Kaczka dziwaczka - Antabuss
Proza » Miniatura » Kaczka dziwaczka
A A A

Leżałem w wynajętym pokoju i nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Tak naprawdę, nie chciało mi się robić nic. Patrzyłem na puste ściany, biały sufit ze staroświeckim żyrandolem, na szafki, na których stały krokusy z plastiku. Nie myślałem o niczym szczególnym. Po prostu leżałem. Dobę, drugą, trzecią. Wstawałem jedynie, by się odlać i znów wracałem do łóżka. Jeść też mi się niezbyt chciało.  
W końcu wstałem, znalazłem numer do lekarza i umówiłem się na wizytę.
- Badania wykazują, że wszystko jest w porządku – stwierdził lekarz, przyglądając się karteczce z różnymi wykresami i cyferkami, związanymi z moją krwią, moczem, stanem wnętrzności i tym podobne.
- Powinien pan zacząć uprawiać jakiś sport, może bieganie, teraz to bardzo modne. Mam tu taką ulotkę, proszę.
- Dziękuję.
- Pali pan?
- Okazjonalnie.
- To znaczy?
- Paczka starczy mi na ponad tydzień.
- Sporo tych okazji.
Nie odpowiedziałem.
Lekarz trzymał przez chwilę rentgenowskie zdjęcie moich płuc, po czym odłożył je na biurko.
- Jest pan zdrowy jak byk, ale to nic. Powinien pan rzucić całkowicie palenie. Poza tym, palenie jest niemodne, a palacze śmierdzą. Proszę – wręczył mi kolejną ulotkę na której upiorną czcionką widniał napis „Skończ z paleniem.Nie bądź mordercą. Nie zabijaj siebie i innych”.  
- Może jakiś lek? – zapytałem z nadzieją w głosie.
- Na co?
- Nie wiem, na rozruch.
- Nie będzie chyba pan truł się psychotropami.
- Nic mi się nie chce. Nie odczuwam żadnych przyjemności, nie...
- Umówić pana do psychiatry? – przerwał mi i zaczął wystukiwać coś na klawiaturze komputera.
- Nie wiem – odpowiedziałem zrezygnowany – może poczekamy, może to przejściowe.
- Bardzo możliwe – odparł nie odrywając wzroku od monitora.
Wstałem.
- Cóż, jeśli to wszystko, to do widzenia.
- Tak to wszystko, do widzenia. Następny proszę.
Wracałem parkiem. W plecaku miałem resztki chleba i kilka bułek. Pomyślałem, że miło będzie nakarmić kaczki . Wkrótce dostrzegłem dawną znajomą ze szkolnych lat. Siedziała na ławce i przeglądała jakieś papierki.
- O, kogo ja widzę, kopę lat, co tam, siadaj, chwilka tylko – chwyciła plik papierków leżących na ławce i schowała do wielkiej torebki – cholera, wykończą mnie w tej robocie. No już,opowiadaj co u ciebie .
Usiadłem.
- Powinieneś popracować fizycznie – poleciła mi znajoma – Uwierz, nie ma nic lepszego na tę waszą depresję. Mój to miał. Rąbał drewno przez weekend i mu odeszło.
- Nie wiem czy nazwałbym to depresją, po prostu na nic nie mam ochoty.
