Państwo przodem Rafała Różewicza - Zola111
Publicystyka » Recenzje » Państwo przodem Rafała Różewicza
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18
  • Autor książki: Rafał Różewicz
  • Gatunek książki: Liryka
  • Tytuł: Państwo przodem
  • Kategoria: Literatura piękna
  • Wydawnictwo: Fundacja Duży Format

    Kluczem do czytania Państwo przodem Rafała Różewicza uczyniłam sobie wiersz Kim jest ten dziwny nieznajomy oczywiście z tomu Wydawnictwa Fundacja Duży Format pod redakcją Rafała T. Czachorowskiego i Tomasza Dalasińskiego. Opatrzony okładką Darii K. Kompf cienki plaster współczesnej poezji wprawia czytelnika w zakłopotanie. Z pozoru monotematyczną poezją młodego bukinisty, zaklętego w świecie książek, rządzi lęk  i nie tylko on, a właściwie – owszem, tylko Rafał Różewicz nazywa to uczucie zupełnie inaczej, o czym za chwilę.

    Rafał Różewicz, laureat wielu ważnych konkursów poetyckich, redaktor naczelny 2miesięcznika. Pisma ludzi przełomowych, za pierwszy tom pt. Product placement nominowany do prestiżowej nagrody Silesius otwiera tom Państwo przodem antymottem:

                                                  Bo sens nie w szarpaniu

                                                  Ani jest w radości

                                                  Ale w cierpliwości

                                                  I wielkim czekaniu

                                                                                                      (z  Piosenki dla zmarłej Jarosława Iwaszkiewicza).

I dokładnie zaraz zaczyna się poezja szarpania, niemal bez radości, w dodatku niecierpliwa, gnana przeczuciem, że nie ma na co czekać. I już wiemy, dlaczego antymotto, domyślamy się, że poeta będzie nas i sprawy zasygnalizowane w wierszach traktował
a rebours.  Będzie ironizował, prowokował, wzywał do konfrontacji przestrzeni lirycznej jego wierszy z rzeczywistością najbardziej współczesnego Państwa, w jakim żyjemy. W umiarkowanej metaforze zarysowanych sytuacji lirycznych wcale nie kryją się, a objawiają realia życia współczesnej inteligencji. Na nowo, czyli jak zwykle – pogardzanej, marginalizowanej, spychanej siłą do roli wyborców postawy: być czy mieć. Kasta życiowych nieudaczników – humanistów, ledwo wyściubiających nos znad stosu książek, materializuje się tu w postaci jednego: bibliotekarza - księgarza, filozofa i obserwatora, na pozór zagubionego, bo faktycznie – doskonale rozeznanego w realiach konsumpcyjnego społeczeństwa.

    I tak postać mówiąca, raz jako podmiot liryczny wierszy, innym razem jako bohater liryczny wykreowanych zdarzeń przypomina mi romantycznego buntownika z jego ambiwalencją odczuć, innym razem – epickiego hłaskowera choćby z Ósmego dnia tygodnia, tyleż samo romantycznego jak realistycznego do bólu w obserwacji:

 „Musimy przez to przejść” – przednia myśl,

(…)

I ten starzec pośrodku, a pokój w bardzo dużym domu,

a dom w rękach dewelopera (z pierwszego tłoczenia),

więc się zapomina, że jest jego częścią – w przepoconych kapciach

będących solą podłogi: „Tak się zasiedział,

że nie potrafi już wstać do kibla” – wyrzygują mu ci,

co nie przeżyli powstania i przynoszą tu książki o powstaniu

mitów (…)                                                       

                                                                                                                                (Bookcrossing przy wejściu, s. 7)

 

    Swoisty  mizerabilizm dotyczy w tym zbiorze zarówno staruszka jak i dorosłej młodzieży, szukającej dla siebie miejsca w chaotycznej demokracji nuworyszów, pokolenia okaleczonego przekonaniem o sukcesie na wyciągnięcie ręki, byle tylko wstrzelić się w nurt komercyjnych projektów. W tej diagnozie, opartej na rzetelnej obserwacji życia miasta-Państwa, objawia się wspomniany wcześniej wiersz pt. Kim jest ten dziwny nieznajomy. I skłania do refleksji: Na ile znasz samego siebie?  Kosmos ludzkich problemów w skali makro ściąga się do konstatacji: Wiem, że nic nie wiem… o sobie.

 

(…) Czego tu szukasz, że jeszcze nie znalazłeś: zdania

Które by sprawiło, że odgarnąłbyś włosy

z czoła, wyszedł i nie wrócił jak wiersz?

