Raj utracony - Darke
A A A
Od autora: Opowiadanie ma charakter czysto humorystyczny. Sam jak najbardziej jestem przeciwnikiem kreacjonizmu, zwolennikiem teorii Darwina i uważam Richarda Dawkinsa za całkiem sympatycznego jegomościa :).

- ADAMIE, ZBUDŹ SIĘ! - rozległ się grzmiący głos.

Niewzruszony Adam spał twardo. Ostatnimi czasy znacząco powiększył swoje obwody, głównie w rejonie pasa, dzięki czemu gdy blask jutrzenki różowił skórę na jego niemal nagim ciele, stawał się uderzająco podobny do prosiaka.

- ZBUDŹ SIĘ, ADAMIE! - powtórzył Głos. Adam zachrapał w odpowiedzi.

Głos, przemawiając, wprawiał grunt w drżenie i wywoływał fale na adamowym brzuchu.

- ADAM, CHOLERA, WSTAWAJ! - zagrzmiał Głos po raz trzeci, jeszcze potężniej niż poprzednio, sprawiając, że przerażone Słońce z krzykiem spadło z firmamentu, nim zdążyło się porządnie na niego wspiąć.

Adam otworzył jedno oko.

- O mój Boże, czego znowu chcesz? I czemu sam klniesz, a mnie zabraniasz?

- CO WOLNO WOJEWODZIE, TO… NO WIESZ - odparł Bóg, wieszając Słońce z powrotem. – I NIE WYMAWIAJ IMIENIA PANA SWEGO…

- Dobra, dobra. Wygodne to, muszę przyznać, wymagać tyle od innych, samemu bimbając na własne przykazania - stwierdził Adam, przecierając oczy. - Mniejsza o to, czemuś mnie obudził?

- ADAMIE, LEŻYSZ CAŁYMI DNIAMI, JESZ I ŻŁOPIESZ. ANIOŁOWIE SIĘ SKARŻĄ. PODOBNO CIĄGLE NA NICH WRZESZCZYSZ, DOMAGAJĄC SIĘ, BY POWIEDZIELI CI, KIEDY ZACZYNA SIĘ LIGA MISTRZÓW. CZYM JEST TA LIGA MISTRZÓW?

- Nie wiem, ale odnoszę wrażenie, że Eden bez niej nie jest prawdziwym rajem. Wybacz, ale co ci się nie podoba w moim trybie życia?

- Co mi się nie podoba?! - zapiszczał cienko Bóg. - Ekhm… Przepraszam, coś się popsuło. Raz, raz, raz…

Adam pogrzebał palcem w nosie. Gdy go wyciągnął, na czubku widniało coś czarnego. Zdawało się, że jest pokryte szczeciną ruchliwych włosków. Przyjrzał się uważne swemu znalezisku, a potem wytarł palec w piasek.

- Raz, raz… RAZ! UDAŁO SIĘ - grzmiał Bóg na nowo. - PYTASZ, CO MI SIĘ NIE PODOBA  W TWOIM TRYBIE ŻYCIA? CHŁOPIE, SPÓJRZ NA SIEBIE! CZY TY WIESZ, CZYM JEST RUCH?

- Ruch? Teraz leżę na plecach, potem obrócę się na brzuch. Co do mojego wyglądu, to dobrze się ze sobą czuję. Nie licz na to, że będę się katował tylko dlatego, że ktoś nas kiedyś umieści na obrazie. I zabieraj tego palca!

- TO SILNIEJSZE ODE MNIE - odrzekł Bóg, rumieniąc się. - ADAMIE, TY NAWET NIE PRÓBUJESZ JEŚĆ OWOCÓW Z TEGO DRZEWA, O KTÓRYM CI MÓWIŁEM.

- Nie lubię jabłek.

- ALE TO SĄ MANGO.

- Mango też nie lubię.

- NIECH BĘDZIE - mruknął Bóg - MAM PILNE SPRAWY, NOWE GATUNKI CZEKAJĄ NA STWORZENIE. GDYBYŚ TYLKO WIDZIAŁ, JAKIE OKO WCZORAJ WYMYŚLIŁEM. JUŻ WIDZĘ TWOJĄ MINĘ, RYSZARDZIE!

- Kim jest Ryszard?

- NIEWAŻNE. ADAMIE, PROSZĘ CIĘ, WEŹ SIĘ ZA SIEBIE. DZIAŁAJ, GRZESZ, COKOLWIEK.

