Łąka - alea
Proza » Obyczajowe » Łąka
A A A
Od autora: Poniższe opowiadanie zajęło pierwsze miejsce w "Konkursie na Najbardziej Rozerotyzowane Opowiadanie Świata".
Dziękuję za wyróżnienie!

Tekst jest zmodyfikowany nieco w stosunku do oryginału, wysłanego na konkurs.
Klasyfikacja wiekowa: +18

Widok zielonego dywanu traw z nierównomiernie rozmieszczonymi bratkami, mleczami i jaskrawoczerwonymi makami zamurował mnie.
- To niemożliwe - jęknąłem. Wspomnienie wróciło natychmiast - Jakbym nie wychodził z...
- ...tamtej łąki - skończyła za mnie.
- Ale jakim cudem? – spojrzałem na Elę.
- Mam fotograficzną pamięć i dryg do ogrodnictwa - uśmiechnęła się. Kurze łapki wokół oczu zgęstniały, a cienie pod oczami stały się aż nazbyt wyraźnie.
- Starości nie oszukamy, prawda? - przeczytała mnie bezbłędnie.
- Minęło prawie trzydzieści lat - powiedziałem - Ja mam siwe włosy i brzuszek, którego nie mogę się pozbyć. Nie czuję się tamtym chłopakiem.
- Dziwne, jakbyś się czuł. Mieliśmy naście lat i byliśmy niedojrzałymi dzieciakami, pomimo tego co nam się wydawało.
Milczałem.
Wzrok skupiłem na teraźniejszej łące, zatracając się coraz bardziej w przeszłości. Przyspieszone bicie serca wywoływało odległe, znajome obrazy. Razem z zapachem, kakofonią dźwięków, odczuciami i myślami.  

Tuż za blokami był głęboki, naturalny jar. Łąką rozpościerała się w dolinie. Jak zwykle przyszliśmy tu bez wyraźnego celu. Ela pobiegła wśród kwiatów. Nie chciało mi się jej gonić.
- Czekaj na mnie! - krzyknąłem. Odwróciła się, pokazała język i uciekła. Oczywiście, ruszyłem za nią.

- Hej, myślicielu! - ze wspomnień obudził mnie znajomy głos.
- Przepraszam – czułem, że wypite wino uderzyło do głowy. To była odpowiednia chwila, by zmienić perspektywę naszej rozmowy - Masz koc? Może usiądziemy... tam.
Zmarszczyła nos. Kolejny znajoma rzecz. Jakbym układał puzzle z dawnych czasów. Dopasowywanie ich sprawiało mi ogromną przyjemność.
- Wtedy nie potrzebowaliśmy koców, ale rozumiem cię – dostrzegła, że mocniej się jej przyglądam i dodała rzeczowo:
-  Nie dla nas tarzanie się w kwiatach.

Propozycja została przyjęta, koc rozłożony.
Usiedliśmy odwróceni, opierając się plecami jak kiedyś na łące. Przeszedł przeze mnie kolejny niekontrolowany dreszcz. Na pewno to wyczuła.
- Uwiodłaś mnie, chociaż byłaś o rok młodsza – zacząłem źle, bo o przeszłości.
Ela wolała teraźniejszość. Pewnie dlatego, że jej plecy nie stykały się z duchem, ale z rzeczywistym człowiekiem.
- Dlatego jesteś teraz nieśmiały? Zabiłam ducha maczo? – pytania były celne i mocne. Łatwo zmuszały do otwartości.
- Może. Nie miałem później zbyt wielu kobiet.
- Ich strata. Ja za to miałam za dużo facetów. Tamta odwaga została mi na całe życie - odsunęła się i położyła na plecach. W ustach trzymała źdźbło trawy i zagryzała nerwowo.
Nachyliłem się nad nią.
- Wciąż jesteś piękna - to był prosty komplement, ale prawdziwy.
Zabrałem łodyżkę z jej ust.
- Przykryj nas drugim kocem - zdążyła tylko tyle powiedzieć. Przywarliśmy do siebie ustami.
Byłem podniecony, twardość w spodniach rozpychała się i napierała. Zapach kwiatów i trawy łączył się z piżmem perfum i obrazami z przeszłości. Zamknąłem oczy, pojawiła się Elę sprzed lat, a gdy otworzyłem, nie miała zamiaru zniknąć. Gładka skóra, żywe, zaciekawione oczy, wysokie czoło, na które opadały kosmyki włosów. W dotyku równie podniecająca i dziewczęca jak w odległym jarze.

