Andrzej Pilipiuk - O robieniu złota - valdens
Dla użytkownika » Warsztaty Andrzeja Pilipiuka » Andrzej Pilipiuk - O robieniu złota
A A A

powrót do
poprzedniej części



Witajcie drodzy kandydaci na grafomanów. W dzisiejszym odcinku zajmiemy się trudnym zagadnieniem - jak pisać, by czytelnik nie był w stanie oderwać się od naszego dzieła.
Zadanie to nie jest przesadnie trudne. Z przesadną skromnością (a pamiętajmy, że przesadna skromność to naturalna cecha każdego prawdziwego grafomana) nadmienię, że moje "dzieła" uchodzą za napisane lekkim piórem. Niniejsza więc garść porad wynikała będzie głównie z mojego doświadczenia.

Po pierwsze pisać należy językiem prostym. Co to oznacza? Czym jest język prosty w odbiorze?

Jeden z moich kumpli odbywający staż redakcji kolorowego pisemka dla blondynek zetknął się z fantastycznym programem komputerowym służącym do upraszczania tekstów. Program ten zaznaczał wszystkie słowa, które nie mieściły się w słowniku standardowym i proponował ich prostsze wersje. Natrafiwszy w artykule na słowo "wykusz" podkreślał je i szukał synonimu zrozumiałego nawet dla idiotów - np. okno.
Czy mamy w ten sposób masakrować nasz tekst? W żadnym wypadku!!! Czym więc jest tekst prosty w odbiorze? Jest to tekst, który można łatwo pochłonąć i przyswoić. Który czyta się bez trudu - a zatem:

1) Unikamy zdań złożonych. Im więcej jest członów tym trudniej zrozumieć treść. Jeśli najeżymy tekst zdaniami wielokrotnie złożonymi, wyjdzie nam fatalny w obiorze bełkot. Ogólnie rzecz biorąc im dłuższe zdania tym gorzej.

2) Starajmy się pisać w miarę możliwości jasno, bez dygresji, bez tworzenia skomplikowanych konstrukcji logicznych, których rozplątanie zabiera czas i kosztuje masę niepotrzebnego wysiłku. Piszmy konkretnie.

3) zastanówmy się 5 razy zanim użyjemy jakiegoś wymyślonego przez siebie neologizmu lub przenośni. Czy to, co piszemy, jest zrozumiałe tylko dla nas, tylko dla naszych kumpli, czy też dla wsjech...

4) to samo tyczy się wstawek w językach obcych - tzw. makaronizmów. Rzucenie słowa czy zdania znanego czytelnikom z licznych filmów nie jest tu poważnym utrudnieniem percepcji. Jeśli wstawimy słowo czytelnikowi nieznane, ale którego znaczenia może się domyślać przez kontekst - nie jest to szczególnie niebezpieczne. Byle nie było ich za gęsto. Jednak już umieszczania łacińskich sentencji długich na trzy linijki, lub fragmentów angielskich piosenek może być śliskie. Nie każdy ma w domu słownik, nie każdy zna język tych kolesi od hamburgerów i coca-coli. Nie każdemu wreszcie będzie się chciało sprawdzać. Jeśli dajemy przypisy zadbajmy, by znalazły się u dołu strony, a nie na końcu. Szanujmy czytelnika, który nas utrzymuje.

5) Problem nazw krajów i nazwisk bohaterów. Jeśli tworzymy krainy własne zadbajmy o to, by ich nazwy, podobnie jak nazwy miast, zaczynały się na różne litery. Słowa najczęściej rozpoznaje się bardziej po układzie graficznym niż czyta po kolei ich literki. Jeśli jeden władca będzie się nazywał Nabuchodonozor, a drugi Cyrus - problemu nie ma. Jeśli jednak jednego nazwiemy Ascharodon, a drugiego Assurbanipal, to czytelnikowi poplącze się wszystko w trymiga. A jeśli mu się poplącze - straci część przyjemności z lektury. Zamiast szybko ślizgać się wzrokiem strona po stronie - będzie pełzł z mozołem zastanawiając się, o którego z bohaterów chodzi.


Generalna uwaga jest taka: podobnie jak przy szukaniu błędów językowych, napisany tekst trzeba koniecznie przeczytać na głos. Wsłuchać się w melodię swoich słów i w razie czego wyciągnąć wnioski.

