Brydż cz. 1. - Aronia23
Proza » Inne » Brydż cz. 1.
A A A
Od autora: Zapraszam do czytania dość szalonej opowieści. Ciekawam bardzo Waszego odbioru. A zatem, zapinamy pasy i jazda... po bezdrożach genialnej gry brydż. A23

                                                

- Witam państwa na corocznym Turnieju Brydża Towarzyskiego. Jak wiemy to elitarna gra, tym bardziej zasługują na szacunek nasi zawodnicy. Oto oni: lady Maria Tudor w parze z sir Wilhelmem Tellem oraz hrabina Kentu Katarzyna Howard, której partneruje lord John Seymour. Zwycięska para otrzyma Zamek Kreuzenstein – tak zadecydował nasz władca.

Mistrz Ceremonii zamilkł, czekając aż wszyscy goście, przywitają się ze sobą. Trwało to około godziny.

Dumą pań były nie tylko czarne i czerwone kreacje, ale przede wszystkim mieniące się niesamowicie klejnoty.

Zjawiskowość większości kobiet zaskakiwała, ale uwaga mężczyzn skupiła się na młodziutkiej, niebywale urodziwej Elżbiecie Batory, księżniczce węgierskiej. Była cudem, rajskim ptakiem. Talia osy, piersi nieduże acz jędrne, piękna szyja ozdobiona brylantami o pikowym kształcie. Czerwona suknia podkreślała niebywałą czerń długich, opadających na ramiona, włosów.

Szeptano:

- anioł, dar od Boga, powinniśmy Mu dziękować za możliwość patrzenia na ideał powalający na kolana.

Z jednej strony żaden z mężczyzn nie miał odwagi zbliżyć się do niej, z drugiej wszyscy pragnęli wejść do wnętrza uderzającej piękności.

Kompletna dezorientacja, chaos podporządkowany klasycznej harmonii.

– Wenus z Milo – powiedział przystojny baron Cygański, podchodząc do pikowej damy. Ukłonił się, ona podała mu rękę i rzekła:

- o ktoś wreszcie mnie dostrzegł, jaka ulga.

Patrzących na tę scenę, zaintrygowała zwyczajność zachowania tych dwojga, wyciszając, przy okazji, emocje.

Zapanował ziemski porządek. Można było rozpocząć zawody.

Przy mahoniowym stole zasiedli gracze. Mistrz Ceremonii położył na nim, lekko pozłacane, karty.

Lady Marii przypadło pierwsze rozdanie, jej partner – sir Wilhelm Tell przetasował drugą talię i umieścił ją po swojej prawej stronie obok lewej ręki hrabiny Kentu – kolejnej rozdającej. Ta ją podała do przełożenia swej przeciwniczce.

Wszystko zgodnie z zachowaniem zasad. Powoli przesuwały się wskazówki zegara. Napięcie rosło, ale panowała cisza, na jaką zasługiwał brydż. Respekt dla respektu.

Kiedy każdy z zawodników trzymał w ręku trzynaście kart, madame Tudor rozpoczęła licytację.

Przyglądającym się grze przychodziły na myśl starożytne, rzymskie igrzyska.

Byli podekscytowani, niektórzy szeptali: - ciekawe, kto kogo przebije?

Robiono zakłady, obstawiano majątki.

Taki jest brydż. Potrafi zawładnąć umysłem człowieka, owinąć go wokół palca. Wszystkim wiadomo, że posiada cechy przebiegłej, inteligentnej istoty o niebywałej bezwzględności. Tu nie było miejsca na łzy i błaganie, tu obowiązywały twarde zasady.

Dlatego gra cieszyła się tak wielkim poważaniem, a jej uczestników uznawano za wybrańców opatrzności. Reprezentowali oni elitę elit. Mieli ogromny hart ducha, odwagę i spryt. Potrafili ryzykować, nie wahali się, twarze – maski. Padały słowa: kontra, rekontra. Wybrano atutowy kolor – pik, rozpoczęła się właściwa gra.

Lady Maria i sir Wilhelm dążyli do zrealizowania kontraktu.

To najbardziej ekscytujący moment tej niesamowitej (niektórzy mówili, że z piekła rodem) „zabawy”.

