CHILDREN LEFT BEHIND - Vanillivi
Publicystyka » Reportaże » CHILDREN LEFT BEHIND
A A A
Od autora: Ten tekst jest jedynie wprowadzeniem do tematu, zalążkiem większej całości w wersji sfabularyzowanej, nad którą pracuję i którą, być może, pewnego dnia zdecyduję się opublikować.

W 2013 roku, będąc jeszcze studentką, wakacje spędziłam w prowincji Guizhou w południowo – zachodnich Chinach, jednej z najbiedniejszych i najbardziej odciętych od świata, gdzie pracowałam w wiejskiej szkole w górach, ucząc dzieci z mniejszości etnicznych języka angielskiego. Wtedy też spotkałam się ze zjawiskiem określanym mianem „Children left behind”.

To druga strona dynamicznego rozwoju gospodarczego Chin. Dzieci z biednych, wiejskich okolic pozostawione same sobie, podczas gdy ich rodzice wyemigrowali za pracą do miasta. Zwykle oficjalnie wychowywane przez dziadków czy innych krewnych lub przyjaciół rodziny, którzy jednak często są niewykształceni, nie posiadają wystarczających środków na utrzymanie i przez cały dzień pracują na roli, więc tak naprawdę zostawione same sobie. Widzą się z rodzicami raz lub dwa do roku, gdy Ci wracają do rodzin na Chiński Nowy Rok lub inne święta.

Takie dzieci, pozbawione wsparcia, od najmłodszych lat muszą same dbać o dom. Często oznacza to również szukanie różnych możliwości zarobku (zbieranie śmieci, prace w polu), gdyż pieniędzy przesyłanych przez rodziców nie wystarcza. Pozbawione opieki, łatwiej angażują się w działalność kryminalną, prostytucję, stają się ofiarą handlu ludźmi i innych przestępstw. Ale nawet, jeśli będą miały szczęście i uda im się tego uniknąć, brak rodziców w znaczący sposób odciska się na ich życiu. O wiele częściej niż rówieśnicy wychowywani w pełnych rodzinach, cierpią na depresje i inne zaburzenia psychiczne. W razie problemów nie mają się do kogo zwrócić. Zwykle bardzo wcześnie przerywają edukację i dołączają do rodziców w mieście, gdzie wykonują słabo płatne prace.

Różne źródła podają, że problem ten może dotyczyć nawet 50-70 milionów dzieci w całych Chinach. To zjawisko bez precedensu na skalę świata. Na chwilę o tym temacie zrobiło się głośno, kiedy w 2012 roku doszło do tragedii. W okolicy piątka dzieci zaczadziła się, próbując ogrzać swój dom. Ale jest to jednak kwestia w niewielkim stopniu dostrzegana przez zachodnie media.

Dorośli często podejmując decyzję o wyjeździe i pozostawieniu swoich pociech samych sobie, uważają, że jest ona i tak najlepszym wyjściem, bo mogą przynajmniej jakkolwiek wesprzeć rodzinę, przesyłając jej pieniądze. Na wsi i tak nie byłoby dla nich zajęcia, z pracy na roli trudno bowiem utrzymać całą rodzinę. Nie mogą zabrać dzieci ze sobą, gdyż w mieście najczęściej mieszkają w różnego rodzaju przyzakładowych dormitoriach, namiotach i mieszkaniach pracowniczych. Do tej sytuacji przyczynia się także polityka rządu, który od dekad stara się kontrolować imigrację wewnętrzną, nakładając różne restrykcje.

Przed rozpoczęciem pracy w szkole, tłumaczono nam, że mamy skupić się na tym, żeby pokazać dzieciom możliwości, jakie daje edukacja, zainspirować je, być także wychowawcą, rozmawiać o ich problemach, ale jednocześnie nie ingerować za bardzo w zastane relacje społeczne. Nie dawać złudnej nadziei, bo i tak nic nie zmienimy, tylko narobimy jeszcze większych problemów.

To były mądre dzieciaki, miały ambitne cele – w mojej klasie złożonej z ośmiolatków, uczniowie pytani o swoje marzenia, mówili o tym, że chcieliby zostać naukowcem, lekarzem, skończyć studia, podróżować, zmieniać swoją wioskę i świat. To, co przede wszystkim rzucało się w oczy, to ich ogromna nieśmiałość i nieumiejętność wchodzenia w relacje społeczne. Miały problemy z odpowiadaniem na najprostsze pytanie przed klasą, chętnie siedziały przy biblioteczce i czytały, ale unikały zabaw w grupie.

