Brydź cz. 2. - Aronia23
Proza » Inne » Brydź cz. 2.
A A A
Od autora: Zapraszam do czytania tajemniczej opowieści o grze... Warto poznać jej treść. A23

                                                  

Dochodziła północ, lady Maria nie była jeszcze gotowa do kontynuowania gry.

Postanowiono więc, że drzwi sali karcianej zostaną zamknięte na klucz i zapieczętowane., w obecności świadków.

Goście trochę szemrali, że jak to?

Że nigdy nic takiego nie miało wcześniej miejsca!.

Że lady Maria powinna mieć następczynię!

Mistrz Ceremonii został wezwany do właściciela zamku Kreuzenstein Joachima von Steina. Obaj ustalili, iż posunięcia, jakie zostały poczynione w tak trudnej sytuacji były najbardziej odpowiednie.

Gra miała być kontynuowana pojutrze, natomiast w tak zwanym międzyczasie,  goście mogli brać udział w zwiedzaniu średniowiecznej budowli, poznawaniu jej historii i opowieści, o duchach, wampirach oraz niecnych występkach niektórych właścicieli.

Pływano ozdobnymi łodziami po stworzonej dwieście lat temu rzece – Elli, zachwycano się okolicą a w wieczorami tańczono, flirtowano.

Czas mijał szybko. Lady Maria doszła do zdrowia i gra mogła być już kontynuowana.

Przy świadkach mistrz ceremonii otworzył ciężkie, dębowe drzwi pokoju karcianego. W towarzystwie księcia von Steina, sprawdził czy wszystko jest porządku.

Według niego tak było. Tu należy zauważyć, że obaj mężczyźni mieli do siebie bezgraniczne zaufanie.

Przerwana partia brydża „ożyła”.

Figury i numery na poszczególnych częściach talii, wydawały się tańczyć. W uszach ludzi brzmiała muzyka, to ona prowadziła licytujących, decydowała o odpowiednich posunięciach.

Pani Tudor okazała się być najlepsza w tym rozdaniu. Wilhelm Tell doskonale uzupełniał swą partnerkę. Uspokajał odpowiednimi gestami, uśmiechem i poprawnym zapisem.

Wszystko szło według zasad brydża – genialnej gry, narzucającej niespotykany porządek.

Jednak mąż Marii – nieciekawie wyglądający mały człowieczek, zaczął czuć wewnętrzny niepokój. Coś hamowało pozytywne posunięcia graczy.

Oczy wszystkich rozgrywających stały się rozbiegane. Na czoła wystąpił pot. Cała czwórka była zdenerwowana.

Do Mistrza Ceremonii powoli zaczęły docierać pewne fakty.

Przerażenie odebrało mu mowę. Dlaczego?

Bo ktoś śmiał zburzyć brydżowy ład.

Gra, którą prowadzili  Katarzyna, Dorian, Maria i Wilhelm nie przebiegała według uczciwych, dawno ustalonych zasad.

W takich warunkach cel rozgrywki, czyli zrealizowanie (ugranie) wylicytowanego kontraktu, stał się nieosiągalny.

Jeszcze nikt z obecnych na sali nigdy nie był świadkiem takiego obrotu spraw.

Niemożliwe stawało się możliwe - coś blokowało ostre kontry, odkładanie lew.

Karty stały wrogie, biła z nich ignorancja i zawziętość.

Panna Howard wstała od stołu, ale nadal trzymała w wypielęgnowanej dłoni swoje piatniki.

Podeszła, dostojnym krokiem, do sir Johna.

Sytuacja w jego trzynastce przyprawić mogła o ból głowy.

– Trzeba przerwać tę farsę. Nie będziemy narażać się na śmieszność i kpiny ze strony martwych, w końcu, obrazków. – Powiedziała, ostrym głosem.

– Co tu się w ogóle dzieje? – zapytał właściciel zamku Kreuzenstein.

Był uznanym znawcą wszystkich odmian gier w karty, pasjansów i wróżenia.

– Wkradł się w partię tarot. – Roześmiała się dźwięcznie Elżbieta Batory. – Ma większą moc niż zwykły towarzyski brydż.

– Kim ty jesteś, o pani? – zapytał kobiety Dorian Grey.

– Tym, kim ty się staniesz, kawalerze już wkrótce, - odpowiedziała Węgierka.

Czystym złem, odorem, zapachem, niszczącym tworzeniem i… oczywiście obiektem pożądania.

– Prawda baronie? Nie bez powodu Johann napisał swoją operetkę.

Cygański milczał, ale jego usta wykrzywił złośliwy (taki czartowski, uśmiech).

– Oj wy naiwni! – krzyknęła Batory. – Dla udawanych spazmów jakiejś damulki, zawiesiliście brydża…

- Ja naprawdę źle się poczułam, - próbowała się bronić Maria Tudor.

– Czyżby? – mruknęła z przekąsem podstępna piękność. Patrząc na przeszłość twego rodu, głęboko w to wątpię.

I opuściła salę, za nią podążył przystojny baron.

