Jesteś geniuszem - JOLA S.
Proza » Humoreska » Jesteś geniuszem
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Koszałek - Opałek obudził się o poranku. Chłód zdawał się zgniatać kości. Wysłużona kołderka w muchomorki już nie chroni przed zimnem.Ta noc była koszmarna, pomyślał, zakładając okularki na siny nos. Przez parę minut leżał w milczeniu, aż wreszcie zebrał się w sobie i usiadł w łóżku. Wyciągając szyję, wyjrzał przez niezasłonięte okno. Widok był przygnębiający; żadnego słońca, deszcz ze śniegiem padał po staremu. Warstwa lodu grubą warstwą pokrywała ulice, place i dachy. Nieruchome konary starej sosny, rosnącej na wyciągnięcie ręki, nadal uginały się pod czapą mokrego śniegu. Gdy Koszałek – Opałek przyglądał się drzewu, raptem rozległ się trzask, a w moment później huk. To konar odłamał się od pnia sosny i rąbnął w ziemię. Na twarzy Koszałka pojawił się wyraz niepokoju.

–  Wiosny nie widać, tym razem na dobre utknęła w Londynie. Mądra dziewczyna, po co ma wracać do tej szarzyzny, tu i tak nikt nie rozróżnia kolorów – jęknął, trzęsąc się z zimna.

Marysia wytknęła głowę spomiędzy koców, nie dając po sobie poznać, że coś usłyszała. Omiotła smutnym wzrokiem niewielki zagracony pokój na poddaszu. Z sufitu zwisał kabel z oprawką, ale bez żarówki. Podłogę z surowych desek zakrywało kilka wyświechtanych dywaników. Wszędzie panował drażniący nieład. Wstała i zaczęła z grubsza uprzątać bałagan. Nic nie mówiła, ale była wyraźnie niezadowolona. Jej twarz była blada, niemalże żółtawa. Koszałek - Opałek obserwując żonęzaniepokoił się o nią nie na żarty.

– Jedźmy na święta do Złej Królowej, przynajmniej ogrzejemy się w słońcu Maroka – przemówił afektowanie  zatroskanym głosem.

Marysia z powątpiewaniem spojrzała na męża. Minę miał taką, jakby zjadł coś zepsutego.

– Och, ale za co? Ostatnie pieniądze wydałam wczoraj na zakupy – żachnęła się, gapiąc się na męża.

 Koszałek wzruszył ramionami.

– Nie martw się, kochanie. Śnieżka zapłaci za bilety. Wystarczy, że do niej zadzwonię i sprawa będzie załatwiona – oświadczył stanowczym tonem.

– Z pewnością, ale jesteśmy zbyt dumni, żeby przyjmować jałmużnę. Już o tym zapomniałeś? – odparła z sarkazmem.

Koszałek – Opałek zaniemówił i wybałuszył na żonę oczy.

– Zakładasz, że będzie miała, z czego ci dać? – dodała, ciężko wzdychając.

– Oczywiście, Marysiu. Wyszła za Czarnego Księcia, a tacy śliscy kolesie jak on jeszcze przed trzydziestką dorabiają się milionów.

– Od razu mi lepiej – odparła udobruchana i z radości uszczypnęła męża w tyłek.

Wymiana zdań między małżonkami wygasła. Koszałek - Opałek wygrzebał się z pościeli.

Nie minął jednak kwadrans jak, zajadając miętówki, po cichu uzgadniali, że już następną noc spędzą nad oceanem, w małym różowym domku Złej Królowej. Tylko tyle pozostało jej z dawnego dobytku, ale dobre i to, zamek zlicytowali potem zburzyli nie został kamień na kamieniu. Kaczor Donald dał najwięcej i w jego miejscu wybudował basen dla Złotej Rybki. Dopiął swego. Kariera Złej Królowej zapewne nie skończyłaby się, gdyby wszyscy nie dowiedzieli się, że jest wielką lesbą.

