"Wątpia" Anny Adamowicz - Zola111
Publicystyka » Recenzje » "Wątpia" Anny Adamowicz
A A A
Od autora: Anna Adamowicz to nasza Emily :)
  • Autor książki: Anna Adamowicz
  • Gatunek książki: Liryka
  • Tytuł: Wątpia
  • Kategoria: Literatura piękna
  • Forma książki: Kwadratura

Anna Adamowicz, (…) studentka analityki medycznej, autorka wierszy, publikowanych m.in. w „2Miesięczniku”, „Opcjach 1.1”,
a także na stronie „Zeszytów Poetyckich” i w „biBLiotece” Biura Literackiego. Dwukrotna finalistka „Połowu” (2012, 2016) nominowana do nagrody głównej w XIX OKP im. Jacka Bierezina. Mieszka we Wrocławiu –
czytam na skrzydełku obwoluty tomiku Wątpia, który ukazał się nakładem wydawnictwa Kwadratura z Łodzi w 2016 roku. Zbiór zredagował Piotr Grobliński, graficznie opracowała Justyna Purczyńska – Zieleniewska. To starannie złożona i wydana książeczka, zbudowana z sześciu rozdziałów. Ich tytuły, mocno związane z anatomiczną pasją poetki, wyszczególniają kolejno tajemnice ludzkiej interny. I tak: Naczynia/ Krążenie, Nerwy/ Reakcje, Trzewia/Odżywianie, Więzadła/Biomechanika oraz Gruczoły/Sekrety przenoszą czytelnika w świat niezwykłej metafory, jakiej po tym wstępie pewnie trudno się spodziewać.
 A jednak.

    Tematyka wierszy szeroko rozlewa się na świat mitologii, antropologii, reinterpretuje archetypy, z psychologicznym zacięciem  przygląda się człowiekowi – jego emocjom i motywacjom, nie szczędząc mu zachwytów i pytań: Czy wszystkie je można odgadnąć, zbadać naukowo, empirycznie, laboratoryjnie?

    Tytuł zbioru należy czytać i rozumieć dwojako. Oczywiście „wątpia” jako trzewia, ale także jako wyraz wątpliwości autorki
w obszernie przecież zbadaną przez medycynę materialną i duchową ludzką tkankę. Ale, co ważniejsze, wnikliwie spogląda na to, czego nie widać pod szkłem mikroskopu – laboratorium uczuć, namiętności, pasji  przeżywania uniesień, goryczy doznawanej porażki.

    Wstrząsające jest wrażenie, że większość tych refleksji, dociekań, wniosków i pytań zrodziła się w trakcie ćwiczeń w labo-
ratorium, być może podczas sekcji zwłok? Jak poetycka Lekcja anatomii doktora Tulpa? Tyle, że mocniej skupiona na przedmiocie badań. Oczywiście to tylko wrażenie. W rzeczywistości i na szczęście Anna nie musiała brać jak dotąd udziału w sekcji zwłok, za to doskonale wypada w roli wykonawczyni metaforycznych wiwisekcji.

   Wiersz, przynoszący tytuł całemu tomikowi Wątpia stanowi projekcję snu:

 

tyle bieli, po której nie

można pisać, nie

można chodzić.

 

prześladuje mnie obraz

pełnego poświęceń macierzyństwa. śnią się brzuchy,

różowe dzieci, bawełniane śliniaki: wszystko

okrągłe. (…)

 

 

W tym i innych wierszach poetka nie wyraża bezpośrednio stosunku do tematu, nie komentuje, unika wyrazów określających, pozornie zachowuje się subiektywnie, jednak w konkluzji wiersza czytamy:

 

do ciebie się modlę, pękata butelko

pełna rzecznej wody, pełna po brzegi.

zabierz ode mnie sny, daleko.

 

Apostrofa do metaforycznie skojarzonej z kształtem pękatego naczynia figury brzemiennej kobiety poddaje ją sakralizacji, i już gotowiśmy przyjąć tekst jako hymniczny wobec błogosławionego stanu, gdyby nie: zabierz ode mnie sny, w dodatku: daleko. I wiadomo, że doświadczenia podmiotu lirycznego dotyczą najprawdopodobniej ofiary patologicznej ciąży, zgubnej, śmiertelnej dla niedoszłej matki i płodu, przepadłego w rzecznej wodzie. Tak więc dziewięć miesięcy, poprzedzających narodziny, to zawsze stan błogosławiony? Wątpię – odpowiada autorka.

