Sekrety - Zola111
A A A
Od autora: Piszę tekst jako monolog wewnętrzny, dlatego nie rozbijam dialogu w klasyczny zapis.

Sekrety

    Zjawiłam się w tobie, jak ziarnko piasku w fałdach perłopławu. Nie musiałaś tego wyznawać. Trudno, stało się. Chwila serdeczności, rozpamiętywania wspólnych losów - i wiem: Jestem przez przypadek. Podziwiam cię za odwagę. Nigdy nie umiałabym powiedzieć dziecku, że tato kazał usunąć. Czwarty bachor na jeden portfel – po co? Zrobiłaś mu na złość. Już wówczas nie było między wami najlepiej. Później – też różnie. Jednak pamiętam radosne chwile. Zabieraliście nas latem nad Odrę. Ojciec uczył chłopców pływać, cóż, dla mnie nie miał cierpliwości. Ty zapewniałaś ucztę. Piknik na kocu w cieniu drzew – pomidory z naszego ogrodu, pajdy chleba, grubo posmarowane masłem. Po pływaniu – rosół z domowym makaronem. Musiałaś wcześnie wstać, żeby ugotować, przelać go do wielkiej, trzylitrowej kanki. Zawsze byłaś pracowita. Najpierw cię podziwiałam. Po latach, kiedy co jakiś czas słyszałam, że wypruwasz sobie żyły, żebyśmy… było mi wstyd. Ale wtedy, tam, nad rzeką – jeszcze nie rozumiałam. Dzieci są ufne. Jak pisklęta. Są przekonane, że ich gniazdo jest jedynie dobrym, więc najlepszym miejscem na świecie. Pamiętasz rudą Mirkę z pierwszej bramy? Zaczęłam po kryjomu bywać u niej w domu, kiedy zaprzyjaźniłyśmy się w szkole. Tam zobaczyłam, że rodzice nie muszą się wiecznie kłócić, a dzieci nie muszą się wszystkiego bać. To Mirka namówiła mnie, żebym codziennie odwiedzała ją po lekcjach. Wiedziała, że mi nie wolno. U niej mogłyśmy pić wodę z syfonu i zajadać  "ohydne kupne ciastka”. Kiedy wracałaś z pracy, grzecznie odrabiałam lekcje w domu. Następne sekrety rosły między nami same, jak śniegowe kule.

    Przestałam się zwierzać. Ostatecznie po tym, jak wyśmiałaś moje wypracowanie. W piątej klasie, kiedy w szkolnej hierarchii stałam się żakiem, dostaliśmy wspaniałą, młodą polonistkę. Zaczęliśmy pisać wypracowania. Wreszcie! Napisałam rozprawkę na temat opowiadania „Olbrzym”. To było jedyne tak dobre wypracowanie. Polonistka weszła do klasy z uśmiechem na ustach. Nie sprawdziła nawet obecności. Moi drodzy, powiedziała, Usia i ja chcemy, byście czegoś posłuchali. Podeszła do mnie z otwartym zeszytem. Czytałam, a w klasie – cisza, skupienie. Kiedy skończyłam, pani zainicjowała brawa. Klasa biła mi brawo! Zaraz po lekcjach musiałam je przeczytać u Mirki. No, no! Powiedziała mama Mirki. I dostałyśmy więcej niż zwykle wody sodowej i ciastek. O stosownej porze pobiegłam do domu, żeby i tobie przeczytać moją pierwszą piątkę z polskiego. Olbrzym – choć mały chłopiec, mały, za to olbrzym! Czym tu się zachwycać? W tej chwili straciłam złudzenia, że między nami może być dobrze. Musi być byle jak, byle było. Najgorsze - przed nami. Wakacje po mojej piątej klasie, sierpień. Chłopcy pojechali na kolonie. My we troje – lato w mieście. Ucieszyłam się. W końcu będę jedynaczką. Tymczasem ojciec dostał (cóż, nie tylko ja miałam w tej rodzinie sekrety) skierowanie do sanatorium. Spakował się i pojechał. No i dobrze, powiedziałaś, mamy cały sierpień dla siebie. I pojedziemy na wesele cioci Asi! Tatuś by nie chciał. Wiejskie wesele! Ile barw, jaki folklor! Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że oto otworzył się przede mną nowy, zaczarowany świat! Roześmiani, prości ludzie, serdeczni i rumiani jak serce! Chłonęłam każdy etap tego obrządku jak ciasteczka u Mirki. I jeszcze zachłanniej. Przyjęcie pod gołym niebem w podwórku obejścia, przyśpiewki przy stole. Śpiewałaś z nimi, tworząc na żywo cięte riposty, odśpiewując stronie pana młodego, aż wszyscy się zaśmiewali. A pięknie śpiewałaś. Byłam z ciebie dumna. Po północy ułożyłaś mnie do snu na jednym z przygotowanych dla gości sienniku w stodole. Pachniało sianem, z podwórza dochodziły dźwięki zabawy. Zasnęłam. Dziecko, szczęśliwe jak dziecko. Kiedy koguty zadzwoniły pobudkę, oberwały prowizorycznymi siennymi jaśkami w dziób, i ludzie dosypiali.

