Bohater idzie do Biedronki i w sumie tyle - Bernierdh
Proza » Miniatura » Bohater idzie do Biedronki i w sumie tyle
A A A

Było to tego dnia, gdy walnąłem sobie Kubusia Go, Play, School, czy inne angielskie słowo, nijak mające się do soku. Smak jabłko, marchew, truskawka, moje dziecko pije to gówno i pożyje dzień dłużej niż twoje. Jak zdzierży całą butelkę, pójdziemy w nagrodę na frytki.
- Mam smaka na maka! - wołają berbecie, wypluwając na chwilę smoczka.
Zwykle nie piję zdrowych rzeczy. Po prostu niedawno był u mnie siostrzeniec. Ja tam wolę colę, przynajmniej od czasu jak jakaś starowinka usiłowała mnie nastraszyć, że moje kości będą od niej puste w środku. Wątpię, żeby tak było. Raczej tylko zwiększam ryzyko zawału. Jeśli jednak babcia mówiła prawdę, byłoby zajebiście. Wywierciłbym sobie dziury w kończynach i grał na starówce jako człowiek flet. Jedna wichura, długi spłacone.
Tak czy siak piłem sobie to gówno, gęste jak cholera i doszedłem do wniosku, że ma konsystencję niemowlęcych obiadków. Wiecie, tych ze słoiczków. Karma dla dzieci. Jak dla psa, tylko znacznie lepiej zrobiona. Mi te jedzonka kojarzą się z rzygami, bo maluchom zawsze się ulewa i to zawsze na pomarańczowo. Bo te obiadki są zwykle właśnie pomarańczowe. No i Kubuś niestety też.
Nie mogłem dłużej tego pić. Wyjebałem do śmieci. Podobno nie powinno się wyrzucać jedzenia, bo dzieci głodują i w ogóle. Próbuję wyobrazić sobie minę biednego dziecka, gdy proponuję mu resztki mojego Kubusia. Jestem pewien, że kopnęłoby mnie w jaja.
Jeśli ja nie wyrzucę, najpewniej zrobi to market. Oni też nie dadzą biednym, bo musieliby zapłacić od tego podatek.
No i pozbyłem się zdrowego napoju, ale nadal chciało mi się pić. Postanowiłem więc kupić niezdrowy. Założyłem świeże bokserki od Kevina Cleina. To taki chiński brat Calvina Kleina, który znacznie niżej się ceni. Dodałem do tego wytarte jeansy i dwie różne skarpetki, jedną z Batmanem, a drugą z Supermanem. Superman na prawej nodze, bo nosi kolory flagi, zupełnie jak narodowcy.
Na końcu włożyłem koszulkę. Zastanawiałem się między Bartem Simpsonem i kucykiem Pony. Powąchałem obydwie. Bart śmierdział jak kupa, pegaz jak trzydniowa kupa. Wybrałem pegaza. Trzydniowa kupa śmierdzi mniej, bo jest już trochę wysuszona. Wiem, bo mam psa i jestem leniwy. Przyjaźń to magia, skurwysynu.
Narzuciłem na siebie kurtkę (kaptur też, bo nie umyłem włosów) i ruszyłem do Biedronki. Wyjście z domu nie jest dla mnie łatwe. Boję się wtedy jak cholera, dziwnie czuję, miewam ataki paniki. Dlatego zawsze przed faktem łykam nieco tabletek, ot tak, żeby zabić świadomość. Potem stwierdzam dla ułatwienia, że jestem niewidzialny. Chyba działa, bo ludzie nigdy na mnie nie patrzą. Przemykam więc niezauważony.
W Biedronce kupuję trzy rzeczy: sześciopak coli, jabłkową gumę i książkę lifestyle'ową jakiegoś celebryty. Potem przypominam sobie, że aż tak to mnie jeszcze nie pojebało i zamieniam ją na parę pomidorów. Pomidor to się zawsze przyda.
W kolejce przede mną stoi jakaś ładna pani. Starsza ode mnie. Jakoś koło trzydziestki. Rozmawia przez telefon o aborcji. Mówi, że w normalnych krajach można, a tu to nie dość, że się rzucają, to jeszcze kombinują, jakby tu ograniczyć.
Jeśli o ten temat chodzi, to mam proste rozwiązanie: zezwolić, a po każdej skrobance wsadzać płód z powrotem. Wtedy wszyscy będą zadowoleni. Lewica, bo ciąża przerwana. Prawica, bo można znów wyjąć i ochrzcić.
Potem kobieta gada o własnych dzieciach. Coś jej się stało z pieniędzmi, zatamowane, hajs przestał płynąć. Mówi, że da radę, ale młode grymaszą, bo przecież są młode. Nie chcą jeść najtańszych chrupek. Szkoda mi się ich zrobiło. Myślę jak tu zaradzić. Mam trochę kasy, mogę nakupować słodyczy, potem dołożyć jej do zakupów. Powiem, że to dla niej, ludzie spojrzą z podziwem, jaki to miły ze mnie facet.
Będzie fajnie. Dawno nie zrobiłem niczego dobrego. Zastanawiam się jakie słodycze wybrać. Czy jakieś tanie, czy trochę mniej, ale lepszej jakości. Czy markowe są absolutnie konieczne, czy podarowanie podrób to trochę jakby wieśniactwo.
Wreszcie moja kolej przy kasie. Kobieta już wyszła. Zrobiłem zupełnie nic.

