O rysunkach na piasku, złocistym bursztynie i rybackim kutrze - Miladora
Proza » Dla dzieci i młodzieży » O rysunkach na piasku, złocistym bursztynie i rybackim kutrze
A A A
Od autora: jeden z rozdziałów książki "Eni i lato". O tym, co było, gdy Eni i Ślimak dotarli na brzeg morza. Z dedykacją dla Bartusia Lilah.

O rysunkach na piasku, złocistym
bursztynie i rybackim kutrze

    O świcie, gdy Eni i Ślimak otworzyli oczy, powierzchnia morza przypominała gładki srebrzysto-niebieski jedwab szeleszczący lekko na wietrze. Niebo na wschodzie powoli różowiało i chociaż słońca nie było jeszcze widać, ostatnie poranne chmurki umykały już pod naporem coraz bardziej przebłyskujących promieni. A potem morze jakby obudziło się i fale zalśniły koronkami piany.
     – Słyszałem, że na takiej plaży można znaleźć różne ciekawe rzeczy wyrzucone przez wodę – powiedział Ślimak, brnąc powoli za Eni.
     – To przejdziemy się brzegiem i poszukamy… – Eni odcisnęła na piasku kolejne ślady, tworząc z nich zgrabną pętlę, po czym skręciła w stronę czystej, nienaruszonej jeszcze łachy. – Wiesz, jak się robi ptaka? – spytała, kładąc się na plecach.
Ślimak pokręcił łebkiem.
     – Chyba tak… – Eni przesunęła rękami i nogami po piasku. – A ty możesz zrobić Wielkiego Węża Morskiego – wpadło jej do głowy. – Po prostu ruszaj nogo-ogonem – wyjaśniła, widząc, że Ślimak wytrzeszcza na nią oczka. – O, właśnie! – klasnęła w ręce, gdy z boku zaczął pojawiać się wydłużony, zygzakowaty kształt.
     – Tak się zastanawiałem – zaczął Ślimak niepewnie – czy mógłbym nauczyć się pływać…
Eni przystanęła, lekko zaskoczona. – A dlaczego nie mógłbyś?
     – No… nie wiem… – odparł z wahaniem jej przyjaciel i dołożył do rysunku jeszcze jedno pociągnięcie nogo-ogona.
     – Pomogę ci – obiecała Eni. – Wystarczy, że nauczysz się wstrzymywać oddech i będziesz poruszał ciałem tak jak tu, na piasku – pokazała palcem Wielkiego Węża i Ślimak wyraźnie się ucieszył. – Ale z początku na bardzo płytkiej i spokojnej wodzie – pouczyła, pamiętając wskazówki Żaby czy Szczurka Przewoźnika.
I oboje ruszyli wzdłuż brzegu, szukając zacisznego miejsca na naukę, gdy nagle pod stopami Eni coś zalśniło miodowym połyskiem.
     – Na pewno bursztyn – orzekł Ślimak, widząc pytające spojrzenie dziewczynki. – Mówią, że to łzy drzew żyjących przed wieloma wiekami…
Eni podniosła świetlistą grudkę.
     – Spójrz – powiedziała z zachwytem – jak słońce przez nią migoce i ile wtedy ma różnych odcieni. Może uda się znaleźć jeszcze parę innych na pamiątki dla naszych przyjaciół? – I zaczęła przesiewać ziarenka.
 
   Tymczasem słońce wędrowało po niebie, coraz silniej nagrzewając plażę, i po niedługim czasie Ślimakowi i Eni zrobiło się za gorąco. Na szczęście pomiędzy skałkami znaleźli mały basenik w sam raz na lekcję pływania i Eni z miejsca pokazała Ślimakowi, jak chować głowę do wody.
     – Gdybym… się… nauczył… – dyszał Ślimak przy każdym kolejnym wynurzeniu – to… bym… mógł… odwiedzać… krewniaków… prhh – parsknął na koniec i otrzepał różki.
     – A ja z tobą… – I Eni ze śmiechem ochlapała Ślimaka, który niewiele myśląc, machnął nogo-ogonem, posyłając na Eni grad kropel.
      – Musicie tak hałasować? – Z wody wynurzyło się dwoje okrągłych oczu i spojrzało na nich z wyrzutem.
     – Czy ja cię już gdzieś nie widziałam? – zastanowiła się dziewczynka, strząsając wodę z włosów.
     – Pewnie, że widziałaś – powiedziała Ryba. – W dodatku chciałaś uraczyć mnie pierogami, chociaż ich nie jadam. – I, o dziwo, uśmiechnęła się, na co Ślimak aż zamrugał ze zdziwienia.
      – Pomożesz nam w pływaniu? – Eni natychmiast skorzystała z okazji, by zapewnić przyjacielowi fachowe wskazówki.
      – No to właź, Ślimak – rzuciła Ryba – i staraj się płynąć za mną.
    – Ale nie oddychaj, bo się zachłyśniesz! – zawołała Eni, gdy Ślimak z wahaniem zaczął wykonywać pierwsze ruchy.
      – No, całkiem, całkiem – orzekła Ryba i dostojnie popłynęła przodem.
 
