O krasnoludkach inaczej - JOLA S.
Publicystyka » Felietony » O krasnoludkach inaczej
A A A
Od autora: "Czy to bajka, czy nie bajka,

Myślcie sobie, jak tam chcecie.

A ja przecież wam powiadam:

Krasnoludki są na świecie!"

O krasnoludkach inaczej

 

 

 „W górach, w jamach, w byle, jakiej mysiej norze pod kamykiem, na zapiecku i w komorze siedzą sobie Krasnoludki. To naród wielce osobliwy, nie czyni nikomu krzywdy i biednym sierotom pomaga.”                                                                                                                            

„Każda chata ma swego skrzata- mawiał lud starymi czasy”.

 Takimi stworzyła je bogata wyobraźnia autorów bajek i przeróżnych opowieści o krasnoludkach.  Jest ich mnóstwo i jestem im za to wdzięczna.

Rysopis policyjny krasnoludka wyglądałby mniej więcej tak: czerwona, spiczasta czapeczka, wyrazista, jowialna twarz, za duże kamasze na chudych nogach, okularki na wydatnym, czerwonym nosie ; owoc poczucia humoru lub całkowitego jego braku; nie chodzi nago, nie pije wina i nie pali cygar, jest w wieku poprodukcyjnym, rzadko młodzieżowym, o czym przekonuje siwa broda i  nieliczne włosy walczące za pomocą łysiny o równouprawnienie.

  Znany nam polski krasnoludek jest postacią komiczną, poważną, dziwaczną lub normalną, niezależnie czy występuje w liczbie pojedynczej czy w grupie. W mojej domowej bibliotece znalazłoby się sporo opowieści o tych sympatycznych ludkach. Jeśli czytelnik niewiele nowego z nich się dowie, to wiele czytanych historii przypomni sobie z przyjemnością. Czytanie o krasnalach, wraca we mnie cudowne wspomnienia dzieciństwa i do dziś potrafi być lekturą kojącą nerwy. Krasnoludki gwarantują zazwyczaj wspaniałą przygodę, którą można w spokoju i samotności  kontemplować do woli, niekoniecznie będąc małolatem.

Mój ulubiony krasnal, poczciwy, uroczy Koszałek - Opałek wali na piechotę tam gdzie można dojechać, nie ulega pokusie autostopu. Nikogo nie zadziwia, że kocha chodzić, przecież  ruch to zdrowie. Pracując w pocie czoła o tytuł ekscentryka, uśmiecha się przyjaźnie do dzieci,  budząc niekłamaną sympatię i wzruszenie. W pełni zasłużenie zyskał sobie tylu wiernych przyjaciół.  Przynależność do krasnoludkowego rodu uświęca  każdy jego pomysł. Przesyłam mu tą drogą serdeczne pozdrowienia.

Proszę mi wybaczyć ten przydługi wstęp, już przechodzę do rzeczy.

- Mamusiu, czemu krasnoludek nie ma żony i dzieci?

To pytanie padło z ust mojej córki w drodze z przedszkola do domu. Gdy je usłyszałam, struchlałam. Nie byłam na nie przygotowana, zresztą kto by był. Promienie słońca igrały w blond włosach, a ja zagryzałam skórkę przy paznokciu do krwi. Myśl, że powinnam coś jej odpowiedzieć była przysłowiową kroplą przepełniającą dzban. Tego dnia spóźniłam się do pracy, bo złapałam gumę, mój szef zazwyczaj człek niemrawy czepiał się o byle co  i jakby tego było mało, winda w naszym budynku zacięła się między piętrami. Targałam zakupy na piąte piętro, bo mrożonki mają to do siebie, że nie lubią ciepła.

- Skup się kobieto, wejdź w rolę, masz przed sobą dziecko, którego nie powinnaś zbywać byle czym, to mija się z pedagogicznym celem – mruczałam wściekła, ocierając kroplisty pot z czoła.

