Coś dla demokracji - bulec
Publicystyka » Artykuły » Coś dla demokracji
A A A

Jestem atypaństwowcem. Nie jestem ubezpieczony, nie płace ZUS, jestem bezrobotny, choć nie jestem zarejestrowany jako pozbawiony pracy. Od dawna nie uczestniczę w żadnych wyborach i życiu publicznym. Nasz rząd, niezależnie od orientacji, rozczarowuje mnie raz za razem, polityka przyprawia o mdłości. Zresztą, często podróżuję i spotykam ludzi z innych krajów, którzy, dokładnie tak jak ja, narzekają na swoje rządy. Pojawia się zatem pytanie – czy to problem ludzi czy raczej problem rządów?

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że naszym kłopotem nie jest demokracja, lecz politycy. Klasa społeczna nacechowana arogancją, oderwana od życia zwykłych ludzi, którymi rządzą. Dlaczego tak jest? Odpowiedź jest prosta – do polityki nie garną się ludzie uczciwi i mądrzy. Do polityki pchają się cwaniaki, krętacze, kłamcy lub debile. Niektórzy z nich umiejętnie łączą dwie lub trzy z tych cech a nawet wszystkie.

Nie zmienimy tego. Nie sprawimy nagle, że zawód polityka przyciągnie ludzi o samych pozytywnych charakterach. Za to możemy ograniczyć maksymalnie rolę polityków w naszym życiu. Tak, by ich negatywne postacie psuły nam krew jak najmniej i jak najrzadziej. Demokracja wymaga ich istnienia, tak została skonstruowana, że są potrzebni. Ale możemy tak ją zmienić, by byli potrzebni jak najmniej.

Dzisiaj nasza demokracja wygląda tak, że raz na cztery lata mamy wybory do sejmu, raz na pięć lat wybieramy prezydenta. Po wyborach politycy mówią nam - „ A teraz idźcie do domu – wybraliście nas i się od nas odczepcie. Teraz rządzimy my, bo daliście nam mandat a wy poszli won! Nie macie głosu. Spotkamy się za cztery lata”.

Taka demokracja akcydentalna jest to demokracja chora. Mamy ją przez tydzień a potem przez cztery czy pięć lat mamy dyktaturę tej czy innej partii politycznej. Wtedy mają nas w nosie. Widać to była na przykładzie referendum w sprawie odwołania HGW w Warszawie. Gdy nad jej głową zawisła groźba dymisji, nagle jakość rządzenia stolica znacznie się poprawiła. Ale to trwało krótko, do momentu gdy referendum się odbyło. Teraz znowu jest byle jak. Do następnych wyborów.

Jest oczywiste, że gdyby politycy byli świadomi tego, że w każdej chwili mogą stracić stanowisko jakość rządzenia byłaby lepsza. Gdyby w każdej chwili grupa powiedzmy 20-30 tys obywateli mogła zażądać referendum nad odwołaniem premiera, ministra, prezydenta czy burmistrza politycy inaczej by na nas patrzyli, inaczej sprawowaliby swoje funkcje. Gdybyśmy to mieli realną władzę, a nie oni. Dzisiaj organizacja takiego referendum to niemal wyprawa na Mount Everest – zbieranie podpisów na ulicy, weryfikacja, potem wymagana frekwencja itp. Politycy utrudnili to maksymalnie, gdyż leży to w ich interesie, aby raz zdobytej władzy nie oddać zbyt łatwo. A władzę powinno się tracić właśnie łatwo, jeśli tylko zechcą tego wyborcy. Na tym polega demokracja.

Jak to osiągnąć? Bardzo prosto – wprowadzić powszechny system referendalny. Bez progu frekwencji. Oparty o głosowanie telefonem komórkowym i przez internet. Dzisiaj zarządzamy swoim życiem przy pomocy tych dwóch narzędzi – robimy przelewy, płacimy rachunki, kupujemy i sprzedajemy akcje, ubezpieczamy się. Nikt nie wmówi mi, że nie możemy w ten sposób głosować. Oczywiście politycy będą próbowali – w ich żywotnym interesie jest, abyśmy nie mieli wpływu na nich częściej niż mamy. Jestem się gotów założyć, że najchętniej urządzaliby wybory raz na 10 lub 20 lat. Ale to my jesteśmy państwem – nie oni. To my powinniśmy rządzić – nie oni. To my wiemy, co dla nas jest lepsze – nie oni.

