Piłka - alea
A A A

Byliśmy w kinie i widziałem na pewnym plakacie napis: "Zło bierze się z gadania". Wzruszyłem ramionami. Nie zło, a kłamstwo, nie z gadania, a z zadawania pytań.

- Zbiłeś ten cholerny wazon? - warczała mama.
- Nie.
- Ruszałeś moje narzędzia w garażu? - spoglądał groźnie ojciec.
- Nie.
- Pierwszy uderzyłeś Jasia? - troskała się nauczycielka.
- Nie.

Zastanawiam się, czy dzisiejsze zdarzenie z Mają to odstępstwo od…
No właśnie. Kiedyś na złość matce posprzątałem pokój. Jeden, jedyny raz. Poszedłem do niej i z satysfakcją czekałem, aż zrobi jej się głupio. Nawet nie spojrzała na mnie i powiedziała chłodno: "Wyjątek potwierdza regułę".  
Maję trudno uznać za kogoś wyjątkowego. Zwyczajna, pospolita siostra, jakich jest tysiące, albo i miliony. Kto ma siostrę, wie, o co chodzi. Mocniej szturchnięta płacze, czesana przez matkę drze się wniebogłosy, a gdy pożyczam głupie klocki, to oczywiście nie odpowie normalnie "Nie ruszaj", tylko: "Mamo, on znowu kradnie". Najbardziej wnerwiające jest "on", jakbym wcale nie stał obok z wściekłą miną i zaciśniętymi pięściami. Och, jak bardzo wtedy chcę walnąć tę okrągłą buzię z wielkimi, niebieskimi oczami, małym noskiem i rumianymi policzkami, porysowanymi, a jakże, moimi własnymi pisakami.
Jednak powstrzymuję się. Wcale nie dlatego, że mama, niby pochylona nad laptopem, pijąc kawę, bez przerwy na nas zerka. Kobiet nie bije się, bo taka jest zasada. Maja to dziecko, ale tato wyjaśnił mi, że jej też nie.

- Pamiętaj synu, że kobiet się nie bije.
- A Maję mogę? To żadna kobieta.
- Stuprocentowa.
- Nie, bo nie ma cycków.
- Nie szkodzi. Jej też nie.
- A jeśli mnie wkurwi?
- Uważaj synu!
- Sam tak mówisz, jak prowadzisz auto.
- Yyy... To nie znaczy, że masz powtarzać jak papuga!
- Papuga?
- Nieistotne! Kobiety są od tego, żeby denerwować mężczyzn. Ty masz używać mózgu i kontrolować się. Jak mnisi z klasztoru Szaolin - dodał z dumą.
- Skąd?
- Znikąd. Synku, zapamiętaj na całe życie: kobiet się nie bije, nawet jak nie mają cycków.
- Dobrze, tatusiu.

Na jutubie znalazłem tych mnichów. Nieźli są. W wolnych chwilach, gdy nie będę akurat grał w Realu Madryt, pojadę na szkolenie do Szaolin. Przyda się przy wrzutkach na pole karne.

