Bociany - al-szamanka
Proza » Miniatura » Bociany
A A A

Czekałam na nie dłużej niż zwykle.
Pola za miastem zażółciły się już rzepakiem, lecz gniazdo na kominie starej piekarni pozostawało puste. Kiedyś, już od świtu przez nieszczelne okna mojego mieszkania sączył się z niczym nieporównywalny zapach chleba pieczonego według tajemnej receptury. Zaraz potem, jeszcze zanim ruszyły pierwsze samochody dostawcze, poranna cisza zaczynała wypełniać się najpierw pojedynczymi głosami, a potem uporczywym burczeniem rosnącej gromady emerytek, młodych matek poubieranych na szybko w domowe dresy i zaspanych, pokaszlujących wyrostków.
Wszyscy czekali na chleb.
I tak trwało latami. Każdego dnia. Aż do śmierci właściciela.
Wkrótce stara piekarnia stała się przedszkolem. Komin przetrwał, gdyż wybrali go sobie na mieszkanie Antek i Tekla.
Od tego czasu, sama nie wiem dlaczego, zaczęłam mierzyć moje życie ich powrotami.
Szczególnie latem naginałam dni do ptasiego rytmu. Zalewając wrzątkiem kawę w filiżance wiedzialam, że za chwilę Antek powita wschodzące słońce natarczywym klekotem, a potem wzniesie się, prostując ociężałe nocą skrzydła. Zawsze kołował nad kominem tak długo, aż jego partnerka, jak to prawdziwa kobieta ma w zwyczaju, kończyła czochranie piór i podnosiła w jego kierunku dziób, dając tym samym sygnał odlotu. Odfruwały za miasto na rozlegle, częściowo podmokłe tereny - prawdziwy raj.
Przez pierwsze dwa lata, gdy tylko pogoda sprzyjała, podążałam śladami ich skrzydeł na niebie. Siadywałam na rozgrzanym nasypie zardzewiałych torów kolejowych i, szydełkując, wchłaniałam w siebie świeżość soczystych, usianych kaczeńcami łąk. Tekla znała mnie. Zazwyczaj podchodziła do mojego stanowiska i, łypiąc w kierunku koszyka z prowiantem, zastygała na parę minut w dziwacznej pozie niby-baletnicy.
Myślałam, że tak będzie zawsze.
Nie miałam skrzydeł, a ziemia, w odróżnieniu od powietrza, usiana jest przeszkodami.
Złamana kość udowa zrastała się powoli i źle, ale w gnieździe pojawiło się ich pierwsze dziecko - Klemens - i postawiło mnie na nogi.
Kuśtykałam od okna do okna, czasami wychodziłam na powietrze, godzinami okupując ławeczkę obok przedszkola.
Następnych piskląt już nie liczyłam.
Były, byłam ja.

Ostatnio moja lekarka radziła mi bardziej na siebie uważać. Siły już nie te i serce coraz słabsze.
Ale doczekałam się. Bociany wróciły - brudne i wymęczone jak nigdy.
Mam przed sobą następny rok...

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
al-szamanka · dnia 16.05.2015 20:09 · Czytań: 967 · Średnia ocena: 4,9 · Komentarzy: 20
Komentarze
Dobra Cobra dnia 17.05.2015 15:41 Ocena: Bardzo dobre
Proza rozliczeniowa z życiem.


Droga al,

Jest czasem taka potrzeba, by napisać taki kawałek, co jest jak najbardziej zrozumiałe.


Można się zadumać, czytając... Takie polskie klimaty, które są nam najbliższe.



Pozdrawiam,

DoCo
mike17 dnia 17.05.2015 16:52 Ocena: Świetne!
Piękne wspomnienie, Aldonko, bardzo mi bliskie, bo i ja, jak wiesz, odmierzałem swoje życie życiem kogoś jeszcze, KOGOŚ, mojej jamniczki Kuleczki, i każdy rok Jej życia był dla mnie prezentem od LOSU, który lubi czasem polecieć w konia i niezłe spuścić baty...

To piękne, że potrafimy wiązać swoje życie ze zwierzętami, odnaleźć się w tym, jakoś to odbierać, nawet, jeśli to były bociany, które nie tak łatwo oswoić :)
I potem w miarę jak płynie czas, zauważamy, że lustrem, w którym się przeglądamy, są zwierzaki, ich starzenie się, przemijanie, gaśnięcie...
I nasze jakby z tym obok.

