Wolność - Miroslaw Sliwa
Publicystyka » Felietony » Wolność
A A A

                                                             Wolność

 

Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra. Wolność to nie moc czynienia tego, co chcemy, lecz prawo bycia zdolnym do czynienia naszej powinności.

 

Lord John Dahlberg - Acton

 

 

 

            Pamiętam dzień, kiedy ojciec przeszedł na emeryturę. Emerytura jawiła mu się jako akt wyzwolenia, na który czekał przez całe życie. Przez dwa czy też trzy miesiące był nową sytuacją bardzo podekscytowany, a potem z wolna euforia zaczęła przeradzać się w zakłopotanie podszyte zawodem niespełnienia.

 

            Pamiętam okres między sierpniem 1980, a grudniem 1981 roku. Pamiętam, to ponad roczne, ogólnonarodowe, niesamowite jakieś uniesienie; ten kto to przeżył wie co mam na myśli. Rok z kawałkiem nikłego światełka wolności politycznej, które dawało nadzieję na prawie światłość wiekuistą w, wydawać by się mogło, bezmiernych mrokach totalitaryzmu komunistycznego i nagłe zdmuchnięcie tego płomyka przez rzeczywistość stanu wojennego. Potem lata, bolesnej wręcz, beznadziei i apatii.

 

            Na pytanie o wolność ludzie odpowiadają różnie; zapracowanym jakoś kojarzy się z odpoczynkiem, chorym ze zdrowiem, a ubogim z zamożnością. Pojawiają się nawet asocjacje związane z perwersyjnym promiskuityzmem i innymi zachowaniami daleko odbiegającymi od powszechnie przyjętych norm moralnych i etycznych.

 

Krótko mówiąc; najczęściej myślenie o wolności sprowadza się do chęci zrealizowania naszych marzeń, zachcianek czy pożądań. Wszyscy chcemy być szczęśliwi. Wszyscy mamy jakieś wizje szczęścia; raz mądre, choć w większości wypadków zupełnie idiotyczne. To jednak jest nieistotne, bo tak czy inaczej, na drodze do ich realizacji stoją mnogie ograniczenia i one to sprawiają, że istnienie pośród realiów prawie zawsze wydaje nam się stanem zniewolenia, czyli antynomią wolności.

W istocie więc, na ogół wolność kojarzy nam się z samowolą, która nie niesie za sobą żadnej odpowiedzialności. Taka sytuacja w przyrodzie jest niemożliwa, a choćby ze względu na wielce prawdopodobne ryzyko natychmiastowego wystąpienia tak wielkiej ilości ostrych konfliktów interesów, ilu tylko jest ludzi na ziemi. Wiemy o tym, ale staramy się tę wiedzę wyprzeć z umysłu, bowiem trzeźwa ocena okoliczności boleśnie wybija nas z samozadowolenia. Wyobrażone dobro osobiste kłóci się wtedy już nie tylko z wartościami, ale i z samą naturą rzeczy.

Powyższe tezy domagają się pewnego dookreślenia; najczęściej kiedy myślimy o wolności, to tak naprawdę bolejemy nad brakiem jej poczucia. Urzeczywistnienie wrażenia wolności ma nam natomiast automatycznie zapewnić upragniony komfort życia, który jest niechybnym gwarantem błogostanu do końca egzystencji. Takie położenie utożsamiamy ze szczęściem.

Reasumując: wolność myli nam się z samowolą bez zobowiązań i konsekwencji, natomiast szczęście błędnie identyfikujemy z euforią czyli poczuciem nienaturalnie dobrego nastroju, który miałby trwać w nieskończoność. Poza wszystkim zaś; szczęście domaga się wolności, ale wolnością jednak nie jest.

Wyobrażenia o wolności mają więc, raczej luźny związek z jej istotą, a właśnie poprzez owe złudzenia definiujemy ją najczęściej i to w sposób negatywny, określając bariery stojące na drodze do urzeczywistnienia naszych imaginacji o samostanowieniu.

Dość powiedzieć, że nawet w sensie semantycznym synonimy pojęcia „wolność” dosyć często funkcjonują jako rzeczowniki określające „zniewolenie” z dodanym przeczeniem: „nie”. Dla przykładu: niezależność, niepodległość, niezawisłość czy nieskrępowany i nieprzymuszony. Cóż; można i tak, ale czy nie lepiej mówić o swobodzie, samodzielności, suwerenności, samoistności i samostanowieniu? Takie dźwięki jakoś czyściej brzmią i nie tworzą niepokojących dysonansów.

 

            Czymże więc jest ta wartość, w walce o którą, poprzez całe dzieje ludzkości, tak niezliczone rzesze, często bez wahania, poświęciły, poświęcają i będą poświęcać życie?

 

            Z technicznego punktu widzenia wolność to jedynie sposobność dokonania i wprowadzenia w życie określonego wyboru z uwzględnieniem wszystkich możliwych i niemożliwych do pokonania zapór.

 

Wolność w pierwszej kolejności jest stanem wewnętrznym. Dokonuje się tylko w konkretnym człowieku i tylko on ponosi wszystkie konsekwencje podjętych decyzji, działań lub ich zaniechań. Niezawisłość jednak nie jest jednak celem samym w sobie, bo ze swojej natury musi służyć dobru, ale dobru pojmowanemu w sensie aksjologicznym. Alexis de Tocqueville we „Wspomnieniach” pisał:

„Stworzyłem sobie ideę wolności umiarkowanej, statecznej i powściąganej wierzeniami, obyczajami i prawami, zachwyciłem się powabami tej wolności i stała się ona namiętnością mojego życia”. Tak ujęta idea suwerenności potrzebuje więc również mądrości i prawdy.

 

Wolność dokonuje się w konkretnej osobie, ale człowiek jest istotą społeczną, więc swoboda domaga się uzewnętrznienia, do którego dochodzi wtedy kiedy wiele jednostek upatruje dobra w realizacji podobnych celów służących całej wspólnocie. Wolna jednostka może taką pozostać w pełni jedynie pośród innych wolnych współobywateli. Najpierw więc, musi zostać zrealizowana życzliwa wolność jednostki, a potem narodu, w którym żyje, bo ciało musi przybrać zarówno koszulę jak i kontusz i to koniecznie w takiej kolejności; inaczej narazi się na przekpinki.

