Tabula Rasa - Galernik
Proza » Humoreska » Tabula Rasa
A A A

- No i co, boisz się? - zapytała bez ogródek. Nie wiesz, jak zacząć?

Trochę mnie to zdziwiło, nigdy dotąd nie odzywała się, gdy pisałem. Przygotowałem jak zwykle: kubek czarnej, mocnej, gorzkiej kawy, szklaneczkę whisky z odrobiną lodu, zatemperowane ołówki, które niedawno kupiłem. Zawsze szykuję tuzin, tradycyjnych, z gumką, odpowiedniej twardości, najlepiej HB, aby łatwo było usunąć błędnie napisany znak, czy w niewłaściwym miejscu postawiony przecinek. Ach, przecinki, moja pięta achillesowa... Usiadłem wygodnie, zapaliłem małą lampkę, wypiłem łyk kawy, potem whisky i już miałem rozpocząć, gdy to ona pierwsza się do mnie odezwała.

 - Co powiedziałaś? A właściwie, to kto cię pytał o zdanie? - Bardziej udawałem rozgniewanego, niż byłem nim w rzeczywistości, sytuacja była bowiem nad wyraz zabawna: siedzę nad kartką papieru, w głowie kotłują mi się pomysły, zwroty akcji, charaktery postaci, a ta wyskakuje z takim tekstem: boisz się!

 - Ja nikogo się nie boję! Choćby niedźwiedź, to dostoję - odpowiedziałem. Chyba nie zrozumiała.

 - To był żart, fragment wierszyka dla dzieci, ale skąd możesz to wiedzieć, jesteś tylko czystą, białą kartką, jesteś Tabula Rasa, wiesz? Tak cię będę nazywał.

 - Maria Konopnicka - odezwała się mądrala. - Napisała też „O krasnoludkach i sierotce Marysi”, ale to ramotki, wolę Mrożka.

 Zaskoczyła mnie, ale nie dałem tego po sobie poznać. Odchrząknąłem, wziąłem ołówek i zacząłem: „Zmierzchało, Artur wyszedł przed sień i spojrzał w niebo”.

 - To będzie powieść, którą zamierzam wysłać na konkurs. Nigdy dotąd nie pisałem historii z dreszczykiem, czemu nie spróbować? „Nagle niebo rozdarła błyskawica”, kontynuowałem.

 - Przestań, przecież to same banały - stwierdziła Tabula, komisja padnie ze śmiechu, jak im to wyślesz. Pisz tak: „Padał deszcz, padł strzał, padł trup”, to będzie dobry początek.

 - Ty się nie wymądrzaj, ja to już napisałem, to moja najnowsza groteska. Zaraz, zaraz, skąd to znasz? No tak, przecież „Deszcz” pisałem w tym samym notatniku, ta kartka była pod spodem, wszystko jasne. Odwróciłem ołówek i starłem dokładnie oba zdania. Kiedy to robiłem, kartka zaczęła strasznie chichotać: przestań, co robisz, ojej, ale to łaskocze, wołała. Tu cię mam, pomyślałem, znam twój słaby punkt.

 - Tabulko, powiedz, co jeszcze pamiętasz? - zapytałem podstępnie, ciekaw byłem, czy oprócz ostatnich moich tekstów, zna treść listów, czy notatek, pisanych przez moją żonę. Strasznie mnie to nakręciło.

 - A co mi za to dasz? - zapytała.

Cwana sztuka, pomyślałem, ale może coś z niej wyciągnę.

 - To zrobimy tak: ty mi opowiesz wszystko, co wiesz, a ja cię za to oprawię w ramkę i powieszę nad łóżkiem, zgoda?

 - Mam ci wszystko opowiedzieć, oszalałeś chyba! Zdajesz sobie sprawę, ile ja wiem?

 - Co ty możesz wiedzieć, jesteś tylko kartką papieru, zrobioną z jakiegoś drzewa i to wszystko - odparłem.

