Rzeka przemienienia - mike17
Publicystyka » Recenzje » Rzeka przemienienia
A A A
Od autora: Jest to recenzja książki Artura Wodarskiego, znanego na portalu jako msh, serdecznie zapraszam :)
  • Autor książki: Artur Wodarski
  • Gatunek książki: Papierowa
  • Tytuł: Proza
  • Kategoria: książka
  • Forma książki: Fundacja Elbląg

 


Książka bez wątpienia niezwykła, wciągająca od pierwszych zdań, gwałtownie ustawiająca czytelnika w pozycji pełnego napięcia. Z gatunku takich, które natychmiast nazywa się jedynymi w swoim rodzaju, bowiem nie operując językiem wyszukanym, z najwyższej póki, pełnym dusznych ornamentów i słownej woltyżerki, Autor oddaje całą gamę intensywnych uczuć, tych brudnych, i tych szczerozłotych, w sposób nie zawsze przyjemny dla czytającego, lecz wiarygodnie i z bolesną dbałością o szczegóły, jakiej wymaga pisanie „na faktach”, a z takim mamy tu do czynienia.
I choć znakiem szczególnym Artura Wodarskiego jest niewybredne słownictwo, tu nie mogło go zabraknąć – bez niego tekst byłby miałką bzdurą, snem o czymś, czego się nie znało.
Ubranie go w język ulicy było strzałem w dziesiątkę, najlepszym z wyborów, by uwiarygodnić całą tę opowieść, w której brud miesza się z jasnością.
 
Jest to bowiem mocna, dosadna, męska proza, niebacząca na subtelności, ich tu po prostu nie ma, byłyby jeno zbędnym, denerwującym balastem – całość okraszona morzem w pełni uzasadnionych wulgaryzmów nie przypadnie do gustu fanom powieści łatwych, lekkich i przyjemnych, jako że i tematyce nie po drodze z kwiecistością języka i puszczaniem oczka do czytelnika.
Jednak „brud” językowy dodaje tylko smaczku temu, co w międzyczasie.
Trzeba nadmienić, iż stylizacja językowa, użyta przez Autora, mogła być jedyną, by oddać realia „działalności” SB, i panujących tam, prymitywnych wzorców moralnych.
Nakreślone postacie ubeków są idealnym obrazem ludzi tamtego pokroju.
 
Artur Wodarski pisze o najmroczniejszych czasach komuny, wsadza palec w nadal niegojące się rany, nie ma najmniejszych oporów, by rysować obrazy brutalne i złe, jak choćby wyrywanie paznokci, bicie niewinnych ofiar, upadlanie moralne, nie boi się Dobro nazwać Dobrem, a Zło ukazać tak, by wzbudziło odrazę i jednoznaczną ocenę.
Jest pisarzem świadomym tego, co chce przekazać, a zależy mu na obrazie idealnym.
I poprzez to nie ma w nim wahania – liczy się tylko to, co wtedy miało miejsce, i by oddać to tak, jak to wtedy miał miejsce, by skreślić obraz niezakłamany, żywy, nieskalany.
Od początku książki do samego końca trwa „prawda”, nie durne koloryzowanie, jest chwilami odrażająco, ale czytelnik ma pewność, że twórca wie, o czym pisze, i że świat opisywany jest mu znany – gdzie go poznał, nie nam wyrokować.
Bez dwóch zdań poraża wiedza, z jaką mamy tu do czynienia, z profesjonalizmem przekazu.
Bo by pisać tak, nie wystarczy bujna wyobraźnia.
 
I wiele w tym prawdy historycznej: Autor osadza swój utwór w czasach, gdy Solidarność walczyła z ustrojem, a ten bezpardonowo korzystał ze swej przewagi, grając w brudną grę, by łamać jednostki, inwigilować opozycję, zmuszać niewinnych ludzi do współpracy jako TW.
Lecz czy aby niewinnych?
 
