Męska kiecka w Oknie Overtona - Figiel
Publicystyka » Felietony » Męska kiecka w Oknie Overtona
A A A
Od autora: Wiek uprawnia mnie już do zrzędzenia. No, to do roboty:)

    Powiem tak: od zarania dziejów wiadomo było kto chłop, kto baba. Nawet w Raju, gdy listek figowy zakrywał to i owo, na pierwszy rzut oka można było jedno od drugiego odróżnić. Później było jeszcze łatwiej, bo sprawa oczywista - jak spodnie, to mężczyzna, jeśli sukienka, bez dwóch zadań, kobitka. Było co prawda z portkami trochę zamieszania, bo od pewnego czasu przylgnęły również do kobiecych nóg, ale przecież nikomu nie zdarzyło się pomylić George Sand z facetem. Nadal wszystko było jasne.

A teraz już nie jest.

    Dziś kieckę lub może założyć każdy, nawet mężczyzna, niezależnie od tego, w co go natura skąpo lub hojnie wyposażyła. Niektórzy mówią, że tak wolno, ba! nawet powinno się.

Pal sześć, widok cudaka przebranego w nie swoje piórka! Problem sięga znacznie głębiej – jednopłciowość osobnicza nie jest już „cacy”, lecz „be”, za to istnieje w tym zakresie wolność kreacji własnej. Pan Bóg w niebie ze smutkiem kiwa głową, bo oto wytwór pracy dnia szóstego zaczyna go poprawiać zależnie od swojego widzimisię, na przykład humoru, w jakim przywita dzień i przy porannej kawie skonstatuje, że dziś pogoda na bycie dziewczynką. Albo chłopczykiem.

Niby jest w tym jakaś logika, bo gdy za oknem żar leje się z nieba, lepiej założyć przewiewną sukienkę na ramiączkach, niż kisić się w spodniach. Dla odmiany gdy pada albo ziąb siarczysty, portki na tyłku będą jak znalazł, bo przynajmniej wiatr po cojones hulać nie będzie.

   Wychodzi więc taki zwolennik gender w wersji kobiecej na ulicę. Rysy ostre, cycków brak, ramiączka seksownej kiecki nikną na szerokich barakach.

Siada na przystanku autobusowym, gdzie nudą wieje, a siedząca obok kobita może nawet rada by zagadać, ale choćby ją diabeł gonił nic nie powie, bo nie wie co. Trwa w dysonansie, bo rozum mówi jedno, a oczy swoje. Wie, że chłop, widzi babę. Mechanizmy obronne poszły spać: żeby choć wyparcie, albo zaprzeczenie. Gdzie tam! Mało tego: gender patrzy zalotnie i hairami trząsa. Do mnie? – zastanawia się kobitka. Chyba nie? A może jednak do mnie? Pewnie myśli, że i ja przebieraniec. Pora umierać.

   Żeby była jasność: mam głębokie poczucie empatii w stosunku do osób nie z własnej woli dotkniętych innością, choćby transseksualistów. Jest niewyobrażalnym piekłem pozostać uwięzionym w ciele, którego się nienawidzi, mentalnie będą kim innym. Presja odgrywania właściwej roli społecznej, zgodnie oczekiwaniami zewnętrznymi musi być torturą trudną do zniesienia. Droga do uzyskania tożsamości płci wewnętrznej z fizyczną jest długa, wyczerpująca i bolesna. A potem jeszcze wymaga odwagi.

Rozumiem transwestytę z jego upodobaniem do damskiej bielizny i fatałaszków, nie mnie oceniać, jak kto osiąga satysfakcję seksualną. Nie oburzają mnie geje i lesbijki, bo popęd, to popęd i nawet gdyby Zygmunt Freud powstał z grobu, nic nie poradzi. Byle tylko nie dowodził, że to norma, bo kiedyś dojdziemy do absurdu, jak w tym dowcipie o dwóch panach gawędzących przy piwie:

 – Powiem ci coś o Franku. Ale cicho o tym.

– Jasne!

– Wiesz, że Franek jest hetero?

– No co ty?! Błeee…

Ale my nie o tym. Przydługi nieco wstęp jest po to, by zapytać co się stanie, gdy ustawimy wystrojonego w kieckę faceta w Oknie Overtona.

  To pojęcie z zakresu inżynierii społecznej, czyli krótko mówiąc, technik manipulacji, wyprowadzone przez Josepha P. Overtona, Amerykanina, speca od socjotechniki. W skrócie, istota zjawiska zasadza się wokół szeregu technik ukierunkowanych na społeczeństwo, w celu zmiany jego nastawienia wobec konkretnego zjawiska, z nieakceptowalnego i niedozwolonego przez akceptowalne, popularne, a w końcu wymagające legalizacji.

Jak to się robi? Etapami.

  Gdyby próbować wyobrazić sobie kontinuum czasowe w postaci, dajmy na to, linii prostej podzielonej na wymienione wyżej etapy i nałożyć nań ruchome okno, takie jak z kalendarzy, które przesuwamy na różne daty, to mniej więcej w podobny sposób wygląda ruch Okna Overtona. Jest ono wypełnione świadomością społeczną, a w przypadku naszej męskiej kiecki przesuwa się następująco:

Etap O – Niedozwolone 

Spódnica i sukienka są dla są wyłącznymi atrybutami kobiecości. Nikt w to nie wątpi. W mediach informacje o trendach modowych w zakresie tego rodzaju odzieży kierowane są wyłącznie do kobiet. Żaden mężczyzna z własnej woli nie wyjdzie na ulice w szmizjerce, no chyba że za ciężkie pieniądze, ale też chyłkiem. W społecznej świadomości mocno tkwi  zależność: sukienka równa się kobieta. Tożsamość płciowa jest pojęciem jednoznacznym.

Etap I – Niedozwolone, ale z pewnymi zastrzeżeniami

Temat możliwości wyboru tożsamości płciowej i jej uzewnętrznienia w ubiorze zaczyna pojawiać się na różnego rodzaju konferencjach, pretendujących do miana naukowych. W mediach pojawiają się informacje, że odbyło się takie czy inne spotkanie ekspertów, cytowane są teorie i argumenty przemawiające za tym, że w zakresie konsekwentnego przypisania rodzaju ubioru do płci i upartego czepiania się jednopłciowości osobniczej niektóre społeczeństwa tkwiły w błędzie, bo na przykład w krajach arabskich dżelaby od pokoleń noszą i kobiety i mężczyźni, a seksualnie wszystko gra. Temat zostaje poddany szerokiej dyskusji społecznej.

Etap II – Akceptowalne

Równouprawnienie płci, również w ubiorze, przechodzi do nowego stadium. Pojawiają się eleganckie terminy określające nowy trend – na przykład znany nam już  „gender”, który zaczyna być traktowany jako trzecia płeć. Mężczyzna w sukience w opinii społecznej przestaje być dziwadłem, które powinno się obwozić w klatce po jarmarkach, a jego widok rodzi jedynie spostrzeżenie, że  gender są wśród nas.

Etap III – Sensowne

Okno przesuwa się  z „akceptowalnego” na „ sensowne”. Tu argumentacja sięga prawa człowieka do wolności i nieskrępowanej kreacji. Przytaczane są argumenty z zakresu psychologii wskazujące, że nawet czasowe oderwanie się od własnej płci w wymiarze wizerunkowym ma dobroczynne konsekwencje dla szeroko rozumianego zdrowia psychicznego i pozwala lepiej zrozumieć płeć przeciwną, co automatycznie zmniejsza odległość z Marsa do Wenus i tworzy wspólny język dla obu płci.

