Gorzkie niebo - Miladora
Proza » Miniatura » Gorzkie niebo
A A A
Od autora: jedna ze starszych miniatur, do której zawsze miałam zarówno sentyment, jak i mieszane uczucia, stąd wracam z nią po opinie czytelników.

 

Śmierć to jedynie powrót do stanu
poprzedzającego życie.
 
Gorzkie niebo
 
     – Co odczuwasz, kiedy bierzesz nóż do ręki? – zapytał.
     – Nic – odparła po chwili.
    – Nóż... – powiedział w zamyśleniu. – Jedno z najstarszych, a może najstarsze narzędzie ludzkości... Niemożliwe, żebyś nic nie czuła. Więc co czujesz?
Zawahała się.
     – Pasuje do ręki – szepnęła.
Zaśmiał się bezgłośnie.
    – To zrozumiałe. Masz go w genach, ten przekaz. Odkrycie noża uruchomiło mechanizm zabijania – nie ten, dla pokarmu, czy też, żeby przetrwać, lecz instynkt mordercy – zabójstwa dla zabójstwa, jak sztuka dla sztuki. Nóż to nasze piętno Kaina.
     – Nie przetrwalibyśmy jednak bez niego – wtrąciła w zadumie.
     – I nie przetrwaliśmy z nim – odparł. – Jako historyk mogłem to przewidzieć, jako człowiek – nie wierzyłem, że tak się jednak stanie…
     – Zastanawiające, że właśnie Kain użył noża, choć może nie dosłownie – powiedziała, patrząc na swoje ręce, i jakby dziwiąc się, do czego mogą być zdolne. – Gdy tymczasem to Abel, jako pasterz, musiał go częściej używać. Zabijał przecież... już choćby na ofiarę.
     – Dlatego patrzył na życie inaczej niż Kain. Nie robił tego z własnej woli ani z niskich pobudek. Nie zabijał – poświęcał. Co jeszcze czujesz? – ponowił pytanie.
     – Drżenie – odparła.
     – W ręce czy w sercu?
    – Nie wiem… – Zamknęła oczy w skupieniu. – Chyba w ręce. Dochodzi do serca, potem do mózgu, i wtedy już wiem, że masz rację. Wszyscy jesteśmy Kainami i Ablami świata.
     – Nie wszyscy. Ja – odparł.
     – Ja też – stwierdziła.
     – Co zabiłaś? – zapytał cicho.
     – Miłość – wyszeptała. – A ty?
     – Wiarę – powiedział.
Otwarła oczy i wpatrzyła się w niego.
     – Czy została przynajmniej nadzieja? – spytała z goryczą.
     – Spójrz wokół – odparł ze smutkiem.
Rozejrzała się, choć to, co musiała zobaczyć, za każdym razem raniło ją bardziej.
Dokoła ścielił się martwą pustką zniszczony, bezludny świat.
Spuściła głowę.
     – A więc razem złożymy ofiarę. Ostatni Kain i Abel, chociaż z innych powodów, i już dla nikogo.
    – Od noża się zaczęło i na nożu skończy – powiedział powoli. – Historia zatoczy koło. To paradoksalne. Ale może jest w tym pewne pocieszenie? Zamknięty cykl na wieczność. I my – ostatni świadkowie…
Podniósł leżący pomiędzy nimi nóż i dotknął jego ostrza.
Podwinęła rękaw.
 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miladora · dnia 09.03.2015 03:01 · Czytań: 1259 · Średnia ocena: 4,69 · Komentarzy: 44
Komentarze
introwerka dnia 09.03.2015 04:02 Ocena: Świetne!
Też się często zastanawiałam nad wynalezieniem noża - czy to nie wtedy wszystko się pochrzaniło...:(

Podoba mi się w Twojej historii mnogość tropów, od psychoanalitycznych przez biblijne po historię ewolucji życia na Ziemi. Podoba mi się, ponieważ dobrze oddaje różnorodność myśli mogących w takiej sytuacji przejść przez głowy uczestników. Dlatego dialog, choć sam w sobie sprawił na mnie wrażenie psychologicznie mało prawdopodobnego, świetnie obrazuje myśli w sytuacji katastrofy ekologicznej i nihilistyczny nastrój ocalałej zeń dwójki. Choć może się mylę i dialog jednak się odbył, bo sytuacja ma miejsce w dalekiej przyszłości, w czasach gdy telepatia jest już nie do uniknięcia? To by jeszcze lepiej tłumaczyło panujący w tekście klimat wyczerpania. A może niepotrzebnie czytam całość w konwencji realistycznej - może to wyłącznie alegoria? Tak czy tak, mnogość możliwych interpretacji jest dużą zaletą Twojego dającego do myślenia tekstu.

Serdeczności :)
al-szamanka dnia 09.03.2015 10:35 Ocena: Świetne!
Przede wszystkim świetnie napisane, każde następne słowo perfekcyjnie pasuje do poprzedniego.
I chociaż nie za bardzo jestem pewna, czy to nóż był pierwszym narzędziem do zabijania, bo wydaje mi się jednak, że był to zwykły otoczak (też pasujący do ręki), to przede wszystkim najważniejsze w Twoim tekście są rozważania na ten temat.
I doskonale można sobie tę całą historię dopowiedzieć. I to na wiele sposobów.
Mnie wzburzyła totalna beznadzieja w końcówce.
Bo przecież... po co to wszystko między nożem a nożem. Po co sztuka, komputery i uśmiech przyjaciela, gdy człowiek tylko po to zapanował nad mgnieniem oka, aby go zniszczyć.
Uff, tak jakoś dziwnie zadrżało mi w duszy...
Bardzo dobra miniatura, Miladoro.

