"Wołanie do genu" - doskonałe marzenie Jarosława Romana - akacjowa agnes
Publicystyka » Recenzje » "Wołanie do genu" - doskonałe marzenie Jarosława Romana
A A A
Od autora: Przedstawiam moją pierwszą recenzję :)
  • Autor książki: Jarosław Roman
  • Gatunek książki: poezja i proza
  • Tytuł: "Wołanie do genu"
  • Kategoria: poezja plus esej przyrodniczy
  • Wydawnictwo: NCK Kraków
  • Forma książki: papierowa

Książka pt. „Wołanie do genu”, która niedawno trafiła do mnie, w ostatnich dniach przebyła długą i niełatwą drogę. Najpierw fizycznie od autora do moich rąk. Ale jeszcze trudniejszą miała przeprawę, docierając do świadomości. Broniła się dość zawzięcie i stawała okoniem, lecz gdy odpuściła sztampowe myślenie i poluźniła pęta neuronów, poczuła, że jest w domu. Książka, a właściwie książeczka, bo mieści się idealnie w dłoniach, autorstwa Jarosława Romana składa się z dwóch głównych części. Pierwsza to zbiór dwudziestu czterech wierszy, podzielony na trzy małe rozdziały.  Jednak większa część dzieła to kilkanaście opowiadań, nazwanych przez autora esem przyrodniczym. Właśnie od niego chciałabym zacząć moją recenzję.

Przyrodnicze opowiadania pana Jarosława są niezwykłą lekcją miłości do natury. Czytając dowiedziałam się o roślinach, o których nie miałam do tej pory pojęcia. Od przeróżnych grzybów, przez krzewy i kwiaty, po potężne drzewa. Wszystko stopniowo podczas lektury rysowało się w mojej wyobraźni. Chwilami miałam wrażenie, że słyszę brzęczenie owadów i koncert brzóz prowadzonych przez genialnego dyrygenta – wiatr. Wokół mnie hasały wiewiórki i czmychały płochliwe zające. Wylegiwałam się w cieniu skał, a nawet obeszły mnie mrówki.

Opowiadania czyta się niczym baśń, dlatego śmiem twierdzić, że gdyby podręczniki do przyrody były pisane w taki właśnie sposób, żaden uczeń nie miałby niższej oceny niż dobra. A po szkole, zamiast przed komputer, młodzież biegłaby na polany i do puszczy, by delektować się obecnością zerwy kłosowej, poziewników czy gajowca żółtego.

Spotkanie z esejem pana Jarosława to niezwykła podróż w głąb przyrody, pięknie wypełniającej okolice Krakowa. Jest to podróż nie tylko edukacyjna, lecz przede wszystkim poetycka i niesłychanie liryczna. Język tych opowiadań jest jednocześnie naukowy, bo i łacina (dosłownie, nie w przenośni) się tu trafi, ale także subtelny i pełen uwielbienia. Wszyscy bohaterowie tych historii są równie ważni i równie piękni. Nie ma wyróżnionych i istotniejszych. Bo królowa jest jedna – Natura, wraz z jej wszystkimi dziećmi.

Przejdę teraz do części wierszowej książki. To ona na początku wywołała w mojej głowie tzw. brazylijski mętlik. Pierwsze moje czytania kończyły się niepewnym drapaniem po skroni i zmarszczeniem czoła. Lecz im głębiej wchodziłam w świat poezji pana Jarka, tym pewniej zaczynałam się czuć.

Główną tematyką wierszy jest jak najbardziej przyroda. Spotykamy w nich tych samych bohaterów, co w eseju. Tu jednak przyroda zestawiona jest w relacji z człowiekiem. Fauna i flora opisana w poezji pana Jarosława nie jest tłem dla nas, ludzi. One są esencją. Są meritum. My tu jesteśmy przybyszami, którzy niestety nie chcą się pogodzić ze swoją drugoplanową rolą. Czujemy się panami, co według autora jest poważnym błędem. Panoszymy się, nie szanując tego, co było przed nami. Zamiast harmonijnie współpracować z Matką Naturą, walczymy z nią o każdy skrawek naszej planety.