Etap IV – Popularne

Gender jest popularyzowane przez media. Męscy celebryci publicznie pojawiają się w damskich kreacjach, kobiety celebrytki szeroko rozprawiają o nadejściu długo oczekiwanego porozumienia świata męskiego i żeńskiego. Polemika toczy się już nie o istotę zjawiska, a o jego historyczne lub mitologiczne wyprowadzenie z przeszłości. Przypomina się na przykład o rzymskich togach i ich miejscu we współczesnym sądownictwie. Celebryci z zapałem promują sklepy z odzieżą gender, epatują z ekranu nowymi, coraz to dziwaczniejszymi kreacjami, społeczny mechanizm naśladownictwa zaczyna działać w sposób podobny do biologicznej mimikry. Powstają internetowe społeczności gender, kluby, puby. Zjawisko zaczyna istnieć w przestrzeni publicznej.

Etap V – Legalizacja

Następuje przesunięcie ze sfery medialnej do legislacyjnej, gender znajduje swoje miejsce w polityce państwowej. Mniejszości uniskes domagają się ustaw penalizujących ich dyskryminację, powstają stosowne akty prawne. Mnożą się publikacje naukowe dowodzące, że bycie gender jest biologicznie oczywiste, a rodzice nie powinni ograniczać dzieci w wyborze płci, bo tego wymaga przynależność do nowoczesnego społeczeństwa.

 

     Gdzie obecnie jesteśmy?  Ano, przy literaturze fachowej.

Mamy już „Poradnik dla nauczycieli. Jak stosować zasadę równego traktowania kobiet i mężczyzn”, zakładający różne scenariusze zajęć przedszkolnych. Na przykład ten oznaczony numerem sześć nosi tytuł „Księżniczki i Rycerze”. Wszystko wzorowo opracowane, tylko tam Kopciuszek jest chłopcem, a ratuje go księżniczka. Charles Perrault i bracia Grimm przewracają się w grobie, bo dotąd całe pokolenia wierzyły, że Kopciuszek to dziewuszka, no, i jak świat światem, to książęta ratowali damy z opresji, a nie na odwrót. Nic w tym złego? Załóżmy, że nic, ale spójrzmy, co proponuje scenariusz numer dziewięć. To „Gender Quiz”. Tak się  nazywa. W tej wersji, kilkoro dzieci wychodzi do innego pokoju, gdzie znajdują się różne części garderoby. Maluchy dokonują zmiany płci: Jaś zakłada bibułkową, różową spódniczkę i żółtą perukę, Ola wciska na głowę bejsbolówkę, potem wracają na salę i jest zgadywanka qui pro quo. Zwykła zabawa? Owszem, jednorazowo, ale nie programowo, w powtarzalnych cyklach, bo to nosi już znamiona indoktrynacji.

    Pytam, gdzie podziała się praca psychologów i psychiatrów, grzmiących jednym głosem, że prawidłowa identyfikacja płciowa jest podstawową formą tożsamości społecznej, a jej istotą jest zgodność płci z fizycznymi cechami płciowymi, tworząca się poprzez oddziaływania środowiska rodzinnego, rówieśniczego i doświadczenia seksualne okresu dojrzewania.

    W istocie, mamy teraz do wyboru trzy płcie, tak jak kilka rodzajów pieczywa żytniego i tylko od naszej woli zależy, po które sięgniemy. Bardzo nowocześnie!

    Czy to  znaczy, że J. Money, który wprowadził do seksuologii pojęcie identyfikacji z płcią, nad którym pracowały i nadal pracują niemal wszystkie psychologiczne ośrodki naukowe, bredził jak Piekarski na mękach? No tak, ale to było w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym piątym roku, czyli w ubiegłym wieku, zatem mniej więcej w okolicach ery dinozaurów.

Co tam dinozaury! Wychodzi na to, że i pomysły Boga są passé.

Warto było, Panie Boże, tworzyć Adama i Ewę, a na dodatek w nadgodzinach?

Bo nowoczesne społeczeństwa, to już od dawna mają wolne weekendy.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Figiel · dnia 25.04.2015 12:52 · Czytań: 839 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 19
Komentarze
skroplami dnia 25.04.2015 13:56 Ocena: Świetne!
Dzięki za prawdę, cóż, opisałeś Sodomę i Gomorę.
Bóg jest niezmienny, nie zmienił zasad.
Nie sprzeciwiam się Bogu, sprzeciwiam się ludziom którzy przeciwko Bogu.
Nie postępując wg zaprzeczającym naturze
Mądrze, jasno, z uśmiechem, w sedno uderzasz i dobrze że niektórzy chociaż słyszą.
W czasach historycznych wszyscy sodomczycy i gomorczycy "wycięci" ogniem (plus jeszcze dwa miasta, odnaleźć można w Biblii), Lot z córkami wyjątkiem a żona słupem soli z tęsknoty za tym co tam miała i się za tym oglądała.
Dziwię się ludziom że są tak ślepi i nie rozumieją dlaczego otrzymali wolną wolę.
Nic nie będę tłumaczył, nie miejsce, ochoty brak.
Zbyt, do granic, sodomsko i gomorsko dziś wszędzie.
Cieszę się że zapowiedziany sąd w którym istnieje wyrok śmierć.
Sądził będzie Bóg wg swego prawa, nie ludzkiego.
Figiel dnia 25.04.2015 20:15
skroplami, miło Cię gościć pod tekstem:)

Powiadasz:
skroplami napisała:
Zbyt, do granic, sodomsko i gomorsko dziś wszędzie.


Mam nieustającą nadzieję, że tak źle jeszcze nie jest, aczkolwiek wyczyny współczesności też potrafią wprawić osłupienie. W tym konkretnym tekście mniej chodzi o piętnowanie zjawiska, ile pokazanie jednego z mechanizmów manipulacyjnych, którym jako społeczeństwo podlegamy.
Co do zapowiedzianego Sadu Ostatecznego, to mam nadzieję, że Bóg okaże się łaskawy i sądzić będzie według motywów, a nie czynów. Czasem mam wrażenie, że trudno Go zadowolić...
Dziękuję za komentarz i ocenę.
Pozdrawiam:)
Krystyna Habrat dnia 25.04.2015 21:27
Nie na darmo należysz do grona moich Ulubionych. Widzę, że jesteś oblatana w temacie (zaraz, a może oblatany?) a potraktowałaś to z takim przymrużeniem oka, tak lekkostrawnie, że czytałam z przyjemnością. Pod konic przywołujesz psychologów, więc się ponownie czuję zobligowana do wypowiedzi, choć wyczuwam, że jesteś w tym znawcą. Wspomnę, że za dawnych czasów miałam na omawiane przez ciebie tematy (bo nie jeden poruszasz) wykłady z psychologii klinicznej i to prowadzone przez pełna werwy i humoru panią... Wandę Półtawską i ona te sprawy przedstawiała bardzo rzeczowo, tak jak lekarzowi psychiatrze przystało: bez tendencyjności. No, ale o wielu sprawach, o których się teraz trąbi , dowiedziałam się już później.
Ja jednak feministkom mam za złe, że każą kobietom dorównywać mężczyznom, bo ja tam nie mogłam pogodzić obowiązków zawodowych z wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu, nie mówiąc już o zaniedbaniu jakiegoś może talentu, czy ambicji naukowych, bo po prostu zabrakło na to czasu. I taki chyba los większości zapracowanych i zmęczonych kobiet. Pewnie dlatego pokolenie naszych matek, choć przeżyło wojnę i niemiecką okupację, dożywa późniejszego wieku, niż ich nowoczesne, zatyrane, pracujące córki.
Dobra Cobra dnia 25.04.2015 22:13 Ocena: Świetne!
Cholernie mocne! I bardzo odważne!