 W takich przypadkach brak mojej reakcji w Zosi budzi  zdumienie i podejrzliwość. Przyzwyczajona jestem do jej zawiłych pytań i najdziwniejszych wynurzeń, ale tym razem zabrakło mi powietrza.

 – Czemu, tak dyszysz, mamusiu?

 I jak tu nie dyszeć.

 - Kochanie, porozmawiamy o tym później - próbowałam  wymigać się z odpowiedzi, zachowując kamienną twarz.

Niestety, na nic to się nie zdało.

-  Dobrze, ale nie zapomnij – szepnęła marszcząc brwi.

- Oj niedobrze, nie popuści - westchnęłam. 

Na polskie bajki liczyć nie mogłam, milczą na ten temat. Chciałam się podeprzeć smerfami, nawet otworzyłam usta, ale szybko je  zacisnęłam. Ale o Smerfece też nie mogłam myśleć  jako o żonie czy córce Papy Smerfa. Świat  niebieskich skrzatów zawsze wydawał  mi się  bogatszy, ale tym razem też na nic się nie przydał. O smerfach wiedziałam, że różnią się od „polskich” krasnoludków nie tylko kolorem ubranek, maja więcej uroku, są bardziej pomysłowe i kreatywne.  Napisałam polskich, choć to wcale nie znaczy, że wątki opowieści o nich czy bajek powstały na ziemiach polskich.

 Moje gwałtowne poszukiwania spełzły na niczym.  Stworzenia nowej narracji o życiu krasnoludków, może miałaby nawet jakiś sens i nie musielibyśmy o niej mówić szeptem. Mówienie normalnie, głośno  byłoby końcem dziwnej zabawy z dzieckiem w chowanego. Na chowanego jest inny, bardziej odpowiedni czas i zupełnie na czym innym ta zabawa polega. 

  Zosia  obciążona jak wszystkie dzieci nadmiarem sił witalnych, łyknęłaby opowieść o przygodach i zwyczajach panujących w krasnoludkowej rodzinie jak pelikan. W końcu mieć tatusia i mamusię dla dziecka to zwykła rzecz. Mam świadomość, że dociekanie dlaczego krasnoludek nie ma żony lub potomstwa mogłoby być uznane  co najmniej za wścibstwo i nie spotkałoby się z aprobatą większości. Jaka jest tego przyczyna? Tutaj pozostawiam miejsce na milczenie. A przecież żona to towarzyszka łoża, stołu i pracy i co najważniejsze często matka, mama, mamusia. A dzieci nie przynoszą bociany nawet w bajce.

Twierdzę, że nasze koło postępu zatrzymało się w niekorzystnym dla dziecka miejscu. Bo jak brak żony krasnoludka pogodzić z  ulubioną zabawę dzieci w mamę i tatę, czy w doktora. To, o czym mówię jest jak tajemnica, do której nie wiadomo, dlaczego klucz jest dobrze schowany. Może nie należy  odkrywać jej szturmem, pozwolić dziecku robić to stopniowo, stosownie do wieku i potrzeb. Wiem z autopsji,  że dla mojej Zosi od parku i wypucowanego pokoju dużo atrakcyjniejszy jest zagracony strych lub zaśmiecone podwórko. Pozwalam jej na to, moja pociecha nie musi wracać do domu tak czysta jak wyszła. Sama chce wszystkiego dotknąć, spróbować, pokosztować, gdy wpada w złość burzy pionki na szachownicy by poukładać je od nowa, po swojemu. Dobrze, że jeszcze nie ma w naszej okolicy szklanych domów. Od naszego pobytu na dziedzińcu Luwru te ją najbardziej intrygują.

Ta mała istota ceni prawdę, sprawiedliwość i ma jeszcze poczucie humoru. A humor to młodszy braciszek powagi. Pomiędzy tym rodzeństwem istnieje ciągłe napięcie. Powaga patrzy na humor z wyższością, a humor z tego powodu ma kompleksy i w głębi duszy chciałby być stateczny, ale to mu na szczęście się nie udaje.

