Miłość mojego życia - Joan Mart
Proza » Miniatura » Miłość mojego życia
A A A
Od autora: dzięki Mike17, oto powrót do pierwszej wersji

 

 

Pamiętasz baśnie słyszane w dzieciństwie? Piękna dziewczyna, uwikłana w tragiczny splot wydarzeń oraz dzielny i równie piękny książę, który swą odwagą i siłą miłości przezwycięża trudności, by uwolnić ukochaną. A na koniec niezapomniana fraza: „i żyli długo i szczęśliwie”. 

A potem dziewczęce marzenia o wielkiej miłości, nieśmiałe spojrzenia w kierunku wymarzonego chłopaka. Długie rozmowy z przyjaciółkami o „tych rzeczach” i dokładnie zaplanowane życie szczęśliwej żony i matki z tym jedynym, z którym wspólnie starzejemy się – choć starość jest zbyt odległa, by miała realny kształt – wystarczy jeszcze myśl: „i żyli długi i szczęśliwie”.
 
Tylko czemu nasi rodzice nie żyją szczęśliwie? Skąd te kłótnie i wzajemna niechęć? Zdrada tego jedynego i nasza niestałość uczuć. Strach przed kolejną porażką, zranieniem i  coraz częściej pojawiająca się myśl: lepiej być samotnym w pojedynkę, niż samotnym z drugą osobą, jeszcze niedawno ukochaną ponad życie, czas i przestrzeń – tego w baśniach nie było.
 
A jednak trwamy razem resztką siły woli, porażającym strachem przed samotnością – razem, a tak odlegli i osamotnieni. A gdzieś w oddali brzmi jeszcze echo dawno wypłowiałych słów: „i żyli długo i szczęśliwie”.
 
Pewnego dnia, tak zwykłego i nijakiego, spotkałam cię – byłeś tam wśród wielu innych, a ja nie zauważyłam cię, bo to nie był ten czas  i miejsce. Mijaliśmy się w tłumie, aż któregoś dnia przyszedłeś do mnie -stchórzyłam, zwyciężył lęk. Nie chciałam stracić bezpiecznego i znanego, dobrze ułożonego mojego świata, w którym tkwię już od tak dawna.
 
Nie poddałeś się. Zostałeś ze mną, wypełniłeś sobą cały czas oraz każdą przestrzeń i teraz nie wiem czy kocham cię. Szukam odpowiedzi. Czy poznam ją, czy odważysz się rozwiać moje wątpliwości? Czy jesteś miłością mojego życia?

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Joan Mart · dnia 26.01.2016 07:24 · Czytań: 367 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 10
Komentarze
mike17 dnia 26.01.2016 14:19
Joan, tym razem moje spostrzeżenia będą innej natury :)
Otóż: treściowo nie mam prawie żadnych zastrzeżeń, tekst jest czytelny, jasno poprowadzony, łatwo się w nim odnaleźć, czyli poczuć go w takim wymiarze, w jakim by sobie życzyła tego Autorka.
Tylko że jest to proza, proza ułożona w wersy.
Świetnie by wypadła jako krótka miniatura miłosna.
Ale jako wiersz nie - zbyt dopowiedziane wszystko, opowiedziane w zasadzie.
Jest tu zbyt wiele opisowości, co sprawia, że mało jest liryki, w sumie wcale.

Jako dobry kawałek prozy jestem bardzo na "tak".
Nawet jakoś mniej rymów i powtórzeń tu widzę.

Tylko takie:

Cytat:
który swą od­wa­gą i siłą mi­ło­ści prze­zwy­cię­ża
trud­no­ści, by uwol­nić uko­cha­ną.

Cytat:
który swą od­wa­gą i siłą mi­ło­ści prze­zwy­cię­ża
trud­no­ści, by uwol­nić uko­cha­ną.
A na ko­niec nie­za­po­mnia­na fraza:
„i żyli długo i szczę­śli­wie”.