Mamy oto garść podstawowych wskazówek. Wiemy już z poprzednich lekcji, że w naszym utworze musi być bohater i powinno coś się dziać. Co dalej?

Sprawa jest jednocześnie prosta i skomplikowana. Nasz utwór, obojętne, czy opowiadanie czy powieść, zawierać musi jakąś akcję. Bohaterowie dążą do czegoś przeżywają przygody, walczą z wrogim i przeciwnościami losu.
Zwarty tekst składa się z elementów składowych - czyli scen. Gdy Jules Verne w końcu XIX wieku pisał powieść "Rozbitkowie z Chancellora" stworzył w niej konstrukcję, w której każda następna scena była mocniejsza i bardziej przerażająca niż poprzednia. Bohaterowie płynęli statkiem. Wybuchł pożar. W jego trakcie okazało się, że w ładowni znajduje się kontrabanda - silny materiał wybuchowy. Jakby tego było mało, wybuchł straszliwy sztorm. Wreszcie statek wyrzucony został na bezludną wyspę. Naprawili go i ruszyli w dalszą drogę, ale zaczął tonąć. Zbudowali tratwę. skończyło się jedzenie, okazało się, że nie mają wody - w beczkach był roztwór siarczanu miedzi. Powiesił się ochmistrz. Został zjedzony. Nie było już nic do żarcia. Rzucili losy, kto ma zostać zabity i pożarty przez resztę...

Ciągłe podkręcanie napięcia niestety ma swoją wadę. Czytelnik powoli się przyzwyczaja. Dlatego w kolejnych scenach trzeba uderzać w niego coraz mocniej. To pomaga, ale tylko do pewnego momentu.

Dużo lepszą metodą jest przeplatanie scen dynamicznych - scen w których dużo się dzieje - i scen statycznych. Kończymy rozdział efektownym wybuchem, następny zaczynamy opisem przyrody. Potem, gdy czytelnik z jednej strony jest roztrzęsiony, bo nie wie, co się stało z bohaterami, z drugiej poziom adrenaliny opadł mu przy czytaniu sceny statycznej - znowu wracamy do wydarzeń zapoczątkowanych, lub zakończonych eksplozją.

Same sceny dynamiczne oczywiście nie składają się z samych fajerwerków. Znowu odwołam się do własnej prozy. Mam w powieści "Kuzynki" scenkę bijatyki z dresiarzami...

Zrzuciła szlafroczek i zaczerpnęła miskę wody. Przyjemnie poczuć na nagiej skórze uderzenie wiatru. Zmoczyła włosy i natarła je szamponem. W zimnej wodzie nie chciał się pienić, ale chwila tarcia i detergent zrobi swoje. Spłukała. Wodę wylała do dołka dwa metry od strugi. Szkoda truć rybki chemią. Zanurzyła się w rzeczce. Położyła w wodzie, pozwoliła by ją uniosła. Bliższy kontakt z mułem na dnie uznała za raczej niewskazany. Palce u stóp zaczęły drętwieć. A zatem koniec kąpieli. Wyskoczyła na pomost i starannie roztarła ręcznikiem. Zawiązała go na głowie w węzeł, lodowaty wiatr w połączeniu z mokrymi włosami może być niebezpieczny. Owinęła się w szlafrok i ruszyła do domku. Przyjemnie będzie dla odmiany zanurzyć się w ciepłe wnętrze... I w tym momencie ją dopadli.

Jak widzicie zacząłem od uśpienia czytelnika. Naga dziewczyna bierze kąpiel. Wokoło "okoliczności przyrody". Zasugerowałem chłód i czekające na nią schronienie - zagrałem na archetypach świata zewnętrznego i domu. Czytelnik rozpoznaje schemat - prowadzanie bohaterki od gorszych warunków ku lepszym. Z zimna w ciepło... Już sobie wyobraża, jak dziewczyna zanurza się w chatce i w tym momencie wykonuję woltę...