Pozdrawiam :)
Ula dnia 09.03.2015 13:10
Milu,
Wiesz o czym dla mnie jest ten tekst? O manipulacji drugim człowiekiem.
Zaczyna się niewinnie:
Cytat:
– Co od­czu­wasz, kiedy bie­rzesz nóż do ręki? – za­py­tał.

i tu pada najoczywistsza z odpowiedzi:
Cytat:
– Nic

Ale rozmówca nie rezygnuje
Cytat:
Nie­moż­li­we, żebyś nic nie czuła

i dalej zaczyna się równia pochyła,
Cytat:
Więc co czu­jesz?

Cytat:
Co jesz­cze czu­jesz?

łagodne prowadzenie swojej ofiary poprzez swoje wizje świata do obłędu i na koniec do samobójstwa. De facto wmówienie jej tego, czego przecież jeszcze przed chwilą wcale nie czuła...

Wiem, że moja interpretacja pewnie odbiega od tego co chciałaś przekazać. Nie gniewaj się, że pozwoliłam sobie na ten pseudopsychologiczny wywód. Po prostu tekst wywarł na mnie wrażenie, nawet jeśli nie o to wrażenie chodziło.

Pozdrawiam serdecznie :)
Usunięty dnia 09.03.2015 13:58 Ocena: Świetne!
Fajna miniatura traktująca o ludzkiej psychice i grzechu. Człowiek to istota destrukcyjny i zawarłaś to w swoim tekście. Cudowny bardzo artystyczny obrazek. Konstrukcja i forma bez zarzutów

Pozdrawiam ;)
Lilah dnia 09.03.2015 15:08 Ocena: Świetne!
Cytat:
– Od noża się za­czę­ło i na nożu skoń­czy – po­wie­dział po­wo­li. – Hi­sto­ria za­to­czy koło. To pa­ra­dok­sal­ne. Ale może jest w tym pewne po­cie­sze­nie? Za­mknię­ty cykl na wiecz­ność. I my – ostat­ni świad­ko­wie…

Kto wie, może właśnie tak się zaczęło... i tak się zakończy. Kto wie...

Świetnie napisana miniatura, Milu.
SzalonaJulka dnia 09.03.2015 16:47
Już kiedyś czytałam tę miniaturę i pewnie nawet jakoś inteligentnie ją skomentowałam, więc teraz czuję się zwolniona z mądrej wypowiedzi i sobie powariuję na temat:

Skąd przekonanie, że Kain zabił Abla nożem? Był rolnikiem, więc może zatłukł go łopatą? a może motyką? albo dziabnął widłami do rozrzucania gnoju?

Czuję się klaustrofobicznie w tej miniaturze. Osaczana przez rozmówcę. Jakby wtłaczał mi do głowy teorię o nożu, narzucał co mam czuć, zmuszał do śmierci. Dlatego buntuję się czytając.
Nie dla mnie takie emocje.

Ściskam
Miladora dnia 09.03.2015 18:04
introwerka napisała:
mnogość możliwych interpretacji jest dużą zaletą

Dziękuję, Gwiazdko - tak, można to interpretować na wiele sposobów.
I "wyczerpanie" jest dobrym określeniem klimatu. Wyczerpanie wszystkich możliwości i siebie samych. Adam i Ewa odchodzą z Raju, który zniszczyli - krąg się zamyka. Lecz odchodząc, chcą to uczynić w pewnym stylu, jakby zachowując rytuał mający uświęcić ich człowieczeństwo.
Petroniusz również zrobił coś podobnego i nie na darmo jedna z postaci jest historykiem.

al-szamanka napisał/a:
Po co sztuka, komputery i uśmiech przyjaciela, gdy człowiek tylko po to zapanował nad mgnieniem oka, aby go zniszczyć.

Właśnie, Al. Po co?
I jestem bardzo ciekawa, jak i kiedy skończy się ludzkość - jeżeli się skończy. Bo może jednak biblijne timszel odegra jeszcze jakąś rolę?

Apollo1 napisał:
Człowiek to istota destrukcyjny

To w dużej mierze prawda, Apollinku.

Ula napisała:
moja interpretacja pewnie odbiega od tego co chciałaś przekazać.

Sama się zastanawiam nad tym, co chciałam przekazać, Ula.
I być może jest w tym pewna manipulacja, a jednocześnie i pomoc w uzmysłowieniu drugiemu człowiekowi, jakie może być wyjście z sytuacji bez wyjścia, by zachować resztkę godności.

Lilah napisała:
Kto wie, może właśnie tak się zaczęło... i tak się zakończy. Kto wie...

Kto wie... Ale mam nadzieję, że my nie będziemy musieli się o tym przekonać, Lil.

SzalonaJulka napisała:
Skąd przekonanie, że Kain zabił Abla nożem?

Słuszne pytanie, Szalonka.
Ale jakby nie było, nóż jest symbolem, skoro zdradę często określa się jako wbicie noża w plecy.

SzalonaJulka napisała:
Czuję się klaustrofobicznie w tej miniaturze. Osaczana przez rozmówcę

Niech Cię pocieszy, że ja też.
A wszystko zaczęło się, gdy kiedyś wzięłam nóż do ręki i nagle osaczyły mnie myśli, jak bardzo może on być niebezpieczny, i jak bardzo mimo wszystko pasuje do człowieka. Stąd ten tekst.

Dziękuję pięknie wszystkim komentującym za wyrażenie swoich myśli - są dla mnie cenne.

Serdeczności :)
Quentin dnia 09.03.2015 22:06 Ocena: Bardzo dobre
Gorzkie niebo, ale czy chmury słodsze...?

Dość depresyjny klimat. Nie podejrzewałbym cię o to, Mila ;) Wiem, wiem, to było dawno ;)
Kilka słów sprostowania
Po pierwsze uważam, że nóż jest spoko, a znacznie więcej burdelu narobił Nobel z dynamitem.
Po drugie Abel nie dostał kosą tylko kamieniem. Wiem, bo widziałem w jednym filmie.