Rozgrywkę prowadziła pani Tudor, jej partner wyłożył swe karty na stół i nie brał udziału w dalszych zmaganiach.

Zgromadzonych opanowała ekstaza.

Damy wachlowały się, chcąc przepędzić nieznośnie stojące powietrze.

Mężczyźni luzowali kołnierze koszul.

Na salę zaczął wkraczać chaos.

Hrabina Kentu powiedziała tylko dwa słowa: - to brydż.

Wszystkich ogarnął spokój. Katarzyna Howard, siedząca po lewej stronie lady Marii, kładzie na stole dowolnie wybraną przez siebie kartę - trójkę kier (tak zwany wist). John Seymour dokłada do koloru pierwszego wyjścia w lewie*. Trzyma w ręku odpowiednią kartę. Policzek mu drży, mimo iż ma mocniejszą pozycję niż przeciwnicy.

Zwycięstwo może być jego oraz Katarzyny – kobiety mającej dar. Na pięćdziesiąt rozdań, wygrywa trzydzieści pięć.

 

_____________________

 

Ale, ale czas przejść do dalszych działań brydżystów. Partia zmierza szybko ku końcowi. Aż nie do wiary, aby cała czwórka graczy miała perfekcyjnie opanowaną, tę trudną oraz wymagającą skupienia „zabawę” Piatnikiem**.

Operujący kartami, układają je według kolorów i starszeństwa.

To ważne. Stopuje nerwy, pomaga w konstruktywnym, przemyślanym działaniu.

Wyćwiczeni gracze są nawet w stanie powiedzieć, jakie figury i blotki mają w ręku ich przeciwnicy. Jednak rzadko korzysta się z tej umiejętności. Najważniejsza jest, oczywiście wygrana – zdobycie maksymalnej liczby punktów podczas robra*

_______________________

 

Zawodnicy byli już nieco zmęczeni, szczególnie Maria Tudor, której przypadły w udziale najbardziej decydujące i dość trudne manewry. Zbladła, położyła głowę i ręce na stole, karty upadły na podłogę.

– Mario, co tobie? – spytał Tell.

– Nic, nic, ale chciałbym się na chwilę położyć. – Odparła kobieta.

Zanim Wilhelm podszedł do swej partnerki, już brał ją na ręce Dorian Grey. Piękny, szarmancki mężczyzna, o bardzo dobrym sercu. Kierowy Kawaler, mówiono o nim. Zasługiwał na to. Zawsze pomagał w trudnych sytuacjach. Był blisko nędzarzy, ale i bogaczy. Jak mu się udawało tak funkcjonować? Tego nikt nie wiedział. Ważne, że istniał, ważne, że stanowił oparcie dla potrzebujących.

Na sali brydżowej zapanował chaos, rozgrywka, oczywiście, została przerwana.

Wszyscy, oprócz barona Cygańskiego i Elżbiety Batory, tłoczyli się przy drzwiach pokoju relaksu, w którym na wygodnej sofie, leżała już lady Tudor.

Jakaś dama podawała jej kryształowy kieliszek napełniony winem. Inna rozcierała dłonie i stopy – były lodowate.

Wiele osób licytowało, czy Maria umrze, czy też przetrwa kryzys, gotowa do podjęcia gry zwanej życiem.

Wkrótce przybył znany w całej okolicy, lekarz – Henry Jeckyll. Zbadał omdlałą, wyprosiwszy wcześniej z pokoju wszystkich ciekawskich.

Mistrz Ceremonii uspokajał zdenerwowanych ludzi.

– Oj, zaraz mi tu będzie dostawała spazmów kolejna kobita. Niedoczekanie. Zorganizuję im potańcówkę.

Poprosił podekscytowanych gości o przejście do komnaty balowej.

Tam już czekała orkiestra.

Rozbrzmiała muzyka Johanna Straussa****.

Parkiet stał się czarno – czerwony. Przywodził na myśl żyjący perski dywan. Piękny widok.

____________________

A w sali obok, mieszali karty – monsieur Cygański i cudna Elżbieta.

Ona z kimś rozmawiała, słuchała rozkazów.

