Wypadek - palenieszkodzi
A A A
Od autora: Starałam się napisać ciekawe opowiadanko.
To nie jest opowiadanie o lesbijce. ;ppp

Zapraszam do wyrażania opinii :)

Wypadek

 


Auto odrzuciło ciało w bok jezdni i gwałtownie zaczęło hamować. Mężczyzna upadł ciężko na mokry asfalt. Jęknął z cicha i znieruchomiał. Z rozkrzyżowanych ramiom wypadła czarna aktówka i przeleciała za głowę. Rozpruta kurtka rozsunęła się na brzuchu, odsłaniając szary sweter, błyskawicznie nasiąkający plamą brunatnej krwi.


Ludzie już się zbiegli. Tajemny krąg, którego nie można przekroczyć, oddzielał gapiów od rannego. Jedni z nich patrzyli na wpół oniemiali ze zgrozy, inni wyciągnęli telefony komórkowe i usiłowali nagrywać całe wydarzenie. Zwierzęta.


Kierowca pechowego auta opuścił pojazd i stał tuż przy przedniej szybie jak sparaliżowany, obejmując głowę rozpaczliwym ruchem. Nikt nie rzucił mu nawet jednego spojrzenia.


Nagle z tłumu oderwała się kobieta średniego wzrostu i podbiegła do leżącego. Omiotła wzrokiem miejsce akcji, niczym wprawny reżyser, po czym uklęknęła przy mężczyźnie i pochyliła się nad jego ciałem. Nie oddychał. Szybkim ruchem odgięła bezwładną głowę w tył i umieściła ręce na jego piersiach. Rytmicznie rozpoczęła ugniatać żebra leżącego, cicho odliczając.
- Raz, dwa trzy…


Jej płaszcz zwisał teraz wprost na asfalt, nasiąkając błotem. Torebka osunęła się z ramienia.

Tłum nie przestawał obserwować.

Przyłożyła usta do twarzy mężczyzny i z całą siłą wdmuchała potężny haust powietrza. Wśród gapiów rozległy się pomruki i szepty. Kobieta co jakiś powtarzała sztuczne wdechy, po czym przystępowała do kolejnych regularnych ucisków na klatkę. Pierwsi gapowicze powoli ocknęli się z traumy. Jedni wykręcali „112”, inni podbiegli do stojącego kierowcy. Ona nie ustawała w działaniu. Z daleka zamajaczył policyjny radiowóz.

 

Wracała do domu mokra i brudna jak pies. Bolały ją nogi, ręce i przygryziony język. Czuła, że za chwilę się przewróci. Po co w ogóle było się tak angażować? Była wściekła sama na siebie. Wypluła gwałtownie ślinę z ust i spojrzała w tył. Chodnik zabarwiła brunatna plama. W ustach dalej czuła oddech ofiary wypadku.


Facet niespodziewanie odzyskał świadomość i mocno wciągnął powietrze, po czym wypuścił je wprost do gardła Marty. Myśląc o tym,  ponownie otrząsnęła się z obrzydzeniem na samo wspomnienie. Zaraz musi umyć zęby i wypłukać usta płynem odświeżającym. Wejść pod prysznic, zmienić zabłocone ubranie, umyć włosy. Za wszelką cenę zmazać z siebie uliczny brud i krew.


Zawsze musiała się w coś wplątać, tak, jakby nie było na świecie wystarczającej ilości bohaterów. Otworzyła drzwi do mieszkania i zapaliła światło. Otwarte przejście do łazienki przywitała z ulgą dziękczynnym okrzykiem.

- Nareszcie!


Po chwili gorąca woda obmywała jej zmęczone ciało.

 

 

 Tuż przed porannym makijażem spostrzegła kilka włosków nad górną wargą. Szybko usunęła je  pęsetą i położyła wacik z rumiankiem na bolące miejsce. Dokładnie wytuszowała rzęsy, nałożyła brązowy cień. Pasował do mahoniowych włosów i piwnych tęczówek. Podkreśliła policzki brzoskwiniowym różem, włosy rozpuściła i podtapirowała na czubku. Nieźle.


Podczas pierwszego kontaktu z tym nieprzytomnym gościem była tak zdenerwowana, że początkowo wyrżnęła  zębami w jego szczękę i nadkruszyła sobie ząb. Teraz ćmił lekko, nie dając o sobie zapomnieć. Do tego bolał rozcięty język. Wszystko przez panikę i pośpiech, w jakim starała się ratować mężczyznę.


Ciekawe, czy facet przeżył? - pomyślała.


W sumie to przywróciła mu oddychanie, ale po chwili zjawiła się karetka reanimacyjna i dwóch potężnych osiłków z grupy ratowniczej odciągnęło ją stanowczo od poszkodowanego.