 

I już w tym momencie banalna zasada zaczyna się bardzo komplikować, bo we wdrożenie, mogłoby się wydawać, prostego jak teoria cepa wolnego wyboru trzeba zaangażować prawdę, mądrość, dobrą wolę, czasami odwagę, a na pewno poświęcenie i to wielu ludzi. To jednak i tak nie wszystko, bo trzeba o nią stale zabiegać i aby jej nie utracić należy uzbroić się w wiecznotrwałą czujność, bo są tacy, którzy w imię własnej fortuny chętnie niezależnych przyniewolą.

 

I co? Wolność niesie szczęście? A niech szlag trafi takie szczęście – powie niejeden.

 

Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski w artykule „Jak wychować do wolności młode pokolenie Polaków” pisze: „Wolność jest trudna, stąd ludzie chętniej, niż sami sądzą, wkładają głowy w jarzmo, bowiem daje im to poczucie bezpieczeństwa...”

W takim razie, niby jak oddzielić naturalną potrzebę poczucia bezpieczeństwa od zwykłego tchórzostwa? A należy tego dokonać i to koniecznie, bo kto pozbawiony odwagi ten wolności nie obroni.

Na dobrą sprawę życiorysy poszczególnych ludzi i historie całych narodów składają się z samych takich spazmów; a to walczymy o samostanowienie na śmierć i życie, a to sami się go pozbawiamy, tak po kawałeczku; a to komuś z rodziny, a to znajomym, rządowi, albo rządom innych państw czy nacji. Jeden… czwarty… dziesiąty tak zwany kompromis i jesteśmy w saku. Być może niektóre ustępstwa są konieczne, czy aby jednak na pewno wszystkie. Święty spokój tutaj niczego nie załatwia.

 

Wolność jak to wolność; zwykła wartość, dopominająca się w życiu człowieka urzeczywistnienia tak, jak prawa fizyki żądają się dla siebie respektu, niszcząc tych, którzy je lekceważą i nie ona to zdumiewa i przestrasza, to człowiek wobec wolności jest istnym dziwolągiem. Kiedy jej nie ma dałby się za nią zabić, a kiedy ją w końcu odzyskuje, to zaczyna odczuwać rozczarowanie; nie taka ona piękna jaką się wydawała.

Historia poucza nas, że łatwe dary losu mamy za nic; bezrefleksyjnie mieniamy je na plewy.

Feliks Konarski – autor słynnej pieśni „Czerwone maki na Monte Cassino” w jej ostatniej zwrotce umieścił wers: „Bo wolność krzyżami się mierzy…” Cóż, najwidoczniej wolność ma wartość tylko wtedy kiedy jest mocno upragniona i kiedy łaknący jej wiedzą za czym tęsknią i mają bolesną świadomość ofiary śmierci i cierpienia tych, którzy w walce o samostanowienie ją ponieśli. I tu znowu pojawia się mozolny, a niechciany trud konieczności ciągłego, roztropnego czuwania nad wolnością.

 

My jednak dzisiaj zachowujemy się tak jakbyśmy, gdzieś w pamięci, ale tego obszaru na mapie mózgu żaden neurolog nie jest w stanie umiejscowić, mieli obraz raju, który, tu i teraz, na miarę własnej, częściej głupoty niż mądrości, próbowali koślawo odtworzyć.

 

Dramat „człowieka zachodu” w kontekście wolności polega na tym, iż uwierzył on w możliwość urzeczywistnienia owego raju tam gdzie tkwi jego własny zad, uwierzył w możliwość samowolnego życia bez konsekwencji i to za wszelką cenę, na nic, ani na nikogo nie zważając.

 

Wolność jest trudna i nigdy nie będzie inaczej. Konkretny wybór oznacza przekreślenie wszystkich innych opcji. Wymaga bystrego namysłu, ale i hardego zdecydowania. Daje nadzieję, ale nie daje żadnej pewności.

Konstrukcja wartości wygląda tak, że ani nie da się im zaprzeczyć, ani nie da się zaniechać ich wykonania. Jeśli nie podejmę się załatwienia własnych spraw, to zrobi to za mnie ktoś inny, ale niekoniecznie w taki sposób, który mnie zadowoli. Wszystkie konsekwencje natomiast poniosę oczywiście tylko ja. To tak jakby będąc kierowcą pojazdu oddać ster pasażerowi; jeśli dojdzie do wypadku wszelka odpowiedzialność spadnie na siedzącego na miejscu dla kierowcy. Nie ma, że boli.

 

Powiadacie: „Jesteśmy wolni, bo możemy myśleć i mówić co nam się tylko chce”. Moja odpowiedź brzmi: „A cóż wam z tego, skoro nikt was nie słucha. Wszyscy chcą gadać, nikt nie chce słuchać. Liczy się tylko głos mediów i oczywiście waszego własnego „JA””. Żyjemy w strasznym szumie informacyjnym pełnym półprawd czyli ślicznie upudrowanych łgarstw, które, żeby nie było, łykamy niczym przysłowiowe pelikany.

 

Współcześnie zarówno rządzący niewolnicy jak i my, niewolnicy rządzeni, używamy relatywizacji do usprawiedliwienia tego ohydnego lamusa kłamstw i pojęć przedefiniowanych w skandalicznie nieuprawniony sposób, który tak na wyprzódki sami sobie budujemy… bo wolno, bo przecież wszystko jest względne. Jakież to wygodne; puzzle jakby ich nie układać pasują… a że tam obraz?… że tam prawda jakaś?… a kogo to do cholery obchodzi. Puzzle pasują i już.

Ale, szlag by to… czasami uwiera, wrzyna się gdzieś ta nierealność w duszę, czy sumienie…pieprzone sumienie i kiedy nam z tym źle, na bo jak w takim syfie ma być dobrze, to z piątku na sobotę tłumnie zalewamy pałę, potem we trzech albo w pięciu bijemy bezdomnego starca, udowadniając jemu i sobie naszą chrobrość, wrzucamy do kosza na śmieci budkę telefoniczną, łamiemy ławki w okolicznym parku i w chwilach wolnych od bohaterskich czynów wywrzaskujemy całemu światu rozpierające nas poczucie wolności. W poniedziałek natomiast pokornie i uniżenie wracamy na służbę do matrixa.

