Powłoka - szybki_pisarz
Proza » Miniatura » Powłoka
A A A

Jestem Olaf, znam się na komputerach, samochodach i stosuję system w dużym lotku, kiedyś wygram. Lubię gotować, oglądać filmy spod koca i nałogowo upijać się kawą. Pracuję niedaleko od mojego mieszkanka, nawet nie muszę miesięcznego kupować. Jestem sprzedawcą w sklepie ogólnospożywczym, w którym czasem mam zmianę z Urszulą. Jest młodsza ode mnie i zna się na egzotycznych owocach, podobno wszystkich spróbowała w życiu. Cudnie płyną po jej brodzie soki z mango i brzoskwiń. Kto wie, może kiedyś zaproszę ją na kawę do drogiej restauracji? Po ciężkiej pracy wracam do domu z torbą zakupów, przyrządzam kolację i zasypiam ze szklanką wody w dłoni.

Budzę się w nocy, a wtedy staję się kimś innym niż na co dzień. Zakładam płaszcz po dziadku, jego kaszkiet i kręcę nosem podobnie do niego. Wychodzę na spacer, szukam powodów do życia. Nie unikam wtedy spojrzeń, nie wstydzę się za swoją brodę, pewnie stąpam po chodniku przed siebie. Nasłuchuję rzeki, ptaków i głębokich oddechów z sypialni sąsiadów. Warczę na samotne psy szwendające się po okolicy, straszę koty i chwytam ogony podle śmierdzących szczurów. Rzucam nimi o ściany kamienic, a one zaczynają tworzyć z budynkiem jedność, zatapiając się między zakurzonymi cegłami. Wspinam się na dachy i rozmyślam ze szczytów, jak bardzo nienawidzę własnego podwórka i kałuż po deszczu. Wydeptuję nowe ścieżki, starannie stawiam stopy na źdźbłach upapranych błotem, tłukę kamieniem sprawne żarówki latarni i krzyczę:

- brudasy, jak możecie żyć w takim świecie, hę? - ale osiedle milczy, światła w oknach gasną albo były zgaszone od dawna. Trzeźwieje i wracam do siebie z nieprzytomnym wzrokiem, zawieszonym między krawężnikiem a jezdnią.

Jestem Olaf, wychodzę rano do pracy, mijam klnącego na świat dozorcę, który zamiata szkło przed klatką. Przebijam się łokciami w tłumie obok pasów. Gubię drugie śniadanie przez pośpiech, a siniaki na piszczelach nie pozwalają o sobie zapomnieć. W sklepie już jest Urszula, udaje że mnie nie widzi, trudno, spróbuję jeszcze raz, dziś w nocy. Do mojej głowy dostały się urojenia, obłęd, troska o wygładzenie nierówności na betonowej posadzce magazynu. Jestem Olaf, tak wiem kim jestem, jestem szaleńcem, skrywanym pod powłoką z codziennych obowiązków i normalności.

Teraz dopiero jestem, w znoszonym płaszczu i skórzanych rękawiczkach. Kaszkiet przylega do łysiejącego czubka głowy. Zabieram ze sobą nóż, dwa noże i zapasowe sznurowadło. Schody, parking, park, rzeka, przerwa na zabawę nożem. Wycieram rękawem ławkę, ostrzem dłubię na drewnie: U + O nieskończoność. Kręcę nosem, wyczuwam w okolicy ludzi z psami, szukają mnie, wiedzą, że nocą próbuje opuścić moje osiedle. Nadchodzą, ale nie spodziewają się, że świetnie poruszam się po dachach. Widzę już okno Uli, mojej jedynej, nadal ma włączone światło, może wie, że dziś nadejdę, by zabrać od niej co moje. Uśmiecham się tajemniczo, przecieram z czoła pot i liczę dachówki wokół siebie, nienawidzę mojego podwórka, dozorcy i psów. Zabiję dozorce, a później ucieknę, ale dokąd? Nie znam świata, znam jedynie małą makówkę, która wybuchnie za moment jak popcorn w mikrofalówce. Dudnią dudy, skąd tutaj Szkoci? Nadchodzę Urszulo.

Czarna myśl wydobyta z morskich głębin, oparta o brudną ścianę sztaluga. Dłonie na zmianę dotykające przedpokojowej lamperii i odległa niegdyś historia, tocząca się po grząskim gruncie. Pociąg donikąd ukryty pod ogromną plandeką. Sznurowadło opięte na gładkiej szyi, szeptem wpajane wyrazy do zimnego ucha.

- Jestem przy tobie, nie musisz obawiać się, że zaśpisz rano do pracy. Razem spóźnimy się jutro, za rok i milion lat. Bądź cicho...