Opowieść toczy się niezwykle szybko, wręcz brawurowo, dwutorowo, co niezwykle dynamizuje akcję, sprawiając, iż nie sposób oderwać się od czytania: bohaterami są dwaj młodzi ludzie, których drogi jakże odmienne, nigdy nie mogły się spotkać, gdyż inny scenariusz zakreśliło życie – jeden zostaje na skutek szantażu milicyjnym kapusiem, drugi angażuje się w działalność opozycyjną.
Ten pierwszy gwałci kobietę, która potem wiesza się, co jest „powodem” dla ubecji, by go „wziąć pod swoje skrzydła”, drugi całe lata drży o życie ojca, poszukiwanego przez SB.

Z charakterem powieści niezwykle współgra reporterski ton, jakim posługuje się Artur Wodarski, skupiając się na pieczołowitym oddaniu wydarzeń niejako w formie relacji, w której postacie bohaterów poznajemy tylko poprzez ich słowa i czyny, brak jest analizy psychologicznej charakterów, co z kolei pozwala całkowicie zanurzyć się w akcji.

Kim może być człowiek w konkretnych okolicznościach?
Jak żyć w takich, gdzie istnieje tylko prawo życia i śmierci?
Jak zachować godność i móc potem spojrzeć innym w oczy?
Czy można zawrócić z drogi skundlenia i bycia kanalią?
W końcu – czy można wybaczyć?
 
„Rzeka przemienienia” to dojrzała proza polityczno-obyczajowa, osadzona w tamtejszych realiach, ale także historia o kochaniu, któremu nie dane było przetrwać.
O tym, że czasem miłość przegrywa z życiem, bo ideały nie istnieją.
Powody bywają wówczas zbyt trywialne, by uchwycić ich wiarygodność.
Zwłaszcza gdy wydarzenia polityczne kładą się cieniem na wzajemne relacje.
 
Istotnym elementem opowieści jest postępująca degradacja jednego z bohaterów.
Autor idealnie oddaje stan, w którym człowiek zdradza samego siebie.
Sam siebie gnoi, nie wiedząc, jak wyrwać się z matni, którą dotąd nazywał przystanią.
Do pewnego momentu obojętny, potem staje się panem świadomych myśli.
 
Co dalej rzuca się w oczy, to element przypadku, a może przeznaczenia?
Jeden z bohaterów zdaje się być uwikłany w splot wydarzeń, a co za tym stoi, niekoniecznie można nazwać to zbiegiem okoliczności, byłoby to zbytnim uproszczeniem – może Los wskazał na niego palcem i powiedział - ten?
Książka przypomina „Psy” Pasikowskiego - ta sama retoryka, ten sam język, te same klimaty.
Podobna temperatura czyni go tekstem ciężkim, wielopłaszczyznowym, bolesnym.
Polskim, do szpiku kości, jakże naszym, swojskim.
Gdzieś między wierszami jawią się pytania: „Czy warto, czy iść ta drogą?”
Gdzieś coś szepcze: „Kim będę za X lat?”
Całość rewelacyjnie oddaje całą perfidię ubeckich praktyk i tego, co czyniły z łagodnymi umysłami ludzi, których udało się schwytać i opętać.
 
Ale pojawia się też zwyczajne życie, bezbarwne, dalekie od komedii Barei.
Jak się w owym czasie przemykało między pustymi półkami.
Mamy zatem również migawkę z szarych dni „barwnej” komuny.
I ten posmak „niesmaku” owych lat wyraźnie się kładzie smętnym cieniem.
A w tle faceci o płaskich, komiksowych twarzach w długich, czarnych płaszczach…
 
Po lekturze pojawia się chęć dyskusji: proza Wodarskiego nie pozostawia czytelnika obojętnym, zapładnia umysł ku rozmyślaniom, dręczy wyobraźnię, by zgłębić do końca postawy bohaterów, skłonić ku wielu refleksjom, definitywnie dać odpowiedź: jak żyć, by nie musieć pluć sobie w twarz, lub, by mieć spokojny sen.

I sam tytuł – jakże znamienny, kreślący cały zamysł Autora, który w końcowej scenie w zaskakujący sposób zamyka całą historię.


 
„Rzeka przemienienia”- poznasz odpowiedź, wystarczy sięgnąć po książkę.
 