Dzisiejszego poranka było ciepło i mama po śniadaniu pozwoliła nam pobawić się w ogrodzie. Maja biegała za swoją niewidzialną przyjaciółką Zosią. Trochę straszne, że nadała jej imię. Miałem ważniejsze sprawy. Przy płocie ćwiczyłem na zmianę kopnięcia i przyjęcia. Kopnięcie, przyjęcie, kopnięcie, przyjęcie. I tak w kółko. Wyłącznie systematyczne treningi doprowadzą mnie tam, gdzie chcę. Czyli na Estadio Santiago Bernabéu.
Kątem oka zerkałem na zwariowaną Maję. Chyba kłóciła się z wydumaną koleżanką. Krzyczała na nią, groziła palcem. Dziecinada. Z tego wszystkiego zagapiłem się i po mocnym kopnięciu zapomniałem przyjąć piłki. Poleciała w stronę siostry.
- Ej, księżniczko, podaj! - krzyknąłem, tak dla żartu.
Maja spojrzała na mnie, wzięła piłkę, podrzuciła w górę i huknęła z całej siły. Uderzenie było potężne. W życiu nie widziałem, żeby ktoś tak kopnął piłkę. Niesamowite. Śmignęła z prędkością Lamborghini i poleciała wysoko, aż musiałem zmrużyć oczy od promieni słońca.
- Łaaał! - głośno wyraziłem zachwyt, lecz kiedy piłka zaczęła opadać, podziw zamienił się w przerażenie, bo wiedziałem, gdzie wyląduje. Na podwórku sąsiada! Przeleciała nad płotem, doleciała do drewnianej szopy, odbiła się od dachu i poturlała daleko, w głąb posesji. Pies sąsiada tylko czekał na to. Rzucił się za nią jak szalony, a ona podskakiwała przestraszona śmiertelnie. W końcu dopadł, wbił kły i machając na boki łbem, zaczął rozszarpywać moją ukochaną futbolówkę.
Jak ujrzałem sflaczały balon w pysku psa, myślałem, że oszaleję.
- Dlaczego to zrobiłaś?! - wydarłem się na siostrę. - Zniszczyłaś moją piłkę! Cholera, cholera jasna, zabiłaś ją!
Maja patrzyła przestraszona. Nie rozumiała do końca co się stało.
- Naprawdę zabiłam twoją piłkę? - zapytała.
- Tak! - wrzasnąłem.
- Przepraszam - powiedziała płaczliwym głosem.
- W dupie mam twoje przeprosiny! Po co to zrobiłaś? Po co kopałaś piłkę?
- Nie wiem - odpowiedziała szybko, a ja jej nie wierzyłem. Zrobiła to złośliwie, specjalnie wykopała piłkę. Nie mogła znieść, że dobrze mi idzie, że gram jak CR7 i chciała mnie ośmieszyć. Pełny sukces, do diabła! Wykopała piłkę wprost w paszczę potwora. Byłem przerażony myślą, że nie będę mógł zagrać w Realu Madryt. Chciałem, żeby ojciec siedział w loży honorowej, oglądał, jak strzelam bramki. Obok siedziałaby mama oraz... No tak, faktycznie...
 
Patrzyłem wciąż na zapłakaną siostrę i cała złość odpływała z moich policzków i skroni. Poluzowałem pięści. Milczałem, ciężko oddychając, Maja siorbała nosem, a pies szamotał zdobycz i warczał.
Nachyliłem się nad Mają. Widziałem, że odruchowo mruży oczy i zaciska usta.
- Słuchaj no, to tylko głupia piłka. Nic się nie stało - skłamałem.
- Nieprawda - odpowiedziała. - Wiem, że ta piłka była dla ciebie bardzo ważna.
Miała rację. To już trzecia. Pierwsza wpadła pod samochód, druga na gwóźdź. Czwartej szybko nie dostanę, a zaczęło robić się ciepło, planowałem non stop trenować, dopóki nie będzie kolejnego naboru do szkółki piłkarskiej.
- Mam w skarbonce pieniądze - szepnęła. - Przyniosę, kupisz sobie nową piłkę - uśmiechnęła się i ruszyła w stronę salonu. Nie mogłem do tego dopuścić. Złapałem ją delikatnie za rękę.
- Nie, Maju. Nie chcę twoich pieniędzy.
- To co... - zawahała się. - Co powiemy mamie?
- Prawdę. Kopałem, kopałem, aż raz za mocno kopnąłem. No i pies zeżarł piłkę.
- Mama nie uwierzy!  Psy nie jedzą piłek!
- Ten jada, zobacz jak mu smakuje - pokazałem na gamonia, wciąż tarmoszącego futbolówkę. Musiał strasznie nienawidzić mojego kopania o płot, bo całkowicie spełniał się w akcie zemsty.
- Rzeczywiście - stwierdziła i nagle zaczęła chichotać - Ha! Ha! To pies piłkojad!