I to jest wolność na miarę naszych możliwości, niczym ów słynny Miś.

 

Jesteśmy tchórzliwymi i głupimi leniuchami, jesteśmy zgniłymi konformistami, a wolność domaga się odwagi, mądrości, zdecydowania, odpowiedzialności, dobroci, przyzwoitości…

 

I czego jeszcze? Kto temu podoła? I czy właściwie ktoś rozumie co to takiego, na przykład, ta przyzwoitość…? Ludzie! Przecież to jakieś średniowiecze!

 

Prawdą jest, że żadnej z wartości absolutnych, a do nich przecież należy wolność, nie da się właściwie wprowadzić w życie skoro całą hierarchię wartości spłaszcza się do, jedynie, wartości utylitarnych i hedonistycznych. Maksym Gorki w dramacie społecznym „Na dnie” napisał „Człowiek – to brzmi dumnie”. Dumnie? Ha, ha, ha. Już mniejsza o Gorkiego i jego naiwną wiarę w ludzką szlachetność, ale ten jego bon mot, który przecież ciągle żyje i ma się całkiem dobrze w zderzeniu z człowiekiem, który kieruje się już tylko utylitaryzmem (użyteczne – nieużyteczne) i hedonizmem (przyjemne – nieprzyjemne), brzmi potwornie przecież groteskowo.

 

Współczesny człowiek zachodu zminimalizował się do otworu gębowego i genitaliów, a swoje wszystkie potrzeby zredukował do tego co użyteczne i przyjemne. Dorobiliśmy się mentalności kleszcza.

 

Czy dla cywilizacji zachodu, która zniewoliła samą siebie i od dawna pożera swój własny ogon, istnieje jakiś ratunek?

 

Raczej nie, ale to przecież żadna tragedia. Od tego, że wyginiemy i to w niesławie świat się nie zawali. Na nasze miejsce przyjdą inni, którzy szczerze pragną wolności takiej jaką ona jest i mają zdecydowaną wolę jej urzeczywistnienia.

 

Wolność czyni człowieka zacnym, samowola go hańbi, a niewola zabija.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miroslaw Sliwa · dnia 03.01.2016 00:20 · Czytań: 1271 · Średnia ocena: 4,4 · Komentarzy: 25
Komentarze
Dobra Cobra dnia 03.01.2016 18:08 Ocena: Świetne!
Czymże jest zatem wolność? Czymże demokracja?


Mirosławie,

Bardzo dobra rzecz, dobrze argumentowana, z przykładami w odpowiednich miejscach. Czyli mjód mailina dla czytającego.

Czy wolność nie jest ułudą jednak? Każdy jej chce, dziadowie walczyli za nią z Niemcami, a ojcowie oddali ja za kilka euro Unii. I już nie jesteśmy wolni. Czy w ogóle ktoś jest?

Wszechobecne sledzenie (karty bankowe, sim w telefonach, podsłuch w postaci możliwości obierania sygnałów z każdego domostwa za pomocą kabla elektrycznego i ekranu telewizora, który może działać jak kamera. Głośniczków telefonów komórkowych, które w odwrotną stronę działają, jak słuchawki. To żadna nowina. Jesteśmy śledzeni.

Dobrze, jeśli tylko w celu sprzedania nam czegoś nowego. Gorzej jeśli szpieguje się naszą wolnośc, by ją zdemaskować. Nowoczesny terroryzm, wyhodowany przez zachodnie demokarcje, daje zielone światło do inwigilacji na skalę dotychczas niespotykaną.

A my w tym wszystkim żyjemy. I na dodatek próbujemy być szczęśliwi.

Co daje nam szczęście? Nowa fura? Dom? Piękna kobieta u boku, która rucha się, jak marzenie? Wysokie stanowisko? Dzieci?

To wszystko przemija i na końcu życia, na łożu boleści, człowiek jest nagi i bezbronny.

Czy tylko Bóg może dać wyjście z takiej sytuacji? "Wolność was wyswobodzi" - czy jest to jedyna prawdziwa wolność, w czasach, gdy duch niewiary tryumfuje?


Bardzo ciekawe rozważanie. Warte studiowania w te i wewte. Nasza gonitwa tylko przeszkadza w osiąganiu szczęścia. Może czas, by przystpować i nie dawać się unosić większości, która prze ku zgubie?


Przeczytałem i podyskutowałem z ukontentowaniem.


Pozdrawiam,

DoCo
Miroslaw Sliwa dnia 03.01.2016 18:58
Do Co dzięki za lekturę i bardzo trafiony komentarz.
Myślę, że jesteśmy strasznie upieprzeni w idee, które patroszą nas ze zdrowej duchowości niczym jakiś zapamiętały rzeźnik. W ogóle nie potrafimy radzić sobie z "osiągnięciami" cywilizacji technicznej - przecież to nie my się nią posługujemy; my jej służymy. Staliśmy się niewolnikami materialistycznego mitu, który próbujemy urzeczywistnić, ale w istocie rzeczy on nas już nudzi; tak nas nudzi, że się rzygać chce. Popadamy w perwersje i jest nam od tego jeszcze gorzej.
Wszyscy gadają o wolności, ale kojarzy się im ona tylko z tym czego nie mają.
Gdyby współczesnego Europejczyka obdarować prawdziwą wolnością, to przekląłby ją natychmiast, bo wolność zakłada odpowiedzialność, a człowiek zachodu nie chce być za nic odpowiedzialny, nawet za samego siebie. Bieda w tym, że z odpowiedzialnością jest jak z grawitacją; spróbuj ją zlekceważyć.
Skończę pesymistycznie; ja ratunku nie widzę.

Pozdrawiam.

Mirek
mike17 dnia 03.01.2016 19:34 Ocena: Świetne!
Rasowy tekst, Mirku, pod którym podpisuję się, bo argumentacja w nim zawarta przemawia do mnie.

