Universum w pigułce. Hooponopono -siła tworzenia. - trawa1965
Publicystyka » Recenzje » Universum w pigułce. Hooponopono -siła tworzenia.
A A A
  • Autor książki: Krystyna Kwiecinsky
  • Tytuł: Ho oponopono
  • Wydawnictwo: Czary- MAry
  • Forma książki: papierowa

 

Mam przed sobą książkę niezwykłą, którą gorąco polecam wszystkim Czytelnikom. Tak naprawdę jej rangę doceniłem dopiero teraz, przeczytawszy dzieło o zbliżonej tematyce. Autorki obu z nich, wierne tradycji amerykańskiego indywidualizmu, zalecają transformację pierwotnych metod relaksacji i dostosowanie ich do współczesnych realiów, choć każda w nieco odmienny sposób.

O  Autorce pierwszej z książek dowiedziałem się, że wiele podróżowała po świecie. Swoją metodę duchowej relaksacji rozpowszechniała również w Polsce, nauczając w podkrakowskich Brzegach.

Proszę, nie zraźcie się jej tytułem, sugerującym opowieść o jakiejś lokalnej odmianie woodoo. Nic z tych rzeczy! Wprawdzie nazwa jest hawajska, ale dotyczy wszystkich i wszystkiego bez wyjątku. Bo czy harmonia wszechświata może nas nie obchodzić?

Na czym polega ta harmonia?

Moi drodzy Czytelnicy! Jest to twórcze rozwinięcie mojej idei, wyrażonej w utworze pt. "Dzika Jura Krakowska". Idea ta opiera się na tezie, że każda istota żywa na Ziemi ma swoje prawa i obowiązki i jest połączona nierozerwalnymi więzami energetycznymi z inną istotą, niezależnie od jej przynależności gatunkowej. Do takich wniosków doszedłem już przed laty, ponieważ skrupulatnie badając przyrodę, po prostu tak musiało się stać.

W książce tej opisana jest druga, bardziej zaawansowana część teorii, kładąca szczególny nacisk na niekonwencjonalną medycynę, opartą nie na lekach, lecz na sile woli jednostki. Ciekawy jest w tym wszystkim fakt, że ja od lat stosuję ją w praktyce, nic o tym nie wiedząc! Czyż chodząc na grzybobrania, nie błogosławię owej słynnej Boskiej Siły i nie wychodzę jej naprzeciw? Czy grzybobranie nie jest formą modlitwy do wszechświata?

Dzięki grzybobraniu nie tylko dwieście sztuk pięknych podgrzybków ląduje w mym koszu. Radość z udanego grzybobrania, jak pokazuje moja pięcioletnia praktyka, udziela się wszystkim mieszkańcom DPS-u! Ich twarze, na co dzień martwe, obolałe lub nawet wyrażające agresję, na widok pięknych grzybów rozjaśniają się. Już w momencie gdy ludzie ci, widząc, jak dochodzę do bramy, gwałtownie się ożywiają. I choć oficjalnie nie wolno mi tego robić, czasem łamię zakazy i dzielę się z nimi tymi darami lasu. Czuję wtedy, że zgodnie z zasadami Hooponopono, mój organizm sam oczyszcza się z toksycznych myśli...

Oczywiście zasada ta nie dotyczy najcięższych przypadków- choć i tu niekiedy coś drgnie.

Czytając tę książkę, zrozumiałem siebie i innych do końca. Doszedłem jednak do pesymistycznych wniosków. Zauważyłem, że metoda ta nie działa w makroskali. Oddziaływanie energetyczne jednostki jest zawsze zbyt słabe, by zbawić cały świat. Nawet w tak małej społeczności, jaką tworzą mieszkańcy Mogilna, potrzeba długotrwałych pozytywnych oddziaływań przy maksymalnym skupieniu, a i tak nie ma gwarancji, że coś uda się zmienić. To naprawdę zniechęca.

 W utworze tym poruszony jest również inny wątek - zastosowanie metody Hooponopono w polityce. Według Hooponopono polityka to umiejętność wyzwalania genetycznej nienawiści między ludźmi i narodami i przenoszenie jej z pokolenia na pokolenie według uniwersalnej kalki. Jednym z klasycznych przykładów jest nienawiść Polaków do Rosjan. Autorka utworu twierdzi, że można przerwać ten zaklęty krąg, praktykując jogę oraz powtarzając w nieskończoność mantrę typu: "Wybaczam sobie. Wybaczam Tobie. Dziękuję". Sprawdziło się to na Hawajach i w całej Polinezji. Autorka pyta, dlaczego nie miałoby się to sprawdzić w środkowoeuropejskich warunkach.

