królowa parkietu - Gramofon
Proza » Miniatura » królowa parkietu
A A A

 

 

Krew spływała po nierównej powierzchni chodnika, tworząc kałużę  przy krawężniku. Pojedyncze krople rzucały się na ulicę, rozbryzgując swoje sfery bezpowrotnie. Przechodnie śpieszyli się na opóźnione autobusy, by wrócić do swych domów po ciężkim dniu pracy.
- Błagam, nie umieraj. Nie możesz mnie zostawić – szlochała - będziemy mieli dziecko. Słyszysz? Nie możesz odejść, błagam.
 
 
 
- Świetnie tańczysz.
- Dzięki, ty też nieźle się ruszasz - skłamała.
- Postawić ci drinka?
- Najlepiej od razu dwa – puściła mu oczko.
- Jesteś niesamowita, zaraz przyniosę.
- Dzięki. – Wypiła jeden za drugim, zaraz po tym jak je dostała i skierowała się w stronę wyjścia.
- Gdzie idziesz? – spytał zdezorientowany.
- Do domu.
- Już? Jak to? Myślałem…może cię odprowadzić?
- Wal się zboku – odrzekła i puściła mu latającego całusa.
 
 
 
- Widziałeś tą nową?
- Odradzam. Nie napalaj się.
- Jak to? Co ty gadasz?
- Za młody jesteś.
- Nie jestem jakimś gówniarzem z podstawówki. Mam dwa lata więcej od niej, chyba że nie zdała.
- Moja kuzynka spod miasta chodziła z nią do klasy.
- No i co?
- Kiedyś widziała jak całowała się z jakimś starym kolesiem.
- Może to jej stary był.
- Ta, stary, wepchała mu jęzor w gardło, aż mu gały wyszły. Mówię ci.
- Widziałeś to? Może twojej kuzynce się coś przewidziało. Spójrz na nią. Wygląda tak niewinnie. Okulary, rozciągnięty sweter, kto by w ogóle ją zauważył. Pewnie jest dziewicą.
- Rób co chcesz, ale pamiętaj, że cię ostrzegałem. Myślisz, że czemu się tu przeniosła? Afera się zrobiła, w małym miasteczku, to każdy wszystko wie, a tu jest bardziej anonimowa.
 - Tak, tak.
 
 
 
- Często tu jesteś? Widziałem cię w piątek. Miałaś na sobie czerwoną bluzkę z koronką. Niesamowicie się ruszałaś na parkiecie. Istna królowa tańca, wszyscy patrzyli tylko na ciebie.
Spojrzała na niego znad szklanki, nie wyciągając słomki z ust. Wysiorbała resztki rozpuszczonego lodu i zalotnie zatrzepotała rzęsami.
- Dla mnie whisky, a dla tej młodej damy to samo.
- Wolę wódkę.
- Dla tej pani wódka.
- Czysta, potrójna. – Wypiła całość jednym łykiem, ani trochę się nie skrzywiła.
- Pójdziemy do mnie? Mieszkam niedaleko.
Kątem oka zobaczyła ochroniarza, więc zeskoczyła z krzesła i złapała swojego towarzysza za krawat. Prowadziła go jak na postronku do samego wyjścia.
 
 
 
- Zobacz, to jest chyba ojciec tej dziewczyny.
- Nie wygląda na groźnego.
- Mordercy zawsze udają potulnych i kochających.
- Spójrz na niego. Taki mały, w za dużym płaszczu. Wygląda jakby się bał własnego cienia.
- Dobrze się maskuje.
- Co ty bredzisz? Chodź za nim.
- Chcesz go śledzić? Po co?
- Nie wiem. Chodź.
 
 
 
- Tam jest łazienka, gdybyś potrzebowała, ale nie musisz. Lubię zapach potu.
Podeszła do niego. Spojrzała mu głęboko w oczy, aż poczuł mrowienie w lędźwiach. Zdjęła mu krawat i zawiązała na nadgarstku. Drugi koniec przywiązała do łóżka.
- Lubisz takie zabawy mała? Dobrze – rozochocił się.
Ściągnęła mu spodnie. Paskiem przywiązała drugą rękę.
- Nie tak mocno suko! – syknął niezadowolony.
Zdjęła mu majtki. Mała zakrzywiona fujarka wystrzeliła na światło dzienne jak pękająca struna gitary. Zaśmiała się w duchu i wepchała mu slipy do ust.
- Pieprzony zbok! – napluła w jego zdumioną twarz i wyszła, kręcąc biodrami, żeby wiedział co stracił.
 