A tak zupełnie poważnie to kiedyś bardzo lubiłem takie teksty. W sumie nadal lubię, tyle, że dziś mam inne podejście.

Jak niewiele wystarczy, żeby spróbować zbilansować czyjeś życie. Tylko dwie osoby, tylko dwa życia, a nad głowami niebo. I jeszcze pytanie z tematu. Tylko czy chmury na pewno są słodsze...?

Pozdrawiam serdecznie
Quen
Figiel dnia 09.03.2015 23:10 Ocena: Świetne!
Jeżeli zabić wiarę i miłość, to jaki jest sens istnienia nadziei? Na co?

Cytat:
Do­ko­ła ście­lił się mar­twą pust­ką znisz­czo­ny, bez­lud­ny świat.


W czym lub kim tu jej upatrywać?

Historia człowieka zdaje się ewoluować od grzechu do grzechu, od zabójstwa do samobójstwa i być może ostatni człowiek pozbawiony na zawsze wiary, nadziei i miłości zada kończący istnienie ludzkości cios niczym innym, tylko nożem. O ironio, wytworem ludzkiej myśli.
Smutny koniec. Ale prawdopodobny.

Pozdrawiam ciepło:)
zajacanka dnia 09.03.2015 23:44
Realy?!

Słabe. Patetyczne. Sztuczne dialogi. Niczego więcej nie powiem.

To żart Twój jakiś?

Kiss, Mila.


A.
Wasinka dnia 09.03.2015 23:46
Odwieczne, że tak powiem, tematyki tu mamy. I filozoficzne zapędy, które lubią podawać wszystko na tacy. Ale przecież tutaj nie do końca. Chociaż gdy mamy do czynienia z takimi sferami, robi sie nieco "wzniośle".
Przyszłam za późno, bo wiele już zostało powiedziane, ale tak z głębi, powiedzmy banalnie, odniosę się do krótkiej chwili w takim razie. Moment, w którym pada:
Cytat:
– Co za­bi­łaś? – za­py­tał cicho.    
– Mi­łość – wy­szep­ta­ła. – A ty?

Jakoś to przejście zapadło we mnie i poruszyło. Taki mocny myk w tym "wywodzie".

Różnie na mnie działają tego typu treści. Czasem rozmowa staje się nienaturalna, ale tak naprawdę to chyba kwestia tego, że człowiek współczesny zaczyna rozmawiać bardzo codziennie i nie zawsze frapują go kwestie głębszych poszukiwań. Ja mam wrażenie, że wiele już zostało powiedziane i nie zawsze potrafimy dodać coś więcej. Z drugiej strony - "coś więcej" zawsze jest, bo to stan subiektywnego patrzenia.

Pozdrawiam księżycowo.
Zola111 dnia 10.03.2015 00:50 Ocena: Świetne!
Świetna miniatura, Milu. Przypomina mi Twoje Opowieści wierutne. Czytam to sobie jako rozmowę, która się nigdy nie zdarzyła. Jako myśli dziewczyny tuż przed aktem samobójstwa.
Bezbłędnie, świetnie formalnie - profesjonalnie.

buziaki,

z.
Miladora dnia 10.03.2015 02:23
Quentin napisał:
Nie podejrzewałbym cię o to, Mila

Nic dziwnego, bo w zasadzie nie jestem katastrofistką, woląc patrzeć na życie przez przymrużone oko, Quen. Ale czasem trzeba zmieniać konwencje.
Quentin napisał:
Po pierwsze uważam, że nóż jest spoko, a znacznie więcej burdelu narobił Nobel z dynamitem.
Po drugie Abel nie dostał kosą tylko kamieniem. Wiem, bo widziałem w jednym filmie.

To Ci się naprawdę udało.
I pomyślałam, że w zasadzie mogłabym dopisać zakończenie typu "zaglądającego przez dziurawy płot sąsiada, który mówi, że spalona chałupa to przecież jeszcze nie koniec świata", by można było całkowicie się odprężyć. Kuszące, nie? :)

Figiel napisała:
Jeżeli zabić wiarę i miłość, to jaki jest sens istnienia nadziei? Na co?

Nie wiem. Na jakieś odrodzenie?
Historia świata jest pełna wzlotów i upadków, ale ten świat jest tylko jeden i kiedyś może się skończyć.

zajacanka napisała:
Słabe. Patetyczne. Sztuczne dialogi. Niczego więcej nie powiem.
To żart Twój jakiś?

Nie, nie żart, Zajączku. Ale nie będę bronić tekstu, bo wszystko zależy od tego, co wzbudza w czytających. Czasami coś chce być napisane właśnie w taki sposób - dla mnie to pewien moment, który za bardzo się z czymś kojarzy, więc nie mogę go przerobić inaczej.
Przepraszam, jeżeli tym razem Cię rozczarowałam.

Wasinka napisała:
Czasem rozmowa staje się nienaturalna, ale tak naprawdę to chyba kwestia tego, że człowiek współczesny zaczyna rozmawiać bardzo codziennie i nie zawsze frapują go kwestie głębszych poszukiwań.

Bardzo trafne stwierdzenie, Wasinko.
To prawda - nie rozmawia się w ten sposób na co dzień. Ale są ludzie, którzy mimo wszystko to robią, nie bojąc się pewnej wzniosłości.
Jeżeli porówna się dawne bogactwo języka z dzisiejszym, łatwo stwierdzić, że nasi przodkowie o wiele piękniej potrafili wyrażać swoje myśli i uczucia. Obecnie brakuje nam czasu, by wymieniać się myślami na tak ulotne tematy, jak sztuka, filozofia, historia itp.
Ale ja prowadzę takie rozmowy ze swoimi bliskimi i gdybym została jedną z tych osób z opowiadania, prawdopodobnie miałabym ochotę podsumować w podobny sposób historię świata.
Czy użycie bardziej wzniosłych słów miałoby wtedy jakiekolwiek znaczenie?
Dwoje ostatnich ludzi na Ziemi nie musi już się obawiać śmieszności, celebrując swoje odejście, a tym samym zamknięcie na zawsze pewnego rozdziału.