 

 

 

 

 

_____________________

 Objaśnienia:

 *Zamek Kreuzenstein – położony niedaleko Leobendorfu w Dolnej Austrii.

 **Lewa (czasem też wziątka lub sztych) – w grach karcianych typu brydż, wist, tysiąc słowo to oznacza karty leżące na stole po jednej "kolejce”,

 ***Ferd. Piatnik & Söhne, znana jako Piatnik – austriacka firma z Wiednia, znana z produkcji kart do gier oraz kart do wróżenia. Główna siedziba – Wiedeń, Austria. Założyciel: Anton Moser (1824 r.),

 ****rober – wygrana dwóch spośród trzech rozgrywanych partii,

 *****Johann Strauss (syn) – austriacki kompozytor, dyrygent i skrzypek. Rozsławiony przez walce taneczne swojego autorstwa, m.in. „Nad pięknym modrym Dunajem” i operetki pt. „Baron Cygański”. Przedstawiciel tzw. dynastii Straussów.

 

 Cdn.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Aronia23 · dnia 13.02.2017 09:34 · Czytań: 136 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 11
Komentarze
JOLA S. dnia 13.02.2017 12:38
Aronio,
śmiesznie, mniej śmiesznie, mnie się podoba a fragmentami nawet bardzo. :)
Ciekawa jestem, co autorka " wymyśliła" w następnej części, czym jeszcze może zaskoczyć czytelnika? Jakieś głęboko tajone pokłady emocji? Król Kier już się pojawił. Nie wiem czemu mnie to zdziwiło, przecież to żadne zaskoczenie. Brydż jest moją wielka pasją, więc domniemam, że wszystko jest możliwe, gdy karty są w grze.
Oczekuję z niecierpliwością, a tymczasem pozdrawiam cieplutko :)
JOLA S.
Lilah dnia 13.02.2017 15:56
Witaj, Aronio!

Cytat:
Dumą pań nie były tylko czar­ne oraz czer­wo­ne kre­acje


Tu widziałabym taki porządek:

Dumą pań były nie tylko czar­ne oraz czer­wo­ne kre­acje....

Cytat:
Wkrót­ce przy­był znany w całej oko­li­cy, le­karz – Henry Jec­kyll.


A czy dr Jeckyll pokaże swoje drugie oblicze?

Cytat:
... uwaga męż­czyzn sku­pi­ła się na mło­dziut­kiej, nie­by­wa­le uro­dzi­wej Elż­bie­cie Ba­to­ry, księż­nicz­ce wę­gier­skiej. Była cudem, raj­skim pta­kiem.


Ale też najsłynniejszą seryjną morderczynią w historii. Na miejscu panów omijałabym ją z daleka.

Cytat:
Zgro­ma­dzo­nych opa­no­wał jakiś dziw­ny stan – eks­ta­za.


Powyższe zapisałabym tak:
- Zgro­ma­dzo­nych opa­no­wał jakiś dziw­ny stan, coś w rodzaju ekstazy.
lub:
Zgro­ma­dzo­nych opa­no­wała eks­ta­za.

Świetny pomysł (według mnie) na powieść. Przeczytałam z przyjemnością.

Pozdrawiam :)
Aronia23 dnia 13.02.2017 17:30
JOLU i LILA, dziękuję za Wasze komentarze. Miło jest czytać, że opowieść zaciekawiła, choć sądzę, że popełniłam jakiś błąd. Nie jest ona taka, że zapiera dech. Widać dość kiepska jestem w pisarstwie. Jest jeszcze cz. 2. i na tym koniec. Bohaterami, jako takimi mało się zajmuję, tutaj chodzi o grę. Ndałam im tylko znane nazwiska i umiejscowiłam akcję w konkretnym miejscu. Jolu, obym Cię nie rozczarowała 2. cz.
Lila piszesz, że może dobry materiał na książkę? Może i pociągnę dalej, ale trochę w innej konwencji. A E. Batory wiem dość dużo. Historia Austro - Węgier i Rumunii b. bliskie mi są. Jeżeli znajdziesz czas, to przeczytaj moje opowieści o Drakuli, są tu.
Błędy poprawiam, bo rzeczywiście masz rację. Jeszcze raz dziękuję, A 23
JOLA S. dnia 13.02.2017 18:37
Aronio,

nie rezygnuj z siebie i marzeń. Czasem trzeba poczekać, aż się spełnią. Mogę Ci służyć przykładami...
Odwagi dziewczyno i do roboty. Aby wygrać robra trzeba grać..., na razie choćby dziadkiem ;)