Nie wiadomo, co się zdarzyło dalej. Trzy dni z rzędu kupowała poranną gazetę, by poznać prawdę, ale w rubryce wypadków były jakieś dwie wzmianki o potrąceniach i śmierci, zupełnie nie określające, gdzie i jak. Miała nadzieję, że przeżył, a jej durne bohaterstwo jednak na coś się zdało. Ale pewności nie było. Tymczasem ząb bolał, język szczypał a po pracy umówiła się z Brygidą na małe babskie zakupy.
Wstała zdecydowanie i skierowała się do drzwi wyjściowych. Zegar pokazywał szóstą czterdzieści pięć.

 

Popołudniowy wypad z Brygidą poprawił jej nieco humor. Najpierw poszły do galerii i kupiły sobie kilka fajnych ciuszków. Przyjaciółka – dzianinową tunikę w kolorze ciepłego beżu, Marta – dwie pary dżinsów i koszulę z długim rękawem. Ciągle chodzi jedynie w spódnicach i sukienkach, najwyższy czas wybrać się do biura na sportowo.


Potem wpadły na kawę do małego pubu i strzeliły sobie po trzy wódki. Oczywiście po tych lufach naiwne i głupawe uśmieszki zagościły na ich buźkach, ale żadna się tym nie przejęła. Kobieta też ma chyba prawo napić się czegoś w mieście!

Już miały się rozstać, gdy Brygida zaproponowała kino w galerii. Właściwie czemu nie? Marta nie pamiętała, kiedy ostatni raz była na dużej sali. Przed pójściem do kasy przestudiowały repertuar i w końcu wybrała jakąś strzelankę. Brygida przystała niechętnie, lecz alkohol wciąż działał i naprawdę chciały robić coś szalonego.

Film był okrutny, coś jakby pomieszanie Rambo i hiszpańskiej corridy. Strzelali i zabijali się przez półtorej godziny. Wieczorem dziewczęta rozstały się i każda wróciła do swej kawalerki.


Odkąd rodzice rozeszli się, a mama zmarła po wyjeździe do Kanady, dziewczyna mieszkała zupełnie sama. Ojciec pozostał w starym domu, ona kupiła niewielkie mieszkanko w nowoczesnej dzielnicy. Z ojcem widywali się często, odwiedzała go przynajmniej raz w tygodniu. Potem on dłubał w tych swoich rozłożonych młynkach i wiatrakach, a ukochana córcia pichciła coś na kolację. Zjadali razem, trochę pogawędzili i dziewczyna wracała do siebie. Jeszcze w zeszłym roku czekał na nią w ciepłym łóżku Marcin, ale miesiąc temu zerwali znajomość i od tego czasu Marta sama musiała ogrzewać lodowatą pościel.

Nacisnęła dzwonek domofonu.


- Cześć tato, tu Marta!


Drzwi otworzyły się automatycznie i dziewczyna w podskokach wbiegła na parter. Ojciec stał już w drzwiach.


- Chodź szybko. – powiedział do córki. – Mam dla ciebie niespodziankę.


Niespodzianka okazała się być starym adapterem Bambino. Ojciec zreperował go właśnie dzisiaj, po miesięcznej dłubaninie. Marta wstawiła natychmiast płytę z piosenkami Niemena i po męsku skłoniła się przed staruszkiem.


– Czy można pana prosić?


W trakcie kolacji śmiali się i dowcipkowali. Ojciec stwierdził nawet, że prowadziła go w tańcu, jak na prawdziwego gentlemana przystało. Ubawiło ją  to porównanie, pocałowała ojca w policzek.

Odprowadził  potem córkę na klatkę schodową, skąd pędem pobiegła na przystanek. Dochodziła dwudziesta pierwsza.

 

Miesiączka opóźniała się prawie już drugi tydzień.


Nie mogła tego pojąć, przecież z nikim się nie spotykała. To prawda, jeszcze niedawno była z Marcinem, ale oboje uważali i nie w głowie im było powiększanie gromady. Może to stres w pracy, albo inne licho? Widziała ostatnio, że coś się z nią dzieje. Całkowicie zmieniła swój image. Płaskie buty, marynarka, cygaretki. Obcięła włosy do ucha. Przestała się malować. I teraz jeszcze ten brak okresu. Ale sił miała więcej i nie odczuwała dawnego zmęczenia.


Chyba przechodzę jakiś kryzys po rozstaniu z Marcinem – pomyślała po chwili zastanowienia. Tylko czemu tak późno?


Spojrzała w lusterko z niesmakiem. Twarz stała się jakby dłuższa, podbródek ostry, a czoło wyraźnie zaznaczone. Do tego ten cholerny wąsik, który trzeba usuwać co trzy tygodnie.


Włączyła telewizor i usiadła z papierosem w fotelu. Akurat rozpoczęło się ‘Wejście smoka”. Zatopiła ciekawie wzrok w ekranie, wydmuchując dym przed siebie.