Kiedy Marysia brała z talerza ostatnią miętówkę, Koszałek – Opałek zauważył, że wyładniała. Wybieliła wąsy, zrzuciła nadwagę i zaczęła się lepiej ubierać. Przekłuła uszy od dołu do góry i nosiła włosy długie z przodu i wygolone z tyłu. Wyglądała dość ekstrawagancko jak na swój wiek. Ciągle grała nastolatkę w operze mydlanej. Poprzez swoje relacje z innymi doszła do wniosku, że lepiej być dziwadłem niż słodką panienką, wtedy pokochał ją jeszcze bardziej. Dobre samopoczucie pomogło jej zapomnieć, że jest sierotką. Wspomnienia z młodości okrutnie ją przygnębiały i miały niekorzystny wpływ na ich pożycie małżeńskie.

– Słyszałem, znaleźli w kanale zwłoki Małego Księcia – rzucił bez wstępu. – Powiesił się ze zgryzoty, jego ukochaną Różę zerwał wyznawca islamu. Po co mu była ta pustynia?

W brązowych oczach Marysi pojawił się błysk. Poruszyła wąsikiem jak spłoszona mysz

–Zresztą, nie możemy ponosić odpowiedzialności za wybory życiowe naszych przyjaciół – podsumował.

 Marysia spojrzała na Koszałka z zaciekawieniem. Był blady i ponury, jego uroda nikła z każdym dniem, pod siecią zmarszczek i bruzd. Krył w zanadrzu jakąś opowieść, ale tym razem więcej nic nie powiedział. Nie tego oczekiwała.

– Nie mówiłeś o tym. Żal Małego Księcia – wyszeptała, rzucając skryte spojrzenie.

Koszałek – Opałek zawahał się.

– Opowiem ci później, teraz nie czuję się na siłach – odparł, przybierając jeszcze bardziej ponurą minę.

Marysię opadły niejasne przeczucia, ale zostawiła je dla siebie. Nie lubiła niepowodzeń na żadnym polu, ale w tym momencie poddała się, gdyż nie była zdolna do wyartykułowania czegokolwiek. Nastąpiła chwila ciszy. Nie było słychać nawet ulicznego ruchu, muchy też gdzieś się pochowały. W końcu Marysia niespokojnie poruszyła się.

– Najwyższy czas nakarmić koty – powiedziała beznamiętnie i zniknęła w drzwiach kuchni.

Koszałek - Opałek został sam w pokoju. Otworzył usta i zaintonował ulubioną melodię piosenki "Dzwonki sań." W obliczu tej konsternacji mogę tylko śpiewać, pomyślał strapiony. Ostatnio i tak jest lepiej, próbował się pocieszyć w duchu. – Zacząłem powoli wychodzić z dołka, w który wpadłem latem. Tracę brzuch i siwa broda trochę zgęstniała. Powinienem znaleźć jakąś pracę. Może wrócę do pisarstwa? Zrezygnowałem ze sprzedaży używanych samochodów, potem przerzuciłem się na nieruchomości, zakładając, że połowa Rzeszowa będzie moja. Przed dwoma dniami znalazłem pracę w jakimś start-upie, portalu randkowym. Zaczynam za tydzień. Internet to przyszłość dla wszystkich. Nikomu o tym jeszcze nie mówiłem. Ma wątpliwości, ktoś, by powierzył swoje tajemnice takiemu staremu krasnalowi.  Nikt już nie pamięta czy byłem przyjacielem czy wrogiem...

Zadumę przerwało wyraźne skrzypnięcie drzwi, potem usłyszał szepty i śmiechy na klatce schodowej. Przeczucia go nie myliły. To działo się naprawdę. Pośladki Koszałka – Opałka z emocji pokryły się gęsią skórką. Niewątpliwie, to były stłumione głosy Jasia i Małgosi. Z piersi dziewczyny stojącej na korytarzu co chwilę wydobywał się jęk. Chłopak coś, mówił tak niewyraźnie, że Koszałek Opałek nic nie zrozumiał. Przywarł uchem do ciężko dyszących drzwi, które tłukły się niestrudzenie. Ależ mają kondycję, pomyślał. Czuł się jak w czasie niedzielnego spaceru w palmiarni, gdzie radośnie pieprzyły się kapucynki.

– Te drzwi się zaraz rozlecą – szepnął, cofając się parę kroków, ale nie wyszedł na klatkę schodową.


Chcę oszczędzić sobie zażenowania, przyznał się w duchu. Nazajutrz przykręcę klamkę, dziś tu nic po mnie, dodał. Po długiej minucie powlókł się do sypialni i legł na kanapie, gapiąc się w sufit. Czuł się gruby, samotny i przegrany, niewart powietrza, którym oddychał.