No właśnie - dlaczego???

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
trawa1965 · dnia 13.08.2016 14:17 · Czytań: 1038 · Średnia ocena: 2 · Komentarzy: 15
Komentarze
akacjowa agnes dnia 14.08.2016 20:46
Trawo,
czułam, że rozbierzesz tę książkę na czynniki pierwsze i się nie pomyliłam :)

Niezmiernie cieszy mnie, że opisana metoda zrobiła na Tobie wrażenie. Mnie również poruszyła do głębi. Twoja recenzja jest bardzo osobista. Jest w niej więcej o Jarkowych emocjach i odczuciach związanych z lekturą niż faktycznie o samej książce, czy metodzie. Myślę, że to z jednej strony dobrze, z drugiej niekoniecznie. Ja książkę czytałam i metodę znam, ale dla kogoś, kto nigdy o tym nie słyszał, jest bardzo tajemniczo a wręcz mętnie. Choć może przesadzam.

W cytowaniu mantry zapomniałeś o najważniejszym - "kocham siebie, kocham ciebie". Uważam, że miłość w tej metodzie jest najistotniejsza. Jest wręcz jej podstawą.

Recenzja zakończona pytaniem jest dość ciekawym trikiem, bo zmusza do sięgnięcia po książkę i sprawdzenia, czy rzeczywiście opisane praktyki mogłyby nam pomóc :)

Mała, maleńka uwaga techniczna:
Cytat:
Czy­ta­jąc tą książ­kę
- nie czasem "tę"?

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję :)
trawa1965 dnia 15.08.2016 04:51
Nie wybaczyłbym sobie, gdybym nie napisał recenzji. Powstała ona grubo miesiąc temu, ale Redakcja upubliczniła ją dopiero teraz. Nie miałem niestety na to żadnego wpływu.

Obecnie nie mam już co recenzować, gdyż zlikwidowali ostatnie wypożyczalnie, a Nowosądecczyzna stała się kulturalną pustynią.
Aronia23 dnia 19.08.2016 05:13 Ocena: Dobre
Trawo. Przeczytałam recenzję książki o dziwnym tytule. Napisałeś bardzo mądre rzeczy na jej temat, niestety, uderza też to, że zamiast o książce, piszesz "w nadmiarze" - wybacz - o Swoich doświadczeniach. To powoduje, że recenzja przechodzi czasami w sprawozdanie z Twojego życia. Moim zdaniem, to dość poważny błąd. Mylisz ze sobą dwa różne gatunki literackie, może to celowe? Jeśli nie... to niedobrze.
Są też zdania, które - sam oceń - rażą niemiłosiernie:

"Czy grzybobranie nie jest formą modlitwy do wszechświata?

Dzięki grzybobraniu nie tylko dwieście sztuk pięknych podgrzybków ląduje w mym koszu. Radość z udanego grzybobrania," Trzy razy słowo "grzybobranie"?
Cóż jeszcze? Piszesz o książce, która odkrywa pewne rzeczy, ale twierdzisz też, że Ty je już wcześniej zauważyłeś, np. :
" Jest to twórcze rozwinięcie mojej idei, wyrażonej w utworze pt. "Dzika Jura Krakowska" (...)
Idea ta opiera się na tezie, że każda istota żywa na Ziemi ma swoje prawa i obowiązki i jest połączona nierozerwalnymi więzami energetycznymi z inną istotą, niezależnie od jej przynależności gatunkowej. Do takich wniosków doszedłem już przed laty, ponieważ skrupulatnie badając przyrodę, po prostu NIE MOGŁEM DO NICH NIE DOJŚĆ." Tu jest jeszcze krzyk.
Nie mówię/ piszę, że recenzja zła, jednak taka pół na pół z "reklamą" Twoich dokonań, oczywiście bardzo ważkich. Ale nie o to chodzi w "rasowych" recenzjach. Mimo tego, po książkę zawierającą informacje o metodzie Hooponopono, zajrzę. Zachęciłeś. Mam nadzieję, że niczym nie uraziłam. Pozdrawiam A23
trawa1965 dnia 19.08.2016 07:25
Uwierz mi - naprawdę książka ta okazała się uzupełnieniem moich poglądów. Bardzo się z tego cieszę. Utwierdziłem się w przekonaniu, że naprawdę warto uczciwie pracować i mieć własny styl.

Właśnie dlatego trzeba ją przeczytać.