Wzruszający tekst, pełen melancholii i sentymentu do czasów minionych.
One nigdy nie umierają - lśnią w nas po czasu kres.
Tak było, jest, i będzie :)
Miroslaw Sliwa dnia 19.05.2015 09:02 Ocena: Świetne!
Aleś mnie, Aldonko, ułapiła za serce tą piękną miniaturą.
No istna perełka.

Przyszło nam żyć pomiędzy ludźmi (cywilizacja, "kultura";), którzy w imię jakiejś niepojętej pychy postanowili odkleić się od natury. Głupi i zgubny wybór. Skoro mamy tę prometejską naturę, to pamiętajmy jednak i o tym w jaki sposób Prometeusz skończył.

Możesz uważać się za szczęściarę jeśli wyczuwasz ten pierwotny rytm przyrody, jeśli potrafisz żyć w zgodzie z nim. I mnie, chwała Bogu, nie odbiło jeszcze do tego stopnia abym próbował negować naturalny porządek rzeczy.

A tak swoją drogą, nie śmieszy, ale przeraża mnie fakt, że współczesne dzieci nie potrafią odróżnić kaczki od gęsi, a stado naszych, poczciwych, polskich krów jest dla nich równie egzotyczne jak stado antylop gnu.

Piękny i poruszający obrazek wymalowałaś.
Dziękuję i pozdrawiam. :)

Mirek
mede_a dnia 19.05.2015 09:35 Ocena: Świetne!
Piękne wspomnienie. I napisane równie pięknym językiem. Nie rozumiem zatem, dlaczego dolna półka. To wielka sztuka napisać o czymś zwyczajnym - niezwyczajnie. A tak jest u Ciebie. Widać wielką komitywę z przyrodą, wrażliwość na jej przejawy. Bardzo mi się podobało.
palenieszkodzi dnia 19.05.2015 11:16
Do al-szamanki!

Ja także przeczytałam tekst z zaciekawieniem. Wcześniejsi komentatorzy, DoCo, Mike, Mirosław i mede-a ocenili go już tak trafnie, że nic chyba więcej nie mogę dodać. Może tylko podkreślę prostotę i zwyczajność miniaturki, będące jej siłą. Cieszą mnie takie niewydumane utworki, mające osadzenie w rzeczywistości.

Przypomniały mi się również słowa mojego ojca, który zawsze lubił żartować. Powiedział mianowicie, że jeśli człowiek zaczyna się zachwycać przyrodą, to znaczy, że już zbliża się do poważnego wieku :-). Może i coś w tym jest, a może po prostu pisarz czy poeta widzi więcej i piękniej. Pozdrawiam Autorkę, zadowolona z wizyty (a także szydełkująca amatorsko)
palcia:)


P.S. Umknęła mi ocena "Świetne".
al-szamanka dnia 19.05.2015 13:10
Hej, DoCo, niekoniecznie polskie klimaty, ale miło mi, że się podobało :)

Cytat:
jak wiesz, odmierzałem swoje życie życiem kogoś jeszcze, KOGOŚ, mojej jamniczki Kuleczki, i każdy rok Jej życia był dla mnie prezentem od LOSU,

Otóż to, Michale,. Niekiedy takie związki są nadzieją na własne życie. I sensem.

Cytat:
Piękny i poruszający obrazek wymalowałaś.

Bardzo się cieszę, Mirku, że tak to odczułeś. Dziękuję :)

Cytat:
Piękne wspomnienie. I napisane równie pięknym językiem. Nie rozumiem zatem, dlaczego dolna półka.

Chyba dlatego, że admini bardzo młodzi.

Cieszę się, Medeo, że uważasz mój język za piękny. Staram się :)

Chyba to drugie, Palciu, bo przyrodą zachwycałam się od "niemowlęcych" lat. I myślę, że będąc w niej duszą, zawsze jest się młodym:) Dziękuję za wizytę i miłe słowa :)
ajw dnia 19.05.2015 14:04 Ocena: Świetne!
Człowiek, który kocha zwierzęta nie może być zły. Nasze człowieczeństwo weryfikuje właśnie stosunek do zwierząt. Piękna miniatura, Al. Słów tyle, ile trzeba. Napisane sprawnie i z rozmysłem. Tekst, w którym można odpocząć "przygladając się" Twoim bocianom, żyjąc ich życiem, tak bardzo związanym z naszą egzystencją. Bardzo na TAK, kochana :)
Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne teksty prozatorskie jak i poezję w Twoim wykonaniu :)
al-szamanka dnia 20.05.2015 13:30
Cytat:
czekam na kolejne teksty prozatorskie jak i poezję w Twoim wykonaniu