- W te pędy, tylko zjem śniadanie - odparł Adam, nawet nie siląc się na entuzjazm.

 

*

 

Bóg siedział rozpostarty na swym złotym tronie, a na jego świetlistym obliczu zagościł wyraz głębokiego zafrasowania. Swój chmurny wzrok kierował aktualnie na przewodniczącego anielskich chórów, który stał u jego stóp.

- DLACZEGO CHÓRY ZAPRZESTAŁY ŚPIEWU?

- Mówiłem ci już panie, że brakuje nam dobrego basu.

- ALE JAK TO? PRZECIEŻ POŚRÓD MYCH NIEZLICZONYCH ZASTĘPÓW MUSI ZNAJDOWAĆ SIĘ KILKA DOBRYCH BASÓW.

- Niegdyś tak było, owszem. Najlepszym był Lucyfer. Pamiętasz, panie? Wygnałeś go, bo nie chciał śpiewać gospel.

- POWIEDZIAŁ, ŻE NIE JEST JAKĄŚ GRUBĄ MURZYNKĄ, ŻEBY SIĘ GIBAĆ I KLASKAĆ JAK UPOŚLEDZONY. W ZASADZIE TO I TAK POTRZEBOWAŁEM KOGOŚ, KTO BĘDZIE WODZIŁ LUDZI NA POKUSZENIE, PALIŁ POD KOTŁAMI Z SIARKĄ I TAK DALEJ.

- Wóz albo przewóz, mój panie.

- ŚPIEWAJCIE BEZ BASU - zakomenderował Bóg, po czym dostrzegając zbliżającą się postać w czarnym cylindrze, dodał: - O WILKU MOWA

- Witajcie - usłyszeli głęboki, wibrujący bas.

Lucyfer przybrał wygląd szczupłego, eleganckiego, ciemnowłosego mężczyzny. Przypominałby Adama, gdyby tamten przestał jeść. I obcinać paznokcie.

- WITAJ, LUCYFERZE. CO SŁYCHAĆ W PIEKLE? ILEŻ TO POTĘPIONYCH DUSZ GOŚCISZ U SIEBIE?

- Ja… tego… ekhm… no - jąkał się Kusiciel, wpatrując się w czubki wypastowanych butów.

- TAAAK? - głos Boga ociekał słodyczą. - JAKIEŚ PROBLEMY?

- Nic na niego nie działa! - wybuchnął Lucyfer. - Próbowałem już wszystkiego! Jedyne, czego pragnie, to jakaś pierdolona Liga Mistrzów! Co to w ogóle jest?

- NIE WIEM, LUCYFERZE. WIEM NATOMIAST, ŻE BĘDĘ ZMUSZONY POROZGLĄDAĆ SIĘ ZA KIMŚ BARDZIEJ KOMPETENTNYM OD CIEBIE.

- Ja naprawdę się staram - Szatan spuścił głowę i pociągnął nosem.

- Dzień dobry dżentelmenom.

- CZEŚĆ, RYSZARDZIE. PANOWIE, TO JEST RYSZARD DAWKINS - przedstawił gościa Bóg. - RYSIU, POTRZEBUJEMY TWOJEJ POMOCY. I POWIEDZ, JAK MI WYSZŁO NOWE OKO?

- Całkiem nieźle sobie poradziłeś, przynajmniej jak na kogoś, kto przecież nie istnieje. I dziękuję za zegarek.

- DROBIAZG.

- W czym mam pomóc?

Bóg, wspomagany komentarzami Lucyfera, przedstawił problem Ryszardowi. Ten, gdy mówili, kiwał głową, a gdy skończyli, oznajmił:

- Potrzebujecie kobiety.

Bóg popatrzył na Kusiciela, ten wzruszył ramionami.

- CZYM JEST KOBIETA? - spytał Bóg ostrożnym tonem wszechwiedzącego przyznającego się do ignorancji.

- Fizycznie to prawie mężczyzna. No, może nie tak prawie. W każdym razie możesz stworzyć ją tak samo jak stworzyłeś Adama. Tu trochę odejmiesz, tu trochę dołożysz i będzie.

- A PSYCHICZNIE?

Ryszard nie odpowiedział. Popatrzył na swych słuchaczy, oblizał nerwowo wargi. Zdawał sobie sprawę, że łatwo nie będzie.