 
 
Michał „Mike” Majewski
 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
mike17 · dnia 26.02.2016 11:48 · Czytań: 1516 · Średnia ocena: 4,83 · Komentarzy: 46
Komentarze
Wiktoria Mossakowska dnia 26.02.2016 12:11
Sprawnym piórem napisana recenzja, gratuluję :) Przekonałeś mnie do zakupu :)
mike17 dnia 26.02.2016 12:14
Dziękuję, Wiktorio, i zachęcam do lektury :)
SanaiStark dnia 26.02.2016 13:53
Bardzo fajna recenzja, podziwiam, bo ja nie potrafię pisać takich, moje raczej wyglądają jak streszczenia książek :p
msh dnia 26.02.2016 14:01
Michał, rany, to o mojej książce?! Chyba przeczytam! Ale już całkiem serio: najpiękniej jak potrafię: DZIĘKUJĘ! Jestem mile zaskoczony, że jest to recenzja tak bardzo pozytywna, a w ogóle to nie wiem, co powiedzieć, bo mnie zatkało... Jeśli chodzi o sam tekst: nie mam zarzutów formalnych, bo jest wszystko to, co sam chciałbym przeczytać zanim sięgnę po książkę. Oceniłbym na "świetne", ale to tak, jak bycie sędzią we własnym procesie... Pozdrawiam serdecznie. msh PS Dla wszystkich chętnych ma książkę: od tygodnia można ją "otrzymać" ode mnie na zasadach podanych na FB (https://pl-pl.facebook.com/poezja.artura.wodarskiego ) jeśli ktoś jest zainteresowany zapraszam bardzo serdecznie. Ta informacja miała się pojawić również na PP, ale pewnie Sagit ma sporo zajęć i dla tego jeszcze jej nie ma. Zapraszam zatem na FB
mike17 dnia 26.02.2016 14:34
To ja dziękuję za to, że mogłem się z Twoją książką zetknąć i sklecić te parę słów :)
Lektura była dla mnie nokautem, więc musiałem napisać tę recenzję.
A książka... hm, życzę Ci, Artur, byś tylko takie pisał, to najwyższa półka.
Rewelka jako scenariusz na solidny film akcji.

Tak trzymaj :)

SANAI STARK - bardzo dziękuję za pochlebne słowa :)
Lilah dnia 26.02.2016 15:20
Michale,
dobra recenzja. Zachęciłeś mnie do przeczytania książki. I treść bardzo na czasie, bo wydarzenia tamtych lat wracają.

Pozdrawiam ciepło :)
mike17 dnia 26.02.2016 15:27
Lilu, po książkę Artura naprawdę warto sięgnąć, z wielu powodów :)
To niezwykły autor, mający pisanie we krwi.

Zapraszam w jego i własnym imieniu.

Pozdrawiam przelotnym śniegiem :)
Miroslaw Sliwa dnia 26.02.2016 16:37 Ocena: Świetne!
Czytam teksty msh na portalu i zawsze uważałem go za autora bardzo dojrzałego.

Po takiej recenzji, nie mogę nie przeczytać książki kolegi Artura, a tym bardziej, że jej treść, tak brawurowo przez Ciebie Michale zobrazowana jakoś wplata się w moje życie.

I spójrz jaki chichot historii; mógłbym zażartować, że Artur antycypował, ale to oczywiście nie tak. Wszyscy jesteśmy świadomi tego co aktualnie dzieje się z nieujawnionymi teczkami.

Chyba taka jest ludzka natura, że zawsze ma ciśnienie na prawdę.

Ktoś powie: Każdy mógł się złamać i to prawda. Wyrabiali z nami cuda i wianki, ale...

Po pierwsze byli tacy, którzy nie ulegli, będąc nawet szantażowani zgwałceniem albo zabiciem żony czy też odebraniem dzieci. Sam takich znam.

Po drugie zaś: nawet jeśli ktoś wtedy za pierwszej komuny uległ, to miał wiele czasu na to aby zwyczajnie wyjawić swoją słabość.

