Wiecznie spóźniony, a jednak zawsze punktualny - Pallas
Proza » Miniatura » Wiecznie spóźniony, a jednak zawsze punktualny
A A A
Od autora: Tekst konkursowy w Muzo-Weny 4 i moje pierwsza miniaturka.

Wiecznie spóźniony, a jednak zawsze punktualny

 

Pędziły od czarnej toni w mroźny świt, by kopyta ułożyć na libadion. Ich mroczni mistrzowie wtopili się w tłum dygnitarzy – ten jeden, dalej gnał na grzbiecie swego wierzchowca, aby zawsze pozostać obecnym pośród tłuszczy i arystokracji.

Krucza grzywa lśniła w pierwszych promieniach poranka. Kopyta wbijały się w wilgotną ziemię, porośniętą sasankami i miłkiem wiosennym. Zieleń powoli przeobrażała się w gorący żar, trawiony przez głupotę niejednego zjadacza chleba. A on sam się pożywiał występkiem marnotrawstwa, patrząc na swych towarzyszy.

– A ten gagatek, gdzie się podziewa? – zapytał Rydzy. Odgłos jego kopyt, którymi stukotał, przypominały szczęk łańcuchów. Na ten dźwięk każdy włos się jeży, ale nie jego kompanom.

– Ma ważniejsze sprawy – rechotał przez zęby Pyrra.

– Szwenda się pewnie po karczmach, panowie, ale bez niego też sobie poradzimy. Głos Płowego nie jest wart złamanego grosza, drodzy towarzysze. Nieprawdaż? – Utkwił wzrok w obydwóch przywódców, jak to robił z milionami mu podległymi, którym zapadały się policzki, brzuchy wydymały czy też pękały twarze przy kości.

Po co nam ten bladożółty dziwak! – krzyknął z zapałem biały rumak, ten, który po gromił niewinnych Azteków i Inków.

– Nie jestem pewien, wiele mu zawdzięczamy, Wrona, żeby go pomijać – rzekł niepewnym głosem. – Może nam tego nigdy nie wybaczyć.

– Daj spokój – rzekł spokojnie smolisty. – Trochę ponarzeka i przejdzie mu, jak zawsze. Ostatnio, ile to trwało...

– Równe dwadzieścia lat – wtrącił Pyrra. – Jak na taką grubą sprawę, to się szybko pozbierał.

– Widzisz, Waśń, nie ma co się martwić na zapas. Bez nas nie będzie miał, tak wysokich wyników.

– W sumie racja, winny sam sobie, że nie dba o swoje. – Zgodził się rdzawy z resztą.

Słońce rozpychało się pośród chmur. Oświetlało szerokie stepy jak równie niewielki pałacyk, który gościł wielkie osobistości. Radzili tam nad wieloma sprawami – ci, którzy mieli się za panów świata – mając, przed sobą papierowe imperia. Ręce ich nakreślały granice, które bez sprzeciwu pozostałych towarzyszy szkicował ten jeden, jedyny zwycięzca. Brakło na tym spotkaniu obrońcy – nic nieznaczącego pomocnika – którego sprzeciw, traktowano jak kłucie w boku.

A ten, na którego nie czekano, przystanął w domu szewca.

Naraz przed chatą słyszeć się dał tętent kopyt. Nikt się nie spodziewał gości. Jak kakofonia dźwięków zabrzmiała, tak zamilkła. Muzyka wielu dźwięków budziła w sercu spokój a zarazem niepokój.

Nieznajomy wszedł niepewnym krokiem do środka – pamiętał tę ściany z lat dziecinnych. Ojciec, jak zwykle siedział na zydlu i naprawiał, a może tworzył nowe dzieło. Rzemieślnik patrzył na figurę, która przekroczyła próg domu. Wpatrywał się w znajome rysy twarzy, z jego policzków spływały łzy, jakby nie mógł uwierzyć, że właśnie dziś w to mroźne południe z bitwy powrócił jego syn.

A gość siedział w izbie i przypatrywał się ludziom, których znał od dziecka. On musiał wykonać swoje zadanie, a swemu koniowi pozwolić odetchnąć. Jedyny przyjaciel, który go rozumiał. Wiedział, jaką odgrywają rolę na tym padole. Lecz tym jegomościem, jak Nike – wahały wątpliwości. Czy na pewno postępuję zgodnie z prawem, które otrzymał, czy czasem go nie nadużywa, dla siebie, tak, jak spuścił dżumę na niewinnych? Zmieniał los milionów, których traktowano jak statystykę, lub jednostek tych z kolei czczono jak bogów. A ten proces trwał, a on jego wykonawcą. Chciał zrozumieć ludzi, choć traktowany przez nich z trwogą.

Gnał poprzez szlak gwiazd, które prowadziły go pośród dusz. Para wydostawała się z jego nozdrzy. Kapryśne promienie już kończyły lutowy dzień, który był za krótki, a od którego zależało zbyt wiele.

Stanął kopytami na gruncie libadion. Para z pyska zaczęła się skraplać i tworzyć mgłę. Towarzysze wpatrywali się w niego. Wielka Rada zadecydowała o podziale, znów rozczarował, tych, których nigdy nie traktował jako swoich podległych.

– Już się zbieramy – powiedział smolisty. – Chyba się nie gniewasz. Nieprawdaż? – Popatrzył znacząco na Płowego.

