Urodziny Buźki - Swietlana Bielicienko
Proza » Dla dzieci i młodzieży » Urodziny Buźki
A A A

Mitia miał kotkę – Buźkę. Zwierzę było trójkolorowe w paski i miało inteligentną, piękną mordkę. Mitia kochał Buźkę. Jednak pewnego dnia ulubiony kot zawiódł swojego pana.
Chłopiec planował pójść na urodziny przyjaciółki. Przygotował dla niej laurkę z okazji jej święta. Prezent zostawił na stole, a sam poszedł się umyć. Nagle, jak spod ziemi, na stole pojawiła się Buźka. Kotka położyła się wprost na prezencie. W efekcie, różyczka wykonana z delikatnej bibuły całkowicie się podarła, aromatyczne ziarna kawy, które były naklejone na dziele i służyły za ramkę – zniszczyły się, a sama laurka była pognieciona, podrapana i cała w kociej sierści. Kiedy Mitia to zobaczył, ze złością bęcnął Buźkę po plecach. Innym słowem – dał jej lanie. Trzeba przyznać, że lanie było całkiem mocne. Ręka chłopca chodzącego do szóstej klasy była duża, zręczna i silna. Buźka zasyczała, popatrzyła na Mitię obrażonym oraz pełnym niezadowolenia wzrokiem i odeszła w milczeniu. Mitia podbiegł do stołu i popatrzył na całkowicie zniszczoną laurkę. Co robić? Chłopiec zdecydował przygotować nową różyczkę i nakleić ją na inny kartonik. Z ziaren kawy (których już więcej nie było) musiał zrezygnować. Jednak przydały się cekiny, które już dawno bez większego zastosowania leżały w szufladzie. Chłopcy raczej nie używają takich rzeczy, a dla laurki były jak znalazł.
Nowa laurka nie była ani trochę gorsza od starej. Wręcz przeciwnie, wykonanie było bardziej logiczne. Przecież na początku Mitia połączył projekt dwóch laurek w jedną: ziarna kawy były przeznaczone dla narysowanej filiżanki, nad którą unosiła się aromatyczna para, natomiast dla wykonania różyczki były potrzebne kolorowe i błyszczące cekiny. Przynajmniej tak było napisane w książeczce, z której Mitia wziął szblon laurki. Niemniej jednak za pierwszym razem chłopiec zdecydował, że nie będzie korzystać z szablonu, a połączy różyczkę z ziarnami kawy.
Nowy prezent był już gotowy i starannie schowany do plecaka. Mitia poszedł na przyjęcie. Wróciwszy do domu był pod wrażeniem pięknego wieczoru i od razu poszedł spać. Nawet nie przypomniał sobie o Buźce.
Rankiem, Mitia ze zdziwieniem zauważył, że Buźka go unika. Kotka nie wchodziła do pokoju chłopca, nie łasiła się, nie kładła się mu na kolana i nie mruczała, jak to zazwyczaj bywało, a jedynie – sycząc z niezadowoleniem, dumnie i uparcie przechodziła obok niego przez długi, słabo oświetlony przedpokój. Mitia nie pamiętał i dlatego też nie rozumiał co się dzieje. Niemniej nie mógł tego nie zauważyć. Jego kochana przyjaciółka, jego miła Buźka, którą chłopiec jeszcze jako małego kociaka, karmił mlekiem z łyżeczki, niespodziewanie go odrzuciła, odwróciła się od niego. Dlaczego tak się stało? Może trzeba zapytać mamę?
Mitia poszedł do kuchni. Mama akurat karmiła Buźkę. Kotka za jednym zamachem zjadła dużą porcję świeżo ugotowanej ryby, po czym najedzona i zadowolona położyła się na taborecie. Mitia przeszedł obok niej, a zwierzę nawet nie ruszyło uchem.
Następnego dnia Mitia próbował wołać Buźkę do siebie, kawałkiem kiełbaski zwabiał ją do swojego pokoju. Buźka nie skusiła się na ten przysmak, chociaż była głodna. Jedno było pewne – kotka obraziła się na chłopca! Tylko dlaczego? Mitia szukał w swojej pamięci odpowiedzi na to pytanie, aż wreszcie przypomniał sobie to niefortunne lanie, którym tak hojnie i niesprawiedliwie obdarzył swojego pupila. Trzeba było szybko naprawić tę sytuację.