 - Taak? To ja ci powiem, kto ja jestem, ty mnie jeszcze nie znasz, ja ci jeszcze pokażę - zaczęła na mnie krzyczeć. - Jestem bardzo mądrym materiałem, zostałam zrobiona z drewna, z tego drzewa co je tu ścięli, jak mieli budować hipermarket. Nie wiesz, co się z nim stało?

 Faktycznie, coś sobie przypominam, rosło tu w pobliżu drzewo, Drzewo-sowa, wszyscy tak na nie mówili, podobno gadało, ale to jakieś bzdury przecież. 

 - Nie słyszałeś o pamięci drzewa? To ja ci powiem. Każde z nich przechowuje w słojach wszystkie informacje, które słyszy przez całe życie, wgrywa je. Nawet jak zostaje ścięte i przerobione na deski, czy papier, to przedmioty z niego wyprodukowane zachowują tę samą wiedzę. Jestem mądrzejsza, niż ci się wydaje, ćwoku. A te ołówki, które masz przed sobą, to myślisz, że skąd się wzięły? To też ja. I tylko ode mnie zależy, czy napiszesz dobry kryminał, czy nie. A więc z szacunkiem, proszę. Teraz grzecznie wyprostuj wszystkie rogi, bo zrobiłeś z nich ośle uszy, a tego nie lubię.

 Zatkało mnie kompletnie. Może coś w tym jest, ten market faktycznie po roku splajtował, a pilarz, który ścinał drzewo, podobno zwariował.

 Kawa była już zimna, sięgnąłem po szklaneczkę whisky, ale ze zdenerwowania ręce się trzęsły, szklanka z nich wypadła i cała zawartość się wylała. Na stół, na notatnik z mądrego papieru, na przewrócone ołówki. Pobiegłem do kuchni po ręczniki, kiedy wróciłem, papier prawie wszystko wchłonął.

 - Przepraszam, powiedziałem, zaraz cię osuszę, nie gniewaj się, proszę. I wyprostuję wszystkie twoje rogi…

 To, co się później stało, przerosło moje wszelkie oczekiwania. Mój notatnik zaczął śpiewać! „Hej, sokoły”, „Cztery razy po dwa razy” - wydzierał się, fałszując. I czkał przy tym niemiłosiernie, a wtórowały mu, śpiewając równie fałszywie, ołówki. Wszyscy byli pijani!

 - Tabula Rasa, ty pijesz?! Nic nie odpowiedziała, bo z każdą chwilą stawała się coraz bardziej podobna do rozlazłej, mokrej pulpy. Ołówki były miękkie, nie nadawały się już do niczego innego, jak tylko do wrzucenia do kominka. Tak też zrobiłem, chwyciłem notatnik, ołówki z gumkami i papierowy ręcznik, którym zebrałem z podłogi resztki rozlanego płynu i cisnąłem wszystko w ogień. Zapłonął gwałtownie, wydawało mi się, że usłyszałem jakieś zawodzenie, jęk, czy płacz, ale trwało to krótko. Usiadłem zrezygnowany, zamyśliłem się. Gdy się ocknąłem, było ciemno i zimno. Zapadła noc, kominek zgasł.

 Rano poszedłem do sklepiku. Sprzedawca powiedział, że mają nową dostawę, papier jest importowany, ekologiczny, zrobiony z morskiej trawy czy czegoś podobnego, a takich ołówków jak wcześniej, to już w ogóle nie będą produkować, bo ochrona środowiska. Teraz są tylko automatyczne, z rysikami z grafitu. Tak, są też twardości HB, potwierdził.

 Wróciłem do domu, zaparzyłem kawę, napełniłem szklaneczkę, usiadłem przy biurku. „Zmierzchało, Artur wyszedł przed sień”, zacząłem...