Bardzo poruszył mnie ostatni dzień pracy, kiedy małe dziewczynki z mojej klasy płakały, bo nie chciały się rozstawać. W tamtej chwili chyba najbardziej dotarło do mnie, że dla nich znaczy to o wiele więcej niż dla mnie, jakie to musi być uczucie, nie mieć takiego prawdziwego domu, rodzinnego ciepła, do którego chce się wracać.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Vanillivi · dnia 06.06.2015 01:56 · Czytań: 1127 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 16
Komentarze
amsa dnia 06.06.2015 20:03
Vanillivi - muszę przyznać bez bicia, że trochę mi dziwnie komentować tekst "zielonego", tym bardziej, że mam trochę uwag technicznych :(. Za długie zdania budujesz, czasem interpunkcja zawodzi, ale z tym mamy problem wszyscy :). Mam wrażenie, iż tekst jest nierówny z jednego powodu - wyraźnie widać walkę między chęcią zdania rzeczowej relacji a potrzebą wyrażenia emocji które towarzyszyły pobytowi w takich okolicach. Myślę, że dla Europejczyka zrozumienie mentalności Azjatów jest niemożliwe, o czym przekonuje mnie ostatnie zdanie. Jakkolwiek masz całkowitą rację, że
Cytat:
że dla nich zna­czy to o wiele wię­cej niż dla mnie,
, nie sądzę, że z tego powodu o którym piszesz. One po prostu tego nie znają, żyją w zupełnie innych realiach i w innych warunkach. Jak kiedyś ktoś powiedział, człowiek zachodu ceni indywidualność, jednostkę, ludzie wschodu patrzą na siebie i świat zupełnie inaczej - widzą go jako całość i jedność. Kompletnie tego nie rozumiem, ale przyjmuję to za fakt, gdyż to pozwala uczynić pierwszy krok aby cokolwiek zrozumieć skąd, wg tzw. świata zachodu, tyle okrucieństwa, brutalności, ludobójstwa wpisane jest w historię i kulturę tamtych regionów, niewątpliwie bogatą, mistyczną i tak, straszną. Chyba za bardzo się rozpisałam, przepraszam.
Ale dobrze, że takie teksty powstają. Pozwalają na spojrzenie w Kraj Środka i uświadomienie sobie jednego: - dzieci na całym świecie potrzebują miłości, obyśmy ją dawali...

Pozdrawiam

B)

Cytat:
sa­mych sobie,
- chyba za często używasz tego sformułowania
Cytat:
bo mogą prz­yn­ajmniej jak­kol­wiek wes­przeć
- jakkolwiek mi tu nie pasuje
zajacanka dnia 06.06.2015 22:28
Mam mieszane uczucia. Reportaż jest. Ale bardzo krótki, poklatkowy, że tak powiem. Nie zagłębiasz sie w temat, nie wchodzisz głęboko, boleśnie, nie ukazujesz rozdarcia rodziny, tragedii dzieci, biedy, braku przyszłości. To takie streszczenie, które mnie nie zachwyciło. Jak piszesz przed tekstem, planujesz/pracujesz nad rozbudowaniiem. I dobrze, bo, skoro pracowałaś tam, ucząc, pewnie przez kilka miesięcy, dużo więcej można było zaobserwować. Wiesz, znam Anglika, który uczył języka w Albanii. Po roku wrócił innym człowiekiem. Czy Ciebie też cos takiego spotkało? Pomyśl.
Pozdrawiam
Figiel dnia 06.06.2015 22:55
Też odczuwam niedosyt, ale przecież to wprowadzenie do wersji sfabularyzowanej, więc nie oczekuję, że tekst natychmiast dostarczy głębokich przeżyć, na razie suchość oglądu tematu jest jak najbardziej usprawiedliwiona. Niewątpliwie, zasygnalizowany problem mnie porusza i nie taję, że jestem bardzo zainteresowana Twoją opowieścią.

Cytat:
Czę­sto ozna­cza to rów­nież szu­ka­nie róż­nych moż­li­wo­ści za­rob­ku


Również - różnych trochę mi przeszkadza.

A tak w ogóle, to zazdroszczę przygody z Chinami. I szacun za wykonywaną tam pracę.

