Top Writer - Rozdział 5 - Indyphar
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Top Writer - Rozdział 5
A A A
Od autora: Pisarze zakończyli pracę nad broszurą, ale to nie koniec ich "przygody" z Kanclerzem. tekst z: indyphar.blogspot.com

Stefano przyglądał się swojemu mizernemu odbiciu, nawet w drogim garniturze, zniszczona skóra zdradzała jego pochodzenie. Był tylko zwykłym Obywatelem, który miał szczęście wbić się w towarzystwo wyższych sfer. Ale tutaj nie chodziło o jego prezencję, lecz o talent. Spośród dziesiątek chętnych, to właśnie jego wybrano na współautora broszury, to jego Kanclerz obdarzył zaufaniem. Podkrążone oczy, posiniaczona i sucha skóra, nadkruszony ząb, czy karbowane paznokcie nie miały znaczenia. Nie teraz.

Poprawił krawat, zabrał ze stolika tekst starannie owinięty papierem do pakowania i wyszedł z pokoju. Przyjęcie już trwało, jednak wraz z Pasqua nie zamierzali brać w nim czynnego udziału, ich zadanie to dostarczyć tekst przedstawicielowi Kanclerza. Tym razem, wyjątkowo, nie zamierzali nawet pić, a przynajmniej nie z gośćmi.

Salę rozświetlały rzędy kwiecistych kinkietów i ogromny, kryształowy żyrandol, pomarańczowy blask spływał na, wbite we fraki, polityczne marionetki. Większości mężczyzn towarzyszyły kobiety z przesadnym makijażem i równie przesadnym mniemaniem o własnej wyższości. Na tle tego całego, żałośnie poprawnego politycznie tłumu, najbardziej odznaczali się kelnerzyubrani w tanie, białe garnitury, lawirowali między gośćmi.

Stefano i Roberto dołączyli do pozostałych z Czwórki.

Dobry wieczór, panowiezagadnął Pasqua.

Dobry wieczór.

Macie swoje części?

Oczywiścieodpowiedzieli niemal z oburzeniem.A wy nie macie?

Nie, my już swoje dawno oddaliśmyzażartował Roberto. Trzeba przyznać ich miny były bezcenne.

Jak to, wcześniej oddaliście? To teksty można było oddać wcześniej? Nikt nam o tym nie powiedział.

To na pewno jakieś niedopatrzenie.

Musimy to wyjaśnić.Jeden z mężczyzn pociągnął drugiego w stronę wyjścia z sali.

No to dwóch bufonów mniejstwierdził Pasqua, gdy tamci wystarczająco się oddalili.

Co teraz?

Jak to co? Trzeba pozbyć się reszty i ocalić tyle dobrego alkoholu przed zmarnowaniem.

Może najpierw oddamy teksty?

Niech ci będzie, ale zaraz potem bierzemy się za usuwanie tych sztywniaków.

A może oddamy teksty, weźmiemy tyle butelek wódki i tego czegoś zielonego, i pójdziemy do mnie urżnąć się w pień?zaproponował Stefano.

Roberto uniósł jedną brew i ściągnął usta.

Ty to masz łeb. Ile ci wejdzie butelek do marynarki?

Stefano pokręcił głową śmiejąc się pod nosem i ruszył w stronę podium. Przy stoliku najbliżej sceny siedział przedstawiciel Kanclerza i jego kompani tylko wśród nich nie było żadnej kobiety. Roberto bezceremonialnie usiadł na jednym z krzeseł, Stefano stanął tuż obok.

Przepraszam bardzo...zaczął jeden z posłów.

Ależ ja się nie gniewam.Pozostali mężczyźni nawet się nie odezwali.W zasadzie chciałem tylko to dać.Rzucił na pusty talerz swój manuskrypt.Kolega też ma coś takiego. Prosilibyśmy o przekazanie tych tekstów do odpowiednich osób.

Stefano podał swoją paczkę.

Skoro formalności mamy już za sobą, sądzę, że teraz możemy się urżnąćpowiedział Roberto, wstając od stolika.Do widzenia i życzę fascynującego wieczoru.

Obaj pisarze odeszli od stolika, pozostawiając polityków w konsternacji. Przeciskali się między gośćmi, ukradkiem chowając pod marynarkami kilka butelek wódki. Stefano udało się nawet ukraść jedną butelkę tajemniczego, zielonego alkoholu.