    Rzecz jasna, pozostałych wierszy nie zamieszczę w całości. Odniosę się do mitologicznych nawiązań, które pojawiają
się dosłownie w dwóch tekstach, bowiem pośrednio - w tekstach, czerpiących z kultury antyku, a tych jest więcej.

Moja ulubiona Galatea … przebywa w hospicjum z powodu fibrodysplazji. Ta rzadka choroba strąca ludzi w świat niewyobrażalnego bólu, spowodowanego kostnieniem mięśni i tkanki chrzęstnej. Tytułowa Galatea jako postać mówiąca w wierszu opowiada historię życia od najpiękniejszych, romantycznych wspomnień młodości, żeby je zakończyć smutną konstatacją o egzystencji w bólu, nieuchronnej nieruchomości i hospicjum – śmiesznej przechowalni, gdzie podobno życie. Nieliczną w tym zbiorze grę słów, podobieństwo brzmieniowe wyrazów wykorzystuje tu Anna do podkreślenia ironii losu. Kontrast w portrecie młodej pięknej kobiety
z obrazem chorej uwypukla jej tragedię, podkreśla cierpienie, budując w czytelniku współczucie.

    Marsjasz. Rzeźba Ecorche – nawiązuje do mitu o pojedynku Apollona z Marsjaszem. Tym razem podmiotem lirycznym wiersza poetka czyni Apollona, który z plastikowym nożykiem w jednej, z soczystą brzoskwinią w drugiej ręce wypowiada się na temat szpetoty i zupełnej nieprzydatności skóry, niejako w uzasadnieniu wobec bestialskiego dzieła. Oczywiste jest skojarzenie z wierszem Zbigniewa Heberta pt. Apollo i Marsjasz, tu jednak ( bez politycznych podtekstów) Apollo skupia się na pięknie muskulatury, wydobytej spod skórnej powłoki. Tym razem Apollo to preparator, który dla dobra nauki popisuje się niezwykłą umiejętnością. I, jak się pewnie domyślamy, preparuje ciało wcześniej wyzbyte życia. Co go łączy z mitologicznym bóstwem? Chłód i rutyna w działaniu, bezbłędność i nieomylność.

    Ten trop wiedzie do wrocławskiego Muzeum Anatomicznego, któremu poetka poświęca dwa teksty zbioru: Pierwsza reminiscencja z zajęć w tym przybytku nauki dotyczy autorefleksji. Ja liryczne wyraża pragnienie, by w przyszłości zostać eksponatem w podobnym miejscu.  Wypreparowaną głową, bez niepotrzebnej reszty:

 

mieć zaszyte powieki i usta, wydrążone wnętrze.

brak bodźców to ulga, nicość – pełne szczęście.

 

i kiedy już myślimy, że dziewczynie marzy się stan nirwany, pojawia się refleksja o zazdrości, gdyby w gablocie naprzeciwko znalazła się cudem dostrzeżona piękniejsza, lepiej spreparowana głowa. I to bolałoby bardziej

 

niż paznokcie studentów wbijające się w skórę.

 

Tak, jak autorki nie opuszcza dystans i poczucie humoru w niezwykle poważnej kwestii, tak ból i ludzka zazdrość dotyczy nas, żywych czy umieszczonych w gablotkach muzeum.

    Turpistyczne tropy podobnie jak u Grochowiaka służą podkreśleniu i obronie ludzkiej godności w cierpieniu, które, jak mówi poetka, wcale nie kończy się po jego śmierci. Trwa w kosmosie a nade wszystko we wspomnieniu i refleksji najbliższych oraz każdego, kto poznaje historię tego cierpienia za pośrednictwem zbioru Wątpia. Tak się dzieje w wierszu Obchodzenie (Mówi Tiago Klimeck). Wiersz dotyczy historii tragicznie zmarłego podczas spektaklu aktora, który wierny nauce Stanisławskiego tak mocno wciela się w graną postać, że umiera na scenie. W wierszu Z dziennika Grace McDaniels czytamy tragedię dziewczyny, która przyszła na świat z niezwykle oszpeconą twarzą, zyskując w cyrku przydomek The Mule Girl. I aż się w głowie nie mieści, że jeszcze w ubiegłym wieku pokazywano skrzywdzonych przez los ludzi jako freaks, dziwadła. Autorka ujmuje tragedię Grace oddając jej głos jako postaci mówiącej w wierszu, zamykając jej zwierzenia w gorzkiej metaforze.