Wolność, czym jest?
Dla każdego czym innym.
Jeden w umiłowaniu anarchii tak ją nazwie.
Inny w samowoli i miałkim hedonizmie, o którym wspomniałeś.
A jeszcze inny ujrzy ją w dążeniu do stanu, w którym mogę maksymalnie decydować o własnym losie, umieć obronić własne zdanie, nie dać nikomu szansy, by mi coś zwalił na łeb.
Tak widzę wolność, ale...
Wiąże się ona poniekąd z kasą.
I to prymitywne stwierdzenie odkryli już Angole w powiedzonku "Money makes the world go round", co warto uściślić, że im więcej masz w portfelu, tym więcej twojej wolności.
Oczywiście to uproszczenie, ale nie samą ideą żyje człowiek, który czeka na przeszczep, na endoprotezę, na drogie leczenie, gdzie Państwo gówno mu daje.
Nie płacisz, nie masz, nie masz swojej wolności, do prawa, by żyć, być zdrowym.
Zapłać, a damy ci wolność.

Mój koment może jest jednowymiarowy, ale widzę naokoło masę cierpienia.
Przez brak kasy, czyli przez brak wolności - chorzy, bezdomni, wiążący ledwie koniec z końcem, dla nich wolnością byłby zastrzyk gotówki, a nie piękne słówka z TV.

Wolność nie musi wiązać się z posiadaniem, ale brak wolności zawsze idzie w parze z biedą.

Wiem, że i technologia miesza ludziom we łbach, ale ja się tam w żadne tablety ani smartfony nie bawię - jestem przecież wolny, z wyboru, starozakonny, i tak pozostanie.
Wystarcza mi byle jaka komórka, i to, co w sercu, w głowie, i marzenia :)
A wolność potrafię odnaleźć w drugim człowieku, podobnym do siebie.

Pozdro

M.
Dobra Cobra dnia 03.01.2016 19:47 Ocena: Świetne!
Mirosławie,

Zatem nasze oceny są raczej negatywnie nastawione na przyszłość.


Pozdrawiam,

DoCo
Miroslaw Sliwa dnia 03.01.2016 20:14
Michale, bardzo wiele racji jest w tym co napisałeś.

Bo jest tak, że przecież na idealnym świecie nie żyjemy, a wartości są idealne. Zresztą sam zmagam się z przewlekłą chorobą i notorycznym brakiem kasy, więc doskonale rozumiem to co napisałeś o wolności, którą magą dać pieniądze. Z tym, że gdybym miał pieniądze, to nie wolność bym sobie kupił tylko zdrowie.
Chodzi mi o to, że jeśli zapomnimy o tym, że wartości, w tym wolność, mają charakter absolutny, to w ogóle utracimy właściwy horyzont ich postrzegania; szczerze mówiąc to według mnie już go utraciliśmy.
Napisałeś: wolność jest dla każdego czym innym. Pewno tak z tym, że każdy powinien pamiętać o tym, że wolność ma tę siostrę syjamską, której na imię odpowiedzialność.
Cholera, ludziom myli się wolność z samowolą, a bieda w tym, że samowola czyni człowieka niewolnikiem; głupim, podłym niewolnikiem.
Wiesz, Michał, myślę, że dla wielu, którzy ten tekst przeczytają, jego treść wyda się jakąś okrutną fantazją, bo przecież przez całe życie wmawiają im, że wolność to "róbta co chceta", tu gościu opowiada, że wolność, to nie to i jeszcze to z pasją uzasadnia. Cóż, ja postrzegam wolność tak jak Lord Acton czy Alexis de Tocqueville, ale dla współczesnego człowieka, to kosmos.
Dobrze, że jesteś taki jaki jesteś.

Pozdrawiam.

Mirek
purpur dnia 05.01.2016 12:34
Uświadomiłeś, a wręcz obrazowo pokazałeś, jak wiele jest "konsekwencji", czy też zależności jest w wolności. Teoretycznie przecież wolność ma właśnie wyzwolić się i jednostkę dążącą do wolności z wszelkich okładów ciążących, a jednak...

To właściwie jest dopiero początek...

Wiele jest "pracy" w wolności - przecież łatwo to dostrzec, nawet w banalnych - codziennych rutuałach - bo przecież bez pracy, która dostarcza płacy, nie ma wolności chwili, poza pracą :D

Ale to dopiero pierwsza część, masa, masa "pracy" aby być wolnym.

Trochę smutny wniosek.

Mimo, iż jakoś trochę przekornie czytałem ten tekst i z początkowymi wersami nie do końca i w całości się zgadzałem, to jednak z każdą kolejną linijką, Twoje argumenty i ich potwierdzenia coraz bardziej trafiały...

Cytat:
I co? Wol­ność nie­sie szczę­ście? A niech szlag trafi takie szczę­ście – powie nie­je­den.


Połączyłeś wolność i szczęście - dałeś im zależność między sobą, możliwe że tak jest. Myślę, że jedno z drugim się przeplata, ale potrafię sobie wyobrazić sytuację gdy jestem szczęśliwy, a jednak pozbawiony wolności...

Oczywiście i być może to nie jest pełne szczęście, tylko czy takie "pełne" w ogóle istnieje?

Ciekawy tekst.
Miroslaw Sliwa dnia 05.01.2016 13:15
Dzięki Purpur. Ciekawy komentarz jednak mała uwaga; spróbuj, w kontekście tego tekstu, spojrzeć na wolność jak na wartość absolutną i obiektywną.

My wszyscy, czasami, miewamy przeczucia aksjologiczne. Miewamy tęsknoty aksjologiczne. Jednak z zderzeniu ze zwykłym życiem jakoś koślawo to wychodzi. Trudno, wartości są doskonałe, a my nie. Nie zwalnia nas to jednak z konieczności ich realizacji w naszym życiu.
I tutaj chodzi o sprawę niezwykłej wagi, mianowicie horyzont aksjologiczny.
Może i nie musimy umieć dokładnie definiować wolności, ale w takim przypadku musimy bodaj wiedzieć kto żył według niej. Bez wzorca nie da rady ani w tą ani w tamtą. Po to są potrzebni bohaterowie wolności, chociaż tak czy inaczej oni wszyscy są moralistami i to pewno wielu od nich odpycha, a szkoda.

Nie mieszaj szczęścia z wolnością, bo popadniesz w niewolę. Nie mieszaj szczęścia z euforią, bo zwariujesz.

Wolność dla ludzi słabych moralnie jest niczym kamień dla Syzyfa. Z wolnością radzą sobie tylko ludzie przyzwoici i tych wolność uwzniośla.

Pomyśl o tym.

Pozdrawiam serdecznie.