Brawo!

Dobra Cobra
Figiel dnia 25.04.2015 22:32
Krystyno, dziękuję Ci za obecność, a fakt, że zaliczasz mnie do Ulubionych to dla mnie zaszczyt. W istocie, potraktowałam temat z przymrużeniem oka, wszak próbowałam napisać felieton, bo grzmieć z katedry jakoś nie umiem, i sadzę, ze grzmienie byłoby wręcz niestrawne dla czytelnika. Jeżeli udało mi się nie zagrzmieć, a coś pokazać, to jestem bardzo zadowolona.
Istotnie, jakiś czas temu, zanim temat transseksualizmu czy odmienności preferencji seksualnych trafił do przestrzeni publicznej w takiej formie, jak obecnie, był szeroko dyskutowany w kręgach psychiatrów i seksuologów właśnie w kategoriach rzeczowości. Nie dziwne więc, że zapamiętałaś wykłady pani Wandy Półtawskiej, a nie pamiętasz zapewne, gdzie i czy w ogóle czytałaś o tym w czasopismach, choćby kobiecych.
Odnośnie feministek mam dość podobne zdanie. W ogóle kobiecość nam współcześnie jakoś umyka. Gdy oglądam filmy czy zdjęcia choćby z ubiegłego wieku i patrzę na ówczesne panie, myślę sobie: jakie one piękne i wdzięczne, jak bardzo kobiece, nawet te zatyrane. A w ogóle, przy tamtych damach, to z zakresu kokieterii opanowałam jedynie patrzenie spode łba i warczenie na faceta :)
Dziękuję Krystyno za obszerny komentarz i pozdrawiam:)
Miroslaw Sliwa dnia 26.04.2015 02:59 Ocena: Świetne!
Figielku, świetna robota i niech ktoś spróbuje zarzucić Ci nierzetelność to zagryzę.

Myślę, że warto zadać sobie pytanie; Po co ci ludzie, którzy to promują, to promują?

Żeby za bardzo się nie rozgadywać; powiem tylko tyle, że Ci którzy kochają ludzkość jednocześnie pasjami nienawidzą ludzi, zwykłych poszczególnych ludzi.

Pamiętasz Figielku, hasło które robiło furorę za komuny? System jest wspaniały, tylko ludzie do niego nie dorośli.

Komuniści i hitlerowcy siłą próbowali wprowadzić nam raj na ziemi, a dzisiejsi rewolucjoniści robią to absurdem.

Oni w gruncie rzeczy wiedzą, że tak się nie da, ale co spieprzą, to spieprzą.

Figielku oni to robią, bo nas nienawidzą. A wiesz za co nas nienawidzą? Nienawidzą nas za to, że mamy wolną wolę.

Dosyć jednak biadolenia. Spójrz na to oczami lewka - rewolucjonisty. Co on widzi?

Dziesiątki tysięcy ludzi zaangażowanych w grupach rekonstrukcji historycznej. Ci ludzie nie tylko zdobywają dokładniusiejką wiedzę historyczną w zakresie, który prezentują, ale starają się żyć wartościami epoki. Na rekonstrukcje przychodzą miliony ludzi w kraju. Dzieci w zbroję albo w mundur patrzą się jak w bajkę. Dzieciaki, które ledwo składają litery już chcą czytać książki historyczne.
Dzieci uczą się same z siebie, co to honor i przyzwoitość.

Dobrze; tamci mają kasę i media, ale człowiek w końcu wyczuwa fałsz.
Chyba jednak pozbieramy się z marazmu.

Tekst świetny, a Ty Figielku jesteś właśnie przyzwoitym człowiekiem. Przyzwoity człowiek zawsze zrobi to, co należy. Powyższym tekstem to uczyniłaś.

Pozdrawiam serdecznie. :)
Mirek
Vanillivi dnia 26.04.2015 03:07
Figielku, przyznam szczerze, że mam mocno mieszane uczucia po przeczytaniu tego tekstu. Rozmawialiśmy o nim w redakcji, jest napisany całkiem poprawnie i to przesądziło o umieszczeniu go na górnej półce, ale pod względem treści nie powala.
To takie odgrzewanie po raz kolejny histerii z gender, to już było tyle razy wyjaśniane, wałkowane, obśmiewane, a tu kolejny taki tekst. Dla mnie, osobiście, wiele nie wnoszący, chociaż może inni coś z niego wyniosą.
Są tu, mimo wszystko, fragmenty napisane całkiem zgrabnie, z dystansem i humorem, które dobrze się czyta, stanowią jakąś parodię rzeczywistości.
Ale już to opisywanie kolejnych stadiów, inżynierii społecznych, to zakrawa na absurd.
Serio? Jeszcze ktoś wierzy, że rząd/unia/system chce zmieniać płeć przedszkolakom? Trochę dystansu, nie wszystko, co mówią prawicowe media, jest rzeczywistością ;).


Masz bardzo wiele wartościowych tekstów, które cenię. Hikkikomori, na przykład, mnie zachwyciło.
Tutaj niestety, mam wrażenie, że w dość banalny sposób poszłaś za pewnym trendem medialnym, co nie dało dobrego efektu.
Ale wiem, że stać Cię na więcej, ogólnie cenię Twoje pisanie i chętnie będę wracać do Twoich tekstów.
Figiel dnia 26.04.2015 09:20
DoCo

Ojej! Same wykrzykniki! Dzięki!


Mirku, dziekuję :)
Co prawda nie trzeba od razu zagryzać oponentów, bo krytyka rozwija i zmusza do szukania mocniejszych argumentów dla własnych racji, ale zawsze możemy pyskować jednym głosem, przynajmniej będzie głośniej:)

Zgadzam się z Tobą, że wymuszone zmiany w świadomości społecznej, w tym obyczajowości maja stworzyć społeczeństwa bezwolne, cierpiące na bóle kręgosłupa moralnego i zdolne przyjąć każdą pozycję, byle tylko nie bolało. Zastanawiam się tylko, czy słusznie mówisz o nienawiści - to pojęcie z zakresu emocji, a nie sadzę by tu chodziło emocje, raczej swoistą pragmatykę.

Ten tekst może sugerować, że mienię się jakimś obrońcą moralności. Otóż, nie. Zwyczajnie żal mi wartości tradycyjnych, które pokolenia skłaniały do czynów wielkich, bezprzykładnej odwagi, postępków honorowych i poszanowania godności nie tylko własnej, ale i wroga. Mam wrażenie, że obecnie mamy społeczeństwo rozmemłane, niechlujne etycznie, ogłupione kasą, a promowanie wartości gender jest jednym z przejawów rozmywania granicy aksjologicznej.
Ponadto, odbiera nam się intymność sfery seksualnej. Zresztą, intymność rozumianą szeroko.
Tak sobie myślę,że gdybym weszła jako gość do cudzego domu i tuż po przywitaniu zapytała gospodarza jak często kocha się ze swoją żoną i jaką pozycję preferuje, pewnie uznałby mnie za niekrzesaną istotę i skrócił wizytę do minimum. Za to środki masowego przekazu goszcząc w naszych domach zalewają nas treściami seksualnymi, a kolorowe pisma dla młodzieży uczą jak osiągać orgazm. I znów, żeby było jasne - nie mówię, że dzieciaki maja żyć w nieświadomości, natomiast wkurza mnie, że pstrokate pisma "edukują" młodzież na siłę, nie bacząc na to, że nie każdy młody odbiorca w grupie adresatów dojrzał do tych treści.