    Wątpia to spotkanie z erudycją i niewątpliwym talentem poetyckim młodej Anny Adamowicz, która prócz wielu interesujących ludzkich  postaci przedstawia osobliwości świata ziemskiej fauny (wiersz Kraken filmujący), choć nie dam głowy, że nie jest to portret jakiegoś ludzkiego monstrum. Poetka w tym roku skończy 24 lata, należy więc przypuszczać, że opowie nam jeszcze wiele dobrego ze swojego barwnego, pełnego wnikliwości i wrażliwości świata.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zola111 · dnia 31.03.2017 13:22 · Czytań: 1577 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 9
Komentarze
Emily dnia 31.03.2017 21:16
Zolu, dziękuję bardzo za to głębokie wejrzenie w wiersze i zdanie relacji z wizyty w wątpiach „Wątpi”. Kłaniam się.
Zola111 dnia 31.03.2017 21:21
Gratuluję pięknej książki i mądrej, urokliwej poezji, i talentu, co rzecz jasna :)

z.
Jaga dnia 08.04.2017 22:00
Zolu,
gratuluję wnikliwej recenzji, a Autorce wydania tomiku:)

Zacznę od recenzji, którą przeczytałam z przyjemnością, choć nie była to łatwa lektura (to nie zarzut, to komplement). Dla takiego laika, jak ja, który w świcie poetyckim bywa rzadko wgłębienie się analizę i interpretację nie jest łatwym zadaniem, a Ty zachęciłaś mnie do zatrzymania się nad kilkoma wersami, które podsunęłaś czytelnikowi jak pachnące bułeczki.
Nie ma tu ogólników i ślizgania się po temacie, są konkrety.

„Nad białą kartką czają się do skoku
litery, które mogą ułożyć się źle”

Tym razem ułożyły się znakomicie!
Na przykład tu:

„tyle bieli, po której nie
można pisać, nie
można chodzić.”

Tylko trzy wersy, a jakże działają na wyobraźnię. Szczególnie w parze z doświadczeniem, o którym wspominasz. (Choć dla mnie nie jest to aż tak bardzo oczywiste. Ja zrozumiałam to trochę inaczej- jak lęk przed patologią ciąży..., ale nie znam całego wiersza, więc mogę się mylić).

Czytając tę recenzję miałam wrażenie, iż czytam fragment literatury naukowej, opracowania dotyczącego poezji Anny Adamowicz. Profesjonalnie, jak zawodowy pracownik naukowy;)

Wiersze, o których wspominasz wydają się być bardzo ludzkie i bliskie, wręcz naturalistyczne, jak piszesz nawet czasami turpistyczne.

Łaknęłam cytatów z „Wątpi” (genialny tytuł!!!) jak kania dżdżu i miałam już apelować, że jest ich za mało, lecz potem doszłam do wniosku, iż było ich tyle, aby zaostrzyć apetyt na cały tomik.

Pozdrawiam ciepło,
Jaga
Zola111 dnia 09.04.2017 01:07
Jago,

nie umiem pisać recenzji dla wtajemniczonych. Czasem mam wrażenie, że te moje są zbyt lekkie, ponieważ po prostu nie umiem zadąć w zbyt naukowy ton. Twój komentarz utwierdza mnie w przekonaniu, że to może dobrze :) Wiersze Emily zasługują, by trafić do szerokiego odbiorcy. Do nas, nie tylko w ręce poważnych, zawodowych krytyków, literaturoznawców.
Bardzo się cieszę, że mimo pierwszego wrażenia, że to trudna lektura, zdecydowałaś się na czytanie całości, by wydobyć z niej sedno: Warto przeczytać cały zbiór. Warto i trzeba.
Niezmiernie wdzięczna kłaniam się w imieniu własnym, zbioru Wątpia i Emily.

z.
Jaga dnia 18.04.2017 22:32
Zolu:)
Ja miałam wrażenie, że to jest "recenzja dla wtajemniczonych", zaznajomionych z poezją i jej interpretacją. Nie był to "zbyt lekki "- przynajmniej dla mnie, spoza kręgu wtajemniczenia;)
tekst.
Był jednak ciekawy i bardzo konkretny, co osobiście mnie ujęło i kazało uruchomić szare komórki:)
Recenzje powinny być dla ludzi, a nie dla krytyków- wiem, wiem, oni też są ludźmi ;)
Pozdrawiam,
Jaga
Zola111 dnia 18.04.2017 23:29
Jago,

jeszcze raz serdecznie dziękuję. Pozdrawiam,

z.
introwerka dnia 24.04.2017 13:24 Ocena: Świetne!
Zolu,

wspaniała recenzja, niezwykle rozjaśniająca zjawiskowy labirynt wierszy Emily - nie z powodu ich niejasności, ale niezwykłej, jak u wszystkich wielkich poetów, wieloznaczności i (nie)skończonego piękna. Powiedziałabym, że swoją żywą wrażliwością cudownie wypełniłaś właściwe wszystkim tekstom literackim niedookreślenie, które w przypadku "Wątpi" można uznać za celowy i świadomy, współgrający z warstwą znaczeniową tekstów, zabieg stylistyczny. Z wielką przyjemnością przeczytałam ponownie i jeszcze przeczytam nie raz, podobnie jak jeszcze nie raz zagłębię się w szlachetnej surowości i fenomenalnej wymowności tekstów tego niezwykłego tomu.