Pamiętam taką historię hutnika z Krakowa, chyba z pięć lat temu opublikowałem artykuł na ten temat. Chłopak był szantażowany jakąś naprawdę pierdółkowatą sprawą; jakaś kradzież narzędzi z zakładu pracy. Ok, uległ, ale po latach przyznał się do tego kolegom, na których donosił. Różne były reakcje, bo jedni mu wybaczyli od razu inni nie, ale on sam mówił o uldze jaką wtedy poczuł. To takie memento.

Koniecznie przeczytam książkę Artura Wodarskiego.

Pozdrawiam Was obydwu.

Dobra robota Michał. Trzymaj się. :)

Mirek
Ula dnia 26.02.2016 17:25 Ocena: Świetne!
Mike,
Bardzo dobre recenzja. Pozdrawiam :)
mike17 dnia 26.02.2016 18:02
Mirku, to opowieść o dwóch stronach barykady.
Jest dość brutalna, ale takie było wtedy życie.
Jeden z psami za pan brat, drugi z Solidarnością.
Po drodze masa bólu, człowieczeństwa i tego, co przynosił każdy dzień.
To książka o bólu, i tak ją widzę, choć gdzieś po drodze było światło.
Tu zderzało się cały czas to, co wartościowe i to, co byle jakie.
Losy głównych bohaterów to jak losy Polski.
Artur z niezwykłym wyczuciem przeniósł mnie w inne czasy, jakby puszczając mi na ścianie barwny-czarno-biały film o komunie, o tym, "co wtedy", a ja ujrzałem to, co wówczas rozpalało nasze społeczeństwo.
Świadectwo czasów, tamtych czasów.


Ulu,

Bardzo mi miło, że udało się oddać klimat.
blaszka dnia 27.02.2016 00:16
Znając twórczość msh z Portalu, nietrudno się zgodzić z Twoją opinią Mike. Wierzę, że książka jest dobra, jak również doceniam sprawnie napisaną recenzję.
Gratuluję Arturowi i pozdrawiam recenzenta;)
mike17 dnia 27.02.2016 09:05
Dziękuję, Blaszko, za miłą wizytę i pozdrawiam serdecznie :)
Niczyja dnia 27.02.2016 12:07
Bardzo dobra recencja! Treściwa, dokładna, napisana wprawną i poważną ręką. Mike, dobre masz pióro! Po przeczytaniu recenzji raczej nie przeczytam ksiązki Artura Wodarskiego, nie lubię brutalności, wulgaryzmów, przekleństw, okrucieństwa - ani w życiu, ani w literaturze. Tym niemniej wnoszę, że książka na pewno jest wartościowa, tylko nie każdy ją przeczyta.

Gratulacje dla obu panów - Autora, którego cykl "Drzazgi" tutaj z lubością czytuję i Recenzenta:)
Pozdrawiam serdecznie,
Niczyja
mike17 dnia 27.02.2016 12:27
Niczyja, bardzo mi miło czytać tak pochlebne słowa - cieszę się, że recenzja "działa" :)
Jak już w niej pisałem, na pewno nie jest to lektura łatwa, lekka i przyjemna.
Nie każdej kobiecie przypadnie do gustu i w pełni to rozumiem.
Nawet i wśród mężczyzn będą tacy, którzy nie przeczytają - co człowiek to gust i wrażliwość.

Dzięki wielkie za literackie odwiedziny w imieniu Autora i własnym :)
Jaga dnia 27.02.2016 21:08
Bardzo dobra, rzeczowa recenzja. Taka, jakie lubię, bo zachęca lub zniechęca do przeczytania książki podając wiele argumentów.
Szczerze? Czuję się zachęcona.

Mike,
razie rozbieżności między książką a recenzją pociągnę Cię do odpowiedzialności ;-)

Pozdrawiam,
Jaga
mike17 dnia 27.02.2016 21:24
Starałem się opisać książkę w miarę obiektywnie, choć przecież nie mogłem ukryć radości, jaką dała mi ta lektura.
To naprawdę dobra książka, którą świetnie się czyta, która wstrząsa, daje do myślenia, trzyma w kleszczach napięcia.
Wiele mówi o człowieku.
Jest bolesna w całej swojej prawdzie.
Jest świadectwem czasów, co minęły, lecz czy do końca?