Pozdrawiam serdecznie:)
Quentin dnia 07.06.2015 15:27
Świat, który znamy albo i nie...

Tekst, który przeczytałem, widnieć powinien na okładce książki docelowej. Bardzo "zbity" format, taki, ażeby zapoznać się w księgarni i zdecydować, czy warto, czy nie wydać trochę kasy. W ciemno uznałbym, że warto, bo temat trudny, aktualny i mimo wszystko słabo eksploatowany. Słyszymy o tym zjawisku, nawet można powiedzieć, że znamy je, ale czy tak naprawdę coś o nim wiemy...?

Jeśli miałbym doradzić, czy lepiej skupić się na fabule i stworzyć opowieść, czy może lepiej pracę naukową, to z dużą dozą pewności mogę odpowiedzieć, że nie wiem, co lepsze :-)
Może i jedno i drugie, jako że świat potrzebuje obu rzeczy.

Jeśli miałaś styczność face to face z tymi dzieciakami ( a sądząc po przedsłowiu, raczej miałaś), mogę powiedzieć, że jednocześnie i zazdroszczę i nie. Zazdroszczę, bo uważam, że doświadczenie przewyższa wszystko inne w procesie poznania, a nie zazdroszczę, bo moja (nad)wrażliwość chyba nie pozwoliłaby długo żyć normalnie z taką świadomością.

Pozdrawiam

Quentin
Vanillivi dnia 07.06.2015 23:48
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.

Amso, ja się tutaj przede wszystkim uczę, chociaż zdarza mi się również dzielić wiedzą. Dlatego, jeśli trzeba, bardzo proszę o surową krytykę. Szkoda, że nie napisałaś konkretniej, gdzie interpunkcja zawodzi, tego rodzaju błędy chyba najłatwiej jest przeoczyć. Nic nie szkodzi, że się rozpisałaś, Twoje rozważania niewątpliwie są wartościowe i wnoszą coś do tematu.

Zajecanko, masz rację, to tekst napisany przede wszystkim w celu informacyjnym, jako wprowadzenie w temat, na potrzeby publikacji w innym miejscu, gdzie miałam ograniczoną objętość. Uznałam, że ze względu na przzedstawiony problem, może zainteresuje kogoś też tutaj. Pracuję nie tyle nad rozszerzeniem tego tekstu, co nad dłuższą formą w realiach chińskich, gdzie przeplatają się również inne wątki. Tamten tekst jest cały bardzo intymny i osobisty, do tego stopnia, że nie jestem jeszcze pewna, czy i w jakiej formie będę chciała przedstawić go światu. Bo pisanie jest w ogóle bardzo intymną czynnością czasami i wymaga otwartości, przepracowania uczuć.

Figielku,

Cytat:
A tak w ogóle, to zazdroszczę przygody z Chinami. I szacun za wykonywaną tam pracę.

Dziękuję.

Quentinie,
masz rację, że obydwie formy byłyby ciekawe - natomiast ograniczają mnie trochę możliwości przeprowadzenia badań (zwłaszcza, że nie wiem, czy i, jeśli tak, to kiedy mogłabym wrócić w te okolice).
Z dzieciakami miałam styczność, jak najbardziej, na codzień uczyłam je angielskiego.

Pomyślę nad dopracowaniem tekstu we fragmentach, które wskazaliście.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
maker dnia 08.06.2015 03:11
Witaj!
Przeczytałem i podzielę się opinią.

Najpierw kwestie techniczne (tylko te najmocniejsze - ogólniki omówię zaraz):

Cytat:
południowo – zachodnich Chinach

Tutaj dywiz, nie myślnik (czyli bez spacji).
Pierwsze zdanie zdecydowanie za długie i zbyt napakowane (cztery zdania składowe, masa przydawek, okoliczników i dopełnień). Bardzo przytłacza i przypomina szkolną informację "Dnia tego i tego w tym i tym miejscu odbyło się to i to z powodu tego i tego...". Warto pomyśleć nad rozbiciem na więcej.

Cytat:
Dzieci z biednych, wiejskich okolic pozostawione same sobie, podczas gdy ich rodzice wyemigrowali za pracą do miasta

O okolicy wiemy już z pierwszego akapitu, więc to jakby powtórzenie informacji. Trochę dziwnie brzmi mi również ta konstrukcja zdania: pierwsze składowe to równoważnik, drugie - z orzeczeniem. Mi zgrzyta.

