Recenzja książki "Zasrane życie mojego ojca, zasrane życie mojej matki i moja zasrana młodość" A. Altmanna - faith
Publicystyka » Recenzje » Recenzja książki "Zasrane życie mojego ojca, zasrane życie mojej matki i moja zasrana młodość" A. Altmanna
A A A
  • Autor książki: Andreas Altmann
  • Gatunek książki: miękka okładka
  • Tytuł: Zasrane życie mojego ojca, zasrane życie mojej matki i moja zasrana młodość
  • Kategoria: Autobiografia
  • Wydawnictwo: Warszawa 2014
  • Forma książki: Czarna Owca

Mam w sobie, w każdej komorze mojego serca takie zabite deskami drzwi (...). Nawet człowiek, który byłby w stanie mnie pokochać nie sprawi, by zniknęły - owe drzwi to poczucie "braku wartości". Bo ja, jak i każdy inny, którego udziałem jest to niszczące doświadczenie, nie dopuści do siebie miłości. Bo ona śmierdzi nieszczęściem, śmiertelnym strachem. To nie jest miłość, to śmierć. Oddać się miłości, jako kochający albo jako kochany, znaczyłoby wystawić się na śmiertelny cios (...). Wszyscy Ci, którzy byli kochani bezwzględnie i bez wahania, nazywają takich jak my tchórzami. Nie wiedzą, co mówią. 

 

    Andreas Altmann, niemiecki reporter, który wydał już wiele książek opisując swoje podróże po najróżniejszych zakątkach świata, w końcu postanowił zagłębić się w ten sobie najbliższy. Napisać o krainie, której nikt z nas z pewnością nie chciałby odwiedzić, a w której jemu przyszło dorastać. 

    Już sam tytuł intryguje, sprawia, że nie sposób przejść obojętnie obok tej książki, sugerując jednocześnie, iż nie będziemy mieli do czynienia z literaturą łatwą, lekką i przyjemną. Jeśli jednak mamy ochotę na coś bardziej ambitnego niż romansidło z najbliższego kiosku ruchu, jest to lektura zdecydowanie do polecenia. By wciągnąć się w świat opisywany przez autora potrzeba jedynie chwili spokoju i odrobiny empatii. Weźmy więc głęboki oddech i przekroczmy próg domu Altmannów. 

    Za czterema ścianami, w miejscu łaski Altötting, miasteczku położonym w jednym z najbardziej katolickich landów niemieckiej Bawarii, rozgrywa się dramat. Dramat dziecka wychowywanego bez miłości. Andreas jest jednym z czworga dzieci Elizabeth i Franza Xsaviera. Kiedy dorasta, matka jest już sfrustrowaną, godną pożałowania kobietą, pogrążoną w mrokach katolickiej gorliwości. Kobietą, która nie ma sił, by przeciwstawić się tyranowi z jakim przyszło jej żyć - swojemu mężowi, ojcu jej dzieci. Franz Xsavier Altmann to człowiek, którego ciężko sobie nawet wyobrazić. Czy to wojna zrobiła z niego potwora, którym był wobec najbliższych? W dużej mierze na pewno tak. Wrócił z niej jako emocjonalny kaleka, którym miał zostać już do końca życia. Ale nic nie usprawiedliwi czynów, jakich się dopuścił. Tak jak nic i nikt nie jest w stanie wytłumaczyć dziecku dlaczego, bez żadnego konkretnego powodu, zamiast bajki, na dobranoc dostaje pięścią prosto w twarz. 

    Wraz z odejściem słabej psychicznie matki, dom stopniowo zamienia się w koszary. Na porządku dziennym jest tutaj przemoc fizyczna i psychiczna, poniżanie i praca ponad siły. Wśród krzyków i chłosty nie ma miejsca na choć okruch uczucia, na jedno cieplejsze spojrzenie. Za to w każdym kącie czai się upokorzenie, strach i, co najgorsze, ciemna, przeszywająca do szpiku kości samotność. 

    Świat dorosłych to świat paradoksów i zakłamania. Bo nie tylko za czterema ścianami rodzinnego domu bohatera działy się rzeczy godne potępienia. Środowisko Altötting, mekki pielgrzymów i zagorzałych katolików, to w rzeczywistości wylęgarnia dewiantów. Począwszy od pruderyjnych księży molestujących dzieci w zimnych murach zakrystii, po nauczycieli, którzy zamiast wychowywać, odreagowują własne napięcia krzykiem i przemocą. To świat emocjonalnych popaprańców, a w samym jego środku, cherlawy i niezgrabny chłopiec, który z uporem szuka w sobie talentów. Mały Andreas, buńczuczny i imponujący odwagą. Z czasem nauczył się patrzeć ojcu w oczy, kiedy ten bił go bez opamiętania. To pozwalało zachować godność, jedyną rzecz, której ta świnia nie mogła mu odebrać. Dzięki temu nauczył się żyć i radzić sobie bez miłości.