Zola111 napisała:
Czytam to sobie jako rozmowę, która się nigdy nie zdarzyła. Jako myśli dziewczyny tuż przed aktem samobójstwa.

Bardzo ciekawa interpretacja, Zoleńko.
I to dobrze, że tekst może wywoływać tak różne odczucia.

Dziękuję wszystkim za podzielenie się swoimi myślami - przyznam, że byłam ich bardzo ciekawa.

Serdeczności :)

PS. Wszyscy swoimi przemyśleniami pomogliście mi w rozumieniu tego tekstu, więc żałuję, że przy niektórych komentarzach nie ukazała się odpowiednia opcja i nie mogłam kliknąć "pomógł". Ale dziękuję.
Wasinka dnia 10.03.2015 09:02
Miladora napisała:
To prawda - nie rozmawia się w ten sposób na co dzień. Ale są ludzie, którzy mimo wszystko to robią, nie bojąc się pewnej wzniosłości.

I wiesz co, Milu, bardzo dobrze. Tym bardziej że dla tych ludzi nie jest to wzniosłe, ale zupełnie naturalne.


Pozdrawiam słonecznie (wiosna! ach, to ty!).
Miroslaw Sliwa dnia 10.03.2015 09:18 Ocena: Świetne!
Człowiek odkrywa swoją prawdziwą naturę i wpada w rozpacz.
Młodość jak niewiedza nacechowana jest idealizmem. Idealizm wyzwala w nas niczym nieuzasadniony optymizm.
Cała trudność w dorastaniu człowieka polega na tym, aby "życiowa mądrość" nie przeistoczyła pełnego zapału idealisty w zgorzkniałego pesymistę. Celem prawdziwej mądrości jest spokojny realizm; kiełznanie ciemnych stron człowieczeństwa i spokojna afirmacja tego co w nas dobre.
Milu, ten tekst jest naprawdę dobry, a to że nie jest słodki...
Życie nie jest przecież ani tylko dobre, ani tylko złe, życie nie wypośrodkowuje nawet zła i dobre; jest jakie jest, a i tak każdy z nas musi je przeżyć; co tam sobie zgotuje sam, czy co mu przyniesie los... Taka już jest natura istnienia.
Rozpacz przeszkadza w życiu, a nadzieja na to, że po najdłuższej nawet nocy jakiś dzień nadejdzie graniczy przecież w naszych sercach i umysłach z pewnością na odmianę.
Tekst bolesny, ale ważny i potrzebny.
Pozdrawiam serdecznie. :)

Mirek
Miladora dnia 10.03.2015 16:39
Wasinka napisała:
Tym bardziej że dla tych ludzi nie jest to wzniosłe, ale zupełnie naturalne.

Czyli wzniosłość jest pojęciem względnym, zależącym od czasów, w których się żyje, i od samych ludzi. Bo jak wiadomo, wszystko się zmienia.

Miroslaw Sliwa napisał/a:
Cała trudność w dorastaniu człowieka polega na tym, aby "życiowa mądrość" nie przeistoczyła pełnego zapału idealisty w zgorzkniałego pesymistę.

Zaczęłam się zastanawiać, Mirku, w jakim wieku byłby rodzaj ludzki, gdyby przeliczyć jego trwanie na średnią życia współczesnego człowieka. Jeszcze w młodzieńczym, czy też już w średnim lub nieco starszym? Jeżeli w średnim, to powinniśmy być mądrzejsi, ale z drugiej strony nigdy jeszcze ludzkość nie miała aż tylu "narzędzi" decydujących o przyszłości.
Więc może fizycznie jesteśmy dojrzalsi niż psychicznie? A może się cofamy?
Tylko do czego to może doprowadzić. I czy naprawdę taki rozwój przynosi nam szczęście i spokój? Bo szczerze już w to wątpię.
Jako miłośniczkę historii, niezmiernie ciekawi mnie, czym i kiedy zakończy się ten rozdział.

Dziękuję, że zjawiłeś się pod tekstem ze swoimi przemyśleniami.
Tobie, Wasinko, również.

Serdeczności popołudniowe. :)
Antek dnia 11.03.2015 01:53
nie wiem. totalnie mnie nie wciągnął. wiem, że to przenośnia, ale jakoś ten początek. widzę Adama, węża, ale Kaina i Abla? a jakiż to początek? chyba, że pierwsze zabójstwo? a ten świat zrujnowany? i niby kto tego dokonał? dwie osoby przeżyły? mówię co czuję. a czuję sprzeciw.
no tak, świat zrujnowany po wojnie atomowej, zostało ich dwoje, ale odbierają sobie życie. czyli tylko nóż - on wszystko łączy. no może. bo zabójstwa tu nie ma. hmmm. no to teraz będę sobie myślał. wpuściłaś wilka w zadumę. buziaki
Miladora dnia 11.03.2015 15:31
Antek napisał:
ale Kaina i Abla? a jakiż to początek? chyba, że pierwsze zabójstwo?

Właśnie - pierwsze zabójstwo, jeżeli patrzeć na historię przez pryzmat Biblii.
Odziedziczyliśmy to piętno, jako że jesteśmy dziećmi Kaina. I wciąż zabijamy - siebie, innych, świat... Bo zabijać można wszystko - łącznie z własną duszą.
Klęska nuklearna czy ekologiczna wcale nie jest aż tak nieprawdopodobna, gdyż kiedyś możemy nie zapanować już nad tym. Dwoje ocalałych ludzi ma prawo więc myśleć, że są ostatnimi przedstawicielami gatunku. I nie mając szans na przeżycie - podjąć taką decyzję.
Bo nóż można zrobić ze wszystkiego.