Dzieci należy chować surowo, ale życzliwie i  nie wolno uciszać. Zosia często miewa mętlik w głowie, chce wiedzieć, co to jest karaluch, po co są szczury, skąd się biorą dzieci, co to jest klimat i umieranie. Rankiem, zaraz po otwarciu oczu zamęcza mnie pytaniami. Dzieci tak mają, to nic nowego. Zwykle nie upieram się przy swoim, staram się uczyć ją patrzeć w dobrą stronę. Czemu woda jest mokra? Bo suchej człowiek by nie pił - odpowiedziałam . Mimo to na moim koncie  nie brakuje rodzicielskich potknięć  i smętnych, zaimprowizowanych na poczekaniu wywodów. Czasem tak trudno ich uniknąć.  Rozmowa z moją córką to sztuka w sztuce. Mam jednak świadomość, że dziecko często potrzebuje pomocy, żeby być i rozumieć otaczający nas dziwny, często żarłoczny świat.

Pisanie historii krasnoludkowej rodziny mogłoby być pyszną, mądrą kompozycją opowieści dla dzieci, mogłoby uczyć życia, dostarczając niezapomnianej rozrywki, stać się szlagierem, na który nie należałoby żałować papieru. 

A ja ciągle nie wiem, co mam odpowiedzieć swojej pięcioletniej córce, więc odkładam zmęczone pióro. Może mi ktoś coś podpowie, a ja będę czekać, aż moje dziecko siatką wyłapie wszystkie motyle.

No cóż, wędrujcie sobie krasnoludki poprzez bajki, żyjcie przynajmniej w jednym świecie, skoro ludzie jeszcze tak żyć nie chcą, nie potrafią, nie mogą.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JOLA S. · dnia 11.03.2017 11:22 · Czytań: 259 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 14
Komentarze
mozets dnia 11.03.2017 12:50
Istotnie pomysł stworzenia nowej narracji o życiu krasnoludków, mógłby być dość ciekawym eksperymentem. Niemcy już wymyślili np. opowiadanie o szczęśliwej rodzinie homoseksualistów wychowujących wspólnie dziecko i jaką to radość i niebywałe szczęście odczuwa to dziecko ( w tym wypadku chłopiec) , który jak 2x2=4 zostanie również pederastą. Bo jakże mógłby się wyłamać. Z tej wspaniałej rzeczywistości. Nie wiem jak ten chłopiec radzi sobie w szkole, na podwórku , gdzie jeszcze obyczaje nie dotarły w stopniu przełamującym stary, zastany nudny i mało ciekawy świat hetero. Tego bajeczka w formie komiksu – niestety nie wyjaśnia. Byłem w Skandynawii w siedzibie Mikołaja ( właściwie jego coca-colowej wersji ) i także Szwedzi i Norwegowie poszli za ciosem correct political. W domu „Mikołaja” jest obecna w czasie audiencji również jego małżonka. Dowcipni nawet nadali jej imię: to „Merry Christmas”. Czyli po naszemu Marysia Świąteczna. Tyż fajnie. Wracając do krasnoludków . Dalszym rozwinięciem byłoby stworzenie całego przemysłu samochodowego, ubiorczego, wydawnictw i mini portalu pisarskiego. Na którym małą czcionką pisano by małe powieści i małe wiersze. Jak to u krasnoludków. Cóż jednak gdyby krasnoludki zechciały żenić się np. z dużymi blondynami typu Cindy Crawford. A te miałyby obiekcje . Okrzyknięto by je rasistkami bo krasnoludki byłyby jednak chyba rasą małych ludzików o równych prawach z resztą obrzydliwych wielkoludów. Dodatkowe izby w parlamentach ( izdebki)... Bardzo sympatyczna wizja. Dużo bardziej niż wizja zielonych ludzików z kałachami . Do dzieła więc – pole twórczości nigdy nie jest do końca zaorane. ;-)))
Mozets.
Dobra Cobra dnia 11.03.2017 14:38 Ocena: Bardzo dobre
Krasnoludek nie ma żony i dzieci, bo jest obiektem aseksualnym. A tylko takich bohaterów przedstawia się małym dzieciom.