    Ta książka wstrząsa. Przeszywa do szpiku kości i z pewnością nie kończy się wraz z przewróceniem ostatniej strony, ale zostaje w czytelniku gdzieś głęboko jeszcze przez bardzo długo. Czytając ją, uświadomiłam sobie, że ostatnio, gdy się tak czułam, przygotowywałam się do matury z języka polskiego czytając Malowanego ptaka Kosińskiego. Obie te książki łączy jedno - chciałoby się je przeczytać jednym tchem, by mieć  to już za sobą, ale co jakiś czas trzeba choć na chwilę podnieść wzrok znad okładki i odetchnąć. Oderwać się od przesączonego przemocą i ludzką krzywdą świata, by nie zwariować. W przypadku lektury, której dotyczy ta recenzja, historia wydaje się tym bardziej bolesna, kiedy uświadomimy sobie, że to w czystej postaci autobiografia, spowiedź i próba rozliczenia z własną przeszłością.

    Altmann szokuje realizmem, nie przebiera w słowach i bez tabu odkrywa mroki swojego dorastania. Ocenia, bo ma do tego pełne prawo. To książka przepełniona goryczą i tęsknotą za ciepłem. Tylko, czy można tęsknić za czymś, czego nigdy w życiu się nie doznało? Można. Widocznie rodzimy się z potrzebą miłości, której nic innego nie jest w stanie zastąpić.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
faith · dnia 04.07.2015 18:01 · Czytań: 59024 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 12
Komentarze
Lilah dnia 05.07.2015 21:30
Cytat:
czy można tę­sk­nić za czymś, czego nigdy w życiu się nie do­zna­ło? Można. Wi­docz­nie ro­dzi­my się z po­trze­bą mi­ło­ści, któ­rej nic in­ne­go nie jest w sta­nie za­stą­pić.

Na pewno można, faith, bo jeśli nawet nie doznaliśmy ciepła czy miłości, to przecież wiemy, że one istnieją (choćby z obserwacji innych). A może po prostu przeczuwamy?
Bardzo dobra recenzja, choć treść przerażąjąca. Nieraz się zastanawiam, skąd bierze się w ludziach tyle zła. A jeśli to zło dotyka dzieci, to łzy same płyną.
Pozdrawiam serdecznie:)
faith dnia 05.07.2015 22:55
Lilu, masz rację, jako ludzie bardzo często tęsknimy za czymś, czego nawet nie doznaliśmy. Ale może to właśnie wynika z wrodzonej potrzeby? Miłość powinna być przynależna każdemu dziecku od urodzenia. Niestety, istnieje wiele przykładów na to, że czasami jest zupełnie odwrotnie.
Bardzo się cieszę, że pokusiłaś się o przeczytanie mnie w mniej poetyckiej wersji.

Pozdrawiam serdecznie!:)
Slavek dnia 06.07.2015 16:26
Cytat:
w mro­kach ka­to­lic­kiej gor­li­wo­ści.
- a cóż to takiego?
faith dnia 06.07.2015 17:38
Slavek napisał/a:
Cytat:w mro­kach ka­to­lic­kiej gor­li­wo­ści.- a cóż to takiego?

Slavku, znaczy to tyle, że była ślepo zapatrzona w religię, wyimaginowany świat, który nijak miał się do rzeczywistości, a który dla tej słabej kobiety był po prostu sposobem ucieczki. Nie znaczy to, że mam cokolwiek przeciwko tej wierze, ale myślę, że odrobina zdrowego rozsądku, więcej odwagi i wzięcie spraw w swoje ręce, zamiast składanie ich do daremnej modlitwy, mogłoby powstrzymać wiele dziecięcych nieszczęść, jeśli wziąć pod uwagę ten konkretny, opisany przeze mnie wyżej przykład.

Pozdrawiam i dziękuję za przeczytanie.
Slavek dnia 10.07.2015 21:06
faith napisał/a:
Nie znaczy to, że mam cokolwiek przeciwko tej wierze
- mnie na to nie nabierzesz
faith dnia 11.07.2015 08:03
Slavku, nie chcę nikogo na nic nabierać, ani tym bardziej przekonywać. Uważam jedynie (zaznaczając, że odnoszę się tutaj do tego konkretnego przykładu), iż nadgorliwość w żadną ze stron nie jest dobra. Uważam, że tym zdaniem nikogo nie urazilam. A wyraziłam jedynie swoje poglądy na temat jednej z bohaterek książki.