Dzięki, Jago, za czytelniczy nalot i do następnego spotkania :)
Heisenberg dnia 28.02.2016 01:09
Cytat:
Ten pierw­szy gwał­ci ko­bie­tę, która potem wie­sza się, co jest „po­wo­dem” dla ube­cji, by go „wziąć pod swoje skrzy­dła”, drugi całe lata drży o życie ojca, po­szu­ki­wa­ne­go przez SB.

Zastanawiam się, czy to zdanie nie jest zbędne, czy to nie spoiler delikatny.
Cytat:
Opo­wieść toczy się nie­zwy­kle szyb­ko,

Tak też "toczy się" recenzja. Myślę, że trudno napisać recenzję, która sama w sobie zaciekawi, aczkolwiek to najlepszy sposób na zachęcenie do przeczytania książki. Ta zaciekawiła mnie bardzo.
mike17 dnia 28.02.2016 09:16
Witaj, Heisenbergu pod tą recenzją :)
W ferworze pisania tych kilku słów nie myślałem, czy to zdanie będzie takim spoilerem, po prostu tak jakoś samo wyszło.

Zależało mi na szybkim i dynamicznym tempie recenzji, takim, jakie posiada sama opisywana przeze mnie książka - a jest to bez wątpienia utwór, który można przeczytać w jeden dzień, tak wciąga i zasysa, nie sposób się oderwać, skierować myśli na inne tory.

Cieszę się, że Cię zaciekawiłem :)
Teraz nie pozostaje nic innego, jak przeczytać samą książkę :)

Pozdro!
Wiolin dnia 28.02.2016 21:36
Witaj Mike.

Po Twojej recenzji, już prawie nie muszę czytać książki...:) Temat chyba najgorętszy, więc na czasie. Mnie Michale tą recenzją wprawiłeś w ruch. Gratuluję. Pozdrawiam.
mike17 dnia 28.02.2016 22:05
Bo książka warta przeczytania, bez względu na okoliczności.
A że przy okazji może komuś pomóc, tym bardziej.

Cieszę się, że recenzja Cię poruszyła.

Pozdrawiam :)
introwerka dnia 29.02.2016 02:36 Ocena: Świetne!
Bardzo dobrze i z dużą pasją napisana recenzja książki Msh, którego twórczość znam na razie głównie od strony poetyckiej, każe mi wyobrażać sobie "Rzekę przemienienia" jako niezwykle ważną i przenikliwą relację z niedawnego piekła politycznego terroru. Podobnie jak Niczyja, niestety na wyobraźni muszę poprzestać, bo zupełnie nie jestem w stanie czytać np. opisów tortur. Nie zmienia to faktu, że chcę serdecznie pogratulować Tobie i Autorowi i z chęcią włączę się w szczytną akcję towarzyszącą przedsięwzięciu.

Pozdrawiam serdecznie :)
mike17 dnia 29.02.2016 09:54
Witaj, Werko, pod moją recenzją "Rzeki przemienienia" :)
Warto po nią sięgnąć, by poznać bliżej tamte czasy.
Tu są przedstawione z niezwykłą dbałością o szczegóły.
A reporterski ton nadaje jej posmaku czegoś, co autentycznie mogło się wydarzyć.

Dziękuję Ci za czytanie i chęci pomocy - człowiek musi być człowiekowi człowiekiem.

Pozdrawiam znad kawy :)
DragonLady dnia 29.02.2016 13:54 Ocena: Świetne!
Zdaje mi się, że muszę zrobić sobie miejsce na półce z książkami.

Nie mam JESZCZE możliwości wypowiadać się na temat samej powieści, nie miałam JESZCZE możliwości jej przeczytać, ale liczę, że to tylko kwestia czasu.

Co do recenzji - mike, przekonałeś mnie. Zresztą, udałoby Ci się chyba nawet wówczas, gdyby nie włączać w to elementu akcji. Trąci niezłą fabułką. Trąci niezłym prowadzeniem tematu. Zdecydowanie jestem w tym klimacie targetem.