Ojej, znów się rozdziamotałam:)

Vanillivi

Rozumiem, że masz mieszane uczucia, takie prawo odbiorcy :) Dziękuję za docenienie dystansu i humoru.
Prawdę mówiąc, to nie jest tekst o gender, a o czymś innym, na przykładzie gender - celowo zresztą wybranym, właśnie dlatego, że oklepany i przetrawiony tysiąckrotnie, co daje gwarancję, że czytelnik nie będzie zmuszony do rozgryzania istoty zjawiska, bo chyba każdy ma na ten temat już ugruntowanie zdanie, więc może skupić się na innych treściach.

Naprawdę wierzysz, że naczytałam się prasy prawicowej i łykam objawione tam prawdy?

Nie. Zdecydowanie nie. Vanillivi, nie wierzysz w inżynierię społeczną? Toż nawet Wikipedia o niej krzyczy, a opracowań stricte naukowych nie zliczę.
To chyba pójdę do dziekanatu UW, zmuszę sekretarkę do udania się do archiwum, odgrzebania akt i poproszę, by dołączyła tam mój dyplom, bo teraz mówią, że mnie głupot uczyli i chyba z rok straciłam na zgłębianie prakseologii i socjotechniki, a jeszcze kazali mi z tych manipulacji egzamin zdawać, i to w czasach, gdy prawica jeszcze nie istniała.


Vanillivi napisała:
Serio? Jeszcze ktoś wierzy, że rząd/unia/system chce zmieniać płeć przedszkolakom?


A można wierzyć, że społeczeństwa ewoluują w dowolnym kierunku, zależnie od własnego widzimisię i nikt, absolutnie nikt nie ma nad tym kontroli, bo to zwykłe zmiany obyczajowe, niejako naturalnie następujące?
To wybacz, bardzo uproszczone myślenie, ale takie własnie ma być, by jednostka nie dostrzegała, że została poddana manipulacji. Dokładnie tak, jak w zabiegach podprogowych - coś wpada do świadomości, ale źródła impulsu nie sposób odtworzyć. Dlatego właśnie reklamy podprogowe zostały zakazane, natomiast inne techniki mają się w najlepsze, kwitną i są szeroko stosowane choćby w zarządzaniu zasobami ludzkimi w instytucjach na całym świecie.

Oczywiście, możemy w prakseologię i socjotechnikę nie wierzyć i udawać, że to teorie spiskowe. Wygodniej i spokojniej się żyje, a poczucie podmiotowości szybuje w górę. W sumie, fajnie.


Natomiast zgadzam się z jednym: tekst rzeczywiście jest banalny, bo ślizga się po ogromie wiedzy i wyświechtanym temacie. Ale prace naukowe, to chyba nie tu :)

Pozdrawiam serdecznie:)
Miroslaw Sliwa dnia 26.04.2015 11:54 Ocena: Świetne!
Figielku, muszę Ci się przyznać, że w życiu, to ja trochę takim łobuzem byłem, więc tytułu do moralizowania zbyt wielkiego nie mam, jednakże podobnie jak Tobie żal mi tych wartości, które czynią życie pięknym i dobrym.

Wiesz czemu mówię o nienawiści z ich strony?
Za tym wszystkim kryją się przecież konkretni ludzie, z ułomnościami dotyczącymi każdego człowieka.
Zgadnij jakie kompleksy musi mieć "jajogłowiec", którego zdradzają wszystkie kobiety, po kolei albo który w bezsenne noce wyśnił sobie idealny system powszechnej szczęśliwości, a tu nic.
Łażą ludziska po ulicach i żaden nie przejmie się wspaniałą ideą "jajogłowca" tylko myśli o jakichś przyziemnych sprawach.
W sumie z dobrych chęci rodzi się w tych umysłach żądza zagłady tej mierzwy ludzkiej, bo oni tak o nas myślą.
Figielku, ci ludzie mają namiętności, a ich megalomania wynika z kompleksu niższości.
Przegrają jednak, choć narobią jeszcze wiele szkód.

Aha, Twój tekst wcale banalny nie jest, a komu tam w głowie ścigają się jeszcze ze dwie szare komóry ten wie w czym rzecz.
Pewno, że na ten temat można by napisać wiele tomów, a i tak zostałby on niewyczerpany.
To jest Twoja cegiełka w w/w sprawie i mnie to pasuje.
Podkreślam, że kwalifikacji na moralistę nie mam, ale żal mi zwykłego, przyzwoitego życia.

Pozdrawiam.

Mirek
Vanillivi dnia 26.04.2015 17:09
Figielku, nie chciałam zaczynać tutaj dyskusji o gender, bo zaraz pod Twoim tekstem rozwinie się walka ideologiczna, zamiast merytorycznej rozmowy o felietonie, skoro jednak wywołałaś mnie do odpowiedzi, to może ustosunkuje się krótko.

Cytat:
Naprawdę wierzysz, że naczytałam się prasy prawicowej i łykam objawione tam prawdy?

Mam wrażenie, że chcąc nie chcąc, przejęłaś sposób myślenia i część obaw tamże artykułowanych.

Cytat:
Vanillivi, nie wierzysz w inżynierię społeczną? Toż nawet Wikipedia o niej krzyczy, a opracowań stricte naukowych nie zliczę.To chyba pójdę do dziekanatu UW, zmuszę sekretarkę do udania się do archiwum, odgrzebania akt i poproszę, by dołączyła tam mój dyplom, bo teraz mówią, że mnie głupot uczyli i chyba z rok straciłam na zgłębianie prakseologii i socjotechniki, a jeszcze kazali mi z tych manipulacji egzamin zdawać, i to w czasach, gdy prawica jeszcze nie istniała.


Oczywiście, że istnieje inżynieria społeczna, sama, ze względu na ukończony kierunek studiów, mam dość sporą wiedzę w tym temacie. Tak samo jak oczywistym jest, że rząd/władza w jakiś sposób zawsze próbuje oddziaływać na kierunek przemian obyczajowych. Rzecz w tym, że mieszanie tego pojęcia tutaj jest nieco... śmieszne i świadczy o bezkrytycznym przyjęciu lęków, histerii, wywołanej przez część prawicy.

Z pojęciem gender jest taki problem, że to pojęcie użyteczne w dyskusjach w środowisku akademickim, poza nim wprowadza niestety bardzo wiele zamętu. Bo nie oszukujmy się, 90% społeczeństwa zupełnie tego określenia nie rozumie, co sprzyja podkreślaniu strachu i sianiu zamętu.
Prawa jest taka, że w zasadzie nie ma w przyrodzie wyznawców ideologii gender, takich, jakimi ich malują prawicowe media. To trochę walka z wiatrakami.
Od dawna istniały szkolenia genderowe, sama w takich brałam udział, skupiały się głównie na tak strasznych kwestiach, jak to, czy w męskiej toalecie warto zamontować przewijak, na potrzeby ojców którzy są sami z dzieckiem, albo czy lokalizacja w pobliżu ciemnego parkingu w godzinach nocnych może zniechęcić potencjalne uczestniczki do udziału w kursie.
Oczywiście, jest to jakieś oddziaływanie na zmiany społeczne - dalekie jednak od narracji, narzucanej przez część prawicy.
Dzisiaj faktyczne dużo więcej mówi się o potrzebach mniejszości - w tym seksualnych, czy ludzi transpłciowych. Moim zdaniem to dobrze, że tacy ludzie nie muszą bać się przyznać do swojej orientacji, w coraz mniejszym stopniu grozi im za to przemoc czy np. zwolnienie z pracy, choć takie przypadki nadal się zdarzają.
Ale czy to, że jedna osoba na milion o zaburzonej identyfikacji płciowej zrobi sobie operację zmiany płci, albo ekscentryczny muzyk będzie występował przebrany za kobietę, w jakikolwiek sposób może zagrozić milionom Polaków żyjących w tradycyjnych rodzinach? Nie sądzę.
Wygląda na to, że "antygenderyści" pomieszali wiele pojęć i obaw Polaków, tak że wyszedł z tego niezły worek absurdów. Ja na razie rzeczywistych zagrożeń w tym nie dostrzegam.