Przypomniałem sobie pogoń.

Nie czuliśmy zmęczenia, ale byłem szybszy. Gdy ją prawie dogoniłem, skręciła gwałtownie, co wytrąciło mnie z biegu. Poślizgnąłem się na mokrym skrawku trawy i poleciałem na brzuch jak długi. Usłyszałem tryumfalny okrzyk, a potem jęknąłem, bo Ela rzuciła się na mnie. Kilka chwil tarzaliśmy się w trawie. W końcu zmęczeni zabawą leżeliśmy na gołej ziemi. Zdjąłem koszulę, robiąc z niej prowizoryczne siedzenie. Ona również nieoczekiwanie zdjęła bluzkę.
Widząc moje oczy okrągłe jak spodki, mruknęła:
- No co, ty możesz, a ja nie?
Nie mogłem oderwać wzroku od jej piersi. Wydały mi się przepiękne. Soczyste i twarde. Najbardziej zachwyciłem się sutkami. Widziałem wcześniej zdjęcia, filmy z różnymi roznegliżowanymi kobietami, ale rzeczywistość to co innego. Dopiero tutaj dostrzegałem zdumiewającą chropowatość obwódek, odstające, niemalże gumowe zakończenia. Jakże miałem silną chęć objąć je ustami! Ela, świadoma mojego podniecenia, położyła się na plecach..
- Podobają ci się? – zapytała niedbale, patrząc w niebo.
- Bardzo - wydusiłem z lekką chrypką.
- Połóż się obok mnie.
Spełniłem prośbę. Po chwili czułem, jak wkłada mi rękę w spodenki i dotyka penisa.

Tym razem robiła to samo. Leżałem z rozpiętymi spodniami, jej dłoń powędrowała pod majtki.
- Jest taki, jakiego go zapamiętałam - szepnęła.
- Czyli?
- Duży. I bardzo gruby - popatrzyła na mnie. Zrobiła pauzę, jakby chciała się zastanowić, czy powiedzieć coś więcej - Za każdym razem, gdy szłam z facetem do łóżka, marzyłam, że będzie miał twojego kutasa.
- Mojego?
- Tak, twojego - zniknęła pod kocem. Zdjęła mi majtki. Objęła ustami przyrodzenie i zaczęła ssać. Musiałem poprosić, by przestała, bo prawie wytrysnąłem.
Wychyliła z uśmiechem na ustach głowę spod koca.
- Masz rację. Szkoda by było. Chcę się kochać.
- Nie pokazywałaś mi sypialni.
- Nie sądziłam, że cię zainteresuje – dodała, nie zdejmując ręki z penisa. Kolejny pocałunek trwał bardzo długo, a nasze dłonie szukały nowych miejsc do głaskania i obmacywania. W końcu udało się nam przestać na tyle, bym podciągnął majtki, a następnie opatuleni kocami przemknęliśmy po tarasie. Biegliśmy, szturchając się jak dzieci, przez kuchnię, korytarz, wprost do miejsca, gdzie czekało na nas duże, małżeńskie łoże. Nie mieliśmy żadnych oporów, by skalać świątynię męża i żony. Pragnęliśmy siebie jak napaleni nastolatkowie.