21.11.2016

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Bernierdh · dnia 30.11.2016 10:58 · Czytań: 585 · Średnia ocena: 4,6 · Komentarzy: 21
Komentarze
JOLA S. dnia 30.11.2016 11:55 Ocena: Świetne!
Bernierdh, w tym wszystkim, o czym napisałeś jest jakaś pogoń za szczęściem i siła twojej wyobraźni.:) Oh, zapomniałam o prozie życia, potężnej i namacalnej inspiracji. Wystarczy udać się do Biedronki samemu lub z psem- powąchać, spróbować, poznać atrakcyjnych ludzi. Gdyby jej zabrakło siedziałbyś w domu i pisał smutne miniatury, których by nikt nie czytał lub gapiłbyś się na "Pisiewiczów" w telewizorze. A tak uśmiałam się setnie, westchnęłam i wracam do swojej roboty, z mocnym postanowieniem poprawy. Będę popijać tylko mineralną i to niegazowaną, a jak mi zabraknie do skoczę do Lidla. Tam może trafię na karpia, który mnie zainspiruje. Pamiętajmy, idą święta.
Pa!
JOLA S.
Bernierdh dnia 30.11.2016 14:04
Pięknie ci dziękuję, Jolu :)
To prawda, w poszukiwaniu inspiracji wystarczy poszukać ludzi, czasem nawet tylko na nich popatrzeć. Każdy ma w sobie setki maleńkich szczegółów, które mogą wzbogacić albo i nawet zbudować opowieść. Bez nich byłoby z moim pisaniem krucho :)
Pozdrawiam cię serdecznie.
Dobra Cobra dnia 30.11.2016 14:25
Kryptoreklama sieci Biedronka? Noooo.


Bernierdh,

Im dalej się czytało, tym lepiej się mnie robiło, gdyż styl i język, jakiego używasz, są mymi umiłowanymi. Dokładnie tak mówi Naród na ulicach i w domach, choc w telenowelach to jednak jakoś nie. Dlaczegooooo?

Słodkie rozważanie o polskości w sklepie Biedronka. Teraz taka moda, że kazdy przy tobie gada przez fona o osobistych sprawach. Ileż to sie człek nie dowie w autobusie czy na spacerku.

Tej ładnej pani z kolejki niepotrzebna jest pomoc, ona szybko znajdzie sponsora tytularnego, więc dobrze, ze sobie poszła, bo kaska została w kieszeni naszego bohatera bohatyrowicza. A on z polskiej ziemi jest ulepiony i powleczony naszą swojska gliną. A jak wiadomo glona nie przepiszcza, więc co, czyż y nie było nadziei dla nas Polaków? Oj, gdyby to narodowcy przeczytali...


Więc oczadzony słodyczą i obietnicą Twej opowieści przyklaskuję w dłonie. Oraz idę podgrzać kiełbasę.


Pozdrawiam pieknie,

DoCo
Bernierdh dnia 30.11.2016 15:12
No pewnie, ja reklamuję Biedronkę, bo tam są codziennie niskie ceny i ptasie mleczko z 8.99zł.
Dziękuję bardzo, Dobra Cobro i smacznego :)
Pozdrawiam cię serdecznie.
Dobra Cobra dnia 30.11.2016 15:21
Pozwól, że powrócę jeszcze do rozważań o (szkodliwości) coli. Nie wiedziałem, że jej picie może doprowadzić do śmierci. Ojej, czuję sie winnym, gdyż wraz z kiełbasą wydudliłem małą puszeczkę coli w czerwonym opakowaniu. Czy właśnie ta jest bardziej szkodliwa od tej w niebieskim? A może produkty cocacolopodobne są jednak groźniejsze?

Ale nic się nie umywa jednak do coli, łykniętej w większym volumenie po 100 kilometrowej przejażdżce na rowerku. Żadna tam caffa czy inne energizery. Czyli pomaga, ale też zabija? Dwa w jednym, coś jak:czyści, nie przerywa snu. Genialne wprost.