JOLU S,

Cos jest na rzeczy, że od wieków wymyśla się małe stwory, ktore rzekomo gdzies tam żyją. U na krasnale, w słodkiej Irlandii leprykony, a w Belgii smerfy. W Niemczech też chyba krasnale...

Obiekt westchnień bajkowych musi byc aseksualny, bo jak młodemu dziecięciu tłumaczyć zawiłe procedury reprodukcyjne? Nie jest ono na nie gotowe. Nasz Bolek i Lolek też byli aseksualni, choć byla nadzieja, ze jak w kolejnej serii dodali im Tosię to się cuś ruszy. Ale gdzie tam! Nawet sukieneczka jej sie nie podwinęła, ukazując biel dziewyczych ud.

Inni bohaterowie dla najmłodszych też są samotni. Choc od czasow Shreka pierwszego zaczynamy podejrzewać, że Żwirek to jednak kreci z Muchomorkiem.


Miła opowieść o tym, co najważniejsze. Podoba się.

Ukłony,

DoCo
mike17 dnia 12.03.2017 18:31
Dzieciństwo naszych dzieci przebiega bardzo różnie :)
Ty swojej 5-letniej córce nie wiesz, co powiedzieć, ja za to wiem, co powiedzieć mojej 25-letniej córce-mężatce - zróbmy sobie wnuka!
Nowego mike'a, który tego starego przebije w pisaniu.
To by było dopiero coś.

Warto kontynuować dzieci w nas.
I przekazywać je naszym dzieciom, niech i one jak najdłużej będą dziećmi.
To bezcenne przeżycie.

Sam nie mogę się doczekać, jak zostanę dziadkiem - 45-letni mike dziadkiem!
Ale na to się zanosi, więc będę pewnie przez następne lata czytał wnuczkom bajki.
Prawdę mówiąc, nie mogę się tego doczekać :)

Fajny tekst, jak dla mnie przyszłościowy, bo mnie to czeka.
A że jestem dużym chłopcem, z małym dzieckiem na pewno łatwo złapię wspólny język :)
JOLA S. dnia 12.03.2017 21:45
Mozets,
DoCo,
Mike,


wielkie dzięki za miłe słowa :) :) :) :) :)