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Galernik · dnia 11.09.2016 20:59 · Czytań: 504 · Średnia ocena: 4,75 · Komentarzy: 13
Komentarze
Gorgiasz dnia 11.09.2016 22:01
No tak, pomysł jest. Przechowywanie pamięci o wydarzeniach przez drzewa - znakomicie; niewykluczone zresztą, że jest w tym coś z prawdy. Upicie się papieru i ołówków - dobry akcent humorystyczny. I gdyby nie nagromadzenie prostych błędów (zapis dialogu), czytałoby się znakomicie.

Cytat:
- No i co, boisz się?, zapytała bez ogródek.

- No i co, boisz się? - zapytała bez ogródek.

Cytat:
Przygotowałem jak zwykle: kubek czarnej, mocnej, gorzkiej kawy, szklaneczkę whisky z odrobiną lodu, zatemperowane ołówki, które niedawno kupiłem. Zwykle szykuję tuzin, tradycyjnych, z gumką,

Powtórzone "zwykle". Można na przykład: Przeważnie szykuję tuzin,...

Cytat:
Bardziej udawałem rozgniewanego niż byłem nim w rzeczywistości, sytuacja była bowiem nad wyraz zabawna:

Bardziej udawałem rozgniewanego, niż byłem nim w rzeczywistości, sytuacja była bowiem nad wyraz zabawna:

Cytat:
- Co powiedziałaś? A właściwie, to kto cię pytał o zdanie? Bardziej udawałem rozgniewanego niż byłem nim w rzeczywistości,

- Co powiedziałaś? A właściwie, to kto cię pytał o zdanie? - Bardziej udawałem rozgniewanego niż byłem nim w rzeczywistości,

Cytat:
- Ja nikogo się nie boję! Choćby niedźwiedź, to dostoję, odpowiedziałem. Pomyślałem, że nie zrozumiała.

- Ja nikogo się nie boję! Choćby niedźwiedź, to dostoję - odpowiedziałem. Pomyślałem, że nie zrozumiała.
I ponieważ zbiły się dwie końcówki "łem" - poszukałbym innego ujęcia. Na przykład: Przyszło mi do głowy, że... Tylko wówczas należałoby usunąć "mi" dwa zdania wcześniej; prawdę mówiąc i bez tego należałoby je usunąć,

Cytat:
- To był żart, to fragment wierszyka dla dzieci, ale skąd możesz to wiedzieć, jesteś tylko czystą, białą kartką, jesteś Tabula Rasa, wiesz?

Trzy razy "to".

Cytat:
- Maria Konopnicka, odezwała się mądrala. Napisała też „O krasnoludkach i sierotce Marysi”, ale to ramotki, wolę Mrożka.

- Maria Konopnicka - odezwała się mądrala. - Napisała też „O krasnoludkach i sierotce Marysi”, ale to ramotki, wolę Mrożka.

Cytat:
- Przestań, przecież to same banały, stwierdziła Tabula,

- Przestań, przecież to same banały - stwierdziła Tabula,

Cytat:
komisja padnie ze śmiechu jak im to wyślesz.

komisja padnie ze śmiechu, jak im to wyślesz.

Cytat:
- Ty się nie wymądrzaj, ja to już napisałem, to moja najnowsza groteska. Zaraz, zaraz, skąd to znasz? No tak, przecież „Deszcz” pisałem w tym samym notatniku, ta kartka była pod spodem, wszystko jasne.

Gdzieś tutaj musi być myślnik (w praktyce - dywiz).

Cytat:
- Tabulko, powiedz, co jeszcze pamiętasz?, zapytałem podstępnie,

- Tabulko, powiedz, co jeszcze pamiętasz? - zapytałem podstępnie,

Cytat:
- A co mi za to dasz?, zapytała.

- A co mi za to dasz? - zapytała.
Oj, coś z tym zapisem dialogów się porobiło... Co prawda tylko z kartką papieru, ale zawsze.

Cytat:
- Co ty możesz wiedzieć, jesteś tylko kartką papieru, zrobioną z jakiegoś drzewa i to wszystko, odparłem.