Ukłony :)

JOLA S.
Aronia23 dnia 13.02.2017 19:02
Jolu, b. Ci dziękuję, bo jak chyba większość ludzi, mam wątpliwości. B. duże wątpliwości. Czasami taki "nieudacznik" napiszę, że grozą wieje. Ale wystawiam na pokaz ,przynajmniej wiem, jakie błędy popełniam, jeżeli w ogóle jest jakiś odzew. Wiem, grać. A dalsze części zamierzam jednak napisać, tylko trochę to potrwa. A to dzięki Tobie i Lili. Bywajcie, Drogie Damy. Bo obie Jesteście Damami pod każdym względem. Pozdrawiam Jolu. Aż mam łezkę w oku, tak niewiele mi się ostatnio udawało. Lili - Tobie też dziękuję.
Szczepan Gender dnia 14.02.2017 15:28
Fajne. Tyle znamienitych postaci! Bo i Tudor i Batory i Jeckyll i Howard i Seymour! I wszyscy oni razem... Ciekawe mieszanka z brydżem w tle. Niestety nie znam się dobrze na tej grze, więc nie odgadnę co tam ukryłaś w rozdaniach.
Aronia23 dnia 14.02.2017 20:53
Szczepanie, dziękuję za poczytanie. Gra jak gra, tyle, że trochę trudnawa, ale można się zorientować. Z tym, że trzeba parę razy zagrać i popatrzeć, jak inni grają. Pod rozdawaniem niczego nie ukryłam, oni grają tak, jak w życiu się gra - aby wygrać. Pozdrawiam. A23
mike17 dnia 14.02.2017 21:40
To, co tu rzuca się w oczy od razu to jakieś osobliwe, nerwowe, ale zarazem wesołe dość napięcie towarzyszące grze :)
Czuć jakieś spięcia w powietrzu.
Jakieś klimaty jak rodem z "Wielkiego Szu".
Podobnie czarny humor.
Cała gala postaci nie do końca jest mi znana, bowiem nie interesowała mnie nigdy historia poza naszą rodzimą, stąd pewnych królów i królewien po prostu nie znam i tyle.
Ale w brydżu to nie ma znaczenia - tu Witkacy może zagrać z Elvisem.

Napisane ze szwungiem, czyli "się dzieje", bo nie jest monotonnie, a jest z jajcem.
Sam dobór postaci już świadczy o niezłym koncepcie.
Mnie brak tam jeszcze Hansa Klossa, wszystkich szpiegów Bossa!

Śmieszna opowiastka, którą będę śledzić.
Podoba mi się surrealistyczna konwencja i absurdalna fabuła.

Howgh!
Aronia23 dnia 14.02.2017 23:48
miki,Szczepanie dziękuję za wizytę. Tekst pewnie jeszcze rozbuduję i będzie się działo. Na razie napisałam 2 cz. i miałam zakończyć, ale zaczęła mi się ta historia podobać. Już kombinuję, "już za momencik piątek z Pankracym zacznie się kręcić."
Szczepanie masz rację tu gra ma kolosalne znaczenie, a postacie... Przekonamy się na co je stać. Już Aronia23 zaczyna być w trochę lepszej formie. A to dzięki Wam, Panowie. Dobranoc.
stawitzky dnia 19.02.2017 10:04
Poczułem smak cygar, wina i gry karcianej, której kompletnie nie rozumiem. Zbudowałaś dobry klimat, i to w kilku słowach, bo opisu nie ma dużo, i dobrze! Zazwyczaj przy podobnych opowieściach ciężko jest mi przebrnąć przez barwne opisy miejsc i ludzi. Tu jest cyk, cyk, tak jak być powinno.

Bardzo mi się podobało, do teraz mam przed oczami ich suknie, wino, muzykę, stół, wszystko. Bardzo obrazowo.