Oczywiście – organizacja takich referendów czy wyborów nie jest sprawą banalną. Ale nie jest zabójczo skomplikowana. Problem podpisu pod oddanym głosem to jedynie przyznanie unikalnego numeru wyborcy – czegoś w rodzaju pinu do karty. Gdyby wyborca mógł po głosowaniu sprawdzić, jak został zakwalifikowany jego głos, weryfikacja poprawności wyborów byłaby jasna i powszechna. Nie jestem specjalistą, ale w bankach i firmach korzystających z komunikacji internetowej czy komórkowej są tysiące fachowców potrafiących napisać program obsługujący wybory elektroniczne. Na przeszkodzie temu, by demokracja stała się bardziej demokratyczna stoją jedynie politycy, którzy będą starali się wmówić nam, że takie rozwiązanie jest złe i niemożliwe. Bo zabiera im władzę nad nami. I to jest jedyny powód.

Prawo w naszym kraju jest chore. Wieloznaczne, niejasne, podlegające nieustannym zmianom i poprawkom. Na przykład ustawa o VAT to książka grubsza niż spis telefonów dla stolicy. A mamy tylko dwie stawki tego podatku! Dwie! W dodatku każdy niemal przepis tej ustawy można interpretować w sumie w dowolny sposób – byłem przedsiębiorcą, wiem o czym mówię.

To dowód na to, że politycy do niczego się nie nadają, a już na pewno nie do pisania prawa. Lekarstwem na to jest Ustawa Publiczna.

Pomysł wpadł mi do głowy gdy zacząłem korzystać z Open Office. To program komputerowy tworzony przez wszystkich zainteresowanych. Programiści ze świata tworzą fragmenty kodu, które są sprawdzanie przez innych programistów-wolontariuszy a sam program jest uaktualniany i administrowany przez grupę zawodowych programistów. I to działa!

Tak mogłyby powstawać ustawy. Tak mogłoby być tworzone prawo. Jest oczywiste, że pisanie paragrafów nie wymaga takiej wiedzy jak pisanie programu komputerowego. Dlatego za pisanie i weryfikację tworzonych ustaw mógłby brać się każdy zainteresowany. Administrowaniem i redagowaniem strony, na której zwykli ludzie zgłaszaliby swoje propozycje i uwagi oczywiście musiałaby się zając grupa zawodowych prawników, lecz sama ustawa byłaby tworzona jak projekt otwarty.

Podstawą takiego pisania prawa byłaby całkowita otwartość i przejrzystość. Każdy internauta mógłby zgłosić uwagi do tekstu ustawy, które to uwagi mogliby przeczytać i ustosunkować się do nich inni internauci. Administratorzy punkt po punkcie redagowaliby uwagi i zapisywali je w formie paragrafów. Jest dla mnie oczywiste, że nawet kilku najlepszych prawników ma siłę umysłów mniejszą niż zainteresowana społeczność internautów. Nie potrafiliby przewidzieć wielu wariantów i możliwości, na które internauci wskazaliby bez trudu. Korzystają z tego firmy informatyczne udostępniając swoje produkty do testów przed wprowadzeniem na rynek właśnie społeczności internetowej. Takie prawo byłoby naprawdę obywatelskie. Każdy zainteresowany mógłby zgłosić swoje uwagi, każdy mógłby wskazać na luki i każdy mógłby zaproponować zmiany.

Jeśli czyta te słowa jakiś prawnik – ma propozycję aby spróbować stworzyć pierwszą taką ustawę – Ustawę o Powszechnym Referendum Internetowo-Komórkowym. Każdy z nas mógłby przedstawić swoje pomysły. I w końcu zabrać politykom władzę nad nami.