Tymczasem Marysia w kuchni, na kolanach, zbierała odłamki kieliszka, jednego z miliona tych, które tu stłukli, od kiedy wprowadzili się do tej ponurej nory. W jej głowie nie przestawały kłębić się smutne myśli: minęło tyle czasu, a my wciąż robimy  zakupy w sklepie ze starociami. Och, mam tego dość. Dobrze, że już jutro wyjeżdżamy, będę mogła usiąść na plaży i oglądać przez lornetkę wieloryby. Koszałek- Opałek z upływem lat staje się banalny, zwyczajnie tetryczeje i na domiar złego rzadko trzeźwieje.
Inne Krasnale wyemigrowały dawno do Ameryki. Dogadały się z Disneyem. Papa Smerf już nie wie, co robić z kasą, od roku rozbija się Jaguarem. Smerfetka otworzyła wzięta agencję towarzyską na Manhattanie. A mój Koszałek - Opałek? - Jeżeli dostanie tu jakąś kiepsko opłacaną pracę, to i tak jego przyszłością staną się rodzina, kartki świąteczne, zdezelowane Seicento, cudzy domek na plaży, brzuch w średnim wieku, nuda i śmierć. Czterdziestka na karku i zero sukcesów. Nikomu o tym nie powiem, nawet dziecku krzywdzącemu muchy.

 W mieszkaniu panowała kompletna cisza.

Co robić? Ból i beznadzieja! – jęknęła żałośnie, odstawiając miotełkę do kąta.

Nagle w kuble na śmieci, stojącym w rogu dostrzegła wielki rulon białych papierów.

– Przecież go wczoraj opróżniłam – westchnęła.

Zdecydowanie, była tego najzupełniej pewna. Z wrażenia długi wysłużony szlafrok rozchylił się, odsłaniając jędrne uda jak u uroczego różowego aniołka. Wzięła pierwszą z brzegu kartkę do ręki, wlepiła w nią wzrok i uważnie czytała. Niemożliwe, to pismo Koszałka - Opałka. Oko biegało od zdania do zdania. Gdy przeczytała wszystkie strony dostała wypieków, parę razy przełknęła ślinę.

– To jest fascynujące. Jakże mało o nim myślałam, jak płytka była moja wiedza.

Wyobraziła go sobie jak pisze dla niej, siedząc o zmroku w świetle naftowej lampy. Koszałek - Opałek nadal był dla Marysi zagadką. Godzinę później kroczyła po dywanie, w kierunku kanapy.

– Och, kochany, zrobiłeś to!

Koszałek - Opałek słysząc trucht jej grubych kapci, chrząknął. Odkładając gazetę, spojrzał na żonę. O dziwo, nie była zirytowana.

– Co zrobiłem? – Zdezorientowany, machinalnie zapytał.

– Jest świetna! Nie wiem, czemu mnie to zaskoczyło, przecież to oczywiste, że jesteś genialny. Od dawna się tak miotałeś?

Marysia usiadła obok męża i mocno go przytuliła.

– Dziękuję... przepraszam. Nie wiem, o co chodzi? Co się dzieje?

– Mężu, czemu przez tyle lat kryłeś się z tak ogromnym talentem?

Otarła się o Koszałka jak kot, uśmiechając się spod blond rzęs. Twarz jej pokrywał rumieniec. Dopiero teraz Koszałek - Opałek przypomniał sobie, że poprzedniej nocy pisał.

– Żono, to chyba sztuka teatralna! Trzeba jeszcze dokończyć trzeci akt.

Stanęła nad nim okrakiem, zsuwając powoli wytarte jeansy z bioder męża.

– Mam ogromny talent – wycedził. Kryłem się z nim.

– Jesteś geniuszem, kochanie. Dostałeś nowe życie. Robisz błędy ortograficzne, ale to żadne zaskoczenie. Cholera, dzięki Bogu wyszło to na jaw. Witaj nieustraszony rycerzu. Ruszaj do walki.

– Wyszło na jaw – powtórzył, nie wierząc własnym uszom.

Koszałkowi – Opałkowi wydawało mu się, że wynurzył się z mgły: jego duch opuszczał ciało, kłaniał się teatralnie dysząc i rycząc, a publiczność wybuchała owacją. Co za wspaniały dzień – inny, nowy, z żoną siedzącą na nim okrakiem, szepczącą do świeżo uszlachconego penisa, rozgrzewającą go swoim oddechem, mówiącą mu, że… kim jestem? - Geniuszem.