Zgadzam się, recenzja napisana z pasją; aż się prosi, żeby zajrzeć do jej przedmiotu.
mike17 dnia 29.02.2016 18:13
No to się cieszę, Agnieszko, że te parę słów, które napisałem "na gorąco" zachęciło :)
Recenzja miała zachęcić do czytania, do wejścia w ten świat.
I pisana był "tuż po".
Bo inaczej chyba nie idzie.
Mając jeszcze w sobie całość, tylko tak mogłem oddać całą prawdę i to, co poczułem po tej lekturze.
Takich książek nie wolno recenzować "na chłodno" - to błąd w sztuce.

Pozdrawiam i zachęcam do kupna, czytania i wejścia w inny wymiar :)

M.
Slavek dnia 01.03.2016 19:45
Po takiej recenzji muszę kupić książkę pana Wodarskiego. Mam nadzieję, że jest dostępna...


mike17 napisał:
te parę słów, które napisałem "na gorąco"
...!? :)
mike17 dnia 01.03.2016 19:49
Slavku, bardzo dziękuję za czytanie, a tu info, jak kupić książkę :)

http://www.portal-pisarski.pl/news/2016/02/28/dzieki-ksiazce-mozesz-pomoc

Pozdro!
Slavek dnia 01.03.2016 20:52
Się zrobi, się załatwi.
:)
mike17 dnia 01.03.2016 21:04
Ta książka to nokaut - nie pożałujesz.
Quentin dnia 02.03.2016 21:40 Ocena: Bardzo dobre
Co tu dużo gadać

Jak Mike mówi, że warto, to warto na pewno. Nie ma się co zastanawiać.
Nawet, gdyby chodziło o szampon, po takiej recenzji jesteś przekonany i już :)
Z chęcią sięgnę po ten tekst.

Pozdrawiam
Quen
mike17 dnia 02.03.2016 22:08
Stary, bo warto i basta :)
Kupować, czytać i przypomnieć sobie czasy, kiedy nie było wesoło.
Bo to nasza historia.
To my.
Korzenie, i nie ma to tamto.

Thanx za czytanko!

Pozdro!
ajw dnia 03.03.2016 22:11
Do tej pory znałam kolegę tylko z poetyckiej strony, a tu taka niespodziewajka. Fajnie, że mike z pasją pokazał nam drugą stronę msh. Temat bardzo na czasie, mike zachęcił w sposób przekonywujący, wiec tylko znaleźć czas i czytać, czytać, czytać ..
mike17 dnia 04.03.2016 09:06
Dzięki wielgaśne, Iwonko, za wizytę i miłe słowo :)
Książka warta przeczytania, nawet nie dlatego, że na czasie.
Po prostu dobra robota :)
Goro9 dnia 04.03.2016 09:19
Witaj
Wreszcie udało mi się zajrzeć. Dobra recenzja-zawiera wszystko, co recenzja powinna zawierać a dodatkowo wszystko rozpracowane okiem znawcy literatury (wnikliwe opisanie formy, języka, warsztatu, trochę o treści, o uczuciach towarzyszących czytaniu o klimacie-nie za pomniałeś o niczym). Nawet w recenzowaniu cudzych utworów widać, że znasz się na pisarstwie. Zaciekawiłeś bardzo.
Na koniec może mała subiektywna uwaga-osobiście lubię jak akapit dotyczący fabuły (oczywiście nie zdradzający za wiele) znajduje się na samym początku recenzji. Gdy nie wiem o czym jest książką, wolę się dowiedzieć od razu, wiem wtedy czy w ogóle porusza tematykę, która byłaby dla mnie ciekawa. Ta, którą porusza "Rzeka przemienienia" jest jak najbardziej:)
mike17 dnia 04.03.2016 11:04
Starałem się, jak mogłem, Michale, by recenzja wyszła tak, by na małej płaszczyźnie słownej dać jak najwięcej, no i zachęcić, pomimo trudnej tematyki.
To moja druga recenzja w życiu, więc tym bardziej jest mi miło, że przypadła Ci do gustu, że udało mi się zachować wszelkie kanony tej formy literackiej.