Inny ważny temat wyczuwalny w tomiku to wolność człowieka. Ludzie uważają się za wolnych, żyjąc w założonych przez siebie wnykach. Sami budujemy wokół siebie mury i ograniczamy na własne życzenie. Wolność przedstawiona jest w postaci marzeń. Natomiast niewola to nie kraty, czy choroba, a sposób myślenia i totalitarne dążenie do wykorzystania wszystkiego i wszystkich wokół.

W dziele „Wołanie do genu” dostrzegłam także filozofie reinkarnacji, nieskończoności i przenikania energii. Taki sposób patrzenia pomógłby ludzkości odnaleźć się w tym pięknym i poukładanym świecie przyrody. Natura bez człowieka poradziłaby sobie doskonale. To my bez niej jesteśmy mizerni, co bardzo trudno nam przyznać.

Sposób, w jaki pan Roman używa interpunkcji jest wyjątkowy. Niby nie ma żadnej zasady. Jednakże w moim odczuciu kropki i przecinki są tam, gdzie to koniecznie potrzebne, a nie występują, gdzie ich obecność jest absolutnie zbyteczna. Są niczym doskonałe składniki przyrody, które instynktownie wiedzą, w jakim miejscu mają się znaleźć.

Książka pana Jarka trafiła prosto w sens moich ostatnich przemyśleń. Uważam, że każdy czytelnik odnalazłby w niej coś dla siebie. Można w niej znaleźć poważne rozważania egzystencjalne. Przepiękne opisy przyrody. Ale przede wszystkim olbrzymie pokłady miłości do Natury.

Gorąco polecam lekturę książki pt. „Wołanie do genu”, gdyż otwiera ona nie tylko oczy, ale przede wszystkim wrota do innych wymiarów wartości, racji i sensu istnienia.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
akacjowa agnes · dnia 15.07.2016 14:31 · Czytań: 1447 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 16
Komentarze
akacjowa agnes dnia 15.07.2016 15:08
Jarosław Roman to nasz portalowy Trawa1965 :)
introwerka dnia 15.07.2016 16:19 Ocena: Świetne!
Agnesko,

mz., to bardzo ciekawa, barwnym językiem napisana recenzja, ukazująca fenomen twórczości pana Jarosława Romana, jej naukową podbudowę i intuicyjne źródła :) Zabrakło mi w niej jedynie fragmentów tekstów Autora, by ci, którzy nie zetknęli się z jego dziełami, zyskali o nich własne pojęcie; poza tym to jednak świetny tekst, podobają mi się szczególnie zawarte w nim refleksje o potrzebie harmonii z naturą i naszym miejscu w rodzinie innych stworzeń :)

Gratuluję świetnej recenzji, pozdrawiam serdecznie :)
Aronia23 dnia 15.07.2016 16:28 Ocena: Świetne!
Gratuluję, Agnes. Recenzja zachęca do czytania tomiku Pana Jarosława. Jest napisana w taki sposób, że przyszły odbiorca na pewno utożsami jej treść z zawartością samej książki. Ale to oważ książka jest tu najważniejsza. A z tego, co piszesz, panuje w niej ład i porządek. I o to chodzi.
Podział utworu części już świadczy o ogromnej pracy autora tekstu, bo jak napisałaś (piękną polszczyzną zresztą), trochę w niej rozważań filozoficznych, trochę wierszy a całość o naturze. Ja bardzo kocham przyrodę i wiem też, ze dla Jarka ona jest życiem. Tak stwierdzam po lekturze Jego dotychczasowych utworów. I najważniejsze. Książka przeszła niejedno a ty stwierdziłaś, że pokonała przeszkoda. Jest to na początku Twojej recenzji i najbardziej tajemnicze, co już bardzo zachęca do wzięcia do ręki owego tomiku i podziwiania zawartości.
"Ale jeszcze trudniejszą miała przeprawę, docierając do świadomości. Broniła się dość zawzięcie i stawała okoniem, lecz gdy odpuściła sztampowe myślenie i poluźniła pęta neuronów, poczuła, że jest w domu." To już super zachęta. Gratuluję i Tobie recenzji, i Jarkowi napisania i wydania książki. Sukces. Aronia23
JOLA S. dnia 15.07.2016 16:44
Agnes, zabierając się do lektury Twojej recenzji, liczyłem na ucztę duchową i (rzecz jasna) nie zawiodłem się. Oby tak dalej ......
Cytat:

Pozdrawiam :)
Jolka
akacjowa agnes dnia 15.07.2016 16:52
Dziękuję, Introwerko i Aronio, za miłe komentarze. Cieszę się, że udało mi się zainteresować książką Jarka.

