W progu - Wiktor Orzel
Proza » Miniatura » W progu
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Burza. Jedyna w swoim rodzaju. Światła w całej okolicy zgasły, wiatr przewracał śmietniki, zrywał kable, wyginał drzewa i wdzierał się do środka dając złowrogi koncert. Siedziałem na parapecie, bezpiecznie obserwując nieprzewidywalną naturę; tę samą, która potrafi zachwycić, olśnić i poprawić samopoczucie, a z drugiej strony wpędzić w depresję, przerazić albo zabić.

Na stole leżała sterta niewyprasowanych ciuchów. W kącie pety wysypywały się z popielniczki. Obok łóżka wegetowały brudne naczynia. Zaschnięty makaron, opakowania po czipsach, puszki, kubki i tak dalej. Cały czas grzmociło i błyskało, więc te obrazy intymnego chaosu – mimo wszystko – trafiały do głowy i robiły w niej jeszcze większy nieporządek. Poszedłem do kuchni i napiłem się wody z kranu. Wziąłem miotłę, zgarnąłem cały syf, wrzuciłem do worka i od razu poczułem się lepiej.
Ktoś zapukał do drzwi.

– Czy zechciałbyś porozmawiać o Bogu?
Popatrzyłem na mojego niespodziewanego gościa. Był przemoczony, w ręku miał ulotki Świadków Jehowy. Cały dygotał z zimna. Jego twarz była przerażająco zwykła.
– Wejdź, napijmy się kawy. Na lewo jest łazienka, osusz się. Ręczniki znajdziesz w szawce pod zlewem.

Suszył i suszył te włosy. W końcu wyszedł.

– Bardzo dobra kawa. Dziękuję.
– Proszę bardzo.

Zapadła niezręczna cisza, sobie tak siedzieliśmy przy świecy, której płomień rzucał niespokojne światło. Odpaliłem papierosa, chciałem go poczęstować, ale odmówił.

– Przytulne mieszkanie – odezwał się po pięciu minutach.
– Naprawdę? Płacę za nie grosze. Dwa lata temu gość w tej kuchni zadźgał swoją żonę, takim nożem jak tamten – wskazałem palcem. – Przebił ją na wylot, a potem podciął sobie żyły.
– Aha.
– Nie zapytasz, dlaczego?
– Dlaczego?
– Myślał, że jest bezpłodna. Bardzo chciał mieć dziecko. Starali się długo, no ale nie wyszło.
– Smutne.
– Smutny to może być deszcz za oknem. Powiem ci coś jeszcze. Jak ją tak kłuł tym nożem, to zabił też dziecko. Była w ciąży. Więc co masz mi do powiedzenia o tym Bogu, którego zostawiłeś przed progiem moich drzwi?
Burza przycichła. Wiatr ustał. Lało. Mocniej. Ściana deszczu.

Wyszedł.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Wiktor Orzel · dnia 19.04.2015 10:26 · Czytań: 1330 · Średnia ocena: 4,4 · Komentarzy: 20
Komentarze
Anastazja Sorpiszewska dnia 19.04.2015 11:31 Ocena: Świetne!
Literatura wymuszająca milczenie. Dziękuję.
akacjowa agnes dnia 19.04.2015 12:29
No, tak najprościej winić o wszystko Boga. My, ludzie jesteśmy biedni, zagubieni i niewinni. Jak zbłąkane owieczki na hali. Tyle, że mamy trochę większe rozumy, ale bardzo często wolimy ich nie używać, bo używając można dojść do wniosku, że jednak to my decydujemy o swoich postępkach a taka świadomość bardzo boli.

Wkurza mnie takie myślenie. Twój tekst wywołał moją irytację, ale i wielki smutek jednocześnie. Czyli zrobił, co do niego należało: wywołał emocje.

Pozdrawiam
Wiktor Orzel dnia 19.04.2015 12:37
O nic nie winię Boga, bo w niego nie wierzę.

Pozdrawiam
Heisenberg dnia 19.04.2015 13:14
Cytat:
ode­zwał się po pię­ciu mi­nu­tach.