Temat takiego końca świata był wielokrotnie poruszany w literaturze science fiction, i nie tylko.
Pisał już o tym chociażby Neville Shute w "Ostatnim brzegu", zresztą sfilmowanym pod koniec lat pięćdziesiątych i powtórnie w 2000 roku.

Dziękuję, Wilku, że się zjawiłeś pod tekstem, i że - chociaż Cię on "nie wciągnął" - mimo wszystko "wpuścił w zadumę".

Serdeczności :)
ajw dnia 12.03.2015 10:07 Ocena: Świetne!
Mam wielki szacunek do noża, ale wynika on chyba podświadomie ze strachu, co może zrobić człowiekowi. Dopiero po Twojej miniaturze zdałam sobie sprawę z tego, że siłą napędową jest przecież dłoń, a nóż sam w sobie nie jest taki straszny, na jaki wygląda (nienawidzę patrzeć na wielkie profesjonalne kucharskie noże). Nóż ma w sobie jakieś piętno ( uświadomiłaś mi jakie), dlatego kiedy idę spać żaden nie może pozostać na blacie. Wszystkie wracają na swoje miejsca. A miniatura świetna. Nic dodać, nic ująć.Pozdrawiam serdecznie :)
Miladora dnia 13.03.2015 01:56
ajw napisała:
że siłą napędową jest przecież dłoń, a nóż sam w sobie nie jest taki straszny,

Właśnie - nie jest straszny, bo przecież kroi się nim chleb, prawda?
To dłoń, a właściwie człowiek decyduje, co nim zrobi. Więc straszne są możliwości.

Miło, Ajw, że przyszłaś.
Dziękuję ślicznie.

I serdeczności :)
ApisTaur dnia 13.03.2015 02:54 Ocena: Świetne!
Pozwól Mila, że wprowdzę element niepokoju do ostatecznej konkluzji. Wirtualnie dostawiając sobie jedną linijkę tego oto tekstu: "Po chwili spojrzała mu głęboko w oczy, niezauważalnie chwytając kamień, który znał już swój cel". Jak Ci się podoba taka alternatywa? ;).
Oczywiście całość kupuję bez zastrzeżeń. Pozdrawiam serdecznie.:-)
Miladora dnia 15.03.2015 17:46
ApisTaur napisał:
"Po chwili spojrzała mu głęboko w oczy, niezauważalnie chwytając kamień, który znał już swój cel".

- Lepiej go naostrz - doradziła, wręczając mu nóż - bo takim tępym to najwyżej mógłbyś poskrobać się po głowie.

A jak Tobie podoba się taka kontynuacja, Apisku? :)))
Coś czuję, ze zrobilibyśmy z tego prawdziwą burleskę.
Ale w końcu czemu nie, skoro we wszystkim mogą tkwić elementy humorystyczne.
Lepiej jest śmiać się, niż płakać.

Serdeczności z podziękowaniem. :)
skroplami dnia 19.03.2015 13:11 Ocena: Bardzo dobre
Tak, to "coś" ma w sobie coś.
Lubię takie coś.
Ta proza nowym kawałkiem Ciebie.
Interesujące.
Tenebris dnia 19.03.2015 17:39
Tak. Po przeczytaniu myślę, że rozumiem, dlaczego to się nazywa górna półka. Bardzo dobrze mi się czytało. Lubię teksty w takim klimacie.
Miladora dnia 25.03.2015 14:38
skroplami napisała:
Ta proza nowym kawałkiem Ciebie.

Właściwie starym, Skropelku, ale - jak mówiłam, mam do niej sentyment. :)
Dziękuję za wizytę.

Tenebris napisała:
Lubię teksty w takim klimacie.

Miło mi, Tenebris. :)
I dziękuję za zjawienie się pod tekstem.

Miłego wiosennego :)
Niczyja dnia 28.02.2016 13:23 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo dobra miniatura! I mądra.
Tyle jest w niej skondensowanych emocji, niby spokojnych, ale jednak wywołujących głębokie poruszenie i całe morze różnych myśli...

Pozdrawiam,
Niczyja
Miladora dnia 05.03.2016 14:47
Dziękuję, Niczyja, za odwiedziny. :)
Miło, gdy ktoś nowy zjawia się pod tekstem i w dodatku ocenia go przychylnie.

Dobrego dnia :)
trawa1965 dnia 25.03.2016 08:46 Ocena: Świetne!
I jeszcze ja. Już zauważyłem, że jesteś wzorem doskonałości w pisaniu, o czym świadczą także liczne Twoje komentarze. Czytam je zawsze uważnie.

Utwór jest bardzo przygnębiający w swojej wymowie, choć na początku nic na to nie wskazuje.

Jednak gwoli sprawiedliwości: ja jako biolog- amator zauważyłem nieścisłość historyczną.

Nóż[miecz] to wynalazki EPOKI ŻELAZA. A ludzie zabijali znacznie wcześniej, bynajmniej nie tylko z konieczności.[ Zwierzęta też- zresztą człowiek to też zwierzę...].

Tylko że ja nigdy nie zdobyłbym się na napisanie czegoś takiego. To zbyt nierealne z BIOLOGICZNEGO punktu widzenia. Ja patrzę na świat właśnie z tej perspektywy i niestety, płacę za to cenę literackiego ostracyzmu.

Poza tym dlaczego wiecznie mamy być przypisani do Biblii?
Miladora dnia 25.03.2016 14:57
Miło, że zajrzałeś, Trawko. :)
Dziękuję.

trawa1965 napisał:
Nóż[miecz] to wynalazki EPOKI ŻELAZA.