A potem dziew­czę­ce ma­rze­nia o wiel­kiej mi­ło­ści,


Warto pochwalić poziom językowo-literacki - masz zadatki na niezłą prozatorkę, Joan, próbuj i na tym polu, widać, że czujesz prozę i ładnie Ci ona wychodzi :)

To tyle tym razem :)
Joan Mart dnia 26.01.2016 21:35
Och, mike17; trafiasz w sedno - to była proza, ale jakaś taka krótka mi wyszła, więc przerobiłam na niby wiersz.
Oj, długa droga przede mną, ale sam fakt obcowania ze współczesną twórczością, która jest tu publikowana jest ogromnym bonusem odkrycia tej strony.
Ogromnie Ci dziękuję.
Pozdrawiam
Bernierdh dnia 27.01.2016 07:38
Cóż, o poezji mam absolutnie zerowe pojęcie. O prozie odrobinę większe niż zerowe - ją przynajmniej w miarę rozumiem :) A skoro to proza, to czemu by nie skomentować?
Podoba mi się ta miniatura. Jest tu fajny rozdźwięk pomiędzy miłością i szczęściem, których obraz wymalowały nam w głowach baśnie, filmy, książki, popkultura i tym jak wygląda to naprawdę - jak dziecięce oczekiwania gasną i zaczynamy rozumieć, że miłość nie jest lampką, która zapala się w odpowiednim momencie i od teraz wszystko jest już jasne. Nie ma książąt na białych koniach i miłosnych uniesień, które trwają całe życie.
No, przynajmniej zwykle nie ma. Uczucia są bardziej skomplikowane.
I - przede wszystkim - nie są zero-jedynkowe.

Dobre masz pióro.
Pozdrawiam serdecznie :)
mike17 dnia 27.01.2016 09:01
Tak to sobie właśnie wyobrażałem.
Teraz jest naprawdę świetnie :)
Utwór oddycha, jest przejrzysty i dobrze się go czyta.
Margareta dnia 27.01.2016 09:26
Witaj Joan,

nie widziałam pierwszej wersji, ale tu rzeczywiście styl jest przejrzysty i dobrze się czyta... przywodzi mi też ta historia trochę na myśl osobiste wspomnienia. Warto by poprowadzić ją i pogłębić dalej - tę część o rodzicach, myślę i może dodać też jakaś cześć o tym, że ludzie łączą się w pary z różnych względów, niekoniecznie z "wielkiej miłości', nie mniej jednak to marzenie zwykle gdzieś podskórnie pozostaje - te n fragment bardziej bym rozbudowała, zanim dojdziesz do puenty. Nie wiem ile masz lat, bo to wymaga jednak trochę doświadczenia życiowego i obserwacji innych, ale i tak jest dobrze jak na tak krótką formę. jest potencjał.:)

Pozdrawiam.:)
Niczyja dnia 27.01.2016 10:58
ładne... skąd ja to znam?
Joan Mart dnia 27.01.2016 17:33
bardzo dziękuję za Wasze komentarze, są pomocne ze względów merytorycznych i emocjonalnych (któż nie lubi być chwalony?)
Pozdrawiam i jeszcze raz bardzo dziękuję za Waszą uwagę i Twórczość
purpur dnia 01.02.2016 13:04
Po pierwsze naprawdę zgrabnie napisane. Po Twoich komentarzach pod moimi pracami, gdzie brzmiałaś bardzo "pokornie"... spodziewałem się "gorszego" pisania. Jakże miło się zaskoczyłem!

Bardzo płynnie, lekko przeskakuje się przez poszczególne zdania. Zobaczę coś jeszcze, tak aby "zrozumieć" Twoje pisanie, bo po jednym tekście, króciusieńkim :), to trochę ciężko.

Na razie bardzo miło mnie zaskoczyłaś, samym stylem i jakością literek.

Oczywiście nie byłbym sobą, a chyba jednak jestem, jakbym nie znalazł elementów które mi "przeszkadzały"...

Wiesz, bardzo zaciekawiłaś, że rozpoczęłaś od bajki i od... powtórzenia tego zdania, "żyli długo i szczęśliwie..."

Fajne, naprawdę zainteresowało gdzie z tym podążysz.... A poszłaś "do siebie", hmm, ja bym został jednak, w opisywaniu generalnie, o całości. Ale ok, Twoja wersja też jest ciekawa. Bądź co bądź, czytam aby poznać inne spojrzenia...