Mirek
purpur dnia 05.01.2016 13:40
Tak, masz rację. To co pisałeś na początku, to z czym ja nie do końca sie zgadzałem, to była wolność, taka "bliższa" generalnemu pojęciu wolności danej jednostki. Dalej zobaczyłem do czego dążysz - do wolności jako tworu samo istniejącego - absolutnego.

Wydaje mi się że początek to była tylko przygrywka do dalszych dywagacji - które coraz bardziej rozpędzałeś, tworząc idee wolności - jej wymagania, cechy i to czego oczekuje od nas.

To jest właśnie ta "cięższa" część - to co nie zawsze staje nam przed oczami gdy szukamy własnej "wolnej strefy". Chociaż... pomijać jakieś głębokie i generalne definicje wolności, każdy z nas ma jej własny obraz. Nie jestem pewien czy potrzebujemy wzorca wolności, bo dalej byłby to wzorzec "ludzki" czyli taki, który już jest obarczony jakimś narzutem wyboru danej osoby.

To co mi zostanie po tym tekście to jedno spostrzeżenie: wolność wymaga życia wśród wolnych ludzi...

Zresztą, to też jest ładne:
Miroslaw Sliwa napisał/a:
Nie mieszaj szczęścia z wolnością, bo popadniesz w niewolę.


O tak!

Czyż jednak nie pięknie jest wpaść tak mocno w szczęście, że zapomni się że jest potrzebna wolność...
Miroslaw Sliwa dnia 05.01.2016 13:47
Wiesz Purpur, myślę, że takie szczęście szybko zaczęłoby Cię uwierać.
W każdym razie życzę Ci i szczęścia i wolności. Wartości w gruncie rzeczy nie są sprzeczne.

Pozdrawiam. :)

Mirek
purpur dnia 05.01.2016 14:01
Takie szczęście by mnie spaliło - dokumentnie, od środka na zewnątrz...

Co nie zmienia faktu, że... chętnie bym na takie wpadł...

Również pozdrawiam,
Rafał
Heisenberg dnia 06.01.2016 01:59
Cytat:
Na py­ta­nie o wol­ność lu­dzie od­po­wia­da­ją róż­nie; za­pra­co­wa­nym jakoś ko­ja­rzy się z od­po­czyn­kiem, cho­rym ze zdro­wiem, a ubo­gim z za­moż­no­ścią.

Otóż to!

Temat tekstu jest bardzo trudny do ugryzienia, bo "górnolotny", poruszany wielokrotnie i mocno przeorany, ale jak ktoś wie, o czym pisze, to może - wręcz powinien - na takie tematy się porywać.

Podoba mi się, że tekst czyta się na luzie, mimo że błyszczy erudycyjnością i nasiąknięty jest właściwą ilością wyszukanych słów (wiem, to hipokryzja z mojej strony). Nie da się poczuć nadęcia czy prób przeintelektualizowania linijek. To właśnie bardzo cenię w publicystyce.

Od strony czysto technicznej, w paru miejscach tekst trochę traci na płynności, za sprawą zbytniego skomplikowania niektórych zdań (co w połączeniu z "taką sobie" interpunkcją powoduje lekkie zgrzyty). To moje absolutnie subiektywne odczucie.

Dzięki za kawałek interesującej lektury! Zmusza do zastanowienia.
Ceceron dnia 06.01.2016 02:42 Ocena: Bardzo dobre
Temat rzeka... Dla jasności, moglibyśmy wyodrębnić trzy rozumienia słowa wolność (idąc za rozważaniami prof. R. Legutki):
- negatywne - wolność jako brak ograniczeń - najczęściej o takiej wolności słyszymy, gdy ktoś używa wspomnianych w tekście słów na "nie": niezależność, niepodległość, niezawisłość czy nieskrępowany i nieprzymuszony
- pozytywne - wolność jako "moc" potrzebna do podjęcia pewnych działań, np. możemy powiedzieć, że bezdomny bezrobotny jest wolny w sensie negatywnym, ale tak naprawdę nie ma pozytywnych wartości koniecznych do realizacji swojego życia
- autentyczność - wolność jako nie bycie zniewolonym kulturowo/społecznie; bardzo modny termin, np. "płeć kulturowa" ma być ponoć narzucana, de facto odbierając wolność/autentyczność jednostce.

Z mojego punktu obecnie dwie wartości: wolność (szczególnie w pierwszym i trzecim rozumieniu) i równość, są w obecnych czasach nadużywane znaczeniowo; z jakiegoś powodu próbuje się zrobić z nich jakieś "nadwartości", ważniejsze od innych cnót jak odwaga, czy też mądrość. Wystarczy posłuchać wystąpień amerykańskich studentów, którzy przepuszczeni przez politycznie poprawną maszynę do edukacji, nie są w stanie zmierzyć się z rzeczywistością; oczekują raczej, że świat zapewni im bezpieczną strefę, w której będą mogli się spełniać bez podejmowania ryzyka i brania odpowiedzialności. Wydaje się, że wolność rozumiana pozytywnie, jako podłoże do uzyskiwania innych wartości, jest znacznie rozsądniejsza i uwzględnia pewne wartości, chociażby pieniądz, wspomniany wcześniej w komentarzach. I o taką wolność warto walczyć.

Twój felieton ma serce po dobrej stronie i mózg na miejscu - bardzo podoba mi się treściowo i językowo. Aczkolwiek w przypadku takich ciężkich tematów wolę raczej dłuższe pozycje ;)

Pozdrawiam
Miroslaw Sliwa dnia 06.01.2016 11:09
Heisenberg, Miło, że tu zawitałeś. Dzięki za wnikliwą opinię. Jeśli czytelnik stymulowany moimi refleksjami sam zaczyna myśleć i trawić temat przez pryzmat własnej wiedzy, obserwacji świata i własnego doświadczenia życiowego, to dla mnie i radość, i nagroda i honor.

Pozdrawiam.