Kiedy w nią wszedłem, poczułem tamten moment. Zapach koniczynek, małych bratków. Usłyszałem gdzieś w dali bzyczenie pszczół, hałas świerszczy. Ela westchnęła głośno. To był jęk doświadczonej kobiety, ale miałem wrażenie, że czas nie tyle co się cofnął. On nigdy nie ruszył do przodu. Miałem pod sobą Elę z łąki. Czułem się jak za pierwszym razem. Chyba na tym polega męski Mount Everest seksu.
Poruszałem się mocno, energicznie, starając się, by przyjęła mnie jak najgłębiej. Z każdym pchnięciem krzyczała coraz głośniej, aż wreszcie wstrząsnęły nią spazmy orgazmu.  Podnieciło mnie to tak bardzo, że skończyłem niemal razem z nią. Wytrysnąłem nie raz, ale kilkoma gorącymi falami. Dopiero po pozbyciu się całego zapasu nasienia, czułem, że skończyłem.  Jeszcze długo leżałem na Eli, łapiąc z trudem powietrze.
Wreszcie, uspokojony, zszedłem z niej, położyłem się obok, a penis skurczył się do normalnych rozmiarów. Moja kochanka przytuliła się do mnie, kładąc rękę na moim kroczu.
- Dziwne... - zaczęła.
- Co dziwne?
- Po raz pierwszy dotykam twojego kutasa, gdy nie masz erekcji.
- I?
- Wciąż mi się podoba.
- W łóżku lepiej niż na łące? - zapytałem.
- Wtedy to był mój pierwszy raz.
- Mój też, ale dzisiaj czułem się identycznie. I strasznie mi się podobało.
Popatrzyła na mnie uważnie.
- Identycznie? - Pogłaskała po policzkach, potem po klatce piersiowej - Chyba już wiem, dlaczego nie mogłeś znaleźć odpowiedniej kobiety.
- Nie za bardzo rozumiem.
- Jesteś facetem, więc szukałeś czegoś niemożliwego.
- Niemożliwego? Czyli czego?.
- Właśnie tego. Pragnąłeś, by się powtórzył pierwszy raz. A przecież pierwszy raz może być tylko jeden!
Zamyśliłem się. Zawsze wydawało mi się, że tamten raz zadziałał jak trauma. Ona mnie wtedy uwiodła, nie miałem szansy wykazania samczej dominacji. Tak jakby mnie wykastrowała, wyssała cały testosteron. A może jest tak, jak mówi Ela? To nie kwestia umysłu, ale serca?
- Szukałem podświadomie pierwszego razu? – pogłaskałem ją po wciąż nabrzmiałych sutkach – A ty? Ty nie pragnęłaś znowu pierwszego razu? Mówiłaś, że w każdym facecie chciałaś widzieć mnie.
Zarumieniła się.
- Raczej chciałam tego – ścisnęła mnie mocno za przyrodzenie. Skrzywiłem się z bólu, ale poczułem też charakterystyczne ukłucie narastającego podniecenia.
- Ja?  Ja nie chciałam kolejnego, pierwszego razu jak ty. Miałam za sobą moment rozdziewiczenia. Był wspaniały, ale nie to zapamiętałam na całe życie. Podobało mi się coś innego.
- Penis?
- Tak. Podobało mi się pieprzenie. Zwyczajna przyjemność z seksu.
- A inni? Nie dawali ci tego?