- To masz niezłego lenia w dupie. Ja bym tak nie mogła. Muszę coś robić, bo dostaje bakcyla, jak tak leżę i patrzę na ściany.
Opowiadała mi dalej o sobie i swoim życiu, a ja myślałem o kaczkach. Nie mogłem się już ich doczekać. W końcu wstała.
- Mówię tobie, ciężki wysiłek fizyczny i wszystko odchodzi jak ręką odjął. Jeśli chcesz, mogę polecić mojego trenera motywacyjnego. Facet naprawdę łebski – sięgnęła do torebki i wręczyła mi wizytówkę. „Zacznij żyć, czyli co musisz wiedzieć o szczęściu, miłości i karierze.”
- Dzięki.
- Na mnie już czas. Trzymaj się.
Odeszła. Posiedziałem jeszcze chwilę sam, po czym wstałem i poczłapałem w kierunku stawu.
Kaczki pływały na środku. Gdy mnie dostrzegły, zaczęły szybko płynąć w moim kierunku. Rzuciłem pokruszony chleb, a potem bułki. Wszystkie, rzuciły się jak oszalałe. Jedna drugiej wyrywała większe kawałki. Doszło do zwady. Zatrzepotały skrzydła, woda chlapała na wszystkie strony. Nagle zauważyłem jedną samotną kaczkę. Zdawała się nie uczestniczyć w tym całym zamieszaniu. Dryfowała, jakby nigdy nic. Nie interesowały ją bułki, ani ja, ani inne kaczki. A potem popłynęła na środek stawu, wzbiła się w powietrze i zniknęła pośród gęstych, granatowych chmur. Nadciągała burza. 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Antabuss · dnia 13.02.2017 10:21 · Czytań: 211 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 4
Komentarze
Niczyja dnia 18.02.2017 11:42
Ciekawa miniatura:) Też lubię patrzeć na pływająca kaczki...
Aronia23 dnia 20.02.2017 22:39 Ocena: Bardzo dobre
Antabussie, fajna ta Twoja miniatura, tylko smutna. I tyle niedopowiedzeń. Gdzie znaleźć na nie odpowiedzi? Nie wiem czy boh. jest chory, czy zdrowy a lekarz, tak naprawdę, niczego nie wyjaśnia. Ta kaczka - odosobniona, biedna, ale z drugiej strony nie walczy z tłumem, nie lecą z niej pióra, mimo że nie przyszła "do koryta", to ma siłę, czyli w jakiś inny sposób zdobywa jedzenie. Jest samodzielna i WOLNA. Bohater, też, mam nadzieję, nie wejdzie w trybiki wizytówek, leków, spotkań na siłowni, tylko poradzi sobie na swój własny sposób. Trudne, ale do zrobienia, bo tak naprawdę, to z Twego tekstu, można wnioskować, że nikogo nie obchodzi jednostka. Oj, to trudne jest.
Słowo "niemodne" piszemy łącznie. To przymiotnik w stopniu równym , ale już "nie najmodniejsze", oddzielnie.
Agreolik dnia 20.02.2017 23:40
Myślę, że to całkiem zgrabny początek jakiejś powieści. Po przeczytaniu chciałoby się więcej. Takie to ludzkie mieć czasem trochę słabsze dni czy tygodnie, a przeczytanie o kimś innym, że ma podobnie, podnosi na duchu. Dlatego chętnie przeczytałabym o dalszych losach głównego bohatera.

