Strach przed przyszłością. - szybki_pisarz
Proza » Miniatura » Strach przed przyszłością.
A A A

Wstałem jakoś po piątej, nie mogłem dłużej obok niej leżeć. Poczułem wtedy ochotę, by zwiać, więc szybko przyzwyczajałem wzrok do ciemności i na palcach krążyłem po pokoju. Zebrałem swoje rzeczy, założyłem plecak na ramię i wyszedłem po angielsku. Byłem głupcem, lepszej kobiety w życiu nie spotkałem. Czego mi w niej brakowało? Skąd w serduchu taka słabość do wolności? Przecież była wpatrzona we mnie jak w przenajświętszy obrazek. Wtulałem się w jej piersi, głaskałem po włosach. Szeptałem na ucho o pociągającym zapachu nagietkowego kremu. Udawałem? Do dziś tego nie rozumiem.

Pamiętam jej zwiewną sukienkę. Nie chodziła w takich za często. Czerwona, wiązana na plecach, opinała się na jej piersiach, a z tyłu łagodnie opadała na jędrny tyłek. Cholera, ona miała rzadko spotykany gust, taki który łączył surową elegancję, z czymś niepokojąco wyzywającym. Nie jeden mężczyzna nadwyrężył kark przy oglądaniu się za jej kształtami. Mogła mieć każdego, a przychodziła co noc do mnie. Była dziewczęca, chociaż miała wtedy dwadzieścia siedem lat. Uśmiechała się zalotnie, a po każdym namiętnym pocałunku chłodziła policzki zimnymi dłońmi. Jej usta, nie umiałem się im oprzeć. Tamtej nocy były spierzchnięte od wiatru, posmarowała je nagietkowym balsamem, na tłusto. Wracaliśmy z restauracji do naszego pensjonatu. Byłem nabuzowany, bo podczas kolacji flirtowała z kelnerem. Mrugała do niego i udawała zauroczoną. Wiedziałem, że to tylko jej sposób na pobudzenie mnie, ale i tak miałem ochotę przywalić pięścią w bieluśkie zęby przystojniaka. Całą drogę śmiała się ze mnie, całowała po szyi, ale nie miałem na nią ochoty. Te jej flirty z innymi... robiła mi to często, a ja, za każdym wcześniejszym razem reagowałem podobnie. Byłem napalony, szalałem, tłukłem pięścią w ścianę. Nienawidziłem w niej tego - tego czym potrafiła przyciągać do siebie stada palantów. Jej oczy, nie mogłem od nich oderwać spojrzenia. Zielonooka brunetka hipnotyzowała mnie kiedy tylko miała na to ochotę. Czułem jak kręci mi się w głowie po kilku chwilach milczenia, ze wzrokiem zawieszonym na jej źrenicach. Co było ze mną nie tak, że nie potrafiłem tego docenić?

Miałem wtedy wszystko, czego może potrzebować mężczyzna przed trzydziestką. Samochód, mieszkanie z ogrodem, pracę w firmie jej ojca. To było za proste. Elementy układały się w oklepany obrazek na szarej ścianie. Odkąd ją poznałem, to co złe, zmieniało się w najlepsze. Z bezrobotnego łajzy, szlajającego się z łysymi troglodytami po osiedlach, przerodziłem się w spokojnego faceta, takiego z marzeniami i celami. Pozornie. Udawałem tylko, że do czegoś dążę, że poza ucieczką, miałem inne marzenia. W rzeczywistości nie chciałem niczego, oprócz niepewnej przyszłości. Tylko życie na krawędzi miało dla mnie sens, bo co to za życie, kiedy możesz zaplanować kolejny rok?

Po przejściu kilkuset metrów, usiadłem na ławce. Rosa z trawnika, przeniosła się na ciemne buty. Miałem godzinę do pociągu. Chciałem wrócić przed nią do miasta, spakować co moje i wsiąść do byle jakiego wagonu. Wyjąłem kartę z telefonu, złamałem ją i poczułem ulgę. Zasmakowałem wolności? Rosa pojawiła się pod oczami, pociągałem nosem, plułem przed siebie najdalej jak mogłem, biłem pięścią po kolanie i błagałem Boga o znak dający poczucie słusznego działania. Chciałem zobaczyć przyszłość. Dowiedzieć się co mnie czeka, gdy odjadę sam, daleko stamtąd. Po chwili wystraszyłem się, że stracę co mam, ale było za późno. Miałem bilet, plecak na ramieniu i gęsią skórkę po komunikacie, jaki usłyszałem z dworcowego głośnika. Pociąg odwołany. Czyżby to był głos z niebios? Nie, Bóg uznał, że strach stał się moim doradcą. Wiem, że to On odwołał tamten pociąg i wiem, po co to zrobił. Chciał, żebym żałował.

