Koniec Świata - Gorgiasz
Proza » Inne » Koniec Świata
A A A
Od autora: Kategoria: pogranicze realizmu magicznego

- O, jesteś.
- Jestem.
- Jak spacer?
- W porządku. Ale mógłbyś wreszcie dać mi śniadanie.
- Zjadłeś już dwa.
- Tylko? No popatrz, zapomniałem.
Spojrzał z wyrzutem, zajmując ulubiony fotel. Zapadła chwila milczenia. Byłem ciekaw jego opowieści, wyczuwałem, że coś się wydarzyło. Trudno, trzeba wstać i pójść do lodówki. Ze źle skrywaną obojętnością odprowadzał mnie wzrokiem. Gdy wróciłem, starannie mył i tak śnieżnobiałą łapę.
- Proszę. – Postawiłem miseczkę na dywanie. Przenikliwym spojrzeniem ocenił zawartość, zlazł niespiesznie i jakby przypadkiem odwróciwszy się czarnym grzbietem w moją stronę, całą uwagę skoncentrował na jedzeniu.
Znając jego humory, czekałem cierpliwie. Dzień był ponury, powietrze duszne, przygniatające, wokół przyczajona cisza, tylko powiew lekkiego wiatru gładził i wydymał zasłonę w oknie. Skończył wreszcie, chwilę spoglądał w pustkę naczynia jak w otchłań czarodziejskiego zwierciadła, kombinując, czy nie zamiauczeć o więcej. Doszedłszy do słusznego wniosku, że byłaby to kolejna przesada, zgrabnie powrócił na fotel i oznajmił z głęboką powagą.
- Doszedłem dziś do końca świata.
Wiadomość brzmiała ekscytująco, ale należało starannie rozważyć jej treść. Co rozumiał pod pojęciem świata oraz co mogło stanowić granicę? Uwzględniając możliwy zasięg jego łapek oraz pozostałe uwarunkowania, odległość liczona w miliardach lat świetlnych wydawała się mało prawdopodobna.
- I jak tam jest? - zapytałem ostrożnie.
- Niezbyt. Podobnie jak tutaj, tylko dom ma brudnoczerwony kolor, dwa ciemne, brzydkie okna, drzewa, krzaki, zwiędnięte kwiaty, nieskoszona trawa, no i siatka graniczna. Trochę zardzewiała, paskudna.
- Zaraz, zaraz. – Usiłowałem zlokalizować podany opis. – Czy to nie jest za ogrodem sąsiadów z lewej, po drugiej stronie ulicy?
- Owszem.
- A czemu sądzisz, że jest to koniec świata?
- Bo nie można tam dojść, ulica oddziela, a na niej polują samochody.
- Polują samochody?
- Nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi. – Spojrzał na mnie z urazą. - Sam hodujesz takiego w ogrodzie, stoi przecież pod drzwiami na tych zabójczych okrągłych łapach.
- Zabójczych? - Nie bardzo rozumiałem.
- No tak. Jeśli chcemy przejść przez ulicę, to taki wyskakuje i wbija nas w asfalt. Nie wiedziałeś? Stoją wzdłuż chodnika, czekają tylko, łypiąc tymi wielkimi ślepiami, aż ktoś się ośmieli. – Pazury instynktownie wysunęły się w obronnym geście.
- Ale ja przecież często tam przechodzę!
- Bo ty jesteś dużym kotem. - Przytoczywszy ten oczywisty argument zajął się myciem futra na piersi.
- Ale skoro ja tam dochodzę, to znaczy, że tam świat się nie kończy.
- Twój może nie, ale mój tak. Od kiedy to żyjemy w tym samym? - Spojrzał na mnie, jakbym był najgłupszą istotą w jakimkolwiek świecie.
No cóż, na to nie miałem argumentu. Nauczył mnie przewidywać pewne odpowiedzi. Co bym nie powiedział lub zrobił, miałoby miejsce tylko w moim świecie. Spróbowałem inaczej.
- Ale przecież widzisz, że ten dom istnieje, drzewa obok, nasza siatka wokół, którą kilkakrotnie w ciągu dnia pokonujesz, niezbyt zgrabnie ostatnio, przytyłeś, wszystko to stanowi dalszy ciąg także twojego świata.
- Nie, to tylko dekoracje. Żeby nie było widać nicości. Tobie też ktoś poustawiał, inne tylko i trochę dalej.
- Jakie dekoracje?