Mam wiele innych pomysłów na ten kraj. Demokracja to moje hobby. Uważam, że jeśli ludzie czegoś chcą i są gotowi za tym zagłosować oraz wziąć odpowiedzialność za ten głos – zasługują by mogli to otrzymać. Nawet jak uważam, że to złe i niepotrzebne. Nie jestem wszechwiedzącym, mogę się mylić, a nawet jak mam rację, ludzie powinni mieć to czego chcą. To właśnie na tym polega demokracja. Jeśli premier czy prezydent są czemuś przeciwni, nie mają prawa tego blokować politycznie – powinni zapytać ludzi, naszych obywateli o ich zdanie. To my decydujemy o naszym losie – nie politycy. Nie można stosować logiki – wybraliście nas to teraz macie! Bo wybieraliśmy ich ze względu na ich poglądy, ale nie po to, aby je nam dyktowali. Nie po to, aby je nam narzucali. To nasz kraj, a nie tylko ich. Właściwie przede wszystkim nasz. Powinniśmy o tym pamiętać.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
bulec · dnia 21.05.2015 05:11 · Czytań: 447 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 4
Komentarze
Vanillivi dnia 21.05.2015 05:41
Witaj Bulec,
niestety, Twój artykuł nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia, zarówno pod względem formy, jak i treści. Nie dosyć, że napisany dość niechlujnie i wkradło się sporo błędów, które przy dokładniejszym czytaniu powinieneś bez problemu wyłapać, to jeszcze Twoje przemyślenia na tematy polityczne wydają się dość infantylne i niepoparte merytoryczną wiedzą. Mam wrażenie, że gdybyś troszkę poczytał, chociażby opracowań na temat funkcjonowania demokracji bezpośredniej w Szwajcarii, pewne swoje tezy byś zweryfikował.
Nie będę polemizować z banałami w stylu "klasa polityczna jest arogancka i oderwana od życia zwykłych ludzi", przejdę do najważniejszych tez:

1)
Cytat:
Gdyby w każ­dej chwi­li grupa po­wiedz­my 20-30 tys oby­wa­te­li mogła za­żą­dać re­fe­ren­dum nad od­wo­ła­niem pre­mie­ra, mi­ni­stra, pre­zy­den­ta czy bur­mi­strza po­li­ty­cy ina­czej by na nas pa­trzy­li, ina­czej spra­wo­wa­li­by swoje funk­cje.

W praktyce oznaczałoby to konieczność organizowania referendów cały czas, gdyż właściwie zawsze istnieje taka grupka 20-30 tysięcy przeciwników. Sparaliżowałoby to pracę wyżej wymienionych polityków, którzy nie zajmowaliby się niczym, poza kampanią. Nie mówiąc już o tym, że dajesz bardzo proste narzędzie, by grupki fanatyków czy agentów z zagranicy destabilizowały kraj.

2)Problem ze stanowieniem prawa w demokracji bezpośredniej polega na tym, że poszczególne akty prawne, żeby funkcjonowały, muszą być wobec siebie komplementarne. Głosowanie większością głosów przez obywateli tej komplementarności, spójności, nie zapewnia. Poza tym, jak pisał m. in. Giovanni Sartori, demokracja bezpośrednia jest grą o sumie zerojedynkowej. Wygrywasz, albo tracisz wszystko, nie ma możliwości konsensusu, porozumienia, jak w przypadku demokracji przedstawicielskiej.

3)
Cytat:
Jest oczy­wi­ste, że pi­sa­nie pa­ra­gra­fów nie wy­ma­ga ta­kiej wie­dzy jak pi­sa­nie pro­gra­mu kom­pu­te­ro­we­go

Jest oczywiste, że pisanie paragrafów wymaga często o wiele większej wiedzy niż tworzenie programu komputerowego.

4)
Cytat:
Dla­te­go za pi­sa­nie i we­ry­fi­ka­cję two­rzo­nych ustaw mógł­by brać się każdy za­in­te­re­so­wa­ny. Ad­mi­ni­stro­wa­niem i re­da­go­wa­niem stro­ny, na któ­rej zwy­kli lu­dzie zgła­sza­li­by swoje pro­po­zy­cje i uwagi oczy­wi­ście mu­sia­ła­by się zając grupa za­wo­do­wych praw­ni­ków, lecz sama usta­wa by­ła­by two­rzo­na jak pro­jekt otwar­ty.