- RYSIU?

- Po kolei. Zacznijmy od tego, że najpierw musisz…

 

*

 

- … wynieść śmieci.

Adam stał, rozglądając się wokół w poszukiwaniu rzeczonych śmieci.

- Przecież nie ma żadnych śmieci, tylko te łupiny z kokosów.

- No to je wynieś - powiedziała Ewa. Siedziała oparta o drzewo i nakręcała włosy na wałki.

- Gdzie mam je wynieść? I po co je wynosić?

- Może ty lubisz mieszkać w chlewie, ale mnie to nie odpowiada. W tym domu panuje porządek.

Adam popatrzył na resztki ogniska, kamienie wokół i na liście nad głową.

W końcu nasz dom jest tam, gdzie jesteśmy my, pomyślał, po czym pozbierał resztki śniadania i zabrał je, by wyrzucić gdzieś w lesie.

- Boże, czemuś mnie tak pokarał? - mruknął pod nosem, oczywiście dopiero po oddaleniu się poza zasięg słuchu Ewy.

Tęsknił za żywotem kawalera. Pewnego ranka obudził się i ona leżała koło niego. Jako że była naga, Adam doświadczył nieznanego wcześniej uczucia, a jego listek figowy poruszył się gwałtownie. Nie wiedział jednak, co czeka go w przyszłości. Och, początkowo było wspaniale, jednak gdy listek figowy zaprzestał ciągłego unoszenia się, sytuacja uległa zmianie.

W czasie, gdy jej towarzysz użalał się nad sobą, wynosząc śmieci, Ewa skończyła układanie fryzury i udała się na spacer. Napotkała wielkie, rozłożyste drzewo. Gałęzie uginały się od dorodnych owoców mango, a do pnia została przybita tabliczka z napisem, którego nie dało się odczytać, jako że ktoś go niedawno zamalował - farba nie zdążyła jeszcze wyschnąć. W jego cieniu siedział przystojny mężczyzna o ciemnych włosach i ciemnych oczach. Był dobrze zbudowany, lecz rzeczą, która najmocniej przykuła wzrok Ewy, był wyjątkowo duży liść figowy spoczywający na jego kroczu. Nieznajomy na widok Ewy wstał z ziemi i uśmiechnął się, odsłaniając śnieżnobiałe zęby.

- Witaj, o piękna - tembr jego głosu powodował u Ewy dreszcze. Chwycił jej rękę i ucałował z rewerencją.

- Kim jesteś, mój panie? - spytała, próbując zamaskować drżenie głosu.

- Mów mi Luis, śliczna. Jestem trenerem personalnym - odparł, po czym widząc niezrozumienie malujące się na jej twarzy, dodał: - Sprawiam, że ludzie wyglądają tak samo jak ja.

- Ach, czy mógłbyś uczynić to mojemu mężowi, Adamowi?

- Ależ oczywiście. Adam musi zmienić nawyki żywieniowe i zacząć jeść więcej owoców.

- Nie ma innej drogi? On nie lubi owoców.

- Niestety, konieczna jest zmiana diety - odparł Luis i zerwał jeden z owoców, podając go Ewie. - Masz, skosztuj.

- Pyszny!

- Zatem nie będzie problemu z przekonaniem Adama. Na pewno taka piękność jak ty nie będzie miała z tym trudności.

- A czy wpłynie to na jego listek figowy? - zapytała Ewa, zerkając w dół.

- Nie rozumiem?

- Nie szkodzi, dziękuję panu. Tuszę, że jeszcze się spotkamy?

- Liczę na to.

Podała Luisowi dłoń i posłała zalotny uśmiech, po czym odwróciła się i odeszła, wyraźnie kołysząc biodrami.

Wspaniały mężczyzna. Gdyby jeszcze obciął te paznokcie, rozmyślała.

Gdy zniknęła, pojawił się Ryszard.

- I jak poszło? - spytał.

- Łyknęła. Nie jestem tylko pewien, czy przekona Adama - odrzekł Lucyfer.

- Och, da radę, tym bym się nie martwił. Mogę cię o coś zapytać?

- Słucham.

- Jak to robicie, że te listki wam nie spadają?

 

*

 

Zastała Adama półleżącego ze znudzoną miną i wpatrzonego z kanciasty kamień. Jedną ręką podpierał głowę, a drugą trzymał skierowaną w stronę kamienia i rytmicznie stukał kciukiem.