Natomiast, zastanów się na końcówką:
Cytat:
Nie pod­da­łeś się. Zo­sta­łeś ze mną, wy­peł­ni­łeś sobą cały czas oraz każdą prze­strzeń i teraz nie wiem czy ko­cham cię. Szu­kam od­po­wie­dzi. Czy po­znam ją, czy od­wa­żysz się roz­wiać moje wąt­pli­wo­ści? Czy je­steś mi­ło­ścią mo­je­go życia?


Zobacz całe opowiadanie jest jednak jakąś "rozprawką", zastanawianiem się nad "żyli...", ostatni wers, moim zdaniem jest za blisko Ciebie. Nie do końca pasuje mi do całości tekstu.

Oddaliłbym się przy końcówce.

Oczywiście, to tylko moje, dodatkowo "facetowe" spojrzenie. Rozumiem i Twoje. Może ja bardziej patrzę na to jako na historię - samą - w sobie, a tutaj jednak mam wrażenie, pojawiają się osobiste akcenty.

Nic się nie przejmuj marudzeniem - przeczytaj, zrób z tego malutki samolocik i poślij do stu - diabłów :)

idę zobaczyć co tam jeszcze u ciebie w koszyczku się pojawiło - wtedy to dopiero nakrzyczę :p
Joan Mart dnia 01.02.2016 14:28
Tak, Purpur. Twoje spostrzeżenie jest, jak najbardziej trafne - zabrakło mi po prostu weny i chciałam jak najszybciej skończyć - wstawiam jeszcze jeden utwór tego typu i czekam na publikację (czytając wstawiane tu utwory - nawet po kilka razy -też się dużo uczę).
Fakt, że Czytelnik też to zauważa potwierdza moje odczucia i naprawdę jest pomocne!
To jedyny sposób, żeby się rozwijać i żeby dawało to radość piszącemu i czytającemu.
Bardzo Ci dziękuję za uwagi.
I jeszcze raz wszystkim dziękuję.
purpur dnia 01.02.2016 15:15
Tak, cholera, widzą to wszystko... już się wydaje, że się upiekło, że przecież to nie ważne... a tu myk!
Akurat to zdanie, ktore miało być, nic nie znaczącym łącznikiem, okazuje się wszystkim bardzo ważne :)

Fajnie, że czytasz, i niezwykle fajnie, że umiesz tak mądrze przyjąć sugestie!

Ok, czekam zatem na kolejne Twoje literki. Teraz już nie będzie zaskoczenia, bo już czegoś oczekuję...

Pa!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
19/09/2019 17:44
Masz rację. NIE ODDAMY!!!! Aż ciśnie mi się na usta… »
22227
19/09/2019 17:21
Ja tylko powtórzę, bardzo piękny, pełen uczucia wiersz.… »
mike17
19/09/2019 17:18
Baaardzo to rozlewne, bardzo obfite. Piszesz o tak wielu… »
mike17
19/09/2019 16:52
Bo, Lilu, nic nie stoi w miejscu i musimy chwytać chwilę,… »
ClakierCat
19/09/2019 16:10
:) :yes: a jak byś była dla mnie a słowa w jeden klimat… »
Dobra Cobra
19/09/2019 15:56
Gadałem o tym z Tarantino, generalnie zainteresowanie jest,… »
Lilah
19/09/2019 15:11
Wielce interesujący zapis, podoba mi się. Treść takoż.… »
Lilah
19/09/2019 15:08
Obiecuję poprawę, Kushi, może uda się coś dłuższego… »
bruliben
19/09/2019 14:44
Dawno nie spotkałem się z wierszem, gdzie za tytuł jest… »
bruliben
19/09/2019 14:32
Dziękuję Wiosno za liczne uwagi. Muszę je przemyśleć i… »
mike17
19/09/2019 13:56
Bardzo dziękuję, BasiuL za wizytę i czytanie :) Masz racje… »
BasiaL
19/09/2019 12:49
Ciekawa historia, subtelna i emocjonalna :) Tylko czy to… »
BasiaL
19/09/2019 12:37
Uwielbiam w jesienne wieczory usiąść na kanapie i pod… »
BasiaL
19/09/2019 12:25
świetny, nastrojowy klimat, bardzo przyjemnie się czyta :) »
BasiaL
19/09/2019 12:23
"łżące niebo" bardzo podoba mi się to określenie… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:Metzeraq2v
Wspierają nas