Myślałem o Realu Madryt, o Christiano Ronaldo, z którym nie zagram w finale Ligi Mistrzów, ale nie mogłem powstrzymać śmiechu.
Strasznie zabawnie wymyśliła z tym piłkojadkiem.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
alea · dnia 22.03.2015 14:32 · Czytań: 952 · Średnia ocena: 4,33 · Komentarzy: 14
Komentarze
Heisenberg dnia 22.03.2015 22:20
To też jest dobre opowiadanko. Niewyróżniające się szczególnie, proste, ze schematyczną fabułą, ale fajne, urocze wręcz, na pewno warte zauważenia.

Podoba mi się język. Płynny i lekki, a przy tym pasujący do narratora-bohatera.

Pozdrowienia :)
alea dnia 23.03.2015 00:47
Dziękuję Ci za ten komentarz. Właśnie takie miało być te opowiadanie. Proste.

Ale to nie mój pomysł:
"Niech będzie to prosta historia, w rzeczach prostych tkwi magia"
Esy Floresy, dnia 22.02.2015 00:14, Shoutbox

:)

Fajnie, że podobało Ci się. Ja też lubię ten mały tekścik. Szkoda tylko, że zapomniało mi się nazwać jakoś głównego bohatera. Mały błąd techniczny.
euterpe dnia 23.03.2015 17:45 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo fajne opowiadanie. Może i proste, choć pod pewnym względem skomplikowane (to ta wyobraźnia dziecięca). Wydaje mi się, że najtrudniej jest napisać coś w imieniu dziecka, mieć na uwadze jego wrażliwość, wyobraźnię i uczucia. Tobie się to udało, czego wypada pogratulować:)
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Heisenberg dnia 23.03.2015 18:12
alea napisał:
Ale to nie mój pomysł

Ha ha, tak, pamiętam :D I jako "prosta historia" się sprawdza. Tak myślę :)
Izolda dnia 23.03.2015 20:42
Weszłaś w dziecięcy świat, który rządzi się swoimi prawami, odmiennymi często od spojrzenia dorosłych. Rozważania młodocianego nad kłamstwem jednak nad wyraz dojrzałe i reakcja na zapłakaną siostrę godna podziwu, idealistyczna wręcz. Warto pochylać się nad dziecięcym światem i rozwikływać jego tajemnice. A te związane z kłamstwem są interesujące, bo posuwają się do niego dzieci bystre i inteligentne, sztywność procesów myślowych do kłamstwa nie skłania. Zatem sprytnego chłopca nam tu odmalowałaś i jeszcze go dowrażliwiłaś na końcu. Czytałam ze zboczeniem zawodowym, stąd takie refleksje.
Pozdrowienia
Wasinka dnia 23.03.2015 22:14
Czytało mi się przyjemnie (choć czasem można by coś dopieścić), niby zwyczajna sytuacja, ale co ja poradzę, że i takie potrafią być wciągające. To znaczy - nic w sumie poradzić nie chcę, bo i po co. Tego typu historyjki mają swój urok , bo są nam bliskie, bardzo ludzkie; tutaj dziecięcy świat i pojmowanie.
Nieco niepokojąca jest nauka ojca w związku z rolą kobiety przypisaną przez Wszechświat czy co tam (denerwowanie mężczyzn), ale trudno - i tak się zdarza.
Pokazałaś więź, która scala rodzeństwo - tego raczej ojciec nie uczył (a przynajmniej nie w tym fragmencie życia); ona - jak widać - po prostu jest.
Miły tekst do lekkiego czytania. Choć przyznam, ze refleksje ojcowskie mogą nieco zirytować. ale takie życie, jak to się mówi.