Czterech osiłków o tępych gębach i mięśniach podhodowanych na sterydach. Wykorzystali krótką chwilę jej zamyślenia. Nie przewidzieli kilku szczegółów... Nie zdążyła sięgnąć po sztylet. Dwaj skoczyli jej na plecy, by przewrócić, wgnieć w trawę, wykręcić ręce. Cios łokciem w tył, w splot słoneczny. Trafiła, chrupnął mostek, co najmniej cztery żebra też poszły. Cios do przodu, drobną pięścią prosto w nalany dresiarski ryj. Chciała trafić tak by zawiasy wyrwanej szczeki uderzyły w węzły chłonne za uszami, jednak żuchwa złamała się od razu. Ech, dzisiejsza młodzież, kości jak z tektury...

Ano rzucili się na nią, mamy więc kawałek bardzo dynamiczny. Całe 9 linijek. Czytelnikowi serce zaczęło mocniej bić, ciekaw jest co dalej - więc stosuję zwolnienie akcji. Wrzucam sobie beztrosko retrospekcję. Zwalniam, aby tym bardziej rozpalić jego ciekawość!

Kiedyś w górach Kaukazu wpadła w ręce gruzińskiego księcia - rozbójnika Ilika... To był prawdziwy twardziel, dopiero czwarty cios powalił go na kolana. A ci, jak z łajna ulepieni.

Czytelnik złapał oddech no to zasuwamy dalej z akcją.

Wyłamywane górne siekacze poraniły jej wierzch dłoni. Trzeci zdążył wykręcić jej przedramię. Szarpnął ostro do góry. Straciła równowagę. Krótki łuk i uderzyła czołem w kolano kolejnego. Aż ją na chwilę zamroczyło. Tymczasem ten najsprytniejszy ciągle trzymał jej nadgarstek. Jego kompan złapał podobnie. Na ułamek sekundy miała przed sobą udo napastnika. Za daleko dla zębów ale chlasnęła go ssawką.

I znowu trzeba dać opisik, który rozbije nam dynamiczną scenę na krótsze i łatwiejsze do przełknięcia kawałki.

Cóż, końska skóra jest grubsza niż ludzka, nawet okryta błyszczącym dresikiem. Ssawka zawsze trafia w najgrubszą żyłę lub tętnicę. Pokrywający ją śluz powoduje błyskawiczne zasklepienie rany, gdy nie jest już potrzebna. Chyba że wyrwie się natychmiast z powrotem. Wtedy w tkance powstaje dziura wielkości mysiej nory.

I wracamy znowu do sceny dynamicznej.

Splunęła z obrzydzeniem ludzką krwią i mięsem.

Tego typu zabawy grożą nam tym, że czytelnik się wkurzy. On chce akcji, akcji, akcji, a my dajemy mu placek, pół na pół mięcha i trocin. A jednak dzięki temu nasz tekst lepiej zapadnie mu w pamięć. Nie da się cały czas wytężać wyobraźni. Nie da się w nieskończoność podkręcać dynamiki na coraz wyższe obroty.

Jeśli tak będzie Wam łatwiej wyobraźcie sobie sinusoidę, lub elektrokardiogram. Fala, to na przemian akcje dynamiczne i statyczne. Każda scena dynamiczna składa się z maleńkich falek - elementów bardziej dynamicznych i przerywników.

Na zakończenie jeszcze jedna uwaga - może najważniejsza z dzisiejszej lekcji. Sceny dynamiczne piszemy krótkimi jednoczłonowymi zdaniami. Po wojskowemu, konkretnie i surowo. To musi się czytać szybko! Natomiast ceny statyczne, opisu przyrody i temu podobne przerywniki, możemy pisać powolutku, rozwlekle, długimi złożonymi zdaniami.
Oto wszystko, co powinniście wiedzieć o robieniu złota.


przejdź do
następnej części

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
valdens · dnia 24.11.2008 14:30 · Czytań: 5465 · Średnia ocena: 3,73 · Komentarzy: 18
Komentarze
al_qubain dnia 24.11.2008 15:41 Ocena: Świetne!
Cytat:
Jeden z moich kumpli odbywający staż redakcji kolorowego pisemka dla blondynek zetknął się z fantastycznym programem komputerowym służącym do upraszczania tekstów.

aż dziw bierze. :yes:

Cytat:
Szanujmy czytelnika, który nas utrzymuje

Amen.:smilewinkgrin:

Tekst świetny!
AnonimowyGrzybiarz dnia 24.11.2008 16:50 Ocena: Świetne!
nic nowego, ale jak napisane :) Super, na prawdę. I fajny motyw, z podpieraniem się własnymi tekstami. Pozdrawiam!
Wiktor Orzel dnia 24.11.2008 21:24 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
2) Starajmy się pisać w miarę możliwości jasno, bez dygresji, bez tworzenia skomplikowanych konstrukcji logicznych, których rozplątanie zabiera czas i kosztuje masę niepotrzebnego wysiłku. Piszmy konkretnie.