Pozdrawiam serdecznie, czekając na kolejne części.
Aronia23 dnia 19.02.2017 11:59
Dzień dobry, Panie Stawitzky, dzięki za czytanie i cieszę się, że przypadło do gustu. Że nie znudziło. Kolejne części? No staram się, bo sama jestem ich ciekawa. Dokąd może zaprowadzić Świat Kart. A to Cudowny, acz Niebezpieczny Świat. Trzeba uważać, bo karty są magią, z którą trzeba umieć sobie radzić. Taka prawda, naprawdę. Pozdrawiam A23
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
viktoria12
21/02/2017 17:36
I chociaż z dolnej półki... Zaintrygował mnie tytuł: ,,… »
Aronia23
21/02/2017 16:30
Utiuszo, wiersz przejmujący bardzo i łapiący chwile w… »
mike17
21/02/2017 16:22
Lilu, jakże miło mi czytać Twój koment :) Bardzo dbam o… »
Aronia23
21/02/2017 16:19
Swistaczku, :))) »
swistakos
21/02/2017 16:05
To taka jakby miniatura, więc jest napisane krótko. Może… »
JOLA S.
21/02/2017 15:59
Michale, zgrabnie napisane opko i dobrze się czyta. Właśnie… »
Lilah
21/02/2017 15:42
Mike, znowu mnie zaskoczyłeś swoją kolejną historią o… »
Aronia23
21/02/2017 15:16
Agreolik, ten felieton o sferze marzeń traktuje? Ja , wg… »
mike17
21/02/2017 14:54
Miki, Aniu, bardzo dziękuje za wizytę i konkretny koment :)»
Bellona
21/02/2017 14:39
Miki znów udało ci sie !! Znów nie przegadałeś :) ale za to… »
purpur
21/02/2017 14:36
No jestem, no nie mogłem sobie odmówić przyjemności… »
purpur
21/02/2017 14:23
No spojrzałem w Twój tekst. Przyznaję się bez bicia, że… »
Damroka
21/02/2017 14:22
Cieszę się, że ktoś widzi to podobnie. Cudna Studnia :) Do… »
mike17
21/02/2017 13:38
Dzięki wielkie, Krzysztofie, za dogłębny koment :) To… »
JOLA S.
21/02/2017 13:36
Tak, pokora jest cnotą, nie tylko w pisaniu. ;) Poprawiam… »
ShoutBox
  • Bellona
  • 21/02/2017 13:40
  • Mikus mnie ucieszył ze znów coś napisał, zabieram sie do czytania.
  • Aronia23
  • 21/02/2017 13:19
  • Utiuszo, dziękuję w Jego imieniu. Na pewno będzie Mu miło. Pozdrawiam.
  • Ustiusza
  • 21/02/2017 08:12
  • Przykre to, Aronio. :((( Życz mu ode mnie powrotu do zdrowia.
  • Aronia23
  • 20/02/2017 21:10
  • faith, pytasz o Trawę. Ja nie wiem, co z nim. Ale wiem b. smutną rzecz. Powiem, bo to kolega. Apis Taur - Tomek, jest b. chory. Smutno mi.
  • Aronia23
  • 20/02/2017 20:56
  • [link] A to jest to, co kocham najbardziej. faith. Góry. Dziękuję za piękną piosenkę.
  • Niczyja
  • 20/02/2017 20:28
  • Ja też:) To wszystko zmysły przecież...
  • faith
  • 20/02/2017 20:17
  • Niczyjko, to świetny sposób zapamiętywania, chyba zresztą najskuteczniejszy Ja mam tak jeszcze np. z zapachami. :)
  • Niczyja
  • 20/02/2017 20:12
  • To też piękne:) Ja pamiętam zmysłami... Of Monsters and Men, Birdy, Bjork 'Yoga" i inne Twoje piosenki, które trafiły w moje zapamiętanie:)
  • faith
  • 20/02/2017 19:58
  • No proszę, jak miło słyszeć, że coś zapada w pamięć! :) Ja do niej często wracam. Szczególnie w takie wieczory jak ten. :) Gramofonie, obyś miał rację. ;) [link]
Ostatnio widziani
Gości online:38
Najnowszy:polkertanasa