- Błękitna taka na górze, nie widziałeś? Warto czasem podnieść łebek. Niekiedy chmury ją zasłaniają, tak jak dziś, popatrz, nadciągnęły, może woda z nich spadnie. Albo puszczają po niej świecąca kulę, przyjemną nawet, cieplutką. W nocy zmieniają na ciemny granat i zapalają migocące lampki. Gwiazdami je nazywacie, czy jakoś tak... Wszystko po to, żeby oszukać. A w naszym świecie chcą nakarmić te jeżdżące potwory. – Aż prychnął z oburzenia.
- Ale przecież one was nie jedzą, zostajecie na... ulicy. – Nie zabrzmiało to najlepiej, ale nie zwrócił na to uwagi.
- Jak to nie? Zabierają nam jedno życie i tym się żywią. A wiesz przecież, że mamy ich tylko siedem. Ty w swoim świecie też masz takich strażników.
- A na przykład?
- Prawo grawitacji, prędkość światła. Nie przekroczysz. Jak ja tej siatki, dziś pierwszy raz udało mi się oszukać samochody, znalazłem sposób żeby do niej dojść, ale przejść nie byłem w stanie. I nigdy nie będę.
- Jaki sposób? - zapytałem.
- Nie powiem, bo możesz mnie zdradzić, masz wśród nich przyjaciół, jeden taki cię wozi.
- Ale nie karmię go kotami!
- To prawda. Nie wiem jeszcze co mu dajesz do jedzenia, ale się dowiem. – Popatrzył z wyrzutem przechodzącym w nadzieję. – Ale gdybyś przestał...
- … To byś nie miał ciepłego miejsca na jego brzuchu, który zresztą drapiesz i rysujesz pazurami. Skarżył się.
- Mm. No tak, jakiś pożytek z niego jest. A że rysuję? To moja wina, że taki gładki i śliski? A poza tym niczego konkretnego jeszcze nie narysowałem. – Zrobił obrażoną minę.
Temu trudno było zaprzeczyć. Bardziej jednak interesował mnie problem nieprzekraczalnej siatki.
- Posłuchaj, a gdybym ci pokazał, że za tamtą siatką świat także istnieje?
- W jaki sposób?
- Wsadzę cię do torby i zaniosę, aż za nią. Przekroczysz ją. I będzie tam dalej istnieć trawa, krzaki, drzewa. Zobaczysz.
- To niemożliwe. I torba mi się nie podoba. Poza tym, to będzie twój świat, nie mój.
Znów ta jego logika. Trzeba pragmatycznie.
- Pomyśl jednak. Oba nasze światy muszą mieć punkty styczne i to na sporym obszarze. Bo inaczej nałożone przeze mnie do miseczki śniadanie w moim świecie, nie mogłoby przeniknąć do twojego.
- Mrrr... – Gwałtowne drapanie za uchem świadczyło o konsternacji. Ogon poruszył się niespokojnie. Ciągnąłem więc.
- I nie mógłbym cię głaskać. I brać na ręce. No i najważniejsze, przecież każdy z nas istnieje w tym drugim świecie, bo inaczej jak rozmawialibyśmy ze sobą?
Drapanie ustało. Patrzył na mnie poważnie i w zamyśleniu.
- Tak, masz słuszność. Nie pomyślałem o tym. Muszą być połączone. Dziwne. Ale wiem, wiem na pewno, że mogę żyć tylko w swoim świecie, a tam on się kończy. I nie przekroczę jego granic, tak samo jak ty swojego, gdzieś tam – jak to kiedyś nazwałeś – w kosmosie. Pamiętasz?
Pamiętałem, ale chciałem mu pokazać, że to nie tak, że jego świat może być jednak większy.
- Wejdziesz do torby? - Propozycja była zdecydowana i konkretna. Torba też. Patrzył na mnie teraz w niepojętej zadumie. Jakiś dreszcz przemknął po karku, coś jakby chciało chwycić za gardło, zatrzymać te słowa, a nawet je cofnąć, ale nie chwyciło. Nagły podmuch wiatru wzdął barwną zasłonę, zagruchał gołąb, w oddali ostrzegawczo zaszczekał pies. Zeskoczył, podszedł, zajrzał do środka, odwrócił wzrok w moją stronę. Zmieniony i smutny nagle, jakby proszący i pełen niewysłowionego uczucia. Nie odezwał się, zrozumiałem jednak, o co chodzi.
- Na pewno przyniosę cię do domu, obiecuję.