Wyobraziłem to sobie: dwaj kolesie, którzy widzą się pierwszy raz w życiu, siedzą naprzeciw siebie i przez pięć minut kontemplują w milczeniu ;)

Ciekawy klimat budowany od początku i mocna końcówka.
Są miejsca, do których Bóg nie zagląda. Szkoda tego Świadka Jehowy, bo ledwo co się osuszył, i zaraz znów wyszedł na deszcz. Ale słabej wiary ten człowiek, a może raczej słabej wiedzy, bo tacy prawdziwi Świadkowie mają odpowiedzi na każde pytanie. Ale on od początku wydawał się mało zdecydowany...

Mocna miniaturka.
akacjowa agnes dnia 19.04.2015 13:19
Czyli traktujesz Boga jak krasnoludki :) a wszystkie religie świata w nie wierzą. Szaleńcy :)

Mam też wrażenie, że niewierzący poświęcają sporo czasu na udowadnianie, że Bóg nie istnieje.

W miłość też nie wierzysz?
nightwolf dnia 19.04.2015 14:22
Witaj,
Heisenberg napisał:
bo tacy prawdziwi Świadkowie mają odpowiedzi na każde pytanie

zgadzam się z Heisenbergiem.
Zachowanie Świadka jest mało prawdopodobne. Jeśli ktoś przychodzi porozmawiać o Bogu, to raczej nie wychodzi, gdy zada mu się pytanie na ten temat. Nie rozumiem przekazu, bo odpowiedzi na pytanie, które stawiasz w tekście jest bardzo wiele i w każdej religii, każdy wierzący człowiek udzieliłby na nie odpowiedzi.
Pozdrawiam
Usunięty dnia 19.04.2015 14:35 Ocena: Dobre
Kiedyś, będąc małą dziewczynką bardzo bałam się Świadków Jehowy... ale im starsza byłam, tym bardziej ich rozumiałam... i podziwiałam. Ile ludzi na świecie wyrzeka się wiary lub nic o niej nie mówi, bo się boi, wstydzi... nieważne. Oni wierzą... i to jest przykład prawdziwej wiary.
Po tym co przeczytałam, widzę, że mało wiesz o tych ludziach. Gdy zadasz im pytanie na temat Boga, zawsze ci odpowiedzą... na pytania dotyczące "życia i śmierci" też mają odpowiedź.
Opowiadanie jest mocne, dużo w nim pytań... ja też jestem niewierząca... też zadaję pytania... szczególnie po obejrzeniu wiadomości.
Mocny akcent, choć trochę dociśnięty... bo naprawdę, nie ma Świadka, który by po prostu wyszedł, ale bardzo ładnie opisałeś jego wejście i zachowanie, bo potrafią tak uporczywie milczeć... i są bardzo uprzejmi.
Zostawiam ocenę i pozdrawiam, dark_kid.
alkestis dnia 19.04.2015 14:37
nie do końca chodzi o to, że każdy wierzący udzieliłby odpowiedzi - właśnie na takie sytuacje nie ma słów, i milczące wyjście Świadka podkreśla to wyraźnie.
Niech już zamilkną - słowa niczego nie zmienią.

Chłodny i suchy styl mrozi mocniej niż ekwilibrystyka słowna...
Figiel dnia 19.04.2015 20:29 Ocena: Bardzo dobre
Po raz kolejny zadane pytanie: "Gdzie jest Bóg, gdy...". Pytano o to wiele razy, również przy bardziej drastycznych sytuacjach. Prawdę mówiąc, nie wiem, ale też nie do końca przekonuje mnie myślenie, że jego powstrzymanie się od działania jest dowodem na nieistnienie. Jest jeszcze jednostkowa wolna wola, którą podobno mamy, w tym prawo wyboru czynienia zła lub dobra, na własną odpowiedzialność.
Trochę brakuje mi "Jehowości" w świadku Jehowy. Kilkakrotnie pukali do moich drzwi i wiem ,że trzeba trochę się natrudzić, by uznali, że nie chcę, dziękuję, a i tak wetkną do ręki jakąś ulotkę. Ten tu w ogóle jakby nie miał zamiaru zrobić tego, po co przyszedł, odnoszę wrażenie, że od samego początku czuł się jakby niezręcznie. Może dlatego, że został zaproszony do środka nie ze względu na to, by go wysłuchano, ale zwyczajnie, jako zmarznięty i przemoczony człowiek, którego w takim stanie nie sposób odprawić od drzwi?
To mocny tekst, takie małe studium spotkania dwóch postaw, sporo można z tego sobie wygrzebać.
A dałoby jeszcze radę przerobić "szawkę" na zwykłą "szafkę"? Ciut przeszkadza :)