 

Jestem Olaf, zaspałem do pracy. Bolą mnie plecy, mam zakrwawione dłonie od środka. Lekko roztrzęsiony zakładam buty, ale trwa to dłużej niż zwykle, bo nie mam w jednym z butów sznurówki. Wybieram inną, niebieską do brązowych butów i wchodzę do sklepu. Urszula ubrana w golf, macha do mnie i wskazuję na dostawę marakui. Wiem jakie soki będą spływały po jej brodzie, gdy będziemy jeść drugie śniadanie. Uśmiecham się do siebie przed lustrem, mam dużo energii, wyssałem ją podczas snu, z ciała nieziemskiej kobiety.

W czasie przerwy słucham rozmowy klientek ubranych na biało:

- Słyszałaś? Znowu jeden z pacjentów próbował dostać się dachem na blok żeński.

- Ciekawe który to?

- Przyznać się, który chodził po dachu w nocy?!

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
szybki_pisarz · dnia 16.02.2017 10:08 · Czytań: 414 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 10
Komentarze
Dobra Cobra dnia 16.02.2017 17:36
szybki_pisarzu,


Cytat:
młodszą ode mnie i znającą się na egzotycznych owocach, wszystkich spróbowała w życiu.
coś styl nie za bardzo.

Cytat:
Cudnie płyną po jej brodzie, soki z mango i brzoskwiń, może kiedyś zaproszę ją na kawę, do drogiej restauracji.
Cholerny problem z przecinkami. Szukaj sensów w zdaniach. Może tak byłoby lepiej: Cudnie płyną po jej brodzie soki z mango i brzoskwiń, może kiedyś zaproszę ją na kawę do drogiej restauracji.


Cytat:
Po ciężkiej pracy wracam do domu z torbą zakupów, przyrządzam kolację i zasypiam ze szklanką wody w dłoni.
Czyli rozumiem, że bohater jest notorycznie mokry, bo ta woda co noc wylewa się na niego, co prostą drogą może doprowadzić do zapleśnienia łózka!

Cytat:
Budzę się w nocy, a wtedy staję się kimś innym niż na co dzień.
Wiadomo: jestem mokry na wylot ;)

Cytat:
straszę koty i chwytam ogony, podle śmierdzących, szczurów.
straszę koty i chwytam ogony podle śmierdzących szczurów. Morderca zwierząt! Nie przysporzy Ci to wielbicieli ani wielbicielek.

Cytat:
- brudasy, jak możecie żyć w takim świecie, hę? - ale osiedle
- Brudasy, jak możecie żyć w takim świecie, hę? - Ale osiedle

Cytat:
Trzeźwieje i wracam do siebie, ze wzrokiem nieprzytomnym, zawieszonym między krawężnikiem, a jezdnią.
Trzeźwieję i wracam do siebie, ze wzrokiem nieprzytomnym, zawieszonym między krawężnikiem a jezdnią. Jakiś dziwny styl z tą końcówką...

Cytat:
Jestem Olaf, tak wiem kim jestem, jestem szaleńcem, skrywanym pod powłoką z codziennych obowiązków i normalności.
Każdy z nas - mniej czy więcej - jest wariatem.

Cytat:
Widzę już okno Uli, mojej jedynej, nadal ma włączone światło, może wie, że dziś nadejdę, by zabrać od niej co moje.
o, qrwa!



I tak został wariatem ;(. Szkoda.


Generalnie jest okey, ale wiele już napisano w tej sprawie i temat absolutnie nie jest świeży, a rzekłbym, że oklepany. Albowiem od Lotu nad kukułczym gniazdem minęły już całe dekady.


Męczą krótkie zdania, wystrzelane jedno po drugim, jak trzystrzałowe serie komandosów. A tu jest proza, w której człek chciałby się rozsmakować. Albowiem pisanie jest zabawą ze słowem, a nie jego mordowaniem.