 
 
- Jest! Patrz! Macha do niego ręką. Pójdziemy za nimi i będę wiedział gdzie mieszka.
- No i co zrobisz? Będziesz śpiewał serenady pod oknem?
- Czekaj, chyba się kłócą. Trzeba jej pomóc.
- Stój! Nie rób nic głupiego!
 
 
 
- Dowód poproszę.
- Jaki dowód? Po co?
- Wejście od osiemnastego roku życia. Nie wpuszczę cię bez dowodu.
- Byłam tu wczoraj. Zostawiłam dowód w domu.
- To idź po niego i wróć. Inaczej cię nie wpuszczę.
- Potrafię się odwdzięczyć – szepnęła ochroniarzowi do ucha, kładąc dłoń na jego kroczu.
- Spadaj stąd, bo zadzwonię po policje!
Odwróciła się na pięcie i spostrzegła swego ojca.
- Tato! Tato! – Machała energicznie ręką, żeby ją zauważył.
- Czemu nie było cię znowu w szkole. Martwiłem się, że coś ci się stało. Dlaczego milczysz? Nie mam już siły. Nie daję sobie rady. – mówiąc to patrzył na walczące o okruszki gołębie.
- Tato. – Złapała go za rękę.
Podniósł głowę. Chciał jej założyć włosy za ucho, jak miał w zwyczaju robić, gdy chciał jej pokazać, że już się na nią nie gniewa, ale nie zdążył. W chwili kiedy podniósł rękę, otrzymał potężny cios w tył głowy.
 
 
 
- Tato, proszę cię. Wytrzymaj. Zaraz przyjedzie karetka. – Całowała go po zakrwawionej twarzy. Otworzył oczy.
- Jestem przy tobie. Tak jak obiecałam. Pamiętasz? Jak umarła mama, dzień przed moimi szesnastymi urodzinami, przyszłam do ciebie w nocy. Wtuliłam się w twoją pierś. Była mokra od łez. Obudziłeś się i myślałeś, że to mama. Całowałeś mnie po rękach nie mogąc uwierzyć. Wyglądałeś na takiego szczęśliwego. Przestraszyłam się, ale zrozumiałam, że tak musi być. Wtedy obiecałam ci, że nigdy cię nie zostawię i zastąpię mamę. Będziemy razem przeciw wszystkim. Nie możesz tak po prostu umrzeć. Nie dam sobie rady sama z dzieckiem, z naszym dzieckiem.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Gramofon · dnia 10.02.2017 14:54 · Czytań: 314 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 6
Komentarze
viktoria12 dnia 13.02.2017 09:03
Królowa parkietu & Królowa życia - te dwa były moimi faworytami, ale żeś się wplątał w niepotrzebną dyskusję i, jak to typowe dla nerwusa raptusa - poszedł po całości, czyli zrobił na portalu zbyteczną rewoltę. Heh.

Jak wspomniałam powyżej - Królowa parkietu to nasz faworyt. ,, Nasz" - tzn. moich najbliższych też, bo tutaj zaglądają. Miałbyś podium. No, cóż. Heh.
Gramofon dnia 13.02.2017 13:55
Miło mi to słyszeć, opowiadanie poszło na konkurs nie dla wygranej, tylko żeby dotrzeć do większej ilości czytelników. Wiadomo, wygrana czy jakiekolwiek wyższe miejsce byłoby czymś niezmiernie miłym i fajnym, ale wyszło jak wyszło.


Jeszcze raz dziękuję.
euterpe dnia 17.02.2017 14:12 Ocena: Bardzo dobre
Przeszkadzało mi trochę zakończenie. Takie prowadzenie czytelnika za rączkę. Wiem, że w konkursie liczą się słowa i to pewnie z tego powodu takie zagranie. Trochę jednak nienaturalne. Mimo wszystko podoba mi się bardzo pomysł i wykonanie.
Pozdrawiam,
Ewa
Gramofon dnia 17.02.2017 15:53
Zakończenie w sensie fakt, że się okazało, że ma dziecko z własnym ojcem, czy ten dodatek w formie opowiastki jak to córka przyszła do ojca w nocy, a on myślał, że to żona?
euterpe dnia 17.02.2017 18:38 Ocena: Bardzo dobre
Nie chodzi o fakty jakie przedstawiłeś, tylko sposób w jaki to zrobiłeś. W jednej wypowiedzi wszystko się wyjaśniło, chociaż już wcześniej można było przypuszczać, że może chodzić tu o związek kazirodczy.
Cytat:
Ta, stary, we­pcha­ła mu jęzor w gar­dło, aż mu gały wy­szły.