- Co ty możesz wiedzieć, jesteś tylko kartką papieru, zrobioną z jakiegoś drzewa i to wszystko - odparłem.

Cytat:
- Taak? To ja ci powiem, kto ja jestem, ty mnie jeszcze nie znasz, ja ci jeszcze pokażę, zaczęła na mnie krzyczeć.

- Taak? To ja ci powiem, kto ja jestem, ty mnie jeszcze nie znasz, ja ci jeszcze pokażę - zaczęła na mnie krzyczeć.

Cytat:
Jestem bardzo mądrym materiałem, zostałam zrobiona z drewna, z tego drzewa co je tu ścieli, jak mieli budować hipermarket.

"ścięli"

Cytat:
- Nie słyszałeś o pamięci drzewa? To ja ci powiem. Drzewo przechowuje w słojach wszystkie informacje, które słyszy przez całe życie, wgrywa je.

Powtórzone "drzewo". Można tak: "Ono przechowuje w... " Albo: "Każde z nich przechowuje w... "

Cytat:
Może coś w tym jest, ten market faktycznie po roku splajtował, a pilarz, który ścinał drzewo podobno zwariował.

Może coś w tym jest, ten market faktycznie po roku splajtował, a pilarz, który ścinał drzewo, podobno zwariował.

Cytat:
Kawa była już zimna, sięgnąłem po szklaneczkę whisky, ale ze zdenerwowania ręce mi się trzęsły, szklanka z nich wypadła i cała zawartość wylała się.

"mi" - niepotrzebne. "się" lepiej przenieść przed "wylała".

Cytat:
Mój notatnik zaczął śpiewać! „Hej, sokoły”, „Cztery razy po dwa razy”, wydzierał się fałszując.

Mój notatnik zaczął śpiewać! „Hej, sokoły”, „Cztery razy po dwa razy” - wydzierał się, fałszując.

Cytat:
Nic nie odpowiedziała, bo z każdą chwilą stawała się coraz bardziej podobna do rozlazłej, mokrej pulpy. Ołówki zrobiły się miękkie, nie nadawały się już do niczego innego,

Za dużo "się".
Niczyja dnia 11.09.2016 23:13
Świetny pomysł, Galerniku! Ubawiłam się przednio.
Rozmowa z kartką, na której się pisze, Twoje słowa i moja wyobraźnia to daje efekt wystrzałowy. Salwy śmiechu, które nie tak łatwo zatamować;)
Co prawda nikt już dziś pewnie nie pisze na kartce, tylko na komputerze, ale to taki mało-znaczący detal. Może wiersze jeszcze tak się pisze tradycyjnie.

Jest tu trochę błędów, ale nimi się zajął Gorgiasz. Ja koncentruję się na treści.
Szczególnie spodobały mi się momenty:
Cytat:
- Tabulko, powiedz, co jeszcze pamiętasz?, zapytałem podstępnie, ciekaw byłem, czy oprócz ostatnich moich tekstów, zna treść listów, czy notatek, pisanych przez moją żonę. Strasznie mnie to nakręciło.

- A co mi za to dasz?, zapytała.



I jeszcze to - reprymenda od kartki:
Cytat:
Jestem mądrzejsza, niż ci się wydaje, ćwoku. A te ołówki, które masz przed sobą, to myślisz, że skąd się wzięły? To też ja. I tylko ode mnie zależy, czy napiszesz dobry kryminał, czy nie. A więc z szacunkiem, proszę. Teraz grzecznie wyprostuj wszystkie rogi, bo zrobiłeś z nich ośle uszy, a tego nie lubię.


Ciekawe czy na tym ekologicznym papierze i tymi ołówkami z rysikami Artur cokowiek napisze, oprócz początku. Szczerze w to wątpie;)

Tekst wielce udany, a na pewno nietuzinkowy.