Cytat:
Ja jednak feministkom mam za złe, że każą kobietom dorównywać mężczyznom, bo ja tam nie mogłam pogodzić obowiązków zawodowych z wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu, nie mówiąc już o zaniedbaniu jakiegoś może talentu, czy ambicji naukowych, bo po prostu zabrakło na to czasu. I taki chyba los większości zapracowanych i zmęczonych kobiet.

Pozwolę sobie jeszcze się odnieść, jako młoda kobieta, która nigdy nie musiała dorównywać mężczyznom, bo zawsze na studiach i w pracy zawodowej była od wielu lepsza. A czy nie uważasz, że optymalna sytuacja jest wtedy, gdy kobieta może sama zdecydować, czy chce pracować zawodowo, czy poświęcić się wychowaniu dzieci i ma możliwości, by to połączyć?
Możliwość wyboru, to słowo klucz.

Myślę, że jeżeli dyskusja się rozwinie i powstanie taka potrzeba, to może lepiej będzie kontynuować ją na forum.
Heisenberg dnia 26.04.2015 18:25
Trudno mi patrzeć na sprawę poruszoną w tekście w kategoriach niehumorystycznych, a że felieton napisany jest z przymrużeniem oka, to zasadniczo nic przeciwko niemu nie mam. Okej, temat rozwałkowany, banalny i już wszyscy nim wymiotują, ale ukazany tu został - tak myślę - całkiem zgrabnie i w ciekawy sposób.

Powiem szczerze, że nie wiem, o co chodzi z tymi przedszkolami, samego tematu gender unikam, bo po prostu znajduję w kwestiach społecznych czy społeczno-politycznych zagadnienia, które bardziej mnie ciekawią, dlatego też trudno byłoby mi się wypowiedzieć w dyskusji. Niemniej takie rzeczy:
Cytat:
Jaś za­kła­da bi­buł­ko­wą, ró­żo­wą spód­nicz­kę i żółtą pe­ru­kę, Ola wci­ska na głowę bejs­bo­lów­kę, potem wra­ca­ją na salę i jest zga­dy­wan­ka qui pro quo.

mnie po prostu - no właśnie, znowu to samo - śmieszą. Gdybym był takim Jasiem, to po tego typu zabawie pewnie resztę dnia bym płakał, a w domu powiedział, że nigdy więcej nie pójdę do przedszkola :D Z drugiej strony, na przykład, wolę dziewczyny w sportowych butach niż szpilkach, o kieckach już nie wspominając. Tak jakoś.

Pozdrowienia
mike17 dnia 26.04.2015 18:47 Ocena: Świetne!
Pod pozornie żartobliwym tekstem kryje się wiele z tego, co zasyfia naszą zdrową jak dotąd polską rzeczywistość, a mianowicie uznawanie tego, co przez setki lat było zboczeniem i totalnym blamażem za coś, co dziś może nie staje się cnotą, ale jest ok, trzeba to szanować, czapki z głów, morda w kubeł, bo jak się zbyt ostro wyskoczy z krytyką, to jeszcze do sądu podadzą, a tam, to już wszystko możliwe w tych skurwiałych czasach.

Posłużę się przykładami: kiedy chadzałem na komisje wojskowe, dla tych zresztą bez szans na capnięcie mnie do woja, widywałem przeróżne sytuacje: otóż kolesie z tatuażami (dziś poroniona norma) błyskawicznie kierowani byli do wojskowego psychiatry do kliniki na Koszykową, a tam był hardcore, ci z piercingiem i sodomici także w trybie natychmiastowym.
Tatuaż i bycie pederastą dyskwalifikowało wówczas młodego mężczyznę.
A dziś?
Mniejszości seksualne usiłują terroryzować innych, stawiając się na równi z ludźmi normalnymi, tyle że ci żyją jak Bóg przykazał czyli kobieta + mężczyzna.
Jeśli chłop wsadza członka drugiemu w odbyt, albo robi mu loda, to mam to uznać za normalne, zdrowe zachowanie?

Gender to małe gówienko, które tak jak stalinizm i hitleryzm pożyje lat kilka, a potem skona, bo Europa nie jest jednak aż tak wypaczona, jakby co poniektórzy chcieli.
Nie będzie nigdy trzeciej płci, ani płci kulturowej - jest tylko penis i wagina.
I kiedy mężczyzna zapładnia kobietę, a nie jako para jednej płci adoptuje bezbronne dziecko i wychowuje je według chorego schematu, tylko wtenczas można mówić o normalnej rodzinie, nie zaś o lesbijsko-sodomickim związku, który nigdy nie przekaże tego, co dać może matka i ojciec, ci, którzy od wieków są tymi, których powołano do pieczy na rozwojem dziecka.

Jak nikt nigdy nie wygrał z Bogiem, a wielu swą słabowitą rączkę podnosiło na wiarę, tak z normą w sferze seksualności tego nikt nic nie wskóra - owszem jakieś przypadki dewiantów się zapewne pojawią, ale przetrwa model odwieczny - on i ona, i naturalnie zrodzone dzieci.
Reszta to bzdet na resorach, jak różne "pomysły", które lądowały na śmietniku historii.

Tekst choć pozornie lekki, wcale takim nie jest, nie odebrałem go tak - ukazuje bardzo groźne i smutne trendy w naszym kraju, i myślę, kim będą ofiary gender za X lat, dobrymi ludźmi, dobrymi fachowcami, czym objawi się wypaczenie ich psychiki.
Boję się tego, co kiedyś będzie, bo na lepsze się nie zanosi.

Ale jak to w starym porzekadle: "Dobrego i karczma nie zepsuje, a złego i kościół nie nawróci".
Usunięty dnia 27.04.2015 00:12
Tekst niestety niczego nie wnosi do tematu, jest zaledwie opowiedzeniem się po jednej ze stron. A szkoda, bo chyba każdy z nas ma doświadczenia osobiste z przejawami spod znaku "gender", które - gdyby je ubrać w słowa - byłyby ciekawsze i nawet rzetelniejsze, jako egzemplifikacja problemu, naoczne świadectwo.

Co do dyskusji, która pogłębiła temat, zgadzam się poniekąd z Vanillivi. Temat się nadmiernie wyolbrzymia. Nadaje mu się wymiar społeczny, podczas gdy on dotyka jednostek i jest bardzo osobisty.

Od siebie dodam, że niestety społeczeństwo ma zwyczaj naciskania na Rząd, aby wydawał oficjalne werdykty w sprawach, w których sami ludzie powinni decydować, jako że są to ich sprawy prywatne. Naciski na stosowne rozwiązania systemowe wywierają ludzie niedojrzali, tacy, co to nie lubią wiedzieć, że ktoś jest inny od nich i jako taki zagraża. Odmienność obraża ich takosamość poddając ją w wątpliwość. Jakby zjawisko "gender" miało charakter kulturowej lub wręcz gatunkowej ewolucji. Stąd wymysły, że heteryków będzie ubywało, a gejoza się rozszerzy, co jest myśleniem ciemnego grodu.

Sprawy prywatne nie wymagają żadnych systemowych rozwiązań. To samo tyczy się wychowywania dzieci. Wychowanie odbywa się w domu przez rodziców, a nie w szkole przez program nauki. Szkoła ma traktować dziecko, jak człowieka bez względu na płeć i światopogląd, jaki panuje w jego domu.