- Co ty robisz? - zagadnęła.

- Czekam na mecz - odparł, nie opuszczając dłoni.

Ewa z konsternacją spojrzała na głaz, a potem na Adama.

- W końcu się doczekam - rzekł, łowiąc jej spojrzenie.

- Masz, zjedz - rozkazała, podając mu owoc. - Dziś zaczynamy zmieniać twoje życie.

- Kiedy ja nie chcę.

- Ale ja chcę, więc jeśli go nie zjesz, zostanie ci już tylko czekanie na mecz, cokolwiek to jest - mówiąc to, przybrała wyszukaną pozę, znacząco eksponując pewne części ciała i powodując nieodwracalną deformację kręgosłupa.

Na ten widok Adam głośno przełknął ślinę, czując, że jego liść figowy robi się niespokojny.

A co mi tam, pomyślał, jeden owoc mnie nie zabije, a potem udam, że mnie od nich brzuch boli.

Chwycił mango i ugryzł. Wtem pokazała się wyrwa w nieboskłonie, ukazując brodate oblicze Boga oraz postacie Lucyfera i Dawkinsa.

- HA! MAMY CIĘ!

Adam z wyrzutem spojrzał na małżonkę.

- Dlaczego?

- Ach, oczywiście, jak zawsze wszystko zwalasz na mnie!

- CISZA! - przerwał kłótnie niemal-Wszechmogący. - ZŁAMALIŚCIE ZAKAZ I TYM SAMYM PRZYPIECZĘTOWALIŚCIE SWÓJ LOS. MOCĄ NADANĄ MI PRZEZ… EMM, SAMEGO SIEBIE W ZASADZIE, SKAZUJE WAS NA WYGNANIE Z RAJU. RYSIU, GDZIE ICH NAJLEPIEJ POSŁAĆ, JAK MYŚLISZ?

- Chyba najlepsza będzie Afryka - podpowiedział Ryszard Dawkins po krótkim zastanowieniu. - Będą mogli zejść z drzewa, skakać wokół ciemnego, kosmicznego obelisku i takie tam. Ewolucja, rozumiesz.

- POSZLI WON! - mówiąc to, Bóg chwycił Pierwszych Ludzi i wrzucił ich do Afryki.

Gdy już było po wszystkim, odezwał się Lucyfer:

- Żal mi trochę tego chłopa. Zamiast tworzyć kobietę, wystarczyło powiesić na tym drzewie boczek, a tak zmarnowaliśmy mu życie. I wszystkim kolejnym pokoleniom też.

- Stałem się śmiercią, niszczycielem światów - szepnął ze zgrozą Ryszard, uświadomiwszy sobie konsekwencje swego pomysłu.

- Tak w ogóle, to po co to zrobiliśmy?

Bóg rozmyślał przez chwilę nad odpowiedzią, po czym rzekł:

- PRZECIEŻ MUSZĘ ZADBAĆ O PRZYSZŁOŚĆ MEGO SYNA.

 

*

 

- Kain, przestań rzucać bratu kamieniem w głowę! Gdzie jest ojciec?

- Czeka na Ligę Mistrzów, mamo.

- Czeka odkąd go poznałam. Powiedz mu, że zaraz będzie obiad, chyba że woli jeść zimny.

 

*

 

Sześć tysięcy lat później, w Kaplicy Sykstyńskiej.

- Och, widzę, że podziwia pan Stworzenie Adama. Wspaniały fresk, nieprawdaż?

- Owszem, wspaniały. Jednak pewna kwestia nie daje mi spokoju, wie pan?

- Jakaż to kwestia?

- Dlaczego on ma na sobie koszulkę klubu Dynamos Harare?

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Darke · dnia 08.04.2016 20:42 · Czytań: 442 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 4
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Gorgiasz dnia 08.04.2016 22:05
Bardzo podobał mi się Twój tekst, dobrze i ciekawie napisany, z humorem i pomysłem, no i akurat w obszarze moich zainteresowań. Z przyjemnością poczytam więcej takich.

Tytuł natychmiast kojarzy się z poematem Johna Miltona. Podejrzewam, że paralela jest świadoma, gdyż tematyka również adekwatna.