Po prostu pisałem ją tak, jakbym sam chciał, by mnie napisano, wszedłem w skórę czytacza.

Bardzo Ci dziękuję za tak przychylne słowa, to dla mnie bardzo ważne, człek się całe życie uczy, a ja lubię naukę :)

Pozdro!
bened dnia 05.03.2016 15:59
Bardzo wnikliwa i ciekawie rozbudowana recenzja, zdecydowanie zachęcająca do przeczytania książki. Zarys wydarzeń pozwala zorientować się w treści, klimacie i tematyce. Napisana rzeczowo, obiektywnie i interesująco, wyraźnie eksponująca walory i wartościowość utworu.
Czyta się lekko, szybko i sprawnie, bez trudu odnajdując najważniejsze elementy, retorykę i charakter opowieści.
Widać, że warto kupić książkę, tym bardziej, iż profity z niej przekazywane są na szczytny cel.
mike17 dnia 05.03.2016 16:19
Hej, Beniu, miło Cię widzieć pod tą recenzją :)
Cieszę się, że jakoś udało mi się ująć clue powieści, zachęcić, zasiać ferment, by zrodziła się chęć nabycia i przeczytania tej pozycji.
A warto.
Nie chciałem zdradzać zbyt wiele szczegółów, tylko tyle, ile trzeba.
Resztę Czytelnik już na pewno sam wyłapie, dojdzie do własnych wniosków.
A cel szczytny, więc tym bardziej warto książkę promować :)

Pozdro!
retro dnia 07.03.2016 08:52
Tytuł przyciąga, a recenzja zachęca do zapoznania się z treścią. Czytelnik nie może rzec: "nie tego się spodziewałem/am", bo dokładnie ukazane jest to, co zawiera. Z pewnością warto po nią sięgnąć, chociażby po to, aby móc spojrzeć na ówczesne realia oczami bohaterów.
mike17 dnia 07.03.2016 11:12
Retro, starałem się tak ukazać książkę, by ta recenzja jasno powiedziała, czego można się spodziewać, i taki był mój główny zamysł.
By nie było żadnych wątpliwości, że mamy do czynienia z taką a nie inną prozą.
Cieszę się, że to się udało.

Dzięki wielkie za czytanie i garść refleksji :)

Pozdro!
Slavek dnia 27.03.2016 21:12
No i przeczytałem. Z początku miałem pewne problemy z powodu specyficznego, przynajmniej dla mnie sposobu prowadzenia czytelnika, ale dałem radę :) Niestety znam wielu Polaków, którzy powinni przeczytać tę książkę, żeby im otworzyć oczy. Tekst jest rozwojowy, co prawda jeden z bohaterów popełnił samobójstwo, ale jest jeszcze Staszek..
Pozdrawiam i dziękuję autorom (ksiązki i recenzji) :)
mike17 dnia 28.03.2016 14:05
Dzięki, Slavku, za ponowne pojawienie się pod recenzją tej niezwykłej książki :)
Zasługuje ona na to, by trafić do szerszej publiczności.
A na otworzenie oczy nigdy nie jest za późno.

Pozdrawiam świątecznie :)
Usunięty dnia 14.05.2016 10:07 Ocena: Świetne!
Mike, zachęciłeś mnie do przeczytania tej książki, recenzja wyśmienite. Gdzie można nabyć egzemplarz ? ;)

Pozdrawiam
mike17 dnia 14.05.2016 10:25
Dzięki wielkie, Czyngis, za wizytę i czytanie recenzji :)
Autor sprzedał już cały pierwszy nakład, a teraz jest w trakcie poszukiwania innego wydawcy, więc jak coś będę wiedział, dam znać.
A książka, przeczytałem w jeden dzień :)