I o tym - o szkodliwości coli - był ten komentarz. Trzeba jednać pamiętac, że komentarz to nie elementarz!

O czym donosi DoCo
Bernierdh dnia 30.11.2016 15:40
Najgorsze są cocacolopodobne. Kiedyś, jeszcze w szkole, kolega kupił sobie zgrzewkę jakiejś podróby coli. Wylało nam się na parapet. Parapet był pomazany markerem. Jednak po intensywnym tarciu w celu pozbycia się plamy nie było już w tym miejscu ani markera, ani pierwszej warstwy sklejki z której parapet był zrobiony. Fuj.
A gdzieś jeszcze słyszałem, że jak się guma wklei we włosy, to nie obcinać, tylko polewać colą - ona spokojnie rozpuści problem. Więc no. Ale ja i tak piję ją ponieważ jest dobra.
Dobra Cobra dnia 30.11.2016 15:44
Śrubki też pozwala odkręcać. Same zalety. No, oprócz potencjalnej śmierci.

;)

DoCo
Niczyja dnia 30.11.2016 15:46 Ocena: Bardzo dobre
Bernierdh,

Świetna, ba!, zajebista miniatura.
Napisana niby o niczym, żadnej akcji nie ma, nic się nie dzieje, ale Twoje rzucane od niechcenia teksty/słowa powalają. Dosłownie!;) Wymienię niektóre cacuszka: bokserki od Calvina Klaina, flet z pustych wewnątrz kości, wyjebanie do śmieci Kubusia, dwie różne skarpetki, urywek o ciąży... itd.

Może powinnam spróbować napisać taki tekst o niczym, tylko koniecznie z humorem i ironią, i wyjdzie cacuszko. Niektórzy mają już dość moich romantycznych, podróżniczych opowiadań. Może to jest, błysk;), pomysł?

W każdym razie podobało się.

Pozdrawiam serdecznie,
Niczyja
Bernierdh dnia 30.11.2016 15:53
Dziękuję ślicznie :)
Pisz, pisanie takich rzeczy to świetna zabawa :)
Również serdecznie cię pozdrawiam.
SanaiStark dnia 03.12.2016 20:16
Piękne :D Nie wiem czemu, ale bohater skojarzył mi się z punkiem... Tylko musiałby jeszcze kupić najtańsze wino z najniższej półki, haha :D
Bernierdh dnia 03.12.2016 21:02
Dzięki :) Bohater ma duszę punka. Wspiera anarchię nosząc dwie różne skarpetki.
Pozdrawiam cię serdecznie :)
SanaiStark dnia 04.12.2016 18:21
Coś wiem o duszy punka, bo się z jednym spotykam ;) Właśnie napisałam krótkie opowiadanie o nim i o mnie, ale nie wiem, czy publikować, bo to w sumie dla niego jest... Ale kusi mnie :p
Bernierdh dnia 04.12.2016 23:24
Jeśli nie czujesz, że jest zbyt osobiste to publikuj :) Fajnie będzie poczytać cię w trochę innych klimatach niż zwykle.
O, właśnie przeczytałem, że już zdecydowałaś. No to do zobaczenia pod twoim kawałkiem :)
SanaiStark dnia 04.12.2016 23:33
Ano, i jeszcze na innym portalu dostałam za to wysoką ocenę i miły komentarz, nie wiem czemu, haha :D
See you soon ;)
nightwolf dnia 14.12.2016 21:10 Ocena: Świetne!
Ale ja też wołam "mam smaka na maka", jak podróżuję samochodem ;.;
Teściowie i mąż dziwnie na mnie patrzą, ale się zatrzymują. To zawsze działa. A cola ordżinal o smaku miętowym, z biedry, jest najlepsza *.*
kg dnia 14.12.2016 21:34 Ocena: Bardzo dobre
Niby o niczym, a jednak fajnie się czyta :D już lubię Twój styl pisania ;) adekwatny do naszych czasów.
Bernierdh dnia 14.12.2016 23:07
@nightwolf
No, chwytliwe jest to hasełko. Gość który je wymyślił dostał pewnie bardzo wysoką premię :)
W życiu nie piłem miętowej, ale colę ordżinal znam. Kiedyś kupiliśmy całą zgrzewkę na sesję rpg, bo jakaś promocja była. Nie zamieniłbym na nią oryginału, ale bez tragedii. W smaku chyba przypominała troche hop colę, ale ta druga ma jakiś posmak od którego mnie mdli :(
Dzięki śliczne za ocenę :) Miło znów cię gościć.