Serdeczności :)
Nalka31 dnia 24.04.2017 23:27
Zolu z przyjemnością przeczytałam Twoje spojrzenie na twórczość Emily, choć nie jest to bardzo lekka lektura. Nie myśl, że uważam to za jakiś mankament. Po prostu trzeba się skupić czytając, a wtedy odkrywa się piękno i radość z czytania tej poezji. Nie brak tu też refleksyjności, ale to tylko zwiększa apetyt na czytanie.

Pozdrawiam cieplutko. :)
Zola111 dnia 25.04.2017 00:22
Introwerko,

dziękuję za ciepły, mądry komentarz. Jest nam obu bardzo miło.

Nalko,

właśnie o ten apetyt na czytanie chodzi. Serdeczności i dzięki,

z.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Ula
21/01/2018 21:34
Piękna bajeczka, Alen. To mój ulubiony cytat. Mam… »
ClakierCat
21/01/2018 21:09
mike17, :) . »
GregoryJ
21/01/2018 21:03
Aniu, kawał świetnego tekstu. Gratuluję. Elegancko, z gracją… »
mike17
21/01/2018 20:39
To nie jest kicha, to jest żenada. Takiego dna nie czytałem… »
ghost--writer
21/01/2018 20:27
Tak, wiem, może źle się wyraziłem. Nie rozumiem ułożenia… »
GregoryJ
21/01/2018 20:09
Czuję się zaszczycony, że zechciałaś przystanąć, by… »
introwerka
21/01/2018 20:01
Muchas gracias, Gramofonie :) »
ajw
21/01/2018 19:53
A to bałwan! ;)) Milu, ubawiłam się setnie. Poczucie humoru… »
mike17
21/01/2018 19:50
Jakoś do mnie nie przemówiło. Nie bardzo lubię odległe… »
Gramofon
21/01/2018 19:46
Ok, masz racje, źle czytałem, bez wyraźnych przecinków, już… »
aintone
21/01/2018 19:39
Zapraszam do komentowania :) »
introwerka
21/01/2018 19:39
Gramofonie, miło, że wracasz :) Co do tego… »
Darcon
21/01/2018 19:35
Uf, masa drobnych błędów, Dodatku. Jest to jakiś pomysł,… »
trawa1965
21/01/2018 19:31
To nie jest opis dwojga kochanków, lecz odwiecznej… »
JoannaP
21/01/2018 19:30
Często powtarza się zaimek ,,który": - po… »
ShoutBox
  • Silvus
  • 21/01/2018 21:32
  • Dla mnie? <sprawdza, co to jest>
  • Niczyja
  • 21/01/2018 21:25
  • To dla Silvusa, Michale. A co będzie dla mnie, z gwarancją podobania mi się?:)
  • mike17
  • 21/01/2018 20:43
  • Rafał Brzozowski w swoim kultowym kawałku : [link]
  • Silvus
  • 21/01/2018 20:33
  • A ja tej piosenki niet. Treściowo niby może być, hm, pouczająca, ale jednak...
  • Niczyja
  • 21/01/2018 18:22
  • I agree, completely...
  • mike17
  • 21/01/2018 18:07
  • Takiego hiciora to pan Sting już raczej nie nagra, pewne rzeczy dzieją się tylko raz w życiu : [link]
  • Silvus
  • 21/01/2018 16:37
  • Stingowi dobrze w jazzie.
  • mike17
  • 21/01/2018 15:49
  • Jeśli Sting, to dla mnie w jazzowym standardzie z "Leaving Las Vegas" : [link]
  • Silvus
  • 21/01/2018 13:21
  • Delikatnie na środek dnia - Sting... [link]
  • Tomek i Agatka
  • 21/01/2018 01:32
  • O, teraz zobaczyłam. Dobrej Nocy Milu. Jeszcze raz za wszystko najpiękniej Dziękuję :* :*
Ostatnio widziani
Gości online:33
Najnowszy:Mayeshibaes1t
Wspierają nas