   Po krótkim czasie Ślimak stwierdził z niemałym zdziwieniem, że coraz swobodniej czuje się pod wodą. Owszem, musiał wynurzać się co kilka minut dla nabrania powietrza, ale Ryba zapewniła go, że dużo wodnych stworzeń oddycha właśnie w ten sposób, i że jest to tylko kwestią wprawy.
Ośmielony w ten sposób Ślimak poczuł się niebawem jak błękitny delfin, o którym śnił na początku wędrówki, i to tak dalece, że nawet spróbował zanurkować głębiej, zachwycony, że w wodzie nie czuje ciężaru ciała, i że jest o wiele zwinniejszy, niż mógłby przypuszczać.
I wtedy właśnie, ku swojemu zdumieniu, zobaczył na dnie rozchylającą się muszlę. Podpłynął ostrożnie, żeby znowu nie oberwać wymiatanym piaskiem, gdy z muszli łypnęło na niego dwoje znajomych oczu.
     – To ty wyrzuciłeś perłę? – spytał zaskoczony.
     – Jak zwał, tak zwał, ale wyrzuciłem. – Małż przyjrzał się Ślimakowi i zamrugał oczami. – A ty ją zabrałeś?
     – No… zabrałem – przyznał Ślimak – ale we śnie…
     – Sny też mają moc spełniania – poinformował go Małż i wysypał z muszli garść piasku. – Gdy się czegoś baaardzo pragnie… i to nie dla siebie...
A potem, jak w zapamiętanym przez Ślimaka śnie, zatrzasnął ją, ale już z o wiele mniejszym hukiem.
Tymczasem Eni, zaciekawiona rozmową, chciała podpłynąć bliżej, gdy nieoczekiwanie drogę przeciął jej jakiś zwiewno kolorowy stworek, w którym, o dziwo, rozpoznała znajomego Konika.
     – Wszędzie cię pełno – stwierdził rozbawiony Konik, okrążając dziewczynkę, jakby chciał się upewnić, że to na pewno jest ona. – No, całkiem nieźle mu idzie – machnął ogonkiem w stronę Ślimaka. – Krewniacy byliby dumni – rzucił jeszcze i odpłynął, wołając: – Pozdrowię ich od niego…
     – Ciebie też wszędzie pełno! – krzyknęła Eni ze śmiechem, który rozszedł się dokoła falą perlistych bąbelków.
Ślimak wsadził głowę pod wodę. – Wychodzimy? – zapytał i Eni skierowała się w stronę powierzchni.
 