Pozdrawiam f.
alkestis dnia 12.07.2015 17:56
Gatunek książki: miękka okładka - teraz to zauważyłam;) Chyba powinno być powieść, autobiografia czy coś w ten deseń.

Recenzja: zachęciłaś mnie do sięgnięcia. Interesują mnie losy ludzi, którzy mimo przeciwności nie stali się podobni oprawcom. To dużo ciekawsze i trudniejsze do zbadania niż przeciwna sytuacja.


Pozdrawiam serdecznie
a
faith dnia 13.07.2015 17:59
Alkestis, jeśli zachęciłam to bardzo się cieszę, książka warta jest przeczytania.
Co to tego gatunku, to masz rację, z tym że to nie mój błąd. Zamieszczając recenzję "miękka okładka" wpisałam w "forma książki". A tu patrzę, wszystko na odwrót :(

Pozdrawiam i dziękuję za przeczytanie.
Krystyna Habrat dnia 21.07.2015 11:43 Ocena: Bardzo dobre
Interesująca powieść i bardzo dobra recenzja, ładnie napisana i zachęcająca do przeczytania książki.
Tylko jak tu poprosić w bibliotece o taki tytuł? Jak go wymówić? A tym bardziej w księgarni, co świadczyłoby, że się chce mieć coś o takim tytule na własność? Ale żarty, żartami, a pozycja na pewno warta czytania.
Część starszych użytkowników PP na pewno by się zdziwiła, gdybym ujawniła, że podobnego ojca tyrana, no, może mniej strasznego, miał autor, którego pełne humoru wspomnienia chętnie czytywaliśmy. Na szczęście na PP pominął pierwsze rozdziały z ojcem w tle. Nie zdradzę o kogo chodzi, ale powiem, że pomimo trudnych przeżyć dzieciństwa, nie tylko z powodu groźnego taty, wyrósł on na całkiem udanego człowieka, sympatycznego, z poczuciem humoru i powszechnie lubianego.
Zadziwił mnie model katolickości niemieckiej. Niczym w średniowieczu. Wiem, że bywają takie odmiany wiary, szczególnie u protestantów. U nas przeciwnie, z katolicyzmu czerpiemy otuchę i uspokojenie oraz życzliwość dla bliźniego. A wyjątki trafiają się wszędzie. Być może matka była nadgorliwa w praktykach, albo autor widział to tak subiektywnie. Szczęście, że wyrósł na dobrego - chyba - pisarza.
Postaram się przeczytać omawianą powieść, jeśli uda mi się zdobyć ją w sposób, by moje usta nie doznały uszczerbku przy wymawianiu tytułu, ani dłoń przy jej zapisywaniu na kartce do biblioteki. Może: poproszę o powieść o najbardziej nieprzyzwoitym tytule. Panie o niemodnych poglądach też chcą znać każdą dobrą pozycję literatuury. Chyba, że ktoś odradzi.
faith dnia 22.07.2015 09:07
Witaj Krystyno, dziękuję za tak obszerny komentarz. Bardzo mnie cieszy, że recenzja zachęca do przeczytania książki, bo temat mimo że trudny to na pewno wart poruszenia.

Cytat:
Tylko jak tu poprosić w bibliotece o taki tytuł?


Masz rację, jest to troszkę problemowa kwestia, ja książkę dostałam w prezencie, więc nie wiem jak sobie z tym poradził mój darczyńca ;) Jeśli zakupić ją w sklepie typu Empik nie powinno być z tym problemu, ale co innego w kameralnej bibliotece ;) Myślę jednak, że mimo wszystko warto jakoś przez to przebrnąć i sięgnąć po tę pozycję.

Pozdrawiam serdecznie! ;)
Krystyna Habrat dnia 23.07.2015 21:45 Ocena: Bardzo dobre
Cieszę się, że podchwyciłaś mój dowcip. Dobrą książkę zawsze warto przeczytać. Najwyżej z przymrużeniem oka poproszę o książkę z nieprzyzwoitym tytułem. Pani w mojej bibliotece zrozumie.
Pozdrawiam serdecznie.
PS sądzę, że się nie mylę, biorąc cię za dziewczynę.
faith dnia 24.07.2015 09:08
Tak, dobrą warto, a na kiepskie szkoda czasu, dlatego też zawsze zapoznaję się z co najmniej kilkoma opiniami zanim zabiorę się za czytanie. Z jednej strony może to niezbyt dobre, bo należy wyrobić sobie własne zdanie bez sugerowania się innymi, ale z drugiej nie dysponuję taką ilością czasu, by marnować go na niewarte tego lektury ;)

Krystyna Habrat napisał/a:
sądzę, że się nie mylę, biorąc cię za dziewczynę.