Pozdrawiam uprzejmie,

DoCo
szybki_pisarz dnia 16.02.2017 18:32
Droga Dobra Cobro!
Krytyka interpunkcji i składni uzasadniona. Przecinki w tym tekście pojawiały się tam gdzie miały ochotę, nie zapanowałem nad nimi. Tekst dodałem za szybko, bo dopiero teraz widzę ile w nim niedociągnięć. Olaf jest notorycznie mokry, szklanka z wodą niekoniecznie musi być szklanką z wodą, podobnie jak klientki w sklepie niekoniecznie były zwykłymi kobietami z osiedla Olafa. Coś tam widocznie przegapiłaś, bo takich nielogicznych aspektów jest jeszcze kilka:)
Styl mój to osobny temat, jest jaki jest. Nick zobowiązuje, żyję z nadzieją, że moje teksty będzie czytało się szybko, stąd krótkie zdania i wiele myśli bohatera. Nie zamierzam zmieniać stylu, bo krótkie zdania dają mi największą frajdę! I są dla mnie zabawą ze słowem, a nie jego mordowaniem:)
Jeśli możesz to wyjaw mi jeszcze sekret, tego "o, qrwa!" pod cytowanym zdaniem, bo trudno mi zrozumieć zakamuflowany i krótki przekaz.
Temat oklepany, zjedzony, przetrawiony, wydalony i zjadany ponownie. Zgadzam się, ale taki zarzut można napisać pod zdecydowaną większością tekstów, nie tylko tych z tego portalu:)
Dziękuje za poczytanie i wskazane błędy. Już biorę się za edycję.
Pozdrawiam.
oldakowski2013 dnia 16.02.2017 19:18
szybki-pisarz. Nie będę oceniał twojego utworu, ale pragnę coś dodać do twojego komentarza. Wiesz, podoba mi się to, że nie masz zamiaru zmieniać swojego stylu pisania. Każdy z nas piszący tutaj ma jakiś swój styl, w którym czuje się dobrze, pisanie czegoś na siłę i pod dyktando jakiegoś idola nie zawsze wychodzi nam na zdrowie. Ja piszę tak jak umiem i jak mi odpowiada styl w którym się dobrze czuję, to nie zamierzam go zmieniać, zresztą u mnie to już jest na to za póżno. Może dla młodszych tak. Pozdrawiam.
szybki_pisarz dnia 16.02.2017 19:26
Dzięki, za zrozumienie. Warto zostawać przy swoim i nie dać sobie wmówić, że idziemy w złą stronę, ważne, że w ogóle idziemy, bo niektórzy już usiedli.
Dobra Cobra dnia 16.02.2017 21:29
Cieszy Twoja zdecydowana obrona swojego tekstu. Widać mocno w niego wierzysz. Jak widzisz jego odbiór może być różny i z tym trzeba się pogodzic pisząc i publikując. Nie wiem, co chcesz osiągnąć przez tworzenie. Czy wydaje Ci się, że jestes tak dobry, iz nie ma co słuchać innych? Nie mówię tu o stylu, a o zainteresowaniu potencjalnego czytającego swoimi dziełami.

A o, qrwa oznacza ni mnie ni więcej tylko moją reakcję na cytowane zdanie.


Życzę powodzenia w pisaniu i wymyslaniu pięknych historii. Jakby udało się zdjąc jeszcze trochę młodzienczej buty i żadufania - byłoby wspaniale.


Pozdrawiam,

DoCo
szybki_pisarz dnia 16.02.2017 21:51
Dobra Cobra,

Nie wiem gdzie odczytałaś, że jestem zadufany w sobie albo, że czuję się tak dobry, że nic nie muszę zmieniać? Niestety muszę zmienić dużo w pisaniu, ale zachowam styl, który spokojnie sobie wyrabiam:)
Jednak zazdroszczę przenikliwości i wyciągania z tekstów takich wniosków, ale to pewnie zasługa nieprzeciętnej wyobraźni, która pozwala Ci pisać niebanalne i nietuzinkowe historie, które napisane są stylem odpowiadającym każdemu Twojemu czytelnikowi:)

Moja młodzieńcza buta i zadufanie objawia się zapewne w chęci zachowania swojej drogi, wybacz, nie posłucham rady mądrej kobiety, która stanęła na mojej drodze i wskazuje mi właściwszy kierunek.

Pozdrawiam!

O, qrwa! Przypomniał mi się cytat pewnego listonosza:
"Fundamentalnym złem jest tracenie życia na słuchanie innych"
Jaga dnia 16.02.2017 22:10
Ten tekst coś w sobie ma. Nie pozostawia mnie obojętną, choć nie ma w nim nic zaskakującego. Jest za to strach, iż wielu niepoczytalnych żyje obok nas. W sąsiednim bloku, niestety nie w zamkniętym;-)
Styl jest trochę męczący, ale prze owo rozedrganie mam wrażenie, iż narrator gubi oddech, jest niespokojny, jakby gdzieś się spieszył, biegł i nie mógł znaleźć wyjścia. Mnie przekonuje.
Sznurowadło i potem golf Urszuli, owoce, które ściekają jej po twarzy, dudy w makówce...
Jest samotność, strach i piękne, choć przerażające marzenia wariata:”- Jestem przy tobie, nie musisz obawiać się, że zaśpisz rano do pracy. Razem spóźnimy się jutro, za rok i milion lat. Bądź cicho...”
Ja się boję.

To opowiadanie pozostawia wiele do życzenia pod względem interpunkcyjnym.
Mimo wszystko nie jest złe!