Cytat:
Zwykle oficjalnie wychowywane przez dziadków czy innych krewnych lub przyjaciół rodziny, którzy jednak często są niewykształceni, nie posiadają wystarczających środków na utrzymanie i przez cały dzień pracują na roli, więc tak naprawdę zostawione same sobie.

Powtórzenie (zostawione same sobie), znowu przeładowanie informacji (dziadków czy innych krewnych lub przyjaciół rodziny) oraz - zauważ - ostatni równoważnik gramatycznie odnosi się do owych opiekunów, a chodzi Ci o dzieci.

Cytat:
gdyż pieniędzy przesyłanych przez rodziców nie wystarcza.

Tutaj akurat elipsa nieuzasadniona - nie wystarcza na co? Znaczy - ja wiem, że na utrzymanie, ale taki zwrot "nie wystarcza pieniędzy" to mocny kolokwializm.

Cytat:
Pozbawione opieki, łatwiej angażują się

Łatwiej - od kogo (znowu - wiem, że od tych, co mają opiekę, ale to wynika gdzieś spomiędzy słów, a nie z samego zdania). Ja bym proponował po prostu "łatwo".

Cytat:
częściej niż rówieśnicy wychowywani w pełnych rodzinach, cierpią na depresje

Bez przecinka.

Cytat:
Różne źródła podają, że problem ten może dotyczyć nawet 50-70 milionów dzieci w całych Chinac

Czyli jakie źródła? Tego typu informacje wymagają podania owego źródła w przypisie (nawet jeżeli piszesz to tylko tutaj), inaczej nie wiadomo, czy mówisz prawdę, czy zmyślasz.

Cytat:
słabo płatne prace

Ewentualnie "źle płatne" - "słabo płatne" to też mocny kolokwializm.

Cytat:
piątka dzieci

Pięcioro dzieci! Liczebnik zbiorowy jest konieczny, kiedy zbiór mieści osobników obojga płci (zauważ różnicę: dwóch kochanków / dwoje kochanków).

Cytat:
Ale jest to jednak kwestia

Albo "ale", albo "jednak".

Cytat:
Dorośli często podejmując decyzję o wyjeździe i pozostawieniu swoich pociech samych sobie, uważają, że

Przecinek przed "często" (bo zaznacza wtrącenie).

Cytat:
jest ona i tak najlepszym wyjściem, bo mogą przynajmniej jakkolwiek wesprzeć rodzinę, przesyłając jej pieniądze. Na wsi i tak


Cytat:
najczęściej mieszkają w różnego rodzaju przyzakładowych dormitoriach, namiotach i mieszkaniach pracowniczych

Ze zdania wynika, że jedni rodzice mieszkają we wszystkich miejscach. Zamiast "i" - raczej "lub".

Cytat:
Przed rozpoczęciem pracy w szkole, tłumaczono nam

Przecinek zbędny (chyba).

Cytat:
tylko narobimy jeszcze większych problemów

"Narobić problemów" - znów mocny kolokwializm.

Cytat:
To były mądre dzieciaki, miały ambitne cele – w mojej klasie złożonej z ośmiolatków, uczniowie pytani o swoje marzenia, mówili o tym, że chcieliby zostać naukowcem

Dałbym czas teraźniejszy, bo te dzieciaki dalej mądre; spotkanie z nimi to przeszłość, ale ich cechy wciąż istnieją. Przecinek przed "złożonej" oraz przed "pytani". Nawiasem, dwa wtrącenia to też, jak na moje, za dużo. I nie wiem, czy nie wypadałoby dać "naukowcami", "lekarzami" w liczbie mnogiej, bo to trochę tak wynika, jakby wszystkie dzieci chciały zostać jednym naukowcem.

Cytat:
ogromna nieśmiałość i nieumiejętność wchodzenia w relacje społeczne

Niedobrze. Po prostu "nieśmiałość", ew. z wskazaniem na Twoje odczucie - uderzającą/niecodzienną nieśmiałość, coś takiego może? Dałbym też "brak umiejętności wchodzenia...", brzmi chyba lepiej.