Zapomniałeś o nożach kamiennych, drewnianych, kościanych, nożach z brązu i obsydianu.
Na marginesie - noże z obsydianu miały ostrość równą współczesnym skalpelom chirurgicznym.

trawa1965 napisał:
To zbyt nierealne z BIOLOGICZNEGO punktu widzenia.

Z biologicznego punktu widzenia jak najbardziej realne jest to, że jedno zderzenie z jakąś ogromną asteroidą lub ogólnoświatowa wojna nuklearna załatwiłyby życie na Ziemi i to pewnie na zawsze. ;)
Poza tym pewnych rzeczy nie należy brać dosłownie.

trawa1965 napisał:
Poza tym dlaczego wiecznie mamy być przypisani do Biblii?

Cóż, w dużym stopniu jesteśmy przypisani, bo to dziedzictwo kulturowe ludzkości, a przynajmniej sporego jej odłamu. A także rozdział w historii. Podobnie jak Homer czy Szekspir.
No i trudno zaprzeczyć, że gdzieś tam w nas ciągle istnieje tęsknota za utraconym rajem.
Zresztą sporo rzeczy w Biblii można traktować metaforycznie.

Jeszcze raz dziękuję i miłego wielkanocnego :)
trawa1965 dnia 25.03.2016 15:11 Ocena: Świetne!
Ja się niezwykle cieszę z nawiązania dialogu. Rozmowa z Panią jest dla mnie zaszczytem. Sądzę, że wiele moich rzeczy już Pani czytała- nie tylko poetyckich. Wie Pani już, że przyroda jest moją miłością.

Moje teksty o bioliteraturze to wynik wieloletniego doświadczenia osobistego. Poruszam w nich trudne sprawy, ale staram się je wyjaśnić Czytelnikom najprostszym możliwym językiem.
P.S. Wesołych Świąt!
Z poważaniem- Jarosław Roman.
Aronia23 dnia 26.04.2016 04:46 Ocena: Bardzo dobre
No, cóż Miladoro- Dobry Duszku. Rzec mogę tyle. Twoje opowiadanie jest w swej wymowie tragiczne. Życie Kaina i Abla, życie innych przez tysiące lat, życie Twoich bohaterów, to machina mieląca wszystko. Opowieść budząca e refleksji, że chyba je wypunktuję (wybacz tak prostą formę). A więc. Co czuję:
1. Zrezygnowanie
2. Zrozumienie
3. Przynależność do... ludzi
4. Niepokój
5. Niebezpieczeństwo a raczej zagrożenie
6. Wyrozumiałość dla tych dobrych i złych - źli są bardzo biedni
7. Smutek
8. Pierwotny zew
9. Atawistyczny lęk
10. Nadejście końca
11. Nadzieję
12. Empatię
13. Współczucie
14. Dumę
15. Sprawiedliwość (w to raczej wierzę)
16. Porządek i ład Wszechświata
17, Dziwne przeświadczenie, że tak może wyglądać koniec wszystkiego, co nam bliskie

Moje refleksje.

1. Opisałaś ostatnich na Ziemi, ludzi- mężczyznę i kobietę,

2. Ludzie ci zamiast działać konstruktywnie, uciekają w śmierć, mordując się wzajemnie. A może byliby kolejnymi Adamem i Ewą bogatszymi w doświadczenia i stworzyliby nową historię ludzkości? Nie taką, jaką znamy, tylko odmienną, choć wcale nie musiałaby być lepsza.

3. Może i "Od noża się zaczęło", ale wcale nie musi się na nim, jak napisałaś, skończyć.

4. Jestem rozczarowana ( nie Twoim opowiadaniem), ale tym, że ci ostatni, fakt iż czują się jak Kain - zabili uczucia, nie próbują znaleźć siły, by rozpoczął się nowy cykl, nowy krąg życia.

5.Uważam, że zabijając się, popełniają błąd. 6. Może historia ich potomków byłaby szlachetniejsza od naszej? Ale, rzeczywiście to tylko "może"
Wiele tu wyjaśnia motto, które zamieściłaś na początku, kursywą napisane. Aronia23
Szczepan Gender dnia 26.04.2016 07:38
Dobry duszek heheh, który jak na dwór wyjdzie, to z sekatorem po cudzych ogródkach lata i kwiatuszkom kielichy ścina! Tylko mój ogródek omija, bo u mnie same osty i pokrzywy rosną. Łopian dziadowski, cienka bylica, mniszek do dmuchania, mlecz do żarcia, babka do przykładania, żółtlica szorstka, powój wijący, kąkol, rdest ptasi, gęsi pięciornik, krwawnik, tobołki, tasznik i ten cholerny agropyron repens!
W zeszłym roku rósł mnie papaver. Rhoes, nie somniferum - a i tak na kompot wyrwali i same badyle zostali. Byłbym zapomniał o ostrożeniu i jego pustym rdzeniu! O żółtych kielichach krwawnika i o taszniku, który blaszek nie domyka. Co innego - tobołki - one mają zaokrąglone blaszki, a powój się wije i wije! A suche dźbyle po samą szyję! Chociaż tyle, że nie prowadzę ugoru, a mój ogródek jest blisko torów! Dziękuję Bogu, że tak blisko, bo nie muszę łazić przez rżysko! I z głodu nie umrę, bo mam pod nosem szczaw! Dlatego tak się obnoszę jak paw! Zapraszam wszystkich do mnie na chwilę. Kwiatuszków tu nie ma, ale są motyle. Czasami wpadną do mnie gile - również na małą chwilę!
Ale w tym roku będzie granda... kupiłem w sklepie randap! (roundup - substancja czynna - sól glyfosatu) Wszystko zleję i będzie spokój! Nie trzeba będzie mieć mnie na oku! Bo wszystkie badyle wyschną na popiół. I już nie będzie czego zwiedzać, ale ja nie chcę już faktów uprzedzać!
Miladora dnia 26.04.2016 11:24
Aronia23 napisała:
A może byliby kolejnymi Adamem i Ewą bogatszymi w doświadczenia i stworzyliby nową historię ludzkości?