Ale wracasz, jak do punktu wyjścia,

bo teraz wszędzie trzeba wychodzić jak najlepiej,

i ty w to wchodzisz od czterech lat? (…)

                                                                                                                   (Kim jest ten dziwny nieznajomy, s. 48)

albo:

 

… przerażony faktem, że starość może być tak ohydna, zaskakująca.

Nadejdzie dzień, że przylepi się na stałe i będę niczym

 

krzesło, nieprzysiadalny…

                                                                                                                                   (Lokowanie produktu, s. 20)

 

Poszukiwanie tożsamości psychologicznej i społecznej zajmuje w tym zbiorze znaczną część, żeby w końcowych wierszach zbioru wylądować na zapleczu.

 

… czekają na wiersz, bo obiecał, że wróci i odmieni ich życie,

Życie i los, wpuszczając powietrze, które uszło z Grossmana

Przez uchylone drzwi, co najczęściej są jak zaciśnięte usta. Kto je zamyka?

Kto z drzwiami z drewna ma na pieńku? Nie chce, bym się w trudny las

zapuszczał, bo ujrzę niedźwiedzia na glinianych nogach?

                                                                                                                                                  (Zaplecze, s. 49)

                                            

 

    Jak widać, w wielu tekstach mówi także jako poeta. Mówi do –  oraz o swoich wierszach. A poza książkami i księgarzami umieszcza w przestrzeni lirycznej tego zbioru miasto. To wrocławska książka.

 

    Ujawnia prawdę, zawartą w treści tytułu zbioru: Państwo przodem. Państwo? Jako geopolityczna zbiorowość, czy Państwo jako grzecznościowo ujęty potencjalny czytelnik poezji, inteligencja,  której należy się szacunek społeczny, uznanie za dorobek kulturalny, adresat, podkreślony grzecznościowym zwrotem, jak ladys first? Tymczasem jest, jak jest:

 

…” Ni chuja

reklamacji, jak na nas przystało: łączymy wyrazy

szacunku dla słowa”. Masz je na języku, jak pamięć

o świetnej minecie – jechałeś po bandzie szukając

złotego środka. Teraz idź dalej, do przodu tylne łapki,

 idź, Państwo

 przodem.

 

Dawniej klął szewc, dziś klną wszyscy - pewnie niewiele przekręcam słynną wypowiedź prof. Jana Miodka z wykładu o tym, jak nam się skundlił język. Język zbioru odstraszy nobliwych czytaczy przywykłych do poezji o motylkach i orchideach. Różewicz mówi językiem młodych wkurwionych. Mówi jak Bukowski, dosadny i wrażliwy zarazem. Mówi jak nasz Bursa, sarkastyczny i prawdziwy do bólu:

 

rozmawialiśmy w jak najlepszej symbiozie
aż do chwili gdy powiedziałem:
"wynieś proszę to wiadro,
bo potwornie tu śmierdzi szczyną"

 

                                                                                                                                  (A.Bursa – Dyskurs z poetą)

Nie można przemilczać zjawiska tylko dlatego, że jest kłopotliwe. I Rafał Różewicz o tym mówi. Są i bieżączki,  jak kredyt we frankach:

 

… i myślisz, że wkurwienie

coś załatwi? Fundusz, państwo? Ktoś za to odpowie? Z wkurwienia palcami

bębnisz po kierownicy, bo sąsiad z naprzeciwka otrzymał dotacje,

a ty list. W nim czarno na białym, że zaciągnięty

kredyt powiększy się nagle, bo jest we frankach. I chuj – dodaje

 ta, co go nie ma (…).

                                                                                                                            (Rozmowa w "katedrze", s. 18)

 Narodowy czy raczej inteligencki wkurw, wyraża się tu językiem oraz ekspresją rwanych fraz na przemian z długimi, barokowo kwiecistymi zdaniami.

     Można by przytoczyć jeszcze wiele cytatów, aby przekonać czytelnika, że warto czytać młodych wkurwionych, odblokowanych twórczością BruLionu.

Co poza tym?  Otóż poeta niesamowicie bawi się kontaminacjami związków frazeologicznych, uprawia grę skojarzeń,  wciągając w nią czytelnika, który po rozpoznaniu stylu poety potrafi odgadnąć, że skoro padło słowo  rynek, pojawi się także wolny, choć wcale nie ma w tym tekście mowy o ekonomii. (Wyjątkowo!). I wiadomo, że czaj się czai.