I teraz tak:
Reportaż, moim zdaniem, nie jest dobry. Zbyt szkolnie. Zbyt wiele informacji chcesz wpakować do jednego zdania, starasz się dokładnie i wiernie przekazać to, co zobaczyłaś i przeżyłaś - i przesadzasz. Zauważ, ile dopełnień, przydawek, okoliczników; ile wyliczeń, jaka mnogość niepotrzebnych przykładów:

Cytat:
wychowywane przez dziadków czy innych krewnych lub przyjaciół rodzin

Cytat:
wracają do rodzin na Chiński Nowy Rok lub inne święta

Cytat:
depresje i inne zaburzenia psychiczn
(nawiasem - tutaj zjadłaś nosówkę)
Cytat:
jakkolwiek wesprzeć rodzinę, przesyłając jej pieniądze


Wiele rzeczy nie potrzeba wyjaśniać. Czytelnik domyśli się, że - jak nie opiekunowie siedzą z dziećmi - to rodzina czy znajomi etc. To bardzo przytłacza.
Stylistyka, ogólnie, bardzo niedobra. Zdania budowane szkolnie, ale wielokrotnie rozwinięte, z masą wtrąceń, dopełnień i okoliczników. Jakoś tak nieskładnie przekazujesz myśl. Bardzo dużo kolokwializmów.
Na plus na pewno to, że znasz temat z autopsji - to widać - i starasz się go wiernie przekazać. Rzetelność redaktora zatem jest. Wszystko jest zrozumiałe, to, o czym piszesz jest ciekawe. Tylko że w takiej formie - nie do przełknięcia z przyjemnością.
Mam nadzieję, że to Cię nie uraża (bo nigdy nie wiadomo, jaką wrażliwość ma odbiorca naszego komentarza) - z pewnością, jeżeli chcesz pisać reportaże, potrzebujesz ćwiczeń stylistycznych. Tego typu reportaż bardziej widziałbym w szkolnej gazetce.
No i, na koniec, mam również nadzieję, że coś z tego Ci pomoże, bo trochę pracy w to włożyłem. :)

Pozdrawiam serdecznie :)
palenieszkodzi dnia 08.06.2015 17:15
Do Vanillivi

Tekst nie porywa, nawet jako reportaż. Być może jest to część większej całości, ale o tak znikomej wartości merytorycznej, że w moim przekonaniu nie należało robić z tego fragmentu, natomiast włożyć więcej treści z użyciem tej samej ilości miejsca i potraktować jako całość. Również sam tytuł reportażu aż się prosi o przetłumaczenie na język polski, gdyż jest to idiom.
Trudno powiedzieć, dlaczego tekst znalazł się na górnej półce, jego stylistyka także nie zachwyca. Jak dla mnie, i treść i wykonanie do poprawy. Nie wystarczy tylko być tam, gdzie większość z nas nigdy nie będzie miała okazji, trzeba też mieć coś więcej do powiedzenia, co napisała
palcia:)
amsa dnia 08.06.2015 19:00
Vanillivi - trzeba umieć przyznać się do błędu :). Być może moje stwierdzenie, że interpunkcja zawodzi wzięło się z tego, że źle mi się czytały te długie zdania. Prawdopodobnie po podziale będzie zupełnie inaczej, więc wycofuję się z uwagi.

Pozdrawiam

B)
Vanillivi dnia 08.06.2015 19:24
Maker, dziękuję Ci za merytoryczny komentarz. Twoje uwagi są warte przemyślenia, zamierzam dopracować ten tekst tam, gdzie wskazujesz na pewne błędy i niedoróbki - ale stylistyki już raczej nie będę zmieniać. Tak jak pisałam, to był tekst pisany bardziej w celu informacyjnym, na potrzeby innego miejsca, gdzie oczekiwano po prostu zarysowania problemu, na "szybko" po powrocie. Wkleiłam go tutaj, bo stwierdziłam, że może kogoś zainteresuje temat. Teraz raczej już skupię się na całości, gdzie narracja jest prowadzana w zupełnie inny sposób i tu już przyłożę dużą uwagę do pracy nad stylem.

Palciu, no trudno, może następnym razem. O ile uwagi do stylistyki przyjmuję, to jeśli chodzi o znikomą wartość merytoryczną nie mogę zgodzić. Uważam, że to właśnie ona jest atutem tego tekstu - w języku polskim nie znajdziesz praktycznie żadnych informacji na ten temat, w literaturze nie jest on opisywany, więc z tego punktu widzenia jest to duża "wartość dodana".
Rozumiem jednak, że subiektywnie może Ci się nie podobać, szanuję Twoje zdanie.
Tytułu tłumaczyć nie zamierzam - gdyż używam go tutaj nie jako idiom, lecz określenie pewnego zjawiska, występujące właśnie w tej formie.
A co do bycia w Chinach czy innych egzotycznych miejscach - okazję do "bycia" może mieć prawie każdy, ale to jest w dużej mierze kwestia motywacji i priorytetów, żeby coś zrobić, ruszyć się z miejsca, chcieć odkrywać, dowiadywać się, pracować dla innych. Większość woli jednak skupić się na karierze, czy życiu osobistym na miejscu.