Parę potknięć zauważyłem:

Cytat:
Tutaj mamy pewną niekonsekwencję:
- ADAMIE, LEŻYSZ CAŁYMI DNIAMI, JESZ I ŻŁOPIESZ. ANIOŁOWIE SIĘ SKARŻĄ. PODOBNO CIĄGLE NA NICH WRZESZCZYSZ, DOMAGAJĄC SIĘ, BY POWIEDZIELI CI, KIEDY ZACZYNA SIĘ LIGA MISTRZÓW. CZYM JEST TA LIGA MISTRZÓW?
- Nie wiem, ale odnoszę wrażenie, że Eden bez niej nie jest prawdziwym rajem.

Skoro domaga się aby mu powiedzieli, kiedy ta liga się rozpoczyna, co oznacza, iż bardzo go ona interesuje, to powinien wiedzieć czym jest.

Cytat:
GDYBYŚ TYLKO WIDZIAŁ, JAKIE OKO WCZORAJ WYMYŚLIŁEM. JUŻ WIDZĘ TWOJĄ MINĘ, RYSZARDZIE!

„WIDZIAŁ – WIDZĘ":powtórzenie

Cytat:
- Niegdyś tak było, owszem. Najlepszym był Lucyfer. Pamiętasz, panie?

Cytat:
- Wóz albo przewóz, mój panie.

W tym kontekście, „panie” wypadałoby rozpocząć dużą literą.

Cytat:
- Witajcie - usłyszeli głęboki, wibrujący bas.

- Witajcie. - Usłyszeli głęboki, wibrujący bas.

Cytat:
- Ja… tego… ekhm… no - jąkał się Kusiciel, wpatrując się w czubki wypastowanych butów.

Powtórzone „się”. Drugie bym zlikwidował.

Cytat:
- TAAAK? - głos Boga ociekał słodyczą. - JAKIEŚ PROBLEMY?

- TAAAK? - Głos Boga ociekał słodyczą. - JAKIEŚ PROBLEMY?

Cytat:
- Ja naprawdę się staram - Szatan spuścił głowę i pociągnął nosem.

- Ja naprawdę się staram. - Szatan spuścił głowę i pociągnął nosem.

Cytat:
- CZEŚĆ, RYSZARDZIE. PANOWIE, TO JEST RYSZARD DAWKINS - przedstawił gościa Bóg.

- CZEŚĆ, RYSZARDZIE. PANOWIE, TO JEST RYSZARD DAWKINS. - Przedstawił gościa Bóg.

Cytat:
W czasie, gdy jej towarzysz użalał się nad sobą, wynosząc śmieci, Ewa skończyła układanie fryzury i udała się na spacer.

Powtórzone „się”. Może: ...i poszła na spacer.

Cytat:
Gałęzie uginały się od dorodnych owoców mango, a do pnia została przybita tabliczka z napisem, którego nie dało się odczytać, jako że ktoś go niedawno zamalował - farba nie zdążyła jeszcze wyschnąć.

Powtórzone „się”. Lepiej tego unikać. Może: ...a do pnia została przybita tabliczka z napisem niemożliwym do odczytania,...

Cytat:
- Witaj, o piękna - tembr jego głosu powodował u Ewy dreszcze.

- Witaj, o piękna. - Tembr jego głosu powodował u Ewy dreszcze.

Cytat:
- Ależ oczywiście. Adam musi zmienić nawyki żywieniowe i zacząć jeść więcej owoców.
- Nie ma innej drogi? On nie lubi owoców.
- Niestety, konieczna jest zmiana diety - odparł Luis i zerwał jeden z owoców, podając go Ewie. - Masz, skosztuj.

Powtórzone „owoców”.

Cytat:
Zastała Adama półleżącego ze znudzoną miną i wpatrzonego z kanciasty kamień.

„w” - literówka

Cytat:
GDZIE ICH NAJLEPIEJ POSŁAĆ, JAK MYŚLISZ?
- Chyba najlepsza będzie Afryka

„NAJLEPIEJ – najlepsza”: powtórzenie
Alexzandra dnia 09.04.2016 22:04
Witam

Bardzo lubię takie wariacje na tematy religijne, więc tekst zwrócił moją uwagę. Napisany z humorem, lekko ironiczny, z absurdalnym zabarwieniem czyli coś co lubię. Nie wszystkim pewnie się spodoba, bo i też nie wszyscy potrafią spojrzeć na biblijne przypowieści z przymrużeniem oka, ale ja jestem na "tak" :) Językowo również raczej poprawnie (nie wczytywałam się jakoś głęboko w poszukiwaniu błędów, skupiłam się na treści) i chętnie przeczytałabym coś podobnego w przyszłości.