 

*

 

Na kanale pierwszym leciał kolejny program historyczny, Marcello zachwycał się propagandowymi doniesieniami o wspaniałej przeszłości Państwa, drapał się przy tym co rusz po owłosionym zadzie, wyglądającym znad krawędzi wytartych spodni. Julie siedziała przy oknie, popijając słabą herbatę, zastanawiała się, co u Stefano. Od ich ostatniego spotkania minęły dwa tygodnie, tęskniła.

W mieszkaniu nagle rozległo się donośne łomotanie w drzwi z taniej sklejki. Zawiasy ledwo wytrzymały.

Policja! Otwierać!

Marcello zastygł w bezruchu, wpatrując się tępo w drzwi. Drugi łomot. Silniejszy.

Otwierać! Natychmiast!

Na klatce schodowej dało się słyszeć gwałtowny rumor. Drzwi wleciały z hukiem do mieszkania. Tuż za nimi wparowało czterech rosłych policjantów w granatowych mundurach, towarzyszyło im dwóch ovrowców. Z wycelowaną bronią, stanęli w szyku.

Julie Milanojeden z policjantów przeczytał nazwisko z nakazu.

Kobieta odłożyła do połowy pełną szklankę i leniwie podniosła się z krzesła, spokojnie podeszła do policjanta, wyciągając przed siebie nadgarstki gotowe do skucia. Mężczyzna szarpnął za jej ramię, zmuszając do odwrócenia się. Metaliczny klik. Bransolety kajdanek ciasno zacisnęły się na przegubach Julie. Blada skóra szybko zaczerwieniała.

Julie Milano, jest pani oskarżona o zdradę kraju. Zostanie pani przewieziona do rządowego aresztu, gdzie będzie pani oczekiwać na rozprawę.

Czy zostanę przesłuchana?

Policjant zamilkł i zwolnił nieco uścisk na ramieniu.

O tym nie ja będę decydować.

Policjanci wyprowadzili Julie, Marcello nawet nie drgnął, wpatrywał się tylko z rozdziawioną gębą w stojących w progu ovrowców.

Proszę naprawić te drzwipowiedział jeden z nich.W tej dzielnicy sporo jest bezdomnych, którzy nie przepuszczą takiej okazji.

Wyszli, ciszę przerywały dalsze snucia przekupionych profesorów, dobiegające z telewizora. Kolejne wersy światłej przeszłości Państwa odczytywano z równie wielkim entuzjazmem, co przed paroma minutami.

 

*

 

Zmęczenie powoli ogarniało Stefano, nie miał jednak serca wyprosić Roberto, w końcu świętowali. Już jutro poznają ocenę zespołu Kanclerza. Zanosiło się na to, że broszura wejdzie do druku w niezmienionej formie.

A powiedz mi Stefanozagadnął Roberto nalewając kolejną porcję wódki. — Masz ty jakąś kobietę?

Pisarz spojrzał na przyjaciela niepewnie. Oficjalnie nikogo nie miał.

Wybacz, że pytam. Sam rozumiesz, znamy się już trochę, ale bardziej na płaszczyźnie pisarskiej. Szanuję cię i uważam za przyjaciela, tylko dlatego pytam.

To skomplikowane.

Co jest skomplikowane? Albo masz kobietę, albo nie. To chyba proste. Ja na ten przykład mam żonę. Straszna z niej jędza, tak między nami, ale dzieci dała mi cudowne. Dwóch synów. Obaj teraz studiują na państwowej uczelni.

Skoro dzieci już dorosłe, to po co z nią jesteś, skoro to jędza?

Wiesz, smakosz ze mnie, a ona całkiem nieźle gotuje.

Stefano zaśmiał się mimowolnie.

Przez żołądek do serca, powiadasz?

Do serca to może i nie, ale do rozumu, to co innego. Gdzie ja taką drugą kucharkę znajdę. A że pojęczy czasem, trudno się mówi. No ale jak u ciebie?

Widzisz Roberto, jest taka jedna kobieta, bardzo mi się podoba. Pierwszy raz zobaczyłem w barze, później obudziłem się na ulicy z rozkwaszonym nosem.

U-u, nie wiedziałem, że z ciebie taki chojrak.

Ja też nie.Stefano zamyślił się chwilę. Już nie mógł się doczekać powrotu do domu.Ma na imię Julie.