 

W czwartek poszła jak zwykle do ojca. Najpierw oboje rozłożyli stare żelazko a potem on lutował, a Marta naprawiała termostat. Po włączeniu okazało się, że sprzęt działa i nawet można nim prasować. Byli bardzo zadowoleni, tata zrobił kanapki, ona przygotowała drinki ze szkocką. Po kolacji jeszcze chwilę rozmawiali na temat najnowszego nabytku Marty – czarnego skutera - a potem pożegnali się na dobre. Wracając, czuła bolący ząb, który ponownie odezwał się po miesiącu przerwy.



Ginekolog wykluczyła ciążę i powiedziała, że nieraz tak się dzieje, na przykład pod wpływem wielkiego stresu lub zmiany klimatu. Marta nie mogła się skupić i wyszła od niej na roztrzęsionych nogach. Badanie wzbudziło w niej uczucie obrzydzenia, chciało się jej wymiotować.


Szybko opuściła klinikę, nie wdając się w dyskusję z lekarką na żaden temat. Idąc do domu, znowu przypomniała sobie wypadek. Do tej pory nie wiedziała, czy facet żyje, czy go uratowano?


To chyba przez ten wypadek była ostatnio taka zestresowana i dziwna. Zauważyła, że wypadają jej włosy, a znowu wąsik uporczywie narasta i musiała depilować go teraz co dwa tygodnie. Trudno, jutro pojedzie do taty i spróbują zreperować razem stary zegar z dużego pokoju. Odkąd wspólnie majsterkują, bardzo się do siebie zbliżyli. Tato to cudowny kumpel – pomyślała.

 

W piątek spotkały się z Brygidą na plotkach w galerii. Brydzia miała wystrzałowy komplet, spódniczkę i żakiet, a do tego śliczne futerko. Marta patrzyła na nią z prawdziwą przyjemnością. Sama ubrała jak zwykle czarną marynarkę do pół uda i sztruksowe rurki w tym samym kolorze. Biała koszula i krawat podkreślały jej subtelną elegancję.


Wypiły po kilka piw, Brydka – dwa a Marta aż trzy, ale nie było po niej specjalnie nic widać. Po opuszczeniu pubu znowu wybrały kino, chociaż Brygida ostro protestowała przeciwko idiotycznemu tytułowi „Zabij go glino”.

W końcu się dogadały i ruszyły  do kasy biletowej.

Po filmie dziewczyny wyszły przed galerię, aby się pożegnać. Było już grubo po północy. Brygida objęła Martę a ta, zupełnie niespodziewanie, przytuliła ją do siebie i pocałowała w usta.


Brygida poczuła nagle język Marty, który niespodziewanie wdarł się do środka, i odskoczyła jak oparzona. Zdezorientowana patrzyła na przyjaciółkę, ta tymczasem zrobiła głupią minę, po czym parsknęła niewinnym chichotem i pędem rzuciła się w kierunku parkingu. Stała, słuchając, jak Marta odjeżdża spod galerii na pełnym gazie.

 

Dziś dowiedziała się przypadkowo, że ten facet jednak nie przeżył. Siedziała u fryzjera, aby ściąć włosy na króciutko, i wzięła pierwszą z brzegu gazetę. To był stary dziennik, sprzed miesiąca. Opisany był cały wypadek, poznała po nazwie ulicy i innych drobnych szczegółach. Gazeta donosiła, że mimo pomocy jednego ze świadków zajścia, który próbował ratować mężczyznę, ten zmarł w karetce, w drodze do szpitala. Imię i nazwisko ofiary nic jej nie mówiło. Ząb szarpnął ze zdwojoną siłą.


Wybiegła jak szalona z zakładu, zderzając się niespodziewanie z przypadkowym przechodniem na chodniku. Poczuła silne uderzenie, aktówka wyleciała jej z rąk. Błyskawicznie podniosła ją i popędziła w kierunku parkingu.


- Proszę pana! – dał się słyszeć głos za jej plecami. – Proszę pana, zgubił pan portfel, proszę poczekać!


Biegła, nie oglądając się za siebie ani na sekundę.

 

 

Kraków 18.02.2015 r.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
palenieszkodzi · dnia 23.02.2015 16:34 · Czytań: 925 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 20
Komentarze
Dobra Cobra dnia 23.02.2015 21:28
Droga palenie,

Opowieść obyczajową nam dzis serwujesz. Zabierzmy się zatem do jej czytania.



Cytat:
Nagle z tłumu oderwała się kobieta średniego wzrostu i podbiegła do leżącego. Omiotła wzrokiem miejsce akcji, niczym wprawny reżyser, po czym uklęknęła przy mężczyźnie i pochyliła się nad jego ciałem. Nie oddychał. Szybkim ruchem odgięła mężczyźnie głowę w tył i umieściła ręce na jego piersiach. Rytmicznie rozpoczęła ugniatać żebra leżącego, cicho odliczając.
- Raz, dwa trzy…


Jej płaszcz zwisał teraz wprost na asfalt, nasiąkając błotem. Mokra torebka zwisała z ramienia. Tłum nie przestawał obserwować.