Koszałek – Opałek od lat czuł to w kościach. No dobrze, pomyślał, rozsuwając dłońmi  poły miękkiego szlafroka. Powoli odsłaniając piersi jak kopce kreta. Ona odciągnęła na bok gumkę od stringów i objęła go w sobie.

– Teraz jesteś moim Wielkim Krasnalem, nie ma już Koszałka - Opałka.

Mógł stać się tym, kim chciała. Narastało w nim uczucie, jakby odkrył okno w ciemnym schowku. Zamknął oczy i poruszał się w mroku w stronę tego, co w tej chwili Marysia widziała wyraźnie.

– Teraz ciało przejmuje kontrolę – szepnął.

A ona chciała zaspokoić jego pragnienia. Całując jego powieki, czuła smak przyszłej chwały, rozkoszowała się nią.

– Jesteś hojna Marysiu, niczym opiekun niewidomego – rzekł, nie podnosząc głowy z poduszki.

Na twarzy żony pojawił się uśmiech zadowolenia.

Pod obdrapanym sufitem, pod Sierotką Marysią, może zostać cholernie dobrym dramatopisarzem skazanym na sukces. Co za nieopisana ulga, moje wysiłki zostały nagrodzone, pomyślał  Koszałek – Opałek i odwzajemnił uśmiech żony. 




                                                                             

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JOLA S. · dnia 16.02.2017 09:03 · Czytań: 898 · Średnia ocena: 4,75 · Komentarzy: 11
Komentarze
Dobra Cobra dnia 16.02.2017 11:41 Ocena: Świetne!
No przepiękna opowieść - antybaśń. Od czasu wynalezienia Shreka wielu autorów zaczęło przedstawiać alternatywne dzieje bajkowych bohaterów. Co nie jest, i nie może być żadnycm zarzutem!


JOLU S.


GENIALNE! Warto było się urodzić, drzeć ryja cały pierwszy rok, ukończyć w pocie czoła głupie szkoły, podjąc pracę zawodową i trafić na Portal Pisarski!!! by Cię czytać.


""Zrezygnował ze sprzedaży używanych samochodów, potem przerzucił się na nieruchomości zakładając, że połowa Rzeszowa będzie jego. Przed dwoma dniami znalazł pracę w jakimś start-upie. To portal randkowy. Zaczyna za tydzień. Internet to przyszłość dla wszystkich."" - Przepiękne i mjód na duszę!

"""To były stłumione głosy Jasia i Małgosi. Z piersi dziewczyny stojącej na korytarzu wydobywał się jęk. Chłopak coś, mówił tak niewyraźnie, że Koszałek Opałek nic nie rozumiał. Przywarł do ciężko dyszących drzwi, które tłukły się niestrudzenie. Ależ mają kondycję pomyślał.""" - Kolejna perła! Brawo! Od czytania takich opisów od razu chce się żyć!


""Kariera Złej Królowej zapewne nie skończyłaby się, gdyby wszyscy nie dowiedzieli się, że jest wielką lesbą."" - wydaje się, że powinna to być zaleta, a nie wada. W Hollywood są wytwórnie, które zatrudniają TYLKO homopracowników.



Jesteś geniuszem to przesłodka opowieść o wczesnej starości, braku celu w życiu i staczaniu się w alko. Ileż w życiu mężczyzny może sprawić dobrego mądra i odważna kobieta? Jakichże bodźców dodać, by poczuł się na powrótr cenionym członkiem społeczeństwa.

Płaczę, pisząc te słowa, gdyż to, co opisujesz może stać się prawdą dla każdego. A tu od razu mamy odpowiedź na wszyskie nieszczęścia życia i zły los. Przepiękna opowieść, których potrzeba żyjącym w 21. wieku.

Takich opowiadań i takich Autorów nam trza!



Brawo! Brawo! Brawo! Chapeau bas.


Dobra Cobra


PS. Z wielką radością dodaję Autorkę do moich Ulubionych twórców, a powyższy Utwór do Ulubionych tekstów. C'est la vie!
JOLA S. dnia 16.02.2017 12:17
Zaniemówiłam i jeszcze płonę.