W kuchni siedziała mama i Buźka. A dokładniej, mama siedziała przed stołem, a Buźka leżała na ulubionym taborecie. Mitia wszedł do kuchni, a kotka nawet nie mrugnęła okiem. Była jak królowa, która zwycięsko leżała na swoim królewskim tronie. Jej carska osoba nikogo i nic nie zauważała wokół. Jednakże kiedy mama delikatnie ją pogłaskała, Buźka nie miała nic przeciwko.
– Leż, leż, Buźka – powiedziała mama.
– Tak jest! – pomyślał Mitia – zaraz mama wszystko zrozumie. Chłopcu oczywiście było wstyd powiedzieć mamie prawdę, ale nic nie mógł na to poradzić. Mitia spróbował pogłaskać Buźkę i, o dziwo, kotka cierpliwie zniosła tę niemiłą, w ich aktualnej sytuacji, procedurę. Dlatego też mama nic nie zauważyła.
– Och, spryciula – pomyślał Mitia. Chłopiec oczywiście ucieszył się, że Buźka go nie wydała – przecież za takie zachowanie Mitia miałby nieprzyjemności od mamy. Teraz chłopiec powinien nie tylko przeprosić swojego pupila za spowodowany przez złość ból, ale i podziękować mu za gest dobrej woli. Mitia myślał, myślał, aż wreszcie wymyślił.
– Mamo, mamo – z niecierpliwieniem zawołał chłopiec.
– Co się stało? O co chodzi? – mama pośpiesznie wbiegła do pokoju.
– Nic takiego. Po prostu coś wymyśliłem – powiedział Mitia. – A może będziemy obchodzić urodziny Buźki?!
Faktycznie. Jak niesprawiedliwie ludzie postępują ze swoimi zwierzętami! Sami corocznie obchodzą urodziny, dostają prezenty, a dla swoich kotków, piesków, chomików, świnek morskich, żółwi i węży boa nie robią nic – ani przyjęcia z pysznościami, ani prezentów, ani gości, ani świątecznej atmosfery! Jak to dobrze, że winny Mitia wpadł na tak oryginalny i niewątpliwie dobry pomysł!
– Ale kto o niej pamięta? – powiedziała mama.
– O niej? – ze zdziwieniem zapytał Mitia.
– O dokładnej dacie urodzenia – odpowiedziała mama.
Rzeczywiście, kto pamięta te kocie, czy psie daty urodzin?
– Co z tego, przecież może być niedokładna. Spróbujemy policzyć i sami wybierzemy datę! – energicznie zaproponował Mitia.
– To całkiem dobry pomysł! – ucieszyła się mama.
W taki sposób wybrali datę urodzenia Buźki i już niedługo kotka obchodziła swój roczek:
– Cóż, Buźka, to twoje pierwsze urodziny – oficjalnie rozpoczął Mitia.
– Buźka, składamy ci najszczersze życzenia! – kontynuowała mama.
– Życzymy ci ciepła, komfortu i zawsze dobrego humoru – Mitia przejął pałeczkę od mamy.
– Na kolację przygotowaliśmy dla ciebie krewetki w kremowym sosie! – powiedziała mama, po czym dodała – Krewetki są malutkie, ale bardzo, bardzo dobre. Pamiętaj – te malutkie są najlepsze!
– Pierwszy prezent będzie ode mnie – zabawka – powiedział Mitia. – A drugi prezent jest od nas z mamą – legowisko. Buźka, będziesz teraz miała swoje ciepłe i wygodne łóżeczko! – stwierdził chłopiec.
– Buźka, pozwól, że pocałuję cię w policzek – poprosiła mama, po czym cmoknęła wzruszoną kotkę.
– I ja – Mitia, patrząc pytająco na Buźkę, poprosił ją o zgodę. Kotka kiwnęła głową, a następnie chłopiec utopił ją w swoich ramionach.