    Poprawiny jeszcze dobrze trwały, kiedyśmy siedziały w powrotnym autobusie do domu. Przytulałaś mnie w drodze, a ja, zdziwiona bliskością, jaka dawno wygasła, celebrowałam w sobie radość wczorajszej zabawy. Rzeczywistość zadbała o równowagę rodzinnego życia. Zanim weszłyśmy do mieszkania, byłaś niespokojna. Pierwsze kroki w korytarzu postawiłyśmy w wodzie. Drzwi do łazienki – otwarte. Na zamkniętym sedesie siedział tato. Miał podwinięte nogawki spodni, bose stopy, trzymał głowę w dłoniach. Nazwał cię szmatą i wysyczał jeszcze: nie zakręciłaś głównego zaworu. Zakręciłam, odpowiedziałaś, i jednocześnie rzuciłaś się na kolana, żeby zbierać wodę z podłogi. W tej pięknej czarnej sukni, w naszyjniku z pereł. Chciałam ci pomóc, ale silne ramię jednym ruchem powaliło mnie na podłogę. Popłynęłam na pupie pod wejściowe drzwi. Dopiero z tego miejsca zobaczyłam, że tato jest pijany. A gdy był pijany, zawsze cię bił. Chyba, że chłopcy zdołali cię gdzieś schować. Kopnął cię tylko raz, ale już nie wstałaś. Leżałaś w wodzie kilka minut. Uzmysłowiłam sobie, że możesz się utopić i bez względu na niebezpieczeństwo rzuciłam się na pomoc. Wiedziałam, że już mnie nie uderzy. Spać, wrzasnęłam, bo wezwę milicję. Wyszedł do sypialni, podpierając się o ściany i meble. Zanim zasnął, miotał wyzwiskami. Nie płakałyśmy. Boli? – spytałam, nie, odpowiedziałaś i bez słowa dokończyłyśmy osuszanie łazienki, przedpokoju. Długo nie mogłam zasnąć. Ale gdy zasnęłam, śniło mi się wesele, oczepiny, tyle że to nie ciocia Asia była panną młodą, lecz ty.