Tu nie do końca się zgodzę. Czasami ludzie dostrzegają geniusz właśnie w komplikacji, mnogości dygresji, aluzji itp. Doskonałym przykładem jest Kurt Vonnegut, który pisze trudnym językiem a zyskał sporą popularność. Reszta napisana zgrabnie i czytelnie. Przyda się.

Pozdrawiam.
tentyp dnia 24.11.2008 22:01 Ocena: Dobre
Henry Miler rowniez pisze strasznie ciezkim jezykiem, ja nie jestem jakis srasznie oczytany, nie połknąłem iluś tam słowników no i wyksztalcony tez raczej nie, ale mimo wszystko kocham tworczosc, skomplikowana i trudna pana Milera, więc takze sie z tym nie zgodze. Po prostu nie powinno byc kostycznych zasad w prozie i tyle.. w poezji zreszta tez
al_qubain dnia 25.11.2008 07:56 Ocena: Świetne!
ależ drogie Pany, nie łudźmy się, że któryś z nas dorówna Vonnegutowi lub innemu wielkiemu pisarzowi. Jak już okiełznamy zasady pisania i będziemy się w tej materii czuć niczym ryba w wodzie, wówczas będzie można skierować swoją twórczość na wyższy poziom konstruowania strawnych i przy tym długich i skomplikowanych zdań. :smilewinkgrin:
Samuel Niemirowski dnia 25.11.2008 09:40 Ocena: Świetne!
żałosne.
Jack the Nipper dnia 25.11.2008 10:10 Ocena: Słabe
Ale co konkretnie jest żałosne??
Miladora dnia 25.11.2008 11:25 Ocena: Przeciętne
Mnie nie podoba się początek:
"Witajcie drodzy kandydaci na grafomanów".
Taki protekcjonalizm? (albo kiepski żart?)
To znaczy, że grafomanami dopiero staniemy się po ukończeniu warsztatów pisarskich?
Dziękuję.
Przypuszczam, że większość z nas pisze dla przyjemności pisania, tworzenia czegoś, werbalizowania swoich myśli i uczuć. Potwierdza to fakt, że tak dużo osób przyznaje się, iż pisało dotychczas do szuflady. Naprawdę można nie myśleć o "robieniu kariery", tylko bawić się słowami i cieszyć, że dla paru innych jeszcze portalowych wariatów jest to równie miła zabawa.
Czytanie i słuchanie niezliczonej ilości dobrych rad może czasem przynieść "efekt stonogi" i nie będziemy wiedzieć od czego w ogóle można zacząć. Tego nie wolno, tak nie można pisać, tu musisz użyć innego środka wyrazu, stop - interpunkcja, tak nie możesz postawić kropki, do pana redaktora pisz Panie Redaktorze, nie wolno pisać długich zdań, bo tępy czytelnik się znudzi, bohater musi mówić inaczej... A co z indywidualnym stylem? Z naszą indywidualnością?
Wszystkich do jednego korytka i piszemy cacy?
Dziękuję, właśnie przesiadłam się do innego pociągu.
valdens dnia 25.11.2008 14:33
Cytat:
Mnie nie podoba się początek:
"Witajcie drodzy kandydaci na grafomanów".


