Eryk Lim cz. 2. - Aronia23
Proza » Groteska » Eryk Lim cz. 2.
A A A
Od autora: To druga i zarazem ostatnia część opowieści o Eryku Limie. Nieco "odbiega" od nastroju pierwszej części, ale nie powinno to zakłócić odbioru. Zachęcam do czytania i komentowania. A23

 

 Idąc do domu liczyłem dziury w płytach chodnikowych. Na dwustumetrowym odcinku drogi było ich dokładnie dwadzieścia dwie, czyli …

 - Oj, to już prezent dla Arletki, niech kobietka główką popracuje a nie ma tylko ch..e we łbie, zamiennie z kiełbiami.

Szedłem powoli, Fred chyba spał, najwyższa pora. A ja?

Nagle piorun przewiercił mój mózg. Łaskawy był, gdyż dziabnął jeden raz.

– Nie poganiaj, przecież kitruję do chaty już trzy godziny (sto osiemdziesiąt minut). - Powiedziałem głośno.

Ktoś wyjrzał przez okno pobliskiej kamienicy i wrzasnął: - panie tylko bez krzyków. Zamknij facet tę gębę niewyparzoną, noc jest. Ryczysz, jak bawół i jeszcze do tego flancujesz dziewczyny w mini.

Trzask. Okno zamknięto.

- Pełne niezrozumienie, - pomyślałem sobie i cichutko jak myszka, ruszyłem dalej.

Liczyłem gwiazdy na niebie, kratery na Księżycu.

Powtarzałem również dziecięcą wyliczankę.

– Jeden, dwa, trzy, cztery; maszeruje Lim Eryk, a za nim Fixi i Sixi, co się kąpią w proszku Mixi.

 Dlaczego? Nie mam pojęcia.

Płynął czas.

Stanąłem nareszcie przed drzwiami swojego domu. Wszedłem.

Przywitała mnie głucha cisza.

– Już dawno powinienem jej kupić uszy, a nie narażać na taki dyskomfort. – Pomyślałem.

Ciemność a raczej światło też zaniedbałem, później pretensje, że walnąłem łbem o ścianę. Taka kolej rzeczy. I wiem, przecież, o tym.

Usiadłem na podłodze – przepisy BHP zastosowane, czyli: miejsce, w którym się znajdowałem musiało być bezpieczne, czyste i zapewniające przyzwoitość działania.

Na tę chwilę potrzebowałem odpoczynku. Zasnąłem oparty o ścianę, policzywszy wcześniej kalorie „zrzucone” podczas mej wędrówki.

Morfeusz podawał mi wizje. Mój mózg rejestrował różniste obrazy.

Oto chłopiec i dziewczynka wśród czynszówek, biedy i brudu. Zamieniają się nagle w serca o ludzkich kształtach, pozbawionych jednak rąk i nóg. Tylko biją miarowo: bum, bum, bum. Z aorty wyrasta mózg. Drżący z niepokoju. Jego wstrząsy są regularne: drżum, drżum, drżum.

– Tak będzie wyglądał człowiek za kilkaset tysięcy lat. Po co mu dzisiejszy kształt? – mruknął do mnie Sen. Odpowiedz, po co? Skoro maszyny wszystkim się zajmują.

– Ale jak można tak żyć? - zapytałem przerażony.

– Nigdy nie mów nigdy – piskliwym tonem odrzekł mój rozmówca. Kiedy lekarze stwierdzają dziś zgon? – wtedy, gdy przestaje funkcjonować pofalowana kula w głowie i przestaje bić serce, prawda?

– Tak, - odrzekłem zrozpaczony.

– Zmiana jest nieunikniona, – gwizdał dalej Sen.

– A poruszanie się, jedzenie, załatwianie potrzeb fizjologicznych?! – krzyknąłem.

– Bogowie to bogowie, homo sapiens będą Istotami Nadprzyrodzonymi dla maszyn. Przecież one zostały stworzone przez was, prawda?

– No tak…

Obudziła mnie Arletka. Trzymała w dłoni zapaloną latarkę. Przypominała ducha. Słyszałem bicie jej serca, czułem jej przerażenie, słyszałem myśli.

- Co za potwór? - wrzasnęła.

Włączyła światło, zbladła, zaczęła uciekać. Tak, uciekać. Przede mną, swoim mężem.

– Eryku, Eryku, coś wlazło do domu!

Pobiegła na górę, prawdopodobnie w stronę naszej sypialni.

– Już idę, kochanie, może miałaś zły sen? – usłyszałem własny głos.

– Nie, popatrz.

Na schodach, oparty o drewnianą poręcz, stałem… ja, pan Lim.

– O jasny piorun, no tak burza była i znowu wyłażą z nor, zmieniają się w karykatury ludzkie i próbują swoich sztuczek. Manipulują. Wiesz, przecież, Arletko w pidżamce z trzydziestoma pięcioma owieczkami, że oni nic nam nie są w stanie zrobić – to tylko mózgi i serca – odpadki. Wczoraj dwóch takich liczyło nasze dochody w rytmie bum, drżum. Tego tu należy szybko wyeliminować. Popatrz przyczepiła się do jego galaretowatej powierzchni jakaś kartka. Dobrze, lepiej się będzie palił.