    Na drugi dzień ojca już nie było. Wrócił do sanatorium, a my nie mówiłyśmy o wczorajszym zdarzeniu. Także nigdy później. Po śniadaniu poszłyśmy razem do kościoła. Płakałaś, a ja powzięłam plan zemsty, którego nigdy nie zrealizowałam. Jeszcze jeden sekret. Tym razem – nasz wspólny. Ile ich jeszcze było? Kiedyś ci przypomnę. Wszystko pamiętam. Teraz muszę iść. Za kilka dni wybudzą cię ze śpiączki. Może zdążę ci jeszcze coś opowiedzieć. Sporo tego. Jest co wspominać.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zola111 · dnia 22.03.2015 14:31 · Czytań: 1431 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 24
Komentarze
ajw dnia 22.03.2015 18:04 Ocena: Świetne!
Miotnęłaś tym opowiadaniem w splot słoneczny, aż się zgięłam. Trafny język, treść wypełniona emocjami, w stosunku do których ciężko pozostać obojętną. Bardzo sprawne pióro, kreślące w wyobraźni ramy zdarzeń, które same wypełniały się kolorami, zapachami i smakiem. Akcja toczy się wartko, rozwijając się jak płatki (choć chciałoby się powiedzieć "aaa, to takie kwiatki";) i pokazuje kolejne sekrety. Trzymasz bardzo dobry poziom i z satysfakcją stawiam najwyższą notę. Pozdrawiam serdecznie :)
Ula dnia 22.03.2015 18:09
Zolu,
Na wstępie gratuluję :)
Test czytałam ze łzami w oczach, chciałabym napisać więcej, ale brakuje mi słów.
Pozdrawiam serdecznie :)
Zola111 dnia 22.03.2015 18:25
AJW,

ale mi ładnie napisałaś. Dziękuję. Ech, ile jest takich rodzin, ile podobnych sekretów kryją ściany "porządnych domów"?

Ulu,

dziękuję i Tobie. Tak, to smutna, tragiczna nawet historia. Nie dziwię się, że wzrusza. Zawsze szkoda biednych dzieci, nawet kiedy opowiadają swoje straszne losy po latach.

Dziękuję, dziewczyny, buziaki,

z.
Vanillivi dnia 22.03.2015 20:31 Ocena: Świetne!
Zolu, przyznam szczerze, że dla mnie to właśnie ten tekst był najlepszy, dałam mu maksymalną liczbę punktów. Bardzo podoba mi się język, którym się posługujesz. Mam wrażenie, że każde zdanie jest od początku do końca przemyślane, każde słowo niesie duży ładunek emocjonalny.
Jedyne co mnie razi - to brak akapitów, bez tego jednak ciężko się czyta.
Pozdrawiam serdecznie
Zola111 dnia 22.03.2015 20:56
Vanilli,
wymyśliłam sobie, że skoro rzecz się tylko "myśli", to ma lecieć strumieniem. Masz jednak rację, że się ciężko czyta. Pociacham na akapity, skoro tak. Pozdrawiam, dzięki,

z.
zajacanka dnia 22.03.2015 20:57 Ocena: Świetne!
No, mocne. Bez dwóch zdań, Zoleńko. Ojciec alkoholik (ukrywane i przemilczane "sanatorium";) - to znany, czesto wykorzystywany temat. Jednak nie mówię, że źle to tutaj zastosowałaś. To, mam wrażenie, tylko tło do pokazania bardzo bolesnych relacji z matką. Ich zmian, rozwoju, zaniku, braku przywiązania, przynależności, a potem zrozumienia, współcierpienia... Mimo przemian uczuć młodej bohaterki, wyczwuam niechęć matki do dziecka. Może źle, ale gdzieś tak nieświadomie się mi się zagnieździła...

Tak, czy siak, to poruszający tekst. Bardzo.

Gratuluję!
Vanillivi dnia 22.03.2015 21:00 Ocena: Świetne!
Rozumiem, zdaję sobie sprawę, że to celowy zabieg, kiedyś nawet sama pisałam coś, co był takim jakby "strumieniem świadomości" i też pisałam bez akapitów (nawet bez podziału na zdania, czytanie tego to musiał być horror) dlatego nie piszę że to jakiś minus tego tekstu i nie namawiam do zmiany, po prostu w ten sposób ciężko się czyta.
Pozdrawiam serdecznie
Zola111 dnia 22.03.2015 21:09
Zajacanko,