- Na pewno, nawet jeśli odejdę?
- Nie odejdziesz. W jaki sposób? Zamknę torbę, będziesz tylko wyglądał przez szparę. – Jestem przekonany, że niczego jeszcze wtedy nie przeczuwałem. - A gdyby coś zaszło niespodziewanego, spotkamy się w następnym żywocie. – To miało zabrzmieć jak żart. Nie zabrzmiało.
- Tylko widzisz... - mówił cicho, przygnębiony, patrząc na mnie z nieodgadnionym wyrazem. - To jest mój siódmy, nie mam ich więcej.
- To nie możesz załatwić? Taki sprytny jesteś, przypomnij sobie tam, ile śniadań i obiadków potrafisz wydębić, a w tak ważnej sprawie odpuścisz?
- Rzeczywiście. – Poweselał nagle. – Czekaj... to się da... mam już pomysł, świetnie, że też nie pomyślałem wcześniej, ale... jeśli odejdę, to na pewno przyjmiesz mnie później z powrotem? - Żółtozielone światło oczu zabłysło mocniej, obejmując mnie prośbą i tęsknotą.
- Obiecuję. - Co prawda nie bardzo rozumiałem o co mu chodzi. - Ale skąd będę wiedział, że to ty? Nieważne, przecież nic złego nie może się wydarzyć, niepotrzebnie o tym mówię.
- Będziesz wiedział.
Podniosłem go przy akompaniamencie głośnego mruczenia. Pazurki wpiły się kurczowo w wypłowiały sweter, jakby chciały mnie zatrzymać, zatrzymać na zawsze we wszystkich możliwych światach, we wszystkich snach i pamięciach, miękki, puszysty pyszczek otarł o policzek, przywarł na mgnienie, załaskotały wąsy, wilgoć spływającej kropli. Głaskałem przez chwilę, wywołując eksplozję dźwięków. Później włożyłem do torby. Coś, jakby skurcz serca, przygięło mnie do podłogi, odbiło bolesnym grymasem na twarzy. Minęło. On raptownie ucichł, znów nastała chwila ciszy, ciszy, którą będę pamiętał.
- No, to chodźmy do tego innego świata – rzuciłem wesołym w zamierzeniu tonem. Wypadło sztucznie i płasko.
Szedłem szybkim krokiem. Minąłem ogród, sąsiedni budynek, przeszedłem przez jezdnię. Siedział cicho, schowany, w pozostawionej szparze nic się nie ukazywało, jakby cała sytuacja przestało go interesować. Obszedłem ciemnoczerwony dom z drugiej strony. Przystanąłem. Postawiłem torbę na chodniku i otworzyłem. Nie była pusta. Jakiś niewyraźny, zatarty, jasnobrązowy, zaokrąglony kształt nadawał jej jeszcze ciężar, szybko zmieniając znikającą formę. „I tych chlebów zmienianych w kamienie” - przemknął mi przez głowę dawno zasłyszany wiersz. Uniosłem i odruchowo potrząsnąłem torbą. Nie było już ani kota, ani kamienia, żadnego kształtu ani ciężaru. Wewnątrz wszystko zniknęło. Została bezpostaciowa pustka, nicość. Dokonało się, choć wiedziałem, że to niemożliwe, ale tamten świat tutaj nie sięgał. Granica została przekroczona.
Wracałem oszołomiony i wstrząśnięty, nie pojmując jeszcze do końca, co zaszło. Mijane domy zdawały się być ruinami zamków o ciemno purpurowych murach i złowrogo patrzących czarnych oczach okien, w których mieszkali źli czarodzieje i okrutni władcy, pragnący wedrzeć się do tego świata. Przyczajone widma samochodów szczerzyły kły, usiłując pochwycić moje ciało, mijane siatki szarpały słupki, by je oplątać i zdusić, a uliczne drzewa wyciągały gałęzie, chcąc mnie pochwycić i przygnieść do ziemi. Podniosłem głowę. Ciemne, przytłaczające chmury przesłaniały niebo, ukrytą za nimi błękitną granicę mojego świata, której fizyczną obecność odczuwałem coraz silniej.
- Cześć. – Głos sąsiada przywracał znaną rzeczywistość.
- Cześć.
- Coś taki zmarniały? Słuchaj, wiem że masz, ale moja kotka będzie rodzić... nie wziąłbyś jednego?