    Rafał Różewicz dedykuje jeden z wierszy tragicznie zmarłemu wrocławskiemu poecie Tomaszowi Pułce (W dziale, wszędzie proch). Chwilę wcześniej – Sylwii Latoch, kuzynce, Jankowi Rossie (stałemu bywalcowi), a przecież wszystkie te wiersze są dedykowane nam, najwspółcześniejszym  czytelnikom najwspółcześniejszej poezji.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zola111 · dnia 24.02.2017 10:15 · Czytań: 1376 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 6
Komentarze
Lilah dnia 12.03.2017 19:47
Perfekcyjnie napisana recenzja, Zolu.
Czytałam już wcześniej, ale śladu nie zostawiłam, więc nadrabiam zaniedbanie.
Podziwiam Twój talent i to jak skutecznie potrafisz czytelnika zachęcić.
Pozdrawiam serdecznie, :) Lila
Zola111 dnia 12.03.2017 23:22
Lilu,

dziękuję Ci bardzo za poświęcony czas i ciepłe słowa o tekście. Buziaki,

z.
gabi dnia 14.03.2017 21:39 Ocena: Świetne!
Obiła mi się o oczy i uszy poezja Rafała Różewicza. Nie wywołała wielkich emocji ani zachwytów. Wielkim atutem Twojej recenzji (niewątpliwie profesjonalnej) jest fakt, że postanowiłam jednak przyjrzeć się wersom tego autora raz jeszcze. Podziwiam, tym bardziej, że napisanie recenzji tomiku, zwłaszcza tak obszerniej i rzeczowej - to dla mnie sprawa nieosiągalna :) Pozdrawiam cieplutko :)
Zola111 dnia 16.03.2017 14:58
Gabi,

bardzo mnie cieszy Twój powrót :) Dziękuję Ci za tak miły komentarz. Wysyłam serdeczności,

z.
allaska dnia 30.03.2017 16:13
Bardzo ciekawa recenzja, niemal esej :)
Zola111 dnia 30.03.2017 18:13
Allasko,

dziękuję, pozdrawiam,

z.
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
JOLA S.
22/10/2017 23:39
Milu, zgoda. Twoje światełka znaczą drogę. :) Moje bobole… »
kamyczek
22/10/2017 23:31
- (podmiot liryczny, tak sobie czytam) to wieczny… »
Miladora
22/10/2017 23:10
Jakim ciemnym, skoro tyle światełek. ;) Idź od jednego do… »
Miladora
22/10/2017 23:04
Dwa wiersze - jeden pod drugim - z malutkimi różnicami.… »
JOLA S.
22/10/2017 23:02
Milu, to jak wycieczka po ciemnym lesie. ;) Jesteś… »
Ustiusza
22/10/2017 22:41
Ten fragment psuje rytmikę tekstu, nie jest też istotny,… »
JOLA S.
22/10/2017 22:38
Tak, tak ja też sobie posiedzę przy tym ciepełku. Hope,… »
Miladora
22/10/2017 22:31
I dobrze. Teraz zrobił na mnie większe wrażenie. :)»
ma_rychna
22/10/2017 22:07
Mike, dziękuję. Do ściągi dopiszę kolejne marzenie.… »
Carvedilol
22/10/2017 22:06
Jago Dobry wstęp do dłuższej opowieści z odrobiną… »
Zola111
22/10/2017 21:37
Procesjo: - Miałam na myśli interpunkcję :) Reszta -… »
Zola111
22/10/2017 21:35
No nie mów, że u Ciebie już zima! Wiersz o wierszu, z… »
Zola111
22/10/2017 21:28
Domofonie, ujął mnie temat. Bardzo wzruszający wiersz.… »
Zola111
22/10/2017 21:19
Intro, mocny, dobry wiersz o gorzkiej wymowie. jak to u… »
Zola111
22/10/2017 21:03
Rzeczywiście - dobry, mądry tekst. Sprawny w obrazowaniu,… »
ShoutBox
  • JOLA S.
  • 23/10/2017 00:10
  • Droga Milu, skończyłam, tuż po północy. Cóż za, piękny widok.:)
  • Miladora
  • 22/10/2017 22:00
  • AGNESKO! Zbawienie przyszło! :)
  • Miladora
  • 22/10/2017 21:43
  • Agnesko - masz odpowiedź. :)
  • Infernus
  • 22/10/2017 20:30
  • Pisanie komentarzy na tel jest nader męczące :)
  • allaska
  • 22/10/2017 19:53
  • Silvus, dzięki :) sprobuje
  • Silvus
  • 22/10/2017 19:44
  • @Allasko, wiadomość wyślij do kogoś z redakcji.
  • akacjowa agnes
  • 22/10/2017 19:16
  • Oki, czekam na Ciebie, jak na zbawienie ;)
  • Miladora
  • 22/10/2017 18:50
  • Agnesko - niedługo wrócę. :)
  • Miladora
  • 22/10/2017 18:40
  • Już odbieram, Agnesko. :)
Ostatnio widziani
Gości online:42
Najnowszy:Lenahtafpf
Wspierają nas