- To nie moja wina, że obdarzyłeś mnie strachliwą duszą! - Krzyknąłem przed siebie, jakby na las. Zdziwiło to kilka osób na peronie, sam byłem zaskoczony, tym co się ze mnie wyrwało. Oszalałem. Wracałem powoli. Nisko trzymałem łeb, który był niby pusty, a jednak pełen czegoś szalenie poplątanego. Po co tam szedłem? Co chciałem jej powiedzieć?

Wlazłem do pokoju pewnie, trzasnąłem drzwiami i rzuciłem plecak na fotel. Siedziała na ziemi, wpół naga, oparta o zimną ścianę. Płakała. Płakaliśmy. To było nasze katharsis. Nie pytała dlaczego, tylko patrzyła inaczej niż zwykle. Przez moment, przez ułamek sekundy sądziłem, że zniszczyłem piękne uczucie, ale ta myśl odeszła chwilę po tym, jak spocona całowała mnie po uchu. Leżeliśmy tak kilka godzin, w milczeniu. Zdawało mi się, że to zajście rozpaliło ją do czerwoności. Byłem pewny, że mogę być spokojny o nasz związek i powtarzałem sobie w głowie, "pora się ustatkować, koniec z samotnymi ucieczkami".

 

Mijały dni. Pracowałem w moim niewielkim biurze. Odbierałem paczki, wystawiałem faktury. Nienawidziłem pracy, nienawidziłem dojrzałości. W przeszłości pragnąłem zostać aktorem, a nie pracowitym krawatem, więc kląłem na siebie, a każdego popołudnia, planowałem ucieczkę, z moją nieziemską brunetką, daleko stamtąd. A ona gasła. Być może jej błysk w oku ginął, bo czuła, że nie jestem stworzony dla niej? Zaczęła dostrzegać moje wady? A może pamiętała o ucieczce? Musiałem ją o to zapytać. Pędziłem do domu. Czułem, że jestem gotowy na jej siwe włosy, zmarszczki i bujany fotel.

Wróciłem z kwiatami i winem. Nikogo nie zastałem. Czekałem do północy. Nie odbierała telefonów. Uciekła? Przecież to ja zawsze uciekałem. Szalałem przed ścianą, a krew kapała z moich dłoni na przedpokojowe panele. Błądziłem po ulicach opętanych deszczem i zasłoniętych mgłą. To była jesień, wietrzna i deszczowa, jak wiele innych jesieni. Były żółte liście, brązowe i te w kałużach na ziemi. Nie płakałem, byłem pełen gniewu. Kipiałem emocjami, przeklinałem los. Gdybym wtedy mógł ją odnaleźć... to co bym zrobił? Prędzej upadłbym do jej kolan, niż podniósł głos. Nie mogła odejść, nie mogła mnie zostawić. Chciałem tylko jej, a tylko jej nie miałem.

Odezwała się po kilku dniach. Nie umiała mówić. Przez dwadzieścia minut powiedzieliśmy do siebie po kilka słów. Słuchaliśmy swoich oddechów przez słuchawki. To była najpiękniejsza rozmowa jaką odbyłem w życiu. W środku krzyczałem, a przez usta potrafiłem tylko wypuszczać bańki mydlane. Nie pamiętam gdzie wtedy byłem, to było bez znaczenia. Liczyła się tylko cisza, z nią.

 

To był ostatni ciepły dzień tamtego roku. Słońce grzało, dzieci krzyczały w pobliskim parku. Nawet gołe drzewa mi nie przeszkadzały, a liście były jakoś właściwie rozłożone na chodnikach. Tam spełniło się moje marzenie o poznaniu przyszłości. Staliśmy na przeciw siebie, na drewnianym moście. Cicha woda spokojnie głaskała brzeg. Ona miała na sobie tę zwiewną, czerwoną sukienkę. Patrzyła na moje mokre ślepia. Wzrok miała jakby urażony, pełen złości pomieszanej z lękiem. Jej głos drżał. Wtedy pierwszy raz poczułem jak mocno ją kocham. Przetarła o plecy spocone dłonie, opuściła głowę i szeptem wyjąkała:

- To koniec.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
szybki_pisarz · dnia 30.01.2017 15:28 · Czytań: 609 · Średnia ocena: 4,33 · Komentarzy: 12
Komentarze
WholeTruth dnia 30.01.2017 19:08
czuję się niesamowicie! z jednej strony widzę siebie - nie planować, nie wiązać się, nie zastanawiać się nad kolejnym krokiem. z drugiej strony zaczynam wierzyć, że i mnie czeka podobne zakończenie.