Pozdrawiam:)
Usunięty dnia 19.04.2015 22:01
Nic nowego nie powiem. Jak już zauważono, mało prawdopodobne wydarzenie, trochę przereżyserowane. Od dawna gadam z jehowcami i oni raczej nic poza czasem dla swojej roboty nie poświęcają. Wręcz unikają wszelkich niezręczności i nieprzewidywalnych zwrotów akcji. To maszyny do roznoszenia braku wiedzy ;)
Vanillivi dnia 20.04.2015 20:03
Dla mnie to jest nie tyle opowieść o roli Boga, lecz o różnych samozwańczych prorokach (tu: świadek jehowy), z ustami pełnymi oklepanych frazesów, którzy w obliczu prawdziwej tragedii i poplątanych losów ludzkich muszą zamilknąć.
Ale tak jak zauważyli poprzednicy, mało prawdopodobne to, chociaż napisane bardzo sprawnie.
Jeśli już, to raczej wyobrażam sobie, że narrator, znając makabryczną historię, która wydarzyła się w jego mieszkaniu, specjalne czeka na różnych takich jehowych, żeby móc ich szokować i sprawdzać ich reakcję.

Pozdrawiam :)
Wiktor Orzel dnia 20.04.2015 22:59
No, w końcu ktoś. Pod postać świadka możecie sobie wstawić kogokolwiek. To tylko figura proroka, który sprzedaje zbawienie w tandetnych reklamówkach.

W.
Wiolin dnia 20.04.2015 23:39
Witaj Sygit.

Rzadko zdarza mi się komentować coś Twojego. Myślę że Boga postawiłeś tu w głupiej sytuacji...Czy stwórca to gość który jest od załatwiania najtrudniejszych spraw na ziemi? powinien być obrońcą szaleńców? Myślę że ten jehowy, wyszedł właśnie po Boga...Zadaje sobie często pytanie, jak wobec tego jest z z naszą wiarą, gdzie i jak głęboko w tym wszystkim jesteśmy My chrześcijanie...Oni pukali i do mnie - nigdy im przed nosem drzwi nie zatrzasnąłem....a i wiele bym dał by choć 1/100 naszego społeczeństwa, była w połowie tak w porządku jak oni. Poruszyłeś drażliwy temat - już się sypią drzazgi. Pozdrawiam.
Bernierdh dnia 21.04.2015 01:47
No i chyba będą się sypać, bo... Bo ja lubię Jehowych. A twój bohater wydał mi się gburem.
Nie jestem, w żadnym wypadku, oburzonym katolikiem. Ba, w ogóle nie jestem katolikiem, odnoszę się do wszelkich religii z duzym dystansem, ale nie zabraniam ludziom w nic wierzyć, jeśli im to pomaga, bo wiem, że pomagać potrafi. Sam modliłem się do bliżej nieokreślonej siły stwórczej w najgorszych chwilach desperacji i wciąż mi się to zdarza. Dlatego nie lubię wojujących ateistów, bo w moim własnym mniemaniu różnią się od wojujących chrześcijan tylko tym, że są mi bliżsi ideologicznie.
Twój bohater nie przypadł mi do gustu, bo nie stać go było na dialog. Niby ma w sobie empatię, niby zaprosił goscia do środka, ale potem wydawał się siedzieć tylko z poczuciem wyższości, rzucił ciętą ripostą i pewnie rozkoszował w duchu głupią miną rozmówcy. Takie odniosłem wrażenie.
Czym więc różni się od tego proroka z tandetną reklamówką? Tym że zamiast zbawienia, sprzedaje niewiarę? Że zamiast pięknych słówek, ma cięte riposty i obrazowe przykłady? Według mnie nie różni się niczym.
Zawsze wpuszczam wszelkich wolontariuszy, ulotkarzy i resztę do środka, żeby wrzucili sobie ten głupi papierek do skrzynki. Kiedyś porozmawiałem z Jehowym przy takiej okazji dość długo, i wiesz co? On chciał właśnie POROZMAWIAĆ. Nie atakować, nie przekonywać, tylko przedstawić swój punkt widzenia.
Użyłem podobnego argumentu, co twój bohater (to chyba najczęstszy argument ateistów, "gdzie był Bóg, gdy...?";). Świadek miał na niego odpowiedź. Błahą, niezręczną, ale w nią wierzył.
Wspomniałeś, że zamiast świadka można wstawić dowolnego proroka. Ale moim zdaniem żaden prorok nie jest zły, jeśli nikogo nie krzywdzi i pomaga ludziom coś w sobie odnaleźć. Coś, czego ani ty, ani ja nie musimy wcale rozumieć.