Pozdrawiam księżycowo.
alea dnia 23.03.2015 23:16
Dziękuję za komentarze. Bardzo miło się czytało. Właśnie dlatego warto uczestniczyć w konkursach na p-p :) To lubię najbardziej po tym jak ogłoszą wyniki: komentarze :)

euterpe, dziękuję, że przeczytałaś i doceniałaś. Dla mnie niedoścignionym wzorem pisania w pierwszej osobie jako dziecko są oczywiście książki o Mikołajku. Można tylko zazdrościć Goscinnemu, że tak potrafił "wejść w skórę dziecka". Rzecz jasna jest wiele innych książek z dziećmi jako narratorami, ale Mikołajek to książka wciąż żywa, czego dowodem są salwy śmiechu mojej córki, gdy jej czytam.

Izolda, fajne te twoje refleksje. Może trochę idealistyczny ten chłopak, ale ja lubię takie postacie dziecięce, które w jakiś sposób są inne, mniej sztampowe. Najbardziej inteligentne dziecko jakie znam z kart książek to chyba Pippi Långstrump. Kawał łobuzki, ale jaka urocza, zabawna i czasem wzruszająca ;)

Wasinka, cieszę się, że i Tobie się podobało. Z ojcem to tak trochę wyszło nieco za mocno. Bardzo dobrze zauważyłaś, ale czasem lubię pofolgować sobie w dialogach ;) Na pewno coś jest w więzi rodzeństwa, niewytłumaczalnego z pozoru. Z jednej strony ciągła walka, z drugiej niewidzialna nić miłości, którą mi osobiście trudno pojąć, chociaż również mam rodzeństwo.

Heisenberg, fajnie, że pamiętasz ;)
Dobra Cobra dnia 26.03.2015 16:37 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo ciepłe i rodzinne opowiadanie.


Droga aleo,

Wielką słodyczą było przeczytać tę opowieść. Niestety, nie pojawili się w niej kosmici. Czyli to tzw. proza kobieca.

Jedyną trudność sprawia w praktyce rozpoznawanie kobiet. Kiedyś rozróżniało się je właśnie po cyckach, teraz coraz wiecej pań ich nie ma. I jak tu nie popelnić jakiegoś faux pais i nie wziąć jakiegoś 21 wiecznego chłopczyka za dziewczynę? Oni tacy coraz bardziej do siebie podobni...


Ukłony,

DoCo z radością, że mógł przeczytać tak mądrą opowieść.
alea dnia 26.03.2015 21:42
Dobra Cobra, dziękuję za wizytę i komplementowanie mojego tekstu.

Najlepiej traktować kobiety i mężczyzn tak samo, wtedy o wpadkę trudniej. Przynajmniej jeśli chodzi o powstrzymywanie się od bicia i szarpania torebek ;)

Co do kosmitów to też żałuję. Chyba, że pies był, ale w opowiadaniu nie przyznał się do tego niestety :)
Dobra Cobra dnia 27.03.2015 17:16 Ocena: Bardzo dobre
Tak, to mógł być pies. Zachowywał się dość podejrzanie.


Ukłony,

DoCo
Alicja225 dnia 05.04.2015 10:05
Bardzo szybko i przyjemnie się czytało. Podobał mi się prosty język, fabuła niewymagająca skupienia, aczkolwiek wzruszająca :) Ukazałaś klasyczne rodzeństwo, które non stop się kłóci, nie może dojść do porozumienia. Jednak, gdy nadchodzą problemy, zawsze brat staje po stronie siostry, a siostra chroni brata :)
skroplami dnia 07.04.2015 03:34 Ocena: Świetne!
Normalnie doskonałe :).
Jak "Walentyna" chociaż całkowicie odmienne bieguny.
Język i rozmowy i zachowania :), nic dodać nic ująć.
alea dnia 07.04.2015 10:01
Alicja225,
cieszy mnie, że dobrze Ci się czytało. Jeśli nawet nie skupiałaś się na mankamentach w tekscie to jest to ważna opinia. To upewnia mnie, że prosty język jest dobrym narzędziem, gdy chce się coś opowiedzieć tak po prostu. Wiem, że to z mojej strony to zabieg pójścia trochę na łatwiznę, ale wychodzę z założenia, że trzeba stosować te narzędzie, które w danym momencie się ma i którym umie się posługiwać. Mam nadzieję, że w kolejnych tekstach uda się równie dobrze podtrzymywać Twoją uwagę przy czytaniu.