Faktycznie mogłam przytoczyć parę cytatów. Pewnie zrobię to następnym razem, gdy chwyci mnie na jakąś recenzję :)

Jolu S. cieszę się, że nie rozczarowałam :) Choć czytając Twój komentarz, trudno wyczuć, czyś zadowolona, czy zadowolony ;)

A, i coś cytat nie wyszedł.

Pozdrawiam :)
trawa1965 dnia 15.07.2016 20:35
Tak. Agnes. To wielkie spełnienie, które dokonało się na moich oczach, te wielkie drwiny i szyderstwa, przez które musiałem przejść na innych portalach. No i wreszcie, po latach burz, zaświeciło słońce.

Przy całej wielkiej fali entuzjazmu przeoczyłaś, Agnes, dwie drobnostki. Po pierwsze errata. Przecież jasne jest, że dociekliwy czytelnik zauważy, że lennik i wasal to to samo. Po drugie (tu Ci wybaczam, bo każdy, nawet w DPS-ie, myli moje imię z nazwiskiem) jestem Jarek.
JOLA S. dnia 15.07.2016 20:57
Droga Agnes, jestem oszczędna w słowach, to prawda i faktycznie mogłam być przez Ciebie różnie odczytana. Recenzja jest świetna. Gratuluję Tobie i trawie 1965. Z przyjemnością przeczytam książkę. Cenię takie pisanie. :)
Jola
akacjowa agnes dnia 15.07.2016 21:50
Jarku, nie pomyliłam Twojego imienia. Tylko w jednym miejscu napisałam o Tobie per pan Roman, jak np. pan Nowak.

Przeoczyłam erratę? A miałam o niej pisać w recenzji? Z tego, co pamiętam dotyczyła przede wszystkim nazw roślin.

Dziękuję, że miałam przyjemność obcować z Twoją przyrodą :)

Jolu, myślę, że odczytałam Ciebie dobrze, jednakże zwróć uwagę, że pisałaś o sobie: liczyłem, zawiodłem :) O to mi chodziło.

Pozdrawiam serdecznie
trawa1965 dnia 16.07.2016 05:28
Oprócz lennika i wasala jedna dotyczyła nazwy rośliny(koniczyna złotożółta), a dwie- nazw grzybów (grzyby to nie rośliny)
JOLA S. dnia 16.07.2016 05:45
Dzień dobry, zapewne Twoją książkę znajdę w księgarniach. Zaintrygowała mnie, no i ta świetna
recenzja Agnes. Gratuluję! :)
Jola
trawa1965 dnia 16.07.2016 10:12
Zapytajcie pana Szczęsnego Wrońskiego- przewodniczącego ZLP w Kielcach lub Instytut Badawczy Leśnictwa w Tułowicach.
wiktoria dnia 16.07.2016 11:00
Akacjowa, bardzo ładnie napisana recenzja. No pięknie Ci to wyszło, delikatnym, a wręcz bajkowym językiem przedstawiłaś swoją podróż przez książkę, opisując przy tym swoje doznania.

Bardzo miło mi się czytało. Taka recenzja zachęca do sięgnięcia po książkę.

A naszemu portalowemu koledze gratuluję wydania się. :)

Pozdrawiam :)
akacjowa agnes dnia 16.07.2016 18:55
Jarku, dzięki Tobie już nigdy nie zapomnę, że grzyby nie są roślinami. Dziękuję :)

Wiktorio
, bardzo przyjemnie pisało mi się tę recenzję, więc tym bardziej mnie raduje, że dobrze się ją odbiera.

Dziękuję i pozdrawiam :)
trawa1965 dnia 21.07.2016 06:50
Czy już skontaktowaliście się z panem Wrońskim?
akacjowa agnes dnia 22.07.2016 21:38
Po co, Jarku? Żeby sprawdzić Twoją wiedzę? Ja tego nie potrzebuję. Dla mnie jesteś największym znawcą przyrody :-)
trawa1965 dnia 23.07.2016 05:25
Agnes, nie bawmy się więc w kołomyje. Zadzwoń w sprawie książki pod nr (12)2666689. To samo dotyczy Aronii.