Reasumując, nie byłoby wielu tego typu problemów, gdyby ludzie należycie cenili życie prywatne, jako coś najcenniejszego, do którego nikt nie powinien się wtrącać.
Miroslaw Sliwa dnia 27.04.2015 00:57 Ocena: Świetne!
Cała lewicowa propaganda, działa na zasadzie budzenia najniższych instynktów w człowieku.
Figiel w swoim felietonie unaocznia, że wszechobecne media, które mają wpływ na nas wszystkich, dlaczegoś promują zwykłą perwersję.
Schemat wygląda tak: wolność = zabawa = perwersja.
Każdy przeciętny Kowalski wie, że życie ma tylko jedno i że tak lekko traktować go nie powinien.
Jajogłowe cwaniaki wierzą jednak, że jak młodemu człowiekowi wdrukują w mózg pewne schematy, to będzie nimi myślał do końca życia.
Błąd jajogłowcy. Człowiek ma wolną wolę i ostatecznie jakiś ogląd rzeczywistości. Człowiek jak pies, zawsze może urwać się z łańcucha.
Popracujcie już teraz nad jakimś bardziej diabelskim pomysłem, bo gender przestaje działać.
I jeszcze jedno w wypadku, gdyby trafili tu do nas panowie z państwa islamskiego, to pewien jestem, że ci wszyscy "liberałowie" walić będą łbem przed Allachem na wyprzódki, bo to klasyczne ofiary syndromy sztokholmskiego.
Cześć.
introwerka dnia 27.04.2015 09:55
Figiel,

ja także mam bardzo mieszane uczucia. Przedstawiona w Twoim tekście hipoteza nie przekonuje, wydaje się zbyt wybiórcza. Nie bardzo też rozumiem tok Twojego rozumowania: najpierw kontrastujesz "nienormalny" gender z "normalną" homoseksualnością, by po chwili stwierdzić

Cytat:
Byle tylko nie do­wo­dził, że to norma

Zabrakło mi natomiast w Twoim tekście wrażliwości na drugiego człowieka - tej, z której dałaś się poznać jako autorka np. świetnego "Chaines. Erraty do Balu bezsennych". Jako osoba przebywająca często na pograniczu dwóch światów, nazwijmy je umownie: "nowoczesnego" i "tradycyjnego" widzę, że problemem jest wzajemna nieufność, prowadząca do postrzegania pierwszych jako "istoty z księżyca", drugich jako "fundamentalistycznych oszołomów". Szkoda, że Twój tekst, przedstawiając oponentów w kabaretowym ujęciu, nie przyczynił się do zmniejszenia tej nieufności.

Pozdrawiam.
Figiel dnia 28.04.2015 00:58
No, cóż, wygląda na to, że hasło "gender" powoduje dyskusje, wiec dla mnie jako autora z publikacji tekstu wynika nauka, by rozważniej dobierać przykłady, gdyż może być tak, że przykład przysłoni sedno. Zostawmy w spokoju gejów, lesbijki, transwestytów i transseksualistów. To nie o nich jest ten tekst, a o jednej z manipulacji stosowanych przez media w celu rozpropagowania jakiejś idei. Gender jest tu jedynie przykładem. Oczywiście, tekst nie jest wolny od mojego protestu przeciw tworzeniu społeczeństwa uniseks, gdzie granica między płciami rozmywa się i przestaje istnieć pierwiastek męski oraz żeński. Powtarzam: mowa o płciach, a nie orientacjach seksualnych.
Pod Okno Overtona można podstawić wszystko, choćby eugeniczną tezę: osoby ułomne, stare, chore psychicznie powinny być eliminowane ze społeczeństwa. Czy Okno w tym przypadku zadziała? Oczywiście, tym bardziej w społeczeństwie, które emerytów traktuje jak zło konieczne, bo przecież trzeba na nich harować. Proszę pokazać ludziom wizję społeczeństwa wolnego od starców zaklepujących terminy do lekarzy, a do tego poddawanych kosztownym leczeniom, wizję płacenia składek emerytalnych na siebie, a nie innych, a już widzę rzesze zwolenników nowego pomysłu. Media maja zdolność uczynienia z ułomności aksjologicznej cnoty. I tak naprawdę, mogą nam wmówić wszystko, co więcej, argumentacje będą wydawały się wcale rzeczowe, a ponieważ część ludzi lubi, jak im podać co gotowe pod nos, to chętnie łykną, bez chwili zastanowienia.

Mirku,
myślę, że mało kto może mienić się autorytetem moralnym i uzurpować sobie prawo do moralizowania. Natomiast własne zdanie zawsze można mieć, a i dobrze pozwolić by inni mieli odmienne.
Masz niewątpliwie rację, mówiąc,że megalomania wynika z kompleksu niższości i być może cierpią na niego ci, którzy za manipulacjami stoją, promując wartości mające zniszczyć wzorce tradycyjne i wymienić je na inne. Jednak każde działanie winno być celowe, więc zastanawiam się w jakim to celu i czemu ma służyć. Mówisz o nienawiści jako motywacji, ale sądzę, że tyle wysiłku, by zaspokoić nienawiść byłoby marnotrawstwem energii.

Vanillivi

też myślę, że do pojęcia gender wrzucono praktycznie wszystko, łącznie z odmiennością preferencji seksualnych, podczas gdy istota zjawiska odnosi się do płci społecznej czyli tego, co rozumiemy pod pojęciem kobiecości, męskości i roli płci w społeczeństwie. Jeszcze raz powtarzam, że jestem przeciwnikiem wizji społeczeństwa uniseks, ponieważ odmienność płci jest na tyle duża i w tak wielu aspektach, że nic sensownego z tego nie może wyniknąć, a na pewno już nic dobrego w zakresie szeroko rozumianego zdrowia psychicznego, bowiem identyfikacja z płcią jest jednym z jego osiowych aspektów.

Vanillivi napisała:
A czy nie uważasz, że optymalna sytuacja jest wtedy, gdy kobieta może sama zdecydować, czy chce pracować zawodowo, czy poświęcić się wychowaniu dzieci i ma możliwości, by to połączyć?


Oczywiście, że uważam, nie wiem jak mogłoby być inaczej!To - jak zauważyłaś - prawo wyboru, czy to drogi zawodowej, czy realizacji w planie rodzinnym. Tylko czy wolność wyboru sięga również decyzji o płci, która niejako nas określa? Czy pewnego dnia nie obudzimy się w świecie na opak, pełnym metroseksualnych drwali i dam dzierżących szable?

Heisenbergu,

własnie nad Jasiem się zastanawiam. Bo chłopiec, to chłopiec - zapatrzony we wzorzec taty. Powiedz Jasiowi, że jest baba, to koniec świata. Więcej, w domu rodzice starają się przygotować dziecko do przyszłej roli w społeczeństwie, tylko do jakiej? Do obydwu? Nie da się.
Oglądałam kiedyś film o Hindusie, który marzył by mieć potomka męskiego. Gdy urodziła się któraś z kolei dziewczynka, wmówił jej i wszystkim znajomym, że jest chłopcem. Dziewczyna cierpiała, odgrywając rolę, w której nie potrafiła się odnaleźć i doświadczając dojrzewania jako dziewczynka. Skończyło się tragicznie, bo inaczej nie mogło.

A co do szpilek i sportowego stylu i jedno i drugie może być bardzo kobiece, więc spokojna :)

Mike, ojej, jak żarliwie!

Ale powtórzę jeszcze raz - odmienność preferencji seksualnych to oddzielna sprawa.