Pozdrawiam gorąco

JOLA S.
Aronia23 dnia 13.03.2017 14:31 Ocena: Bardzo dobre
JoluS. Droga, aleś stworzyła świat! Zupełnie odjechany, jakiś straszny dla mnie, bo (wybacz) kojarzy mi się z mułami - te są bezpłciowe, nie mogą się rozmnażać, ale mają tylko robić. Roje pszczół, mrowiska... popatrz tak pierwotne stworzenia, ale potrzebne, bo świat by wyginął. Kransoludy są i w mit. skandywaskich, ale nie są dobre, i "Kingsajz" czy " Seksmisja".
Ale ja jak zwykle pi... już piszę o Twym opowiadaniu.
"No cóż, wędrujcie sobie krasnoludki poprzez bajki, żyjcie przynajmniej w jednym świecie, skoro ludzie jeszcze tak żyć nie chcą, nie potrafią, nie mogą.. Otóż krasnoludki żyją w wielu światach. Są wszędzie, rozejrzyj się. Kierują ruchem ziemi, zbiorami z ziemi, inaczej nie miałaby, w czym ludziom pomagać. Moja babcia miała konia - czarnego jak heban, ostre imię miał Romanow. Był cudowny, żył samotnie i był przyjacielem ludzi. Z krasnalami tak samo, a może mają taką tajemnicę przed światem" nigdy nie pokazuj całe dupy, bo... ci ją urwą"
Na pytanie córeczki, która nie odpuści:
"Mamusiu, czemu krasnoludek nie ma żony i dzieci?" Odpowiedziałabym - "Mają, tylko bardzo je chronią, uczą, a te obserwują życie, posługując się sprzętem nam jeszcze nie znanym, który odbiera bodźcie z Ziemi. Ja też słyszałam o czymś takim, że jeden nastoletni krasnoludek, wsiadła do pojazdu powietrznego i nadawał, latając: 'Ufojcie nam, ufojcie..." Ale szybko zniknął, bo matka P. Omszała Nikadra, pokazała mu ludzi, jak żyją. - Oj, niedobrze, panowie, niedobrze, ale ludzie umysłowo nie dorośli do tego, aby zrozumieć nasze istnienie i bajdy plotą. " Mam nadz, że trochę rozświetliłam czy też naświetliłam tak palący problem. A TERAZ PYTAM, BYM O PLAGIAT NIE POSADZONA BYŁA, CZY TEŻ MOGĘ COŚ O KRASNALACH? tROLLE JESZCZE SĄ W gÓRACH Norweskich - daleko, gdzie nigdy nie widać wschodu ani zachodu słóńca jest ciągle w tym położeniu - to NORD CAP. "Jolanto jest i bardzo fajnie jest..." Aronia. Ale "odwaliłam" elaborat.

[/i]
JOLA S. dnia 13.03.2017 14:50
Aronio,
dzięki za czytanie i obszerny komentarz. :) Temu tekstowi do wspaniałości daleko. Im więcej czytam klasyków, tym bardziej wydaje mi się, że jestem jeszcze dalej.
Cieszę się jednak, że to pisanie do Ciebie przemówiło.
Pozdrawiam cieplutko :) :)
JOLA S.
Aronia23 dnia 13.03.2017 15:51 Ocena: Bardzo dobre
Jolu a ja mam coś dla CIEBIE, TEKŚCIK TAKI:

"W dalekim lesie,
W głębokim borze
Siedzi krasnalek
Na muchomorze.

Wiatr borem niesie
Odgłos daleki
- Krasnalek wbija
Ogromne ćwieki.

Sowa się budzi
I pyta - Kto tu
Narobił w lesie
Tyle łomotu?

I rozgniewana
Czem prędzej leci.
- Proszę nie stukać
Śpią moje dzieci.

O pani sowo
Cóż biedny zrobię
Domek zepsuty
Naprawiam sobie.

Gdy się rozleci
Domek malutki,
GDZIE SIĘPODZIEJĄ
ME KRASNOLUDKI?

Jest Iskierka, o której wspominałam.

Aby tworzyć na miarę Manna lub Lwa Tołstoja trzeba tylko pisać, latami. Zresztą wiesz. Dobranoc, A23
mozets dnia 16.03.2017 15:59
Aronio - piszesz fajne wierszyki dla dzieci. Mówię szczerze. Od czasu jak zniknęły czasopisma dla dzieci Twoja twórczośc mogłaby naszym kochanym maluszkom dostarczyć miłych wrażeń literackich.
Ja jestem ju stary zgred - ale lubię i bajki i wierszyki dla dzieci. Może dlatego ,że bardzo lubię dzieci ( proszę bez domysłów w stronę pedofilii - takich wieszałbym za narządy na gałęziach drzew).
Aronia23 dnia 17.03.2017 00:25 Ocena: Bardzo dobre
mozets, dziękuję. Coś tam udziergam. Ja też lubię dzieci. A o pedofilii, wcale nie pomyślałam. Zajrzę do Ciebie, bo w ogóle nie znam tego, co piszesz. A teraz już uciekam. To teren, Joli. Pozdrawiam. Poza tym wiersz znam z przedszkola, nie ja go napisałam. Ale wierszyki w dziecinnej nucie, zdarzają mi się.
JOLA S. dnia 18.03.2017 09:08
Aronio, mozets,
dopiero zauważyłam,że rozmawiacie pod moim tekstem. Bardzo mi się to podoba. Moja "twórczość" zaczęła się od opowieści dla dzieci. Lubię wszystkie bajki i wierszyki dla dzieci. Mój Różowy Pinokio trzymając za łapkę pluszowego Misia, nadal wędruje po Krainie Niekończącej się Bajki. Gdy pytam, kiedy wróci, odpowiada - Jeszcze nie teraz. :)
Troszkę im zazdroszczę ;)

