W autokarze - Ape
Proza » Miniatura » W autokarze
A A A
Od autora: Wprawka

 

 

                     

W autokarze robi się  gorąco. Słońce zza szyby razi w oczy tak mocno, że nie pomagają nawet ciemne okulary.Dopiero zaciągnięta  zasłona daje namiastkę cienia.

- Chcesz kawy czy herbaty? - w szum silnika i  radiową muzykę wdziera się  damski głos

- Poproszę – odpowiada jej towarzysz.

– Ach, tu masz kawę, a tu herbatę. Możesz i jedno, i drugie.Może batonika? – rozszczebiotał się  sopran.

- Nie, dziękuję – uciął krótko mężczyzna o głosie jak ze studni.

Kobieta  się nie zraziła i za chwilę  można było znów usłyszeć  jej  paplaninę.

- Mam dla ciebie jeszcze chrupki i ciastka. Wybierz sobie, co byś chciał?

 Towarzysz nie wytrzymuje. 

– Kochanie, jak będę chciał, to poproszę, nie skończyłem jeszcze kanapki. Słychać szczęk zakręcanego termosu, chrzęst  folii aluminiowej z kanapek, w końcu  chrupanie i ciamkanie.

Pasażerowie z  przodu  pilnie obserwują krajobraz za oknem i nadsłuchują ciekawie, spodziewając się rychłej kłótni mężczyzny i kobiety.Kierowca pan Zdzisiu, uśmiecha się nieznacznie, pilnie prowadząc pojazd i zdając się  być wyłączony od tego, co się dzieje wśród pasażerów.

Kobiecie buzia się nie zamyka,rozmawia chyba już sama ze sobą.

- Ale się kokoszę – śmieje się  trochę do siebie, a trochę do partnera – naprawdę nic nie zjesz?

- Proszę państwa - w rozmowę dwojga włącza się terkotliwy  głos  przewodniczki.

  - Właśnie po lewej mijamy pomnik Jana Kochanowskiego – największego poety okresu renesansu.Mało kto wie, że wieszcz  pochodził z niebogatej szlachty i miał  dziesięcioro rodzeństwa, ale tylko jeden Jan stał się sławny.

- Szczebiotliwy głos wpada w  coraz wyższe wibracje.

- Renesansu?

„ Bas” tłumaczy:

- To epoka, w której żył Jan Kochanowski.

Szelest ustaje.

- Epoka? – piskliwie dziwi się kobieta.

- Czas, w którym tworzył poeta - z naciskiem wyjaśnia partner.

Za fotelami zapada cisza. Pilotka wycieczki kontynuuje opowieść o  koligacjach rodzinnych Jana z Czarnolasu.

Terkotanie staje się głośniejsze i coraz bardziej nieznośne.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Ape · dnia 17.03.2017 19:19 · Czytań: 75 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Jacek Podgorski
27/03/2017 23:32
Kiedy wracam do tego tekstu, zawsze nachodzi mnie podobna… »
Jacek Podgorski
27/03/2017 23:31
Niezmiernie mi miło :) »
kamyczek
27/03/2017 23:28
Witaj, byłam już pod tym wierszem, ale „chroniczny brak… »
Zingara
27/03/2017 23:22
gabi dziękuję za miły komentarz :) »
Izabea Bocian
27/03/2017 22:33
Szkoda. »
Izabea Bocian
27/03/2017 22:29
no i gitara. Kupuję wszystko. »
Grain
27/03/2017 21:46
Pomyślę kusicielko. Serdeczne dzięki. »
gabi
27/03/2017 21:42
Ciekawy tekst, ale warto się pokusić o inna… »
gabi
27/03/2017 21:35
Aleksandrze - Zaręczam Ci, że opinie nieraz „brałam na… »
gabi
27/03/2017 21:31
Niezwykle urokliwy i malowniczy wiersz (zwłaszcza druga… »
GregoryJ
27/03/2017 20:32
Witaj ponownie Aronio. Gregory Peck powiadasz. Nie wiem, czy… »
aleksander81
27/03/2017 20:07
Hej, Gabi - jasne, że gdy przypatruję się własnym tworom, to… »
skroplami
27/03/2017 19:03
Alfred Kubin "Po tamtej stronie" w wersji mikro… »
trawa1965
27/03/2017 18:57
Do tego wiersza mam najbardziej krytyczny stosunek ze… »
introwerka
27/03/2017 18:33
Gabi, cieszę się, że zaglądasz, tym bardziej, że wskutek… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 27/03/2017 23:40
  • Głosujcie na wiersze w Zaśrodkowaniu. Jest w czym wybrać, proszę mi wierzyć :)
  • Aronia23
  • 27/03/2017 23:11
  • W tym miejscu, w którym wysiadłam z pocią, aby kupić wsch. marki. Tam była granica, ale nie można było wysiadać. Awantura ,ło, matko. A ja tam pracowałam na polach, zbierałam pory. Sniły się w nocyPA
  • Aronia23
  • 27/03/2017 23:01
  • Marka stała b. wysoko. Pamiętam zarobki mojej mamy 36 tyś. zł. A marka zach. koszt. 4 tyś. Tato mówił, że kiedy zużyło się pastę do oddania było to opak. - zużytej, dopiero mogłeś opakow. n. pasty.
  • Aronia23
  • 27/03/2017 22:51
  • miki, takie określenia? Wszem i wobec! Och, nie. Czyli z butami nie tylko ja miałam problem, to śmieszne było. A kiedyś jechałam pociągiem z Niemiec zach. Miałam bilet tylko do ostatniego miasta zacho
  • mike17
  • 27/03/2017 22:36
  • Miejmy nadzieję, że Albin się solidnie wysrał.
  • Gramofon
  • 27/03/2017 21:07
  • też kiedyś miałem w szkole jeden trampek swój a drugi brata o 3 numery większy :p
  • Aronia23
  • 27/03/2017 18:36
  • [link] No jajca były, buty na kartki. Raz wzięłam do szkoły but mojej siostry a drugi. Były takie same, różniły się numerami. A papieru też nie było. Albin S. Dno
  • mike17
  • 27/03/2017 18:30
  • Widziałem kiedyś foto Albina Siwaka przepasanego papierem toaletowym z napisem - MAM JESZCZE KUPĘ DO ZROBIENIA :)
  • Aronia23
  • 27/03/2017 18:19
  • Ernesto Che Guevara, ten nie żył zbyt długo. Kiedyś śmiano się z środka antykoncepcyjnego. Na ścianie napisać "I ty możesz urodzić Albina Siwaka'a ZARAZ PIOSNKE ZAPODAM.
Ostatnio widziani
Gości online:30
Najnowszy:boguslawnowakow