Raczej niemożliwe. :)
I mówi o tym jedno zdanie z tej opowieści:
Cytat:
Do­ko­ła ście­lił się mar­twą pust­ką znisz­czo­ny, bez­lud­ny świat.

Po zderzeniu z jakąś ogromną asteroidą lub po ogólnoświatowej wojnie atomowej, słońce na długie lata, a nawet wieki, zasłonięte zostałoby chmurą pyłów uniemożliwiających życie roślinom, a co za tym idzie i zwierzętom. Nie dałoby się odbudować życia w tej sytuacji, a z punktu widzenia biologii dwoje ludzi nie jest w stanie odtworzyć ludzkości, bo ich potomstwo, krzyżując się wyłącznie między sobą, wkrótce uległoby zdegenerowaniu.
To niewesoły scenariusz i mam nadzieję, że nigdy do niego nie dojdzie. Ale znając naturę ludzką i postęp cywilizacji - wszystko niestety jest możliwe.

Szczepan Gender napisał:
Tylko mój ogródek omija

Tak jak i wiele innych. :)
Ale może się to zmieni.

Dziękuję pięknie - Aronio i Szczepanie - za odwiedziny.
Inne opowiastki są znacznie bardziej optymistyczne.

Serdeczności :)
Aronia23 dnia 26.04.2016 13:04 Ocena: Bardzo dobre
Miladoro, twoje wytłumaczenie postępowania tych dwojga jest bardzo racjonalne.Ja myślę, jednak, że gdyby zdobyli się na odwagę, to może znaleźliby i innych ludzi. Ale to takie "gdybanie". Poczytam sobie Twoje opowiastki optymistyczne, bo mi jakoś smutno. Napiszę też parę słów na ich temat. Pa, Milo. A23
Miladora dnia 26.04.2016 13:29
Aronia23 napisała:
to może znaleźliby i innych ludzi

Może by i znaleźli, chociaż... czy nie zostaliby na przykład zjedzeni? :)
Niestety, przysłowie mówiące, że człowiek człowiekowi wilkiem, ma w sobie sporo prawdy.
Zwłaszcza w sytuacjach ekstremalnych.
Te bowiem wywołują albo najlepsze, albo najgorsze instynkty.
I nigdy z góry nie wiadomo, co wygra.

Dziękuję i miłego, Aronio :)
Aronia23 dnia 26.04.2016 14:11 Ocena: Bardzo dobre
Również Mladoro A23
esere dnia 26.04.2016 14:22
Miladoro znów by się złośnik chciał co nieco przyczepić do Twojego stylu, ale on jest po prostu bezbłędny :D. Cieszę się, że można tutaj poczytać coś tak wysokich lotów.

Chociaż nie obraź się, nie będę taka całkiem miła :smilewinkgrin:, bo niestety patetyczność tego dialogu jest zaiste napuszona! I nie piszę tego w złej wierze, ale po prostu dialog tak nie wygląda. Nawet w książkach. Jest za ostry i zbyt "ciasny" w swojej wzniosłości. Nie twierdzę, że każdy zaraz musi rapować w wypowiedziach, albo się jąkać, ale coś mi w tym dialogu nie pasuje.

Przekaz wyraźny i pięknie symboliczny.

Pozdrawiam.
Miladora dnia 26.04.2016 16:35
esere napisała:
ale po prostu dialog tak nie wygląda.

W naszym dzisiejszym rozumieniu nie. :)
Ale to nieokreślone czasy i skąd wiadomo, że to, co dzisiaj uważamy za patos, jutro nie będzie normą?
Kiedyś było normą – w czasach staropolskich chociażby często wyrażano się w sposób wzniosły i nikogo to nie raziło. Bowiem co czas, to obyczaj.
Jak zresztą napisałam w jednym z komentarzy powyżej – „dwoje ostatnich ludzi na Ziemi nie musi już się obawiać śmieszności, celebrując swoje odejście, a tym samym zamknięcie na zawsze pewnego rozdziału”.
Prawdopodobnie ja bym wtedy właśnie tak rozmawiała. I miałabym z kim.
Bo to, że nie robimy czegoś na co dzień nie znaczy, że wszyscy inni też.

Miło, że zaglądnęłaś, Esere. Dziękuję. :)
I zaręczam, że inne miniaturki nie są już napisane takim stylem.

Dobrego dnia :)
Margharet dnia 04.09.2016 18:58 Ocena: Świetne!
Miladoro to bardzo smutna historia, dwoje ludzi pozbawionych miłości i wiary. Chyba nie zostało im już nic bo nawet nadziei nie mają. Może pomyśleli sobie, że skoro świat ma tak wyglądać to lepiej, żeby już żaden człowiek na nim nie mieszkał. Czasami tak sobie myślę, że wtedy nasza zniszczona Ziemia wreszcie odetchnęłaby z ulgą. A czym Kain zabił Abla Biblia na to nie odpowiada. Skoro nie odpowiada to mógł to być nóż z kamienia i tyle. A Tobie chodziło chyba o to, żeby w swoim opowiadaniu pokazać, że historia ludzkości zatoczyła koło i ja to tak właśnie zrozumiałam. Pozdrawiam Margh.
Miladora dnia 11.09.2016 11:21
Margharet napisała:
że historia ludzkości zatoczyła koło i ja to tak właśnie zrozumiałam.

Dziękuję, Margh. :)
Podobno historia zawsze kołem się toczy, a na pewno powiela pewne scenariusze, dlatego wszystko jest możliwe, dopóki jeszcze trwa.