Cytat:
Nie będzie nigdy trzeciej płci, ani płci kulturowej - jest tylko penis i wagina.


Właśnie mówią, że będzie i jest potrzebna, więc zastanawiam się po co.

Cytat:
myślę, kim będą ofiary gender za X lat, dobrymi ludźmi, dobrymi fachowcami, czym objawi się wypaczenie ich psychiki.


Ja Ci powiem: ludźmi hybrydami, nie należącymi do żadnego ze światów, ani męskiego, ani żeńskiego. Sama jestem taką hybrydą - po kilkudziesięciu latach pracy w stricte męskim zawodzie, z mężczyznami, myślę jak facet, działam zadaniowo jak facet, reaguję jak facet i... na nowo przywołuję utraconą kobiecość. Do świata mężczyzn należeć nigdy nie będę, bo widzą we mnie kobietę. Do świata kobiet nie należę, bo przestałam odczuwać z nim więź, trudno mi się z kobietami rozmawia. Żałuję, że własną hybrydowość uświadomiłam to sobie zbyt późno.

Ekszyn

Jak już wspomniałam tekst nie jest o preferencjach seksualnych, ale o odchodzeniu od identyfikacji z płcią. Moja wina w przekazie, powinnam była przewidzieć, że gdy padnie słowo gender, pierwsze co przyjdzie na myśl to geje i transseksualiści.
Zgadzam się, że to prywatne i intymne sprawy, podobnie jak z tym, że nie grozi nam zmiana znakomitej części społeczeństwa w homo. Ale grozi nijakość płci, uniseks. Moim zdaniem, oczywiście.

Mirku
nawet nie wiesz jak się cieszę, że zauważyłeś te media!

Przyznam jednak, że politycznie to ja raczej niedorozwinięta jestem, bo polityką się nie interesuję, jednak sądzę, że media służą obu stronom, tylko zależy która jest "na górze". Mam wrażenie, że promowanie luźnego stylu życia stało się wręcz nachalne. Konsumpcjonizm wszyscy hurtowo łyknęli jak świeżą bułeczkę, to teraz zaczęto grzebać w konkretnym człowieku i jego płciowości. Mądra nie jestem, ale czasem mam wrażenie, że chcą mnie ogłupić do cna.

introwerko

Cytat:
Nie bardzo też rozumiem tok Twojego rozumowania: najpierw kontrastujesz "nienormalny" gender z "normalną" homoseksualnością, by po chwili stwierdzićCytat:Byle tylko nie do­wo­dził, że to norma


No, własnie tłumaczę na okrągło:)
Gender rozumiem zgodnie z definicją, jako płeć kulturową lub społeczną. Płeć, nie orientację seksualną. Kobiecość i męskość, dlatego w końcowej części felietonu pytam, co stało się ze sztandarowym w psychologii pojęciem identyfikacji z płcią. Nie mam pojęcia skąd tu się inne opcje wzięły - albo zjawisko jest szersze niż definicyjne, albo to rzeczywiście worek na wszystko, o czym mówiła Vanillivi.

Eksperymentowanie z rolami męskimi i kobiecymi poprzez naśladowanie ubioru, zachowań płci przeciwnej uważam za niespecjalnie bezpieczne dla psychiki. Myślę, że część psychologów się ze mną zgodzi.

Natomiast cieszę się, ze zauważyłaś słowo "norma". Zatem wyjaśniam: jest różnica miedzy "normą" a "normalnością".
Homoseksualizm jest o tyle normalny, że występuje od zarania dziejów wśród ludzi, a również w świecie zwierząt, w pewnych okolicznościach.Orientacja homoseksualna u ludzi była, jest i będzie, bo to kwestia takiego a nie innego ukierunkowania popędu płciowego, niezależna od woli człowieka. Nie da się tego zmienić, a przynajmniej na razie nie umiemy, choć prawdę mówiąc nie wiem po co mielibyśmy to umieć, skoro odmienne orientacje doskonale sobie radzą i w zakresie seksualności i w doborze partnerów. To prywatna sprawa kto z kim, żadne prawo tego nie zabrania.
Jednak homoseksualizm nie jest normą. Norma, to pewna wartość uznana przez ogół, powszechna, którą deklaruje zdecydowana większość jakiejś populacji. Preferencje homoseksualne deklaruje mniejszość, zatem ich orientacja nie jest normą seksualną, tą normą jest orientacja hetero.

No cóż, myślałam, że pisząc o swoim stanowisku wobec innych orientacji oraz transseksualizmu wyraźnie dałam do zrozumienia, że to tekst nie o nich. Sama uznałabym się za niepoważną, z jednej strony pisząc o czymś z przekąsem, a z drugiej deklarując zrozumienie dla zjawiska.
To tekst jedynie o tym: media robią nam wodę z mózgu zachęcając do poeksperymentowania i oderwania się od własnej płci. Tylko tyle.


Dziękuję wszystkim za obecność pod tekstem, za przychylne i krytyczne komentarze. Wszystkie są dla mnie niezmiernie istotne.

Pozdrawiam:)
Bernierdh dnia 28.04.2015 04:15
Hej, przeczytałem i uważam, że felieton jest bardzo fajnie napisany, czyta się go bardzo przyjemnie, a ty przedstawiłaś swoje poglądy, z którymi zgadzam się po części. Ale są twoje, ale od tego są przecież felietony, żeby swoje poglądy wyrażać :) Robisz to świetnie.
Czy wnosi coś do tematu? Nie wiem. Na pewno jednak prowokuje dyskusję (a to wielce super). Czy raczej prowowałby, gdybyś nie popełniła niewybaczalnego grzechu. Mam na myśli użycie słowa gender (!!!).
Bo kiedy duża (niestety) część społeczeństwa usłyszy to zakazane słowo, to nagle wszelka dyskusja zanika, czerwień przyćmiewa spojrzenie, a piana w ustach przeszkadza w wyraźnym mówieniu - pozostaje tylko krzyczenie: o gejach, o Bogu, o trzeciej płci i innych ukochanych tematach.
Naprawdę nie spodziewałaś, że ludzie wykorzystają twój felieton do wykrzykiwania swoich poglądów? W naszym społeczeństwie często nawołuje się do nienawiści. Do miłości coś rzadko.
No, a jeśli chodzi o to o czym ten felieton jest, a nie o czym nie jest, to zgadzam się, że podobne zabawy w przedszkolach byłyby raczej szkodliwe dla psychiki. Podobnie jak Vanillivi nie wierzę, że ktokolwiek chciałby to robić, ale chyba byłoby to złe. Sprawia wrażenie narzucania jakiejś zmiany.
Ale.
Odniosłem, być może mylne, wrażenie, że krytykujesz całe zjawisko, z czym się jednak zgodzić nie mogę. Uważam, że dzieci (niekoniecznie od razu w przedszkolach, bo małe dzieci raczej nie wychwytują subtelności, ale w późniejszym okresie) powinny wiedzieć, że mają wybór, co do swojej tożsamości płciowej, preferencji seksualnych i wszelkich aspektów życia. Bo mają i żaden furiat z biblią im tej wolności nie odbierze.
Lansowanie sukienek u facetów - jestem przeciw, jako zadeklarowany przeciwnik wszelkiej propagandy.
Tłumaczenie ludziom, że jeśli chcą sobie założyć kieckę, to mogą - jestem jak najbardziej za.
Bo uważam, że przesada nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. I już.
Pozdrawiam serdecznie :)

PS: A jeśli chciałaś napisać przede wszystkim o tym, jak manipulują nami media, to bardzo ciekawy temat, ale chyba nienajlepiej dobrałaś proporcje :)
Quentin dnia 10.05.2015 22:08
Male or female?