 

Aleksander Litto Strumieński

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Gorgiasz · dnia 09.03.2016 15:43 · Czytań: 718 · Średnia ocena: 4,67 · Komentarzy: 21
Komentarze
purpur dnia 09.03.2016 16:43
Ciałłło... prawie jak miałłł-o :)

No niezwykle cieplutkie opowiadanko przyrządziłeś tutaj. Dużo słów, słów które dają nastrój, które dają inny świat, ale bardzo pasowały. I ta kocia mądrość, przedstawiona w taki sposób, że nie sposób się z nią nie zgodzić. Absurdalna kwestia potraktowana taką prostą odpowiedzią, że od razu ukazuje się w głowie: No jasne, no pewnie, że tak!

Tak. Bardzo miło mi się to przeczytało, mimo iż ostatnio mam przesyt "kotów", no ale inspirują... tego im odmówić nie można. No i wyciągają jedzonko, wyciągają...

Takie drobiazgi mi wpadły w oko podczas czytania:
Cytat:
podnieść łebek.
- chyba łepek :)

Cytat:
A w naszym świecie chcą nakarmić te jeżdżące potwory.
- jakoś nie pasowało mi to zdanie do poprzedniego, może zła forma, może zły czas... a może źle przeczytałem :)

Cytat:
pazurami. Skarżył się.
- tu chyba, jakiś drab, wpadł i myślnik - skradł :)

No miło się czytało, nawet w absurdalnej, kociej logice, udało się przemycić ziarnko mądrości. Bardzo fajna miniaturka, a ja lubię, gdy to co realne, dostaje szczyptę tego czegoś z innego świata.

Pozdrawiam!
nightwolf dnia 09.03.2016 17:15 Ocena: Bardzo dobre
Witaj,
Jeśli ten kotek, to kotek Schrödingera, to być może wcale nie zniknął ;)
Czy koty widzą kolory? Pytam bo serio nie wiem.
Piękna powiastka, mądra, dwuznaczna, dobrze napisana
Pozdrawiam!
Gorgiasz dnia 09.03.2016 20:09
Ad. purpur
Dziękuję w imieniu Miauka i swoim.

Cytat:
- chyba łepek

Sprawdzałem w słownikach. Obie formy są dopuszczalne.

Cytat:
- jakoś nie pasowało mi to zdanie do poprzedniego, może zła forma, może zły czas... a może źle przeczytałem

Zgadzam się; jak wpadnę na pomysł, to zmienię.

Cytat:
dostaje szczyptę tego czegoś z innego świata.

Cieszę się z Twojej opinii i zapraszam. Prawie wszystko co piszę, ma jakieś konszachty z innymi światami.


Ad nightwolf
Cytat:
Jeśli ten kotek, to kotek Schrödingera, to być może wcale nie zniknął

Przynajmniej w połowie światów.

Cytat:
Czy koty widzą kolory? Pytam bo serio nie wiem.

O ile się orientuję, to widzą wszystko jako wyblakłą zieleń i błękity. Pozostałe prawie nie.

Miło, że się podobało. Dziękuję, że wpadłeś.
Jaga dnia 09.03.2016 21:13 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo „mrukaśne” opowiadanko :) Ciekawe spojrzenie na rzeczywistość: „to tylko dekoracje. (…) Tobie też ktoś poustawiał, inne tylko i trochę dalej.” Ta koncepcja do mnie przemawia! :)
Ciepłe zakończenie to kolejny atut Twojego tekstu.

Minusy? Moim zdaniem używasz za dużo przymiotników. To dekoncentruje, sprawia, że zdania „rozłażą się”. Co sądzisz o tym, aby dialogi bohaterów przyprawić szczyptą humoru i złośliwości? ;)

Pozdrawiam!
Jaga
Gorgiasz dnia 09.03.2016 21:25
Dziękuję Jago za odwiedziny i komentarz. Co do przymiotników - na pewno to rozważę i będę starał się poprawić. O złośliwości nie myślałem, ale humor starałem się wpleść, no cóż, nie wyszło; ponury ze mnie typ. Ale może innym razem powiedzie się lepiej. www.cosgan.de/images/smilie/traurig/g025.gif
Jaga dnia 09.03.2016 21:47 Ocena: Bardzo dobre
Nie zrozum mnie źle. Humor jest!:)

Odniosłam wrażenie, że bohaterowie są dla siebie zbyt mili.