Wtedy wyjaśniła mi pewną rzecz dotyczącą kobiet.
- Każdy nowy facet szukał ze mną niepowtarzalności. Tyle, że ta wyjątkowość miała być tylko dla niego. Chciał być pierwszy w taki lub inny sposób, chciał być lepszy niż wcześniejszy kochanek. Wciąż ten sam schemat. Na zasadzie „miałem, zaliczyłem, zrobiłem lepszy wynik, wygrałem”. Gdzie tu miejsce na przyjemność? Wtedy, gdy się pierwszy raz z tobą kochałam, poczułam cię wyjątkowo mocno. Aż rozpłakałam się. Pamiętasz?
- Pamiętam – odpowiedziałem - Jednak nie przekonasz mnie, że chodzi o mojego kutasa. Nie może być taki niesamowity.
- Głuptas jesteś! Rozpychasz się w cipie jak nikt inny, ale nie to jest najważniejsze. Wtedy poczułam, że pragniesz mnie mocno. Mnie, jako osobę. Byłeś zapatrzony we mnie, pochłonięty mną. Napalony na Elę, a nie na seks z Elą.  
Uśmiechnąłem się. Nie musiałem przytakiwać, że wiem, o co chodzi. Znów rozumieliśmy się bez słów, tak jak trzydzieści lat temu, zanim długotrwałe chwile przyjaźni nie zamieniliśmy na krótki moment rozkoszy.
- Myślisz, że to jednorazowe? Ten seks? - zapytałem. Bałem się odpowiedzi, jednak nie chciałem, byśmy zawisnęli w krępującym niedopowiedzeniu.
- Wiesz, że mam męża i dzieci. O ile dzieci wyfrunęły z gniazdka, to mąż będzie ze mną na zawsze. Kocha mnie, jest bardzo troskliwy i opiekuńczy.
- A jaki jest w łóżku?- powinienem zapytać, czy ona go również kocha. Zwyciężył chłopięcy egoizm i męska ciekawość.
Ela zastanawiała się dłuższą chwilę.
- Czegoś brakuje – powiedziała - Mam wrażenie, że mógłby dać od siebie więcej, ale coś go ogranicza, podświadomie nie jest w stanie wyjść poza niewidzialną granicę. Jakby się bał czegoś. Mnie? Swoich pragnień? Uprawia ze mną seks na ręcznym hamulcu.
Później okazało się, że trafnie oceniała mężczyzn.
Zmieniliśmy pozycję. Usiadła na mnie. Penis, mimo najszczerszych chęci, nie był gotowy do kolejnej zabawy, ale i tak było przyjemnie. Pieściłem piersi Eli. Wciąż miała piękne, reagujące na dotyk brodawki. Może jednak podniecenie zaraz wróci? Fetysz z przeszłości był wyraźny.
Gdy złapałem ją za pośladki, znieruchomiała. Spojrzałem zdziwiony. Zastygła w bezruchu.
- Ciii! - przyłożyła palec do ust.
Nasłuchiwaliśmy w milczeniu.
- To on! – krzyknęła - Poznaję odgłos samochodu. Zaraz będzie otwierać bramę!
- Kto? Twój mąż?!?.
- Tak! Miał wrócić jutro, ale widać zmienił plany.

Wyskoczyliśmy z łóżka. Zaczęliśmy się miotać jak szaleni. Udało mi się założyć majtki oraz skarpety. Ela krzyknęła "Nie ma czasu na więcej!" i wypchnęła mnie z sypialni. Powiedziała, żebym uciekał drugą stroną. Nie wiedziałem gdzie jest „druga strona”. Instynktownie wybiegłem na taras. W biegu zarzuciłem koszulę. Ze spodniami i butami w rękach przebiegłem przez łączkę, wypielęgnowaną świątynię miłości, i jakimś cudem przeskoczyłem ogrodzenie.
Za posesją zakładałem pospiesznie spodnie i buty, czując na sobie wzrok jakiś dzieci na rowerach. Słyszałem ich głośny śmiech, kiedy pobiegłem w stronę głównej ulicy. Szybko przeciąłem jezdnię w niedozwolonym miejscu, by odetchnąć dopiero na peronie stacji kolejowej. Szczęśliwie dla mnie nadjechał pociąg. "Pełna synchronizacja, jak w filmie" mruknąłem zadowolony. Wagon wydawał się być pusty. Usiadłem i odetchnąłem z ulgą. Zauważyłem, że kilka miejsc dalej siedziała dziewczyna, dość młoda, bardzo ładna. Przyglądała mi się uważnie, a ja uzmysłowiłem sobie, że mam potargane włosy, niedopiętą koszulę wystającą ze spodni. Wyglądałem komicznie, jakbym wracał drugi tydzień z wesela. Cała historia nagle wydała mi się absurdalnie zabawna. Ołtarz starej miłości w postaci łączki, potem dziki seks po latach, zwariowana ucieczka przed mężem kochanki, ubieranie na środku drogi. No i teraz. Siedziałem z rówieśniczką Eli z przeszłości. Trząsłem się ze śmiechu, rękami próbowałem zakryć twarz. Dziewczyna tylko przewróciła oczami, wzruszyła ramionami i zaczęła coś stukać na ekranie smartfona. Z ogromnym trudem udało mi się skoncentrować na nudnym podmiejskim krajobrazie za oknem.