Nagle kobieta przyłożyła usta do twarzy mężczyzny i z całą siłą wdmuchała potężny haust powietrza. Wśród gapiów rozległy się pomruki i szep
Jakoś często te nagle padają obok siebie. Trochę to rozbija czytelnika, który już truchleje z emocji przy pierwszym nagle, a tu nagle drugie nagle!

Cytat:
Facet nagle odzyskał świadomość i mocno wciągnął powietrze, po czym wypuścił je wprost do gardła Marty. Teraz ponownie otrząsnęła się z obrzydzeniem na samą myśl. Zaraz musi umyć zęby i wypłukać usta płynem odświeżającym. Wejść pod prysznic, zmienić zabłocone ubranie, umyć włosy. Za wszelką cenę zmazać z siebie uliczny brud i krew.
To dyskusyjny fragment. Bo, jeśłi laska jest taka higroskopijna, to zapewne w wogóle nigdy w życiu nie zabrała by się za akt ratowania metodą usta w usta. Tak myślę...

Cytat:
- Ciekawe, czy facet przeżył?- pomyślała.
- Ciekawe, czy facet przeżył? - pomyślała.


Cytat:
Najpierw poszły do C&A
Nie wiem, czy kryptoreklama jest dobrą w prozie... Jako audycja sponsorowana czy product placement jak najbardziej, ale tu??? No, chyba, że CA płaci Ci, to wtedy wszystko zrozumiałe!!!!

Cytat:
Marta od kilku lat mieszkała sama, odkąd rodzice rozeszli się, a mama zmarła po wyjeździe do Kanady. Ojciec mieszkał w starym domu, Marta kupiła niewielkie mieszkanko w nowoczesnej dzielnicy.
Za dużo imienia głównej bohaterki. Przecież można zastępować je czymś innym, prawda????

Cytat:
- Cześć tato, tu Matra!
O, a tu bohaterka zamienia się we francuską markę, produkującą m. in. samochody osobowe!
http://pl.wikipedia.org/wiki/Matra_(koncern)
Prawie, jak żółwie Ninja albo Transformersi!!! Rewelka!!! Kręcą mnie bowiem takie niespodziewane zamiany i zwroty akcji! Super i się podoba!!!!


Eeee... chyba jednak nie chodzi o francuski koncern... Trochę szkoda.

Cytat:
Cześć tato, tu Matra!


Drzwi otworzyły się automatycznie i dziewczyna w podskokach wbiegła na parter. Ojciec stał już w drzwiach.


- Chodź szybko. – powiedział do Marty. – Mam dla ciebie niespodziankę.


Niespodzianka okazała się być starym adapterem Bambino. Ojciec zreperował go właśnie dzisiaj, po miesięcznej dłubaninie. Marta wstawiła natychmiast płytę z piosenkami Niemena i po męsku skłoniła się przed staruszkiem.
Dalszy koncert Martowy, który traktuję jako powtórzenie.

Cytat:
W czwartek poszła jak zwykle do ojca. Najpierw oboje rozłożyli stare żelazko a potem on lutował, a Marta naprawiała termostat. Po włączeniu okazało się, że sprzęt działa i nawet można nim prasować. Byli bardzo zadowoleni, tata zrobił kanapki, Marta natomiast przygotowała drinki ze szkocką. Po kolacji jeszcze chwilę rozmawiali na temat najnowszego nabytku Marty – skutera - a potem pożegnali się na dobre. Wracając, czuła bolący ząb, który ponownie odezwał się po miesiącu przerwy.
Dalszy koncert powtórek imienia bohaterki. Dlaczego???

Cytat:
Pani ginekolog wykluczyła ciążę i...
Czy dorośli ludzie na doktor ginekologii mówią pr "pani"? może tak, ale tu taki zwrot zabrzmiał bardzo infantylnie.

[quote]Wypiły po kilka piw, Brydka – dwa a Marta aż trzy, ale nie było po niej specjalnie nic widać.[/qoute] Jakie to słodkie! Ale nie było po niej specjalnie widać! Osz...


Osz cholera! Lesba!

Wymiękłem :(


DoCo
palenieszkodzi dnia 25.02.2015 14:08
DoCo!

Czytając Twój najdłuższy najprawdopodobniej komentarz, jaki udało Ci się napisać na PP, w pierwszej chwili myślałam, że zostałeś nowym redaktorem prozy ;ppp.

Eeeee .... jednak chyba nie zostałeś :-).

Tak czy siak, poprawiłam tekst zgodnie z Twoimi sugestiami włącznie z literówką, jakiej poświęciłeś sporą część Twego postu ;p. Wiem, byłam winna ;p

Tak doszłam do końca Twojego komentarza, gdzie osłupiałam:

Dobra Cobra napisał:
Osz cholera! Lesba!