Znają swoje słabości, ale o tym dowiadujemy się od narratora np.: "Znając jego humory, czekałem cierpliwie.", "Uwzględniając możliwy zasięg jego łapek oraz pozostałe uwarunkowania, odległość liczona w miliardach lat świetlnych wydawała się mało prawdopodobna." Takich fragmentów jest więcej!

Można by ten potencjał wykorzystać w dialogu, w którym bohaterowie byliby trochę bardziej uszczypliwi, mimo sympatii jaką się niewątpliwie darzą.

Poza tym to tylko moje zdanie, może inni czytelnicy wcale tak nie pomyślą. Tekst jest bdb:)
:yes:
wiktoria dnia 11.03.2016 20:04
Fajne, taka ładna bajka, przenosząca jakby w inny wymiar. Nie potrafię sobie tego przełożyć na jakąś logikę metafizyczną, filozoficzną czy inną, ale jako fantazja opowiadanie jest super, bardzo wciągające.

Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak świat jest postrzegany przez kota czy inne stworzenie, ale podobał mi się jego punkt widzenia. Dekoracje są bardzo trafne, wyrażaj fikcję w jakiej żyjemy.

Bardzo miło mi się czytało. Czuje się pozytywnie odrealniona. Pozdrawiam :)
Gorgiasz dnia 12.03.2016 11:11
Dziękuję Wiktorio za miłe słowa. Cieszę się, że wywarło pozytywny wpływ.
lina_91 dnia 13.03.2016 17:51 Ocena: Świetne!
Genialne! Od jakiegoś czasu czytam opowiadania i wiersze, i niewiele jest takich, które nie tylko rozbudzają we mnie jakieś emocje, ale tylko wręcz zmuszają do komentarza, nawet jeśli tylko po to, żeby wygłosić swój zachwyt. Ciepłe, mięciutkie, filozoficzne opowiadanko o kotku - super! Sama kocham mojego futrzaka do szaleństwa.Pozdrawiam.
Gorgiasz dnia 13.03.2016 18:17
lina_91, bardzo dziękuję.
Wasinka dnia 22.03.2016 21:53
Z przyjemnością weszłam w dialog i dwa spojrzenia na rzeczywistość. Dla każdego wygląda ona inaczej, każdy nosi w sobie inny świat i ograniczenia; bywa, że niepotrzebnie chcemy ukladać szczegóły, przesuwać granice. Niestety, czasem, przkeraczajac linię, gubimy się na zawsze. U Ciebie akurat zakończenie jest optymistyczne, lecz nie zawsze potrafimy się odnlaeźć, jeśli nie otworzymy się na nowe życie.

Można by nieco pogrzebać jeszcze kosemtycznie; przykładowo:
Cytat:
Co bym nie po­wie­dział
- Cokolwiek bym powiedział


Pozdrawiam księżycowo.



PS Tak mi się jakoś przypomniało przy tej okazji:
Granice niekoniecznie są po to, by osaczać, są raczej po to, by trzymać nas na ścieżce. Tunel aerodynamiczny mieści i kanalizuje energię wiatru, zwiększając jego moc.
Gabrielle Roth
Gorgiasz dnia 23.03.2016 10:09
Cytat:
lecz nie zawsze potrafimy się odnlaeźć, jeśli nie otworzymy się na nowe życie.

To prawda.

Cytat:
Granice niekoniecznie są po to, by osaczać, są raczej po to, by trzymać nas na ścieżce.

To ciekawe i celne spostrzeżenie. Przypomina mi wyczytaną gdzieś definicję świadomości: jest to samoograniczenie się umysłu.

Cytat:
Tunel aerodynamiczny mieści i kanalizuje energię wiatru, zwiększając jego moc.

Zgadza się. Podobnie jak laser i światło. A żeby tak analogicznie postąpić z myślą...