Wychwyciłam kilka błędów:
Cytat:
Poza tym, palenie jest nie modne, a palacze śmierdzą.

niemodne pisze się łącznie

Cytat:
- Nie wiem, na rozruch.

Wydaje mi się, że dobrze byłoby tutaj ze znakiem zapytania na końcu.

Cytat:
Sidziała na ławce i przeglądała jakieś papierki.

Byłoby lepiej papiery lub dokumenty. Papierki brzmi jak po cukierkach.

Cytat:
Muszę coś robić, bo dostaje bakcyla, jak tak leżę i patrzę na ściany.

Z tym bakcylem coś mi tu nie pasuje. Wydaje mi się, że bakcyla można dostać na punkcie czegoś, a nie od nic nierobienia. Może lepiej było by fijoła albo... u nas mówi się też tak brzydko: zajoba.

Cytat:
podpłynęła na środek stawu, wzbiła się w powietrze

Tutaj literówka, powinno być: popłynęła na środek stawu, bo podpłynąć można na brzeg.

I jeszcze uwaga techniczna. Zwracaj uwagę na umieszczanie spacji po znakach interpunkcyjnych, a nie przed nimi, bo w tekście troszkę to kuleje.

Mimo wszystko uważam, że to dobry tekst.
Pozdrawiam
Ągniecha
Antabuss dnia 21.02.2017 21:55
dzięki za uwagi i odzew. pozdrawiam ciepło :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Jacek Podgorski
27/03/2017 23:32
Kiedy wracam do tego tekstu, zawsze nachodzi mnie podobna… »
Jacek Podgorski
27/03/2017 23:31
Niezmiernie mi miło :) »
kamyczek
27/03/2017 23:28
Witaj, byłam już pod tym wierszem, ale „chroniczny brak… »
Zingara
27/03/2017 23:22
gabi dziękuję za miły komentarz :) »
Izabea Bocian
27/03/2017 22:33
Szkoda. »
Izabea Bocian
27/03/2017 22:29
no i gitara. Kupuję wszystko. »
Grain
27/03/2017 21:46
Pomyślę kusicielko. Serdeczne dzięki. »
gabi
27/03/2017 21:42
Ciekawy tekst, ale warto się pokusić o inna… »
gabi
27/03/2017 21:35
Aleksandrze - Zaręczam Ci, że opinie nieraz „brałam na… »
gabi
27/03/2017 21:31
Niezwykle urokliwy i malowniczy wiersz (zwłaszcza druga… »
GregoryJ
27/03/2017 20:32
Witaj ponownie Aronio. Gregory Peck powiadasz. Nie wiem, czy… »
aleksander81
27/03/2017 20:07
Hej, Gabi - jasne, że gdy przypatruję się własnym tworom, to… »
skroplami
27/03/2017 19:03
Alfred Kubin "Po tamtej stronie" w wersji mikro… »
trawa1965
27/03/2017 18:57
Do tego wiersza mam najbardziej krytyczny stosunek ze… »
introwerka
27/03/2017 18:33
Gabi, cieszę się, że zaglądasz, tym bardziej, że wskutek… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 27/03/2017 23:40
  • Głosujcie na wiersze w Zaśrodkowaniu. Jest w czym wybrać, proszę mi wierzyć :)
  • Aronia23
  • 27/03/2017 23:11
  • W tym miejscu, w którym wysiadłam z pocią, aby kupić wsch. marki. Tam była granica, ale nie można było wysiadać. Awantura ,ło, matko. A ja tam pracowałam na polach, zbierałam pory. Sniły się w nocyPA
  • Aronia23
  • 27/03/2017 23:01
  • Marka stała b. wysoko. Pamiętam zarobki mojej mamy 36 tyś. zł. A marka zach. koszt. 4 tyś. Tato mówił, że kiedy zużyło się pastę do oddania było to opak. - zużytej, dopiero mogłeś opakow. n. pasty.
  • Aronia23
  • 27/03/2017 22:51
  • miki, takie określenia? Wszem i wobec! Och, nie. Czyli z butami nie tylko ja miałam problem, to śmieszne było. A kiedyś jechałam pociągiem z Niemiec zach. Miałam bilet tylko do ostatniego miasta zacho
  • mike17
  • 27/03/2017 22:36
  • Miejmy nadzieję, że Albin się solidnie wysrał.
  • Gramofon
  • 27/03/2017 21:07
  • też kiedyś miałem w szkole jeden trampek swój a drugi brata o 3 numery większy :p
  • Aronia23
  • 27/03/2017 18:36
  • [link] No jajca były, buty na kartki. Raz wzięłam do szkoły but mojej siostry a drugi. Były takie same, różniły się numerami. A papieru też nie było. Albin S. Dno
  • mike17
  • 27/03/2017 18:30
  • Widziałem kiedyś foto Albina Siwaka przepasanego papierem toaletowym z napisem - MAM JESZCZE KUPĘ DO ZROBIENIA :)
  • Aronia23
  • 27/03/2017 18:19
  • Ernesto Che Guevara, ten nie żył zbyt długo. Kiedyś śmiano się z środka antykoncepcyjnego. Na ścianie napisać "I ty możesz urodzić Albina Siwaka'a ZARAZ PIOSNKE ZAPODAM.
Ostatnio widziani
Gości online:32
Najnowszy:julittasokolows