P.S. Otrzymałem też więcej książek do recenzji, za co bardzo dziękuję. To dzięki aktywnemu uczestnictwu w życiu PP udało mi zaskarbić wielu przyjaciół. W warunkach DPS- owskich nie ma szans na zdobycie przyjaciół wśród mieszkańców.
akacjowa agnes dnia 19.08.2016 08:41
trawa1965 napisał:
W warunkach DPS- owskich nie ma szans na zdobycie przyjaciół wśród mieszkańców.


Jarku, odniosę się nieco do książki, nieco do Twoich myśli na jej temat.

Czy idąc na grzyby, wchodzisz w las z przekonaniem: ja tu nic dla siebie nie zdobędę? Jestem pewna, że nie. Idziesz tam z miłością, uwielbieniem i harmonią. I tylko wtedy możesz wrócić obciążony leśnymi skarbami.

Z przeświadczeniem, że nie znajdę przyjaciół w DPS, ze stuprocentową pewnością jej nie znajdziesz. By zbliżyć się z kimkolwiek, trzeba być blisko siebie samego i czuć miłość, harmonię. To, co Ty czujesz na łonie natury. Ludzie to też część natury i chyba nie zaprzeczysz. Odczuwam, że tkwi w Tobie olbrzymia niechęć do człowieka. W ogólnym i szczególnym tego słowa znaczeniu.

Nie będę Ci tu robiła żadnej analizy, ale pomyśl: dlaczego akurat ta książka trafiła w moje ręce? czy tylko ze względu na jedność z przyrodą?

:)
purpur dnia 19.08.2016 11:52 Ocena: Słabe
No przeczytałem recenzję.

Cóż...

Wybacz trawo, ale to nie jest recenzja, albo nawet jakaś notka o książce. To jest tekst o Tobie. Może i fajnym pomysłem byłoby zaprzęgniecie doświadczeń autora tekstu, aby przybliżyć nam jakąś książkę. No ale, w takim tekście wypadałoby, aby coś o książce też było... Nie uważasz?

Nic się nie dowiedziałem na temat tejże publikacji - a przecież taki powinien być cel osoby "podumowującej" daną pozycję.

No ok, nie byłem do końca obiektywny, dowiedziałem się tego:

Cytat:

Wprawdzie nazwa jest hawajska,

Czytając tą książkę, zrozumiałem siebie i innych do końca.

A i coś o harmonii... że chyba tam jest...


Jarku, poczytaj proszę sobie jakieś recenzje. Zobacz o czym piszą ich autorzy, co jest elementami takich tekstów, Tutaj dowiedziałem się o grzybobraniu, a chyba nie to powinienem wynieść z Twojego tekstu.
trawa1965 dnia 19.08.2016 15:23
Coś w tym jest, co piszecie. Tak czy inaczej - przesadziłem. Mam dwóch dobrych kolegów w DPS-ie. Niestety inni wyśmiewają się z mojej niepełnosprawności, zwłaszcza z niemożliwych do opanowania tików nerwowych. W Krakowie było podobnie.
retro dnia 22.08.2016 15:29
Trawo, masz możliwość edycji tekstu; dlaczego miałbyś z tego nie skorzystać? Piszesz bardzo ogólnikowo. Zachęcasz, ale nazbyt opornie. Może warto skoncentrować się na konkretach, typu: co to za tajemnicza metoda? Kim jest autorka? Czy jej życie przekłada się na to, co zawarła w książce?

I wówczas ewentualnie w te informacje wpleść w swoje osobiste odczucia. Rozwinąć, bo wkraczasz w zagadnienie i nagle... trach – temat się urywa, a czytelnik jest nieco rozkojarzony.

Pozdrawiam:)
trawa1965 dnia 22.08.2016 15:42
Tekst został właśnie przeze mnie zmieniony.
akacjowa agnes dnia 22.08.2016 19:05
No, Jarku, jest lepiej. Co prawda nadal wynika z recenzji, jakby autorka książki rozwinęła Twoją tezę sprzed lat :)

Jest tu nadal wiele Ciebie, ale i o samej książce i metodzie jest już więcej.

Trochę zmartwił mnie pesymizm zawarty w recenzji. Czy poprawa życia choć dla kilkorga ludzi nie jest wystarczającym celem, by stosować tę metodę? Przecież wielkie zmiany najczęściej nie zachodzą rewolucyjnie, a właśnie ewolucyjnie. Powoli, małymi koczkami. Dobro się rozrasta, jeśli mu na to pozwolić.