A zdajesz sobie sprawę, że ta grupa zawodowych prawników musiałaby moderować uwagi zgłaszane czasem przez miliony osób, z czego większość stanowiliby dyletanci, rozczarowani życiem, marzyciele, fanatycy i zwykłe trolle internetowe?

5)
Cytat:
Uwa­żam, że jeśli lu­dzie cze­goś chcą i są go­to­wi za tym za­gło­so­wać oraz wziąć od­po­wie­dzial­ność za ten głos – za­słu­gu­ją by mogli to otrzy­mać. Nawet jak uwa­żam, że to złe i nie­po­trzeb­ne.

A ja uważam, że mądry polityk umie wysłuchać swoich wyborców, ale też czasem powiedzieć im "nie" gdy tak trzeba.

Podsumowując, wizja oderwana od rzeczywistości, nieprzemyślana, nieosadzona w wiedzy. Później, jak będę miała czas, napiszę Ci trochę o błędach językowych.
Pozdrawiam serdecznie
bulec dnia 21.05.2015 06:55
Cześć!
no cóż, widzę że dosłownie bierzesz luźne propozycje, które poddałem pod dyskusję, ale właśnie dyskusja była celem tego artykuliku. Jasne, że masz rację w kwestii "20-30 tys niezadowolonych obywateli". Podejrzewam, ze nawet w małych miejscowościach przy braku ograniczeń częstotliwości trwałoby permanentne referendum nad odwołaniem władz. Dlatego należałoby ( tak jak to jest obecnie w prawie) ograniczyć częstotliwość takich referendów - o ile i jak, to kwestia dyskusji. Właśnie do dyskusji :-)
Komplementarność aktów prawnych powstających na drodze Ustawy Publicznej musieliby zapewnić moderatorzy ( ale myślę, ze po prostu nie doceniasz ludzi) a to, czy musieliby się zmagać z milionami dyletantów i nawiedzonych idiotów - to jest do sprawdzenia. Obecny system tworzenia prawa jest do niczego - chyba temu nie zaprzeczysz, mimo tego, ze zajmują się nim właśnie ludzie podobno kompetentni. Przy ocenie, czy trudniej jest zgłaszać uwagi do aktów prawnych, czy trudniej pisać program komputerowy tez spierać się nie będę, ale sama piszesz, że do pierwszego zadania zgłaszałyby się miliony :-) Nie twierdzę, że moderowanie tego potoku ( być może rzeki) uwag byłoby łatwą sprawą, ale próbuję znaleźć drogę wyjścia z marazmu, w którym się znajdujemy. Nikomu korona z głowy by nie spadła gdyby wdrożyć taki projekt na próbę a wtedy byśmy sie przekonali. Projekt by część budżetu miasta była zarządzana przez obywateli jakoś w Warszawie nie przyniósł klęski a raczej sukces. Wydaje mi się, ze po prostu nie wierzysz w ludzi, a wystarczy spróbować by się przekonać. Końca świata z tego nie będzie.
Demokracja bezpośrednia ( co prawda na niewielką skalę kilku tysięcy osóB) sprawdziła się na Islandii ( przez kilkaset lat) , na nieco większą w kantonach Szwajcarii ( nawet w sprawach ekonomicznych - przykładem jedno z ostatnich referendów na temat statusu waluty narodowej) a wspomniany przez Ciebie Sartori to nawiedzony wyznawca systemu partii politycznych. Tymczasem system polityczny przeżywa kryzys, a jeśli tego nie widzisz to szkoda.
Zresztą, o projektach partycypacyjnych oraz coraz częstsze mówienie o demokracji bezpośredniej słychać w Wielkiej Brytanii, Norwegii czy Danii, a więc w krajach przodujących pod względem jakości demokracji.
Podsumowując - cieszę się, że merytorycznie krytykujesz - ale czasem trzeba spróbować czegoś by sie przekonać jak to będzie działać. Alfą i omegą nie jestem, nie mam pojęcia czy zaproponowana przeze mnie droga byłaby dobra, ale odrzucanie jej z góry, bez dyskusji i próby doprecyzowania funkcji uważam za aroganckie.