Z Elą spotkałem się jeszcze raz. Opowiedziała mi, co się wydarzyło po mojej ucieczce. I wyjaśniła, że czemu więcej nie będziemy się widywać.
W każdym razie, gdy desperacko uciekałem, Ela miała swoje problemy. Musiała usunąć wszelkie ślady po schadzce. Nie było to takie trudne. Kieliszki schowała tam, gdzie mąż nigdy nie zaglądał, czyli do zmywarki. Pościel z plamami spermy wrzuciła do kosza z brudną bielizną, o którego istnieniu druga połówka miała ledwie mgliste pojęcie. Pozostało tylko coś zrobić ze sobą: spoconą i pachnącą innym mężczyzną. Wyciągnęła z brudów stary dres i wskoczyła pod prysznic. Niby, że właśnie wróciła z joggingu.
Najciekawsze było później. Po seksie ze mną jej podniecenie nie zmniejszyło się, ale wręcz przeciwnie, była strasznie pobudzona. Początkowo chciała zakończyć sprawę mocnym strumieniem wody, ale przytomnie stwierdziła, że od czego jest małżonek? Kobiecym sprytem zwabiła go pod prysznic, zawczasu obmywając się z poprzedniej dawki nasienia. Kiedy skończyli się kąpać, jej mąż Arek  był tak napalony, że nie musiała więcej kombinować.
- Wyobraź sobie, że przeleciał mnie jak dziki zwierz. Nigdy wcześniej nie był taki męski i stanowczy. A ja... - tutaj zrobiła pauzę.
- Daj spokój. Wiesz, że nie mogę być o to zazdrosny - mruknąłem, nie przestając bawić się wzgórkiem łonowym Eli.
- Ja... Nie bądź zły, ale było mi z nim cudownie, chyba najlepiej na świecie. Niemal pożarł mnie seksualnie. Pieścił mój tyłek, stopy, podgryzał wargi, wiesz które...
Rozchyliłem delikatnie jej cipę.
- No właśnie. A potem wszedł we mnie. Powiem ci, że jego penis nie umywa się do twojego. Jest dość krótki, z łatwością trzyma się w dłoni. Ale... Ależ mnie rżnął! To było coś niesamowitego. Nie dostałam orgazmu, jak wtedy z tobą. Za to było mi tak przyjemnie, że gdy skończył, wzięłam jego niezdarne palce i onanizowałam się nimi jak wariatka. Miałam z pięć orgazmów. Absolutny rekord świata!
Położyłem się na Eli i wszedłem w nią z łatwością. Jęknęła z rozkoszy.
- Będzie mi brakować twojego grubego chuja - pierwszy raz użyła wulgaryzmu. Czułem, że się zmienia. Nie wiedziałem tylko, czy to dzięki mnie czy mężowi.
Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją. Zaczęliśmy się kochać. Nie przestawałem pieścić piersi, pośladków, szyi, a język wpychałem do buzi Eli, dopóki nie dostałem orgazmu.
Była zaspokojona i nie oczekiwała więcej. Odpoczywaliśmy, leżąc blisko siebie.
Ela, jak to miała w zwyczaju, trzymała dłoń na moim penisie.
- Wiesz, kochanie - powiedziałem - Jeśli będziecie mieli kiedyś ochotę spróbować w trójkącie, to ja jestem gotowy.
Pogłaskała mnie po penisie i jajkach.
- To by nawet przebiło naszą łączkę, prawda? - uśmiechnęła się wesoło.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
alea · dnia 06.06.2016 20:25 · Czytań: 632 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 8
Komentarze
wiktoria dnia 06.06.2016 20:52
Nie dziwię się, że to opowiadanie wygrało, bo jest niesamowite.

Erotyzmu w nim co nie miara, a jednak bez przytłaczającej wulgarności, mimo dosadnych opisów scen. Wszystko jest przedstawione tak, jak w rzeczywistości się to odbywa, bez owijania w bawełnę i ozdabiania pięknymi słówkami, bez fałszywej skromności, bardzo realistycznie.