dzięki piękne. Tekst nie zawiera skomplikowanej treści, prawda. Raczej bolesne wspomnienia. I doskonale je odczytujesz. No cóż: Wszystko już było. Serdeczności i pozdrowienia :)

z.
zajacanka dnia 22.03.2015 21:18 Ocena: Świetne!
W opozycji do Vanillivi: nie czyta się tego ciężko. Mnie wciągnęło od poczatku do końca.
introwerka dnia 22.03.2015 21:23 Ocena: Świetne!
Zolu,

podjęłaś ważny temat, jakby powiedziała moja Mama-pedagog - rodziny dysfunkcyjnej, także - braku więzi, wręcz - niechęci między zastraszoną matką a dzieckiem, oraz dopełniającej przygnębiającego obrazu przemocy ze strony ojca i jego alkoholizmu. Wstrząsający tekst, boli jak ziarnko piasku musi boleć małża, i, podobnie jak w porównaniu: perła :)

Gratuluję i pozdrawiam serdecznie
Heisenberg dnia 22.03.2015 21:25 Ocena: Świetne!
O, coś się zmieniło ;) A miałem właśnie pisać, że wszystko się zlewa, jak jest w jednym akapicie.

Zolu, pięknie operujesz tu słowami, cały tekst, od pierwszej do ostatniej linijki, na bardzo wysokim poziomie. No świetne po prostu, no :)
Izolda dnia 22.03.2015 21:39
Czyta się na jednym wdechu i zapomina o konieczności dalszej wentylacji. W pamięci pozostają obrazy, mnogość obrazów, uczucie pogania uczucie, emocjonalność na wysokich obrotach. Takie teksty zostawiają we mnie ziarnka piasku, które rysują spojówkę i chociaż piasek wypływa z łzą, podrażnienie czuć jeszcze długo.
Na odreagowanie puściłam sobie teledysk emanujący dobrymi obrazami więzi matki z córką:
https://www.youtube.com/watch?v=enBwL2hAH_g&list=RDcwSJgrIXelw&index=8

Świetnie biega się w takim towarzystwie.
Jak to dobrze, że nadal nam się chce.
Bardzo wartościowe opowiadanie, Zolu.
Uściski prawicy. :)
Nalka31 dnia 22.03.2015 21:48 Ocena: Świetne!
Widzę, że wprowadziłaś drobne zmiany w układzie tekstu. I tak chyba lepiej, chociaż czytałam uzasadnienie. Nie zmienia to jednak faktu, że przysłowiowo zgiełam się w pół czytając. Bardzo bolesny i emocjonalny ten tekst. Nie obyło sie bez łezki w oku a rzadko to robię czytając. Zatem mów, co chcesz, ale ja będę twierdzić, że świetne. Tym bardziej, że sama ostatnio miałam styczność z takimi dziećmi, gdzie rodzina przechodzi poważne problemy i brak jest stabilizacji.

Serdeczności. ;)
Zola111 dnia 22.03.2015 22:56
Zajacanko,

bardzo się cieszę. Dzięki, że wracasz :)

Intro,

tak, ja na to mówię: ukryta przemoc. Dzieci z tych rodzin nie mówią z rodzicami o doznanej krzywdzie. Moja bohaterka też nie ma odwagi o niej mówić. Tylko myśli, w dodatku ma pewność, że nikt nie słyszy tych myśli. Dzięki i serdeczne pozdrowienia.

Heisenbergu,

tak, zmieniłam układ tekstu na sugestię Vanilli. Cieszę się, że tekst zyskał uznanie. Pozdrawiam.

Izoldo,

dziękuję za miłą niespodziankę. Piękna muzyka :) Fajnie, że uznajesz tekst za wartościowy. To ważne. Serdeczności.