Mirek


Witaj Ceceron. Dzięki za lekturę i bardzo ciekawą opinię.
Z systematyzacją, którą przedstawiłeś w swoim komentarzu zupełnie się zgadzam, z rozważaniami zresztą również, ale...
W tekście postawiłem taką tezę: ludzie mylą wolność ze szczęściem, jakby tam sobie człowiek tego szczęścia nie wyobrażał, a wolność daje tylko możliwość realizacji różnych celów, od sasa do lasa; dąż sobie do szczęścia jak chcesz bylebyś respektował prawa innych. Czyli wolność daje tylko wolność i nic więcej. Możesz realizować swoje szczęście, ale, no trudno, jest ono jedynie efektem ubocznym Twojej wolności. No nie powiem, dla każdego z nas niezwykle istotnym. Wolność jest jednak pierwsza. To raz.
Dwa. W istocie powyższy tekst zaledwie zarysowuje zagadnienie. Zapraszam Cię jednak do lektury eseju "Sprawiedliwość" mojego autorstwa (znajdziesz go na moim profilu na PP), który opublikowałem chyba trzy lata temu. Mam taką koncepcję, żadne to odkrycie Ameryki zresztą, że wolność, odpowiedzialność i sprawiedliwość to wartości związane ze sobą w szczególny sposób. Zacząłem trochę dziwnie, bo od ostatniej, ale to nieistotne. Myślę, że przemyślenia, które znajdziesz w tekście o sprawiedliwości trochę bardziej przybliżą Ci mój pogląd na te sprawy. Poza tym, być może uda mi się w tym roku napisać tekst o odpowiedzialności. No i wtedy ukaże się już pełny obraz mojego myślenia o tych wartościach.
Jeszcze raz dziękuję za lekturę i ciekawy komentarz.

Pozdrawiam. :)

Mirek
retro dnia 07.01.2016 08:22
Dlaczego wolność nie jest czwartą z cnót obok miłości, nadziei i wiary??
Twój felieton dogłębnie porusza zagadnienie wolności. Czytającemu już nasuwa się myśl: "ale, o tym nie było mowy", gdy to "o tym" pojawia się w kolejnym zdaniu.
Wolność zazwyczaj (pierwsza myśl) kojarzy się z niczym nieograniczoną przestrzenią i samostanowieniem o sobie (o czym też wspominasz), ale słowa:
Cytat:
Wolność w pierwszej kolejności jest stanem wewnętrznym. Dokonuje się tylko w konkretnym człowieku i tylko on ponosi wszystkie konsekwencje podjętych decyzji, działań lub ich zaniechań.

nie do końca zawierają prawdę, bo nie tylko jednostka dokonująca wyboru ponosi konsekwencje swojej decyzji, to tak jak z kamykiem rzuconym do wody.

Najdobitniej do mnie przemawia stwierdzenie:
Cytat:
Wolność jest trudna i nigdy nie będzie inaczej. Konkretny wybór oznacza przekreślenie wszystkich innych opcji. Wymaga bystrego namysłu, ale i hardego zdecydowania. Daje nadzieję, ale nie daje żadnej pewności.


Pozdrawiam serdecznie, życząc miłego dnia.
Miroslaw Sliwa dnia 07.01.2016 09:04
Witaj Retro. Bardzo miło, że zagościłeś(Łaś).

Prawdopodobnie Twoja wątpliwość dotyczy faktu, że nasze wolne działania mają również wpływ na innych wokół nas. Zgadzam się z tym, ale mnie bardziej chodziło o odpowiedzialność moralną podejmującego decyzję i działania. Jeśli ktoś zrobi Ci krzywdę, to oczywiście odczuwasz skutki jego działania, ale nie Ty jesteś za nie odpowiedzialny(na).

Polecam esej mojego autorstwa noszący tytuł Sprawiedliwość (znajdziesz na moim profilu). Jego treść dopełnia powyższy tekst.

Jeszcze raz dzięki za lekturę i uwagi.

Pozdrawiam. :)

Mirek
Usunięty dnia 09.01.2016 22:38
Bardzo dobrze, że obszernie poruszyłeś zagadnienie wolności. Sam nie umiem jej ugryźć, bo przy każdej próbie rozlewa mi się w temat nie do ogarnięcia. Dobrze też (dla mnie), że zrobiłeś to po katolicku. Trudno mi pojąć ową "wolność ku dobru" w odsłonie katolickiej. Niestety Twój tekst mi tego nie rozjaśnił. Piszesz:
Cytat:
Wolność dokonuje się w konkretnej osobie, ale człowiek jest istotą społeczną, więc swoboda domaga się uzewnętrznienia, do którego dochodzi wtedy kiedy wiele jednostek upatruje dobra w realizacji podobnych celów służących całej wspólnocie. Wolna jednostka może taką pozostać w pełni jedynie pośród innych wolnych współobywateli.

Uznaję to za prawdę, ale obawiam się, że w praktyce bardzo trudno tego doświadczyć. Powiem więcej, katolicy też tego nie doświadczają (chociaż deklarują), ponieważ świat jest zepsuty od fundamentów i "celom służącym wspólnocie" daleko do dobra. Ja tu widzę tragedię współczesnego świata, który stracił kontakt z dobrem, wrażliwość na nie i możliwość doświadczania prawdziwej wolności. Ona po prostu bardzo dużo kosztuje.

Poniekąd też o tym piszesz: pospolite dążenie do tego, czego się nie ma, gonitwa za iluzją szczęścia... ale taka jest większość społeczeństwa, to są cele uznane za służące wspólnocie. No więc czynić dobro, znaczyłoby psuć im tę zabawę, wytykać, krytykować. No i co wówczas osiągamy jeśli robimy to konsekwentnie? Stajemy się jednostkami aspołecznymi (albo nawet antyspołecznymi), intruzami w społeczeństwie.

Moja teza jest taka: czynić dobro dzisiaj, oznacza godzić się na bycie złym w oczach ludzi.

Wiesz, ja nie mówię teraz jako teoretyk, a poruszam doświadczaną codzienność, w której uczciwie staram się być dobrym. Za każdym razem, kiedy wchodzę w środowisko ludzi i wybieram bycie przyjemnym dla nich, wówczas czuję gwałt na własnej osobie: muszę być głupszy, lekkomyślny, małostkowy i oczywiście nieszczery. Ten każdorazowy dysonans poznawczy nie daje mi wierzyć, że miło spędzony czas wśród ludzi, jest dobrem. Takie małe świadectwo.

Dla mnie wolność jest możliwością bycia autentycznym, a nie takim, z którym miło jest bałwana lepić.
Miroslaw Sliwa dnia 10.01.2016 00:21
Witaj Ekszyn. Miło, że tu zajrzałeś.
I jest tak. Nie przedstawiałem wolności po katolicku jak raczyłeś to określić. Wolność przedstawiłem w kontekście klasycznego systemu wartości.
Już tutaj to pisałem, ale powtórzę; wolność odpowiedzialna, to możliwość wyboru, za każdym razem, spośród wielu opcji tylko jednej i zrealizowanie jej do końca, bo życie to nie zabawa.