Amso, rozumiem.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich :)
ajw dnia 08.06.2015 19:55
To ja już wolę wychowanie przez Afrykańskie matki, które ciągną za sobą dzieciaki niemal wszędzie. Czasem nie pójdą one do szkoły, bo trzeba kawał drogi do studni iść, ale przynajmniej jest dotyk, przytulanie, bliskość, a nie trzeba tłumaczyć jakie spustoszenie mają w mózgach te biedne chińskie maluchy.. Serducho kroi się w plastry.
Niewątpliwie ważny temat podjęłaś. Dla mnie całkiem sensownie napisane. Tylko początek ma zdecydowanie za długie zdanie i od razu skojarzyło mi się radiową Trójką i powtórką z rozrywki "Będąc młodą lekarką .." No dobra, młodą studentką ;) Poza tym jest ok :)
stawitzky dnia 09.06.2015 15:15
Powyższy tekst nie nadaje się na górną półkę. Kolejna już taka sytuacja, gdy admin portalu ląduje na ''górze'' po słabym tekście. Przykre to.
Vanillivi dnia 09.06.2015 15:57
Ajw chyba masz rację, bynajmniej ja to podobnie odczuwam, takie poczucie porzucenia, wyobcowania, brak bliskości, przerażało mnie zawsze o wiele bardziej niż bieda. Co do tego niefortunnego zdania pierwszego, chyba macie rację, rozbiję je. Dziękuję Ci za komentarz i pozdrawiam.

Stawitzky, szanuję Twoje zdanie, natomiast dopóki nie jest w żaden sposób uargumentowane, nie jestem w stanie zupełnie z nic z Twojego komentarza wynieść, poza jakimś takim poczuciem niesprawiedliwości ze strony redakcji.
Dobra Cobra dnia 24.06.2015 20:29
Witaj,

To bardziej szkolne streszczenie a nie reportaż. Takie lepsze szkolne streszczenie.

Jest potencjał, brak przykładów, które spotkały Autorkę na wyjeździe. A dopiero takie coś wciąga.


Gratulacje za wysiłek napisania. Próbuj, bo bez tego ani rusz.


Pięknie pozdrawiam,

DoCo
Natalia Julia Nowak dnia 29.06.2015 23:25
Cześć, Vanillivi. Poruszyłaś bardzo ciekawy temat. Od jakiegoś czasu fascynuje mnie Azja, więc takie ciekawostki mają dla mnie duże znaczenie.

Mam jednak wątpliwości dotyczące kategorii, do której przyporządkowałaś powyższy artykuł. Według mnie, nie jest to reportaż, tylko felieton. Twój tekst jest krótki, swobodnie napisany. Przedstawiasz w nim własne poglądy i odczucia związane z konkretnym tematem. Brakuje w nim wprawdzie "pazura", ale można to usprawiedliwić poważną i bolesną problematyką.

Reportaż to artykuł, którego forma graniczy z literaturą piękną. Autor nie streszcza wydarzeń, tylko je relacjonuje, stawia przed oczami czytelnika. Celem reportażu jest doprowadzenie do tego, żeby odbiorca poczuł się tak, jakby sam uczestniczył w opisywanych zdarzeniach. Reportaż to narracja. Często jest to narracja pierwszoosobowa, w której dziennikarz wyraźnie się ujawnia: pisze o swoich uczuciach, spostrzeżeniach, interakcjach z innymi osobami. Reportaż jest formą żywą, dynamiczną, ale oprócz wartkiej akcji zawiera plastyczne opisy ludzi, rzeczy, miejsc, pogody itd.