– Sądzicie, że beze mnie jesteście panami tego świata, historią! – krzyknął Płowy, a jego głos odbijał się jak echo. Mgła zaczęła gęstnieć poprzez szybki i niemiarowy oddech wiatru.

– Nie nasza wina, że się spóźniłeś – odpowiedział z pretensją w głosie Waśń.

– Mylisz się, mogliście poczekać, ale woleliście załatwić wszystko za moimi plecami. Wasz wyrok nie przetrwa, bo nie potraficie zrozumieć ludzi. – Jego głos dudnił. – Ale co się stało, to się nie odstanie.

– I tu się z tobą zgadzam, a ludzie to kukły. Słuchają i już – odparł spokojnie Wrona.

– Pamiętaj, że tylko ludzie, którzy mają klapki na uszach was słuchają. Nie chce was znać – odparł zimno.

Mgła zasłoniła wszystko, Pyrra nie było widać ani słychać – znikł, a za nim rdzawy i smolisty.

Płowy stał i wpatrywał się w pałac Potockich, zasłonięty mgłą, przez którą widział więcej niż niejedna wieszczka. Dokonało się, a klepsydra zaczęła odliczać ziarenka piasku do przecięcia nici triumfatora.

 

 

 

 

 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Pallas · dnia 25.02.2017 10:15 · Czytań: 418 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 2
Komentarze
mike17 dnia 25.02.2017 13:53 Ocena: Bardzo dobre
Udało Ci się doskonale stworzyć dawny klimat, namalować słowem odległą przeszłość.
Rozlać w wyobraźni dni minione i tajemnicze postacie, o których nic nie wiemy, co tym bardziej nakręca opowieść, a których łączy jakaś bliżej niesprecyzowana intryga.

Choć pozornie mało się dzieje, czyta się gładko i przyjemnie, a to za sprawą dobrego języka i bezbłędnej polszczyzny, którą zawsze sobie wysoko cenię u autorów.
U Ciebie wszystko jest na swoim miejscu.

Wszelkie zasady dobrej miniatury zostały tu zachowane.
Poza tym są dobre dialogi, co sprawia, że rzecz staje się bardziej dynamiczna.
A to sztuka pisać fajne dialogi, nie zaś operować drewnianymi wynurzeniami.
Lubię dowiadywać się fabuły właśnie z dialogów i u Ciebie to mam.

Opowiastka ma klimat i to się czuje.
Z łatwością można przenieść się do dawnych czasów i pobyć w nich przez chwilę.
Jak ja, dziś, tu, u Ciebie :)

Pozdro!
Pallas dnia 25.02.2017 15:08
Dzięki mike17 za komentarz, u mnie z polszczyzną różnie. Dobrze to ująłeś, że pozornie mało się dzieje. Nad dialogami się tak namęczyłem (nad całością, ale one dały najwięcej w kość), żeby miały sens, żeby nie powtarzały opisów. Dawne czasy, lubię je, choć wielu mi mówi, że żyje tu i teraz.

Pozdrawiam,
Piotr :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
marzenna
21/10/2019 14:24
Gramofon tak wygląda prawdziwa miłość, jest cierpliwa, bez… »
mike17
21/10/2019 13:36
Aniu, dziękuję za wizytę i koment :) W zupełności rozumiem… »
bruliben
21/10/2019 13:16
Hej, Skromna uwaga: nawet Bóg gdzie się schował (gdzieś).… »
marzenna
21/10/2019 12:38
Zatrzymany czas ugotowany w czajniku, płatki mięty w… »
bruliben
21/10/2019 12:28
Witaj Intro, Za przedmówcami - praca uporządkowana,… »
Nuria
21/10/2019 12:22
Podoba się, lekki fajnie, spójnie wybrzmiewa melodią...tylko… »
bruliben
21/10/2019 10:51
Przypomniałem sobie od razu Foo Fighters- I am A River.… »
Ania_Basnik
21/10/2019 09:45
Przepiękny wiersz Adaś! Łapie za serce. Każdy człowiek… »
Ania_Basnik
21/10/2019 09:41
O kurcze, nieźle namieszałeś! Moje odczucia są takie jak… »
wiosna
21/10/2019 07:15
Do Co dziękuje za piękny wiersz, który być może komuś z… »
Darcon
21/10/2019 06:31
Bardzo dobra literatura, aż szkoda, że ukaże się… »
Dobra Cobra
20/10/2019 23:13
W tym miejscu być może warto zacytować wierszyk Ivana… »
bruliben
20/10/2019 22:25
Ukłony. Zmiana w tym fragmencie: pańskim preferencją… »
Lilah
20/10/2019 22:09
Dziękuję, Marco. Trochę wiosny jesienią się przyda,… »
bruliben
20/10/2019 21:30
Był czy nie był nie daje mi spokoju. Ten chłopiec ma… »
ShoutBox
  • mike17
  • 21/10/2019 13:49
  • Czy 5000 słów to dużo? Nie. Dlatego zapraszam Was do MUZO WEN 8, KONKURSU w prozie - wystarczy napisać miniaturę :) [link]
  • mike17
  • 21/10/2019 13:38
  • Koberko, dziękuję za dodanie do ulubionych :)
  • bruliben
  • 20/10/2019 11:11
  • A gdzie to ześrodkowanie? Gubię się w portalu. Może ktoś, coś podpowiedzieć?
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:uqofo
Wspierają nas