Ja jestem dobrej myśli :)
trawa1965 dnia 23.08.2016 03:46
A może (nieświadomie) wszyscy wzajemnie przyciągamy własne przemyślenia?
akacjowa agnes dnia 23.08.2016 08:15
Jest coś w powiedzeniu: z jakim przystajesz, takim się stajesz :)
Na pewno łączymy się z ludźmi, z którymi mamy dużo wspólnego, lub mamy się od nich czegoś nauczyć (najczęściej o sobie).
wiktoria dnia 23.08.2016 10:41
Trawo, zgodzę się z poprzednikami, że recenzja ma zbyt osobisty wymiar, a zbyt powierzchownie potraktowana jest treść książki.

Znam te metodę i rzeczywiście powinna ona dotyczyć nas wszystkich, gdyż jedynym sposobem na uzdrowienie siebie i swojego życia jest wybaczanie i miłość.

Nie zgodzę się natomiast z pesymizmem jaki się tu pojawił. Twierdzisz, że metoda nie działa w makroskali. Nie działa, bo tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak makroskala. Tworzy ją wiele mikroskali, tak jak wielu ludzi tworzy tłum. Więc, żeby nastąpiła zmiana, musi ona rozpocząć się indywidualnie i każda zmieniona indywidualność stworzy nowy wymiar w makroskali.
Odziaływanie na zewnętrzny świat i oczekiwanie, że się zmieni, nic nie da. Zmiana musi nastąpić w jednostkach, a potem świat zewnętrzny zmieni się sam.
Jednak każda zmiana wymaga czasu, ponieważ, jak wspomniała wcześniej Akacjowa, jest wynikiem ewolucji, nie rewolucji. Krok po kroku, ziarnko do ziarnka i powstanie makroskala, o której pisałeś.

Fajnie, że pojawiła się recenzja takiej książki. Myślę, że warto przeczytać każdą związaną z tym tematem.

Pozdrawiam :)
trawa1965 dnia 23.08.2016 15:28
Oj, warto. Dzięki niej i następnej z tego cyklu(recenzja w poczekalni) wiele zrozumiałem.
retro dnia 24.08.2016 07:31
Teraz recenzja zasługuje na to miano. Brawo Ty;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
allaska
29/04/2017 13:15
Introwerko :) model komunikacji jest realizowany wewnątrz… »
al-szamanka
29/04/2017 13:14
No to zajrzałam tu. Kiedyś zaczytywałam się Lemem, zresztą… »
al-szamanka
29/04/2017 13:02
Dziękuję, Jolu :) I nadrabiam ocenę, bo pisząc… »
tsole
29/04/2017 12:53
Skuul, dzięki! Miło, że się podobało. Redakcji (NF) niestety… »
Vigo
29/04/2017 12:47
Racja tsole ! Lem wspominał chyba o hipotetycznym przypadku… »
introwerka
29/04/2017 12:46
Ophelio, nie masz pojęcia, jaką sprawiłaś mi radość :)»
introwerka
29/04/2017 12:40
Podobnie jak Wiolinowa Baśń, widzę tu pewną dwoistość,… »
introwerka
29/04/2017 12:24
widzę, że atrybuty przesłoniły Ci niepożądany charakter… »
Opheliac
29/04/2017 12:20
Kamyczku, gratuluję! A to zdecydowanie mój ulubiony… »
JOLA S.
29/04/2017 12:19
Al, jak Cię dłużej nie słyszę to jest mi jakoś nie tak,… »
Opheliac
29/04/2017 12:18
Przyznam, że to mój ulubiony wiersz z Zaśrodkowania.… »
introwerka
29/04/2017 12:14
Zolu, jest mi ogromnie miło, dziękuję serdecznie za… »
Opheliac
29/04/2017 12:13
Alosie, Otóż to ;) Często wolimy miejsca, w których coś… »
Opheliac
29/04/2017 12:09
Wiolinowa Baśnio, dziękuję serdecznie za komentarz. Przyznam… »
tsole
29/04/2017 11:37
Dzięki Vigo; odpisałem, a komentarz gdzieś diabl... to… »
ShoutBox
  • Nalka31
  • 28/04/2017 23:42
  • Z racji deszczów, to i ja coś słonecznego mam dla Was. :D [link]
  • mike17
  • 28/04/2017 22:46
  • Ponieważ męczą nas wciąż deszcze, proponuję wesołą, słoneczną muzę w wykonaniu bogów gitary, zawsze przyjemniej i jakby odrobinę mniej mokro : [link]
  • mike17
  • 28/04/2017 20:38
  • Na ten wieczór polecam bogów rock'n'rollowej gitary, która nigdy się nie zestarzeje : [link]
Ostatnio widziani
Gości online:57
Najnowszy:Hitzfelderaq5l