– Poczułem niesamowity ból i własny odór. Papier z przepisami BHP już dogasał, płonąłem ja. Nie wydawałem jednak z siebie krzyku, byłem przecież wyłącznie mózgiem oraz sercem, co wyraźnie pogłębiało męki.

Mało to razy mówiłem: - dusi mnie, boli, żonko moja lub też: - głowa dokucza. Ile bym dał za to, aby stanąć na własnych nogach, przytulić Arletkę. O zgrozo – do serca. Nawet mógłbym być uczniem, dostawać słabe oceny. Rozkosz.

Resztkami „mózgowych baterii” myślałem.

- Co się stało? Dlaczego?

I załapałem. Ta błyskawica, piorunem przeniosła mnie w wiek CD* a Fred… spotkał Platona. Zeszliśmy do Jaskini Cieni. Tam niepotrzebne są ubrania, pośpiech, cywilizacja – w moim pojęciu z XXI w.

Wróciłem do korzeni… do domu.

Dreszcz strachu chwilami, potrząsał moją Wszechwiedzą.

Ona podpowiedziała mi pierwsze ludzkie, nie Boskie słowa, które miałem wybełkotać w jakże dalekiej przyszłości. Oto one:

 

Limeryk (pierwszego homo sapiens)

 

Spokojny Eryk żył sobie w Peru,

kochali się z żonką od lat wielu.

Pewnej nocy strzelił piorun

Erykowi został rozum

serce zmieniło się w piołun

 

Koniec.

*CD – cyfra rzymska. Cyfra arabska 400 w. n. e.

 __________________

W zapisie cyfr rzymskich nie istnieją znaki dla liczb większych od 1000, choć można zapisywać większe liczby poprzez zapisanie liczby stukrotnie mniejszej i umieszczenie jej między '| |', np.: |MD| = 1500 * 100 = 150 000

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Aronia23 · dnia 08.02.2017 10:48 · Czytań: 96 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Procesja
22/02/2017 09:07
Coraz ciekawiej się robi, atmosfera gęstnieje, ujawnia się… »
Procesja
21/02/2017 23:53
Jago, nie wiesz nawet jak mi dodałaś skrzydeł swoim… »
mike17
21/02/2017 22:54
Witaj,Jago, pod tym tekstem o ludzkich wyborach :) Nie były… »
Aronia23
21/02/2017 22:50
Dziękuję, Skroplami. Tych znanych postaci tyle wymieniłam,… »
Dobra Cobra
21/02/2017 22:23
Życie w związku przerasta coraz większą ilosc ludzi.… »
faith
21/02/2017 22:18
Witaj, Krzysztofie, z uwagą przeczytałam Twoje opowiadanie… »
Dobra Cobra
21/02/2017 22:11
Prawdziwy menszczyzna zna słowo: nie. euterpe,… »
Jaga
21/02/2017 22:10
Piękny, poetycki i poruszający tekst! Bardzo się wzruszyłam.… »
Dobra Cobra
21/02/2017 22:03
Tylko mogę przyklasnąć, gdy czytam, iż chciałabys stawac na… »
Antabuss
21/02/2017 21:55
dzięki za uwagi i odzew. pozdrawiam ciepło :) »
Jaga
21/02/2017 21:45
Mike, bardzo miło mnie zaskoczyłeś tym, iż pamiętasz mój… »
Gorgiasz
21/02/2017 21:43
al-szamanka, bardzo dziękuję. »
mike17
21/02/2017 21:38
Witaj, Piotrze, w tej krainie dziwnych uczuć :) Nie lubię… »
Pallas
21/02/2017 21:15
Ciekawy teks jak zawsze. Podoba mi się to przeplatanie z… »
Jaga
21/02/2017 21:10
DoCo, mam Cię w ulubionych, więc czytałam, czytam i czytać… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 21/02/2017 22:05
  • Tak, Trawa kultywuje niezwykły rodzaj prozy.
  • Jaga
  • 21/02/2017 21:03
  • Aronio, pozdrów proszę Trawę również ode mnie. Choroba to paskudna sprawa. Po wielu przemyśleniach doszłam do wniosku, że to pozytywnie zakręcony człowiek.
  • mike17
  • 21/02/2017 20:21
  • Królowie w ostatniej odsłonie : [link]
  • Bellona
  • 21/02/2017 13:40
  • Mikus mnie ucieszył ze znów coś napisał, zabieram sie do czytania.
  • Aronia23
  • 21/02/2017 13:19
  • Utiuszo, dziękuję w Jego imieniu. Na pewno będzie Mu miło. Pozdrawiam.
  • Ustiusza
  • 21/02/2017 08:12
  • Przykre to, Aronio. :((( Życz mu ode mnie powrotu do zdrowia.
  • Aronia23
  • 20/02/2017 21:10
  • faith, pytasz o Trawę. Ja nie wiem, co z nim. Ale wiem b. smutną rzecz. Powiem, bo to kolega. Apis Taur - Tomek, jest b. chory. Smutno mi.
  • Aronia23
  • 20/02/2017 20:56
  • [link] A to jest to, co kocham najbardziej. faith. Góry. Dziękuję za piękną piosenkę.
Ostatnio widziani
Gości online:23
Najnowszy:zastepczywroc165