tekst jest bardzo silny. coś mi powiedział i długo będę kombinować, by znów zaufać swojej "zwiewności".
Bellona dnia 30.01.2017 19:24 Ocena: Świetne!
Nie mogłam się oderwać od opowiadania. Jakie to realne i prawdziwe. Przepychanka uczuć i emocji. Męskość i kobiecość w kołowrotku namiętności. Test miłości który on na końcu nie zrozumiał. Spojrzenie na męska stronę medalu jest wciąż jednak bardzo wąskie, prosiłoby się o więcej :)
szybki_pisarz dnia 30.01.2017 23:00
WholeTruth, dziękuje za każde miłe słowo, ale pamiętaj, że to czytałaś jest jedynie fikcją literacką i nie musi mieć wiele wspólnego z rzeczywistością. Także, jeśli lubisz ucieczki, to uciekaj ile tylko możesz!;) Dzięki serdeczne za bonusy;)

Bellona, to źle tak urwać historię, zostawić bohatera w jego życiu i pozwolić mu załatwić jego sprawy, tak jak sobie tego życzy?;) Miłosne historie idą mi kiepsko, miałem spore wątpliwości jeśli chodzi o ten twór, ale tak już mam, że to co uważam za dobre, nie przypada do gustu czytającym i odwrotnie;) Dzięki serdeczne za wizytę;)
Bellona dnia 30.01.2017 23:12 Ocena: Świetne!
Myślę ze opowiadanie o miłosnej stronie jest dla was mężczyzn ogólnie trudne. Dlatego ja chłepcę jak maly spragniony piesek wodę każde wasze słowo żeby sie więcej o tej waszej tajemniczej męskiej duszy dowiedzieć :)
szybki_pisarz dnia 30.01.2017 23:34
Fakt, jesteśmy mocno skryci, ale w zamian otrzymujemy kobiece zagadki, których nie rozwiążemy nigdy, bo przecież kobiece serce skrywa nieskończenie wiele tajemnic;)
Uznajmy, że wszyscy są skryci, każdy coś udaje, kombinuje, a i tak twierdzi, że żyje pełnią życia. Nigdy nie otwieramy drzwi do końca, bo dawno przestaliśmy być dziećmi, a co innego mówią o nas nasze emocje, które staramy się opanować i dajemy im upust w samotności albo wcale, popadając przez to w kiepskie i niezbyt przyjemne depresyjne stany. Chyba, ale mogę się mylić;)
Bellona dnia 30.01.2017 23:47 Ocena: Świetne!
Nam wszystkim sie już wydaje ze znamy siebie samych bardzo dobrze, a przychodzą momenty gdy okazuje sie ze nie mieliśmy pojęcia ze nami rządzą jakieś mechanizmy, prawa i chemia ktorych sami nie rozumiemy albo z ktorych nie zdajemy sobie sprawy. To twoje opowiadanie wlasnie jest o tym wszystkim, o mechanizmach których nie rozumiemy bo nie wiemy nie tylko jak funkcjonuje pleć przeciwna ale nawet jak my sami. Ja bardzo proszę o więcej takich historii wszystkich panów to jest coś niesamowitego :)
JOLA S. dnia 31.01.2017 08:02 Ocena: Bardzo dobre
Długo zastanawiałam się, czy pisać komentarz do tego tekstu, czy zachować swoje uwagi dla siebie, ale w końcu…
Technicznie bez zarzutu, więc przejdę do fabuły.
Podczas lektury nie sposób uciec od porównań z pierwszą częścią opowiadania, która mnie wciągnęła. Balansowanie na pograniczu realu i ukrytej, strony rzeczywistości było bardzo dobre. Do drugiej części mam zastrzeżenia, a najpoważniejsze z nich, to po co te dopowiedzenia odbierające czytelnikowi możliwość własnej interpretacji. To, co w pierwszej części było subtelne, efektowne, kunsztownie zarysowane, tutaj staje się trochę łopatologiczne.
Zakończenie lekko mnie rozczarowało, To typ wyobraźni, z którą się nie identyfikuję.
Oczywiście są to moje subiektywne odczucia, a nie próba oceny Twojego tekstu. Jestem pewna, że dla kogoś innego, to co dla mnie jest nie ciekawe będzie pasjonujące.

Raz jeszcze chciałabym podkreślić, że technicznie tekst jest świetnie poprowadzony.