Też czekam ;)
Tylko wena ma dziwnie kapryśna, bo w czasie pracnym się gubię.
Dziękuję, Ajw :)
Arras35 dnia 31.05.2015 22:02 Ocena: Świetne!
Dołączę się do poprzedników. Podobało się. Sami nie żyjemy, tylko wśród zwierząt. Pozdrawiam.
al-szamanka dnia 07.06.2015 22:01
No ładnie się dołączyłeś, Arrasie. Dziękuję :)
Figiel dnia 24.06.2015 23:23 Ocena: Świetne!
Wygrzebałam sobie, Al, te wiosenne bociany, późno, bo w schyłku czerwca, ale one są nie od pór roku, ale od wyczekiwania. Tak sobie myślę, że nieustannie trwamy w oczekiwaniu - na drobiazgi, lub ważne zdarzenia, rozwiązanie problemów, przypływ kasy - są różne rodzaje czekania, ale niektóre stają się swoistym czasomierzem, powtarzane cyklicznie, wpisują się w naszą naturę i życiorysy. Czasem, czekanie - mimo pozornego zastoju jest siłą napędową życia, bywa, że jego sensem. Mądre te Twoje bociany.
Pozdrawiam serdecznie:)
al-szamanka dnia 25.06.2015 10:24
Cytat:
Mądre te Twoje bociany.


Przecież już zawsze bociany przynosiły dzieci ;), czyli życie.
Coś w tym musi być.
Dziękuję, Figielku, za piękny komentarz... właśnie tak jest.

Pozdrawiam serdecznie :)
Margharet dnia 05.09.2016 23:19 Ocena: Świetne!
al-szamanko, jestem dopiero po przeczytaniu utworu Grób, to już za dużo jak na moją wrażliwą duszę. Przyjmij najwyższą ocenę . Pozdrawiam M.
al-szamanka dnia 06.09.2016 10:19
Ha, widzę, że trochę poszperałaś :)
Dziękuję za zainteresowanie. Pozdrawiam :)
maak dnia 17.11.2016 21:00 Ocena: Świetne!
Lata odliczane bocianami..., a może lato skończone bocianimi odlotami?

Pewnego sierpniowego, pogodnego dnia znalazłem się na skraju lasu. Lubię czasem, zamiast na grzyby, pójść w łąki, zapatrzeć się w dal. Poszedłem. Na łąkach rosły dwa potężne drzewa, a na nich odbywał się bociani sejmik. Pierwszy raz coś takiego widziałem. Usiadłem w trawie i patrzyłem. Ile tam klekotu było, ile gadania. Starsze bociany, aż podlatywały na gałęziach z wielkich emocji. Zupełnie jak na targu, tyle że nie w poziomie, a w pionie. Każde piętro miało swojego bocianiego mistrza, który coś tam ogłaszał i cierpliwie czekał na aplauz pozostałych lokalnych klekotaczy. Najbardziej moją uwagę przykuł młodziak. Widać, że roznosiła go energia. Klekotał najbardziej entuzjastycznie, stroszył pióra jak żaden inny, podlatywał też wyżej niż pozostali. No, słodki był ten podrostek. Pierwszy lot! Zachowywał się jak Hanks w Cast Away, gdy udało mu się samodzielnie rozpalić ogień. I... stało się. Tak się zacietrzewił, że zapomniał o patrzeniu pod nogi. Spadł z gałęzi, ze sporej wysokości. Ratował się panicznym trzepotaniem skrzydeł. Jestem pewien, że na obydwu drzewach zaległa cisza, chyba że to ja tak się skoncentrowałem na obserwacji młodziaka, że nic więcej nie słyszałem. Możliwe. Przez dłuższą chwilę nic się nie działo. Szkoda - pomyślałem i w tym momencie wyskoczył. Jak chłopaczek, który przewrócił się na boisku na oczach koleżanek. Poderwał się klekocząc - Spoko! Nic mi nie jest. Wracam na gałąź.
Wszyscy się śmieli. Na każdej gałęzi bociany, aż podskakiwały z niekłamanej radości. Ja także turlałem się w trawie, zaśmiewając się serdecznie.

Tylko młodzieniaszek wydawał się speszony.

Każdego roku, w sierpniu, wracam w to miejsce i czekam na bociany. I choć nie przylatują pogadać przed odlotem, to zawsze ze śmiechem poturlam się w trawie i wiem, że mam przed sobą następny rok.