Droga Miladoro, gdybyś czytała wcześniejsze części, to już byś była przyzwyczajona :D I generalnie cały Twój komentarz byłby inny. Tak mi się wydaje. Zachęcam do powrotu do przeszłości... I pogadamy w przyszłości.
Miladora dnia 25.11.2008 16:18 Ocena: Przeciętne
Owszem zaglądnęłam już wcześniej, ale mogę jeszcze raz :D
Wiktor Orzel dnia 25.11.2008 21:18 Ocena: Bardzo dobre
Wiadomo, najpierw należy mieć podstawy, żeby potem bawić się umiejętnie stylem. Niektórzy na siłę starają się eskponować swoją mało odkrywczą oryginalność zamiast pisać w sposób prosty. Nie zmienia to faktu, że utwory skomplikowane są potrzebne, a wychodząc z założenia, że nie będzie już drugiego Vonneguta popadamy w skrajność. Indywidualność i własny koncept czasami są dostrzegane :p
milla dnia 26.11.2008 14:57 Ocena: Bardzo dobre
Własnie. Co jest żałosne, Samuelu? bo nie rozumiem. Jak dla mnie garść rad, które naprawdę mogsa się przydac. w dodatku podane łatwo, prostymi zdaniami i poparte przykładami. nie ma to jak przykład. można trafić do największego idioty:). To nie żart. mówię serio.
Usunięty dnia 26.11.2008 15:59 Ocena: Dobre
Khm...
Tytuł cyklu felietonów brzmi: "piszemy bestselera". ;)
Motto felietonów (nie przy kążdym odcinku wrzuciłem): "to nie talent lecz częć szczera produkuje bestselera".;)
Tytuł tego odcinka: "o robieniu złota".;)
I po tym wszystkim ktoś wziął na poważnie słowa "witajcie kandydaci na grafomanów"!? :lol:
Usunięty dnia 26.11.2008 16:00 Ocena: Dobre
a opierałem się na przykładach z własnej prozy żeby nie było potem gadania że to jedynie teoria która nie przełożenia na praktykę.
Miladora dnia 26.11.2008 17:32 Ocena: Przeciętne
Wyjaśniam, że chciałam sprowokować dyskusję :D
I jeżeli jest już ta "przyszłość", o której wspomina Valdens, to mam krótki felieton na mniej więcej podobny temat.
(jeżeli go zamieszczą :rol: )
Pana Andrzeja Pilipiuka przepraszam za ten krótki test (na wytrzymałość). Mój felietonik też jest z przymrużeniem oka ;)
Mam wysłać? :)
valdens dnia 26.11.2008 22:05
Zamieszczą, zamieszczą. :yes: Wysłać.
TomaszObluda dnia 03.12.2008 13:20 Ocena: Bardzo dobre
coraz bardziej podoba mi się ten portal, mam już kogoś kogo nie lubię ;) aż mi się nóż w kieszeni otwiera :)
Tomasz Lippoman dnia 25.07.2009 20:52 Ocena: Świetne!
Dobre rady Wuju.
Adam Wajrak najwyraźniej znał te prawidła. I ma chłopak sukces.
I brawa dla niego
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
RafalSulikovski
19/08/2019 07:10
:) :) :) »
Kushi
18/08/2019 19:30
Wiolinku Czarodzieju, wiesz, że jesteś jednym z nielicznych… »
Kushi
18/08/2019 19:24
Hej Besko... pierwsza zwrotka jak najbardziej na tak,… »
Decand
17/08/2019 23:53
Nuira - błądzić jest rzeczą ludzką. Przy czym chętnie… »
domofon
17/08/2019 20:13
Jola S. , chyba się dzisiaj upiję. Wielkie dzięki Pulsar,… »
Pulsar
17/08/2019 18:12
Dostosuję się. Nie nadam, na nikogo w życiu nie nadałem.… »
Bartek Otremba
17/08/2019 18:10
Niestety nie mogę zmienić tytułowego pytania :) Dodałem… »
pociengiel
17/08/2019 17:56
Ile razy to robiłeś własnym sumptem? Zwykle pozostaję… »
Pulsar
17/08/2019 17:34
Dla mnie rozpiska , czyli wersyfikacja fatalna. źle się… »
Pulsar
17/08/2019 17:27
" Pola " Muńka . Jeśli o tego samego biega… »
Pulsar
17/08/2019 17:18
Dużo tracimy przesypiając różne sytuacje, c później są nie… »
pociengiel
17/08/2019 17:12
Dla mnie Munkiem. »
Pulsar
17/08/2019 17:05
Znowu Pan Bóg w poezji »
Pulsar
17/08/2019 16:56
kim jest Marcin Sztelak? »
JOLA S.
17/08/2019 12:59
Al, na świecie jest dużo religii, proszę Pani. Gdyby była… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:2carolinec2923gg5
Wspierają nas