skroplami,
Dziękuję, słowo "doskonałe" przyjmuję jako odpowiednik "jest dokładnie takie jakie powinno być".
Oznacza to dla mnie, że nigdzie tekst nie poszedł poza ramy i udało się uniknąć pułapek, jakie czekają przy pisaniu o dzieciach. Tak odczytuję Twoje "nic dodać nic ująć" i będę trzymać się tego :)
Mia M. dnia 07.04.2015 14:08
Przyjemne. To słowo ciśnie mi się na usta po przeczytaniu Twojego tekstu, aleo.
Po raz kolejny potwierdza się to, że obok seksapilu, również łzy są niezawodną kobiecą bronią, której wiele z nas nie zawaha się użyć ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
23/07/2019 11:30
Powiem Ci Yazarze, że bardzo podobała mi się część pierwsza.… »
Wiktor Mazurkiewicz
23/07/2019 11:18
Florian Konrad ależ oczywiście; odbiór wrażeń zarówno… »
TomaszObluda
23/07/2019 10:56
Wydaje się dość interesujące, nie żebym spadł z fotela.… »
ghost--writer
23/07/2019 10:29
nie nie nie! I w XXI wieku i w moim wieku są miejsca na… »
ghost--writer
23/07/2019 10:26
Tytuł tak, treść jest do bólu prosta. Aż się tej prostoty… »
pociengiel
23/07/2019 10:05
Dzięki za całość /trzy komentowane wiersze/. Zwłaszcza za… »
Florian Konrad
23/07/2019 09:51
jakoś mnie nie rozbawiło »
Florian Konrad
23/07/2019 09:50
słabe... nawet puenta nie ratuje... »
Florian Konrad
23/07/2019 09:49
ładny wiersz, ale przemyślałbym tytuł... za bardzo mi… »
Florian Konrad
23/07/2019 09:47
wróbelek- szatan :) wywal skrzydła losu, bo to kicz »
Florian Konrad
23/07/2019 09:46
zgadzam się z Miladorą »
Florian Konrad
23/07/2019 09:26
co do licha????????????? przecież pomysł splagiatowany z… »
Florian Konrad
23/07/2019 09:24
siakieś takie jakby dla dzieci... »
Florian Konrad
23/07/2019 09:23
matuchno, ale tasiemiec! »
Florian Konrad
23/07/2019 09:21
dużo pokracznych metafor, stworzonych na siłę, kaszani tekst »
ShoutBox
  • Zdzislaw
  • 21/07/2019 22:15
  • Nie ma sprawy, Vinillivi :) Sprawa opóźnień wyjaśniona. Człekowi wypoczynek też należy się.
  • Vanillivi
  • 21/07/2019 15:21
  • Tak, zajmuję się prozą. Właśnie wróciłam. Odsapnę moment i wieczorem biorę się za Wasze teksty. Przepraszam za wszelkie opóźnienia.
  • Zdzislaw
  • 20/07/2019 09:36
  • Witam poranno-sobotnie. Czy red. Vanillivi (która wyjechała na dwa tygodnie) jest od prozy? Jeżeli tak, to ok. Rozumiem, czemu nie ukazuje się wysyłana proza.
  • AntoniGrycuk
  • 18/07/2019 01:06
  • Jakie jutro? Ja to wczorajszy ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 23:52
  • Pozdro600 Antoni :D U Was też już prawie jutro? ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 20:25
  • Miłego wieczoru :)
Ostatnio widziani
Gości online:25
Najnowszy:Hosseinise8
Wspierają nas