Absolutnie się nie mylisz, Krystyno :)

Pozdrawiam!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
24/08/2019 17:01
Dobrze mieć takiego przyjaciela jak Antek. Urocze… »
Lilah
24/08/2019 16:57
Szczęśliwa, gdy przychodzi ktoś czekany i nawet słów nie… »
RafalSulikovski
24/08/2019 10:26
Dziękuję wam wszystkim moi drodzy. :-) Postaram się pisać… »
wodniczka
23/08/2019 22:26
Pierwsza część podoba się najbardziej. Ogólnie ciekawa… »
Marek Adam Grabowski
23/08/2019 19:16
Masz dobry warsztat pisarski; czyta się ciebie bardzo… »
wodniczka
23/08/2019 18:40
Pięknie. Szczególnie w połowie zatrzymał mnie na dłużej.… »
PrzemeK155J
23/08/2019 17:59
Historia jest naprawdę ciekawa. Jedna z najciekawszych, jaką… »
wodniczka
23/08/2019 16:26
Al-szamanko Tak. Masz rację. Trochę tam się nawarstwiło.… »
RafalSulikovski
23/08/2019 14:09
:-) :) :) »
RafalSulikovski
23/08/2019 14:08
:-) dziękuję Karen. Widzę, że mam jeszcze dla kogo pisać... »
Karen Lety
23/08/2019 14:04
Wiersze są trochę jak piosenki, każdy znajduje w nich coś… »
Karen Lety
23/08/2019 13:58
Świetny wiersz. Napisany przy użyciu takich słów i w taki… »
JOLA S.
23/08/2019 13:57
Dobrze się zaczyna :) Nikt, dotąd, nie skomentował tekstu.… »
Karen Lety
23/08/2019 13:52
Zgadzam się z Darcon, że drugi psychiatra mógłby zagościć na… »
RafalSulikovski
23/08/2019 11:34
:-) Dzięki! Ja dopiero jestem stale "zapowiadającym… »
ShoutBox
  • Vanillivi
  • 24/08/2019 17:47
  • Będę, jako zwykły użytkownik. I postram się od czasu do czasu komentowac Wasze teksty i moze dodawac wlasne
  • JOLA S.
  • 24/08/2019 16:35
  • Vanillivi, przykro, że nas opuszczasz. Pocieszające, że będziesz nam towarzyszyć.:) Późno na refleksje, ale nie traćmy ducha. Powodzenia i do zobaczenia.:)
  • Vanillivi
  • 24/08/2019 14:23
  • Kochani, musiałam zrezygnować z funkcji redaktora. Portal i obecne na nim osoby są nadal dla mnie ważne, będę tu bywać i utrzymywać z wami kontakt, ale już nie jako redaktor.
  • Kazjuno
  • 23/08/2019 16:36
  • Święte słowa!
  • JOLA S.
  • 23/08/2019 12:22
  • Powodem waśni był smok. Na początku nikt z jadących portalem nie wierzył. „Bo mało to bajek po świecie pędzi” Poczytajcie, Panowie, naszego Skuula i basta, bo życie ucieka na bzdurkach.:)
  • Kazjuno
  • 23/08/2019 07:11
  • Coś cię najwyraźniej uwiera, geniuszu, łaszący się do portalowym władz. Tak trudno ci zakończyć insektowo robaczaną połajankę?
  • Decand
  • 22/08/2019 23:25
  • "Ponoć" słowem klucz. Wszyscy czekamy więc i Ty bądź grzeczym i zaczekaj. Świat naprawdę poczeka na Twoje arcydzieła chrabąszczyku
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 21:08
  • Ponoć czas oczekiwania to tydzień, kolego robaku. Czekam już dwa.
  • Decand
  • 22/08/2019 20:41
  • Niektórym robaczkom widać spieszy się za bardzo. A chyba powinno spieszyć się powoli, chyba tak to szło. Na pewno wszyscy wytrzymamy jeszcze na tekst jakiegokolwiek żuczka, ba!, nawet i misia
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 18:51
  • Oj, chyba urocza red. Vanilivi z przepracowania - wszak jako jedyna jest przytłoczona nawałą prozy - przeoczyła mnie, skromnego żuczka. Ale przepraszam, może namolnie ponaglam? Pozdrawiam...
Ostatnio widziani
Gości online:23
Najnowszy:5taylorc51100gB9
Wspierają nas