     – Tylu rzeczy nie znałem… – powiedział później, gdy już oboje siedzieli w cieniu pod skałką, a promienie słońca tańczyły na falach, rozsiewając migotliwe błyski.
     – Ja też – przyznała Eni. – A najbardziej chyba siebie… – dodała zdumiona, na co Ślimak skinął głową, że ma dokładnie to samo odczucie.
     – A wcale nie jesteśmy inni, prawda? A może jesteśmy?...
    – Jesteśmy trochę inni… – Eni wybrała najlepszą według niej odpowiedź i Ślimak ponownie przytaknął.
    Popołudnie zastało ich na przeszukiwaniu piaszczystego brzegu, gdzie ku swojej radości znaleźli następne bursztyny, a także maleńkie muszelki, z których Eni natychmiast postanowiła zrobić korale dla Myszy i Przewoźnikowej tudzież ozdobny pasek dla pana Jerzyka.
     – Do głowy by mu pewnie nie przyszło, do czego może się przydać taka czapka na wszelki wypadek – roześmiał się Ślimak, patrząc, jak Eni pracowicie nawleka muszelki na kawałek włóczki ze schowanej w domku liny.
      – Więc może pora już wrócić? – zapytała, podnosząc głowę znad muszelek.
     – Masz rację – przyznał Ślimak. – Ujrzeliśmy morze, a droga powrotna pewnie zajmie sporo czasu i kto wie, czy zdążymy przed jesienią… W dodatku przyjaciele czekają i dobrze byłoby…
     – …podzielić się z nimi światem – dokończyła Eni i Ślimak pokiwał głową, a potem oboje zapatrzyli się na morze i przepływający nieopodal zgrabny rybacki kuter.
     – Nie chciałabyś zobaczyć, co jest tam dalej? – Ślimak wskazał różkiem horyzont. – Popłynąć na drugą stronę chociażby takim… – i nagle urwał, gdyż stateczek zaczął wyraźnie zbliżać się do brzegu. – Uszczypnij mnie! – rzucił podekscytowany, ale Eni nie zdążyła tego zrobić, gdyż osłupiała na widok machającej im z pokładu kutra całej rodziny Szczurka Przewoźnika.
     – Jak myślisz? Zdążę na naukę do Ptaszaka? – zapytał Ślimak z błogim uśmiechem i ruszył pędem, by powitać przyjaciół.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miladora · dnia 14.03.2015 21:02 · Czytań: 1007 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 14
Komentarze
Nalka31 dnia 14.03.2015 22:13
I znowu kolejna urokliwa opowieść o Eni i Ślimaku. Wciągasz w opowieść jak trąba powietrzna. Ani się człek obejrzy, a już jest wysoko i oderwany od ziemi, błądzi po baśniowych krainach.

Serdeczności Milu. :)
Lilah dnia 14.03.2015 22:29
Milu,
bardzo, bardzo dziękuję w imieniu swoim i Bartusia.
Taka miła niespodzianka w sobotni wieczór. Doprawdy nie spodziewałam się.
Serdecznie pozdrawiam Ciebie i Twojego Raduszka, :) Lila
Wasinka dnia 15.03.2015 00:18
Nadal przyjemnie historia płynie, a bursztyny, które są łzami drzew sprzed wieków, z pewnością mnie urzekły. W tym momencie się jakoś tak rozanieliłam. ;) Wszelkie drzewne historie na mnie działają, a tu w sumie mały drobiazg wśród całości... Nigdy nie wiadomo, co zadziała. ;) Tak czy owak, opowiastka jest milusia i nuta magii, przyjaznej bliskości daje przytulny efekt.


Cytat:
     – A ja z tobą… – I Eni ze śmie­chem ochla­pa­ła Śli­ma­ka, który nie­wie­le my­śląc(,) mach­nął

- robaczek się wymsknął


Pozdrowienia księżycwe.
Zola111 dnia 15.03.2015 01:24 Ocena: Świetne!
Miladorko,

pisałam już o walorach tej prozy przy okazji poprzedniego rozdziału przygód Eni. Wypada mi tylko powtórzyć pochwały i czytać następne. Brawo i gratulacje. No i buziaki, jak obiecałam,

z.
Antek dnia 15.03.2015 01:32
kurczę, czuję się jak dziecko słuchając Twojej opowieści. fajowsko się czyta, zaskakujesz, wprowadzasz nowe postacie, no nic tylko słodzić. a język, te zdania. cholerka, mówiłem już, że masz ręke nie od parady? tak wiem, ze sto razy. oj tam, żeby się utrwaliło:) buziaki
Vanillivi dnia 15.03.2015 16:48
Milu, kolejny rozdział książki "Eni i lato" również bardzo mi się podoba. One są takie klimatyczne, urokliwe, a jednocześnie mądre. Często autorzy próbujący pisać dla dzieci tworzą coś, co dla dorosłych jest już mocno banalne. Tutaj wręcz przeciwnie, mamy opowieść magiczną, w którą chce się zagłębiać, która przyciąga pięknem detalu, nastrojem, dopracowaniem. Dlatego poleciłam na stronie głównej pierwszą część, kolejna dalej trzyma poziom.
Pozdrawiam serdecznie
Miladora dnia 15.03.2015 18:08
Nalka31 napisała:
Wciągasz w opowieść jak trąba powietrzna.