Pozdrawiam serdecznie :)

JOLA S.
szybki_pisarz dnia 31.01.2017 21:23
Bellona, miło, że odnajdujesz takie rzeczy w moim tekście:) I widzisz, masz rację, bo sam siebie nie rozumiem zdecydowanie zbyt często, nie wspominając już o rozumieniu płci przeciwnej. Motywujesz do klikania w klawiaturę:)

Jolu S. Osobiście nie widzę różnicy pomiędzy początkiem i końcówką, ale rozumiem doskonale, że dostrzegasz w tym tekście inne rzeczy ode mnie. Jestem zdania, że cały tekst jest mocno średni i dziwią mnie pozytywne komentarze, z których bardzo się cieszę, ale jednak widzę, że co innego pisać jak lubię, a co innego pisać jak lubią inni:) Jak tu odnaleźć złoty środek? Zakończenie powinno rozczarować, bo nie jest szczęśliwe, historia urywa się nagle, a końca nie poznamy nigdy. Tak się zabawiłem!;)

Dzięki serdeczne za pozostawione ślady:)
Abigail dnia 31.01.2017 21:44 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo dobry tekst pod kątem technicznym. Czyta się przysłowiowym jednym tchem. Zanim się obejrzysz już jest koniec. Mnie osobiście zauroczyły emocje, których jest bardzo dużo. Emocje wręcz krzyczą do czytelnika.
Nie podobało mi się na początku to, że uczucia sprowadzały się do erotycznych doznań, że piękno kobiety bardziej opierało się na wizualnych doznaniach aniżeli na uczuciu, duchowym doznaniu.
I ten koniec. Taki trochę nijaki, przewidywalny. To znaczy nie jest zły, bo przecież tak też się mogło zakończyć. Tylko po przeczytaniu całości nabiera się ochoty na jakieś niezwykłe zakończenie, takie z fajerwerkami.
Pozdrawiam
Abigail
szybki_pisarz dnia 02.02.2017 23:38
Abigail, dziękuje za każde miłe słowo o tekście. Mężczyzna staje się zainteresowany kobietą, gdy kobieta pociąga go fizycznie, a co za tym idzie, nie da pominąć się "wizualnych doznań". Myślałem, że dobrze wyważyłem oblicze duchowe i cielesne, ale teraz zastanowię się nad tym kolejny raz. Koniec jest przewidywalny i jest bez fajerwerków, ale często w życiu spodziewamy się nieprawdopodobnych chwil, które okazują się zwyczajne jak stare jeansowe spodnie.
Pozdrawiam:)
Tori_19 dnia 27.02.2017 22:24
Na początku myślałam, że to opowiadanie o sfrustrowanym człowieku, który pod pozornością posiadania wszystkiego, chce swobody życia.
Ku mojemu zaskoczeniu wszystkie te zabiegi służyły opisowi procesu zakochiwania się...
I potrafię to opisać jednym słowem. Niesamowite.
Niesamowite jak człowiek potrafi różnie odbierać bodźce z otoczenia.
Niesamowite jak na różne sposoby interpretuje rzeczywistość.
Cóż. Jest tu najlepiej ukazane to, że dla jednych coś może być błogosławieństwem, a dla drugich przekleństwem.
Pozdrawiam :)
szybki_pisarz dnia 28.02.2017 23:59
Tori,
cieszę się bardzo, że przypadło Ci do gustu i zaskoczyło odrobinę.
dziękuję za wizytę i komentarz:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Decand
17/08/2019 23:53
Nuira - błądzić jest rzeczą ludzką. Przy czym chętnie… »
domofon
17/08/2019 20:13
Jola S. , chyba się dzisiaj upiję. Wielkie dzięki Pulsar,… »
Pulsar
17/08/2019 18:12
Dostosuję się. Nie nadam, na nikogo w życiu nie nadałem.… »
Bartek Otremba
17/08/2019 18:10
Niestety nie mogę zmienić tytułowego pytania :) Dodałem… »
pociengiel
17/08/2019 17:56
Ile razy to robiłeś własnym sumptem? Zwykle pozostaję… »
Pulsar
17/08/2019 17:34
Dla mnie rozpiska , czyli wersyfikacja fatalna. źle się… »
Pulsar
17/08/2019 17:27
" Pola " Muńka . Jeśli o tego samego biega… »
Pulsar
17/08/2019 17:18
Dużo tracimy przesypiając różne sytuacje, c później są nie… »
pociengiel
17/08/2019 17:12
Dla mnie Munkiem. »
Pulsar
17/08/2019 17:05
Znowu Pan Bóg w poezji »
Pulsar
17/08/2019 16:56
kim jest Marcin Sztelak? »
JOLA S.
17/08/2019 12:59
Al, na świecie jest dużo religii, proszę Pani. Gdyby była… »
Dobra Cobra
17/08/2019 12:42
Słodka rzecz, jakże trafnie opisująca rzeczywistość. Choć w… »
al-szamanka
17/08/2019 12:31
Eeech, jestem niepocieszona, wyszło coś dziwnego, a przecież… »
JOLA S.
17/08/2019 11:50
Pierwsza myśl, która przychodzi do głowy. A kim była postać,… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:8oliviae9822eb0
Wspierają nas