A mnie się podoba. Znaczy tekst, nie faceci w kieckach.
Pewnie oczywista sprawa, i że już było, że nic nowego i w ogóle, po jaką cholerę, ale przecież ten temat stale wraca. Stale jest aktualny i będzie. Zmienia się tylko natężenie reakcji publiczności, że się tak wyrażę.

Z tymi poszczególnymi stadiami wcale nie jest źle. Znaczy nie to faktycznie jest problemem. Problem zaczyna się od momentu, gdy "coś" zaczyna być ideologią. Już dawno my, ludzie pogubiliśmy się w tym, co można zrobić ze sobą, a co z innymi. Nigdy nie rozumiałem tych, którzy za wszelką cenę próbują przekonywać nas, że coś jest dobre, albo złe. W tym właśnie rola człowieka, żeby wiedział sam, co można, a właściwie, co powinno się wiedzieć :-)

Pozdrawiam
Quen
Figiel dnia 22.05.2015 22:34
Bernierdh i Quentinie,
wybaczcie, że musieliście tak długo czekać na moją odpowiedź, to nie z lekceważenia ale zwyczajnie, przez pracę doba mi się skurczyła.

Bernierdh, mówisz
Cytat:
Uważam, że dzieci (niekoniecznie od razu w przedszkolach, bo małe dzieci raczej nie wychwytują subtelności, ale w późniejszym okresie) powinny wiedzieć, że mają wybór, co do swojej tożsamości płciowej, preferencji seksualnych i wszelkich aspektów życia.


Pełna zgoda, oczywiście. Wybór jest należny każdemu człowiekowi i rzeczywiście nikt nie ma prawa określać jaki młody człowiek powinien być lub nie. Z pewnymi zachowaniami można się nie zgadzać, ale taką osobę należy akceptować z całym dobrodziejstwem inwentarza. Jeżeli przeciw czemuś protestuję, to nie odnosi się to do tych osób, a do wmawiania całej reszcie, że to jest pożądane. Moim zdaniem nie jest, to osobisty wybór, ale dobrowolne odejście od normy nie czyni człowieka "trendy", a mam wrażenie, że to się chce nam przekazać.
A poza tym, masz rację, chyba coś mi proporcje nie zgrały, chciałam dwa grzybki w barszcz, a wystarczył jeden, byle dobrze ugotowany. A tu faktycznie, trochę trzeba pożuć:)

Quentinie
Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne, bo nie znalazłam takiego, w którym nie byłoby jakiejś bliskiej mi myśli. Tym razem również:)
Cytat:
W tym właśnie rola człowieka, żeby wiedział sam, co można,

Podpisuję się pod tym z czystym sumieniem. Człowiek winien mieć na tyle silny aksjologicznie, aby mógł sam kontrolować pod tym względem swoje poczynania i mógł uniezależnić się od - nazwijmy to - elementów opiniotwórczych. Jednak podobno z grupą nikt jeszcze nie wygrał. Kiedyś zrobiono badanie, gdzie jakiegoś nieszczęśnika posadzono w grupie, i pokazano mu planszę z dwoma kreskami, z których jedna była dłuższa, druga krótsza i poproszono go o wskazanie dłuższej. Żaden problem, facet wskazał prawidłowo. Wtedy inni członkowie grupy zaczęli twierdzić, że się myli. Chłopisko bronił się jakiś czas i dowodził, że ma rację, ale wskutek nacisku większości coraz słabiej i słabiej, aż w końcu przyznał, że krótsze jest dłuższe. No i właśnie o to krótsze mi chodzi.
Cieszę się, że się podobało:)
Pozdrawiam serdecznie:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Nuria
25/08/2019 22:16
Zaimków osobowych tyle, że można obdzielić z trzy utwory.… »
Lilah
25/08/2019 21:10
To świetnie, Mike. :) »
Opheliac
25/08/2019 21:04
Kreseczka, głównie Podoba mi się Olaboga City,… »
Opheliac
25/08/2019 20:57
Wodniczko, dziękuję za obecność i "odkopanie" ;) »
AntoniGrycuk
25/08/2019 20:28
Jolu, napisałem ten tekst po przeczytaniu tekstu… »
Kazjuno
25/08/2019 19:28
Narracja niezmiernie ciekawa. Pełno znakomitych porównań i… »
Marek Adam Grabowski
25/08/2019 19:25
Witaj na tym portalu. Na poprzednim nie czytałem demona,… »
Carvedilol
25/08/2019 18:43
Kazjuno Jolu dzięki za przeczytanie i komentarze… »
mike17
25/08/2019 18:22
Całkiem to fajne, Zdzisławie, z humorem i pewnym morałem.… »
Decand
25/08/2019 18:12
Kazjuno - za odczyt dziękuję, za komentarz również.… »
Decand
25/08/2019 18:09
Madawydar - bardzo dziękuję za odczyt i tak pozytywny… »
Kazjuno
25/08/2019 18:09
Zapomniałem o ocenie. Ale, Upsss... i nie mam możliwości… »
JOLA S.
25/08/2019 18:05
Odnajduję w tym tekście znajomy zapach. Czytając, pragnęłam… »
Kazjuno
25/08/2019 18:04
Na mój gust dużo tu poetyckiej prozy pomieszanej z… »
mike17
25/08/2019 18:03
Niebawem trzy nowe miniatury miłosne :) »
ShoutBox
  • Carvedilol
  • 25/08/2019 18:44
  • Vanillivi, dzięki i ode mnie za wrzucenie tekstu
  • AntoniGrycuk
  • 25/08/2019 16:10
  • Vanilivi, ja też dziękuję za dodanie tekstu po krótkiej przerwie.
  • Kazjuno
  • 25/08/2019 13:36
  • Dzięki Vanilivi
  • Vanillivi
  • 25/08/2019 13:29
  • Przepraszam wszystkich za problemy z publikacją.
  • Vanillivi
  • 25/08/2019 13:28
  • Wrzuciłam jeszcze kilka waszych tekstów, tych które najdłużej zalegały, korzystając z tego, że Wiktor nie zabrał mi jeszcze uprawnień. Mam nadzieję, że sytuacja się niebawem wyklaruje.
  • Kazjuno
  • 25/08/2019 11:51
  • Jednak Antoni Grycuk masz rację! Moja koleżanka rzeczywiście zasuwa w prozie. Trzeba JEJ dać ochłonąć. Chyba ledwo dyszy przygnieciona stertą makulatury, oczywiście też mojej...
  • Kazjuno
  • 25/08/2019 11:27
  • Komentujemy tylko ja z Tobą i jeszcze kilka miłych pań i łaskawych facetów. Reszta milczy; A Feith to moja dobra znajoma, ale od POETÓW. Mnie by na pewno opublikowała. Jednak cisza online. Przykre...
  • AntoniGrycuk
  • 25/08/2019 10:33
  • Ze specjalną, niekoniecznie związaną, dedykacją: [link]
  • AntoniGrycuk
  • 25/08/2019 08:57
  • Kazjuno, jest jedna Pani redaktor od prozy, Faith się zowie. Ale widzę, że ten portal umiera. Nie tylko ten. W ciągu 2 lat mojej bytności ilość komentarzy pod prozą spadła drastycznie.
  • Kazjuno
  • 25/08/2019 07:21
  • Szkoda, nie mamy redaktor od prozy. Nie mam nic do poetów, ale CI mają wykwalifikowaną trójkę. Nie dziwię się Vanilivi, że nie podołała. Ech, co za niesprawiedliwość...
Ostatnio widziani
Gości online:13
Najnowszy:Wojciech
Wspierają nas