@kg
Pięknie ci dziękuję :)
JaDziekuje dnia 20.12.2016 09:23
Bardzo PRZYJEMNIE płynęło się z myśleniem bohatera. Ciekawe skojarzenia, luźny styl dobrze się czyta. Jest w tym i uśmiech i gorycz. Troszkę szarej rzeczywistości i rzeczywistości bohatera oderwanej od tej "naszej normy"
PODOBA MI SIĘ.
Dzięki.
Pozdrawiam.
Bernierdh dnia 20.12.2016 19:27
Wielkie dzięki :) Pozdrawiam cię serdecznie :)
Ania_Basnik dnia 19.03.2018 10:47 Ocena: Świetne!
Świetna miniatura. Kurcze, chyba muszę częściej chodzić do Biedry w poszukiwaniu nie-straconego czasu. Jest moc!
Bernierdh dnia 19.03.2018 16:03
W Biedrze jest zawsze kupa ludzi, a kupa ludzi to kupa inspiracji ;)
Dziękuję ci ślicznie :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
23/07/2018 00:23
Ekszynie, polecam. dziękuję za poczytanie recenzji. Jedna… »
Zola111
23/07/2018 00:21
AJW, dziękuję Ci bardzo. Pozdrawiam, z. »
BlueRiver
22/07/2018 23:54
Pewnie. :) A więc tak: 'nie rusza' - to tak jak… »
Silvus
22/07/2018 23:26
A odpowiesz mi na moje wątpliwości, Blue? :) »
BlueRiver
22/07/2018 23:08
Dziękuję za pomoc i za budujące słowa :) Pozdrawiam :) »
ajw
22/07/2018 22:29
Wiktorze - masz rację, "spragnione pocierania"… »
Silvus
22/07/2018 22:13
Niech będzie, że prosty, lśniący niby też, ale jednak dla… »
Niczyja
22/07/2018 22:06
al-szamanko , Cieszę się niezmiernie z tak pozytywnego… »
Silvus
22/07/2018 22:00
Ciekawe słowo. "nie rusza" w sensie: nie… »
Lilah
22/07/2018 21:59
Tak pięknie o kobietach, że dech zapiera. Zastanawiam się… »
Wiktor Mazurkiewicz
22/07/2018 21:12
Z wielką przyjemnością przeczytałem. Ale to chyba sztuką… »
Florian Konrad
22/07/2018 21:05
dziękuję- w całości. :) »
AntoniGrycuk
22/07/2018 20:46
Hej, Gdyby to był fragment książki, to ok, ale jak na… »
AntoniGrycuk
22/07/2018 20:38
Przeczytałem, ale nie porwało mnie. Ani cały tekst, ani… »
AntoniGrycuk
22/07/2018 20:20
Hej, No, ja nie chciałbym takiego sufitu, bo każdy byt,… »
ShoutBox
  • Fuksiarz
  • 19/07/2018 07:45
  • Hejka, jak widzicie mój nowy wiersz? Wprowadziłem poprawki, raczej wiedzę, którą nabyłem dzięki podzieleniu się komentatora przy wcześniejszym moim wierszu w komentarzu, dziękuję : )
  • mariaczekanska
  • 18/07/2018 23:26
  • Silvus - dokładnie tak, że przydatne dla czytelnika :)
  • allaska
  • 18/07/2018 22:01
  • dziś poczytałam o niepełnosprawnym dziecku pewnej znanej poetki. straszne myślę sobie... a poetka wysyła mi zdjęcie chorego synka i z uśmiechem pisze: zobacz jaki słodziak, no wzruszające kurka wodna
  • allaska
  • 18/07/2018 21:59
  • pada. i pada. dziś zabawa- dziecka stopa nadepnęła na kretowisko, z kolejnego kretowiska wytrysnęła woda. wzlatywały jeden za drugim w górę wodne wulkany. płonę. dzięki dziecku dotarłam do jądra :)
  • Silvus
  • 18/07/2018 21:53
  • Content-marketingowe? W sensie, przydatne? Będę pisać, jeśli coś mi przyjdzie do głowy. Dziękuję. :) :)
  • mariaczekanska
  • 18/07/2018 20:57
  • Ale fajnie, poradnikowe. Mocno content marketingowe Silvus. Good job. Pisz dalej.
  • Silvus
  • 18/07/2018 19:15
  • Mario, dziękuję. :) Nie nazywałbym tego blogiem, ot, luźne przemyślenia.
  • Silvus
  • 18/07/2018 16:54
  • Chciałbym pochwalić się, że wreszcie udało mi się stworzyć coś jak blog (całość po angielsku): [link] :) Tematyka: głównie programowanie. Zresztą nie wiem, czy jeszcze coś napiszę.
  • Silvus
  • 18/07/2018 02:48
  • @all, no mnie smaku narobiłaś, aczkolwiek nie lubię chyba cukinii, zresztą nie wiem. Co do oszukania, to trudno mi powiedzieć.
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:domki
Wspierają nas