Podważanie demokracji i scedowanie decyzji na "mądrego polityka" to - wybacz - po prostu żałosny idiotyzm. Połowę życia przeżyłem w komunie, wtedy właśnie rządzili tacy politycy co to wiedzieli lepiej co jest dobre dla ludzi, niż oni sami.
A nawiasem mówiąc, termin "mądry polityk" włożyłbym w przegródkę razem z jednorożcem i Wielką Stopą.
Błędy językowe możesz sobie darować, nie są istotą tego tekstu.
pozdrawiam :-)
Vanillivi dnia 21.05.2015 16:02
Bulec, rozumiem, że Twoim celem było poddanie propozycji pod dyskusję, dobrze o różnych propozycjach rozmawiać. Przykro mi, jeśli mój komentarz wygląda na aroganckie odrzucanie z góry, natomiast prawda jest taka, że podobne pomysły były już wielokrotnie wałkowane w literaturze, w różnych dyskusjach, dlatego szkoda, że przed napisaniem tekstu nie pokusiłeś się o research, oszczędziłoby to wielokrotnego wyważania już otwartych drzwi.
Jeśli chodzi o obecny system prawa, to uważam, że niedawno, w związku z przyjęciem Polski do Unii Europejskiej i koniecznością przyjęcia aqcis communitare w dużym stopniu udało się go uporządkować, i chociaż wiele rzeczy wymaga jeszcze poprawy, to rozwalanie tego jakąś partyzancką metodą wydaje mi się baaardzo ryzykowne.
Powiem tak, popieram zwiększanie zakresu udziału obywateli wraz ze wzrostem rozwoju obywatelskiego społeczeństwa, poziomem edukacji obywatelskiej, świadomości społecznej. Przykłady państw, w których (nie bez problemów) funkcjonuje/funkcjonowała demokrajca bezpośrednia, to państwa małe, bogate, dobrze zorganizowane, o wielowiekowej tradycji samorządności i kapitalizmu. Patrząc na chociażby propozycje referendów składane w ostatnim czasie (o sześciolatkach, wieku emerytalnym, lasach państwowych) nie mam wątpliwości, że nie ten etap.
Owszem, w Europie system polityczny przeżywa kryzys - ale przede wszystkim w tych państwach, gdzie politycy poszli w stronę spełnianiania wszystkich populistycznych żądań ludu. Temu politycy powinni przeciwdziałać, to tamować.
Pozdrawiam serdecznie
bulec dnia 21.05.2015 17:35
No, masz wiele racji z populizmem. Tylko jak chcesz to zrobić, aby nasza demokracja dojrzała? Wydaje mi się, że najszybciej uczyć się na własnych błędach, choć zdrowiej na cudzych :-)
Czasy gdy Lepper obiecywał wszystko chyba już minęły i po raz drugi na Tymińskiego czy Samoobronę znacząca część naszych obywateli nie da się nabrać. Taką mam nadzieję. To jest właśnie skutek dania obywatelom tego czego chcieli.
Państwa bogate i dobrze zorganizowane nie spadły z nieba - same się wzbogaciły i dobrze zorganizowały. Kiedyś były takie jak nasza ojczyzna a ludzie w nich wcale nie mądrzejsi.
A jeśli chodzi o referenda - akurat tu bym się nie zgodził. Mam sprzeciw wewnętrzny co referendów światopoglądowych bo to grozi zniewoleniem mniejszości przez większość, ale 6-latki? Niech sobie ludzie mają to co chcą - prawa nie ustanawia się na wieczność, jak się okaże złe, można je zmienić. To samo z lasami czy wiekiem emerytalnym. Spójrz co sie teraz dzieje w kampanii - toż to festiwal czarownic. To jest właśnie populizm i to z obydwu stron, nie ma co się licytować, z której gorszy.