Pozdrawiam serdecznie,
Niczyja
Nalka31 dnia 12.09.2016 05:26
Bardzo sympatyczne opowiadanie, takie do uśmiechnięcia. A dlaczego nie miałoby być prawdą. Skoro istnieją światy równoległe, to dlaczego przedmioty, których używamy codziennie nie miałyby z nami rozmawiać. Tym bardziej, że mówi się o pamięci drzew, więc może i przedmioty z nich powstałe mogą zachować wspomnienie o wydarzeniach z przeszłości. Zwłaszcza, że o światach równoległych tak naprawdę wiemy niewiele.

A może to tylko zwidy po kawie i szklance whisky. Taką opcję też można przyjąć. :D Tak czy tak miło było zatrzymać się nad ranem czytając historię z kartką i ołówkiem w tle.

Pozdrawiam. :)
JOLA S. dnia 12.09.2016 06:19 Ocena: Bardzo dobre
Bawi, gra na wyobraźni. Mój śmiech znów brzmi i rozplata warkocze :)
Cieplutko
Galernik dnia 12.09.2016 09:14
Gorgiaszu bezcenny, aleś mi listę błędów znalazł. Dziękuję Ci niezmiernie, zaraz się wezmę za korektę. Tak, tak, poza przecinkami jeszcze zapis dialogów do poprawki. Ale ja się w końcu nauczę, obiecuję!

Niczyja, dziękuję za krzepiące słowa, pozdrawiam

Nalka, miło, że się podoba i uśmiech wywołuje :)

Jolu, jakże mi miło, że dzień uśmiechem zaczynasz dzięki mojej historyjce.
trawa1965 dnia 12.09.2016 15:01 Ocena: Świetne!
Po pierwsze - ja się zastanawiam, dlaczego przyjąłeś taki pseudonim. Może z logiki. Bo zawodowy pisarz, którym niewątpliwie już jesteś, jest galernikiem. Galernikiem bez nadziei na poprawę swego losu.

Oczywiście natychmiast zauważyłem brak interpunkcji. Miałem zamiar wytknąć Ci te braki, gdyż na tego typu błędy jestem szczególnie wyczulony. Ale wiesz co? Nie zrobię tego! Dlaczego? Z powodu mojego ... oczytania.

Ponieważ tekst jest zbyt osobisty, by w niego ingerować. Czytałem kiedyś podobny. Były to wspomnienia nastolatka z poprawczaka.
Pisząc listy do matki popełniał wszystkie możliwe błędy. Na początku. Ale obcując z gorszymi od siebie, zapragnął w pewnym momencie coś osiągnąć.

Ostatni jego list do matki napisany był "sienkiewiczową" polszczyzną.

Dlatego ze względu na tematykę utworu powiem, że nie zauważyłem błędów. Pierwszy i ostatni raz.
Galernik dnia 12.09.2016 21:29
Trawo drogi! Zbyt łaskawy jesteś dla mnie, to oczywiste.
Niemniej, traktuję to jako zachętę do pracy nad sobą, warsztatem, interpunkcją itd, itp. Mówię to całkiem serio, jestem wdzięczny za wszystkie błędy zauważone i wskazane przez doświadczonych kolegów i koleżanki.

Będzie mi miło gościć Cię ponownie. Pozdrawiam.
Barbara K.W. dnia 20.09.2016 09:44
Urocze i klimatyczne!
Dobry warsztat. Pozdrawiam.
al-szamanka dnia 21.09.2016 18:48 Ocena: Świetne!
Mam coś takiego, że rozmawiam ze wszystkim... takie kamienie na przykład mają wyjątkowo dużo do opowiadania, gdyż widziały miliony razy więcej niż my.
Kłóciłam się już z wieloma długopisami, gdy w najbardziej niedogodnym momencie, i bez ostrzeżenia! bezczelnie przestawały pisać.
Ale nigdy, nigdy nie prowadziłam dysputy z kartką papieru.
Swoim tekstem pokazałeś, że i to jest możliwe.
Twoją zasługą jest, że zwróciłeś uwagę na jej człowieczeństwo.
Jednakże nie potrafię Ci wybaczyć ogniowej neutralizacji tak szerokiej wiedzy.
Wiem, kartka była porządnie podchmielona i na pewno miałaby strasznego kaca, ale przecież są lepsze środki, aby temu zapobiec. Kiszony ogórek, ponoć śledzik, albo prymitywny klin klinem.