Dzięki za wizytę.
Niczyja dnia 03.04.2016 12:38 Ocena: Świetne!
Witaj Gorgiasz,

Poruszyło mnie Twoje opowiadanie, do głębi... Jest niesamowite, magiczne, namacalnie odczuwalne (tzn. bardzo silnie).
Wiesz, to nie jest taka zwyczajna rozmowa człowieka z kotem. Jest tam wiele ukrytych myśli, dużo uczuć. Pięknie to napisałeś, naprawdę mile mnie zaskoczyłeś:)
Tak dobrze uczłowieczyłeś kota, jakby rozmowa toczyła się między ludźmi.
Czuć wrażliwą duszę...bardzo wrażliwego człowieka, którym na pewno jesteś...

A teraz zacytuję, to co mnie poruszyło najbardziej:

uwielbiam czytać o smutku, a Ty oddałeś do doskonale
Cytat:
Zmieniony i smutny nagle, jakby proszący i pełen niewysłowionego uczucia.


takie proste, a takie głębokie
Cytat:
To jest mój siódmy, nie mam ich więcej.


tak pięknie napisane
Cytat:
Żółtozielone światło oczu zabłysło mocniej, obejmując mnie prośbą i tęsknotą.


o przeczuwanym rozstaniu:
ze strony kota
Cytat:
Pazurki wpiły się kurczowo w wypłowiały sweter, jakby chciały mnie zatrzymać, zatrzymać na zawsze we wszystkich możliwych światach, we wszystkich snach i pamięciach

ze strony człowieka
Cytat:
Głaskałem przez chwilę, wywołując eksplozję dźwięków. Później włożyłem do torby. Coś, jakby skurcz serca, przygięło mnie do podłogi, odbiło bolesnym grymasem na twarzy. Minęło. On raptownie ucichł, znów nastała chwila ciszy, ciszy, którą będę pamiętał.


Tak silne emocje kryją się w Twoich słowach, że zadrżałam, ze wzruszenia. Piszesz pięknie, bajkowo, obrazowo.
Cytat:
Nie było już ani kota, ani kamienia, żadnego kształtu ani ciężaru. Wewnątrz wszystko zniknęło. Została bezpostaciowa pustka, nicość. Dokonało się, choć wiedziałem, że to niemożliwe, ale tamten świat tutaj nie sięgał. Granica została przekroczona.


Jest jeszcze wiele innych cytatów, a nie chcę przedłużać komentarza w nieskończoność.

Strasznie straszliwy jest opis postrzegania rzeczywistości pana, po utracie kota, w takich niesamowitych okolicznościach. Opowiadanie jest na magiczne, jak już pisałam.
Dobrze, że zakończenie jest optymistyczne i wyciągneło mnie z krainy strachu i lęku, w które mnie wprowadził Twój "Koniec świata".

Bałam się czytając je, czułam, że za chwilę wydarzy się coś niesamowitego.

I wiesz co?
Chyba jednak wrócę do Twojego "Wieczoru":)
Zaintrygowałeś mnie! Może tam również odnajdę taką magię, jaką znalazłam tutaj?

Pozdrawiam serdecznie,
Niczyja
Gorgiasz dnia 03.04.2016 14:57
Bardzo dziękuję Niczyja za tak miłe słowa.
Cytat:
Chyba jednak wrócę do Twojego "Wieczoru"

www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/p015.gif
Cytat:
Może tam również odnajdę taką magię, jaką znalazłam tutaj?

Pozostaje żywić nadzieję, że tak się stanie, przynajmniej po części, gdyż tamto opko ma nieco inny charakter; choć magia - w szerokim rozumieniu tego słowa - jest tam również obecna.
esere dnia 03.05.2016 17:56 Ocena: Świetne!
Gorgiaszu,

zgadzam się z przedmówcami - opowiadanie cieplutkie i pięknie napisane. Tekst z dekoracjami super, nie wpadłabym na to!
Bardzo miło się czyta, od początku do końca. I błędów nie wyłapałam, może poza długością niektórych zdań, które ciężko się czyta. Nie chodzi mi bynajmniej o to, abyś spłaszczył swój język i słownictwo, ale czasem kilkuwersowe zdania, wielokrotnie złożone, to za dużo dla czytelnika.

Żałuję tylko zakończenia. Czy kicia musiała zniknąć? To niesprawiedliwe! :|
Gorgiasz dnia 03.05.2016 18:22
Dziękuję esere za komentarz.
Cytat:
Czy kicia musiała zniknąć?