Myślę, że zamiast tej całej wypowiedzi, bardziej naturalne byłoby powiedzenie czegoś takiego jak np. - Tato, nie zostawiaj mnie! Co będzie z naszym dzieckiem?
Coś w tym stylu. Tak myślę, ale to tylko moje zdanie ;)
Pozdrawiam,
Ewa
Gramofon dnia 17.02.2017 18:50
No wyjaśniło się, bo to koniec opowiadania, to się mogło wyjaśnić, nie chciałem zostawiać zbyt dużych niedomówień, żeby czytelnicy tylko na ojcu psy wieszali, bo nic nie jest ani białe ani czarne.

No ja nie wiem co jest naturalne w takich sytuacjach, bo nigdy nie trzymałem za rękę kogoś kto umiera, ale wydaję mi się, że reakcji i słów wypowiadanych w takich chwilach jest tyle ile osobowości.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Vigo
25/04/2017 19:56
Witam, Bardzo dziękuję za tak wysoką ocenę. Cieszę się,… »
Procesja
25/04/2017 18:25
Dziękuję, Werko, to bardzo miłe. Fakt, lubię podpatrywać… »
bosski_diabel
25/04/2017 18:03
Kochani, piękne dzięki za WSZYSTKIE komentarze. Pozdrawiam… »
introwerka
25/04/2017 16:51
Zgadzam się z poprzednikami - bardzo klimatyczny, malowany… »
introwerka
25/04/2017 16:43
Niesamowita jest Twoja zdolność obyczajowej obserwacji :)»
Niczydar
25/04/2017 16:00
Witaj Aronia23 wiersz oparty na moich doświadczeniach,… »
Opheliac
25/04/2017 15:55
Czuć tu zabawę, trochę radości, ale i przemijanie, i ten… »
Carvedilol
25/04/2017 15:54
Witam Bardzo dobry tekst, spodobał mi się na tyle, żeby… »
Maurycy Rubikon
25/04/2017 15:51
Witaj Jolu, Jolu, napisałaś: - i ja Ciebie rozumiem,… »
Carvedilol
25/04/2017 15:49
Świetny tekst! Każdy cielębryta powinien przeczytać i… »
Maurycy Rubikon
25/04/2017 15:45
Witaj Vigo, dziękuję za komentarz, bardzo ładnie… »
JOLA S.
25/04/2017 15:43
Cześć Maurycy, moja pierwsza reakcja na to co przeczytałam… »
Opheliac
25/04/2017 15:42
Kamyczku, dziękuję serdecznie za rozbudowany komentarz i… »
Slavek
25/04/2017 15:40
o tu Tak mi się skojarzyło i wiem, że nie o to Ci… »
mike17
25/04/2017 14:55
Wzruszyłaś mnie, Niczyja, a to nie łatwa rzecz do zrobienia… »
ShoutBox
  • allaska
  • 25/04/2017 18:19
  • "od diabłów", przepraszam
  • allaska
  • 25/04/2017 18:18
  • pozdrowienia Wszystkim i Tobie Bosski Diable :) właśnie jestem po lekturze wiersza:"matka grzeszna do diabłów"
  • mike17
  • 25/04/2017 11:16
  • Kawka z rana jak śmietana, czyli dzień rozpocząć czas :) Pozdruffki znad Wisły :)
  • JOLA S.
  • 25/04/2017 05:44
  • Aronio, Nalko dobrego dnia:)
  • Aronia23
  • 25/04/2017 05:40
  • Grain słaby jesteś w manipulacjach. Serdecznie pozdrawiam
  • Aronia23
  • 25/04/2017 05:37
  • spadam, jeszcze czegoś takiego nie widziałam. Szanty
  • Aronia23
  • 25/04/2017 05:34
  • NO WIEM W TAKIM TOWARZYSTWIE.
Ostatnio widziani
Gości online:47
Najnowszy:Boliekse9x