Mam tylko nadzieję, że pomimo tak radykalnego rozwiązania, kartka nie zdążyła przekazać swojej następczyni telepatycznej relacji z tego haniebnego czynu, i po okresie aklimatyzacji (w końcu morska trawa przystosowana jest do innego środowiska, ale za to ile ma do opowiadania o zwyczajach godowych płaszczek i rekinów) także ona do Ciebie się odezwie.

Co oznacza całe to moje pisanie? Ano to, że masz u mnie ogromnego plusa za humor i fajny pomysł.

Pozdrawiam :)
Aronia23 dnia 21.09.2016 22:45 Ocena: Świetne!
Cześć, Galerniku. Świetne opowiadanie. Chyba kochasz drzewa, a przynajmniej je szanujesz. To już drugie opowiadanie, w którym o nich wspominasz. No rozmowa z Tabulką super, tylko to musiało dziwnie wyglądać, jeśli ktoś mówi do papieru (dobrze, że nie toaletowego), ale byłby dobry pomysł. Może z lekka zalatujący tym i owym. Ja spróbuję, nie pogniewasz się, że zaczerpnę trochę z Twoich opowieści? Bo jeśli ma to Ci przeszkodzić, spokój.
Zadziwiające. Tu kartka poucza pisarza, mówi o swoich potrzebach, zaletach i zemście na ścięte drzewo. Broni tego, co z niego powstało, potem ginie, spalona, popłakuje nawet - mnie to trochę wyprowadziło z równowagi. Nie bardzo rozumiem postępowanie pisarza. Był zły na pustą kartkę i to gadającą i jeszcze ja upił wraz z ołówkami!? Trochę przerażające. No tak, ludzie myślą, że przedmioty nie czują, a ja uważam, ze każda rzecz na ziemi ma poczucie własnej wartości i potrafi to okazać. Nieraz nie możemy znaleźć jakiejś rzeczy, mówimy, że "Diabeł ją ogonem nakrył" a ona zaraz wpada w nasze ręce. Może się boi, co z nią zrobimy?

Przykro mi to mówić, ale jest parę błędów w tekście, są i tyle. Zaraz je wypiszę: potem, zmieniłabym na później; zrobiona z drzewa zamieniłabym na "zrobiona z drewna", ale to szczegóły.
Właściwie nie mają wpływu na przebieg wydarzeń. A dzieje tu się dużo. Facet upił swoje narzędzia pracy. A one płakały. Ale to w końcu tylko, albo aż, groteska. Mnie i rozbawiła, i zaskoczyła, i zasmuciła. Fajne tez dałeś cytaty z innych utworów i wykorzystałeś pojęcie "tabula rasa", choć wcale nią nie była, nazwała cię "ćwokiem" - niegrzeczna, ale od kogoś usłyszała to słowo, prawda? Ciekawe od kogo? Ogólnie pomysł i przekaz bardzo fajne, gratuluję. A23
Galernik dnia 22.09.2016 17:33
al-szamanko przemiła, tak, masz rację, kamienie dużo wiedzą, są wszak stworzeniem doskonałym, co zauważył już Zbigniew Herbert. A kartka? cóż, produkowana jest masowo, z drewna niewiadomego pochodzenia i tylko przypadek sprawił, że ta moja powstała z drewna z drzewa mądrego. Lub przemądrzałego.
Co do papieru z morskiej trawy, wypada mieć nadzieję, że będzie bardziej odporny na... zalanie
Pozdrawiam