Serdeczności :) :) :)
Aronia23 dnia 18.03.2017 09:31 Ocena: Bardzo dobre
Jolu, mozets, no tak pogwarzyliśmy sobie trochę. Mozets fajnie mi napisał i to pod wpływem Twej twórczości. Zazdrościsz samej sobie? Jolanto! Tyś mistrzynią dla misia i Pinokia, szkoda, że Koszałka tak, jakoś. Tyle wieków był. No i we mnie jest. Przysypany z lekka piachem, jak zwłoki brata Antygony. Taka prawda. Tamten żyje do dziś, jak Ramzes II, Koszałek też. Opałek mu dano na drugie, więc umie sobie radzić w opałach. Eh, Jolu, mozets, bajka dla Was, a nawet dwie Uwaga piszę tera:
"ciemny las głuchy
krasnalek ścieżką idzie
baśń jest wiecznością"

"słoneczny promień
czapka karmazynowa
któż ją wydziergał" I co? Jolanto? Miś i Pinokio niech nie czarują, hi, hi, tylko nierealność baśni w życie wprowadzają. Wtedy będzie Raj.Miłego dnia.
Carvedilol dnia 23.03.2017 10:09 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo ciekawy pomysł, takie patrzenie na świat. Przyznam z nutką zazdrości, że też bym tak chciał, bo na bajkach się znam, ale mi nie wychodzi. Miło się czyta.


A dzieciom mówię tak (z racji swojego wysokiego inaczej wzrostu):

"Wszystko co mam, jest malutkie
Bo ja jestem... krasnoludkiem.

Mieszkam w pudełku – tym od zapałek
A to co w środku, także jest małe.

I chociaż muszę chodzić do szkoły
Do wczoraj byłem bardzo wesoły.

Lecz od wczoraj - niestety - żyję w głębokim smutku,
Bo usłyszałem, że nie ma… kobiet KRASNOLUDKÓW !!!

Pozdrawiam
Carvedilol
JOLA S. dnia 23.03.2017 12:13
Bardzo dziękuję za pozostawienie komentarza pod moim tekstem.
Wzbudzenie u czytelnika emocji, refleksji, wspomnień... poczytuję sobie za komplement.
A wierszyk jest naprawdę śliczny. :) :)

Pozdrawiam cieplutko :)

