją na dworzec, a mała mieścinka, z jaką sąsiadowała ich jeszcze mniejsza wieś witała ją zatłoczonymi, zbyt wąskimi, jak na taką ich ilość – autami.
Potem czekała na pociąg, stojąc na ledwie co – dwa miesiące temu - wyremontowanym, zabytkowym dworcu. Kilkadziesiąt towarzyszy tej codziennej, szarej niedoli już kilka minut później - po nadjechaniu niebiesko - białego metalowego potwora – torowalo sobie drogę do jego wnętrza. I to wcale nie przebierając w sposobach. A to wymowne, przepraszające spojrzenie młodego chłopaka, bo przecież ,,chłopcy w tych czasach towarem deficytowym – to szanuj, siedzieć muszą”, to znów przypadkowe uderzenie parasolki – każda babcia, jak to na starszą, wymagającą szacunku osobę przystało – stać nie może!


           Dla każdego zawsze – no dobrze, nie zawsze – znajdzie się kawałek podłogi, by mógł ulokować na nim ledwie mieszczące się stopy i ćwicząc siłę łydek, walczyć z wszelkimi prawami fizyki, czy to podczas ruszania, czy hamowania. Lecz Agacie wcale to nie przeszkadzało – przecież musimy się cieszyć – my, wszyscy. Nie masz czym, nie wiesz, co powinno wywołać uśmiech na twej twarzy?


           - To se wymyśl! – Właśnie takie było hasło, jakie towarzyszyło tej z pozoru spokojnej, bezkonfliktowej dziewczynie odkąd nauczyła się precyzować myśli. Rozmyślała, marzyła, pisała.


           Może ten stojący obok policjant ma cięższy los niż ty – istota cierpiąca z powodu konsekwencji swych decyzji - podjętych pod wpływem różnych sugestii. A co, jeśli ten mundurowy, silny z pozoru – nie ukrywajmy – ciacho, a nie facet, również mogły wyć ze smutku, bo… No właśnie, bo co? A nóż, jego rodzice tłuki go pod byle pretekstem, więc chcąc pokazać losowi, jaki z niego twardziel postawił sobie cel – zdać wstępne egzaminy, jakże trudne, żeby zostać ,,Panem władzą”? Hm, a jakby inaczej – zacznijmy jeszcze raz. Takie niebieskie oczka, jedyna słodycz w tej męskiej, wręcz chłodnej twarzy z bojowo zaciśniętymi ustami. Och! A co jeśli ty kryjesz jakiś parszywy, albo słodki, sekret miłosny?


           - Tak, napiszę o tobie! – Uśmiechając się do swego wewnętrznego głosu, Agata lekceważyła przyglądających się jej przechodniów.


           Wolała żyć w świecie marzeń. Kreować rzeczywistość – taką, w jakiej właśnie sama chciałaby żyć, gdyby ta ironiczna, kpiąca z nas Siła Wyższa, pozwoliła. Nie, niestety. Unoszący się wokoło stęchły zapach – tu i teraz – nie dał o sobie zapomnieć. Politechnika. Na samą myśl o tym słowie Agatę ogarniało przerażenie, a lodowaty dreszcz przebiegał jej ciało – od cebulek blond włosów, aż po czerwone końcówki paznokci u stóp.


            Siedzenie na tym zabijającym jej inspirację wykładzie choć ułamek – a może pochodną, czy całkę – sekundy, niszczyło ją całą – zabłąkaną duszę artysty, którą podły los skierował właśnie tutaj!


           - Sama się tutaj zapisałaś, kretynko, ku własnej zgubie, cierp więc. – Przypomniała sobie.