Aronio równie miła, masz rację, to drugie opowiadanko z drzewem. I to z tym samym - Drzewem-sową. Dziękuję za tak wnikliwe wczytanie się w tekst. "Potem" już zmienione w "później", dziękuję za zwrócenie uwagi.
Co do rozróżnienia: drzewo - drewno, zwróć uwagę, że to bohater mówi "zostałaś zrobiona z jakiegoś drzewa", natomiast Tabula poprawia go, mówiąc: "zostałam zrobiona z drewna, z tego drzewa, co je tu ścieli...", mam nadzieję, że to jest czytelne.
Pozdrawiam

Barbaro K.W. - dziękuję za wizytę.
Pozdrawiam
Zwinny Straznik dnia 05.03.2017 15:59
Czytając tekst uśmiechnąłem się, co wniosek samo nasuwa - opowiadanie mi się podoba. Pozdrawiam.
Galernik dnia 12.03.2017 10:07
Zwinny Strażniku - dziękuję za odwiedziny i miłe słowo.
Pozdrawiam
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
mike17
19/09/2018 22:44
Rozumiem, Niczyja szukasz mocnych wrażeń w prozie :) Owszem,… »
Ania_Basnik
19/09/2018 22:41
Przeczytałam, jest pięknie i magicznie, jak to u Ciebie.… »
Niczyja
19/09/2018 22:36
DoCo! No Ciebie jako mojego ulubionego autora nie mogłam… »
Niczyja
19/09/2018 22:26
Cześć Michale, Czytałam dziś Twoje najnowsze miłosne… »
DanielKurowski1
19/09/2018 21:57
Dziękuję za komentarz, wkrótce poprawie błędy »
StalowyKruk
19/09/2018 21:57
Rzeczywiście, ze znakami interpunkcyjnymi miewam problemy.… »
Jacek Londyn
19/09/2018 21:33
Pierwsza godzina jazdy przebiegała spokojnie. Koła miarowo… »
Dobra Cobra
19/09/2018 21:07
Przypowiesc o automatyce piekna. Dziękuję. GregoryJ,… »
Jacek Londyn
19/09/2018 20:57
Ten rodzaj opowiadań to nie moja bajka, zatem przeleciałem… »
Jacek Londyn
19/09/2018 20:40
Milcząca Elu Walczak, dlaczego milczysz, gdy ktoś… »
JOLA S.
19/09/2018 18:54
Witaj, margor, tytuł opowiadania szalenie obiecujący. :)»
mike17
19/09/2018 18:52
Życie lubi zaskakiwać, i tak tu chciałem, by było. Nic na… »
ajw
19/09/2018 18:25
No cóż.. czasem życie i tak się plecie. Chyba wiele takich… »
22227
19/09/2018 17:41
Początek obiecujący, tylko lepiej by było "zapadła noc… »
22227
19/09/2018 17:28
No cóż... gdyby nie te wilki, ale wierszyk fajny. »
ShoutBox
  • mike17
  • 19/09/2018 22:55
  • Aniu, ponieważ pisaliśmy naraz komenty, uzupełniłem moją odpowiedź dla Ciebie :)
  • JOLA S.
  • 16/09/2018 09:48
  • Stawitzky, dzięki i dobergo dnia :)
  • JOLA S.
  • 14/09/2018 14:47
  • Yitopaz, możesz cały tekst podmienić, wytnij i wklej od nowa, nie będzie przechodził przez maszynkę Redakcji. :)
  • mike17
  • 13/09/2018 18:02
  • A tu informacja konkursowa : [link]
  • mike17
  • 13/09/2018 18:01
  • Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie w prozie MUZO WENY 6, gdzie inspiracją jest muzyka, na podstawie której należy napisać miniaturkę i wysłać mnie. Czekają atrakcyjne nagrody :)
  • Esy Floresy
  • 11/09/2018 22:24
  • Czas ucieka coraz szybciej, zostało 10 dni. Łapcie, więc za pióra i nadsyłajcie wiersze na konkurs :) [link]
  • Kushi
  • 09/09/2018 13:32
  • Miłej Niedzieli Kochani [link] :)
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:vertygolamosa
Wspierają nas