Nalko,

dzięki. Wiele jest takich rodzin. Niestety. Serdecznie dziękuję i pozdrawiam. Do miłego :)

z.
Antek dnia 23.03.2015 01:53
na fajny, fajny mocny tekst. on nie jest ciężki, wymaga większej uwagi. może i przez ten zapis cokolwiek z nim jest nie tak:) ale wciąga jak diabli. podobamiś od wilka. strzałka
Zola111 dnia 23.03.2015 02:26
Strzałka, Wilku. Na zapis już się nie powinien drogi Czytelnik użalać, bo rozbiłam na akapity. Bardziej nie można. A jest ciężki, bo temat raczej z tych nielekkich. Dzięki, że wpadasz i systematycznie mnie podczytujesz :) Buziaki,

z.
alea dnia 23.03.2015 13:01 Ocena: Świetne!
Bardzo dobre. Naprawdę. Nie ma sensu porównywać do innych konkursowych prac, zastanawiać się, czy lepsze czy może gorsze. Po to było jury, by to rozstrzygnąć.

Niby historia jakich wiele w Polsce, ale dzięki bohaterce jest niepowtarzalna, unikalna. Uzmysławia, że każda banalna rodzinna tragedia, przemoc, alkoholizm, brak miłości, odtrącenie dziecka nabiera mocy, staje się emocjonalną kulą śnieżną, gdy druga strona, opisana jako "ofiara" oddaje światu w jakiś sposób to wszystko czego doznała.
W życiu dorosłym wiadomo jak to może się skończyć: schemat alkoholizmu, przemocy rodzinnej, niemożność okazania miłości własnym dzieciom.
W przypadku dziecka? Właśnie to pokazałaś, jak młoda dziewczyna wyciska z "tubki złego" samą siebie. Nie opisujesz konsekwencji, ale wiemy, że ta historia nie ma happy endu.

Nie przepadam za taką formą tekstu, gdzie ktoś opowiada komuś coś, łatwo wtedy otrzeć się o łzawość, moralizatorstwo, banał, nadawanie zdarzeniom czegoś na kształt osądu własnego, zbytnie narzucanie się czytelnikowi.
Tobie jednak upiekło się, bo zrobiłaś to świetnie i czapki z głów.

Z punktu widzenia literackiego zastanawia mnie ten tekst i myślę, że jest dobry również dlatego, że nie pozwoliłaś, by bohaterka była jednowymiarowa. Dla mnie to osoba, która jak prawdziwe dziecko jest ufne, łaknie miłości i szuka powtarzalności przyjemnych wspomnień, a tych złych próbuje za wszelką cenę unikać. Właśnie tak postępują dzieci, nie potrafią same wpływać na bieg zdarzeń, jedynie co mogą to balansować na granicy światów: dobra, szczęścia i zła, cierpienia.
U bohaterki nie ma miejsca na refleksję czy nienawiść do ojca (na końcu jest coś o zemście, ale to moim zdaniem niepotrzebne dopowiedzenie). Ojciec nie jest opisany wprost jako zło.
Dopiero w dorosłym życiu bohaterka będzie w stanie stawić czoło temu i wartościować negatywne działania zarówno ojca (ewidentna wina), ale też matki i braci, którzy w tym wypadku są ofiarami, ale też nie potrafią za wiele dać dziewczynce. Matka daje oczywiście miłość, ale wszyscy wiemy, że sama miłość nie wystarczy, by uniknąć traumy na całe życie.

Gratuluję tekstu i drugiego miejsca. Przepraszam za słowotok, ale ten tekst tak zadziałał na mój mózg :)
Zola111 dnia 23.03.2015 14:20
Aleo,

bardzo mi miło, że się rozpisałaś. Coś to znaczy :) Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wnikliwy komentarz. Buziaki,

z.
euterpe dnia 23.03.2015 17:00 Ocena: Świetne!
Zolu, piękny tekst, wzruszający, pozostawiający w zadumie, choć już mamy wiosnę:) Właściwie przywołuje niezbyt przyjemne wspomnienia, jednak prawdziwe. Muszę powiedzieć, że przy ostatnich zdaniach, które wskazywały na to, że matka leży w śpiączce, oczy mi zwilgotniały, a byłam na wykładzie z farmakologii. Nie wyglądało to dobrze. Mam nadzieję, że nie będę mieć przez to problemów, ale nie mogłam się doczekać przeczytania zwycięskich tekstów i taką będę stosować linię obrony. Ciekawa jestem, czy zostanie mi to wybaczone:)
Pozdrawiam serdecznie i gratuluję,
Ewa
Zola111 dnia 23.03.2015 17:47
Euterpe,