Przy państwie trzeba majstrować ostrożnie i rozważnie, po to mamy konstytucję. Ale można także eksperymentować, zwłaszcza na niewielkich obszarach. Można by było spróbować wdrożyć coś z moich pomysłów ( czy też powielanych, jak piszesz, choć ja głownie piszę, nie czytam, stąd moja niewiedza. Kiedyś zaproponowałem sposób weryfikacji hipotezy Hubble'a i okazało się, ze już to wymyślili 22 lata wcześniej :-))), choćby na próbę. Jasne, że wymagałaby poprawek ( pod warunkiem, że by w ogóle zadziałały). Do tego zachęcam, do dyskusji nad tym, do próby. To czy któreś z nas wierzy, że to ten czy nie ten etap, nie ma znaczenia. Ani Ty, ani ja nie wiemy wszystkiego z góry, dlatego trzeba próbować. Inaczej cały czas do pracy łapalibyśmy ludzi w Afryce i puszczali chorym krew jako jedyną terapię.
pozdrawiam :-)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
RafalSulikovski
23/08/2019 11:34
:-) Dzięki! Ja dopiero jestem stale "zapowiadającym… »
MP642
23/08/2019 11:22
Jeżeli by rok '68 rozumieć wąsko, to faktycznie za… »
JOLA S.
23/08/2019 10:21
Darconie, mów dalej, proszę :) Czytanie książek to… »
Darcon
23/08/2019 07:14
Cóż, bardzo mi się podobało. Piszę cóż, gdyż po dłuższej… »
Darcon
23/08/2019 06:57
Zastanawiałem się, gdzie zabrniesz z pomysłem typowej traumy… »
Darcon
23/08/2019 06:51
Bardzo dobry finał, właśnie on broni to krótkie opowiadanie.… »
Thomas Zevski
23/08/2019 06:39
Dziekuje bardzo za pomoc z bledami. To byl zawsze moj… »
Dobra Cobra
23/08/2019 06:08
Z zainteresowaniem przeczytałam ów szkic o jakże szalenie… »
al-szamanka
22/08/2019 22:45
Tu nieco za bardzo nachodzi, Wodniczko. A poza tym… »
wodniczka
22/08/2019 17:54
Kamyczku Jaki piękny komentarz. Odczytał zaczytałam się.… »
wodniczka
22/08/2019 17:47
Kushi Piękny komentarz napisałaś. Piękniejszy od tej mojej… »
wodniczka
22/08/2019 17:41
Kushi Zawsze bardzo miło Cię gościć. Cała przyjemność jest… »
Kazjuno
22/08/2019 15:24
RafaleSulikovski SF nie jest moim ulubionym gatunkiem, ale… »
JOLA S.
22/08/2019 14:35
Ładne, prawdziwe.:) Istnieją słowa, które żyją podwójnym… »
Kushi
22/08/2019 13:48
Ach moja ukochana Poetko... czasem wydaje mi się, że czytasz… »
ShoutBox
  • JOLA S.
  • 23/08/2019 12:22
  • Powodem waśni był smok. Na początku nikt z jadących portalem nie wierzył. „Bo mało to bajek po świecie pędzi” Poczytajcie, Panowie, zdolnego Skuula i basta, bo życie ucieka na bzdurkach.:)
  • Kazjuno
  • 23/08/2019 07:11
  • Coś cię najwyraźniej uwiera, geniuszu, łaszący się do portalowym władz. Tak trudno ci zakończyć insektowo robaczaną połajankę?
  • Decand
  • 22/08/2019 23:25
  • "Ponoć" słowem klucz. Wszyscy czekamy więc i Ty bądź grzeczym i zaczekaj. Świat naprawdę poczeka na Twoje arcydzieła chrabąszczyku
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 21:08
  • Ponoć czas oczekiwania to tydzień, kolego robaku. Czekam już dwa.
  • Decand
  • 22/08/2019 20:41
  • Niektórym robaczkom widać spieszy się za bardzo. A chyba powinno spieszyć się powoli, chyba tak to szło. Na pewno wszyscy wytrzymamy jeszcze na tekst jakiegokolwiek żuczka, ba!, nawet i misia
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 18:51
  • Oj, chyba urocza red. Vanilivi z przepracowania - wszak jako jedyna jest przytłoczona nawałą prozy - przeoczyła mnie, skromnego żuczka. Ale przepraszam, może namolnie ponaglam? Pozdrawiam...
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:9charlottec9422tp6
Wspierają nas