Dobra, pomądrzyłem się, ale nie da się ukryć, że tekst jest dobry. Przede wszystkim świetnie napisany, ale trzeba mu również przyznać, że wywołuje dyskusję, a to ogromna zaleta.
Nie zgadzam się z nim, ale doceniam warsztat.

Pozdrawiam serdecznie, a jako że odzywam się do ciebie po raz pierwszy w życiu, to wielki szacun i dziękóweczka za to wspaniałe miejsce w sieci :)

@agnes
Ale przecież krasnoludki istnieją, każde dziecko to wie :p We wróżki też nie wierzysz? Ale one umierają, jeśli tak mówisz, wiesz o tym?
Wiktor Orzel dnia 21.04.2015 16:46
Ciekawe spojrzenie. Kiedyś myślałem podobnie. Teraz jestem już zmęczony tymi prorokami, co to niby chcą porozmawiać, ale tak naprawdę odtwarzają tylko tę samą, starą i porysowaną płytę. Indywidualne podejście do wiary to osobna broszka i jeśli komuś w życiu to pomaga to bardzo dobrze. Szczerze powiedziawszy wątpię, aby ktoś odkrył coś głębszego jeśli się mu w formie akwizycji na tacy poda gotową formułę do odtwarzania.

Pzdr,
W.
palenieszkodzi dnia 22.04.2015 14:34
Sagitariusie (drogi;p)!

Tanie wzruszenie oferuje nam tu Autor. Wyciskacz łez, a jak już o Bogu, to na pewno chwyci. No i doszło aż do górnej półki. Niezbadane są te wyroki …:-).

Radziłabym Autorowi wymyślić w przyszłości coś od siebie, coś, czego jeszcze nie było ani w gazetach, ani w kazaniach, ani w telewizji w ostatnim czasie. To już jest większa sztuka. A tak to wygląda na to, że jak się jest "szefem", to górna półka i garść pochlebców zapewnione, co napisała
palcia:)

P.S. Sam tekst zredagowany poprawnie i sprawnie.
Usunięty dnia 26.04.2015 11:08 Ocena: Świetne!
Hej Sagitarius Dobry kawłek ;). Świadek Jehowy jest tutaj metaforą, symbolem wszystkich " świętych mędrców" którzy myślą że Ich wiata jest najważniejsza i na wszystko ma odpowiedź.