DoCo,

pochwała z Twoich ust, to dla mnie najwyższa nagroda.
"Jesteś najbardziej zwariowaną osóbką, ze wszystkich kobiet" słyszę to często. To część prawdy, bo jak mi powiedzą "Wesołej weny" to stulam uszy po sobie i bez szemrania biorę się do roboty ;)

Wielkie dzięki :) :) :) :) :)

JOLA S.
Dobra Cobra dnia 16.02.2017 12:28 Ocena: Świetne!
Cytat:
"Jesteś najbardziej zwariowaną osóbką, ze wszystkich kobiet" słyszę to często.
Ależ to jest przepiękne określenie! Nie stawaj się mniej zwariowaną, ja Cię proszę!

DoCo
Jaga dnia 16.02.2017 21:21
Zaczęło się tak skromnie - „wysłużona kołderka w muchomorki”, a zakończyło z wielką pompą- „Co za wspaniały poranek – inny, nowy, z żoną siedzącą na nim okrakiem, szepczącą do świeżo uszlachconego penisa, rozgrzewającą go swoim oddechem, mówiącą mu, że… kim jestem? - Geniuszem.”
Cudowna odmiana! :D
Jolu,
genialny pomysł na historię! Tekst napisany z polotem oraz dużą dawką inteligentnego humoru.
Cieszę się, że przyszłam :yes:
Pozdrawiam,
Jaga
JOLA S. dnia 16.02.2017 22:48
Jago,

Serdecznie dziękuję :)
i odpozdrawiam

JOLA S.
Aronia23 dnia 17.02.2017 22:18 Ocena: Świetne!
Jolu, przeczytałam Twą opowieść o geniuszu. Postacie dość dziwne, ale to baśń, śliczna baśń, której rzeczywistość jest nawet nie odwrócona, co "wykrzywiona". Bardzo ciekawym jest zdanie:
"Mógł stać się tym, kim chciała. Narastało w nim uczucie, jakby odkrył okno w ciemnym schowku
Zamknął oczy i poruszał się w mroku w stronę tego, co w tej chwili Marysia widziała
wyraźnie." W ogóle koncepcja, jaką przyjęłaś. Cieszę się, że mogłam Przeczytać kolejne Twoje dzieło. Jest tu dużo ważnych rzeczy: postacie z różnych baśni razem, każda żyje na swój własny sposób. Nawet Zła Królowa jakoś dziwnie nie jest zła. I koniec zaskakujący - Koszałek - Opałek geniuszem. Ale ma fajnie. Pozdrawiam i gratuluję pięknej opowieści. Pozdrawiam
JOLA S. dnia 18.02.2017 08:38
Aronio,

dzięki za cierpliwość do moich tekścików i dzięki za czytanie rzecz jasna.
Już posmarowałam Tobą chleb... Nie chcę Cię z oczu stracić, dobrze o tym wiesz;)

Pozdrawiam cieplutko:)

JOLA S.
stawitzky dnia 18.02.2017 10:38 Ocena: Świetne!
Cytat:
Ostat­nio za­czął wy­cho­dzić z dołka, w który wpadł latem.
, szczypanie męża w tyłek, dużo tego. Naturalne bardzo, mimo groteski wiszącej w powietrzu. Zagmatwane w pięknej całości. Szanuję po stokroć!

Masz to coś! I zaczynam Cię powoli nie lubić! Z zazdrości.
JOLA S. dnia 18.02.2017 10:59
Stawizky,

Nie jestem i nie będę Norwidem! Pozostała mi tylko zdrowa dieta, prawidłowe funkcjonowanie wątroby no i nadwątlona nadzieja, że czasem mi się coś uda. ;)

Dzięki za odwiedziny

Pozdrawiam szczególnie :) :) :)

