przed świtem - indie
Poezja » Wiersze » przed świtem
A A A

wszystko zaczęło się w pęcherzach
rzężeniu leżącego na wznak
niekiedy szybkim chlustem z ust

gdzie poczekalnia do jutra jest zamknięta

dla chorych przez język
toczy się różne pastylki
głodne bakterii bruzdy ciemnieją
odsłonięte przez zwilgotniały plaster

w rozżarzonych kościach
dymi się sen

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
indie · dnia 09.03.2017 21:06 · Czytań: 179 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 5
Inne artykuły tego autora:
  • Brak
Komentarze
bruliben dnia 10.03.2017 10:02 Ocena: Dobre
Nie wiem dlaczego, obraz tu zarysowany skojarzył się z izbą wytrzeźwień :).
Intensywnie i cieleśnie. Kartoon na stan polskiej służby zdrowia.
Pozdrawiam,
Piotr
gabi dnia 11.03.2017 06:53
Dość hermetyczny wiersz. Niewątpliwie odczuwalne - cierpienie i gorączka (przez rozżarzone kości dymi się sen). Brak odpowiedniej pomocy. Myślałam o zwierzaku, ale one z bólu raczej zwijają się w kłębek. Nie wykluczałam białaczki . Po przeczytaniu komentarza poprzednika doszłam do wniosku, że to on prawdopodobnie ma rację :)
Niemniej - mocno „ bolący” wiersz. Pozdrawiam.
faith dnia 11.03.2017 09:44
Zgadzam się zarówno z jednym, jak i z drugim komentarzem powyżej.
Gabi wspomniała o hermetyczności wiersza i ja też odniosłam takie wrażenie. Trudno było mi się przez niego przebić za pierwszym razem, ale już przy drugim podejściu zaczęły się klarować pewne obrazy. Szare i bolesne, z przebijającą się gdzieś samotnością i lękiem. Lubię taką szorstką poezję.

Na szczególną uwagę zasługuje puenta. Po nią będę tu wracać.

Pozdrawiam!
Miladora dnia 11.03.2017 09:44
Cytat:
za­mn­kię­ta

- zamknięta -
Cytat:
w roz­rza­żo­nych

- w rozżarzonych -

Miłego :)
indie dnia 12.03.2017 17:14
Dziękuję wszystkim za komentarze!

Błędy poprawione (przyznaję się do szybkiego i niechlujnego przepisywania). Tekst rzeczywiście jest zbyt zamnkięty gdy na niego patrzę po jakimś czasie - chodzi o chorobę - ogólnie rzecz biorąc, bezradność, poddanie się losowi, trudne warunki, rozmycie rzeczywistości w powoli wyniszczającym się ciele.

Pozdrawiam!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Jacek Podgorski
27/03/2017 23:32
Kiedy wracam do tego tekstu, zawsze nachodzi mnie podobna… »
Jacek Podgorski
27/03/2017 23:31
Niezmiernie mi miło :) »
kamyczek
27/03/2017 23:28
Witaj, byłam już pod tym wierszem, ale „chroniczny brak… »
Zingara
27/03/2017 23:22
gabi dziękuję za miły komentarz :) »
Izabea Bocian
27/03/2017 22:33
Szkoda. »
Izabea Bocian
27/03/2017 22:29
no i gitara. Kupuję wszystko. »
Grain
27/03/2017 21:46
Pomyślę kusicielko. Serdeczne dzięki. »
gabi
27/03/2017 21:42
Ciekawy tekst, ale warto się pokusić o inna… »
gabi
27/03/2017 21:35
Aleksandrze - Zaręczam Ci, że opinie nieraz „brałam na… »
gabi
27/03/2017 21:31
Niezwykle urokliwy i malowniczy wiersz (zwłaszcza druga… »
GregoryJ
27/03/2017 20:32
Witaj ponownie Aronio. Gregory Peck powiadasz. Nie wiem, czy… »
aleksander81
27/03/2017 20:07
Hej, Gabi - jasne, że gdy przypatruję się własnym tworom, to… »
skroplami
27/03/2017 19:03
Alfred Kubin "Po tamtej stronie" w wersji mikro… »
trawa1965
27/03/2017 18:57
Do tego wiersza mam najbardziej krytyczny stosunek ze… »
introwerka
27/03/2017 18:33
Gabi, cieszę się, że zaglądasz, tym bardziej, że wskutek… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 27/03/2017 23:40
  • Głosujcie na wiersze w Zaśrodkowaniu. Jest w czym wybrać, proszę mi wierzyć :)
  • Aronia23
  • 27/03/2017 23:11
  • W tym miejscu, w którym wysiadłam z pocią, aby kupić wsch. marki. Tam była granica, ale nie można było wysiadać. Awantura ,ło, matko. A ja tam pracowałam na polach, zbierałam pory. Sniły się w nocyPA
  • Aronia23
  • 27/03/2017 23:01
  • Marka stała b. wysoko. Pamiętam zarobki mojej mamy 36 tyś. zł. A marka zach. koszt. 4 tyś. Tato mówił, że kiedy zużyło się pastę do oddania było to opak. - zużytej, dopiero mogłeś opakow. n. pasty.
  • Aronia23
  • 27/03/2017 22:51
  • miki, takie określenia? Wszem i wobec! Och, nie. Czyli z butami nie tylko ja miałam problem, to śmieszne było. A kiedyś jechałam pociągiem z Niemiec zach. Miałam bilet tylko do ostatniego miasta zacho
  • mike17
  • 27/03/2017 22:36
  • Miejmy nadzieję, że Albin się solidnie wysrał.
  • Gramofon
  • 27/03/2017 21:07
  • też kiedyś miałem w szkole jeden trampek swój a drugi brata o 3 numery większy :p
  • Aronia23
  • 27/03/2017 18:36
  • [link] No jajca były, buty na kartki. Raz wzięłam do szkoły but mojej siostry a drugi. Były takie same, różniły się numerami. A papieru też nie było. Albin S. Dno
  • mike17
  • 27/03/2017 18:30
  • Widziałem kiedyś foto Albina Siwaka przepasanego papierem toaletowym z napisem - MAM JESZCZE KUPĘ DO ZROBIENIA :)
  • Aronia23
  • 27/03/2017 18:19
  • Ernesto Che Guevara, ten nie żył zbyt długo. Kiedyś śmiano się z środka antykoncepcyjnego. Na ścianie napisać "I ty możesz urodzić Albina Siwaka'a ZARAZ PIOSNKE ZAPODAM.
Ostatnio widziani
Gości online:27
Najnowszy:boguslawnowakow