JOLA S.
mozets dnia 27.03.2017 17:42
Jeśli właściciel portalu się zgodzi - proponuję utworzyć malutki kącik wierszyków i bajek dla dzieciu i maluchów. Wbrew pozorom często od treści tych bajek, ideałów dziecięcych zależy kim ci milusińscy zostaną za kilka (- naście) lat. Sam chętnie poczytam. W sprawie mojej "tfórczości", wyjaśniam, że nie jest to poezja i proza wysokiego lotu. Stąd tylko anonsowałem niektóre z moich zmagań związanych z kleceniem wierszy, opowiadań , publicystyki . Niektóre z nich nie doczekają się na pewno publikacji nie tylko z powodu braków warsztatowych ale musi nadejść na nie dopiero ich czas. (patrz - obwoluty wyjaśniają wiele).
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Jacek Podgorski
27/03/2017 23:32
Kiedy wracam do tego tekstu, zawsze nachodzi mnie podobna… »
Jacek Podgorski
27/03/2017 23:31
Niezmiernie mi miło :) »
kamyczek
27/03/2017 23:28
Witaj, byłam już pod tym wierszem, ale „chroniczny brak… »
Zingara
27/03/2017 23:22
gabi dziękuję za miły komentarz :) »
Izabea Bocian
27/03/2017 22:33
Szkoda. »
Izabea Bocian
27/03/2017 22:29
no i gitara. Kupuję wszystko. »
Grain
27/03/2017 21:46
Pomyślę kusicielko. Serdeczne dzięki. »
gabi
27/03/2017 21:42
Ciekawy tekst, ale warto się pokusić o inna… »
gabi
27/03/2017 21:35
Aleksandrze - Zaręczam Ci, że opinie nieraz „brałam na… »
gabi
27/03/2017 21:31
Niezwykle urokliwy i malowniczy wiersz (zwłaszcza druga… »
GregoryJ
27/03/2017 20:32
Witaj ponownie Aronio. Gregory Peck powiadasz. Nie wiem, czy… »
aleksander81
27/03/2017 20:07
Hej, Gabi - jasne, że gdy przypatruję się własnym tworom, to… »
skroplami
27/03/2017 19:03
Alfred Kubin "Po tamtej stronie" w wersji mikro… »
trawa1965
27/03/2017 18:57
Do tego wiersza mam najbardziej krytyczny stosunek ze… »
introwerka
27/03/2017 18:33
Gabi, cieszę się, że zaglądasz, tym bardziej, że wskutek… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 27/03/2017 23:40
  • Głosujcie na wiersze w Zaśrodkowaniu. Jest w czym wybrać, proszę mi wierzyć :)
  • Aronia23
  • 27/03/2017 23:11
  • W tym miejscu, w którym wysiadłam z pocią, aby kupić wsch. marki. Tam była granica, ale nie można było wysiadać. Awantura ,ło, matko. A ja tam pracowałam na polach, zbierałam pory. Sniły się w nocyPA
  • Aronia23
  • 27/03/2017 23:01
  • Marka stała b. wysoko. Pamiętam zarobki mojej mamy 36 tyś. zł. A marka zach. koszt. 4 tyś. Tato mówił, że kiedy zużyło się pastę do oddania było to opak. - zużytej, dopiero mogłeś opakow. n. pasty.
  • Aronia23
  • 27/03/2017 22:51
  • miki, takie określenia? Wszem i wobec! Och, nie. Czyli z butami nie tylko ja miałam problem, to śmieszne było. A kiedyś jechałam pociągiem z Niemiec zach. Miałam bilet tylko do ostatniego miasta zacho
  • mike17
  • 27/03/2017 22:36
  • Miejmy nadzieję, że Albin się solidnie wysrał.
  • Gramofon
  • 27/03/2017 21:07
  • też kiedyś miałem w szkole jeden trampek swój a drugi brata o 3 numery większy :p
  • Aronia23
  • 27/03/2017 18:36
  • [link] No jajca były, buty na kartki. Raz wzięłam do szkoły but mojej siostry a drugi. Były takie same, różniły się numerami. A papieru też nie było. Albin S. Dno
  • mike17
  • 27/03/2017 18:30
  • Widziałem kiedyś foto Albina Siwaka przepasanego papierem toaletowym z napisem - MAM JESZCZE KUPĘ DO ZROBIENIA :)
  • Aronia23
  • 27/03/2017 18:19
  • Ernesto Che Guevara, ten nie żył zbyt długo. Kiedyś śmiano się z środka antykoncepcyjnego. Na ścianie napisać "I ty możesz urodzić Albina Siwaka'a ZARAZ PIOSNKE ZAPODAM.
Ostatnio widziani
Gości online:26
Najnowszy:boguslawnowakow