Śliczne określenie, Nalcia. :)

Lilah napisała:
Taka miła niespodzianka w sobotni wieczór.

Bo sobotni wieczór to dobry czas na czytanie bajek, Lil. ;)

Wasinka napisała:
W tym momencie się jakoś tak rozanieliłam.

Bardzo mi miło z tego powodu, Wasinko.
Też lubię bursztyny - one potrafią uruchomić wyobraźnię jak mało co.
Dziękuję za wyłowienie robaczka - umknął mi jakoś, ale już poprawiłam.

Zola111 napisała:
No i buziaki, jak obiecałam,

Z przyjemnością je zabieram, Zoleńko. :)

Antek napisał:
czuję się jak dziecko słuchając Twojej opowieści.

Bo w gruncie rzeczy jesteś niezłym wrażliwcem, Wilku. ;)
Wiem to od dawna.

Vanillivi napisała:
Dlatego poleciłam na stronie głównej pierwszą część, kolejna dalej trzyma poziom.

Bardzo się cieszę i dziękuję, Vanilijko. :)
Także za taki ciepły odbiór tych tekstów, bo nie wszyscy dorośli sięgają po tego rodzaju bajki.

Dziękuję pięknie wszystkim komentującym za odwiedziny u Eni i Ślimaka.
I posyłam serdeczności. :)
Dobra Cobra dnia 15.03.2015 19:04
Cytat:
Zdążę na naukę do Ptaszaka?
Na to zawsze zdązysz, chłopaku!


Miladoro,

To piękna baśń, jakże pełna dydaktycznych porównań i metafor. Uśmiechałam sie, odnajdując coraz to nowe mądrości:)

Pozdrawiam,


DoCo
al-szamanka dnia 15.03.2015 20:39 Ocena: Świetne!
Ach, jak ja lubię te Twoje opowieści :)
Są takie swojskie, przepięknie napisane, chce się do nich wracać, aby wsiąkać w przygody Eni na całość.
No i pomysły, chociażby ten o nauce pływania Ślimaka - przypomniały mi moje własne, wieloletnie próby zakończone zresztą niepowodzeniami, aby po latach, już jako osoba dorosła doznać cudu w Medziugorie, gdy olśniło mnie, aby popróbować z motylkami dla dzieci.
I dokonało się! Pływam! :D
Cytat:
po­wierzch­nia morza przy­po­mi­na­ła gład­ki sre­brzy­sto-nie­bie­ski je­dwab sze­lesz­czą­cy lekko na wie­trze

Śliczne, widzę to i słyszę.

Mam jedno ale, chociaż nie jestem pewna.
Cytat:
– Czy ja cię już gdzieś nie wi­dzia­łam?

Ponoć nie używa się już takich negacji w zdaniu i upraszcza do: Czy już cię gdzieś widziałam?
Ale jak wspomniałam, nie jestem na bieżąco, a specjalistką Ty jesteś :)

Aha, postanowiłam przyśnić tej nocy Twoją opowieść, na pewno dobrze mi zrobi :)
Pozdrawiam :)
Ula dnia 15.03.2015 20:49
Milu,
Kolejny piękny rozdział książki o przygodach przyjaciół. Bardzo podoba mi się to, w jaki sposób piszesz dla dzieci, bo to podwójnie trudne zadanie, trzeba oczarować zarówno dziecko jak i rodzica. Naprawdę jesteś w tym dobra, choć pewnie o tym wiesz ;) Ja pozostaję oczarowana :)
Pozdrowienia :)
Figiel dnia 15.03.2015 22:41 Ocena: Świetne!
Mogę powtórzyć tylko to, co pod poprzednimi częściami : ciepłe, mądre, dobre i takie... łagodne. Pięknie pokazujesz dzieciom istotę przyjaźni oraz bogactwo otaczającego świata. Podziwiam piękny język i kreację postaci - są absolutnie żywe. A Eni - no cóż, nie mam wątpliwości, że będzie kiedyś z niej bardzo mądra kobietka:)
Pozdrawiam ciepło:)
Miladora dnia 16.03.2015 21:39
Dobra Cobra napisał:
Na to zawsze zdązysz, chłopaku!