Do tego świetnie napisane i mimo tematyki, czyta się lekko, bez zażenowania. Ciekawa konstrukcja przeplatana wspomnieniami.

No jestem pod wrażeniem. Brawo.

Pozdrawiam :)
notoco dnia 06.06.2016 21:06
Alea. Twoje opowiadanie zaszło najwyżej, chociaż ja nie byłam nim zauroczona na maksa :).

Takie kwiatki jak:
Cytat:
Roz­chy­li­łem de­li­kat­nie jej cipę.


albo:
Cytat:
Po raz pierw­szy do­ty­kam two­je­go ku­ta­sa, gdy nie masz erek­cji.


wzbudzają u mnie odczucia całkowicie nieerotyczne :). Pierwszy cytat osądzam jako wybitnie wulgarny a drugi - niedorzeczny. Jaka kobieta w ten sposób przemawia do swojego kochanka? Chyba tylko po to, by zepsuć aurę :).

Natomiast tutaj malutki błąd, jaki zauważyłam:

Cytat:
Z Elą spo­tka­łem się jesz­cze raz. Opo­wie­dzia­ła mi, co się wy­da­rzy­ło po mojej uciecz­ce. I wy­ja­śni­ła, że czemu wię­cej nie bę­dzie­my się wi­dy­wać.


Na pewno tekst jest napisany bez wysiłku, poprawnie, jednak sam pomysł opowiadania nie przekonał mnie do końca. Na szczęście nie byłam w jury ;).
Gratuluję zwycięstwa.

Pozdrowienia!
Dobra Cobra dnia 06.06.2016 23:26 Ocena: Świetne!
Dobra robota, co tu dużo mówic!


aleo,

Ty to umiesz... (pobudzić wyobraźnię sędziów Konkursu Rozerotyzowanego) rozgrzać czytelnika gorącą, jak świeże bułeczki prosto z pieca, opowieścią. To się nazywa talent, to się zowie Wena! Klękajcie narody!

Piekne!

DoCo
alea dnia 07.06.2016 09:59
Wiktoria, cieszę się, że przeczytałaś. Zawsze lubię jak wpadasz i zostawiasz ślad pod moimi tekstami.
Tym razem trafił mi się pozytywny kop na początek dnia! :)

Dobra Cobra, również dzięki za komentarz. Nie ma co polemizować, w stu procentach się zgadzam! Kto jak kto, ale Ty mylić się nie możesz.
Oczywiście żartuję...
Możesz się czasem mylić ;)
Dooobra, dość...na pewno zachowam w pamięci cudny komentarz, bo i dlaczego by nie? W starożytnej Grecji, nikt wieńca laurowego nie chował pod czapką ;)