Maak
al-szamanka dnia 18.11.2016 09:39
Fajnie to opisałeś, a będąc świadkiem czegoś takiego musiałeś odpowiednio odczuć mój tekst.
Świetna obserwacja natury, dziękuję Ci za nią... i za to, że pobyłeś z moimi bocianami.

Pozdrawiam ciepło :)
maarynarz dnia 27.11.2016 17:03 Ocena: Świetne!
Dawnom się nie pojawiał u Ciebie, ale jest piękniej i "przypadki" cudne opowiadasz, o prawdziwych ludziach i ich żywocie...ale w tle widzę lustro, zza którego kanwa wypływa:)

Stęskniłem się już, co tu dużo gadać...dobrze tu być u Ciebie...

:):):)
al-szamanka dnia 28.11.2016 20:00
Ale fajnie, że się stęskniłeś, Maarynarzu, dzięki temu mam śliczny koment :)
Dziękuję i serdecznie pozdrawiam :)
wiosna dnia 23.06.2019 12:01
Bardzo ładna i wzruszająca opowieść.
Przeczytałam z przyjemnością. Komentarze też zrobiły na mnie wrażenie, szczególnie bociani sejmik.
Pozdrawiam:)
al-szamanka dnia 24.06.2019 09:23
Te bociany rzeczywiście istnieją, także przedszkole po starej piekarni i komin.
Tylko otoczka dorobiona.

Dziękuję za poczytanie i komentarz :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
pociengiel
17/10/2019 23:18
Serdeczne dzięki. »
andro
17/10/2019 22:42
No wreszcie coś na poziomie. Co tam "na poziomie"… »
Kazjuno
17/10/2019 22:39
Nawet zabawne, Marku Adamie Grabowski. Najbardziej mnie… »
andro
17/10/2019 22:29
Podoba mi się. Jest inny, niepodobny do tego chłamu, który… »
Zdzislaw
17/10/2019 22:10
dzięki za wejście i komentarz, DoCo :) Fajnie, że się… »
Marek Adam Grabowski
17/10/2019 21:31
Trzeba poszukać eksperta. Dzięki za przeczytanie.… »
Nuria
17/10/2019 20:57
Można i tak, tylko, że mi chodziło o pokazanie tego co… »
Carvedilol
17/10/2019 20:41
wiosna Dzięki taki zamysł humoreski Pozdrawiam… »
Gregcem
17/10/2019 20:05
Nie używanie rymów częstochoskich, jest taką smą modą jak… »
Ustiusza
17/10/2019 19:55
Wiersz jest jakby nagle ucięty i niedokończony. To wybija… »
Ustiusza
17/10/2019 19:51
Potrzebuję tłumaczenia z ufowskiego »
wiosna
17/10/2019 19:37
Zabawne:) »
wiosna
17/10/2019 19:24
Dla mnie bardzo dobry. Wracam do niego. Pozdrawiam:) »
akacjowa agnes
17/10/2019 17:12
Ten wiersz szarpie czytelnikiem... sorry, nie powinnam się… »
allaska
17/10/2019 16:36
D.Cobro fantastycznie Cię u mnie widzieć dzięki za ślad :) »
ShoutBox
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
  • mike17
  • 16/10/2019 19:13
  • Jeśli chcesz zaistnieć w portalowej sławie, nie wahaj się już i pisz śmiało do konkursu dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie jedynym wymogiem jest napisanie miniatury. Dużo? Nie, mało. Zatem do boju :)
  • allaska
  • 16/10/2019 16:12
  • Gratulacje :) Vanillivi
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:36
  • Oprócz mnie jest kilku świetnych autorów, więc polecam, dostępne w Empiku razem z numerem Fabulariów w cenie 8 zł.
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:34
  • Witajcie :) Pochwalę się publikacją w antologii "Dzieci wolności" wydanej przez Fabularie. [link]
  • Dobra Cobra
  • 16/10/2019 08:35
  • Od Chaplina do Jo-jo Rabbit- niezwykła historia komedii o nazizmie: [link] Premiera w Anglii 3go stycznia 2020 roku.
  • Dobra Cobra
  • 15/10/2019 17:41
  • Jest już polski zwiastun nadchodzącej arcyciekawej produkcji kinowej pt. Jo-jo Rabbit: [link]
  • bruliben
  • 14/10/2019 23:22
  • Tyle konkursów, to nie ma mój dziurawiec
Ostatnio widziani
Gości online:11
Najnowszy:tygrysicg89
Wspierają nas