Pozdrawiam,
Jaga
szybki_pisarz dnia 16.02.2017 22:30
Jago,
narrator zgubił się w tekście, wysypał z kieszeni zbyt dużo przecinków, oblał kartkę przeźroczystym alkoholem i uznał, że mu wyszło. Następnego dnia obudził się i zmienił zdanie:)
Zauważyłem, że soki spływające po brodzie Uli przykuły uwagę, więc nie trudno się dziwić, że szalony Olaf oraz narrator trochę się w tym tekście pogubili:)
Miło, że udało Ci się znaleźć w tekście niepoczytalnych żyjących wokół nas, bo gdybym miał doszukiwać się czegoś co zawiera ten tekst, to skupiłbym się na tym właśnie.
Dzięki serdeczne za wizytę.
Pozdrawiam:)
Jaga dnia 17.02.2017 09:04
Widzę, że humorek dopisuje ;) Tym razem Autor wylał chyba na siebie za dużo samokrytycyzmu.
Pozdrawiam :)
J.
szybki_pisarz dnia 17.02.2017 12:45
Humor u szaleńców to podstawa:)
Nadmiar samokrytycyzmu na zmianę z zadufaniem i tutaj zapewne jest problem, popadam ze skrajności w skrajność, ale poszukiwania złotego środka trwają nieprzerwanie od ładnych paru lat:)
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
JaDziekuje
21/08/2017 01:55
Dobre pisanie, ale chyba za mało, żeby się wczuć. Skojarzyło… »
Infernus
21/08/2017 00:42
Lady, po Twoim tekście mam nie lada zagwozdki. Co było… »
damian wrotycz
21/08/2017 00:32
ee tam nie znasz się :D dziękuje, kocham, miętoszę… »
damian wrotycz
21/08/2017 00:29
dziękuje, kocham, miętoszę pozdrawiam czochram :p ps… »
GreenTeaFan
21/08/2017 00:20
Dziękuję za zainteresowanie Silvus. W zasadzie dobrze… »
JaDziekuje
21/08/2017 00:19
Siema... Na Brzeskiej znajomy ma"Pyzy flaki… »
Silvus
21/08/2017 00:14
Ja tu widzę chęć czegoś, ale brak możliwości w… »
wiktoria
20/08/2017 23:59
Ghost-writer, fatalna wersyfikacja i wiele powtarzających… »
Zola111
20/08/2017 23:19
Lilu, ma, ma. Dziękuję pięknie. Sereczności i buziaki,… »
Dobra Cobra
20/08/2017 23:18
Ależ kto wie lepiej od Ciebie, jaka jest ta Agnieszka i co… »
wiktoria
20/08/2017 23:14
Aleś Amerykę odkrył Domofonie. Nic nie może być takie samo… »
Dobra Cobra
20/08/2017 23:14
Pokrzepiasz mą duszę pisząc, że Karoline to twarda sztuka.… »
Lilah
20/08/2017 23:07
Ma charakterek ta Marianna, ma. Ale może to i dobrze, bo… »
damian wrotycz
20/08/2017 22:51
to może tak ? nie patrz mi w oko gdy zasnę na amen… »
Brudnopis
20/08/2017 22:48
Dobrze wiedzieć. :) »
ShoutBox
  • JaDziekuje
  • 21/08/2017 02:02
  • Każdemu należy się uznanie, jeśli swoją pracę wykonuje z sercem.
  • Infernus
  • 21/08/2017 01:27
  • Dlatego należy się szczere uznanie dla tych, którzy robią to z sercem..
  • chawendyk
  • 21/08/2017 01:01
  • a wiesz ile śmierci można uniknąć dzięki profilaktyce? odpowiem. większości.
  • Infernus
  • 20/08/2017 23:50
  • Zawsze byłem pełen podziwu dla tego typu zawodów..
  • chawendyk
  • 20/08/2017 23:44
  • no i oczywiście "trzymania głowy w słoikach" nie trzeba brać dosłownie:) ale każdy zawód ma swoje detale
  • chawendyk
  • 20/08/2017 23:39
  • a jeśli ma drugą specjalizację ?
  • Infernus
  • 20/08/2017 23:24
  • To mój lekarz trzyma głowy w słoikach? :p
  • chawendyk
  • 20/08/2017 23:04
  • dlaczego, popatrz:) tak wyglądają po części te sprawy:)
  • Infernus
  • 20/08/2017 21:38
  • Maru, spoko nuta można się nieco zrelaksować, ale klip... za bardzo medyczny :)
  • chawendyk
  • 20/08/2017 21:17
  • Maru, a byłeś w realu w takich miejscach z tego linka? Mi się zdarzyło. Nie polecam
Ostatnio widziani
Gości online:39
Najnowszy:PayHeed
Wspierają nas