Fakt, że większości ludzi wolność błędnie myli się ze szczęściem nie ma żadnego znaczenia, bo szczęście może być efektem wolnych decyzji, ale wcale tak być nie musi, zawsze jest ryzyko, że się coś nie uda. Siostrą syjamską wolności jest odpowiedzialność, dlatego nasze wybory powinniśmy podejmować z namysłem, ale i z odwagą i z determinacją, bo życie nam ucieka.

Mówienie czy pisanie ludziom o wolności jaką ona naprawdę jest, zawsze psuje im dobre samopoczucie, ale nie będę głaskał niczyjej bezmyślności, egoizmu czy głupoty.

Jeśli trafiasz pomiędzy takich, którzy jak to określiłeś, dokonują gwałtu na Twojej osobie, to doradzam abyś na zasadzie wolnej decyzji opuścił takie towarzystwo. Miłych i rozumnych ludzi jeszcze ci u nas nie brak.

Pozdrawiam.

Mirek
Krystyna Habrat dnia 11.01.2016 12:57 Ocena: Bardzo dobre
Lubię takie teksty. Szczególnie, gdy są pisane zrozumiałym dla czytelnika stylem. Jak zalecał Tatarkiewicz. Na razie dopiero przejrzałam całość, bo taki esej wymaga wnikliwej, dogłębnej i niespiesznej lektury, a ja w tej chwili nie mam czasu. Wrócę tu później i może uda mi się wymyślić jakąś mądrą uwagę. Na razie sygnalizuję swą obecność i pozytywny odbiór, bo widzę tu samych panów, a ja też lubię filozoficzne rozważania. Tym bardziej, że temat aktualny.
Miroslaw Sliwa dnia 11.01.2016 13:54
Witaj Krysiu. Bardzo miło, że tu zajrzałaś. Z niecierpliwością czekam na, z pewnością, celne i interesujące uwagi.
Póki co pozdrawiam serdecznie. :)

Mirek
Krystyna Habrat dnia 12.01.2016 12:13 Ocena: Bardzo dobre
Dobrze choć od czasu do czasu pogrążyć się w takich rozważaniach. One, jak twój esej, przywołują nas, przygarbionych pod ciężarem trosk codziennych, goniących za chlebem powszednim, do porządku i podniesienia głowy ku wartościom wyższym. Do zobaczenia wszystkiego na nowo, inaczej, wznioślej.
Dobrze, iż nam takie teksty, Mirku, dajesz. Przeczytałam. Zamierzam wracać, ale specjalnego komentarza nie wymyśliłam. Przeczytałam większość komentarzy i wystarczy. Trudno się z nimi nie zgodzić, bo pojęcie "wolność" ma wiele aspektów. Potocznie każdy wie, o co chodzi, ale gdy się w to wgłębić, pojęcie rozrasta się i rozrasta. Nie będę więc o wolności w ujęciu francuskich egzystencjalistów z trzytomowymi "Drogami wolności" Sartre'a na czele, ani o trochę zapomnianej książce Ericha Fromma "Ucieczka od wolności", ani o haśle dzieci kwiatów: "Zabrania się zabraniać". Napomknę tylko o czymś, co każdy może zaobserwować, gdy ma dzieci.
Zapamiętałam z jakiegoś wykładu, że jeśli chłopcu jedenastoletniemu (około) pozostawi się całkowitą swobodę (czyli wolność) i pozwala mu się robić co zechce, to on wcale nie będzie szczęśliwy, bo zabraknie mu oparcia w drogowskazach dorosłych. Dorosły musi mu jednak wskazywać drogę, co robić, co wybierać, jak postępować. Inaczej taki chłopiec po krótkim zachłyśnięciu się wolnością, czyje się zagubiony, nieszczęśliwy, przestaje sobie radzić. Wniosków już nie rozwijam. O wychowaniu bezsterowym nie wspomnę.
Mirku. Proszę o więcej takich tekstów, zmuszających do myślenia.
Miroslaw Sliwa dnia 12.01.2016 12:35
No i Krysiu absolutnie genialna uwaga (ta o dorastającym chłopcu). Nie jesteśmy aniołami i nie potrafimy absorbować całego bogactwa, które zawiera się w wartościach. Potrzebne są i samoograniczenia i ograniczenia prawne czyli umowy społeczne. Dzieci potrzebują wsparcia dorosłych, a my potrzebujemy mądrości dziejów i mądrości najlepszych spośród nas. Wobec wartości wszyscy jesteśmy trochę dziećmi.
Będę o tym pamiętał, kiedy będę pisał esej o odpowiedzialności, którym dopełnię moje spojrzenie na tę trójcę: wolność, odpowiedzialność, sprawiedliwość.
Serdeczne dzięki za mądry komentarz.

Pozdrawiam. :)

Mirek
Quentin dnia 27.01.2016 20:05 Ocena: Bardzo dobre
Wolność kocham i rozumiem...

Jeden z tych tekstów, gdzie człowiek może posiedzieć, pomyśleć i pochylić się na chwilkę. Z jednej strony wypowiedź idealna na dzisiejsze czasy i każde inne, a z drugiej mało kto chce, może się nad tym zastanawiać. Tak sobie żeśmy to poukładali.

Mentalność kleszcza pobrzmiewa groźnie i jakoś wręcz apokaliptycznie, rzekłbym. Prawdą jest, że niby kładziemy nacisk na rozwój, a stale się uwsteczniamy i to w najgorszy z możliwych sposobów. Receptą na to byłoby chyba skrycie się we własnym świecie. Przypomina mi się mój ukochany "Ptasiek", że zbudowaliśmy sobie klatkę, a teraz trza nam z niej tylko wyfrunąć i będzie dobrze. No właśnie, pytanie tylko czy to co jest poza klatką rzeczywiście nazwać można wolnością...

Mądry tekst, wartościowy. Widać duże doświadczenie autora. Miło posłuchać, poczytać, pochylić się. Wielkie dzięki, Mirosławie.