Od tego dnia w całej dzielnicy zapanowała nowa tradycja – wszyscy wybierają daty urodzin swoich pupili i, oczywiście hucznie je świętują. Niemal co tydzień ktoś obchodzi urodziny: z tortem, herbatą i prezentami dla zwierząt. A pupilom, och, rajskie życie się zaczęło! Cóż, to raczej nie życie, a ciepłe, świeże mleko...

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Swietlana Bielicienko · dnia 17.02.2017 10:06 · Czytań: 441 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 1
Inne artykuły tego autora:
  • Brak
Komentarze
mike17 dnia 17.02.2017 13:39 Ocena: Bardzo dobre
Piękne w całej swej bezpretensjonalnej krasie :)
Z przyjemnością czytam takie opowiadania, gdzie bohaterami są zwierzęta, i gdzie ukazana jest miłość człowieka do zwierzaka - to coś, na co nie ma nazwy.

Niby prosta historyjka, a cieszy.
Jest urocza, bo opowiedziana językiem prostym i adekwatnym do tematu.
I uniwersalna, bo dzieci nie raz potrafią przylać swemu pupilowi, a potem się dziwią, że ten się pogniewał.
Ale nigdy nie trwa to długo - zwierzęta nie mają w sobie podłych ludzkich cech takich jak zawziętość czy pamiętliwość.

Przyjemne kino familijne :)
Czytało się naprawdę z przyjemnością :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
braparb
19/01/2018 08:55
Treść wiersza jest dla mnie w pełni hermetyczna. Ale to nie… »
Jacek Londyn
19/01/2018 08:51
W trzech czasach (przeszłym, teraźniejszym i przyszłym) Hela… »
aintone
19/01/2018 03:07
zapraszam do komentowania »
Tomek i Agatka
19/01/2018 02:59
Tu śpiący smok... uśmiecham się przez sen, i wcale nic, a… »
stawitzky
19/01/2018 02:46
Dziękuję za przeczytanie. »
Miladora
19/01/2018 01:46
Gdyby usunąć "śpij", powstałaby większa… »
Tomek i Agatka
19/01/2018 00:24
Tak Milu, zalogowanie to żaden problem oczywiście, jednak… »
skroplami
19/01/2018 00:22
Zazdroszczę "purpurowi", wydrukował sobie :(.… »
Miladora
18/01/2018 23:57
Kamysiu - jak dla mnie, to ten wierszyk skończył się za… »
Miladora
18/01/2018 23:47
Jak miło, Wiolinku, że się zjawiłeś po tak długiej… »
Miladora
18/01/2018 23:42
Byłam ciekawa, Figielku, czy ktoś zwróci uwagę na cytaty.… »
Figiel
18/01/2018 23:21
Dzięki, Darconie za komentarz. W pewnym sensie potwierdzasz… »
Dobra Cobra
18/01/2018 23:12
Rożnie Wena daje: raz krótko, raz dłużej. Najważniejsze, aby… »
Dobra Cobra
18/01/2018 23:04
Też myślę, że wersje do słuchania to fantastyczna sprawa… »
Miladora
18/01/2018 22:55
Z tego, co wiem, utrudnienie to wyszło z przyczyn… »
ShoutBox
  • Tomek i Agatka
  • 19/01/2018 00:05
  • Dzięki Milu, już czytam, przywołałaś mnie tą informacją w shoutboxie. Smoczy podwójny buziak na Dobrą Noc :* :*
  • Miladora
  • 18/01/2018 22:56
  • Smoki - masz odpowiedź pod kołysanką. :)
  • kamyczek
  • 18/01/2018 18:54
  • I dla Ciebie, Agnieszko :) :)
  • mike17
  • 18/01/2018 15:01
  • Jarek, masz już wydawcę, teraz czas znaleźć sobie reżysera :)
  • trawa1965
  • 18/01/2018 10:52
  • Jasne. Rome was not built in a day.
  • Silvus
  • 18/01/2018 03:13
  • @Trawo, poczekaj, aż więcej ludzi pozna Twoją twórczość. :)
  • trawa1965
  • 18/01/2018 02:24
  • Jestem szczęśliwy, że tyle osób mnie kibicuje. A może następnym krokiem będzie ekranizacja tego utworu? Wiara przenosi góry!
Ostatnio widziani
Gości online:18
Najnowszy:lozeczkaiezl
Wspierają nas