Gdyby Twój tekst był reportażem, zawierałby fragmenty w stylu: "Jest poniedziałkowy ranek. Grupa drobnych, skośnookich ośmiolatków jak zwykle zajmuje miejsca w szkolnych ławkach. Za oknem rozciąga się widok zapomnianej przez Boga i ludzi wsi. To prowincja Guizhou, jeden z najbiedniejszych regionów Chin, położony w południowo-zachodniej części kraju. Tutaj każdy dzień jest walką o przetrwanie. Dla dzieciaków, które przyszły tu na świat, edukacja jest jedyną nadzieją na lepsze jutro. Zaczyna się lekcja języka angielskiego. Uczniowie spokojnie siedzą w ławkach, sprawiając wrażenie poważnych i dojrzałych. Ale szybko wychodzi na jaw coś jeszcze. Każde z tych dzieci jest wyjątkowo nieśmiałe..."

Pozdrawiam. :-)

Natalia J. Nowak,
licencjatka dziennikarstwa

PS. Vanillivi, polecam Ci książkę pt. "Biblia dziennikarstwa". To wielka i ciężka "cegła", ale zawiera praktyczne porady dotyczące tworzenia różnych form dziennikarskich. Autorami poszczególnych rozdziałów są znani dziennikarze-praktycy.

http://www.empik.com/biblia-dziennikarstwa-opracowanie-zbiorowe,prod58487005,ksiazka-p

Pzdr
Jaga dnia 23.02.2016 09:28
Witaj,
temat bardzo ciekawy, lecz przyznam szczerze, że nie tego spodziewałam się po reportażu. Dostałam tylko migawkę ze świata, a chętnie dowiedziałabym się więcej! Może pokusisz się o dłuższą, fabularną formę? Poruszyłaś mnóstwo interesujących wątków, wystarczy je rozwinąć:)
Co o tym sądzisz?
Pozdrawiam ciepło,
Jaga
Kazjuno dnia 01.08.2018 16:50
Całkiem ciekawy reportaż. Przeczytałem z uwagą i chylę czoło.
Pozdr, Kj
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
23/07/2019 09:51
jakoś mnie nie rozbawiło »
Florian Konrad
23/07/2019 09:50
słabe... nawet puenta nie ratuje... »
Florian Konrad
23/07/2019 09:49
ładny wiersz, ale przemyślałbym tytuł... za bardzo mi… »
Florian Konrad
23/07/2019 09:47
wróbelek- szatan :) wywal skrzydła losu, bo to kicz »
Florian Konrad
23/07/2019 09:46
zgadzam się z Miladorą »
Florian Konrad
23/07/2019 09:26
co do licha????????????? przecież pomysł splagiatowany z… »
Florian Konrad
23/07/2019 09:24
siakieś takie jakby dla dzieci... »
Florian Konrad
23/07/2019 09:23
matuchno, ale tasiemiec! »
Florian Konrad
23/07/2019 09:21
dużo pokracznych metafor, stworzonych na siłę, kaszani tekst »
Florian Konrad
23/07/2019 09:20
bardziej zrozumiałe od poprzedniego, kt. komentowałem :) »
Florian Konrad
23/07/2019 09:13
zlepek czasowników... »
Florian Konrad
23/07/2019 09:12
wariactewko jakieś szalone... »
Florian Konrad
23/07/2019 09:04
trochę za duże nagromadzenie ciężkoty ... »
Florian Konrad
23/07/2019 09:03
mi się zwyczajnie nie podoba i ma prawo :) »
Florian Konrad
23/07/2019 09:02
już tytuł skutecznie odstręcza... »
ShoutBox
  • Zdzislaw
  • 21/07/2019 22:15
  • Nie ma sprawy, Vinillivi :) Sprawa opóźnień wyjaśniona. Człekowi wypoczynek też należy się.
  • Vanillivi
  • 21/07/2019 15:21
  • Tak, zajmuję się prozą. Właśnie wróciłam. Odsapnę moment i wieczorem biorę się za Wasze teksty. Przepraszam za wszelkie opóźnienia.
  • Zdzislaw
  • 20/07/2019 09:36
  • Witam poranno-sobotnie. Czy red. Vanillivi (która wyjechała na dwa tygodnie) jest od prozy? Jeżeli tak, to ok. Rozumiem, czemu nie ukazuje się wysyłana proza.
  • AntoniGrycuk
  • 18/07/2019 01:06
  • Jakie jutro? Ja to wczorajszy ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 23:52
  • Pozdro600 Antoni :D U Was też już prawie jutro? ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 20:25
  • Miłego wieczoru :)
Ostatnio widziani
Gości online:15
Najnowszy:Pizzanoes8
Wspierają nas