Wymiękłem :(


Pragnę Cię zapewnić, że to nie jest opowiadanie o lesbijce. Właściwie to tym słowem zmarnowałeś cały mój autroski plan. Wydawało mi się, iż konsekwentnie budowałam atmosferę psychologicznej i fizycznej przemiany bohaterki. Więcej wyjaśniać nie mogę pod tekstem, bo nie chcę innym psuć przyjemności odczytywania go;p.
W każdym razie proszę, przeczytaj miniaturkę jeszcze raz, bo wiele Ci chyba umknęło. Oczekuję również parę słów więcej o samej historyjce z dreszczykiem, czy udało mi się zainteresować czytelnika? Zaciekawić go, stopniować grozę? To na pewno bardziej by mi pomogło, niż pokazywanie, że zamieniłam literki :-).
Dziękuję za komentarz i poświęcony czas, co napisała
palcia:)
Krystyna Habrat dnia 27.02.2015 21:13
Czyżby ofiara wdmuchnęła jej swą duszę?
Interesujące, niezwykły pomysł, dobra kompozycja, sprawnie napisane, bez zbędnych słów. Zawsze najwyżej się ceni w twórczości oryginalność, czyli niecodzienny pomysł, a ten jest tu schowany pod niby zwykłą codziennością (o ile tragiczny wypadek i śmierć może być codziennością, lecz już się do tego przyzwyczailiśmy), ale jest, i to najważniejsze.
Na dolnej półce? Dlaczego? Czyżby po to, żeby łatwiej było "dosięgnąć"?
palenieszkodzi dnia 27.02.2015 23:36
Dziękuję Krysiu za krótki, ale bardzo miły post.
Cieszę się ogromnie, że odczytałaś moje intencje, zawarte w opowiadaniu. To dowodzi, że starania autorki nie poszły na marne. W dodatku chyba tekst w jakiś tam sposób jasno prowadził czytelnika aż do samego końca?
Sugestie DoCo są dla mnie rozczarowaniem, czyżbym aż tak zmyliła odbiorcę:)?
Jeszcze raz dziękuję za uznanie, co napisała
palcia:)
ajw dnia 20.03.2015 17:07
Nie dotrwałam do końca, bo zniechęciłaś mnie budową zdań i częstymi powtórzeniami jak choćby tu:
"Kobieta przyłożyła usta do twarzy mężczyzny i z całą siłą wdmuchała potężny haust powietrza. Wśród gapiów rozległy się pomruki i szepty. Kobieta co jakiś powtarzała sztuczne wdechy, po czym przystępowała do kolejnych regularnych ucisków na klatkę. Pierwsi gapowicze powoli ocknęli się z traumy. Jedni wykręcali „112”, inni podbiegli do stojącego kierowcy. Kobieta nie ustawała w działaniu."

Poza tym drobne zmiany w takich miejscach:

Cytat:
Auto od­rzu­ci­ło ciało w bok jezd­ni i gwał­tow­nie za­czę­ło ha­mo­wać


Auto odrzuciło ciało w bok (może na bok) jezdni i zaczęło gwałtownie hamować.

Cytat:
Jęk­nął z cicha
A można z głośna? ;)

Jęknął cicho

Cytat:
Jedni z nich pa­trzy­li na wpół onie­mia­li ze zgro­zy


Pominęłabym 'z nich'. Raczej Jedni patrzyli itd..

Cytat:
Kie­row­ca pe­cho­we­go auta opu­ścił po­jazd i stał tuż przy przed­niej szy­bie jak spa­ra­li­żo­wa­ny, obej­mu­jąc głowę roz­pacz­li­wym ru­chem.


Za dużo tu motoryzacji. Moze po prostu:
Kierowca opuścił auto i stał jak sparalizowany przy przedniej szybie...

Cytat:
od­gię­ła bez­wład­ną głowę w tył


'w tył'niepotrzebne

Cytat:
Ryt­micz­nie roz­po­czę­ła ugnia­tać żebra le­żą­ce­go, cicho od­li­cza­jąc.


'leżącego' - niepotrzebne, wiadomo, ze nie swoje

Cytat:
Jej płaszcz zwi­sał teraz wprost na as­falt, na­sią­ka­jąc bło­tem.


To zdanie bezsensowne, zwłaszcza zwisał teraz wprost na asfalt

Jak widzisz to dopiero początek tekstu. Uważam, ze powinnaś jeszcze raz przeczytać i poprawić, bo nie wyglada to dobrze.
palenieszkodzi dnia 25.03.2015 22:33
Do ajw!

Zastanawiam się, jak można komentować czyjś utwór, nie doczytawszy do końca!
Nie jest to chyba dobra praktyka:).