JOLA S.
GregoryJ dnia 31.03.2017 23:25 Ocena: Bardzo dobre
Jolu
Grzebię jeszcze przed snem za czymś atrakcyjnym dla zmysłów i trafiłem na to. Nie żałuję. Przynajmniej poznam jak się zasypia z rogalem na gębie. Wspaniałe przemieszanie światów. Jednak dostrzegam też małe okrucieństwo z twojej strony. Wikłasz te czyste, skrojone dla dziecięcej wrażliwości postacie w nasze wyrafinowane intrygi dorosłych. No i żeby tak uśmiercić Małego Księcia - skandal! Cały czas puszczam oko oczywiście, bo to wszystko chyba sedno całego uroku. Ogólny pomysł fajny, poszczególne gagi także. Gdybym miał się czegoś czepić… Mogłabyś jeszcze doszlifować styl, konstrukcję zdań, aby było gładsze w czytaniu. Trochę za dużo zbędnych słów w poszczególnych wypowiedziach. Można by oszczędniej, bez straty dla treści. Takie moje subiektywne wrażenia.
Najwyższych ocen z zasady nie daję, aby ktoś czasem nie pomyślał o przechodzeniu na pisarską emeryturę
Pozdrawiam i dzięki za dobrą zabawę.
Grześ
JOLA S. dnia 01.04.2017 09:15
GregoryJ,

dziękuję za komentarz. To duża satysfakcja dla autora, jeżeli czytelnik znajduje w czytanej lekturze coś dla siebie. Nie ważne, czy zatrzyma „to” na dłużej, czy to tylko chwilowe pochylenie się nad tekstem, fragmentem, zdaniem… istotne, że się zdarzyło.

Pozdrawiam cieplutko :)

JOLA S.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
AntoniGrycuk
22/04/2018 12:27
Sorry za literówkę w nicku. Moje niedopatrzenie. Pozdrawiam »
Darcon
22/04/2018 12:10
Jestem Darcon, nie mam nic wspólnego z siłami ciemności. ;)»
AntoniGrycuk
22/04/2018 11:44
Dziękuję Ci, Darkonie, za opinię. Na swoją obronę powiem, że… »
Ania_Basnik
22/04/2018 11:31
Bardzo ciekawie w tym odcinku!Troszkę na początku zatrzymały… »
Ania_Basnik
22/04/2018 11:04
Podoba mi się Twój wiersz. Tytułem nawiązujesz do słynnego… »
Darcon
22/04/2018 10:49
Widzisz, Antoni, to jest całkiem dobre, naprawdę. Możliwe,… »
clockworklukis
22/04/2018 10:39
Dziękuję za komentarze, miło, że wstępujecie i czytacie.… »
Darcon
22/04/2018 10:25
Bardzo, bardzo, GoldKate. Zadziwiająco dużo informacji… »
Alen Dagam
22/04/2018 01:39
Utwór został wybrany przez komisję do umieszczenia na… »
pociengiel
22/04/2018 01:38
Kiedyś bym to skusrsywił. Teraz unikam podobnych zapożyczeń.… »
Alen Dagam
22/04/2018 01:29
Utwór został wybrany przez komisję do umieszczenia na… »
Alen Dagam
22/04/2018 01:16
Utwór został wybrany przez komisję do umieszczenia na… »
Alen Dagam
22/04/2018 01:06
Utwór został wybrany przez komisję do umieszczenia na… »
Alen Dagam
22/04/2018 00:48
Utwór został wybrany przez komisję do umieszczenia na… »
Alen Dagam
22/04/2018 00:35
Utwór został wybrany przez komisję do umieszczenia na… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 18/04/2018 00:24
  • jak tam ramy nowego Zaśrodkowania? Podobają się?
  • introwerka
  • 17/04/2018 11:24
  • Mój nick to introwerka ;)
  • Szysza
  • 17/04/2018 11:21
  • introwertka, dziękuję bardzo.
  • introwerka
  • 17/04/2018 11:08
  • Szyszo, wchodzisz w panel "Moje artykuły" pod napisem "Witaj [Twój nick]" po prawej stronie, tam przy każdym artykule masz opcje " Edytuj / Usuń".
  • Szysza
  • 17/04/2018 10:40
  • kochani jak usuwa się zamieszczony tekst?
  • Zola111
  • 16/04/2018 23:33
  • jskslg - nie! Pojedyncze frazy, zazwyczaj pointę, jednak całych własnych wierszy - nie. Innych autorów - owszem, i to wiele.
  • jskslg
  • 16/04/2018 22:32
  • pamiętacie na pamięć wasze teksty?
  • ajw
  • 16/04/2018 14:03
  • Rzeczywiście, brzmi prawie jak Jaromir :)
Ostatnio widziani
Gości online:18
Najnowszy:Wilkowyjej72sd
Wspierają nas