            Odpokutować trzeba, nie podda się, bo tego w zwyczaju nie miała! Kiedy zaczynała coś robić – musiała dokończyć choćby z dłoni Agaty ciekła krew, a oczy zaszły mgłą zmęczenia. Chroboczący, torturujący ją dźwięk ,,belka”, czy też ,,kratownica” co chwila ściągały ją na ziemię – albo raczej na to rozklekotane krzesło – ze świata marzeń, od śnieżnobiałych piórek i wyimaginowanych postaci, które przecież już tak bardzo chciały wyrwać się z jej głowy, przez palce dziewczyny, uderzające w klawiaturę – na kartkę – by żyć! Cóż, trzeba wrócić do zarodkowania – o nie, to nie ma nic wspólnego z przyjemnością łączenia się rozgrzanych ciał – metale też mają swoje potrzeby, a raczej prawa. Co z ceramiką, polimerami i kompozytami? Kolejny dreszcz obrzydzenia wstrząsnął ciałem dziewczyny. Pisanie książek o tematyce technicznej to - do cholery, jak dupa bladej - uwłaczające dla literatury polskiej!


            - A jak ja to kolokwium napiszę, co, starcu? – Pytała bezgłośnie patrzącego jej w oczy profesora, który lustrował zamyśloną, by przywołać ją do świata żywych – a może nudnych, zniszczonych Politechniką – studentów.


            Depresyjne - czarne, jak smoła i ciężkie, jak atomy myśli wyparowały z głowy dziewczyny, gdy Agata przekroczyła próg uczelni. Tak, tym razem opuszczając ją na trzy dni! Piątunio – miała ochotę śpiewać i całować to, co bezpostaciowe – początek weekendu! Znów szła tą cudowną ulicą, gdzie na każdym kroku zobaczyć mogła kolejną inspirację, jaką był człowiek. Każdy z osobna, wraz ze swoimi wyjątkowymi cechami, ale też wszyscy razem – jako różnego rodzaju podobne do siebie masy.


            - Tylko czy dam radę? – Wyszeptała w próżnię Agata. – Przezwyciężyć ich żarłoczną, duszącą mój artyzm, naturę? Będę potrafiła z każdym kolejnym dniem tworzyć coraz to lepsze scenariusze, czy też oni osiągną swój cel – odbiorą mi to, co mam najcenniejszego – klucz do świata marzeń, gdzie nie ma prawa wstępu żaden oscylator, kątownik i zgład?

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Alicja225 · dnia 24.01.2015 20:11 · Czytań: 574 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 4
Komentarze
Dobra Cobra dnia 25.01.2015 13:42 Ocena: Bardzo dobre
Oj, ciężkie jest życie każdego studenta. A studentki to już w ogóle! ;)


Alicjo225,


Przedstawiasz nam piękny obrazek siłaczki nowoczesnej, która nie boi się wyzwań. Chociaż może i trochę się boi, ale kto sie nie boi? Pokażcie takiego choćby jednego.

Z powodu zbytniego zagęszczenia tekstu czyta się trudno, pomogłoby w tym więcej akapitów i oddzieleń. Czy zechciałabyś zrobić taką poprawkę dla swoich czytelników?

Klucza do marzeń nikt ci nie odbierze, bohaterko tej opowieści. A co najwyżej jakiś lewus, z którym się zadasz i narobi ci dzieciaków, a ty - miast marzyć i tworzyć - będziesz się nimi opiekowała w pocie i z porozciąganymi piersiami.



Coś tam bym poprawił:

Cytat:
Kilkadziesiąt towarzyszy tej codziennej, szarej niedoli już kilka minut później - po nadjechaniu niebiesko - białego metalowego potwora – torowali sobie drogę do jego wnętrza.
Kilkudziesięciu towarzyszy tej codziennej, szarej niedoli już kilka minut później - po nadjechaniu niebiesko - białego metalowego potwora – torowało sobie drogę do jego wnętrza.

Cytat:
- Tak, napiszę o tobie!. – Uśmiechając się do swego wewnętrznego głosu, Agata lekceważyła przyglądających się jej przechodniów.
- Tak, napiszę o tobie! – Uśmiechając się do swego wewnętrznego głosu, Agata lekceważyła przyglądających się jej przechodniów.

Generalnie bardzo miła opowieśc o siłaczce, której nieobce są poranne ćwiczenia. A o kratownicach i tak szybko zapomni, gdy nadejdze czas życia na własną rekę. Na razie jest tatuś... i wierny pociąg,, gdzie w tłoku uszlachetnia swój charakter.