Pozostali goście milczeli a książę von Stein, gospodarz potężnej budowli, którą chciano mu odebrać jedną partią brydżyka, rzekł.

- No cóż proszę państwa, otwarto przed nami wąski korytarz, którym można iść tylko w jednym kierunku. Z czasem możecie być zmęczeni i się zatrzymać, ale wtedy ci, którzy znajdą się za wami będą pchać i deptać. Do tego na zawsze pozostanie tajemnicą dokąd zmierzacie, i kto jest za wami...

Zaczynamy grę w tarota, nie zapominając jednak o brydżu. Przygotujcie się państwo na to wspaniałe widowisko.

 

Cdn.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Aronia23 · dnia 17.02.2017 10:16 · Czytań: 72 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
JOLA S. dnia 17.02.2017 20:33
Aronio,

prawdę mówiąc, nie wiem jak zacząć, szukam słów. Mam dość mieszane uczucia. Jednego jestem pewna, zakończenie mnie rozczarowało, miałam nadzieję, że naświetli mi istotę rzeczy, wyjaśni zamysł autorki. Obraz jest zbyt oszczędny. Szkoda, tak dobrze rozpoczętej opowieści. :(
Wybacz szczerość.
Pozdrawiam gorąco :)

JOLA S.
Aronia23 dnia 17.02.2017 21:58
Jolu, opowieść dalej się będzie toczyć. Tak nie zostawię ani odbiorców, ani samej opowieści. Dobrej nocy, dziękuję za poczytanie. A23
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
viktoria12
21/02/2017 17:36
I chociaż z dolnej półki... Zaintrygował mnie tytuł: ,,… »
Aronia23
21/02/2017 16:30
Utiuszo, wiersz przejmujący bardzo i łapiący chwile w… »
mike17
21/02/2017 16:22
Lilu, jakże miło mi czytać Twój koment :) Bardzo dbam o… »
Aronia23
21/02/2017 16:19
Swistaczku, :))) »
swistakos
21/02/2017 16:05
To taka jakby miniatura, więc jest napisane krótko. Może… »
JOLA S.
21/02/2017 15:59
Michale, zgrabnie napisane opko i dobrze się czyta. Właśnie… »
Lilah
21/02/2017 15:42
Mike, znowu mnie zaskoczyłeś swoją kolejną historią o… »
Aronia23
21/02/2017 15:16
Agreolik, ten felieton o sferze marzeń traktuje? Ja , wg… »
mike17
21/02/2017 14:54
Miki, Aniu, bardzo dziękuje za wizytę i konkretny koment :)»
Bellona
21/02/2017 14:39
Miki znów udało ci sie !! Znów nie przegadałeś :) ale za to… »
purpur
21/02/2017 14:36
No jestem, no nie mogłem sobie odmówić przyjemności… »
purpur
21/02/2017 14:23
No spojrzałem w Twój tekst. Przyznaję się bez bicia, że… »
Damroka
21/02/2017 14:22
Cieszę się, że ktoś widzi to podobnie. Cudna Studnia :) Do… »
mike17
21/02/2017 13:38
Dzięki wielkie, Krzysztofie, za dogłębny koment :) To… »
JOLA S.
21/02/2017 13:36
Tak, pokora jest cnotą, nie tylko w pisaniu. ;) Poprawiam… »
ShoutBox
  • Bellona
  • 21/02/2017 13:40
  • Mikus mnie ucieszył ze znów coś napisał, zabieram sie do czytania.
  • Aronia23
  • 21/02/2017 13:19
  • Utiuszo, dziękuję w Jego imieniu. Na pewno będzie Mu miło. Pozdrawiam.
  • Ustiusza
  • 21/02/2017 08:12
  • Przykre to, Aronio. :((( Życz mu ode mnie powrotu do zdrowia.
  • Aronia23
  • 20/02/2017 21:10
  • faith, pytasz o Trawę. Ja nie wiem, co z nim. Ale wiem b. smutną rzecz. Powiem, bo to kolega. Apis Taur - Tomek, jest b. chory. Smutno mi.
  • Aronia23
  • 20/02/2017 20:56
  • [link] A to jest to, co kocham najbardziej. faith. Góry. Dziękuję za piękną piosenkę.
  • Niczyja
  • 20/02/2017 20:28
  • Ja też:) To wszystko zmysły przecież...
  • faith
  • 20/02/2017 20:17
  • Niczyjko, to świetny sposób zapamiętywania, chyba zresztą najskuteczniejszy Ja mam tak jeszcze np. z zapachami. :)
  • Niczyja
  • 20/02/2017 20:12
  • To też piękne:) Ja pamiętam zmysłami... Of Monsters and Men, Birdy, Bjork 'Yoga" i inne Twoje piosenki, które trafiły w moje zapamiętanie:)
  • faith
  • 20/02/2017 19:58
  • No proszę, jak miło słyszeć, że coś zapada w pamięć! :) Ja do niej często wracam. Szczególnie w takie wieczory jak ten. :) Gramofonie, obyś miał rację. ;) [link]
Ostatnio widziani
Gości online:38
Najnowszy:polkertanasa