mam podobnie ambitne plany, zatem - wybaczam :) Serdeczności, buziaki,

z.
alkestis dnia 24.03.2015 08:47
Cytat:
Dzie­ci są ufne. Jak pi­sklę­ta. Są prze­ko­na­ne, że ich gniaz­do jest je­dy­nie do­brym, więc naj­lep­szym miej­scem na świe­cie.


tak jest do pierwszej chwili świadomości, że u innych nie jest jak u nas... Bolesne. Przepraszam - więcej nie mogę napisać...

PS. Wolałam jednolity tekst, jak strumień myśli, to tylko jednolity...
Zola111 dnia 24.03.2015 10:35
Alke,

dzięki. Ja też wolałam jednolity zapis, jednak zdecydowałam się na akapity, żeby ludziskom się lepiej czytało. Serdeczności, wdzięczne buziaki,

z.
kamyczek dnia 28.03.2015 23:02 Ocena: Świetne!
Szarpnęło. Temat ciężki, to i oczy wilgotnieją przy czytaniu.
Świetna lektura. Gratuluję.
Zola111 dnia 28.03.2015 23:10
Kamysiu,

dziękuję. Kiedy się spisuje takie historie, istnieje niebezpieczeństwo taniej ckliwości i banału. Bardzo się tego bałam. Jeśli udało się tego uniknąć, cieszę się. Serdeczności,

z.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
bruliben
21/09/2019 23:32
Zgadzam się z uwagami przedmówców, jednakże widzę w wierszu… »
bruliben
21/09/2019 23:15
Czyste szaleństwo, a może jego skraj, wszystko jedno bowiem… »
Gramofon
21/09/2019 22:53
Znawcy powiedzą, że mało tu środków poetyckich i zero języka… »
bruliben
21/09/2019 22:53
Drobna ważka uważka: “Ogarnęła (mnie?) panika, z całą… »
Gado
21/09/2019 21:06
Dziękuję :) »
Lilah
21/09/2019 20:28
Wiem, wiem, z pośpiechu opuściłam Kota. :) »
ClakierCat
21/09/2019 18:40
Dziekuję Lila, jestem Cat, czyli kocurek ... :) »
mike17
21/09/2019 18:23
Bardzo egzystencjalny wiersz. Mówi o tym, jak zaharowujemy… »
viktoria12
21/09/2019 16:22
miłośniczka kanapy i kocyka weź no popraw bo tak leci z… »
Kamila N
21/09/2019 14:59
Dla mnie impresja. Tylko chcę wpisać, że piękne. »
Kamila N
21/09/2019 14:53
Zastanawiam się czy poeta zbyt stary już, to by się… »
retro
21/09/2019 14:51
Odebrałam ten tekst jako dążenie do odpoczynku, wytchnienia,… »
wiosna
21/09/2019 13:03
Bardzo smutny przekaz. Przerażające, żeby przez całe życie,… »
wiosna
21/09/2019 12:59
bruliben, to już nie do mnie pytanie, a do peelki. Uważam,… »
TomaszObluda
21/09/2019 12:41
Kurcze, podobało mi się. Takie trochę smutne, trochę… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:13
  • Czy ktoś ma iphona i już aktualizował/a do ios13? Lepiej działa?
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:12
  • Miłego z Krakowa :) Słucham jak szumią tutejsze tramwaje :)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:16
  • Miłego wieczoru kochani :):)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:15
  • Znacie? ... nie znacie ?????, to poznacie ;):):):) [link] .... :):)
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:showmustgooon
Wspierają nas