notoco, dziękuję za komentarz.
Mój przepis na erotyczne danie nie może być dla wszystkich odpowiedni, bo stałby się wtedy niewiarygodny. Jedni wolą na słodko, inni więcej pieprzu. Dlatego bardzo fajnie, że podzieliłaś się ze mną swoimi przymyśleniami.
Cieszą mnie też dobrze wychwycone "zgrzyty". W czym rzecz?
W tym, że pierwszy cytat z Twojego komentarza to zdanie, nad którym się zatrzymałem przy pisaniu. Miałem duży problem, czy zostawić, ale stwierdziłem, że dobrze wkomponuje się do wcześniejszego dialogu.
Drugi cytat to takie małe nawiązanie do chwil po tzw, "namiętności", gdy jest czas bliżej przyjrzeć się drugiej osobie (typu "ale masz dużo piegów na plecach!";). Często zapominamy się wtedy. Wszak chwile przyjemnych uniesień się kończą i znowu stajemy się sobą. Stąd kilka minut później pojawia się niekontrolowane dłubanie w nosie, monolog o braku podwyżki w pracy i inne równie mało erotyczne rzeczy (w filmach maskowane zapaleniem papierosa lub pałaszowaniem przekąsek w pobliskim barze całodoowym).
A na błąd spojrzę i postaram się poprawić.
notoco dnia 07.06.2016 12:13
Witaj alea!
Serdecznie Ci dziękuję za miły i kulturalny odautorski komentarz, do którego się teraz odniosę:
Konkurs, w jakim wzięłyśmy udział nosił w tytule słowo"rozerotyzowany". Zatrzymajmy się więc przez chwilę przy słowie erotyzm.
Erotyzm to nie seksualność, to coś więcej. Erotyzm jest czymś wyższym, bardziej estetycznym. Cytując za Wikipedią, bo tam znalazłam zdanie, oddające mi najbliżej sens słowa erotyzm:
Erotyzm czasem trudno jest odróżnić od pornografii, co wprawia cenzorów w zakłopotanie. A jednak osiągnięcie przyjemności płciowej jest tu zniuansowane tym, że otacza ją estetyka… Między wyrafinowaniem a brutalną obscenicznością różnica jest tak wielka, jak można by napisać, jak między bardzo markowym winem a mocnym i mętnym." (Za CNRS – Centre National de Ressources Textuelles et Lexicales, Bertr.-Lapie 1970)
Dlatego też wymienione przez mnie w poprzednim komentarzu fragment wydawały mi się niepotrzebne w tekście. A ty jak uważasz? Przyznajesz mi teraz rację, czy nie ?
Pozdrowienia!
alea dnia 07.06.2016 18:12
notoco,
Nie ukrywam, że cieszę się z tego, iż udało mi się podjąć temat na moich warunkach, a nie zgodnie z definicją.

Rozerotyzowanie jest dla mnie zbyt niejasne, nieuchwytne i łatwo wpadłoby, w moim przypadku, na tory komediowe. Zawsze będzie mnie nosić w stronę erotyzmu fizycznego, może nawet pornografii. To zbyt silne uczucie, by się temu przeciwstawić.

Bardzo dobrze rozumiem o co Ci chodzi, ale gdybym miał usiąść i napisać coś w tym stylu, męczyłbym się ogromnie już w momencie tworzenia historii...
Myślę, że masz rację, ale byłoby mi trudno zmienić ten tekst, by zachować pierwotny zamysł. Dlatego, zgadzam się z Tobą i jednocześnie obstaję przy obecnej wersji tekstu.
Niczyja dnia 13.06.2016 15:36 Ocena: Bardzo dobre
Witaj alea,

No, własnie, czuję to zmodyfikowanie.
Gdy czytałam wersję pierwotną, bardzo mi się podobała i rozumiałam wyraźnie dlaczego to opowiadanie otrzymało zasłużone pierwsze miejsce w konkursie erotycznym;)
Czytałam je jak owoc zakazany, w czasie gdy nie powinnam tego robić, może to była przyczyna takiego odbioru...

Teraz, gdy mogę czytać swobodnie, bez pośpiechu, czegoś mi brakuje... Tej mocy erotyzmu, tego nastroju. Wkradła się otoczka, więcej historycznego tła. Zauważyłam wulgaryzmy, których nie lubię, a których wcześniej nie dostrzegłam.
Może to wina pozwolenia, przyzwolenia na czytanie.
Inaczej smakuje owoc zakazany, a inaczej owoc podany na tacy, prawda?;)
Inaczej maliny rwane w lesie prosto z krzaka, a inaczej te z kartonika kupionego na straganie... Nie ten smak, nie teraz zapach...

Opowiadanie na pewno bardzo dobre, ma wszystko co mieć powinno, forma, treść jest bezbłędna, ale obstaję za wersją pierwotną. Tam wszystko było na max;)

Pozdrawiam serdecznie,
Niczyja
alea dnia 17.06.2016 18:48
Niczyja, dziękuję za komentarz.
Dlaczego zmodyfikowane?
Uważałem, że należy przeredagować, poprawić przede wszystkim dialogi. Miałem uczucie, że muszę poprawić, bo tak jak było, było zwyczajnie niedopracowane.
Dlatego początkowo zdziwił mnie Twój komentarz, ale zaczynam rozumieć.
Myślę, że poprawianie to też sztuka. Nie dbałem, by opowiadanie było takie jak wcześniej, ale chciałem jednego: by było lepsze.
Twoja uwaga jest ważna dla mnie i na pewno zapamiętam ją.
Staram się wersję pierwotną zawsze przejrzeć, poprawić. Teraz będę robić to z większą uwagą!