No i zdążył, DoCo, chociaż przeszedł przy tym niezłą wyćwikę. :)
Ale o tym już w ostatnim rozdziale.

al-szamanka napisał/a:
przypomniały mi moje własne, wieloletnie próby

Szkoda, że nie wpadłaś wtedy w moje ręce, Al - obyłoby się bez stresów. ;)
al-szamanka napisał/a:
Ponoć nie używa się już takich negacji w zdaniu

Przyznaję, że nie wiem. Próbowałam szukać, ale nie znalazłam potwierdzenia, że jest to nieprawidłowe. Natomiast odkryłam podobne zwroty będące w użyciu:
- czy nie byłoby lepiej?
- czy nie spotkaliśmy się wcześniej?
- czy nie jest prawdą?
- czy nie mylę się mówiąc?
- czy nie należałoby?
- czy nie było powiedziane?
Więc chyba jednak prawidłowo.

Ula napisała:
podoba mi się to, w jaki sposób piszesz dla dzieci,

Cieszę się, Ula. :)
Zresztą czułam się jak dziecko przy pisaniu, więc może dlatego tak wyszło?

Figiel napisała:
takie... łagodne.

Miło to słyszeć, bo zależało mi, by ten świat był przyjazny, Figielku. :)
I nie budził wątpliwości, że jest piękny i warto go poznać.

Dziękuję, kochani, za ciepły odbiór tych opowieści.
Dobrze jest przekonać się, że coś budzi pozytywne odczucia także w dorosłych.

Serdeczności :)
Szuirad dnia 26.03.2015 14:30
Hej

Inny to świat niż przy pierwszym przeczytanym rozdziale, większy. Z wielości słów szczególnie przypadło mi do gustu :
Cytat:
– …po­dzie­lić się z nimi świa­tem –

Świetne
Miladora dnia 26.03.2015 15:56
Szuirad napisał:
Inny to świat niż przy pierwszym przeczytanym rozdziale,

Miło, że wróciłeś, Szu. :)
Tak - każdy rozdział jest inny i traktujący o innej przygodzie.
A swoją drogą pisarstwo to też dzielenie się światem.

Serdeczności z podziękowaniem. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Dobra Cobra
20/09/2019 14:00
Detektywistyczna sprawa. I jak dopracowana. Ładniutkie.… »
Dobra Cobra
20/09/2019 13:50
Tu należałoby wspomnieć pewną miłą anegdotę o sławnym… »
Kapelusznik
20/09/2019 11:56
Ciekawy tekst, to muszę przyznać, ale wydaje mi się że lekko… »
JOLA S.
20/09/2019 11:55
Więc tak... to jedna z najlepszych historii Dobrej Kobry. :)»
Kazjuno
20/09/2019 11:49
Och, Droga Jolu, Znowu takie komplementy i to w zwięzłej, i… »
Opheliac
20/09/2019 11:42
W drugiej zwrotce usunęłabym pierwszy wers i zaczęłabym ją… »
JOLA S.
20/09/2019 11:24
Kazjuno, Odkąd zjawiłeś się na scenie z kolejnym… »
Kazjuno
20/09/2019 10:20
Ciekawy, choć niełatwy do przetrawienia tekst. Przynajmniej… »
Wiktor Mazurkiewicz
20/09/2019 09:16
Wiosenko niezawodna korektorko :) tak, rym wkradł się… »
Wiktor Mazurkiewicz
20/09/2019 08:56
Nuria 22227 bruliben Proszę nie mieć mi za złe,… »
domofon
20/09/2019 07:54
bruliben, dokładnie, dzięki za ocenę. Pozdrawiam »
Rafi
20/09/2019 02:33
mike17 Bardzo dziękuję za opinie :D są to moje początki,… »
mike17
19/09/2019 22:14
He he, miło mi to słyszeć :) Dobre słowo wszystkiego warte… »
Yaro
19/09/2019 21:44
Dzięki bruliben :) »
Yaro
19/09/2019 21:40
To od Mike Jagger https://youtu.be/K5_EBAzIPJM. Jakbym… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:23
Najnowszy:ahepuza
Wspierają nas