Zwróciłaś mi uwagę na liczne powtórzenia, rzeczywiście, zaraz je poprawię, ale żeby aż tak Cię odrzuciło z ich powodu? Nie byłaś ciekawa, co się stanie dalej?:)

Jęknąć z cicha można jak najbardziej, to popularny zwrot, możesz wybadać w Googlach.

Odgięła bezwładną głowę w tył - potrzebne, bo w ten sposób zaakcentowałam, że bohaterka umiała fachowo przystąpić do udzielania pierwszej pomocy. Głowę
można było też odgiąć w bok.

Ryt­micz­nie roz­po­czę­ła ugnia­tać żebra le­żą­ce­go - potrzebne, w ten sposób czuję melodię całego zdania, skrócone - nie wydaje mi się tak płynne.

W zdaniu: Jej płaszcz zwi­sał teraz wprost na as­falt jest jak najbardziej sensowne :). Chodzi w nim o to, że gdy kobieta klęknęła, poły płaszcza dotknęły mokrego podłoża, czyli asfaltu. Wcześniej, gdy stała, płaszcz nie dotykał ziemi. Chyba teraz wyjaśniłam, prawda?:)

Na zakończenie - ja także ajw chciałabym, abyś mój tekst przeczytała jeszcze raz, ale do końca. Wyliczanie jedynie powtórzeń, przecinków czy, zdaniem komentującego, potknięć stylistycznych, z całkowitym pominięciem choćby słowa o odbiorze treści tej historii z dreszczykiem to o wiele za mało.Podobną prośbę wyraziłam do DoCo.
Dziękuję Ci za przybycie, co napisała
palcia:)
Antek dnia 26.03.2015 04:12
jest pomysł. dlaczego nie. skróciłbym te kina i galerie, a dał ciąg dalszy. rozumiem, że łyknęła część gościa. transformacja duszy? pocałunek śmierci? uważam, że przemiana w faceta to żadna hańba - jak już. masz pomysł i ogólne ramy. co z tym zrobisz dalej to już Twoja wola. czy warto? wszystko zależy co dołożysz (tak sądzę) osobiście zrobiłbym z niej wilkołaka i zeżarł tę przyjaciółkę, ale Ty decydujesz. ginekolożkę też:) myślę, że tak jak i wiersz, takie opowiadanie to proces, trzeba się nieźle napocić żeby osiągnąć dobry rezultat. dlatego trupy, jak najwięcej trupów. mówię Ci teraz bez trupa to lipa. narka:) buziaki
palenieszkodzi dnia 26.03.2015 12:43
Tosiu!
Twój komentarz traktuję w kategoriach humoru:) - jakże nieczęstego gościa portalowych komentarzy:-). Ale tak serio, to i kino i galeria pokazują krok po kroku przemianę bohaterki. Wybiera męskie kino, kupuje męskie ciuchy, wreszcie (bo nie wspomniałeś o wizytach u ojca) - zaczyna majsterkować. Jak dla mnie, to wszystko jest przemyślane i układa się w całość. Ale co ja piszę, Ty przecież trudniejsze utwory rozbierasz bez trudu a co dopiero taką malusieńką historię z dreszczykiem. I Tobie dziękuję za przybycie i wesołe słowa, co napisała
palcia:)
Antek dnia 26.03.2015 21:06
no właśnie, różnimy się w odbiorze. dla mnie bycie facetem to raczej proces normalny i dreszczy nie dostaję. majsterkowanie, uważam bardzo dobrze wpływa na kobiecą psychikę, zaczynają dostrzegać w nas wartość dodaną, a nie tylko odkurzacz piwny. dlatego podążasz, uważam w dobrym kierunku, powinnaś go polecić innym kobietom. mycie aut również. praca człowieka uszlachetnia jak mawiał Lenin, a kobieta też człowiek jak dodawali inni wielcy. oj uśmierć tę ginekolożkę chociaż, no co Ci zależy??? plisss.

Ps. oczywiście, że się wydurniam. uwielbiam to robić:D
palenieszkodzi dnia 27.03.2015 14:44
Daję zielony, ale tylko z tytułu humorystycznych walorów komentarza:).
Gdybyś jednak poszedł za daleko w interpretacjach i radach, będę zmuszona biegać za Tobą po portalu, dodawać przeciwne w ocenie komenty, niż Ty, oraz udzielać porad, by Twoje negatywne posty (nie... chyba jednak takich nie dajesz) nie były brane pod uwagę:-), co napisała
palcia:)
Antek dnia 27.03.2015 20:29
sierść zjeżyła mi się na karku:( to ja już wolę żebyś w limerykach za mną biegała:) bo po forum, to nie najlepszy pomysł:( serio:D oj tam, miewam takie, nieszkodliwe zresztą, napady głupawki. pewnie mnie ten wąsik rozbawił. kurczę, nie zazdroszczę Wam kobiety, z tą depilacją.
zaraz sobie przedstawiłem, że taki wąsik to jest z pogranicza tragedii:( jak to dobrze, że my nie mamy takich problemów, a już depilacja nóg? masakra. buziaki:)
palenieszkodzi dnia 28.03.2015 17:39
Do Antka:
Ja też żartowałam z tym bieganiem, to naprawdę nie jest dobry pomysł :-))))).
Wąsik i nogi - to zasadniczo problem rasowych brunetek. Osobiście mam szatynowe włosy ha ha :)
alkestis dnia 28.03.2015 18:48
Cytat:
piw­nych źre­nic
tęczówek
Palenie,