Pozdrawiam ;)
stawitzky dnia 27.04.2015 17:58
nie rozumiem jakim cudem coś takiego ląduje na górnej półce.
skroplami dnia 27.04.2015 18:14
Autorze, głupie pytanie na końcu. Nie Bóg zabił lecz człowiek.
Faktem, popraw styl i nie pisz bzdur o Bogu. Bóg to nie anioł, dowiedz się czegoś o Bogu a nie bądź jak "cała wieś" wierząca w swe wymysły. A Świadkowie Jehowy bardzo jasno i mądrze odpowiadają, nie frazesami lecz słowami od Boga. Palcem Ci pokażą co każdemu z nas Bóg przekazuje. Skoro nic nie wiesz o nich a jeszcze mniej o Bogu nie bądź jak syf na dupie wierzący tylko w tą dupę.
Zmądrzej, doświadcz (znaczenia się domyśl), popraw styl.
Z całości nic nie wynika ani nic z do nie przenika.
Gymea dnia 17.06.2017 17:05 Ocena: Świetne!
Dzien Dobry dzisiaj, Sagitarius* ( opublikowane dnia 19-04-2015 10:26 )
Właśnie teraz odkryłam Twoją miniaturę pod tytułem „W progu”.
Po jej przeczytaniu zapukała do mnie małość i niewiara w siebie.
Cóż Ty masz za umysł, który prowadzi Twoją dłoń, do komponowania takich tekstów. Pare zdań, a esencja na końcu. Gratuluję łatwości pióra, a ja z zabieram się do dalszego czytania.
Może się czegoś nauczę.
Z podziwem, Gymea.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
maga26
24/05/2019 23:41
d.urbanska - Witam. Orty srorty :) Dziękuje serdecznie… »
d.urbanska
24/05/2019 22:52
Piękny tekst, jeśli chodzi o treść. Jednak aż prosi się o… »
d.urbanska
24/05/2019 22:36
Niezłe, momentami przegadane i jeden błąd rzeczowy cytat… »
d.urbanska
24/05/2019 22:25
al-szamanka - "rozumiem" nie "rozumię"… »
ajw
24/05/2019 20:01
Lilah - no co Ty.. Uwaga była mądra :) »
maga26
24/05/2019 18:42
AntoniGrycuk :) Jest mi bardzo miło, że znalazłeś czas i… »
maga26
24/05/2019 18:24
Dziękuję serdecznie za odwiedziny i komentarz :) »
maga26
24/05/2019 18:22
Dziękuję za odwiedziny i komentarz :) »
Lilah
24/05/2019 13:13
Wybacz, ajw, długo mnie na pp nie było i nie mialam pojęcia,… »
ajw
24/05/2019 13:08
mede_o - po przeczytaniu Twojego komentarza poczułam… »
AntoniGrycuk
24/05/2019 12:58
Tekst byłby kiepski, ale... Ale dałeś otwarte zakończenie.… »
AntoniGrycuk
24/05/2019 12:48
Fakt, co już wspomniano, jest mnóstwo błędów. Do tego to… »
pociengiel
24/05/2019 12:31
fajny zmieniłbym konflikt interesów - chodzić z tobą… »
AntoniGrycuk
24/05/2019 12:24
Ja się nieźle ubawiłem, czytając to :) Dla mnie to humoreska… »
AntoniGrycuk
24/05/2019 12:15
No więc tak. Gdy przeczytałem kilka pierwszych zdań,… »
ShoutBox
  • mike17
  • 22/05/2019 15:36
  • Tych z Was, którzy jeszcze nie poznali wyników MUZO WEN 7, zapraszam tutaj : [link]
  • Kushi
  • 20/05/2019 23:14
  • Uwielbiam Zauche:):), Miłego wieczorku kochani:)
  • Dobra Cobra
  • 20/05/2019 19:24
  • @AntoniGrycuk- wydawało mi się, że przekaz jest nardzo uniwersalny:( jezykowo, bardziej w strone body language - jak śpiewali Queen.
  • AntoniGrycuk
  • 20/05/2019 17:36
  • DoCo, to nie dla mnie, za słabo znam angielski...
  • Dobra Cobra
  • 20/05/2019 12:43
  • Żadna proza nie wygra przecież z uniwersalnoscią tego przekazu: [link]
  • mike17
  • 19/05/2019 21:23
  • I tak kończy się nasz konkurs. Wyniki MUZO WEN 7 tutaj : [link]
  • akacjowa agnes
  • 19/05/2019 20:43
  • Hejka, Pisarki, Poetki, Pisarze i Poeci ;) Życzę Wam udanego zakończenia weekendu. A kto z Was czeka na wyniki MUZO-WEN 7? Bo ja czekam ;)
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:bertygoladw4
Wspierają nas