Cieszę się, że opowiadanie Ci się podobało, nieistotne w jakiej wersji, bo obie są moje :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marek Adam Grabowski
16/07/2019 19:25
Tematyka nie dla mnie, ale doceniam wysoki poziom twojego… »
Miladora
16/07/2019 18:21
Umknął mi Twój wiersz, a nie powinien, więc dobrze, że Alos… »
SzalonaJulka
16/07/2019 12:52
alos, dziękuję. Celnie rozszyfrowane. Tak, chyba o to mi… »
Hubert Z
16/07/2019 08:14
Cieszę mnie, że się podoba. »
Hubert Z
16/07/2019 08:13
Dzięki wiosno. Pozdrowionka »
Dobra Cobra
15/07/2019 23:12
Madawydar, Jak celnie się domyslasz to tylko opowiesc.… »
Marek Adam Grabowski
15/07/2019 22:25
Chodziło mi o to, czemu zabił i co łączyło go z tą… »
PrzemeK155J
15/07/2019 20:39
Pod koniec chciałem nieco wspomnieć o naszym trybie życia,… »
StalowyKruk
15/07/2019 18:04
Dziękuję. Pracuję nad rozdziałem drugim, ale jak zwykle… »
22227
15/07/2019 17:57
Ciekawy tekst, tylko z tym mózgiem to o wiele bardziej… »
DanielKurowski1
15/07/2019 16:11
Komentarz dopiero po miesiącu, ale sesja nie wybacza.… »
czarnanna
15/07/2019 15:36
Bardzo dziękuję za odkurzenie mojego tekstu, Antoni :) Od… »
czarnanna
15/07/2019 15:31
Cieszę się, że rymowanka wpadła Ci w oko/ucho :D Lubię… »
wiosna
15/07/2019 15:14
I jeszcze rymy wewnętrzne:) Lubię czasem się tak pobawić,… »
wiosna
15/07/2019 15:02
Ładnie o wiośnie:) »
ShoutBox
  • czarnanna
  • 16/07/2019 23:44
  • Hej Michale przelatujący stolicę :D wakacyjne pozdrowienia!
  • mike17
  • 15/07/2019 15:55
  • Przelotem w stolicy, na dobre wrócę pod koniec sierpnia. Pozdrawiam Was i życzę dobrych, udanych tekstów, no i wakacji rzecz jasna :)
  • czarnanna
  • 14/07/2019 14:53
  • Miłej niedzieli! Leniwej lub aktywnej (co kto woli) :D
  • czarnanna
  • 14/07/2019 14:46
  • Naturalnie, Antoni!
  • AntoniGrycuk
  • 12/07/2019 23:28
  • I mam nadzieję, że pochwalisz się efektami?
  • AntoniGrycuk
  • 12/07/2019 23:03
  • No, tego jeszcze nie grali :) Super mi miło! Tylko uważaj, bo sporo w tej mojej muzyce jest niepokoju, czy wręcz krzyku, jak w niektórych. Choć uważam, że tylko kilka jest naprawdę dobrych.
  • czarnanna
  • 12/07/2019 22:59
  • Super!!! Bardzo mi się podobają serio, chyba będę do nich malować :D
  • AntoniGrycuk
  • 12/07/2019 22:56
  • Albo zupełnie moje, albo te z opisem Projekt to z zespołem sprzed lat.
  • czarnanna
  • 12/07/2019 22:50
  • Ale to te wszystkie utwory są Twoje?!
  • czarnanna
  • 12/07/2019 22:41
  • Antoni, bardzo intrygująca ta Twoja kompozycja. Gratuluję :)
Ostatnio widziani
Gości online:22
Najnowszy:Evankose70
Wspierają nas