Pozdrawiam!
Usunięty dnia 14.05.2016 10:35
chętnie bym wciągnął tę książkę po tej recenzji
w necie nie ma jak sadzę
mike17 dnia 14.05.2016 10:45
Grain, chwilowo książki brak, ale Autor jest w trakcie poszukiwania innego wydawcy jak już pisałem wcześniej, więc jak będzie już na rynku, pewnie on sam da nam znać :)
JOLA S. dnia 24.06.2016 18:46
Mike,to nie jest komentarz do tej recenzji. Zwyczajnie Twój kolejny utwór i Ty kolejne moje odkrycie.Spotkałam bratnią duszę, faceta,który podobnie jak ja postrzega świat,mówi o nim wprost i bez ogródek.To rzadka cecha i luksus nie bać się życia i opinii innych.Liczyć się z nimi to zupełnie coś innego.Brzmi jak wyznanie? No niech tam!
Miłego weekendu.
Jolka
mike17 dnia 24.06.2016 19:34
Jolu, dzięki za tak piękne słowa!
Ja piszę emocjami i męska proza nie jest mi obca.
Tak samo dosadność.
Co nie znaczy, że nie umiem być liryczny, umiem, i jestem.
Tym niemniej piszę prosto z mostu co myślę i tak, by czytelnik jasno to odebrał.

Jeśli jestem bratnią duszą, huuuuuraaaa!!!
Co mam powiedzieć?
Warto jest pisać, by takie słowa usłyszeć, Jolu.
Naprawdę ma to sens :)

Pozdruffki :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:19
fajny manifest; ale nierealny czy tu nie zachodzi pewna… »
Berele
24/11/2017 01:15
"Na rozpaloną duszę utopioną w winie" Trzeba… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:12
kiedyś na PP publikowała autorka o ksywce Shortia /z… »
Berele
24/11/2017 01:10
Uśmiechy dla nowych komentatorów :) Niech jeszcze poleży;… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:08
3 zdanie, wiersza brak pomimo wersyfikacji pozdrawiam »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:06
karkołomne porównanie pozdrawiam »
Miladora
24/11/2017 00:56
Na pewno pozostanie zagadką, Mrówciu. :) Jej uśmiech… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 00:56
czytam Dolną Półkę a tu taka perełka, naprawdę mi się… »
Miladora
24/11/2017 00:40
A może jednak nie przeminął, Apisku? :) W weekendy tłumy… »
Miladora
24/11/2017 00:33
A wiesz, że to bardzo dobry pomysł, Jago? :) Może… »
Miladora
24/11/2017 00:28
Bardzo mi miło - dziękuję pięknie, Uleńko. :) Serdeczności… »
Miladora
24/11/2017 00:26
To najlepsza pochwała dla autora, Uleńko. :) Bardzo… »
JOLA S.
23/11/2017 23:56
Słynny uśmiech Mony Lizy należy do najbardziej czarujących w… »
Zola111
23/11/2017 23:02
Ależ to urokliwe! bardzo! z. »
Miladora
23/11/2017 22:41
Tekst po korekcie. Rekomenduję do wirtajek. :) »
ShoutBox
  • mike17
  • 23/11/2017 23:27
  • WYNIKI w MUZO WENACH 5 są już dostępne, zapraszam serdecznie : [link]
  • mike17
  • 23/11/2017 23:20
  • Bardzo Wam dziękuję za "Kwasiżurka" - powstał w chwilę, ale liczę, że dłużej pozostanie w pamięci :)
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:44
  • Wzajemnie:)
  • maak
  • 23/11/2017 22:43
  • Tak zrobię :). Dobrej nocy.
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:38
  • Dobrze, zgadzam się. Na pewno będzie pięknie:) Może być też tłumaczka wiatru lub deszczu. Albo wysokich traw bujających się na wietrze. Jak zechcesz, tak napisz:)
  • maak
  • 23/11/2017 22:36
  • Dobrze. Napiszę o kobiecie nie kobiecie. O tłumaczce chmur? :)
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:26
  • Coś co nie jest bajką, ale ma w sobie całe jej piękno:) To bym chciała przeczytać...
  • maak
  • 23/11/2017 22:21
  • A co wolisz, bajkę, czy nie bajkę? :)
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:17
  • Maaczku, napisz coś nowego. Ty tak pięknie piszesz...:)
  • Silvus
  • 23/11/2017 22:16
  • Ciao:)
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:Jaclynndda
Wspierają nas