ciekawą historię wykombinowałaś, ale styl ją położył. Po napisaniu dłuższego tekstu (niż kilka wersów:p) błędy hasają jak mustangi, warto to sprawdzić. Trochę wypisałam...

Cytat:
Nit nie rzu­cił mu nawet jed­ne­go spoj­rze­nia.
Nikt

Cytat:
wy­ko­ny­wa­ła ra­to­wa­nie męż­czy­zny.
yyy, dziwnie to brzmi. Ratowała mężczyznę

Cytat:
ku­po­wa­ła po­ran­ną ga­ze­tę
są popołudniowe gazety? Rozbawiłaś mnie;)

Cytat:
nie wda­jąc się w dys­ku­sję z le­kar­ką na żaden temat.
na żaden temat - zbędne

Jak wyżej - historia ciekawa. Zmiana ciała, zamiast duszy:) Chociaż charakter też ewoluuje:p

Pozdrawiam,
a
palenieszkodzi dnia 28.03.2015 21:44
Alke!

Rzeczywiście, powinno być tęczówek. Zaraz poprawiam. Oraz nikt. Tak, te dwa błędy hasały jak mustangi:)
Reszta- zostawiam, moja wersja mnie się bardziej podoba.

A teraz napiszę Ci, czym Ty mnie rozbawiłaś :-).

Otóż były dawniej (i dalej są) gazety poranne i popołudniowe. Tak, tak, alke. Jedną z nich, Echo Krakowa - szczególnie popularną - podaję jako przykład. Więcej znajdziesz w wyszukiwarce.
Natomiast jeśli chodzi o treść miniatury, to widzę, że tak naprawdę nikt nie przeczytał jej zgodnie z intencją i licznymi wskazówkami autora. Przecież daję ślady zmiany zarówno charakteru (pisałam o tym do Antka) jak i wyglądu. To całkowita przemiana!.
Jesteś kolejną osobą, która z lubością wytyka mi literówki. Dobrze, że w prozie nie ma metrum i średniówki, dopiero by było;ppppp.
A ja czekam na wrażenia z przeczytanej historii, jakiś dreszczyk, zaciekawienie, własne typy kto zabił ?D. Może będziesz chciała jeszcze wrócić i coś dopisać, to zapraszam, dziękując za wizytę i komentarz, co napisała
palcia:)
alkestis dnia 30.03.2015 10:57
Palciu,
nie wiem jaki był Twój zamysł, ja odczytałam ten tekst jako przeobrażenie Marty w tego zmarłego faceta. Dziwne jest, że nikt po drodze nie widzi tej przemiany. Przynajmniej nie wprost. Czyżby ojciec i przyjaciółka byli tak mało spostrzegawczy jak ja? Może...

P.S.
palenieszkodzi napisała:
Otóż były dawniej (i dalej są) gazety poranne i popołudniowe.
Człowiek uczy się przez całe życie:) Dzięki.

Pozdrawiam
a
palenieszkodzi dnia 30.03.2015 21:06
Do Alke!

Ja myślę, że to były subtelne zmiany. Na pewno nikomu nie umknie ta przemiana, ale to już ktoś następny musi napisać dalszą część :). Może spróbujesz? Dopiero byłoby ciekawie!
Co napisała
palcia:)
ekonomista dnia 26.05.2015 16:39
Cytat:
Już miały się roz­stać, gdy Bry­gi­da za­pro­po­no­wa­ła kino w ga­le­rii. Wła­ści­wie czemu nie? Marta nie pa­mię­ta­ła, kiedy ostat­ni raz była na dużej sali. Przed pój­ściem do kasy prze­stu­dio­wa­ły re­per­tu­ar i w końcu wy­bra­ła jakąś strze­lan­kę. Bry­gi­da przy­sta­ła nie­chęt­nie, lecz al­ko­hol wciąż dzia­łał i na­praw­dę chcia­ły robić coś sza­lo­ne­go.
Film był okrut­ny, coś jakby po­mie­sza­nie Rambo i hisz­pań­skiej cor­ri­dy. Strze­la­li i za­bi­ja­li się przez pół­to­rej go­dzi­ny. Wie­czo­rem dziew­czę­ta roz­sta­ły się i każda wró­ci­ła do swej ka­wa­ler­ki.