Pozdrawiam serdecznie
Quen
Miroslaw Sliwa dnia 28.01.2016 09:14
Witaj Quentinie. Dzięki za lekturę i ciekawe przemyślenia.
Człowiek jest istotą ograniczoną - to wie każdy, ale kiedy czegoś pragnie, to jakże często traci umiar i chce dla siebie zawłaszczyć wszystko. To bywa zgubne.
W tekście jest teza, że człowiek myli szczęście z wolnością, bo tak właśnie jest.
Wolność domaga się wielkiego zaangażowania i ciężkiej pracy; a kto nieustającą harówkę kojarzy ze szczęściem? Mądry człowiek wiem, że sam w określonych warunkach musi narzucać sobie ograniczenia; a kto to lubi i kto na to zważa?
Myślę, że mądra realizacja wartości, więc i wolności w ludzkim życiu musi respektować całą naturę, w całej rozciągłości jej bogactwa, od ducha po materię, respektować hierarchię ważności i proporcje. Temat głęboki jak ocean, ale przecież nie musimy wyważać otwartych drzwi; mądrzy ludzie, którzy żyli przed nami pokazywali setki i tysiące razy jak dobrze żyć. Problem w tym, że znaleźli się głupcy, którzy nauczyli nas relatywizować prawdę. No i dzisiaj my już nie słuchamy mądrości; dzisiaj wsłuchujemy się tylko w nasze pragnienia.

Jeszcze raz dzięki.

Pozdrawiam.
Mirek
JOLA S. dnia 14.03.2017 08:41
Cytat:
Współ­cze­sny czło­wiek za­cho­du zmi­ni­ma­li­zo­wał się do otwo­ru gę­bo­we­go i ge­ni­ta­liów, a swoje wszyst­kie po­trze­by zre­du­ko­wał do tego co uży­tecz­ne i przy­jem­ne. Do­ro­bi­li­śmy się men­tal­no­ści klesz­cza.


Witam Mirku, parę dni temu wpadł mi w ręce tomik wierszy Kapuścińskiego. Od mojego stryja dowiedziałam się, że najpierw był poetą, a potem wszyscy wiemy. Wiersze pisał do końca - " poezja koi".
Wybacz ten wstęp i szczerość.:) Ciebie czytam od niedawna, czyżbym była na dobrej drodze? Twoje teksty są mądre i wartościowe - powtarzam jak papuga po moim poprzedniku.
Po ich lekturze nie umiałam nie napisać tego komentarza.

Pozdrawiam :) JOLA S.
Miroslaw Sliwa dnia 14.03.2017 12:15
Witaj Jolu.
To zawsze zaskakuje, kiedy człowiek dowiaduje się, że ktoś go odkrywa; w sensie jego działalności, oczywiście.

Zapewne jesteś młodą osobą, więc wiele odkrywania przed Tobą, najzabawniejsze jednak jest to, że im więcej się odkrywa, tym dalej oddala się horyzont wiedzy. Sprawa niby beznadziejna, ale...

Ale co my mamy w życiu lepszego do roboty od odkrywania. Człowiek tak się boi nieznanego, że musi je odkrywać.

Przez zobaczenie, poznanie i nazwanie oswajamy rzeczywistość. Inaczej już dawno byśmy powariowali ze strachu, a co za tym idzie gatunek by wyginął.
Wpisz w swoją wyszukiwarkę hasło: mysi raj.
Efekty tego zamilczanego eksperymentu uzupełnią Twoją wiedzę o naturze życia.

Tak, że Jolu, w imię życia odkrywajmy. :)

Pozdrawiam. :)

Mirek
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
domofon
23/07/2019 23:56
Florian Konrad, fajniasty komentarz. Dzięki »
AntoniGrycuk
23/07/2019 23:23
DoCo, to nie tyle asekuranctwo, co swoiste machnięcie… »
Zdzislaw
23/07/2019 22:39
DoCo, lubisz bajki? ;) »
Kazjuno
23/07/2019 21:59
Przeczytałem Ciążę z zainteresowaniem. Podobnie do… »
Dobra Cobra
23/07/2019 21:18
Jest i część druga! Coś może się to wszystko źle skończyć w… »
Dobra Cobra
23/07/2019 21:15
Witaj, Panie Asekurancki ;) Co się oceniasz, sztuka jest… »
Ustiusza
23/07/2019 18:28
Trochę późno odpisuję na ostatni komentarz. Crescendo to… »
Kazjuno
23/07/2019 17:54
Bardzo Ci Wiosno dziękuję za przeczytanie tekstu. Także… »
Yaro
23/07/2019 17:50
podziały to naturalne , czy zasłużenie nie wiem ? Uwielbiam… »
Florian Konrad
23/07/2019 16:09
bardzo złe pisanie »
Marek Adam Grabowski
23/07/2019 15:51
Dobrze udało ci się oddać klimat Polskiej prowincji. Druga… »
wiosna
23/07/2019 15:44
Kazjuno dziś ciężej mi się czytało niż poprzednio. Może mam… »
pociengiel
23/07/2019 15:28
Dzięki. Serdeczne. »
Florian Konrad
23/07/2019 14:49
Może dlatego na dolnej, że jednak ten erotyk nie kończy się… »
Florian Konrad
23/07/2019 14:48
anioły w poezji są takie zgrane... wręcz zużyte... »
ShoutBox
  • Zdzislaw
  • 21/07/2019 22:15
  • Nie ma sprawy, Vinillivi :) Sprawa opóźnień wyjaśniona. Człekowi wypoczynek też należy się.
  • Vanillivi
  • 21/07/2019 15:21
  • Tak, zajmuję się prozą. Właśnie wróciłam. Odsapnę moment i wieczorem biorę się za Wasze teksty. Przepraszam za wszelkie opóźnienia.
  • Zdzislaw
  • 20/07/2019 09:36
  • Witam poranno-sobotnie. Czy red. Vanillivi (która wyjechała na dwa tygodnie) jest od prozy? Jeżeli tak, to ok. Rozumiem, czemu nie ukazuje się wysyłana proza.
  • AntoniGrycuk
  • 18/07/2019 01:06
  • Jakie jutro? Ja to wczorajszy ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 23:52
  • Pozdro600 Antoni :D U Was też już prawie jutro? ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 20:25
  • Miłego wieczoru :)
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:asusere
Wspierają nas