Pozdrawiam miło, oczekując kolejnych odsłon Twojej prozy!


Dobra Cobra
mike17 dnia 28.01.2015 16:11 Ocena: Bardzo dobre
Alicjo, twoja miniatura wiele przypomniała mi z mojego życia: czasy studenckie, kiedy wielu profesorów zabiłbym wzrokiem (oj, potrafię, uwierz mi), kiedy pewne wykłady znosiłem jak zło konieczne, a w końcu moją przygodę z kulturystyką, więc wiem, co to poranne "dawanie czadu", ale to bezcenne endorfinki, i może poprzez to dłużej pożyję :)

Utwór napisany poprawnym językiem, może bez słownych fajerwerków, ale większych "odchyleń" od normy nie stwierdzam - oddajesz to, co chcesz w sposób czytelny i komunikatywny, a to w prozie bezcenne, nie stylizujesz wypowiedzi "sobie a muzom", bo po co, jak całość traktuje o zwyczajnym życiu dziewczyny, i właśnie zwyczajnie należało to opisać.

Wyczuwam, że masz potencjał, ale troszkę chyba go hamujesz :)
Jak dla mnie przydałoby się więcej spostrzeżeń psychologicznych, smaczków, nieco humoru, nieco groteski, ciut lekkiej krytyki, aby przyprawić tę potrawę jak należy.
Po prostu lubię jak autora ponosi w pisaniu, takie moje zboczenie :)

Będę śledził twoje pisanie :)
Wierzę, że odkryjesz jeszcze niejedno, a czego świadkiem na pewno będę.

mike pozdrawia i znika jak kamfora :)
purpur dnia 05.02.2016 14:14
No przeczytałem. Uśmiechnąłem się.

I jak, udało się wytrwać wśród nieprzychylnych i męczących zajęć z "metalurgii"??

Czy też umysł miał dość i zapędził w inne regiony poznawania?
Alicja225 dnia 15.02.2016 20:29
Purpur, dzięki za pozytywny komentarz i to o tak długim czasie od dodania przeze mnie tego tekstu.
Daję radę na swoim wydziale, choć odliczam już miesiące (bo nie powiem, że dni) do początku przyszłego roku, kiedy to (mam nadzieję!) obronię pracę inżynierską i pożegnam ZIP :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Rafi
20/09/2019 02:33
mike17 Bardzo dziękuję za opinie :D są to moje początki,… »
mike17
19/09/2019 22:14
He he, miło mi to słyszeć :) Dobre słowo wszystkiego warte… »
Yaro
19/09/2019 21:44
Dzięki bruliben :) »
Yaro
19/09/2019 21:40
To od Mike Jagger https://youtu.be/K5_EBAzIPJM. Jakbym… »
bruliben
19/09/2019 21:40
Żonę skserować, hmmm? No pewnie, nikt nie jest doskonały.… »
bruliben
19/09/2019 21:21
Dziękuję Lilah. Miło gościć. »
bruliben
19/09/2019 21:19
Ciekawy wiersz, misternie zbudowany. Skomentuję go słowami… »
Kazjuno
19/09/2019 20:26
Droga Al Szamanko - panienko z dobrego domu. Na wstępie… »
wiosna
19/09/2019 20:02
Niejednemu się przytrafiło. I niejednemu nie udało się tak… »
mike17
19/09/2019 19:48
I miałaś w nim archaizm "shall" a nie… »
wiosna
19/09/2019 19:47
hmmm, hmmm aż się zaczęłam zastanawiać do jakiej grupy ja… »
wiosna
19/09/2019 19:38
Mike wiem, że istnieją, ale nie wiem, czy się nimi akurat w… »
mike17
19/09/2019 19:17
W każdym języku istniały/istnieją archaizmy. Pozdrawiam… »
wiosna
19/09/2019 19:15
Al, dziękuję. Miło, że Ci się podoba moje rymowanie:)»
Dobra Cobra
19/09/2019 19:14
Nie będzie nam Niemiec pluł w twarz ni dzieci nam germanił.… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:11
Najnowszy:6oliviac7323tc4
Wspierają nas