Dziś do mnie napisałaś. Proszono mnie o książkę. Chyba będzie najlepiej, jeśli prześlę ją Aronii. Bo, jak napisałem, nie chcę już rozgłosu.
Uwielbiam z Wami rozmawiać. Dlatego chcę być szczery. Istotnie, Agnieszko, w czasach krakowskich tego rozgłosu pragnąłem.
Dziś wiem, jakie były tego przyczyny. Czułem się samotny. Oprócz cioci nie miałem nikogo, z kim mógłbym porozmawiać
Niestety, doświadczyłem także mnóstwo upokorzeń z powodu niepełnosprawności.. Marzenie o sławie było po prostu moim krzykiem rozpaczy.
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
allaska
19/10/2017 10:08
Fajny tekst, tylko po co ta końcówka… »
braparb
19/10/2017 09:11
Fajny pomysł. Zachwyca. Tytuł jak dla mnie zbyt dosłowny.… »
allaska
19/10/2017 09:07
A ja dziękuję za taką odpowiedź, cieszę się również, bo o… »
Szymek
19/10/2017 08:52
Ależ to wieloznaczne. Fajnie czytać dziesiąty raz i… »
pociengiel
19/10/2017 08:45
Ponad dwadzieścia lat się jąkałęm. W Czechach pracujący ze… »
Jacek Londyn
19/10/2017 07:55
Liternictwo dobre dla listów słodkiej babci. W tym przypadku… »
Jacek Londyn
19/10/2017 07:44
Nie jest dziecięce, nie jest słodkie, nie jest naiwne. Jest… »
Jacek Londyn
19/10/2017 07:15
Może masz rację, a może nie. Podobnie jest ze mną. :)»
Silvus
19/10/2017 00:36
Następnym razem. :) <zastanawia się nad tym> A… »
Zola111
19/10/2017 00:27
Procesjo, w powiązaniu z tytułem wiersza tekst brzmi… »
ElaM
19/10/2017 00:17
I moja interpretacja legła w gruzach... a tak mi się… »
kamyczek
19/10/2017 00:00
Allasko, dziękuję za odwiedziny i komentarz, cieszę się,… »
Miladora
18/10/2017 23:41
Gdy dopracujesz, to powiedz. :) Przyjdę i popatrzę. »
Miladora
18/10/2017 23:38
Warto byłoby jeszcze trochę dopracować ten tekst, Procesjo.… »
olsza37
18/10/2017 23:34
Mirador dziękuję bardzo cenne uwagi i od razu ten wiersz… »
ShoutBox
  • allaska
  • 18/10/2017 13:08
  • jak miło czasem poczytać coś po polsku ;)
  • mike17
  • 17/10/2017 22:20
  • Mądre, a w jakim sensie? Ja uważam, że są zwyczajne. Dla każdego. I każdy może wejść w tę tematykę i ją całym sobą poczuć. Bo czym jest napisanie utworu? Kontaktem z piosenką i daniem czegoś z siebie.
  • Silvus
  • 17/10/2017 21:54
  • Właśnie @Krzysiowi chodziło raczej o to, że Twoje utwory, @Mike, są mądre, a więc nie sztuka napisać do takich mądry tekst.
  • Esy Floresy
  • 17/10/2017 21:47
  • Nie ma to jak czytanie ze zrozumieniem ;)
  • mike17
  • 17/10/2017 19:30
  • Czas na napisanie utworu masz do 31 października. Czy moje utwory są popową papką. Raczej nie sądzę. Ale fajnie się do nich pisze i w to bezwzględnie nie wątpię, zatem ready, steady, go!
  • Krzysztof Konrad
  • 17/10/2017 19:00
  • A do kiedy jest czas na dodanie tekstu? Mógłbyś czasem dać jakąs popowa papkę. Nie sztuka napisać coś do mądrej piosenki, a prostego chłamu ^^
  • mike17
  • 17/10/2017 17:59
  • Siemanko, Krzysiek :) Fajnie, że się pojawiasz. Wbijaj do mojego konkursu w prozie MUZO WENY 5, gdzie możesz dać czadu jako prozaik i pokazać, na co cię stać, a konkurs jest dość łatwy :)
  • Maru
  • 17/10/2017 17:46
  • "Brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się"... :p
Ostatnio widziani
Gości online:49
Najnowszy:Hayhurstaq7u
Wspierają nas