Mój ulubiony fragment :) Domyślam się, że to autoironiczny tekst o szalonym życiu autorki i jej przyjaciółek :)

Trudno nie zgodzić się z przedmówcami, co do stylu i błędów. Ciekawe jest to, że wytykasz czytelnikom niezrozumienie Twoich intencji :) Może powinnaś we wstępie pisać wyjaśnienie, o czym jest Twoje opowiadanie :)
palenieszkodzi dnia 26.05.2015 16:57
O, jak miło, że Twój ulubiony fragment, ekonomisto, znajduje się w moim opowiadaniu :). Mam nadzieję, że to szczera wypowiedź osoby nieobrażonej :).

A teraz odpowiem na dalsze Twoje słowa w komentarzu. Jedyną osobą, której wytknęłam niezrozumienie tekstu, był DoCo. Był też wyjątkiem :), zobaczywszy w mojej miniaturze wątek o lesbijkach. Ciekawe, czemu miał aż takie dziwne myśli ? :p.

Oczywiście zaprotestowałam, bo przyłożyłam się do tej historyjki rzetelnie i wplatałam do tekstu kolejne znaki, które informowały czytelnika o przemianach, jakie zaszły w bohaterce (co zresztą doskonale zauważyła Krysia Habrat i, jak zwykle, rewelacyjna i bystra alke), a to z kolei całkowicie mijało się z tezami DoCo.
Opowiadanie nie jest wspomnieniem z mojego osobistego życia, do niedawna chełpiłam się jeszcze, że jestem jedyną kobietą w Krakowie, jaka nie odwiedziła jeszcze Galerii Krakowskiej :), a do kina chodzę z mężem :-). Wyjaśnianie na początku, o co kaman nie jest w moim przekonaniu dobre. Ale i tak dziękuję za zauważenie i pochwalenie przynajmniej fragmentu tekstu, który jest całkowicie wymyślony przeze mnie, nie powiela żadnego newsa z telewizji ani internetu:-), o czym z dumą napisała
palcia:)
ekonomista dnia 27.05.2015 12:06
No widzisz, a w przypadku mojego tekstu z góry założyłaś, że jest przeniesieniem doświadczeń z mojego życia. Ciekawe dlaczego? :)
palenieszkodzi dnia 27.05.2015 12:56
Już Ci wyjaśniam ekonomisto, dlaczego:-)

Po pierwsze, napisałam tak, odnosząc się do wstępu odautorskiego, jaki umieściłeś w „Dominatorze”. Przecież to ten sam narrator, który za chwilę kontynuuje całe opowiadanie! To Ty sam postawiłeś się w jednej roli :-). Nie pisałam do Ciebie, jako pana XY, ale do tego, który zaczął tekst i skończył. Dlatego byłam mocno zdziwiona, że ktoś posądził mnie o atakowanie Ciebie ad personam.
Po drugie – w moim tekście nie znajdziesz seksistowskich odniesień do kogokolwiek, a u Ciebie…
Takie słowa jak „obciągać” czy "rżnąć" mówią same za siebie. Teraz widzisz różnicę ?:). Zapewne tak, co napisała
palcia :-)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
StalowyKruk
19/09/2019 00:41
Jestem. Trochę mi to zajęło. Umieram na przeziębienie ;)»
bruliben
18/09/2019 22:04
Jestem na części 6-tej twojego czytadła i bardzo… »
Kushi
18/09/2019 21:36
Niech żyje bal Agnieszki Osieckiej a zaśpiewanej przez… »
AntoniGrycuk
18/09/2019 21:23
Wariacie_egzystencjalny, miał to być klimat z umysłu… »
Lilah
18/09/2019 21:11
*odnóży »
voytek72
18/09/2019 21:09
Chyba warto aby tekst miał jednak tekstowy tytuł zamiast… »
voytek72
18/09/2019 20:55
prosty przepis na pożar. ;) wers środkowy zbędny,… »
Dobra Cobra
18/09/2019 20:52
W jakże piękny sposób złapiesz tropy i sęsy ;) Kazjuno,… »
Lilah
18/09/2019 20:51
To ja dziękuję, że do mnie zajrzałeś. Pozdrawiam:)»
voytek72
18/09/2019 20:47
Myślę, że temat który bardzo trudno utrzymać w ryzach, z… »
Nuria
18/09/2019 20:40
Słowa płyną melodyjnie, aż chciałoby się zatańczyć :)»
voytek72
18/09/2019 20:32
Mistycyzm, ale taki... realistyczny i to mnie tu ujmuje :)»
wariat_egzystencjalny
18/09/2019 20:26
Dla mnie jest to takie małe studium szaleństwa a dokładniej… »
voytek72
18/09/2019 20:24
"Niech żyje bal" Maryli Rodowicz Takie… »
Lilah
18/09/2019 19:48
To mnie zaskoczyłaś, Al. Dziękuję pięknie. Pozdrawiam… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:raleighh2a
Wspierają nas