Ładnie. A gdzie teraz jest? Pewnie na ciebie czeka, co?

Nie wiem, czy czeka.Stefano upił łyk wódki.Ale wiem, gdzie jest. A raczej z kim.

Z kim?Roberto zmarszczył brwi.

Z mężem.

Teraz i staruszek napił się wódki. Wytarł usta rękawem i podszedł do przyjaciela.

To faktycznie nieco skomplikowane.

Jej mąż to zwykły robol. Julie zasługuje na kogoś, kto będzie potrafił docenić.

Na kogoś takiego, jak ty.

W pokoju rozległo się nerwowe pukanie.

Kto to?zapytał Roberto.

Stefano wzruszył ramionami i podszedł do drzwi, uchylił je niepewnie. Na korytarzu stał blady niczym kreda chłopak w czerwonym mundurkuboy hotelowy.

Przepraszam pana najmocniej, kazano mi pana wezwać.Przełknął z trudem ślinę.

Gdzie wezwać?

Na dół. Czekają na pana. Kazali mi przekazać, żeby się pan pośpieszył.

Kto taki? O co chodzi? Kto cię przysłał, chłopaku?

Po czole boya hotelowego spływały zimne strużki potu, wargi drżały mu nerwowo, zupełnie jakby chciał coś powiedzieć, ale bał się tego słowa. Przełknął ślinę.

Ovrowcy.

Stefano ściągnął brwi. Czyżby Ruch Oporu chciał się upewnić, że zadanie zostało wypełnione?

Zaraz zejdę.Zamknął drzwi.

Wyglądasz, jakbyś zobaczył ducha stwierdził Roberto.

Stefano nic nie odpowiedział, pośpiesznie narzucił płaszcz, poprawił koszulę i sięgnął po teczkę z brązowej skóry.

Muszę wyjść. Proszę, zamknij drzwi i weź ze sobą klucz.

Co się stało, przyjacielu?

Przyszli po mnie ovrowcy.

Może Kanclerz chce z tobą porozmawiać i mają cię do niego eskortować.

Tak, to możliwe.

Przecież nie zrobiłeś nic złego. Mało tego, wykonałeś kawał dobrej roboty.

Stefano spojrzał na Roberto ostatni raz przed zamknięciem drzwi. Pasqua został sam. Dokończył wódkę i wrócił do siebie.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Indyphar · dnia 04.09.2015 23:41 · Czytań: 297 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
22227
19/09/2019 17:21
Ja tylko powtórzę, bardzo piękny, pełen uczucia wiersz.… »
mike17
19/09/2019 17:18
Baaardzo to rozlewne, bardzo obfite. Piszesz o tak wielu… »
mike17
19/09/2019 16:52
Bo, Lilu, nic nie stoi w miejscu i musimy chwytać chwilę,… »
ClakierCat
19/09/2019 16:10
:) :yes: a jak byś była dla mnie a słowa w jeden klimat… »
Dobra Cobra
19/09/2019 15:56
Gadałem o tym z Tarantino, generalnie zainteresowanie jest,… »
Lilah
19/09/2019 15:11
Wielce interesujący zapis, podoba mi się. Treść takoż.… »
Lilah
19/09/2019 15:08
Obiecuję poprawę, Kushi, może uda się coś dłuższego… »
bruliben
19/09/2019 14:44
Dawno nie spotkałem się z wierszem, gdzie za tytuł jest… »
bruliben
19/09/2019 14:32
Dziękuję Wiosno za liczne uwagi. Muszę je przemyśleć i… »
mike17
19/09/2019 13:56
Bardzo dziękuję, BasiuL za wizytę i czytanie :) Masz racje… »
BasiaL
19/09/2019 12:49
Ciekawa historia, subtelna i emocjonalna :) Tylko czy to… »
BasiaL
19/09/2019 12:37
Uwielbiam w jesienne wieczory usiąść na kanapie i pod… »
BasiaL
19/09/2019 12:25
świetny, nastrojowy klimat, bardzo przyjemnie się czyta :) »
BasiaL
19/09/2019 12:23
"łżące niebo" bardzo podoba mi się to określenie… »
Kazjuno
19/09/2019 12:17
Co tam Chinka, Wiosno. Najważniejsze, że Ty się pojawiłaś,… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:23
Najnowszy:helenakarolak
Wspierają nas