Miło, że zajrzałaś.
I serdeczności. :)
OWSIANKO dnia 19.11.2016 04:18
racja: "skąd wiadomo, że to, co dzisiaj uważamy za patos, jutro nie będzie normą?"

pozdrawiam
Gymea dnia 04.07.2017 17:30
To był rok 2016, a ja dziś - lipiec 2017, nie mogę obojętnie przejść obok Twojej miniatury.
”Gorzkie niebo”, to niebezpieczna lektura.
Kim była ta kiedyś zakochana para i co w nich pozostało, jeśli nie było już wiary
i miłości? Utracili to, co najważniejsze. Ja też byłam w tym miejscu. Nie miałam noża, ale pociąg – kupa żelastwa.
Może ta dwójka spotkała się, by wzajemnie ratować tę resztkę, bo myśleli, że została. A nie było nic, oprócz noża, który im podpowiedział rozwiązanie.
Mili*(pozwól mi na ten słodki skrót), mam tylko nadzieję, że Ty nie przeszłaś przez to piekło. To był przecież ktoś inny.
„Gorzkie niebo” wzbudziło we mnie dramatyczne wspomnienia. Chyba by było lepiej, ażebym nie czytała. Teraz trzeba mi trochę czasu, by stanąć w szeregu.
Pozdrawiam Cię nieco smutnie, Gymea.
Krzysztof Konrad dnia 07.07.2017 22:09 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Kain rol­nik użył noża


Jakoś mi tu zgrzyta, choć przy innych tekstach nawet nie zacytowałbym takiego fragmentu. Już piszę, dlaczego.

Najpierw powinienem się chyba przywitać, bo nie wydaje mi się, żebym zapoznawał się z twórczością Pani Doroty, bo chyba tak Ci na imię. Poezja z Twojej klawiatury chyba mi nie leży, ale kiedy przeczytałem to...

Wypowiedziałem, jakże pospolite w polskich komediach, często nadużywane słowo na "K" a przedtem poprzedziłem jeszcze literką "O". Sama miniaturę napisałaś idealnie, nad stylem nie będę się rozwodził, bo jest perfekcyjny, ale pomysł. Cholera, co Ty masz w głowie. Po co czytać Wertera i inne rozmemłane, pseudo-frenetyczne rzeki drzew poobkładanych okładkami, skoro jest ta miniatura?

Pozdrawiam.

P.S.

Ponieważ w Twojej/ Pani prozie będę częstym gościem, a co za tym idzie - komentatorem - mógłbym dostać podpowiedź, czy preferuj [x] zwrot grzecznościowy? Zawsze mam z tym problem ^ .^

Zmieciono mnie. Pozamiatane. Dobranoc.
Miladora dnia 10.07.2017 12:33
Gymea napisała:
że Ty nie przeszłaś przez to piekło.

W życiu przechodzi się przez różne piekła, ale akurat ta miniatura zainspirowana została przez bardzo prozaiczną czynność, jaką było wzięcie noża do ręki. Nagle uświadomiłam sobie, jak bardzo do niej pasuje, a potem nasunęła mi się wizja świata zniszczonego przez ludzi i połączyłam te dwa motywy. Chociaż tekst można odczytywać na różne sposoby, bo większość z tego to metafory.
Nie smuć się, Gymeo – dla nas wciąż jest nadzieja. ;)

Krzysztof Konrad napisał:
Jakoś mi tu zgrzyta

A wiesz, że masz rację? Faktycznie niepotrzebne to dopowiedzenie „rolnik”. Kasuję. :)
Co do „Doroty” – „Miladora” to anagram imienia Radomiła, na portalu „Mila” bez żadnych dodatków grzecznościowych.
Miło zyskać nowego czytelnika, Krzysztofie, tylko uprzedzam, że nie wszystkie moje teksty są poważne. Gdybyś jednak na taki akurat miał ochotę, to zajrzyj na „Uliczkę zapomnianych ludzi”.
A co mam w głowie? Tony przeczytanych książek. ;)

Kochani - Owsianko, Gymeo i Krzysztofie - bardzo dziękuję za wizytę pod tekstem i Wasze odczucia - wszystkie są dla mnie cenne. :)

Miłego dnia. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Rafi
20/09/2019 02:33
mike17 Bardzo dziękuję za opinie :D są to moje początki,… »
mike17
19/09/2019 22:14
He he, miło mi to słyszeć :) Dobre słowo wszystkiego warte… »
Yaro
19/09/2019 21:44
Dzięki bruliben :) »
Yaro
19/09/2019 21:40
To od Mike Jagger https://youtu.be/K5_EBAzIPJM. Jakbym… »
bruliben
19/09/2019 21:40
Żonę skserować, hmmm? No pewnie, nikt nie jest doskonały.… »
bruliben
19/09/2019 21:21
Dziękuję Lilah. Miło gościć. »
bruliben
19/09/2019 21:19
Ciekawy wiersz, misternie zbudowany. Skomentuję go słowami… »
Kazjuno
19/09/2019 20:26
Droga Al Szamanko - panienko z dobrego domu. Na wstępie… »
wiosna
19/09/2019 20:02
Niejednemu się przytrafiło. I niejednemu nie udało się tak… »
mike17
19/09/2019 19:48
I miałaś w nim archaizm "shall" a nie… »
wiosna
19/09/2019 19:47
hmmm, hmmm aż się zaczęłam zastanawiać do jakiej grupy ja… »
wiosna
19/09/2019 19:38
Mike wiem, że istnieją, ale nie wiem, czy się nimi akurat w… »
mike17
19/09/2019 19:17
W każdym języku istniały/istnieją archaizmy. Pozdrawiam… »
wiosna
19/09/2019 19:15
Al, dziękuję. Miło, że Ci się podoba moje rymowanie:)»
Dobra Cobra
19/09/2019 19:14
Nie będzie nam Niemiec pluł w twarz ni dzieci nam germanił.… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:6oliviac7323tc4
Wspierają nas