Same problemy z tymi kobietami - powiedziała kobieta :)

Weny życzę i pozdrawiam.
purpur dnia 11.04.2016 12:27
No leciutkie opowiadanko się trafiło. Powiem Ci, że przeczytało się samo, literki poleciały w trzy minuty!
To na pewno zaleta, a i do tego humor się pojawił.

Mówiąc szczerze, jakoś wybitnie nie spodobał mi się pomysł, prawdę powiedziawszy to do mnie nie trafił. Po prostu nie lubię kiedy "żarty" wynikają z tego, że "osoba" z przyszłości wie co się wydarzy i przez to jest to "śmieszne"... Ciężko to wytłumaczyć :)
Z drugiej strony świetnie, że nie pojawiła się tutaj jakaś "mądrość", że całość jest taką lekką opowiastką!

Pomijając powyższe, naprawdę miło się to przeczytało, takie leciutkie, zgrabnie sklejone, no idealne akurat na moją obecną chwilę z kubkiem kawy! No i pomysł z "ligą mistrzów" - świetny :)

Tego zdania tylko nie rozumiem, może tu czegoś zabrakło?
Cytat:
Adama, gdyby tamten przestał jeść. I obcinać paznokcie.
- może "i zaczął obcinać paznokcie" ?

Dzięki za chwilkę z bOGIEM :)

Pozdrawiam
Darke dnia 26.04.2016 21:27
Przepraszam, że po tak długim czasie, ale dziękuję wszystkim za opinie, a zwłaszcza Gorgiaszowi, który wytknął mi popełnione gafy.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Gramofon
22/10/2019 18:56
Tylko proszę nie zapomnieć o jedzeniu z tego wszystkiego. ;)»
al-szamanka
22/10/2019 17:50
O rany, zawstydziłam się, czytając ;) Hehe, nie myślisz, że… »
Yaro
22/10/2019 17:48
moje życie perłą na dnie zagrzebane w piasku mignęło po… »
Yaro
22/10/2019 17:45
Dziękuję Kamilo :) I zapraszam częściej do siebie ;) »
al-szamanka
22/10/2019 17:42
Hmm, wygląda na to, że polowanie na Ducha zakończy się… »
Yaro
22/10/2019 17:40
Lubię pisać teksty pod muzykę . Wszystko co co piszę można… »
al-szamanka
22/10/2019 17:35
Niepotrzebne, jak cofanie, to wiadomo, że tylko do tyłu.… »
al-szamanka
22/10/2019 17:31
No, Shinobi, po takim czasie wchodzisz i to z takim… »
al-szamanka
22/10/2019 17:18
Już tytuł zapowiada... A potem subtelność, urok i ulotność.… »
Gramofon
22/10/2019 16:20
To tylko przemyślenia. Dziękuję za odwiedziny.… »
wariat_egzystencjalny
22/10/2019 16:04
Bruliben- dzięki za przeczytanie i wskazanie błędów, zaraz… »
shinobi
22/10/2019 14:28
Dziękuję za komentarz, jeśli kogoś chciałem obrazić to… »
Madawydar
22/10/2019 14:11
Ten odcinek czyta się "od deski do deski" z… »
JOLA S.
22/10/2019 13:51
Kazjuno, wziąłeś się dawno za pisarstwo i dobrze, nawet… »
mike17
22/10/2019 13:32
Quentinie, witaj w moim kramiku z miniaturami :) W moich… »
ShoutBox
  • mike17
  • 21/10/2019 13:49
  • Czy 5000 słów to dużo? Nie. Dlatego zapraszam Was do MUZO WEN 8, KONKURSU w prozie - wystarczy napisać miniaturę :) [link]
  • mike17
  • 21/10/2019 13:38
  • Koberko, dziękuję za dodanie do ulubionych :)
  • bruliben
  • 20/10/2019 11:11
  • A gdzie to ześrodkowanie? Gubię się w portalu. Może ktoś, coś podpowiedzieć?
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
Ostatnio widziani
Gości online:10
Najnowszy:Darcose4
Wspierają nas