Ale przecież narodziła się na nowo. :)
esere dnia 03.05.2016 18:25 Ocena: Świetne!
No chyba że tak ;)
al-szamanka dnia 14.07.2016 10:44 Ocena: Świetne!
Ten tekst po prostu mi leży.
Tak bardzo, że gdybyś Ty jego nie napisał, to prędzej czy później ja bym to zrobiła ;)
Zachwyciłeś kocimi argumentami.
Są świetne, zabawne... i prawdziwe.
Bo przecież żyjemy w tylu światach, ilu nas jest.
I jakże często tam, gdzie nie pasujemy, stajemy się niezauważalni, znikamy jak Twój kot.
Może na zasadzie, że tego, czego nie znamy, nie widzimy.
Jak ci Indianie z Południowej Ameryki, którym podczas pierwszego kontaktu z cywilizacją pokazano godzinny film o życiu w Nowym Jorku, a oni nie zobaczyli tam NIC oprócz kury widocznej przez sekundę na ekranie jednego z pokazywanych telewizorów.

Dla mnie jednak Twój kot nie zniknął, to raczej Ty przestałeś go widzieć w nie jego świecie.
I kto wie, może kiedyś znajdziecie drogę ku sobie i wtedy już razem będziecie się cieszyć świeżo urodzonym.

Jeszcze raz, piękny tekst. Z przyjemnością przeczytałam go już trzykrotnie.

Pozdrawiam :)
Gorgiasz dnia 14.07.2016 12:28
Ad. al-szamanka
Dziękuję za opinię i miłe słowa.

Cytat:
Jak ci Indianie z Południowej Ameryki, którym podczas pierwszego kontaktu z cywilizacją pokazano godzinny film o życiu w Nowym Jorku, a oni nie zobaczyli tam NIC oprócz kury widocznej przez sekundę na ekranie jednego z pokazywanych telewizorów.

Podobnie rdzenni mieszkańcy którejś z wysp na Pacyfiku, nie byli w stanie dojrzeć żaglowca Cooka stojącego przy brzegu, gdyż takie pojęcie/desygnat nie były im znane.

Cytat:
Dla mnie jednak Twój kot nie zniknął, to raczej Ty przestałeś go widzieć w nie jego świecie.

Może i tak.
Usunięty dnia 01.08.2016 11:07
Witaj Gorgiaszu,
Cieplutkie opowiadanko z samego rana, w sam raz do śniadania. Gadający kotek nie szczędzący swej mądrości, to świetny pomysł. Czyta się przyjemnie, a moment pożegnania kotka z panem jest taki.... ,,maśny" , uroczy wręcz. Dziękuję za możliwość przeczytania.
Pozdrawiam SzaraN.
Gorgiasz dnia 01.08.2016 13:17
Dziękuję SzaraNowicjuszko za wizytę; miło, że się podobało. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
RafalSulikovski
19/08/2019 07:10
:) :) :) »
Kushi
18/08/2019 19:30
Wiolinku Czarodzieju, wiesz, że jesteś jednym z nielicznych… »
Kushi
18/08/2019 19:24
Hej Besko... pierwsza zwrotka jak najbardziej na tak,… »
Decand
17/08/2019 23:53
Nuira - błądzić jest rzeczą ludzką. Przy czym chętnie… »
domofon
17/08/2019 20:13
Jola S. , chyba się dzisiaj upiję. Wielkie dzięki Pulsar,… »
Pulsar
17/08/2019 18:12
Dostosuję się. Nie nadam, na nikogo w życiu nie nadałem.… »
Bartek Otremba
17/08/2019 18:10
Niestety nie mogę zmienić tytułowego pytania :) Dodałem… »
pociengiel
17/08/2019 17:56
Ile razy to robiłeś własnym sumptem? Zwykle pozostaję… »
Pulsar
17/08/2019 17:34
Dla mnie rozpiska , czyli wersyfikacja fatalna. źle się… »
Pulsar
17/08/2019 17:27
" Pola " Muńka . Jeśli o tego samego biega… »
Pulsar
17/08/2019 17:18
Dużo tracimy przesypiając różne sytuacje, c później są nie… »
pociengiel
17/08/2019 17:12
Dla mnie Munkiem. »
Pulsar
17/08/2019 17:05
Znowu Pan Bóg w poezji »
Pulsar
17/08/2019 16:56
kim jest Marcin Sztelak? »
JOLA S.
17/08/2019 12:59
Al, na świecie jest dużo religii, proszę Pani. Gdyby była… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:18
Najnowszy:2carolinec2923gg5
Wspierają nas